Dodaj do ulubionych

może mi też pomożecie?

04.10.09, 21:57
Na początek kilka cytatów z forum i moich komentarzy:

"oni wiedzą co potrzebuje kobieta" - no może zatem napiszecie co takiego
robią, co wiedzą?.. jakieś rady? sugestie? same pisanie, że wiedzą dużo nie
mówi i bardzo mnie nie rozwija...

"Niestety u nas w POlsce nie ma
takich przystojnych, otwartych mezczyzna. A szkoda, szkoda" - no tak przecież
wnętrze najważniejsze, mamusia od narodzin mi to powtarza. W to, że Polacy nie
są super otwarci są to jeszcze jestem skłonny uwierzyć (same to w dużej
powodujecie ten stan wychwalając obcokrajowców Arabów etcetera)... ale, że nie
ma przystojniaków... nie przesadzajmy... proponuje niektórym osobom udać się
do dobrego okulisty. A jeśli naprawdę uważacie, że brakuje u nas
przystojniaków to proponuje skończyć z Hipokryzją, że wygląd ma małe znaczenie.

Czekam na mądre komentarze i przemyślenia. Jak macie pisać głupoty to lepiej
sobie darujcie.


Obserwuj wątek
    • emocjonalka Re: może mi też pomożecie? 04.10.09, 22:47
      pewnosc siebie, komplementy, poczucie humoru, od brania na rece po branie bez
      specjalnego zapytania czy moze teraz moze. Umiejetnosc sluchania, pamietanie co
      mowila w przeszlosci, pamietanie dat(to takie proste!), branie spraw w swoje
      rece. To co mi sie najbardziej podobalo to, absolutny brak partnerstwa, zadny
      tam glupi feminizm nie wchodzi w gre, dominacja faceta, ktory pozwala ci byc
      kobietka, nie bedziesz wbijac gwozdzi, martwic sie czy auto ma przeglad,czy
      smieci wyniesione, etc.wiemy o co chodzi dziewczyny?ale i tak uwazam, ze
      kochanek, chlopak-owszem ale maz to juz zupelnie inny uklad!pozdrawiam
      serdecznie polskich prawdziwych facetow co tu sie udzielaja.
      • myslacypawel Re: może mi też pomożecie? 04.10.09, 23:28
        No w pewnym momencie napisałaś, że dziewczyny wiedzą o co chodzi. Ja jakoś nie
        koniecznie.
        Mam rozumieć, że jesteście totalnie sprzeczne? Z jednej strony chcecie
        partnerstwa w związku, z drugiej tak naprawdę liczycie na dominacje faceta?
        Irracjonalizm. Według mnie takimi rzeczami jak wbijaniem gwoździ, autem,
        śmieciami, majsterkowaniem etc facet powinien zajmować się naturalną koleją
        rzeczy i nie potrzeba do tego wplatywać dominacji faceta. Może mi wyjaśnisz o
        jaką dominacje chodzi. Chyba nie o usidlenie? Bo jakoś nie wyobrażam sobie by w
        takiej sytuacji kobieta mogła poczuć kobiecość w 100%, zmieniła by się raczej w
        niewolnice (męski odpowiednik pantoflarza).
        • emocjonalka Re: może mi też pomożecie? 05.10.09, 00:11
          wiesz, ja tylko mowie za siebie, ale po dyskusjach z podobnymi przypadkami to
          tak wyglada.Partnerstwo, owszem, na pewno w malzenstwie ale partnerstwo ze tak
          ujme umyslowe, nie fizyczne. Poza tym faceci w czesci spraw maja z natury wiecej
          racji, i odwrotnie. Tak, masz racje, powinien sie zajmowac ale coraz czesciej to
          przypada kobiecie, szczegolnie polskiej. Jaka dominacja pytasz,czasem on
          decyduje o czyms o czym ja i tak nie mam pojecia i moge POLEGAC NA JEGO
          MADROSCI,bo wiesz co?kazda z nas wyzwolonych itd. kobietek ma tego dosc i chce
          byc krolewna, taka mala, prosta psychologia. Tylko ksiazeta jacys tacy co nie
          umieja decyzji podjac, co nie maja smialosci do kobiet i sa ostro
          zakompleksieni.Usidlenie to skrajnosc, nikomu nie sluzy. A kobieta czuje100%
          kobiecosci kiedy wedlug ciebie? Kobiety uwielbiaja byc dominowane!nie przyznaja
          tego ale miedzy innymi na tym forum to widac. Przestan pytac zawsze o zgode, kaz
          jej czasem to czy owo, potem przynies kwiaty, zarzuc komplementami, wez na rece
          i wez ostro, dumny chodz z nia za reke jak paw a gdy jakis palant zle sie
          spojrzy na nia, nie chcacy popchnie, etc. ma przeprosic. Powiesz, ze tak powinno
          byc,ze to nie dominacja,niestety,coraz mniej takich pol chlopakow jest.Fajnie,
          ze w ogole pytasz, ze cie to obchodzi.
          • myslacypawel Re: może mi też pomożecie? 05.10.09, 18:46
            No powoli zaczynam to rozumieć.
            Kilka razy przegrałem chyba na owym braku dominacji. Dawałęm dziewczynie za dużo
            do gadania jeśli chodzi o tak głupie sprawy jak wybór lokalu, wybór miejsca
            spotkania, czy choćby głos w sprawie gdzie mamy usiąść w pieprzonym parku.
            Najlepsze jest to, że miałem dobre intencje. Myślałem, że to jej sprawia
            przyjemność i że tak trzeba (no tak zostałem nauczony, w dużej części przez
            kobiety).
            Teraz widzę jaka to wielka ściema i test. Mówicie jedno, w głębi duszy myślicie
            drugie... i jak zrobi to co mówicie, a nie myślicie to mówiąc najprościej jak
            umiem "niech spada".

