Jak Lichen budowano

07.07.07, 18:14
Obejrzyjcie programe "Interwencje", w ktorym kierowca ks. Makulskiego
(przeszedl niespodziewanie na emeryture) opowiada o swoim gejostwie i drogich
samochodach, na które pieniadze "pożyczał" mu księżulo. Zawsze się
zastanawialam, po co komu ten Licheń - co to za dziura, nawet nie ma tam
krwawiacego krzyza ani Mama Bozi sie nie ukazala.


www.youtube.com/watch?v=_fU9P8e-uk8
    • dagmama Re: Jak Lichen budowano 09.07.07, 12:41
      Przykro mi ze względu na ludzi, za których pieniądze to zbudowano.
      Jechałam kiedyś w towarzystwie starszych pań, które licytowały się, która
      częściej i więcej wysyła na tę budowę.
      Wydało mi się, że było to dla źródło jakiejś radości życia i teraz zastanawiam
      się, jak się czują, jeśli o tym wiedzą...
      • stary_zgred1 Re: Jak Lichen budowano 09.07.07, 19:32
        Hah - za jakieś dwa tygodnie jadę wraz z bliskimi obejrzec to miejsce -
        ciekawosci we mnie wiele, gdyż ten fantastyczny biznes to zjawisko na skalę
        Polski wyjątkowe. Mam nadzieje że uda się namówić do rozmowy o stosunku do
        Lichenia, czy raczej bogactwa Lichenia kilu wiernych. Trzymajcie kciuki aby
        mnie nie spacyfikowali big_grin
    • adam81w Re: Jak Lichen budowano 09.07.07, 21:48
      xxara napisała:

      > Obejrzyjcie programe "Interwencje", w ktorym kierowca ks. Makulskiego
      > (przeszedl niespodziewanie na emeryture) opowiada o swoim gejostwie i drogich
      > samochodach, na które pieniadze "pożyczał" mu księżulo. Zawsze się
      > zastanawialam, po co komu ten Licheń - co to za dziura, nawet nie ma tam
      > krwawiacego krzyza ani Mama Bozi sie nie ukazala.
      >
      >
      > www.youtube.com/watch?v=_fU9P8e-uk8

      ale sa XII wieczne freski na scianach.
    • kociak40 Re: Jak Lichen budowano 10.07.07, 00:17
      Bardzo podoba mi się wypowiedz ks. kustosza w sprawie tej ofiary pienięznej,
      ktorą wierni przynoszą NMB i aby nie poczuli się urażeni, że nie mają kumu jej
      dać. Siedzi tam z boku jakaś osoba wyznaczona przez kustosz (zapewne sekretarz
      NMB, ktoś z rodziny kustosza) i przyjmuje non stop każdą kwotę, szybko, nawet
      bez pokwitowania. Organizacja dawania pieniędzy dla NMB jest bardzo sprawna,
      nikt nie powróci do domu z pieniędzmi.
      Nie mogę zrozumieć wpływu tego Lichenia na ludzi, tego wpływu kultu świątyni,
      która z Bogiem raczej nic wspólnego nie ma. Teraz przypomina mi się własne
      pewne "przeżycie" z tym związane. Było to kilka dobrych lat temu. Jako
      konstruktor zostałem poproszony przez faceta (ktoś podał mu na mnie namiar) do
      skonsultowania jego chęci kupna frezarki cyfrowej do produkcji form. Maszyna
      taka to nie duży wydatek, to nie urządzenie do produkcji waty cukrowej, trzeba
      ocenić stan techniczny maszyny i możliwość zastosowania programów kompóterowych
      do jej obsługi. Krótko mówiąc, zostałem poproszony przez tego faceta, do
      obejrzenia takiej maszyny w Poznaniu, gdzie była taka do kupienia i wyraźenia
      swojej opinii co do przydatności. Zgodziłem się i facet ten pojechał ze mną,
      swoim samochodem i oczywiście na swój koszt, do Poznania. Był umówiony tylko na
      dzień, bez podawania godziny, więc nie trzeba było się spieszyć. Jeszcze do
      opuszczenia Warszawy rozmowa nasza dotyczyła tej maszyny ale już tak gdzieś za
      Błoniem, facet zaczął mnie namawiać aby skręcić po drodze do Lichenia, zobaczyć
      jakąś ""drogę z kamienia", samą świątynię, zyskać łaski itd. Propozycja dla
      mnie nie do przyjęcia. Wszelkie moje próby (róznych argumentów używałem) aby go
      odciągnąć od tej decyzji nie miały sensu, bo wyczułem, że te "łaski" jakie chce
      uzyskać, mają mu pomóc w samej transakcji (miał zadatek w razie kupna).
      Ustaliliśmy w końcu, że wysadzi mnie w jakimś "zajezdzie", ja sobie podjem (na
      jego koszt), poczekam, on pojedzie do Lichenia sam, uzyska te łaski, wróci i
      pojedziemy dalej. Dzień był słoneczny, piękna letnia pogoda, jedziemy sobie,
      dwóch facetów, na poboczu takie ładne panie, pokazują swe wdzięki, reklamują
      się. Nie wiem jakiej narodowości, bo bez majtek były. Nie, nie, żeby się
      zatrzymywał, co to to nie, ale jak to mówią - "mam słaby wzrok od zaglądania w
      cudze karty przy pokerze przy słabym oświetleniu" chciałem aby zwolnił, po co
      tak się spieszyć? On nie reagował, tylko jeszcze przyspieszył, tak pilno mu
      było do tego Lichenia. Przed tym pobytem jego w Licheniu, jego plany dotyczyły
      wyłącznie frezarki do form. Tam w Licheniu musiał zobaczyć jakieś figurki w
      sprzedaży i jak wrócił (widać te "łaski" zadziałały) już rozwinął plany na
      ftryskarkę do form, że on sam może takie figurki robić, co ja na to? Oczywiście
      pochwaliłem ten zamiar, nawet "rozszerzyłem" jego ewentualną przyszłą
      produkcję - mogą być oprócz tych świetych figurek, krasnale do ogrodu,
      dinozaury, a nawet genitalia do seks shopów (produkcja bardzo opłacalna). Nie
      wim czym się to dalej skończyło, moja opinia o maszynie była negatywna, zbyt
      zdezelowana. Wiecej go nie widziałem. Mam od niego w prezencie kartę pocztową
      jaką mi podarował z Lichenia. Jest zdjecie dużego kamienia z dwoma czarnymi
      duzymi plamami. To mają być slady stóp NMB jakie pozostawiła na nim jak ukazała
      się jakiemuś pastuszkowi. Jeśli to prawda, to te tak duże plamy świadczą, że
      NMB ma bardzo duży numer stóp, większy niż ja (46) i ma kłopoty z obuwiem.
      Tylko współczuć.
Pełna wersja