Dodaj do ulubionych

no i się doigrałem

27.09.06, 12:39
moja zona jest w ciąży (5 tydzień)
chodzi od czasu do czasu do kościoła, modli się i generalnie jest dobrym
człowiekiem (jak wiadomo przeciwności się przyciągają).
Staraliśmy się o dziecko od roku, udało się odpiero teraz. W międzyczasie
nawet ja się modliłem i prosiłem Boga żeby w końcu coś zrobił do cholery.
Obydwoje jesteśmy zdrowi jak przysłowiowe byki, nie chorujemy, nie palimy,
nie chlejemy denaturatu ani nie ćpamy. No ale dziecka spłodzić nie mogliśmy
przez cały czas.
Udalo się to dopiero wtedy kiedy poszliśmy do lekarza-specjalisty, za którym
stała nauka a nie modlitwy i kalendarzyk.
Dzięki lekom polepszającym poziom hormonów, liczbe i aktywność plemników oraz
radom dotyczącym sposobu życia i odżywiania w końcy spłodziliśmy płód.
I tak sie teraz zastanawiam, dlaczego Bóg, zakładając że istnieje i że jest
sprawiedliwy, pozwala spładzać żulom dzieciaki jedno za drugim, wiedząc że w
przyszłości, jeśli dożyją, to zostaną żulami i dziwkami z hivem tak jak ich
rodzice a ludziom z klasy średniej czyni takie trudności?
Jakiś czas temu, zanim zaciążyłem żonę zastanawiałem się poważnie nad tym, że
jeżeli do końca roku nie zajdzie w ciąże w sposób naturalny to trzeba zacząc
myśleć o innych sposobach, tak krytykowanych przez kler katolicki jak
inseminacja, in vitro czy mikromanipulacja.
Wierzcie mi lub nie, gdyby te sposoby byłyby jedynymi by mieć dzieci, moje
dziecko z ust swojego taty nigdy by nie usłyszało bajek o Bogu, aniołkach i
papieżu. Wtedy byłbym w stanie wyrzec się mojej wiary, która i tak jest mocno
podkopana.
Myslałem ze jestem głeboko wierzący, aczkolwiek skrajnie antyklerykalnie
nastawiony, ale ta sytuacja dała mi wiele do myslenia.
Prosisz o coś Henryka a tu dupa, nima nic.
obym nie musiał tego przeżywać w realnym świecie. nie mówie porzuceniu wiary
bo to bym zrobił szybciej i łatwiej niż mysl o niemożności posiadania
własnego dziecka lub dzieci.
ps. kiedy już wiwedziałem ze zona jest w ciązy w luznej rozmowie z rodzina
zagadałem o tym ze chrzest nie jest konieczny i ze mozna sie zastanowic nad
tym zeby dziecko samo wybrało sekte w ktorej chce życ. dostałem
kontrargument:nawet za komuny milicjanci, partyjni i esbecy chrzcili dzieci.
i gdzie tu do jansej cholery aspekt religijny? wink
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka Re: no i się doigrałem 27.09.06, 12:44
      Gratulacje i życzę powodzenia w walce z "ciemnotą okołochrzcielną".

      A poza tym to i tak bóg Wam pomógł a nie żaden gupi konował smile
      • lena_ziemkiewicz Re: no i się doigrałem 27.09.06, 12:57
        Pewnie użyli tej jakiejś katolskiej podwiązki czy paska jakiegoś świętego.
    • lena_ziemkiewicz Re: no i się doigrałem 27.09.06, 12:56
      Nie wiem, czy Ci gratulować, bo w sumie dziecko w obecnych czasach to nie jest
      jakiś powód do długofalowego szczęścia. Ale oczywiście życzę Ci, żeby było
      zdrowe.
      Żulostwo oczywiście płodzi dzieci, ale często są to dzieci chore fizycznie i
      psychicznie. Znam taką rodzinę. Kurwa (prawdziwa) i złodziej recydywista.
      Raczej każde dziecko jest od innego ojca. Jedno miało operację mózgu, drugie ma
      coś z nogami, a trzecie jest pierdolnięte. Oczywiście nie mają żadnych szans na
      normalne życie i już mają problemy ze społeczeństwem.
      Oczywiście boga nie ma. Równie dobrze mógłbyś się spytać, dlaczego krzesło z
      twojej jadalni nie chciało Wam pomóc w zajściu w ciążę.
      Nie jesteście jedyną parą z problemami z zajściem w ciążę. Czytałam ostatnio,
      że około 10% par ma z tym problemy i jest ich coraz więcej. Wpływają na to
      różne czynniki: zanieczyszczenie środowiska, wiek, stres, itd. I jak sam
      przyznajesz bez pomocy medycyny nie udałoby się Wam.
      Poza tym nie wyobrażam sobie wychowywania dziecka w układzie
      wierzący+antyklerykał/+ateista.
      • dagmama Re: no i się doigrałem 27.09.06, 14:15
        Gratulacje serdecznesmile))
        • adam81w Re: no i się doigrałem 27.09.06, 14:46
          to ja tez gratuluje smile
    • xxara Re: no i się doigrałem 27.09.06, 15:59
      Gratuluje!
    • grgkh Re: no i się doigrałem 27.09.06, 16:17
      > I tak sie teraz zastanawiam, dlaczego Bóg, zakładając że istnieje i
      > że jest sprawiedliwy, pozwala spładzać żulom dzieciaki jedno za drugim,
      > wiedząc że w przyszłości, jeśli dożyją, to zostaną żulami i dziwkami
      > z hivem tak jak ich rodzice a ludziom z klasy średniej czyni takie
      > trudności?