            Mówiąc inaczej nie mam już zamiaru za bardzo dawać do chodzi kobiecie do głosu,
            nawet jeśli chodzi o takie pierdoły jak wybór miejsca w pubie. Nawet jak by
            groziła i używała perswazji słowami, że mnie zostawi i tak dalej. A niech idzie.
            By coś zyskać trzeba umieć stracić.

            Pozdrawiam.

            ps. gwarantuje Ci emocjonalka, że Twój tekst przywrócił w pełni jednego
            polskiego faceta. W sumie na podstawie własnych doświadczeń i tego co napisałaś
            w zasadzie jestem już przekonany o co chodzi. Myślę, że jedna Pani oszczędzę
            dalekich podróży w nieznane i marnowania pieniędzy.

            ps2. jeszcze jedno. Skoro jest tak jak mówisz to proponuje poważnie skończyć z
            Tą hipokryzją. Faceci często ulegają bo chcą się wam przypodobać i chcą jak
            najlepiej. Efekt tego jak widzę często jest odwrotny. Skończcie mówić jedno, a
            myśleć drugie. To do niczego nie prowadzi. Tym bardziej, że często nie widać, że
            brak tej dominacji wam przeszkadza... niby wszystko dobrze, pięknie, a po jakimś
            czasie informacja, żebym sobie darował...

            Skończcie z hipokryzją. Nie posiadam daru odkrywania prawdziwych myśli.
            Tak czy siak swoje się dowiedziałem.
            • emocjonalka Re: może mi też pomożecie? 05.10.09, 19:19
              nie badz na nas zly, przez ta hipokryzje jestesmy bardziej...tajemnicze? poza
              tym, jak inaczej dac wam szanse na dominacje? ;-)taka przekora ale jak
              slodka!suma sumarum sam widzisz, ze to nie takie trudne od czasu do czasu
              postawic na swoim i pokazac kto jest boss.Eh, chcialabym, zeby takich jak ty
              bylo wiecej, nie tylko oskarzaja pol kobiety, ale szukaja przyczyny.Z tym
              przypodobaniem masz racje, sama mam uroczego pol kolege nie wie czemu kazda
              traktuje go jak brata, nie jak faceta do wyrwania. I wciaz go upominam, ze jest
              za dobry!pozdrawiam cie serdeczniei do dziela! Zastanawiam sie ile masz lat,
              ok24?oczywiscie pyt.mozesz zostawic bez odp. zrozumiem
              • myslacypawel Re: może mi też pomożecie? 05.10.09, 20:20
                Nie jestem na was zły... nigdy... tu nie o to chodzi. Szukamy przyczyn, szukam
                odpowiedzi co naprawdę wam się podoba z prostego powodu - to rozwija. O wiele
                bardziej niż wzajemne atakowanie się na forum, rzucanie na siebie kolejnych
                plugastw i tak dalej. Które przecież nikogo nie wzbogacają i do niczego nie
                prowadzą (no może niektóre osoby dzięki temu rozładowują złość - ale nie wnikam).
                Lat mam mniej niż 24, ale dzięki mojemu nastawieniu w głowie czuję się troszkę
                starzej. Momentami jak obserwuje ludzi... jak i facetów starszych też - to mam
                wrażenie że są młodsi ode mnie i jeszcze spora nauka przed nimi (o ile chcą ją
                podjąć). Oczywiście to tylko moja subiektywna ocena.


                Ps. Wydaje mi się, że z tą dobrocią też nie przesadzajmy. Bo trzeba odczuwać do
                siebie i otoczenia szacunek, a nie zachowywać się jak ostatni cham, skurwysyn i
                drań... chyba o takiego faceta też wam nie chodzi? :P Choć często słyszę, że
                właśnie tacy faceci mają branie. Tak myślę, że może źdźbło prawdy w tym być. Z
                prostego powodu - osoby takie mają zazwyczaj cechy, które szukają kobiety
                (pewność, nie wahają się, robią co mają robić - via To co napisałaś o
                podnoszeniu na ręce bez pytania)... Pytanie, co jak powstanie taki facet, o
                takich samych cechach ukształtowanych w wyniku nieustannego rozwoju i
                doświadczeń, nie będący jednak draniem, a facetem znającym poczucie swojej wartości?

