grgkh
20.08.08, 13:26
W najnowszym numerze FiM znalazłem taki oto list:
Mam 19 lat. Ateistą jestem od trzech, a Wasze pismo czytam od roku i chciałbym Wam serdecznie podziękować. Bardzo pomogły mi Wasze artykuły. Chodząc na lekcje religii (przede mną jeszcze rok katechezy), mogłem dyskutować z księdzem o tym, jaki naprawdę jest Kościół i jaką głupotą jest wiara w Boga w XXI wieku. Dzięki temu zyskałem sobie w klasie zwolenników, którzy wierzyli w te wszystkie bzdury, jednak po kilku miesiącach mojej nieustannej walki z księdzem odwrócili się od Boga. Katecheta po pewnym czasie poddał się, mówiąc, „że nie ma zamiaru mnie już słuchać, że mam stawić się po lekcji u wychowawczyni i powiedzieć, że szkaluję, wyśmiewam religię, a na dodatek namawiam innych, żeby przeszli na moją stronę". Dzięki tej mowie nasz księżulek skompromitował się przed wszystkimi (cała klasa się śmiała), a ci, którzy nie byli jeszcze do mnie przekonani, przeszli na moją stronę. Chciałbym również podziękować portalowi inter-netowemu www.racjonalista.pl, który również bardzo pomógł mi w walce z katechetą. Uważam, że młody ateista, chodząc do szkoły, nie powinien rezygnować z lekcji religii w szkole - jego obowiązkiem powinno być pójście tam i wygłaszanie swoich poglądów oraz udowadnianie dzięki takim gazetom jak Wasza, jaki jest Kościół. Wtedy po pewnym czasie zyska zwolenników (nie mówię, że będzie mu łatwo), a może również uda mu się skompromitować księdza i będzie nas, ATEISTÓW, coraz więcej.
Mariusz, Wielkopolska
Można by dyskutować, na ile skuteczna jest działalność ateistów, ale chyba najważniejsze dla Polski XXI wieku jest, aby nasze społeczeństwo przekształcało się z biernych, deklarujących się z różnych przyczyn jako wierzący, choć faktycznie często agnostyków, w świadomych swojego stosunku do wiary ateistów.
Kto pyta nie błądzi. W edukacji siła. Właśnie w szkole. Ludzie młodzi, szukający, uczący się (wszystkiego), jeszcze chętni do nauki, odkrywający w odkrywaniu radość istnienia, mają największe szanse by nie stać się dogmatykami wyznającymi już na zawsze prawdę objawioną. Potem jest gorzej i trudniej.
A więc nieśmy kaganek oświaty.
Kaganek, nie kaganiec.