kociak40
20.03.07, 22:05
"Na tej zasadzie fizycy wespół z matematykami zbudowali
model matematyczny oparty na 11 wymiarach, który to model pozwalałby na
odwzorowanie naszej rzeczywistości fizycznej w modelu
matematycznym. Gdy się skonstruuje taki model, znika dowolność, przypadkowość
i "palec Boga". Nie wiadomo, czy jest to jedyny i czy do końca prawidłowy
wariant, ale najbardziej fascynujące jest odkrywanie, a więc dopóki czegoś
nie wiemy do końca, dopóty pozostaje przyjemność poszukiwania." - grgkh
(wyjątek postu)
Przyznam się, że nie wgłębiałem się w post, w którym, Zbyszku, podałeś tą
informację. Jednak zaciekawiła mnie ona obecnie. Jak rozumiem (wydaje mi się?)
że przy 9 wymiarach jest mozliwość istnienia Boga, a nawet byłaby pewność, że
jest. Niestety, 10 wymiar poddaje w wątpliwość takie istnienie, a 11 wyklucza
całkowicie. W związku z tym, (z tym 11 wymiarem), mam trochę inną koncepcję.
Odniosę ją dla lepszego zrozumienia do chemii, a tu Ty powinieneś być
ekspertem, dlatego też, ja mogę się mylić. Jak popatrzysz na Układ Okresowy
Pierwiastków, to pierwiastki jakie samoistnie występują w przyrodzie, kończą
się na pierwiastku 92 - Uranie (dla ścisłości, w szczątkowych ilościach
występuje jeszcze Pluton w złożach blendy uranowej, ale nie ma to
zastosowania). Pozostała część, która rozbudowuje układ okresowy, to
pierwiastki otrzymane na drodze sztucznej. Przyroda ich nie stworzyła, nie
występują ale jednak możliwe jest ich otrzymanie. Są one nietrwałe, wymagają
stałego wytwarzania aby były choć krótko, ale jednak są.
Czy pomimo tego 11 wymiaru, który wyklucza istnienie Boga, nie jest możliwe
jego istnienie, jak chcemy aby był? czy nie jest to tak trochę jak z tymi
pierwiastkami, jak chcemy to jest, jak nie chcemy to nie ma? Jak pojawiają
się te pierwiastki, choć nie powinno ich być, to rzeczywiscie są i jakoś 11
wymiar im nie przeszkadza.