                Również Cię ciepło pozdrawiam emocjonalka
                • aniabylawtunezji Re: może mi też pomożecie? 08.10.09, 18:23
                  witaj myslacypawel
                  uwazam,ze jestes starszy niz podajesz, bo wydajesz sie dojzaly,
                  chociaz jak zauwazylam ,ze w sprawadz damsko-meskich faceci tak
                  zwani dojzali maja problemy wieksze niz panowie swiezo po 20
                  chetnie powymieniam przemyslenia na temat noszenia na rekach bez
                  pytania, tez uwazam ze polscy mezczyzni za bardzo sie czaja, nie
                  wiedza czy moga, zamiast smialo zaatakowac, dziewczyna nawet jezeli
                  wstepnie slabo zainteresowana po takiej akcji napewno nabierze
                  grubszego zainteresowania, kurka, kobiete trzeba soba zauroczyc, a
                  nie czekac ze ona bedzie was kusic i zdobywac, jasne ze powinna to
                  robic ale to pozniej
                  nie wiem czy pisac dalej, bo nie wiem czy jeszcze tu bedziesz na
                  forum
                  • myslacypawel Re: może mi też pomożecie? 09.10.09, 20:04
                    Tak się składa, że mam 22 lata. Po co mam kłamać? Ale bardzo się cieszę, że
                    uważasz mnie za starszą i dojrzałą osobę. Wg. to kwestia chęci rozwijania swojej
                    osoby. Niejedna młodsza osoba może być o wiele bardziej rozwinięta od starszej,
                    jeśli ta prowadzi standardowy tryb życia i nie dąży do jego poprawy (czytaj w
                    tym wypadku facet na imprezie na standardzie: kilka piw, potem jeszcze kilka
                    kolejek, podejdę jak mi wysiądzie myślenie - i tu kolejny standard bo zazwyczaj
                    jak już wysiądzie to zamykają lokal i koniec z kacem w parku na ławce)
                    Też uważam, że należy atakować śmiało i pewnie. Bez zbędnego czekania i
                    patrzenia na reakcje jej reakcje z myślami w głowie "podobam się jej... nie nie
                    na pewno nie itp". Podstawa to interweniować na luzie i na luzie podchodzić do
                    tego co nastąpi. Nie będzie zainteresowana - ok idę dalej. Tylko, że nie zawsze
                    to jest takie łatwe. Pociesze jednak, że ostro coraz bardziej wywalam ostatnio z
                    siebie te wszelkie zbędne przeszkody.
                    Z chęcią Aniu posłucham szerszego punkt widzenia z Twojej strony.
                    • asienka25.5 Re: może mi też pomożecie? 14.10.09, 16:21
                      Pawle po co się zmieniać? Być sztucznym i dalekim od naturalności?
                      Po co udawać kogoś kim się nie jest? Przecież nie wszystkie Polki
                      latają do Tunezji tylko i wyłącznie do swoich habbisiów. Moje
                      wszystkie znajome nie spędzają zawzięcie wakacji w krajach
                      arabskich, aby spotkać tam swoją "miłość życia". One pragną ją
                      spotkać tutaj w Polsce. Na pytanie dlaczego nie chcą lecieć do
                      Tunezji czy Egiptu odpowiadają, że nie znoszą ich natręctwa. Na nich
                      właśnie te wszystkie "wabiki" i "czułe słówka" nie działają. A w
                      ręcz przeciwnie stają się śmieszne, niczym wyrwane z "kabaretu", a
                      nie z "włoskiego romansu". Niestety moim zdaniem, Panowie
                      habbisiowie nie są idealnym przykładem męskiego wzoru romantycznego
                      żigolaka do naśladowania. Oni są obleśni, a momentami straszni
                      (patrz blok faceci z Egiptu. Boże to są jakieś stare chłopy i nie
                      jeden z nich mógłby być moim ojcem jak sądzę !!!)
                      A co się tyczy Pań "fruwających" do swoich habbisiów, to chyba
                      największy wpływ na ich zachowanie ma klimat panujący w tych
                      krajach. Morze, żółty piasek, zachody i wschody słońca, drinki
                      (jakie by nie były), muzyka (basenowe animacje) i by tak można wiele
                      wymieniać. Większość kobiet lubi i "docenia" u mężczyzny
                      takie "romantyczne chwile". To na prawdę na nie działa. Do tego
                      dochodzi zdecydowanie w takich "pierdołowanych" sytuacjach jak wybór
                      miejsca na pierwszą randkę. I trafiony zatopiony. Kobieta jest już
                      habbisia. Pozdrawiam.

                      • saq-saq Ukochani Polek:-) 16.10.09, 12:29
                        Skad wy bierzecie takich oblechow????:-))))))

                        www.foblo.pl/profil/facecizegiptu/blog/wpis/nino-mounir-animator-z-bella-vista


                        www.foblo.pl/profil/facecizegiptu/blog/wpis/shazly-osman
                        www.foblo.pl/profil/facecizegiptu/blog/wpis/mohammed-hady
                        www.foblo.pl/profil/facecizegiptu/blog/wpis/salah-ahmed-salama
                        www.foblo.pl/profil/facecizegiptu/blog/wpis/bob-z-hotelu-roma
                        • iguana3-pl Re: Ukochani Polek:-) 17.10.09, 19:57
                          No własnie dlaczego kobiety zakochują się w takich facetach- którzy owszem są
                          przystojni, ale w 50% czyli tendencja podobna do Polaków. Jest jednak jedna
                          zasadnicza różnica. Chłopak, który chce się umówić- robi to od razu kiedy
                          kobieta na niego spojrzy- brane to jest za rodzaj przyzwolenia na flirt i dalsze
                          poznanie. Na naszych panów trezpotanie rzęsami jakoś nie działa. Kiedyś czytałam
                          o sposobach podrywania(byłam wtedy nastolatką, która nie zna życia, ale chciałam
                          spróbować czy to działa)Chodziło właśnie o kontakt wzrokowy. W Polsce to nie
                          działało niestety, u nas działa wtedy jeśli chłopak widzi, że interesuje się
                          Toba kilku innych-WTEDY jesteś warta zaczepienia, często chamskiego(ale to juz
                          pomijam)