      Masz właśnie odpowiedź: jest odwrotna zależność. Boga nie ma, a idea o jego
      istnieniu pomaga w rozmanażaniu się tych, wśród których może uzyskać największą
      popularność. Współistnienie "pasożyta" i "żywiciela". Na tej samej zasadzie
      opiera sie żywotność innych idei łaczących i dzielących ludzi, jak nacjonalizm,
      patriotyzm, rasizm itp.

      > ps. kiedy już wiwedziałem ze zona jest w ciązy w luznej rozmowie z rodzina
      > zagadałem o tym ze chrzest nie jest konieczny i ze mozna sie zastanowic nad
      > tym zeby dziecko samo wybrało sekte w ktorej chce życ. dostałem
      > kontrargument:nawet za komuny milicjanci, partyjni i esbecy chrzcili
      > dzieci. i gdzie tu do jansej cholery aspekt religijny? wink

      Jest ten sam, który opisałem powyżej. Możesz być elementem ciemnej, ale
      potężnej mocą swej ilości "masy" lub możesz być człowiekiem, który chce sam
      myśleć. Wybieraj. wink
      • grgkh Re: no i się doigrałem 27.09.06, 16:23
        Aha, gratuluję. I nigdy nie zapominaj, że dziecko nie jest "zabawką", którą wy
        macie się cieszyć - choć to jest fajne i niech tej radości będzie jak
        najwięcej - ale stać się z niego ma kiedyś dorosły, samodzielnie myślący
        członek społeczeństwa.
        • vitmik Re: no i się doigrałem 28.09.06, 07:10
          dzięki za gratulacje, jak mnie będziecie denerwować to zrobię z niego drugiego
          papieża polaka wink
          • bloodysunday99 Re: no i się doigrałem 28.09.06, 14:31
            Jaciepierdole, tragedia. Teraz bedziesz mial co bic, he...?

            Sorki Witul, ale ode mnie gratulacji nie bedzie.
          • wanda43 Re: no i się doigrałem 28.09.06, 15:00
            Gratulacje Vituś dla ciebie i zony.
            I przygotuj sie,teraz bedziesz musiał zawinąc rękawki i zapier... za dwoje.
            Dziecko jest bardzo kosztowne.Bedziesz mniej czasu przy kompie siedział.
            Acha, i na odleglosc czuje chłopaka.Zobaczymy,czy sie sprawdzi.smile)))))
    • kirkegor Re: no i się doigrałem 28.09.06, 23:15
      vitmik gratulacje,
      dziecka i odwagi - wszak do trzeciego miesiąca wszystko stać się może. Ale tfu,
      tfu tfu... oby Wam się.smile

      Aktualnie sam jestem w posiadaniuwink 7 i pół tygodniwego Berbecia i muszę
      przyznać żem szczęśliwy jak nigdy dotąd.

      Ale ad rem.
      Starać o dziecko się specjalnie nie musieliśmy - jakoś 3 miesiące po decyzji
      palec w budce i już. Ja jestem agnostykiem od lat mniej więcej 15 kiedy to w
      stanie bliskim śmierci (10 dni pod respiratorem) obudziłem się w stanie
      odmienionej świadomości. Moja Żona ufała zawsze, że mnie przekona do kato-
      licyzmu. Ale zanim zaczęła już Jej przeszło.
      Obecnie jest tak... iżwink moja mama jest ciężko chora na raka i gęboko wierząca,
      moja teściowa jest moherowym beretem i mieszka dwie ulice ode mnie...
      a ja to wszystko zlewam. od urodzin syna uznaję, że Jego rozwój jest
      najważniejszy... a do trzech lat najważniejsze są kontakty z rodzicami.
      A więc - nie ma kontaktów z zabobonami (teściowa nazywa je zabombonamiwink), ani
      z kolesiami w sukienkach.
      dodam, że dzięki mojemu ojcu, wychowałem się w rodzinie świeckiej.
      i tak pozostanie...
      a co do kontrargumentu który dostałeś mam dwie odpowiedzi:
      moja żona uważa iż chciano Ci przekazać iż: najgorsze świnie chrzciły, więc jak
      nie ochrzcisz będziesz gorszy.
      a ja uważam iż: skoro największe skurwysyny tak robią, to dlaczego zniżać się
      do ich poziomu?

      pozdrsmile
      małe dzieciaki są super, gdyby bóg istniał Adama i Ewę stworzyłby oseskamiwink
      • noemip Re: no i się doigrałem 29.09.06, 12:56
        I trochę większe dzieci są super smile))
        Ja też gratuluję i trzymam kciuki...
        Vitmiku, ja osobiście utraciłam wiarę po dość ciężkich dla mnie
        doświadczeniach, ale zdaję sobie sprawę, że inni potrafią wytrzymać w wierze w
        gorszych warunkach. Może w wątku o dziecku nie wypada pisać o takich sprawach,
        ale w obozach niektórzy stracili wiarę, niektórzy nawrócili się, a niektórzy
        wierzyli cały czas. To bardzo dziwne zjawisko, nie wiem, jak je sobie
        wytłumaczyć. Utraciłam wiarę i nie mam zamiaru do niej wrócić, ale musiałam
        zdać sobie sprawę, że pytania typu "jeśli bóg istnieje, to dlaczego jestem
        chory/a, nieszczęśliwy/a, dlaczego mi się nie udaje itd.", są błędne, bo żaden
        bóg Ci nie zagwarantował, że będziesz miał łatwo w życiu.
        Tak to jest, niestety.
        A co do tego, że KK uważa, że pewne metody wspomagające zajście w ciążę za złe -
        to niech spier... czarnuchy, którzy nie muszą starać się o dzieci, anie je
        usuwać.
        • noemip Re: no i się doigrałem 29.09.06, 12:59
          Aha, żeby nie zbankrutować, to polecam ciucholandy, allegro oraz znajomych z
          dziećmi. smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka