ryszardtom
18.03.09, 20:00
Zwiedzanie Sidi Abu Side. Kawa w kawiarence nad zatoką. Dwie kawy espresso long.
facet przynosi jeszcze jakieś niezamawiane ciasteczka...myślę - jak to do kawy.
Cena!? 24 dinary !!! jakbym pił kawę na Placu Św. Marka w Wenecji. Płacimy. W
autobusie pytają nas czy doszliśmy do tej kawiarni? - doszliśmy i wypiliśmy
najdroższą kawę w Tunezji - tu pada cena.
Jak to usłyszał tunezyjski przewodnik! Zaraz podjechał pod policjanta,
pogadali - podstawili nas pod posterunek - ściągnęli właściciela kawiarni.
Trawało to z 30 minut. A przecież nie domagaliśmy się żadnej interwencji.
Nawet go hamowaliśmy. W pewnym momencie przewodnik zaprasza nas: - chodźcie po
swoje pieniądze. Poszlismy. W kawiarni afera na 100 fajerek. Personel stoi na
baczność - kelner tłumaczy co podawał - my potwierdzamy: kawa była long a
ciasteczka nie zamawiane. Właścicel przeprasza jak może ...oddaje wszystkie
pieniądze i wyrzuca z pracy kelnera. Okazało się, że na kasie nabita była
tylko jedna kawa za 3 dinary.
Potem wytłumaczono nam, że w Tunezji nie ma droższej kawy niż 3 dninary i
każda próba skasowania wyższej kwoty to straszne naciągactwo.
Nam zaś podobała się ostra, natychmiastowa reakcja pilota.
Chwalimy także biuro podróży TUI - byliśmy z nimi pierwszy raz.