                          Pojechałam wtedy do Hiszpanii na wakacje, i na jednej z imprez postanowiłam
                          wypróbować technikę wzrokową- obrałam obiekt, który mnie interesował i nie trało
                          to nawet kilku minut. Chłopak zaczał się mną interesować- to był Włoch , nie
                          Tunezyjczyk czy Egipcjanin.
                          Takie niuanse i drobiazgi. Oczywiście chciałybyśmy, żebyście to wy nas
                          zdobywali, ale bez przesady, dajemy wam sygnały, na które wy nie reagujecie, a
                          jak zobaczycie nas w objęciach innego, i to jeszcze araba, to nóż wam się otwiera.
                          Podsumowując, w Polsce trzeba się natrudzić, żeby facet łaskawie zwrócił na
                          ciebie uwagę, gdzie indziej wystarczy byc sobą- i to jest ta kolosalna różnica.
                          Takie jest moje zdanie.
                          • astomas Re: Ukochani Polek:-) 17.10.09, 20:44
                            Po prostu ludzie z polnocy Europy sa inni niz poludnowcy:-)
                            Mniej mowia a wiecej pracuja. Sprobuj nawiazac rozmowe z jakims
                            Skandynawem to przy nich nawet Polacy wydaja sie gadatliwi i
                            wylewni. Spotyka sie Fin z dziewczyna na randke i przez 2 godziny
                            siedza sobie, nie odzywaja sie do siebie i czytaja gazety, haha
                            Poza tym kobiety z Hiszpanii czy Wloch wola jasnowlosych, dobrze
                            zbudowanych i pracowitych polnocnych Europejczykow, bo ciezko
                            pracuja, pomoga w domu i nie prawia banalnych komplementow. W
                            Holandii czy Niemczech 40 letni facet, ktory siedzi u mamusi na
                            garnuszku, nie pracuje, a jedynym jego zajeciem jest podrywanie
                            panienek, bylby uznany za darmozjada a ludzie wytykaliby go palcami
                            na ulicy, we Wloszech czy Hiszpanii zyja takich tysiace i nikogo
                            specjalnie to nie dziwi. Popatrz na Berlusconiego, facet ma 73
                            lata, podrywa 18 letnie panienki i cala Italia mu
                            zazdrosci "powodzenia", ale dla mieszkancow innych krajow to po
                            prostu zalosne czy wrecz niesmaczne.
                            • iguana3-pl Re: Ukochani Polek:-) 17.10.09, 20:55
                              Pracoholizm nie jest najlepszą rzeczą, ale masz rację, taka jest tendencja. No
                              cóż w pogoni za kasą zapominamy o rzeczach naprawdę ważnych.
                              Wracając do miłych śródziemnomorskich klimatów- fajnie jest rozerwać się podczas
                              wakacji w miłym towarzystwie, dobrze też jest troszkę się postarać o Polaków-
                              jeśli jest warto(czasami warto)Ale rada dla was panowie- bądźcie odważni,
                              pytajcie wprost, ale nie nachalnie. Spróbujcie zwracać uwagę na sygnały a i wam
                              i nam będzie prościej, a na wakacje do Tunezji będziemy jeździć z wami;-)
                      • aniabylawtunezji Re: może mi też pomożecie? 21.10.09, 20:24
                        A ja uwaźam, źe Paweł dobrze robi, źe chce coś w sobie zmienić,
                        wprawdzie będąc w Tunezji nie zadałam się z źadnym tubylcem, ale
                        powiem, źe sposób podrywu mają opanowany na maxa, czasem mi się to
                        podobało, czasem mnie to irytowało, ale jedno muszę im przyznać, źe
                        probują, nie czaja sie, nie zastanawiaja czy ona mnie odrzuci, czy
                        warto, czy to czy tamto, jak wielu polskich męźczyzn robi, nie mam
                        nic do Polaków i w związek zdecydowanie wolę wejsc z Polakiem niz
                        Arabem, ale powiem Ci, źe nasi polscy męzczyzni maja za malo
                        pewnosci siebie, czesto mysla, ze dom, samochod, kasa musi stac za
                        nimi zeby kobieta chciala sie nim zainteresowac, albo zwyczajnie nie
                        potrafia milo i sympatycznie potraktowac kobiety, nie potrafia
                        probowac, jezeli tak sie nie udalo to moze w jakis inny, fajniejszy
                        sposob to zrobic,
                        nieskromnie powiem, ze w Tunezji nie moglam spokojnie przejsc ulica,
                        bo bez przerwy ktorys z panow tubylcow mnie probowal soba skusic,
                        i taki maly paradox, chcialam, zeby to polski kolega bedacy na
                        naszej wycieczce, zeby on mnie kusil soba, a pan potrafil jedynie
                        serwowac ironiczne komentarze na temat kobiet, albo okazywac swoja
                        wyzszosc zwiazana z byc moze troszke lepszym statusem materialnym
                        niz przecietny, i tylko momentami gdy zapominal o tej swojej masce
                        byl naprawde fajnym facetem, mozna byc wybrednym, ale tez nie mozna
                        miec zaslon na oczach, okropny jest ten polski cynizm, P. pozdrawiam
                        Cię
                        • asienka25.5 Re: może mi też pomożecie? 21.10.09, 21:34
                          Najwidoczniej Aniu taki "sposób na kobietę" ci odpowiada. Dla mnie
                          to śmieszne, takie zaczepianie i rzucanie haseł typu "sexy
                          lady", "jesteś piękna" itp. Przecież to jest wręcz tandetne, żeby
                          nie powiedzić śmieszne. Moim zdaniem trzeba nie mieć klasy, żeby w
                          taki sposób zaczepiać obce kobiety na ulicy. Ja oczywiście Ciebie
                          rozumiem, kiedy twierdzisz, że polscy mężczyźni powinni być bardziej
                          odważni, ale moim zdaniem tylko inteligentny facet będzie potrafił
                          tak podejść kobietę, aby czuła się wyjątkowa i jedyna, a wtedy
                          powstanie to "coś", przysłowiowa chemia, przyciąganie, pożądanie
                          i "motylki w brzuchu". Wszystko musi mieć swój urok i odpowiednią
                          atmosferę. Wybacz, ale kiedy Arab zaczepia mnie na ulicy mówi mi,
                          że "jestem piękna", to raczej nie biorę tego na poważnie i mam
                          wielkie opory aby stwierdzić, że to jest miłe, czy nawet
                          sympatyczne. A co się tyczy "fury, skóry i komóry", to tylko jakieś
                          łyse pały z blokowiska tak się zachowują. W moim środowisku czegoś
                          takiego nie ma i nie możemy generalizować, że wszyscy Panowie z
                          Polski traktują kobiety jak "połyskujący bryloczek", którym można
                          się pochwalić. Są też tacy co otwierają drzwi, przepuszczają Panie
                          przodem, czy ustępują miejsca w autobusie. A co się tyczy tej
                          Arabskiej namolności w podrywaniu to ona istnieje pod przykrywkę
                          kasy. Dodam, że trzeba zrozumieć drugą stronę, gdy mężczyźnie
                          spodoba się kobieta, to zaczyna się "jąkać", "gubić" i ma "związane
                          ręcę", a czasem i "usta". To normalne. Myślę, że nie dotyczy tylko
                          męskiej populacji, ale i także nas kobiet, bo tak właściwie wygląda
                          prawdziwe zauroczenie, a nie jakieś nic nieznaczące zaczepki.
                    • aniabylawtunezji Re: może mi też pomożecie? 21.10.09, 20:28
                      Witaj Paweł, chetnie z Toba powymieniam przemyslenia, bo chociaz masz
                      tylko 22 lata to mowisz jak dorosly mezczyzna i to ci sie chwali, masz
                      duzo racji w tym, ze ludzie mlodsi czesto bywaja dojzalisi od
                      starszych wiekiem, zyjacych w stereotypach ludzi....
                      ciekawa jest ta kwesta, w ktorej mowisz ze ostatnio wywalasz z siebie
                      ostro wszelkie zbedne przeszkody.....

