kociak40
16.10.07, 22:08
Uczestniczę tylko na tym forum więc pozwolę sobię zabrać głos w
nietypowej sprawie, bo na innych nie uczestniczę, ani nawet nie
czytam. Jak już pisałem jestem wielkim miłośnikiem kotów, zawsze
jakiś kot towarzyszył mi od chwili urodzenia. Obecnie mam dwa koty,
matkę i syna. Własnie za sprawą tego syna, mam pewien problem. Jest
to kocur - Romeo, dość jurny i zadawał się z biało-czarną kocicą
piwniczną (też ją znam z widzenia, nieraz dokarmiałem w piwnicy).
Kilka tygodni temu, w swojej piwnicy, usłyszałem cichukie piski. W
rogu, na betonie, leżały dwa nowonarodzone kociaki, jeszcze ślepe.
Domysliłem się, że to ta kocica piwniczna okociła się w mojej
piwnicy. Upatrzyłem chwilę gdy jej nie było, postawiłem kosz
wiklinowy, położyłem w nim ręcznik frote i przeniosłem do niego te
dwa kociaki (aby miały cieplej). Kocica to akceptowała i tam
przebywała z nimi karmiąc je. Aby nie musiała starać się o jedzenie,
codziennie zanosiłem jej puszkę karmy whiskas, wodę, mleko. Miała
dużo czasu i mogła z nimi leżeć, a one mogły ją ssać. Obecnie już
maluchy biegają po piwnicy, jeden cały czarny, drugi biały z
czarnymi łatkami, lub czarny z białymi. Teraz zanoszę dwie puszki
karmy i maluchy rosną jak na drożdzach. Niedługo kocica wyprowadzi
je z piwnicy przez otwarte okiennko. Takie kociaki na swobodzie
raczej nie przeżywają dłużej, nie są szczepione, nikt o nie nie dba,
ludzi się boją itd. Pomyślałem sobie, że może ktoś z Warszawy lub
okolic, chciałby mieć takiego kotka więc proszę o kontakt. Kociaki
są wykarmione przeze mnie więc powinny być zdrowe na daną chwilę,
tylko ich dalszy los jest ciężki, może znajdzie się jakaś osoba o
dobrym sercu, lubiąca koty, a aktualnie nie mająca tego ssaka więc
jest okazja. Nie ma nic lepszego jak mruczący kot na kolanach.