                      • myslacypawel Re: może mi też pomożecie? 25.10.09, 00:32
                        Witaj Aniu..
                        cieszę się że tak doceniasz moją osobę i moje przemyślenia. Z chęcią porozmawiam
                        z Tobą i wyjaśnię Ci dokładnie o co mi chodzi. Bo widzę, że na forum ludzie
                        jednak żyją stereotypami i szufladkują ludzi podług narodowości i cech jej
                        przypisanych (facet z północy - małomówny, pracowity, czekający na zbawienie z
                        nieba. Z południa, nie ważnie czy latynos czy arab - pewny siebie, rozmowny,
                        romantyczny, słodki, do tego leń). Owszem zapewne zdarzają się takie wypadki,
                        nie twierdzę nawet, że raz czy dwa. Przecież stereotypy się skądś biorą. To nie
                        znaczy jednak, że nie trafiają się sytuacje, w których jest zupełnie na odwrót.
                        Albo tak jak u mnie - chce wyłapać co najlepsze od południowców i ludzi z północy.
                        Chodzi mi jednak o to, by mieć cel w życiu. By do czegoś dążyć. Ja dążę do tego
                        by rozwijać w sobie najlepsze cechy i mieć to co najlepsze mają w sobie i
                        południowcy i ludzie z północy (jak już tak dzielicie).
                        I nie gadajcie mi tylko, że się nie da i że nie będę sobą. Że wtedy będę
                        sztuczny. Nie wydaje mi się tak. Trzeba pracować nad sobą i się doskonalić. Być
                        najlepszy dla siebie i dla otoczenia. Stanowić najlepszą wersje.
                        Aha: Powiedzcie mi - czy kilka lat temu, gdy byłem jeszcze nieśmiały, bałem się
                        odezwać słowem do dziewczyny, otoczenia, grupy znajomych (choć w głowie
                        wiedziałem co miałem powiedzieć)... czy byłem wtedy sobą?
                        Ok: ktoś powie - tak byłeś, bo naturalnie jesteś nieśmiały i to jesteś po prostu
                        Ty, jesteś sobą... Pieprzenie... Nieśmiałość powstaje po urodzeniu i wiele
                        wydarzeń może na nią wpłynąć. Wydarzeń, które właśnie zablokują człowieka i ją
                        spowodują. Nazbiera się negatywnych emocji w podświadomości. I bach powstaje co
                        powstaje. Dodam jeszcze, że nie czułem się komfortowo w takich sytuacjach, nie
                        czułem pewności, a raczej zmieszanie i złą aurę. Nie czułem połączenia z innymi,
                        a raczej takie przebywanie ze innymi na siłę (jak powiedziałem - nie ważne czy z
                        grupą, czy z jedną osobą).
                        Dlaczego tak było? Właśnie dlatego, że coś mnie blokowało i właśnie nie byłem
                        sobą (jak to w domu mówię i robię co chce a na zewnątrz nie mogę - czy to jest
                        bycie sobą?)

                        Rozpisałem tylko nie wiem czy potrzebnie. Mam nadzieje Aniu, że mnie zrozumiesz.
                        Ogólnie to naprawdę dużo mógłbym powiedzieć dokładnie o co mi w tym wszystkich
                        chodzi, ale nie czas.

                        Obecnie bardzo cieszę się ze swojego życia. Mam zamiar dalej pracować,
                        obserwować i wyłapywać co najlepsze.;)

                        • asienka25.5 Re: może mi też pomożecie? 25.10.09, 10:49
                          Pozwolisz, że się wtrącę w waszą rozmowę, ale ...

                          Pawle nalisałeś:
                          "Chodzi mi jednak o to, by mieć cel w życiu. By do czegoś dążyć. Ja
                          dążę do tego
                          > by rozwijać w sobie najlepsze cechy i mieć to co najlepsze mają w
                          sobie i
                          > południowcy i ludzie z północy (jak już tak dzielicie). "

                          Nie wiem czy jest w ogóle możliwe połączenie cech charakteru tych
                          dwóch tak odmiennych od siebie osobowości. Ludzie z północy, jak
                          twierdzisz są małomówni. Dlaczego? Hmmmm może po prostu środowisko
                          naturalne wykształciło u nich cechy takie a nie inne. Ja znam wielu
                          Skandynawów, którzy nie są tak zamknięci w sobie. Oni tak na prawdę
                          w przeciwieństwie do latynosów, czy innych narodowości z południa są
                          mniej widoczni na ulicach. Nie robią tyle chałasu wokół siebie. Są
                          bardziej skryci, mniej emocjonalni na zewnątrz. To niestety jest
                          cecha charakteru i jej się nie da zmieniń. Oczywiście można
                          próbować, ale jakoś do mnie taka forma samodoskonalenia niestety nie
                          przemawia i nadal śmiem twierdzić, że będzie to sztuczne zachowanie
                          danego elikwenta.

                          "Aha: Powiedzcie mi - czy kilka lat temu, gdy byłem jeszcze
                          nieśmiały, bałem się
                          > odezwać słowem do dziewczyny, otoczenia, grupy znajomych (choć w
                          głowie
                          > wiedziałem co miałem powiedzieć)... czy byłem wtedy sobą?
                          "

                          I znów to samo. Jeżeli takie zachowanie "wypływało" prosto od Ciebie
                          w sposób naturalny, to niestety było to zachowanie naturalne dla
                          Ciebie. A czy ty uważasz, że wszystkie te Panie, które się do krajów
                          arabskich udają to są takie otwarte i zabawowe? Myślisz, że tylko
                          Tobie strach i obawy przed otoczeniem zamykają usta? To normalne.
                          Jeżeli na czymś lub na kimś ci zależy, będziesz chciał zrobić jak
                          najlepsze wrażenie. Im bardziej będzie ci zależało na tym, aby
                          wypaść jak najlepiej, tym gorzej wypadniesz. Można oczywiście uczyć
                          się technik prezentacji, panowania nad emocjami itp. , ale nadal
                          mówimy tutaj o zachowaniach wyuczonych, ukształtowanych w praktyce
                          różnych technik i czy to jest naturalne? Nie!!!

                          "Dodam jeszcze, że nie czułem się komfortowo w takich sytuacjach, nie
                          > czułem pewności, a raczej zmieszanie i złą aurę. Nie czułem
                          połączenia z innymi
                          > ,
                          > a raczej takie przebywanie ze innymi na siłę (jak powiedziałem -
                          nie ważne czy
                          > z
                          > grupą, czy z jedną osobą).
                          > Dlaczego tak było? Właśnie dlatego, że coś mnie blokowało i
                          właśnie nie byłem
                          > sobą (jak to w domu mówię i robię co chce a na zewnątrz nie mogę -
                          czy to jest
                          > bycie sobą?)"

                          No i tutaj sedno sprawy. Nie czułeś połączenia z innymi osobami, to
                          po jaką chole.... z nimi przebywałeś? Może te osoby tobie nie
                          odpowiadają? Nie masz z nimi wspólnych tematów? Ich towarzystwo Cię
                          męczy? Musisz sam zapytać siebie, w otoczeniu jakich osób czujesz
                          się najlepiej. Zapewne masz najbliższych Tobie znajomych, z którymi
                          lubisz się spotykać, lubisz rozmawiać, choćby o samych pierdołach?
                          Nie musisz na siłę z kimś przebywać. Może to zabrzmi trochę dziwnie,
                          ale to Twoje życie i tylko Ty decydujesz jak je przeżyjesz.

                          Myślę Pawle, że jesteś człowiekiem trochę nieśmiałym. Brak Ci
                          pewności siebie. Obawiasz się otoczenia, a w szczególności zależy Ci
                          na opinii osób trzecich. Co sobie pomyślą? Jak mnie odbiorą?
                          Obawiasz się reakcji kobiety kiedy do niej podejdziesz, zapytasz o
                          cokolwiek. A niedaj Boże zaprosisz gdzieś na randkę? Patrzysz z
                          zewnątrz i na tym się kończy? To Cię blokuje. Widzisz mi też jest
                          trudno z ludźmi rozmawiać, nie ważne czy prywatnie czy służbowo.
                          Niestety zdarza mi się emocjonalnie podchodzić do niektórych
                          problemów. Dodam, że zbyt emocjonalnie. Zbyt często zastanawiam się,
                          co sobie inni pomyślą? I to jest błąd! Pewnego pieknego dnia
                          powiedziałam koniec! Teraz inaczej patrzę na świat. Nie obchodzi
                          mnie co sobie inni o mnie będą myśleli. To ja decyduję czego w życiu
                          chcę! Spotykam się z ludźmi którzy mi odpowiadają i z którymi mogę
                          sobie fajnie pogadać. Reszta mnie nie interesuje i "srał pies" jaką
                          mają o mnie opinię. Jeśli chodzi o sprawy damsko - męskie
                          zdecydowanie obawiasz się drugiej strony. Może to strach dot.
                          odrzucenia, wynikających z jakiś złych doświadczeń z przeszłości.
                          Boże Pawle jak nie ta to następna. Trudno jeśli Cię nie chce lub
                          jest zajęta. Ale musisz spróbować ją zagadać! Jeśli tego nie zrobisz
                          to się nigdy nie dowiesz, czy ona jest tobą zainteresowana! To nie
                          próbuje ten żałuje! I niebój się, że ośmieszy Cię publicznie, czy
                          nagada komuś coś na Twój temat. Wiesz mi ja miałam takie
                          doświadczenia nie raz i nigdy nie żałowałam swojej decyzji!
                          Wiedziałam, że jak nie spróbuję to do końca życia będę wzdychać do
                          przysłowiowej poduchy.

                          Pozdrawiam Cię i głowa do góry.
                          • myslacypawel Re: może mi też pomożecie? 25.10.09, 12:56
                            Ty mnie nie rozumiesz. Cóż trudno. Nic na to nie poradzę. Sam wiem co już
                            zmieniłem i co się dzieje w moim życiu.
                            Sztuczność to poczucie i przekonanie, które wypływa ze środka. Robimy coś wbrew
                            sobie. Robimy a, a myślimy b. Sory, ale nie gadaj mi tu o sztuczności i
                            naturalności. Mam prawo do wszystkiego tak jak każdy. I w sumie mogę tu dodać
                            jeszcze to co sama napisałaś. Mam gdzieś jak mnie będą inni odbierali, mogą
                            nawet złożyć wiersz kołysankę na mój temat i co mnie to obchodzi. Ja nie mam
                            problemu, tylko osoba, która mnie atakuje i która określa, że jestem a to taki a
                            to taki.

                            Kolejny stereotyp - cechy charakteru nas determinują i nie da się ich zmienić,
                            nie da się ich poprawić. Dziewczyno, powtórzę jeszcze raz, nie żyj stereotypami
                            i nie ograniczaj się. Gdybyś mnie znała 5 lat temu (i zachowała ten wizerunek w
                            głowie) i gdybyś mnie znała teraz to mogła byś tylko powiedzieć: ogień i woda.
                            Aż taka przemiana u mnie nastąpiła... i to zdecydowanie korzystna. I nie
                            korzystałem z żadnych techniki, szkół, samopomocy społecznej, czy czego tam nie
                            wymyślisz. Mam to gdzieś. Wszystkie chęci i dążenie do poprawy tkwi w nas
                            samych. I albo coś zrobimy z sobą, albo nie. Chociaż fakt. Jedna cecha jest u
                            mnie ciągle taka samo. Zawsze byłem uparty i to może pomogło mi pokonać tyle etapów.

                            Kolejny punkt. Chciałem przebywać z ludźmi, chciałem z nimi rozmawiać. Ale nie
                            mogłem. Nie mogłem. Cz naturalne jest jak z każdym człowiekiem, z którym się
                            spotyka w życiu (poza najbliższą rodziną) występuję uczucie niezrozumienia,
                            braku połączenia, usilnym przebywaniu ze sobą? To co Bóg mnie może tak stworzył,
                            że tylko do rodziny mam się ograniczyć 5 osobowej?

                            Nie odpowiadaj. Sam wiem jak jest, co się stało i co się przemieniło.
                            Moja głowa już dawno jest u góry.

                            Zresztą... nieważne... co moje to moje, reszta nie ma znaczenia.

                            Wyłączam się z tego forum.
                            A jeśli asienka chcesz ze mną więcej pogadać i dowiedzieć się na ile może
                            człowiek się zmienić to daj mi maila, telefon, whatever. Pozdrawiam!
    • emocjonalka Re: może mi też pomożecie? 25.10.09, 15:45
      Pawel, no masz racje w zupelnosci, niepotrzebnie sie tu zapetlasz w wybiegi
      psychologiczne. Pora odkrywac i sie edukowac od innych narodowosci, kolejna
      czesc rozwoju osobowosci.Powodzenia
      • aniabylawtunezji Re: może mi też pomożecie? 29.10.09, 10:07
        Pawel, rozumiem twoj punkt widzenia i w duzej mierze sie z nim
        zgadzam, asienka faktycznie nie moze zrozumiec twojej postawy, uwazam
        ze zle rozumuje
        Pawel, bedziesz tu jeszcze to chetnie pogadam
        • myslacypawel Re: może mi też pomożecie? 31.10.09, 00:05
          No będę tu jeszcze. Choć coraz bardziej mi się nie chcę.
          Z kilku powodów.
          Po pierwsze nie chce by zbyt wiele osób poznało moje przemyślenia na tematy
          męsko-damskie, samorozwój, odbioru otoczenia, a także tego jak postrzegają
          ludzie inne osoby (przez jakie pryzmaty, co o tym decyduje, czemu jedna osoba ma
          magnetyzm i do niej ciągną "tłumy", a inne są zupełnie niezauważalne). Z
          prostego powodu nie chcę się produkować dla mas. Z wielu różnych szczególików
          wyciągnąłem po prostu esencję i kilku znajomych było zadziwionych moim tokiem
          rozumowania i faktyczynym odzwierciedleniem w rzeczywistości (na tyle
          zdziwionych, że teraz często chcą ze mną wdawać się w takie tematy, by
          dowiedzieć się jak najwięcej- i nie koniecznie wiem czy do szlachetnych celów).
          Ja po prostu nie chcę odkrywać moich myśli przed wszystkimi, dlatego kończę tu
          pisanie. Aniu jeśli chcesz ze mną pogadać napisz tu maila, nawet założonego na
          potrzeby rozmowy ( a na pewno odpisze i pogadamy)

          Pozdrawiam
          • aniabylawtunezji Re: może mi też pomożecie? 02.11.09, 20:31
            Pawel, napisz na aniasopot, po malpie bedzie wirtualna
            pozdro
            • myslacypawel Re: może mi też pomożecie? 08.11.09, 00:25
              Nie ma sprawy Aniu.. powiedz mi tylko czy mając na myśli wirtualną chodzi Ci o
              wp.pl? bo dużo mi nie mówi to określenie i w sumie tylko z tym się kojarzy.
              Pzdr!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka