Dodaj do ulubionych

MANIFEST "PRO LIFE"

IP: *.chello.pl 05.04.04, 22:04
Czy prolajfowcy z naszego forum zgadzają się z tym manifestem ? Bo mnie się
wydaję że nie całkiem. Zwłaszcza prawo do życia jest pojmowane przez naszych
prolajfowców w sposób dość elastyczny, tu mam na przykład przyzwolenie na
wojny sprawiedliwe i efekt uboczny w postaci niewinnych ofiar.

[cytat]

MANIFEST "PRO LIFE"
Gdy przekroczył wróg granicę,

powiedziałem: "Nie".

L. Cohen
W czasie, gdy w naszym kraju wchodzi w życie ustawa wprowadzająca praktycznie
aborcję na życzenie.

W czasie, gdy szpitale, w których lekarze ze względu na sprzeciw sumienia
odmówili dokonywania aborcji, mogą zostać zobowiązane do finansowania
zabijania nie narodzonych dzieci.

W czasie, gdy w Holandii wielu ludzi nosi przy sobie "paszport życia" -
dokument, w którym żądają, aby w razie wypadku lekarze ratowali ich życie, a
nie "humanitarnie" dobijali. A także w Polsce pojawiają się teksty wzywające
do eutanazji -

sprzeciwiamy się cywilizacji śmierci,
chcemy
budować cywilizację życia i miłości,
stawiamy sobie następujące cele:

Szerzenie postawy afirmacji w stosunku do życia oraz przekonania o jego
świętości.
Zapewnienie prawnej ochrony życia człowieka od chwili poczęcia do naturalnej
śmierci.
Udzielenie przez społeczeństwo pomocy materialnej i moralnej kobietom
znajdującym się w trudnej sytuacji w związku ze swoim macierzyństwem.
Zapewnienie cierpiącym życzliwości i nadziei, a nie zabijanie ich
(przeciwstawienie się eutanazji).
Zakazanie wszelkich eksperymentów na ludzkich embrionach oraz niszczenia ich.
Obrona wartości szczęścia, rodziny, romantycznej miłości.
Każda Istota ma prawo do życia!

Człowiek nie jest rzeczą!
Nie ma kompromisu w obronie życia!



Pełny tekst jest na stronie :

www.zb.eco.pl/zb/100/prolife.htm
Obserwuj wątek
    • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 05.04.04, 22:23
      Gość portalu: Monika napisał(a):

      > Czy prolajfowcy z naszego forum zgadzają się z tym manifestem ? Bo mnie się
      > wydaję że nie całkiem. Zwłaszcza prawo do życia jest pojmowane przez naszych
      > prolajfowców w sposób dość elastyczny, tu mam na przykład przyzwolenie na
      > wojny sprawiedliwe i efekt uboczny w postaci niewinnych ofiar.


      Moniko dlaczego popierasz wojny? (bo chyba musisz popierać wojny, skoro jesteś
      za wolną aborcją)
      • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 05.04.04, 22:29
        Tad jak nie zaliczam się do prolajfowców.

        A co myślisz o bezwarunkowym prawie do zycia, od poczecia aż do naturalnej
        śmierci, głoszoną w tym manifeście ?
        • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 05.04.04, 22:58
          Gość portalu: Monika napisał(a):

          > Tad jak nie zaliczam się do prolajfowców.

          No więc właśnie o tym mówię! Skoro uważasz, że sprzeciw wobec wolnej aborcji
          winien w sposób nieunikniony wiązać się ze sprzeciwem wobec wszelkich wojen, a
          kto zajmuje inne stanowisko, ten jest "niekonsekwentny", to wychodzi na to, że
          ktoś, kto popiera "wolność aborcyjną" winien według Ciebie - jeśli nie chce
          popaść w niekonsekwencję - popierać też wojny. Pytam zatem: dlaczego popierasz
          wojny Moniko?


          > A co myślisz o bezwarunkowym prawie do zycia, od poczecia aż do naturalnej
          > śmierci, głoszoną w tym manifeście ?

          Czyżbyś Ty uważała, że ludzie nie mają prawa do życia? To by się nawet
          zgadzało z Twoim poparciem dla wojen! Uważasz, że można zabijać niewinnych?


          • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 05.04.04, 23:48
            tad9 napisał:

            > No więc właśnie o tym mówię! Skoro uważasz, że sprzeciw wobec wolnej aborcji
            > winien w sposób nieunikniony wiązać się ze sprzeciwem wobec wszelkich wojen,

            Ja tego wcale nie napisałam. Napisałam natomiast że jedno przyzwolenie na
            zabijanie nie różni się od drugiego. Efekt jest ten sam i chyba dla zabitego
            niewielka różnica, czy ci przykro czy nie. Zresztą kobiecie po aborcji też może
            być przykro. Czy to w twoich oczach ją usprawiedliwia ?

            > a kto zajmuje inne stanowisko, ten jest "niekonsekwentny",

            Ależ to oczywiste, że ktoś kto rozpatruje zabicie jednego niewinnego człowieka
            w innych kategoriach niż zabicie drugiego niewinnego człowieka jest
            niekonsekwentny, zwłaszcza gdy w obu wypadkach cel jest ten sam, chodzi o to by
            innym żyło się lepiej.

            Jeszcze gorzej wypada na tym tle prolajfowiec, który głosi świętość życia i
            bezwarunkowe prawo człowieka do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci.
            Przecież ja nie zmuszałam nikogo do składnia takiej deklaracji. Ale jeśli już
            ktoś sie pod tym podpisuje to powinno to go do czegoś zobowiązywać.

            Ty nie widzisz niekonsekwencji ?

            >to wychodzi na to, że ktoś, kto popiera "wolność aborcyjną" winien według
            >Ciebie - jeśli nie chce popaść w niekonsekwencję - popierać też wojny.
            > Pytam zatem: dlaczego popierasz wojny Moniko?

            Nie rozumiem dlaczego miałoby to wynikać z tego co ja piszę. Może nieuwazne
            mnie czytasz ?

            > > A co myślisz o bezwarunkowym prawie do zycia, od poczecia aż do naturalnej
            > > śmierci, głoszoną w tym manifeście ?
            >
            > Czyżbyś Ty uważała, że ludzie nie mają prawa do życia? To by się nawet
            > zgadzało z Twoim poparciem dla wojen! Uważasz, że można zabijać niewinnych?

            Nie o to mi chodziła. Może pytanie było za krótkie. Sorry. Pytałam jak wydaje
            ci się że godzi prolajfowiec prawo każdego człowieka do życia z idą poświęcenia
            go w wojnie sprawiedliwej.

            • losiu4 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 06.04.04, 12:55
              Gość portalu: Monika napisał(a):

              > Ja tego wcale nie napisałam. Napisałam natomiast że jedno przyzwolenie na
              > zabijanie nie różni się od drugiego.

              owszem, różni. Idąc Twoim tokiem rozumowania nie masz prawa się bronić przed
              bandziorem, bo przecież mogłabyś go zabić. Daj się po prostu zgwałcić/zabić w
              imię nieczynienia krzywdy bliźniemu (odpowiednik wojny sprawiedliwej, gdzie
              bronisz się przed agresorem). Teraz zestaw to z postulatem usunięcia ciąży "bo
              tak mi jest wygodniej" - gdyż do tego dążą zwolennicy aborcji na życzenie.

              > w innych kategoriach niż zabicie drugiego niewinnego człowieka jest
              > niekonsekwentny, zwłaszcza gdy w obu wypadkach cel jest ten sam, chodzi o to
              > by innym żyło się lepiej.

              no cóż, wielu niewinnych ludzi ginie na drogach.

              > Jeszcze gorzej wypada na tym tle prolajfowiec, który głosi świętość życia i
              > bezwarunkowe prawo człowieka do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci.

              tak, jak najbardziej. Pod jednym warunkiem: ten ktoś (nie chodzi o prolajfowca)
              nie dybie na Twoje i Twojej rodziny życie.

              > Przecież ja nie zmuszałam nikogo do składnia takiej deklaracji. Ale jeśli już
              > ktoś sie pod tym podpisuje to powinno to go do czegoś zobowiązywać.

              oczywiście że będzie zobowiązywać. Do jednego: nie będę zabijał ni krzywdził
              niewinnej osoby. Natomiast jesli ktoś zagraza mnie lub mojej rodzinie - będę
              bronił z całych sił.

              > Ty nie widzisz niekonsekwencji ?

              prawde mówiąc nie widzę.

              > Nie o to mi chodziła. Może pytanie było za krótkie. Sorry. Pytałam jak wydaje
              > ci się że godzi prolajfowiec prawo każdego człowieka do życia z idą
              > poświęcenia go w wojnie sprawiedliwej.

              podejrzewam że się mylisz. Prolajfowcem nie jestem, ale wcale bym się nie
              zdziwił, gdyby oni - tak jak ja - widzieli różnicę między obroną siebie i
              swojej rodziny/narodu, a aborcją na życzenie, bo mi pensję w pracy obniżyli i
              teraz nie stać mnie na dziecko. Albo silny nacisk psychologiczno/fizyczny na
              dziadka, który uparł był się żyć, mimo że bez sensu zajmuje bezproduktywnie pół
              domu.

              Pozdrawiam i życzę doboru trafniejszych argumentów

              Losiu
              • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 06.04.04, 16:48
                losiu4 napisał:

                > Gość portalu: Monika napisał(a):
                >
                > > Ja tego wcale nie napisałam. Napisałam natomiast że jedno przyzwolenie na
                > > zabijanie nie różni się od drugiego.
                >
                > owszem, różni. Idąc Twoim tokiem rozumowania nie masz prawa się bronić przed
                > bandziorem, bo przecież mogłabyś go zabić. Daj się po prostu zgwałcić/zabić w
                > imię nieczynienia krzywdy bliźniemu (odpowiednik wojny sprawiedliwej, gdzie
                > bronisz się przed agresorem). Teraz zestaw to z postulatem usunięcia
                >ciąży "bo tak mi jest wygodniej" - gdyż do tego dążą zwolennicy aborcji na
                >życzenie.

                Chyba nie zrozumiałeś mnie, ja mówiłam o całkiem niewinnych osobach. Nie
                porównywałam niewinnego z bandytą. Nigdzie tego nie napisała.

                > > w innych kategoriach niż zabicie drugiego niewinnego człowieka jest
                > > niekonsekwentny, zwłaszcza gdy w obu wypadkach cel jest ten sam, chodzi o
                > >to by innym żyło się lepiej.
                >
                > no cóż, wielu niewinnych ludzi ginie na drogach.

                > > Jeszcze gorzej wypada na tym tle prolajfowiec, który głosi świętość życia
                >> i bezwarunkowe prawo człowieka do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci
                > .
                >
                > tak, jak najbardziej. Pod jednym warunkiem: ten ktoś (nie chodzi o
                >prolajfowca) nie dybie na Twoje i Twojej rodziny życie.

                Właśnie o takich mówiłam, o ludziach całkiem niewinnych, a nawet małych
                dzieciach.

                >
                > > Przecież ja nie zmuszałam nikogo do składnia takiej deklaracji. Ale jeśli
                > >już ktoś sie pod tym podpisuje to powinno to go do czegoś zobowiązywać.
                >
                > oczywiście że będzie zobowiązywać. Do jednego: nie będę zabijał ni krzywdził
                > niewinnej osoby. Natomiast jesli ktoś zagraza mnie lub mojej rodzinie - będę
                > bronił z całych sił.
                >
                > > Ty nie widzisz niekonsekwencji ?
                >
                > prawde mówiąc nie widzę.

                Może dlatego, że porównujesz niewinnego z bandytą, a ja niewinnego z niewinnym.
                >
                > > Nie o to mi chodziła. Może pytanie było za krótkie. Sorry. Pytałam jak
                > >wydaje ci się że godzi prolajfowiec prawo każdego człowieka do życia z idą
                > > poświęcenia go w wojnie sprawiedliwej.
                >
                > podejrzewam że się mylisz. Prolajfowcem nie jestem, ale wcale bym się nie
                > zdziwił, gdyby oni - tak jak ja - widzieli różnicę między obroną siebie i
                > swojej rodziny/narodu, a aborcją na życzenie, bo mi pensję w pracy obniżyli i
                > teraz nie stać mnie na dziecko. Albo silny nacisk psychologiczno/fizyczny na
                > dziadka, który uparł był się żyć, mimo że bez sensu zajmuje bezproduktywnie
                >pół domu.
                >
                > Pozdrawiam i życzę doboru trafniejszych argumentów
                >
                Pozdrawiam i życzę lepszego zrozumienia tego co napisałam. Dwie niewinne osoby
                to nie to samo co niewinny i mordrerca. Nie twierdze, ze tego nie da się
                porównać, tłumaczę ci tylko ze odnosisz się do czegoś, czego w moim tekscie
                wcale nie ma.

            • agrafek Re: MANIFEST "PRO LIFE" 06.04.04, 13:15
              Gość portalu: Monika napisał(a):

              > Ależ to oczywiste, że ktoś kto rozpatruje zabicie jednego niewinnego
              człowieka
              >
              > w innych kategoriach niż zabicie drugiego niewinnego człowieka jest
              > niekonsekwentny, (...).
              Niezupełnie.
              W przypadku wojny stają naprzeciwko siebie żołnierze dwóch (i więcej) stron.
              Bycie zaś żołnierzem oznacza przede wszystkim przyzwolenie na dwie rzeczy - na
              to, że będę zabijał i na to, że mogę zostać zabity. Oczywiście, w krajach
              takich jak nasz, z powszechną służbą wojskową, to "przyzwolenie" zostaje w
              pewien sposób wymuszone. Dlatego jestem przeciw obowiązkowej służbie wojskowej.
              Jak to się ma do aborcji? Otóż dziecko nie ma nic do powiedzenia tak w kwestii
              swojego przybycia na ten świat, jak i opuszczenia go. Róznica zatem
              pomiędzy "wojną sprawiedliwą" a aborcją wydaje się oczywista. Nie dostrzegam
              żadnej niekonsekwencji. Oczywiście zabijanie cywili podczas wojny, przypadkowe
              lub nie, zasługuje na potępienie.
              pozdrawiam.
              • nglka Re: MANIFEST "PRO LIFE" 06.04.04, 13:33
                agrafek napisał:

                > Bycie zaś żołnierzem oznacza przede wszystkim przyzwolenie na dwie rzeczy - na
                > to, że będę zabijał i na to, że mogę zostać zabity.

                - Zajście w ciąże oznacza wzięcie na swój bark konsekwencji dwojakich - urodzę i
                wychowam lub - usunę ze względu na (tu wpisać co każdemu przypada) i będę do
                końca życia borykać się z własnym sumieniem.

                > Oczywiście, w krajach
                > takich jak nasz, z powszechną służbą wojskową, to "przyzwolenie" zostaje w
                > pewien sposób wymuszone. Dlatego jestem przeciw obowiązkowej służbie
                > wojskowej.

                - Tak jak i ja jestem przeciwna nakazowi porodu (jednoznaczne z zakazem aborcji)

                > Jak to się ma do aborcji? Otóż dziecko nie ma nic do powiedzenia tak w kwestii
                > swojego przybycia na ten świat, jak i opuszczenia go. Róznica zatem
                > pomiędzy "wojną sprawiedliwą" a aborcją wydaje się oczywista. Nie dostrzegam
                > żadnej niekonsekwencji. Oczywiście zabijanie cywili podczas wojny, przypadkowe
                > lub nie, zasługuje na potępienie.
                > pozdrawiam.

                - Ptzrysz ze swojej perspektywy każdy medal ma jednak dwie strony. odbijając
                piłeczkę:
                Otóż matka nie ma nic do powiedzenia w kwestii przyjścia dziecka na świat, wg
                obecnie panującego prawa nie ma możliwości wolnego wyboru, MMUSI rodzić. Różnica
                zatem między wojną a aborcją jest oczywista - żołnierz musi wyrazić chęć walki w
                razie wybuchu wojny mimo, że jest żołnierzem. Bez jego zezwolenia - na wojnę nie
                pojedzie. Kobieta... niestety do gadania nic nie ma.
                • agrafek Re: MANIFEST "PRO LIFE" 06.04.04, 13:46
                  >
                  > - Zajście w ciąże oznacza wzięcie na swój bark konsekwencji dwojakich -
                  urodzę
                  > i
                  > wychowam lub - usunę ze względu na (tu wpisać co każdemu przypada) i będę do
                  > końca życia borykać się z własnym sumieniem.
                  Wybacz proszę, ale różnica pomiędzy "mogę zostać zabity" a "mogę mieć wyrzuty
                  sumienia" jest dla mnie zbyt znacząca bym mógł potraktować Twój argument
                  poważnie.
                  >
                  > - Tak jak i ja jestem przeciwna nakazowi porodu (jednoznaczne z zakazem
                  aborcji
                  Czyli ja jestem przeciwny nakazowi odbierania życia, a Ty przeciw nakazowi jego
                  dawania. Można i tak.
                  >
                  > > pozdrawiam.
                  >
                  > - Ptzrysz ze swojej perspektywy każdy medal ma jednak dwie strony. odbijając
                  > piłeczkę:
                  > Otóż matka nie ma nic do powiedzenia w kwestii przyjścia dziecka na świat, wg
                  > obecnie panującego prawa nie ma możliwości wolnego wyboru, MMUSI rodzić.
                  Ale ta sama matka nie zginie podczas narodzin, prawda? Oczywiście, są przypadki
                  zagrożenia życia matki - i w tym przypadku już zająłem kiedyś stanowisko,
                  przypomnę - wtedy aborcję uznałem z decyzję koszmarną, acz usprawiedliwoną. W
                  każdym innym przypadku Twoje porównanie nie ma sensu. Dlaczego? Bo naprawdę
                  sytuację "mogę umrzeć" trudno jest porównać z jakąkolwiek inną.
                  pozdrawiam.
                • losiu4 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 06.04.04, 14:09
                  nglka napisała:

                  > agrafek napisał:

                  > > Bycie zaś żołnierzem oznacza przede wszystkim przyzwolenie na dwie rzeczy
                  > > - na to, że będę zabijał i na to, że mogę zostać zabity.

                  > - Zajście w ciąże oznacza wzięcie na swój bark konsekwencji dwojakich -
                  > urodzę i wychowam lub - usunę ze względu na (tu wpisać co każdemu przypada) i
                  > będę do końca życia borykać się z własnym sumieniem.

                  trochę nie te tematy. Co innego bronić siebie i swojej rodziny przed agresją, a
                  co innego postulowana aborcja na życzenie "bo mi się tak podoba".

                  > - Tak jak i ja jestem przeciwna nakazowi porodu (jednoznaczne z zakazem
                  aborcji
                  > )

                  nie masz przymusu porodu w przypadku zagrożenia życia. Ale znów aborcja na
                  żądanie "bo tak mi się uwidziało", to jest coś nie w porządku.

                  > - Ptzrysz ze swojej perspektywy każdy medal ma jednak dwie strony. odbijając
                  > piłeczkę:
                  > Otóż matka nie ma nic do powiedzenia w kwestii przyjścia dziecka na świat, wg
                  > obecnie panującego prawa nie ma możliwości wolnego wyboru, MMUSI rodzić.

                  ma prawo mówić. I nie musi rodzić, jesli chodzi o zagropżenie jej zdrowia i
                  życia. Takie jest prawo w Polsce.

                  > Różnica
                  > zatem między wojną a aborcją jest oczywista - żołnierz musi wyrazić chęć
                  > walki w razie wybuchu wojny mimo, że jest żołnierzem. Bez jego zezwolenia -
                  > na wojnę nie pojedzie.

                  pojedzie, bo inaczej rozstrzelają go za dezercję (mówię tu o wojnie "na śmierć
                  i życie" jak to się podczas II WS i nie tylko zdarzało.

                  > Kobieta... niestety do gadania nic nie ma.

                  ech, jeśli nie widzisz różnicy miedzy dorosłym człowiekiem, który może w jakiś
                  sposób zaprotestowac a płodem, który o ile matka uzna, że ją nie stać na
                  urodzenie i wychowanie, bo zarabia jedyne 2000 pln, to gratuluję argumentów

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • nglka Re: MANIFEST "PRO LIFE" 06.04.04, 14:27
                    losiu4 napisał:


                    > trochę nie te tematy. Co innego bronić siebie i swojej rodziny przed agresją,
                    > a co innego postulowana aborcja na życzenie "bo mi się tak podoba".

                    - Nie spotkałam się z tym, by aborcja była kwestią gustu "bo tak mi się podoba".
                    Nie znam kobiety, która podchodziłaby do problemu aborcji w sposób podobny do
                    kupna "zapałki czy zapalniczka?".


                    > nie masz przymusu porodu w przypadku zagrożenia życia. Ale znów aborcja na
                    > żądanie "bo tak mi się uwidziało", to jest coś nie w porządku.

                    - Często (coraz częściej) kobietom odmawia się prawa do badań prenetalnych,
                    zazwyczaj wmawia się, że "szpital takich badań nie prowadzi" i nie każdą kobiet
                    ę stać na prywatną wizytę. O tym nawet niedawno było odść "głośno"

                    > ma prawo mówić. I nie musi rodzić, jesli chodzi o zagropżenie jej zdrowia i
                    > życia. Takie jest prawo w Polsce.

                    - Prawo a przestrzeganie go to dwi różne sprawy. Jak wyżej. Inną kwestią jest
                    to, co uważa się za zagrożenie życia matki - brak pieniędzy wg prawa nie jest
                    zagrożeniem życia, wiele kobiet jednak decyduje się na samobójstwo w momencie,
                    gdy dowiadują się, że nie mają szans na aborcję a udowodnić ciężką syt.
                    finansową nie jest wcale łatwo. Trzeba mieć pieniądze na dobrego adwokata ;))

                    > pojedzie, bo inaczej rozstrzelają go za dezercję (mówię tu o wojnie "na śmierć
                    > i życie" jak to się podczas II WS i nie tylko zdarzało.

                    - ja nie mówię o tym co było tylo o tym co jest teraz. Kiedyś zabijało się
                    noworodki i nikt wielkiego halo nie robił a w pewnych krajach było to coś w
                    rodzaju "poświęcenia". Skupmy się więc może na teraźniejszości?

                    > ech, jeśli nie widzisz różnicy miedzy dorosłym człowiekiem, który może w jakiś
                    > sposób zaprotestowac a płodem, który o ile matka uzna, że ją nie stać na
                    > urodzenie i wychowanie, bo zarabia jedyne 2000 pln, to gratuluję argumentów

                    - Często kobieta jest samotną matką z dwójką dzieci, zarabiającą 1000 zł (nie ma
                    własnego mieszkania i wynajmuje kawalerkę za 600 zł) zostaje 400 zł na życie z
                    dwójką dzieci w wieku szkolnym - w ciąży - czy to jest dla ciebie aborcja na
                    widzimisię? Bo mam wrażenie, że naciągasz rzeczywistość do własnych argumentów i
                    argumenty do wyimaginowanej rzeczywistości. Niejedna kobieta chciałaby mieć
                    tabnie własnościowe mieszkanie, być w pierwszej ciąży, mieć męża przy boku i
                    zarabiać 2000 zł. jeśli TAKIE są twoje spostrzeżenia - to gratuluję wyobraźni.

                    Pozdrawiam.
                • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 06.04.04, 18:45
                  nglka napisała:

                  >> Otóż matka nie ma nic do powiedzenia w kwestii przyjścia dziecka na świat, wg
                  > obecnie panującego prawa nie ma możliwości wolnego wyboru, MMUSI rodzić.

                  Ależ ma. Nie musi wszak zachodzić w ciążę. Prawda?
                  • nglka Re: MANIFEST "PRO LIFE" 06.04.04, 18:51
                    Jeśli kobietę nie stać na środki antykoncepcyjne na których (dosłownie) dorabia
                    sobie państwo - to chyba jednak nie znajdzie wspólnego języka z komórką jajową?
                    Tu wchodzimy w skrajność - to jakby powiedzieć, że mężczyzna wcale nie musi mieć
                    plemników.
                    Każdy człowiek ma prawo do seksu i nikt nie powinien mieć prawa do ograniczania
                    ilości odbywanych stosunków (o ile nie jest to stosunek wbrew woli drugiej osoby).
                    Może jeszcze dołączymy do tego, by każda kobieta w odpowiednim wieku miała
                    odpowiednią ilość dzieci również będących w odpowiedniej grupie wiekowej
                    adekwatnie do odbytych ciąż? Dodatkowo, żeby nie było tak kolorowo - nałóżmy
                    karmy śmierci dla każdej, która jest bezpłodna ;)
                    • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 07.04.04, 01:51
                      nglka napisała:


                      > Każdy człowiek ma prawo do seksu i nikt nie powinien mieć prawa do
                      ograniczania
                      > ilości odbywanych stosunków (o ile nie jest to stosunek wbrew woli drugiej
                      osob
                      > y).


                      Nikt nikomu niczego tutaj nie ogranicza. Mogą się obłapiać do woli lub nie
                      obłapiać wcale. Ich sprawa. Przestaje to być ich sprawą gdy dojdzie do
                      zapłodnienia. I tyle. Proste? Proste. Powinnaś to zrozumieć.
            • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 06.04.04, 18:44
              Gość portalu: Monika napisał(a):

              > Ja tego wcale nie napisałam. Napisałam natomiast że jedno przyzwolenie na
              > zabijanie nie różni się od drugiego. Efekt jest ten sam i chyba dla zabitego
              > niewielka różnica, czy ci przykro czy nie. Zresztą kobiecie po aborcji też
              może
              >
              > być przykro. Czy to w twoich oczach ją usprawiedliwia ?

              No własnie Moniko. Skoro jedno nie różni się od drugiego, to przyzwalając na
              aborcję przyzwalasz też na zabijanie niewinnych ludzi na wojnie. Inaczej
              będziesz niekonsekwentną. Dlatego pytam: dlaczego popierasz wojny?


              > Ależ to oczywiste, że ktoś kto rozpatruje zabicie jednego niewinnego
              człowieka
              >
              > w innych kategoriach niż zabicie drugiego niewinnego człowieka jest
              > niekonsekwentny, zwłaszcza gdy w obu wypadkach cel jest ten sam, chodzi o to
              by
              >
              > innym żyło się lepiej.

              I dlatego własnie nie masz nic przeciwko wojnom?


              > Jeszcze gorzej wypada na tym tle prolajfowiec, który głosi świętość życia i
              > bezwarunkowe prawo człowieka do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci.
              > Przecież ja nie zmuszałam nikogo do składnia takiej deklaracji. Ale jeśli już
              > ktoś sie pod tym podpisuje to powinno to go do czegoś zobowiązywać.

              Rozumiem. Czyli jeśli ktoś głosi pochwałę "wolnego wyboru" winien popierać też
              wolny wybór gwałtu jako formy ekspresji seksualnej. A więc popierasz nie tylko
              wojny, ale i wybór gwałtu jako formy ekspresji? Chyba tak, inaczej przecież
              byłabyś niekonsekwentna.


              > Nie rozumiem dlaczego miałoby to wynikać z tego co ja piszę. Może nieuwazne
              > mnie czytasz ?


              To Ty nieuważnie mnie czytasz. To co piszę wynika z Twojej "logiki".


              >> Nie o to mi chodziła.

              A ja pytam, czy uważasz że człowiek ma prawo do życia czy nie?
              • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 06.04.04, 23:20
                tad9 napisał:


                > > Ja tego wcale nie napisałam. Napisałam natomiast że jedno przyzwolenie na
                > > zabijanie nie różni się od drugiego. Efekt jest ten sam i chyba dla zabite
                > > go niewielka różnica, czy ci przykro czy nie. Zresztą kobiecie po aborcji
                > > też może być przykro. Czy to w twoich oczach ją usprawiedliwia ?
                >
                > No własnie Moniko. Skoro jedno nie różni się od drugiego,

                Więc przyznajesz, że nie rózni się niczym ?
                To mnie cieszy, bo cały czas pisałeś ze jednak się różni. Dostrzegam niewielki
                postep w twoim rozumowaniu :)


                >to przyzwalając na aborcję przyzwalasz też na zabijanie niewinnych ludzi na
                > wojnie.

                No jeśli aborcji ktoś dokonuje w czasie wojny to owszem.

                >Inaczej będziesz niekonsekwentną.

                Pragniesz wykazać mi niekonsekwencje, bo ja wykazałam ci twoją. Ale tego tak
                łatwo nie da się obrócic. Jak już pisałam nie jestem prolajfowcem i mnie nie
                obowiązują ich zasady. Ja mogłabym popierać wojny sprawiedliwe i aborcję i
                wcale nie byłoby w tym żadnej niekonsekwencji. Mogłabym być też przeciw obu.
                Niekonsekwencja wynikałaby tylko w wypadku gdybym jedno popierała a drugiemu
                się przeciwstawiała. Tak jak to robisz ty.

                >Dlatego pytam: dlaczego popierasz wojny?

                Ale proszę cię bardzo, pytaj. Nauczyłam się od ciebie, że można wielokrotnie
                nie odpowiadać na zadawane pytanie :))

                > Czyli jeśli ktoś głosi pochwałę "wolnego wyboru" winien popierać też
                > wolny wybór gwałtu jako formy ekspresji seksualnej. A więc popierasz nie
                >tylko wojny, ale i wybór gwałtu jako formy ekspresji?

                Wolny wybór dotyczy siebie samago. Tu się mogę z tobą zgodzić, zupełnie nic nie
                mam przeciw smogwałtom.


                > A ja pytam, czy uważasz że człowiek ma prawo do życia czy nie?

                Jeśli by był na terenie bombardowanym dzieki twojemu przyzwoleniu, to chyba by
                takiego prawa nie miał.




                • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 06.04.04, 23:29
                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                  > Więc przyznajesz, że nie rózni się niczym ?
                  > To mnie cieszy, bo cały czas pisałeś ze jednak się różni. Dostrzegam
                  niewielki
                  > postep w twoim rozumowaniu :)

                  Nie przyznaję. Stwierdzam, że TY uważasz, iż nie ma tu różnicy, zatem, skoro
                  popierasz "wolną aborcję" winnaś popierać też "wolną wojnę", lub popadniesz w
                  niekonsekwencję. Więc jak to jest? Popierasz wojny?


                  > Pragniesz wykazać mi niekonsekwencje, bo ja wykazałam ci twoją. Ale tego tak
                  > łatwo nie da się obrócic. Jak już pisałam nie jestem prolajfowcem i mnie nie
                  > obowiązują ich zasady.

                  Ależ obowiązują! Albo Twój schemat "rozumowania" działa, albo nie. Jeśli
                  działa, dotyczy Cię w takim samym stopniu jak każdego innego. Jeśli nie działa,
                  nie dotyczy nikogo.


                  > Niekonsekwencja wynikałaby tylko w wypadku gdybym jedno popierała a drugiemu
                  > się przeciwstawiała. Tak jak to robisz ty.


                  Niekonsekwencją byłoby (jeśli przyjmiemy Twoje "rozumowanie"), gdybyś była za
                  jednym i przeciw drugiemu.
                  > Wolny wybór dotyczy siebie samago. Tu się mogę z tobą zgodzić, zupełnie nic
                  >nie mam przeciw smogwałtom.

                  Ależ ktoś mógłby wybraś SOBIE gwałt, jako "formę ekspresji seksualnej", a do
                  tego wybrać SOBIE jako obowiązującą zasadę "nie szanuję wolności i
                  nietykalności innych" i nie przejmować się zbytnio tym, co ma do powiedzenia
                  ofiara gwałtu. Jeśli Ty popierasz "wolny wybór" musiałabyś takie wolne wybory
                  gwałciciela zaakceptować, lub - popadłabyś w niekonsekwencję. Prawda?


                  > Jeśli by był na terenie bombardowanym dzieki twojemu przyzwoleniu, to chyba
                  >by takiego prawa nie miał.


                  Powtarzam pytanie: czy uważasz, że ludzie mają prawo do życia, czy nie. To
                  proste pytanie. Masz z nim kłopot?
                  • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 06.04.04, 23:58
                    tad9 napisał:


                    > Ależ ktoś mógłby wybraś SOBIE gwałt, jako "formę ekspresji seksualnej", a do
                    > tego wybrać SOBIE jako obowiązującą zasadę "nie szanuję wolności i
                    > nietykalności innych" i nie przejmować się zbytnio tym, co ma do powiedzenia
                    > ofiara gwałtu. Jeśli Ty popierasz "wolny wybór" musiałabyś takie wolne wybory
                    > gwałciciela zaakceptować, lub - popadłabyś w niekonsekwencję. Prawda?

                    Jak już pisałam wolny wybór odnosi się do SAMEGO SIEBIE. Oczywiście można i tak
                    myśleć jak to opisałeś. Możesz załozyć na ten temat nowy wątek i być może kogos
                    to zaiteresuje.

                    Zresztą w jakimś stopniu to co napisałeś odzwierciedla twój sposób myślenia.
                    Ktoś sobie wybiera idee wojny sprawiedliwej, decyduje ze na tej wojnie poswięci
                    10.000 ludzkich niewinnych istnień, nie przejmuje się zbytnio co mają na ten
                    temat ofiary do powiedzenia. Nieprawdaż ?

                    Wychodzi na to, ze to raczej ty jestej zwolennikiem tego rodzejem "wolnego
                    wyboru". Tylko dlaczego go przypisujesz mnie, która coś takiego zdecydowanie
                    krytykuje ?


                    > Powtarzam pytanie: czy uważasz, że ludzie mają prawo do życia, czy nie. To
                    > proste pytanie. Masz z nim kłopot?

                    Nie mam kłopotu tylko nie chcę ci odpowiedziec :))
                    • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 07.04.04, 00:22
                      Gość portalu: Monika napisał(a):

                      > Jak już pisałam wolny wybór odnosi się do SAMEGO SIEBIE.

                      Ależ wybór odnosi się do niego samego: sam sobie wybrał takie zasady. Jeśli nie
                      chcesz tego uznać - nie popierasz "wolności wyboru", lub jesteś
                      niekonsekwentna! Tak przedstawia się Twoja "logika". Można też spojrzeć na to
                      inaczej, nieco bardziej filozoficznie, o czym niżej.






                      > Zresztą w jakimś stopniu to co napisałeś odzwierciedla twój sposób myślenia.
                      > Ktoś sobie wybiera idee wojny sprawiedliwej, decyduje ze na tej wojnie
                      poswięci
                      >
                      > 10.000 ludzkich niewinnych istnień, nie przejmuje się zbytnio co mają na ten
                      > temat ofiary do powiedzenia. Nieprawdaż ?

                      No i widzisz Moniko, i tu dochodzimy do interesującego miejsca. Powiadasz,
                      że "można wybierać tylko dla siebie"? Pewnie o tym nie wiesz, ale idziesz
                      śladem Tomasza z Akwinu. Otóż, właśnie dlatego, że "możemy wybierać dla siebie"
                      mamy OBOWIĄZEK dbać o osoby, za które jesteśmy odpowiedzialni. Jeśli ktoś chce
                      poświęcać życie w imię "niezabijania ludzi" np. może poświęcić życie własne,
                      ale jeśli w imię tej ideii poświęca życie osób mu powierzonych, postępuje
                      niemoralnie. Dlatego, jeśli pojawia się zagrożenie mamy OBOWIĄZEK chronić te
                      osoby, nawet jeśli wykonywanie tego obowiązku wiąże się z możliwością śmierci
                      niewinnych osób po stronie wroga, co nie znaczy, że śmierć ta jest czymś
                      dobrym, czy pożądanym. Przejmuję się tym, co ma do powiedzenia te 1000 ofiar,
                      ale jestem zobowiązany przejmować się bardziej tym, co mają do powiedzenia
                      ludzie, za których jestem odpowiedzialny. Jestem przeciwko "wolnej wojnie", tak
                      jak jestem przeciwko "wolnej aborcji". Dopuszczam możliwość aborcji w pewnych
                      przypadkach, tak jak dopuszczam w pewnych przypadkach mozliwość wojny. Widzisz
                      tu jakąś "niekonsekwencję". Ja nie widzę żadnej. Poza tym istnieją różnice
                      między wojną i aborcją. Wojna nie polega na "zabijaniu niewinnych". Aborcja
                      polega właśnie na zabijaniu niewinych. W czasie wojny, śmierć niewinnego, to
                      coś, co się może zdarzyć. W czasie aborcji zdarza się na pewno. Jeśli
                      dowiedziesz mi, że aborcja to zabieg, gdzie zabija się
                      niewinnych "przypadkowo" - porozmawiamy na temat podobieństw między zabijaniem
                      na wojnie, a aborcją. Jeśli zaś w czasie aborcji zabija się niewninnych celowo -
                      to mamy chyba nieco inną sytuację, prawda?

                      > Nie mam kłopotu tylko nie chcę ci odpowiedziec :))

                      A jednak masz kłopot ....
                      • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 07.04.04, 01:27
                        tad9 napisał:

                        > > Jak już pisałam wolny wybór odnosi się do SAMEGO SIEBIE.
                        >
                        > Ależ wybór odnosi się do niego samego: sam sobie wybrał takie zasady. Jeśli
                        >nie chcesz tego uznać - nie popierasz "wolności wyboru", lub jesteś
                        > niekonsekwentna! Tak przedstawia się Twoja "logika". Można też spojrzeć na to
                        > inaczej, nieco bardziej filozoficznie, o czym niżej.

                        Zdaje się ze powinieneś określić co to jest "wolny wybór". Wtedy ja się
                        postaram zrozumieć co masz na myśli i odpowiem ci czy się z tym zgadzam. Bo
                        chyba mówimy o dwóch różnych rzeczech, a dobrze by było gdybyśmy mówili o tej
                        samej.

                        > No i widzisz Moniko, i tu dochodzimy do interesującego miejsca. Powiadasz,
                        > że "można wybierać tylko dla siebie"? Pewnie o tym nie wiesz, ale idziesz
                        > śladem Tomasza z Akwinu. Otóż, właśnie dlatego, że "możemy wybierać dla
                        >siebie" mamy OBOWIĄZEK dbać o osoby, za które jesteśmy odpowiedzialni. Jeśli
                        >ktoś chce poświęcać życie w imię "niezabijania ludzi" np. może poświęcić
                        >życie własne, ale jeśli w imię tej ideii poświęca życie osób mu powierzonych,
                        >postępuje niemoralnie.

                        Nic nie ma przeciw tej definicji.

                        >Dlatego, jeśli pojawia się zagrożenie mamy OBOWIĄZEK chronić te osoby, nawet
                        >jeśli wykonywanie tego obowiązku wiąże się z możliwością śmierci niewinnych
                        >osób po stronie wroga, co nie znaczy, że śmierć ta jest czymś dobrym, czy
                        >pożądanym. Przejmuję się tym, co ma do powiedzenia te 1000 ofiar, ale jestem
                        >zobowiązany przejmować się bardziej tym, co mają do powiedzenia ludzie, za
                        >których jestem odpowiedzialny. Jestem przeciwko "wolnej wojnie", tak jak
                        >jestem przeciwko "wolnej aborcji".

                        Całkiem mozliwe ze sw. Tomasz nie byl prolajfowcem. Ale jakos to mnie to nie
                        dziwi. Rozumiem ze wedlug Tomasza człowiek to urodzony egoista i że koszula
                        bliższa ciału. Trudno temu zaprzeczyć. To dość ewidentne. Jak to się ma do
                        przykazania "kochaj blizniego", z tym mam już trochę weksze trudnosci, bo
                        kiedyś myślałam ze "bliźni" to każdy czlowiek. Ale chyba się myliłam. Blizni to
                        chyba tylko ten z którym cię łaczą więzy rodzinne i wspólne interesy. Mniejsza
                        o to. Idzmy dalej.

                        > Wojna nie polega na "zabijaniu niewinnych".

                        Oczywiście z wyjątkiem tego 1000, których sam wymieniłeś i przyznałeś, ze dla
                        twojego partykularnego interesu, w obronie twoich "bliżnich" jesteś w stanie
                        poświęcić ludzi których za "bliźnich" nie uznajesz pomimo, że przyznjesz iż sa
                        całkowicie niewinni.


                        >Aborcja polega właśnie na zabijaniu niewinych.

                        Aaa... to ten 1000 o którym wyżej mówiłeś był jednak winny ??? Czy był
                        niewinny ?

                        >W czasie wojny, śmierć niewinnego, to coś, co się może zdarzyć.

                        Tad trzymasz się kurczowo argumentów, które nie trzymają sie kupy. Już
                        ustaliliśmy ze efekt uboczny jest całkowicie pewny. Wcale tak nie ma ze w
                        jednej wojnie nie ma niewinnych ofiar, w drugiej są, w trzeciej i czwartej nie
                        ma, później znowu są. Tad !!! w kazdej wojnie są niewinne ofiary. To się
                        nie "może" to się "musi" zdarzyć. Zresztą juz pytałam cie kilka razy i ponawiam
                        pytanie. W której wojnie nie zdarzyly się niewinne śmierci ? W której ?

                        W czasie aborcji zdarza się na pewno.

                        Całkiem jak na wojnie.

                        >Jeśli dowiedziesz mi, że aborcja to zabieg, gdzie zabija się
                        >niewinnych "przypadkowo" - porozmawiamy na temat podobieństw między zabijaniem
                        na wojnie, a aborcją.

                        Jeśli mi dowiedziesz ze istnała choć jedna wojna sprawiedliwa w której nie
                        zdarzyły się niewinne ofiary to może ci przyznam racje.

                        >Jeśli zaś w czasie aborcji zabija się niewninnych celowo - to mamy chyba nieco
                        >inną sytuację, prawda?

                        Tad cały czas i niestrudzenie ci tłumaczę, ze problem leży w przyzwoleniu. Tak
                        jak na samej górze napisałeś, i tam jest trochę prawdy. Wiec cię zacytuję

                        "Przejmuję się tym, co ma do powiedzenia te 1000 ofiar, ale jestem zobowiązany
                        przejmować się bardziej tym, co mają do powiedzenia ludzie, za których jestem
                        odpowiedzialny."

                        W sumie o to chodzi od początku. Dla TWOJEGO INTERESU i twoich bliskich jestes
                        w stanie POŚWIĘCIĆ innych niewinnych ludzi. To wszystko. Czarno na białym sam
                        napisałeś. To ze są niewinni jest ci całkiem bojętne, tylko nie wypada tego
                        powiedzieć. Ale nawet jak nie powiesz, to czyny są wymowniejsze od wszyskich
                        słów tego świata. Zabijesz ich i uronisz kilka krokodylowych łez.
                        >
                        > > Nie mam kłopotu tylko nie chcę ci odpowiedziec :))
                        >
                        > A jednak masz kłopot ....

                        Wydaje ci się.
                        • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 07.04.04, 01:47
                          Gość portalu: Monika napisał(a):

                          > Tad trzymasz się kurczowo argumentów, które nie trzymają sie kupy. Już
                          > ustaliliśmy ze efekt uboczny jest całkowicie pewny.

                          Nie jest, zresztą nie ma nic do rzeczy! Pozostaje bowiem faktem, że śmierć ta
                          w przypadku wojny jest czymś co dzieje się przypadkiem. W przypadku aborcji
                          śmierć niewinnego jest nieprzypadkowa. Jeśli dowiedziesz mi, że płód ponosi
                          śmierć przez przypadek - porozmawiamy. Jeśli nie - nie mamy o czym gadać.

                          > Całkiem jak na wojnie.

                          Nie. Tak jak wypadek różni się od morderstwa, tak tutaj mamy dwie różne
                          sytuacje.

                          > Jeśli mi dowiedziesz ze istnała choć jedna wojna sprawiedliwa w której nie
                          > zdarzyły się niewinne ofiary to może ci przyznam racje.

                          Nadal czekam na dowód o który prosiłem. Jeśli go nie przedstawisz - nie mamy o
                          czym rozmawiać.





                          >> Tad cały czas i niestrudzenie ci tłumaczę, ze problem leży w przyzwoleniu.


                          Ależ NIE MA przyzwolenia na zabijanie niewinnych w czasie wojny! To, coś, co
                          się ZDARZA.


                          > W sumie o to chodzi od początku. Dla TWOJEGO INTERESU i twoich
                          bliskich>jestes
                          > w stanie POŚWIĘCIĆ innych niewinnych ludzi. To wszystko.

                          Mam prawo bronić siebie i osób za które odpowiadam. Nigdy nie twierdziłem
                          czegoś innego.


                          >Czarno na białym sam
                          > napisałeś. To ze są niewinni jest ci całkiem bojętne, tylko nie wypada tego
                          > powiedzieć.


                          To nie jest obojętne.

                          > Wydaje ci się.

                          Nie. Masz OGROMNY kłopot.
                          • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 07.04.04, 03:02
                            tad9 napisał:


                            > > Tad trzymasz się kurczowo argumentów, które nie trzymają sie kupy. Już
                            > > ustaliliśmy ze efekt uboczny jest całkowicie pewny.
                            >
                            > Nie jest, zresztą nie ma nic do rzeczy! Pozostaje bowiem faktem, że śmierć ta
                            > w przypadku wojny jest czymś co dzieje się przypadkiem.

                            Tak Tad, leciał sobie przypadkiem bobmowiec, i całkiem przypadkiem spuściła
                            bombę nad miastem, całkiem przypadkiem była to dzielnica zamieszkała przez
                            ludnośc cywilną i całkiem przypadkiem bomba spadła na przedszkole, i zabiła 30
                            dzieci.

                            No poptrz jak to przypadki chodzą po ludziach.

                            > Mam prawo bronić siebie i osób za które odpowiadam. Nigdy nie twierdziłem
                            > czegoś innego.

                            Rozumiem, że w tym prawie mieści się także prawo do zabicia całkiem niewinnych
                            ludzi, łącznie z dziecmi i kobietami w ciązy, dla własnej obrony i dla obrony
                            twoich bliskich.

                            Widzisz Tad. Ja to wiem od dawna. To ty się wypierasz, że tak wcale nie
                            myslisz, ale dodajesz, że bez problemu byś poświęcił te 1000 niewinnych osób z
                            poprzedniego postu, dla TWOICH INTERESÓW i po raz drugi to powtarzasz.

                            Więc ewidentne, że można postawić pytanie, skoro dopuszczasz zabicie 1000
                            niewinnych istot, i one nie giną przypadkowo, jakbyś chciał tu dowodzić, tylko
                            w wyniku przeprowadzonych operacji wojennych, to dlaczego oburza cię zabicię
                            innych 1000 niewinnych istot w jakimkolwiek celu ? Tu nawet aborcja jest
                            argumentem drugorzędnym. Czy dlatego, że TY OSOBIŚCI z tego nie miałbyś żadnej
                            korzyści ?

                            Tylko o to chodzi ?

                            > Nie. Masz OGROMNY kłopot.

                            Marzyciel z ciebie :)

                            • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 07.04.04, 17:30
                              Gość portalu: Monika napisał(a):

                              > Tak Tad, leciał sobie przypadkiem bobmowiec, i całkiem przypadkiem spuściła
                              > bombę nad miastem, całkiem przypadkiem była to dzielnica zamieszkała przez
                              > ludnośc cywilną i całkiem przypadkiem bomba spadła na przedszkole, i zabiła
                              ᡖ dzieci.

                              Nie denerwuj się Moniko. Po prostu - nie dopuszczam celowego mordowania
                              niewinnych w czasie wojny. Jeśli cel cywilny został zniszczony celowo - jest to
                              coś, na co przyzwolenia nie daję. Na przypadki nie mam wpływu. Nie wymagają one
                              mojego "przyzwolenia". Czy znasz przykład "przypadkowej aborcji"?



                              > Rozumiem, że w tym prawie mieści się także prawo do zabicia całkiem
                              niewinnych
                              > ludzi, łącznie z dziecmi i kobietami w ciązy, dla własnej obrony i dla obrony
                              > twoich bliskich.

                              Nikomu nie daję takiego "prawa". Zabijanie niewinnych jest wbrew regułom wojny.
                              To coś, co się zdarza. Jak wypadki drogowe. Kto daje przyzwolenie na wypadki
                              drogowe?


                              > Widzisz Tad. Ja to wiem od dawna. To ty się wypierasz, że tak wcale nie
                              > myslisz, ale dodajesz, że bez problemu byś poświęcił te 1000 niewinnych osób
                              >z poprzedniego postu, dla TWOICH INTERESÓW i po raz drugi to powtarzasz.

                              Powtarzam - nie daję przyzwolenia na "zabijanie niewinnych".

                              > Więc ewidentne, że można postawić pytanie, skoro dopuszczasz zabicie 1000
                              > niewinnych istot, i one nie giną przypadkowo, jakbyś chciał tu dowodzić,
                              tylko
                              > w wyniku przeprowadzonych operacji wojennych, to dlaczego oburza cię zabicię
                              > innych 1000 niewinnych istot w jakimkolwiek celu ? Tu nawet aborcja jest
                              > argumentem drugorzędnym. Czy dlatego, że TY OSOBIŚCI z tego nie miałbyś
                              żadnej
                              >
                              > korzyści ?

                              A jednak Moniko nie masz racji. Powtarzam: nie dopuszczam zabijania niewinnych
                              na wojnie. Jeśli coś takiego się zdarza - zdarza się to wbrew moim chęciom i
                              przyzwoleniom. W czasie wojny NIE MA przyzwolenia na zabijanie niewinnych, tak
                              jak nie ma "zezwolenia na wypadki" w czasie budowy drogi. To, że zdarza się
                              śmierć niewinnych i wypadki drogowe NIE jest wynikiem "przyzwolenia". Uważasz,
                              że budowniczowie drogi, którzy wiedzą przecież, że zdarzają się
                              wypadki "poświęcają kierowców dla własnej korzysci"? W przypadku aborcji mamy
                              do czynienia z zabójstwem niewinnego z premedytacją. W przypadku wojny - nie.
                              Widzisz różnicę?
                              • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 07.04.04, 18:07
                                tad9 napisał:


                                > Nie denerwuj się Moniko. Po prostu - nie dopuszczam celowego mordowania
                                > niewinnych w czasie wojny.

                                Ze wszystkich twoich postów wynika, że efekt uboczny jest wkalkulowany w wojnę.
                                Skoro ją dopuszczasz to razem z efektem ubocznym, bo jakoś przykładu na wojne w
                                którj takiego efektu nie był nie potrafisz podać.

                                >Jeśli cel cywilny został zniszczony celowo - jest to coś, na co przyzwolenia
                                nie daję. Na przypadki nie mam wpływu. Nie wymagają one mojego "przyzwolenia".
                                Czy znasz przykład "przypadkowej aborcji"?

                                Czy znasz wojnę bez niewinnych ofiar ?

                                > Nikomu nie daję takiego "prawa". Zabijanie niewinnych jest wbrew regułom
                                >wojny.

                                Coś mi się zdaje nie nie słyszałś o bombardowaniu Hiroszimy.

                                > Powtarzam - nie daję przyzwolenia na "zabijanie niewinnych".

                                Ponieważ nie ma wojen sprawiedliwych bez niewinnych ofiar, to dopuszczając taką
                                wojne dopuszcza się i efekt uboczny, który jest nieunikniony. Przyzwolenie
                                dajesz automatycznie z przyzwoleniem na wojnę.

                                • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 08.04.04, 13:34
                                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                                  > Ze wszystkich twoich postów wynika, że efekt uboczny jest wkalkulowany w
                                  >wojnę.

                                  Faktem pozostaje to, że NIE DAJĘ PRZYZWOLENIA na zabijanie w czasie wojny
                                  niewinnych. Aborcja to ZABÓJSTWO niewinnego z premedytacją. Wojna NIE. Widzisz
                                  różnicę?




                                  > Coś mi się zdaje nie nie słyszałś o bombardowaniu Hiroszimy.

                                  Przypominam sobie. Nie przypominam sobie, bym dawał na nie przyzwolenie.

                                  > Przyzwolenie
                                  > dajesz automatycznie z przyzwoleniem na wojnę.


                                  Nie. Tak jak projektant drogi nie daje przyzwolenia na wypadki.
                                  • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 08.04.04, 16:20
                                    tad9 napisał:

                                    > Faktem pozostaje to, że NIE DAJĘ PRZYZWOLENIA na zabijanie w czasie wojny
                                    > niewinnych.

                                    przypomnę ci co napisałeś:

                                    "Dlatego, jeśli pojawia się zagrożenie mamy OBOWIĄZEK chronić te
                                    osoby, nawet jeśli wykonywanie tego obowiązku wiąże się z możliwością śmierci
                                    niewinnych osób po stronie wroga, co nie znaczy, że śmierć ta jest czymś
                                    dobrym, czy pożądanym."

                                    Napisałeś, że koszula bliższa ciału, w związku z tym, gdybyś musiał wybierać
                                    między dwiema niewinnymi osobami, to życie pani x poświęcisz dla życia na
                                    przykład twojej kuzynki. Nie mówi mi że dokonując takiego wyboru nie godzisz
                                    się na śmierć pani x, bo to jest śmieszne. Przecież właśnie to napisałeś i z
                                    takiego myślenia powstaje "efekt uboczny". Inaczej by go po prostu nie było.

                                    Fakt, że pani x jest niewinna i jest takim samym człowiekiem jak twoja kuzynka
                                    jest ci obojętny, inaczej byś jej nie mógł poświęcić, uznałbyś to za amoralne.
                                    Ona nie jest w twoich oczach ofiarą w tym samym stopniu co ci tobie bliscy, nie
                                    jest nawet twoim "bliźnim". Jej człowieczeństwo i niewinność, w twoich oczach
                                    nie jest warta funta kłaków, bo ty masz INNE PRIORYTETY. Nieprawdaż ?

                                    Gdybyś nie dawał przyzwolenia na jej śmierć to byś jej nie chciał poświęcić,
                                    ale wyraźnie chcesz. Tak napisałeś. Naprawdę interesują cię tylko twoi bliscy
                                    i ich faktycznie nie chcesz poświęcić. Ale tamtych owszem.

                                    To samo odnosi się do małych dzieci, noworodków i płodów, bo kto ci
                                    zagwarantuje ze właśnie pani x nie urodziła dzień wcześniej dziecka albo ze nie
                                    jest w ciąży ? Ale to nie interesuje cię wcale, to co cię interesuje to tylko
                                    TWOJE EGOISTYCZNE INTERESY. Wręcz uważasz, że masz do tego moralne prawo i
                                    obowiązek.

                                    To jak to wszystko co piszesz o ciąży ma się do poświęcenie niewinnej kobiety w
                                    ciąży, dla obrony twoich bliskich?

                                    Napisałeś :

                                    > Aborcja to ZABÓJSTWO niewinnego z premedytacją.

                                    A poświęcenie kobiety w ciąży, dla twoich interesów to nie jest morderstwo z
                                    premedytacją?

                                    To właśnie z takiego myślenia, że ci inni są mniej warci twojej uwagi i że ty
                                    uzurpujesz sobie praw ich kosztem obronić twoich bliskich, pomimo, że tamci są
                                    niewinni, rodzi się przyzwolenie na zabijanie ludzi.

                                    Jeśli tego nie zrozumiesz, to będziemy tak dyskutowali przez następne 100 lat.
                                    Ale może kiedyś to do ciebie dotrze. Ja nie tracę nadziei.

                                    I właśnie w takiej optyce tłumaczę ci cierpliwie, że poświęcenie jakiegokolwiek
                                    niewinnego życia ma identyczną motywację, nic innego jak ludzki egoizm, własny
                                    interes, coś co uznaje się za ważniejsze od ludzkiego życia.

                                    Ty mi tłumaczysz ze tak nie jest. Więc może przemyśl dlaczego poświęciłbyś
                                    życie jednej niewinnej dla obrony innej niewinnej osoby.

                                    Dlaczego później dodajesz, ze nie dajesz przyzwolenia na zabicie niewinnego
                                    człowieka ? Bo ci wstyd przyznać, że jednak tak jest ?

                                    • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 08.04.04, 19:50
                                      Gość portalu: Monika napisał(a):


                                      > Napisałeś, że koszula bliższa ciału, w związku z tym, gdybyś musiał wybierać
                                      > między dwiema niewinnymi osobami, to życie pani x poświęcisz dla życia na
                                      > przykład twojej kuzynki.

                                      Z tego nie wynika, że w wypadku wojny "zezwalam na zabijanie niewinnych".



                                      > Nie mówi mi że dokonując takiego wyboru nie godzisz
                                      > się na śmierć pani x, bo to jest śmieszne. Przecież właśnie to napisałeś i z
                                      > takiego myślenia powstaje "efekt uboczny". Inaczej by go po prostu nie było.


                                      Tak jak w przypadku budowy drogi. Zapewne będą zdarzać się wypadki, ale
                                      absurdem byłoby twierdzić, że projektant "zgadza się na wypadki". Gdyby CELOWO
                                      projektował niebezpieczną drogę - sytuacja byłaby inna.






                                      >
                                      > Fakt, że pani x jest niewinna i jest takim samym człowiekiem jak twoja
                                      >kuzynka jest ci obojętny, inaczej byś jej nie mógł poświęcić, uznałbyś to za
                                      amoralne.

                                      Jej przypadkowa śmierć nie jest czymś moralnym i nie daję na nią przyzwolenia.
                                      Nie dążę do zabicia pani x. Bronię kuzynki. W przypadku zaborcji ZABIJA się
                                      niewinnych z premedytacją.

                                      >to nie interesuje cię wcale, to co cię interesuje to tylko
                                      > TWOJE EGOISTYCZNE INTERESY.

                                      Nie moje "egoistyczne interesy", lecz obrona ludzi, za których jestem
                                      odpowiedzialny.




                                      > To jak to wszystko co piszesz o ciąży ma się do poświęcenie niewinnej kobiety
                                      >w ciąży, dla obrony twoich bliskich?


                                      > A poświęcenie kobiety w ciąży, dla twoich interesów to nie jest morderstwo z
                                      > premedytacją?

                                      Nie poświęcam żadnej kobiety w ciąży. Nie daję przyzwolenia na zabijanie kobiet
                                      w ciaży. Aborcja oznacza przyzwolenie na zabijanie niewinnych. Nie jesteś w
                                      stanie tego pojąć?


                                      > niewinnego życia ma identyczną motywację, nic innego jak ludzki egoizm,
                                      >własny interes, coś co uznaje się za ważniejsze od ludzkiego życia.

                                      Nie mamy tu do czynienia z "niewinnym życiem" z jednej strony a "egoistycznym
                                      interesem" z drugiej. Po stronie której się broni TEŻ mamy "niewinne życie".


                                      > Ty mi tłumaczysz ze tak nie jest. Więc może przemyśl dlaczego poświęciłbyś
                                      > życie jednej niewinnej dla obrony innej niewinnej osoby.

                                      Zwracam uwagę, że dopuszczam możliwość aborcji w przypadku, gdy zagrożone jest
                                      życie matki. O to też masz do mnie pretensje?



                                      > Dlaczego później dodajesz, ze nie dajesz przyzwolenia na zabicie niewinnego
                                      > człowieka ? Bo ci wstyd przyznać, że jednak tak jest ?


                                      Nie. Ponieważ NIE daję przyzwolenia na zabicie niewinnego człowieka. Czy np.
                                      wprowadzając wolność godpodarczą "daje się przyzwolenie" na afery gospodarcze?
                                      • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 08.04.04, 22:00
                                        tad9 napisał:

                                        > Tak jak w przypadku budowy drogi.

                                        Przepraszam Tad czy przyrównujesz wojnę do budowy drogi ?

                                        >Zapewne będą zdarzać się wypadki, ale absurdem byłoby twierdzić, że
                                        >projektant "zgadza się na wypadki".

                                        Ależ owszem, gdyby człowiek projektujący drogę zecydował się podłożyć dynamit
                                        pod dom z mieszkającymi w nim ludzmi, bo właśnie tędy ma przechodzić droga, to
                                        dla mnie byłoby to morderstwo. Ale całkiem możliwe, że ty byś to uznał
                                        za "wypadek".

                                        No cóż tu się różnimy w poglądach.

                                        >Gdyby CELOWO projektował niebezpieczną drogę - sytuacja byłaby inna.

                                        Owszem w czasie wojny CELOWO są bombardowane obietky cywilne. Tak jak w
                                        Hiroszimie i Nagasaki. I w poście do Sagan napisałeś, że uznajesz II w.ś. za
                                        sprawiedliwą. Więc uznajesz za sprawiedliwe bombardowanie tych miast i
                                        zamordowanie wszystkich cywilów, łącznie z dziecmi, noworodkami i kobietami w
                                        ciązy.

                                        Więc proszę nie pisz ze:

                                        >
                                        > Z tego nie wynika, że w wypadku wojny "zezwalam na zabijanie niewinnych".
                                        >

                                        Chyba ze uważasz II w.ś. za wojnę niesprawiedliwą ? Więc jaka ona była ?


                                        > Jej przypadkowa śmierć nie jest czymś moralnym i nie daję na nią
                                        >przyzwolenia. Nie dążę do zabicia pani x. Bronię kuzynki.

                                        Bronisz twojej kuzynki zabijając 3-letnie dziecko ? A jakim cudem to ci pomogło
                                        w obronie twojej kuzynki ?

                                        Aha, sorry, już pamiętam, śmierć tego dziecka to TYLKO efekt uboczny
                                        sprawiedliwej wojny.


                                        > Nie poświęcam żadnej kobiety w ciąży. Nie daję przyzwolenia na zabijanie
                                        kobiet w ciaży.

                                        Więc uznajesz II w.ś za wojnę niesprawiedliwą, bo w niej bez twojego
                                        przywolenia zginęło wiele kobiet w ciąży ?
                                        • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 08.04.04, 23:13
                                          Gość portalu: Monika napisał(a):

                                          > Przepraszam Tad czy przyrównujesz wojnę do budowy drogi ?

                                          Nie rozumiesz co napisałem i o co w tym chodzi?


                                          > Ależ owszem, gdyby człowiek projektujący drogę zecydował się podłożyć dynamit
                                          > pod dom z mieszkającymi w nim ludzmi, bo właśnie tędy ma przechodzić droga,
                                          to
                                          > dla mnie byłoby to morderstwo.

                                          Zgadzam się z Tobą. Dlatego aborcja jest morderstwem.


                                          > Owszem w czasie wojny CELOWO są bombardowane obietky cywilne. Tak jak w
                                          > Hiroszimie i Nagasaki. I w poście do Sagan napisałeś, że uznajesz II w.ś. za
                                          > sprawiedliwą.

                                          Ale nie napisałem, ze uważam za usprawiedliwione celowe bombardowanie obiektów
                                          cywilnych.


                                          \>Więc uznajesz za sprawiedliwe bombardowanie tych miast i
                                          > zamordowanie wszystkich cywilów, łącznie z dziecmi, noworodkami i kobietami w
                                          > ciązy.

                                          Nie.


                                          > Więc proszę nie pisz ze:
                                          >
                                          > >
                                          > > Z tego nie wynika, że w wypadku wojny "zezwalam na zabijanie niewinnych".

                                          Ależ tak właśnie jest! Wcale z tego wszystkiego nie wynika, że zezwalam na
                                          celowe zabijanie niewinnych.


                                          > Chyba ze uważasz II w.ś. za wojnę niesprawiedliwą ? Więc jaka ona była ?

                                          Sprawiredliwa. Co nie znaczy, że nie zdarzały się ubolewania godne incydenty,
                                          na które nie powinno być przyzwolenia.


                                          > Bronisz twojej kuzynki zabijając 3-letnie dziecko ?

                                          Nie. Bronię swojej kuzynki. Śmierć dziecka nie powinna się zdarzyć. Nie daję na
                                          nią przyzwolenia. Jeśli się zdarzyła, było to wbrew moim "przyzwoleniom".


                                          > Więc uznajesz II w.ś za wojnę niesprawiedliwą, bo w niej bez twojego
                                          > przywolenia zginęło wiele kobiet w ciąży ?

                                          Uznaję wojnę za sprawiedliwą ponieważ była toczona w obronie milionów kobiet i
                                          dzieci, które zapłaciłyby za zaniechanie tej wojny. Nie daję przyzwolenia na
                                          zabijanie niewinnych.

                                          • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 09.04.04, 01:30
                                            tad9 napisał:

                                            > > Ależ owszem, gdyby człowiek projektujący drogę zecydował się podłożyć
                                            > >dynamit pod dom z mieszkającymi w nim ludzmi, bo właśnie tędy ma przechodzić
                                            > > droga, to dla mnie byłoby to morderstwo.
                                            >
                                            > Zgadzam się z Tobą. Dlatego aborcja jest morderstwem.

                                            Dlatego też zbombardownie przedszkola, czy jakiegokolwiek miasta, które
                                            akceptujesz, jest takim samym morderstwem. Nie zauważasz podobieństwa ?

                                            > > Owszem w czasie wojny CELOWO są bombardowane obietky cywilne. Tak jak w
                                            > > Hiroszimie i Nagasaki. I w poście do Sagan napisałeś, że uznajesz II w.ś.
                                            > >za sprawiedliwą.
                                            >
                                            > Ale nie napisałem, ze uważam za usprawiedliwione celowe bombardowanie
                                            >obiektów cywilnych.

                                            Czy twierdzisz, że Hiroszimę zbombardowano przypadkiem ?


                                            > Ależ tak właśnie jest! Wcale z tego wszystkiego nie wynika, że zezwalam na
                                            > celowe zabijanie niewinnych.

                                            Więc nie uwazasz ze tych ludzi w Hiroszimie zabito celowo ? Zabito ich przez
                                            przypadek ? Tad żartujesz, prawda ?

                                            > > Chyba ze uważasz II w.ś. za wojnę niesprawiedliwą ? Więc jaka ona była ?
                                            >
                                            > Sprawiredliwa. Co nie znaczy, że nie zdarzały się ubolewania godne incydenty,
                                            > na które nie powinno być przyzwolenia.

                                            Tad ja ciebie podziwiam, szczerze. Bombardowanie Hiroszimy i Nagasaki ty
                                            nazywasz ubolewania godnymi incydentami. Czytasz to co piszesz ? Widzisz jakie
                                            absurdy z tego wychodzą ?

                                            > > Więc uznajesz II w.ś za wojnę niesprawiedliwą, bo w niej bez twojego
                                            > > przywolenia zginęło wiele kobiet w ciąży ?
                                            >
                                            > Uznaję wojnę za sprawiedliwą ponieważ była toczona w obronie milionów kobiet
                                            >i dzieci, które zapłaciłyby za zaniechanie tej wojny. Nie daję przyzwolenia
                                            >na zabijanie niewinnych.

                                            Tad ależ dajesz, dajesz i masz tego świadomość, inaczej nie nazwałbyś tych
                                            wszystkich niewinnych zabitych "efektem ubocznym" wojny. To ty tak napisałeś z
                                            pełną świadomością tego co piszesz. A efekt ten jest nieuniknionym.

                                            Skoro masz świadomość ze ten efekt jest nieunikniony, jak możesz jednocześnie
                                            twierdzić, że na niego nie dajesz przyzwolenia, skoro dajesz go na samą wojne,
                                            a wiesz doskonale że wojna bez efektw ubocznych nie istnieje.

                                            Gdy dajesz dziecku nabity pistoles do ręki i jednocześnie twierdzisz, ze nie
                                            dajesz mu przyzwolenia na zabicie kogokolwiek, to musisz wszystkim, z toba
                                            włącznie, wydać się co najmniej śmieszny.

                                            Możesz nawet twierdzić, że dajesz nabity pistolet bez przyzwolenia na zabicie
                                            kogokolwiek, nie przeczę, ja ci tylko tłumaczę, że jesli to dziecko kogoś
                                            zastrzeli to dzięki tobie. Jesteś winny, bo dałeś mu do ręki broń. I możesz to
                                            nazwać ubolewania godnym incydentem, tylko kto ci uwierz ? To samo dotyczy
                                            przyzwolenia na wojnę. Ty przyzwalasz, a konsekwencje są takie jakie są. Musisz
                                            je wliczyć, wkalkulować, musisz się na to zgodzić łącznie z efektami ubocznymi,
                                            bo nie masz innego wyjścia.

                                            Jeśli nie chcesz zgodzić się na efekty uboczne, to nie możesz się zgodzić na
                                            samą wojnę. Bo nie ma wojny bez niewinnych ofiar, jeszcze takiej nikt nie
                                            wymyślił.

                                            Kto godzi się na wojne godzi się także na zabicie niewinnych ludzi, bo takie są
                                            konsekwencje wojny i to wcale nie dzieje się przypadkiem, jak się upierasz, to
                                            podstawowa cecha każdej wojny. Jesli się z tym nie zgadzas to proszę cię po ra
                                            już nie wiem który, abyś dał mi przykład wojny w której takich ofiar nie było.

                                            Jeśli godzisz się aby przejechał przez twój ogród walec i nie godzisz się aby
                                            połamał rosnące w nim kwiatki, to jesteś po prostu śmieszny.

                                            Godzisz się na wojne i nie godzisz się na jej ofiary, też jesteś smieszny, albo
                                            udajesz naiwnego. Ale ja wiem, że ty do naiwnych się nie zaliczasz.

                                            Dla mnie jest oczywiste, ze godzisz się na niewinne ofiary, jakie pociąga za
                                            sobą wojna. Inaczej nie zgodziłbyś się na samą wojne sprawiedliwa czy
                                            niesprawiedliwą wszystko jedno, jak ją nazwiesz. Zresztą "wojna sprawiedliwa"
                                            to termin absurdalny, wyssany z palca, przez ideologów, którzy próbują ją jakoś
                                            usprawiedliwić. Każda wojna jest straszna i okrutna, dla niewinnej ofiary która
                                            straciła w niej życie. Demagogia nic tu nie zmieni. A mówienie, że godzisz się
                                            na wojne ale nie na jej ofiary jest śmieszne.








                                            • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 09.04.04, 14:25
                                              Gość portalu: Monika napisał(a):

                                              > Dlatego też zbombardownie przedszkola, czy jakiegokolwiek miasta, które
                                              > akceptujesz, jest takim samym morderstwem. Nie zauważasz podobieństwa ?

                                              Nie akceptuję bombarodwania przedszkoli.




                                              > > > Owszem w czasie wojny CELOWO są bombardowane obietky cywilne. Tak jak
                                              > w
                                              > > > Hiroszimie i Nagasaki. I w poście do Sagan napisałeś, że uznajesz II
                                              > w.ś.
                                              > > >za sprawiedliwą.

                                              Ale nie napisałem, że akceptuję Hiroszimę i Nagasaki.

                                              > Czy twierdzisz, że Hiroszimę zbombardowano przypadkiem ?

                                              Nie. Twierdzę, że nie pytano mnie przy tym o akceptację.


                                              > Więc nie uwazasz ze tych ludzi w Hiroszimie zabito celowo ? Zabito ich przez
                                              > przypadek ? Tad żartujesz, prawda ?

                                              Nie żartuję. Naprawdę nie pytano mnie o zdanie gdy bombardowano te miasta.


                                              > Tad ja ciebie podziwiam, szczerze. Bombardowanie Hiroszimy i Nagasaki ty
                                              > nazywasz ubolewania godnymi incydentami. Czytasz to co piszesz ? Widzisz
                                              jakie
                                              > absurdy z tego wychodzą ?

                                              Uważasz, że nie są to wydarzenia godne ubolewania?






                                              > > Tad ależ dajesz, dajesz i masz tego świadomość, inaczej nie nazwałbyś tych
                                              > wszystkich niewinnych zabitych "efektem ubocznym" wojny. To ty tak napisałeś
                                              z
                                              > pełną świadomością tego co piszesz. A efekt ten jest nieuniknionym.

                                              Czy budowniczowie dróg "dają przyzwolenie" na "nieuniknione wypadki"?



                                              > Skoro masz świadomość ze ten efekt jest nieunikniony, jak możesz
                                              jednocześnie
                                              > twierdzić, że na niego nie dajesz przyzwolenia, skoro dajesz go na samą
                                              wojne,
                                              > a wiesz doskonale że wojna bez efektw ubocznych nie istnieje.

                                              Tak samo, jak wprowadzający "wolność słowa" wiedzący, że wolność słowa może
                                              prowadzić do nadużyć. Oni też "nie dają przyzwolenia" na te nadużycia. Naprawdę
                                              nie jesteś w stanie tego pojąć?

                                              > Gdy dajesz dziecku nabity pistoles do ręki i jednocześnie twierdzisz, ze nie
                                              > dajesz mu przyzwolenia na zabicie kogokolwiek, to musisz wszystkim, z toba
                                              > włącznie, wydać się co najmniej śmieszny.

                                              Mylisz się. Byłoby to postępowanie nieodpowiedzialne i głupie , ale słowa
                                              o "braku przyzwolenia" - gdyby były szczere - byłyby zupełnie prawdziwe.

                                              > Kto godzi się na wojne godzi się także na zabicie niewinnych ludzi, bo takie
                                              >są konsekwencje wojny i to wcale nie dzieje się przypadkiem, jak się upierasz,
                                              >to podstawowa cecha każdej wojny.

                                              Mylisz się. Mogę godzić się np. na "wolność słowa" nie godząc się jednocześnie
                                              na nadużywanie wolności słowa. Mogę godzić się na demokrację, nie godząc się z
                                              nadużywaniem demokracji, itd, itp.

                                              >Jesli się z tym nie zgadzas to proszę cię po ra
                                              > już nie wiem który, abyś dał mi przykład wojny w której takich ofiar nie było.

                                              To nie ma nic do rzeczy.

                                              > Godzisz się na wojne i nie godzisz się na jej ofiary, też jesteś smieszny,
                                              >albo udajesz naiwnego.

                                              Nie bardziej niż zwolennicy "wolności słowa", "wolnego rynku", czy
                                              budowniczowie dróg.


                                              > Dla mnie jest oczywiste, ze godzisz się na niewinne ofiary, jakie pociąga za
                                              > sobą wojna. Inaczej nie zgodziłbyś się na samą wojne sprawiedliwa czy
                                              > niesprawiedliwą wszystko jedno, jak ją nazwiesz.

                                              Po raz kolejny zwracam uwagę, że czasami BRAK wojny oznacza śmierć większej
                                              ilości niewinnych, niż przyniosłaby wojna. Słyszałaś np. o Kambodży za
                                              rządów "Czerwonych Kmerów"? Czy interwencja sił międzynarodowych pozbawiająca
                                              władzy tych rzeńników nie OCALIŁABY większej ilości niewinnych?


                                              > Każda wojna jest straszna i okrutna, dla niewinnej ofiary która
                                              > straciła w niej życie. Demagogia nic tu nie zmieni.

                                              Oczywiście, że każda wojna jest straszna i okrutna. Czasami jednak
                                              straszniejszy i okrutniejszy jest BRAK wojny.


                                              PS

                                              Chętnie rozmawiał będę z Tobą dalej, pod tym jednka warunkiem, że przedstawisz
                                              jasno swoje poglądy na temat wojen. Dopuszczasz możliwość wojny, czy ABSOLUTNIE
                                              nie dopuszczasz takiej możliwości, nawet w przypadku wojny obronnej (bo
                                              przecież może zginąć w jej czasie ktoś niewinny). Proszę o odpowiedź.
                                              • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 09.04.04, 16:41
                                                tad9 napisał:


                                                > > Czy twierdzisz, że Hiroszimę zbombardowano przypadkiem ?
                                                >
                                                > Nie. Twierdzę, że nie pytano mnie przy tym o akceptację.

                                                Więc sam widzisz jakie kosekwencje wynikaja z przywolenia na wojnę. A ty je
                                                dajesz więc jesteś współwinny. Nie da się zrobić jajecznicy bez rozbicia jajek.
                                                ty się upierasz ze lubisz jajecznicę i nie godzisz się na rozijanie jajek.
                                                Mozna i tak, tylko, że ja w to nie wierze.

                                                > Uważasz, że nie są to wydarzenia godne ubolewania?

                                                Nie, to nie są wydarzenie godne ubolewania i nic poza tym, to jest ludobójstwo,
                                                które nie powinno mieć miejsce, a jego sprawcy powinni stanąc przed sądem. A
                                                tak się nie stało. I nigdzie u ciebie nie przeczytała, że powinni być osądzeni
                                                i skazani.

                                                > > Kto godzi się na wojne godzi się także na zabicie niewinnych ludzi, bo
                                                > > takie są konsekwencje wojny i to wcale nie dzieje się przypadkiem, jak się
                                                > >upierasz, to podstawowa cecha każdej wojny.

                                                > >Jesli się z tym nie zgadzas to proszę cię po ra już nie wiem który, abyś
                                                > >dał mi przykład wojny w której takich ofiar nie było.
                                                >
                                                > To nie ma nic do rzeczy.

                                                Ja świetnie rozumiem, od dłuższego już czasu, że niewinne ofiary czy ich brak,
                                                to dla ciebie pryszcz, coś co z nie ma nić do rzeczy. Prawda ? No ale dla mnie
                                                ma i tu się różnimy.

                                                > Po raz kolejny zwracam uwagę, że czasami BRAK wojny oznacza śmierć większej
                                                > ilości niewinnych, niż przyniosłaby wojna. Słyszałaś np. o Kambodży za
                                                > rządów "Czerwonych Kmerów"? Czy interwencja sił międzynarodowych pozbawiająca
                                                > władzy tych rzeńników nie OCALIŁABY większej ilości niewinnych?

                                                Wcale nie przeczę, twierdzę tylko, że istnieje w kazdej wojnie, czy interwencji
                                                zbrojnej przyzwolenie na ofiary, bez tego przywolenia nikt by nie wziął
                                                karabinu do ręki. Natomiast nadzieja ze tych ofiar nie będzie czy, że będzie
                                                ich mniej to całkiem inna bajka. Istotne jest to, że aby było ich mniej kogoś
                                                trzeba poświęcić i właśnie o tym "efekcie ubocznym" cały czas piszę.


                                                > Chętnie rozmawiał będę z Tobą dalej, pod tym jednka warunkiem, że
                                                >przedstawisz jasno swoje poglądy na temat wojen. Dopuszczasz możliwość wojny,
                                                >czy ABSOLUTNIE nie dopuszczasz takiej możliwości, nawet w przypadku wojny
                                                >obronnej (bo przecież może zginąć w jej czasie ktoś niewinny). Proszę o
                                                >odpowiedź.

                                                Moja opinia jest taka jak cały czas piszę we wszystkich postach. Myślałam ze
                                                to zrozumiałeś. Skoro potrzeba to napiszę jeszcze raz.

                                                Kto się godzi na wojne godzi się świadomie na jej ofiary, z których częśc to
                                                całkiem niewinne osoby. Śmierć tych osób kalkuluje się jako nieunikniony "efekt
                                                uboczny" wojny. Nie ma osoby, która dawałaby przyzwolenie na wojnę, bez
                                                jednoczesnego przyzwolenia zabijanie niewinnych, bo nie ma wojny w której by
                                                tych niewinnych ofiar nie było. Jeśli takie wojny pojawią się w przyszłości,
                                                będe w stanie zająć w stosunku do nich inną pozycję. Dziś nie mam takiej
                                                możliwości. Nikt nie ma. Koniec i kropka. Reszta to bicie piany.


                                                Dam ci jeszcze jedne przykład bo wydaje mi się ze nie chcesz tego zrozumieć.

                                                Jesli Krzyś jest szczęśliwym posiadaczem samochodu na benzyne/ropę/gas, i
                                                przyznaje wszystkim wokoło, że mają też prawo do posiadania samochodów takich
                                                jak on, żyje dzieki temu ze posiada samochód (taksówkarz) i rocznie robi ok
                                                50.000 km, to raczej śmieszne jest, że jednocześnie Krzyś jest absolutnym
                                                przeciwnikiem zanieczyszczania powietrza. Łapiesz o co chodzi ???

                                                Krzyś musi przyznać, ze jednak woli zanieczyszczać powietrze bo z samochodu nie
                                                może/nie chce zrezygnować. Jeśli pisze: jestem przeciwny zanieczyszczaniu, nie
                                                daje przyzwolenia na zanieczyszczanie, to przecież nikt mu nie uwierzy, wiedząc
                                                ile godzin spędza za kierownicą i jaki ma osobisty wkład w zanieczyszczanie
                                                środowiska.

                                                Żebym mogła zapewnienia Krzysia wziąc na poważnie musiałby jeździć rowerem, nie
                                                ma innej rady. Całkiem bedzie też smieszny jeśli do mnie powie, ze Marysia nie
                                                ma prawa znieczyszczać wody robiąc pranie, bo on jeździ samochodem zeby
                                                utrzymać rodzinę a ona niszczę środowisko dla kaprysu chodzenia w czystych
                                                skarpetkach, więc jej zanieczyszczanie jest czystym morderstwem środowiska a
                                                jego to godny ubolewania przypadek, bo on się mimo wszystko na to nie godzi.








                                                • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 09.04.04, 18:09
                                                  Ponieważ - jak już mówiłem - naszą dalszą rozmowę uzależniam od przedstawienia
                                                  Twoich poglądów na temat wojny, zatem skupię się tutaj tylko na tym fragmencie
                                                  Twojej wypowiedzi, który pojawił się w odpowiedzi na moją prośbę o ujawinienie
                                                  Twoich poglądów (reszty Teojego postu - wierz mi lub nie - na razie nie
                                                  czytałem).

                                                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                                                  > Kto się godzi na wojne godzi się świadomie na jej ofiary, z których częśc to
                                                  > całkiem niewinne osoby. Śmierć tych osób kalkuluje się jako
                                                  nieunikniony "efekt
                                                  > uboczny" wojny. Nie ma osoby, która dawałaby przyzwolenie na wojnę, bez
                                                  > jednoczesnego przyzwolenia zabijanie niewinnych, bo nie ma wojny w której by
                                                  > tych niewinnych ofiar nie było. Jeśli takie wojny pojawią się w przyszłości,
                                                  > będe w stanie zająć w stosunku do nich inną pozycję. Dziś nie mam takiej
                                                  > możliwości. Nikt nie ma. Koniec i kropka. Reszta to bicie piany.

                                                  Wybacz Moniko ale nie jest to spełnienie mojej prośby. Napisałaś jedynie, że
                                                  Twoim zdaniem kto dopuszcza możliwość wojny godzi się na zabijanie niewinnych.
                                                  Nie napisałaś jednak - a o to mi chodziło - czy TY dopuszczasz możliwość wojny,
                                                  czy też ABSOLUTNIE wykluczasz taką możliwość, nawet jeśli brak wojny wiązałby
                                                  się z narażeniem życia Twojego, życia osób za które odpowiadasz, czy z też
                                                  możliwością, że brak wojny pociągnie za sobą więcej ofiar, niż wojna. Raz
                                                  jeszcze proszę o odpowiedź.
                                                  • Gość: Zły Wilk nie doczekasz się odpowiedzi, Tad IP: *.virnet.pl 09.04.04, 18:24
                                                    Nie doczekasz się odpowiedzi, Tad, ponieważ Monika jest tylko marnym,
                                                    internetowym demagogiem. Nie ujawni swoich poglądów, bo albo musiałaby przyznać
                                                    Ci rację, albo pokazać, że jej ciskanie się tu na forum ma za podstawę
                                                    idiotyczny, pacyfistyczny światopogląd, stawiający wyżej powstrzymywanie się od
                                                    działania od jakiegokolwiek działania. W Polsce, tyle razy napadanej przez
                                                    sąsiadów, każdy, kto ośmieliłby się głośno wyrazić taki pogląd - od razu
                                                    wychodzi na ostatniego idiotę i nikt nie traktuje go poważnie. Monika o tym wie
                                                    i dlatego - milczy.

                                                    Pozdrawiam -
                              • nglka Re: MANIFEST "PRO LIFE" 07.04.04, 22:37
                                tad9 napisał:


                                > Nikomu nie daję takiego "prawa". Zabijanie niewinnych jest wbrew regułom wojny.

                                > Powtarzam - nie daję przyzwolenia na "zabijanie niewinnych".

                                - O niewinności mozna mówić w przypadku, gdy doszło do pewnego zdarzenia z
                                udziałem danej osoby. Jeśli płód nie funkcjonuje poza organizmem matki -
                                oczywistym jest, że nie miał szansy dokonać niczego, co można by rozsądzać. Nie
                                można tu więc mówić o "winie" "karze" czy "niewinności".

                                • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 08.04.04, 13:36
                                  nglka napisała:


                                  > > Powtarzam - nie daję przyzwolenia na "zabijanie niewinnych".
                                  >
                                  > - O niewinności mozna mówić w przypadku, gdy doszło do pewnego zdarzenia z
                                  > udziałem danej osoby. Jeśli płód nie funkcjonuje poza organizmem matki -
                                  > oczywistym jest, że nie miał szansy dokonać niczego, co można by rozsądzać.
                                  Nie
                                  > można tu więc mówić o "winie" "karze" czy "niewinności".


                                  Skoro tak to widziesz, to pewnie w Twoich oczach "rozumowanie" Moniki jest tym
                                  bardziej pozbawione sensu.
                  • sagan2 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 07.04.04, 00:03
                    tad9 napisał:


                    > Powtarzam pytanie: czy uważasz, że ludzie mają prawo do życia, czy nie. To
                    > proste pytanie.

                    Tad, czy zgadzasz sie (w pelni) ze stwierdzeniem:

                    Każda Istota ma prawo do życia!

                    prosze o odpowiedz "tak" lub "nie".
                    to proste pytanie



                    • tad9 Re: MANIFEST "PRO LIFE" 07.04.04, 00:24
                      sagan2 napisała:

                      Sagan - odpowiem na nie zaraz potem, gdy odpowiesz na moje pytania, które
                      zadałem Ci w wątku "Podsumowanie pewnego długiego podsumowania", OK?


                      >

                      >
                      >
          • Gość: Klarysa Tad, czas na dostarczenie organizmowi witaminy B IP: 62.233.181.* 07.04.04, 11:01
            Witamina B jest odpowiedzialna za maksymalnie wydajną pracę mózgu,a sądzę ,że
            powinieneś wzmocnić układ nerwowy ,bo ta próba argumentacji a rebours jest
            niezwykle źle poprowadzona i łatwa do obalenia.Zaskakujesz mnie!Monika jako
            zwolennik "wolnej aborcji" nie może popierać wojny sprawiedliwej ,ani
            jakiejkolwiek.Wychodzimy z załozenia,ze życie i wolność to wartosci
            nadrzędne.Żołnierz idący na wojnę z poboru (jak chocby Polacy do armii
            rosyjskiej w czasie I wojny światowej) od razu zostaje pozbawiony dwóch praw
            gloszonych przez Monikę:
            A) wolności
            B)nadrzędności życia,którego nie chce poświęcać dla czyjejś forsy(bo wojny
            zawsze są wojnami o pieniądze,zarówno religijne ,jak światopoglądowe)
            Tym samym odbiera się mu dwa podstawowe prawa CZłOWIEKA

            Płód natomiast nie jest człowiekiem,nie można więc bronić nadrzędności
            niewinnego życia,które nie jest w ogóle życiem ,a jedynie materiałem na
            przyszłego człowieka.Amen.Popracuj nad słabymi punktami w swoich teoriach.

            • tad9 Re: Tad, czas na dostarczenie organizmowi witami 08.04.04, 23:05
              Gość portalu: Klarysa napisał(a):

              > Witamina B jest odpowiedzialna za maksymalnie wydajną pracę mózgu,a sądzę ,że
              > powinieneś wzmocnić układ nerwowy ,bo ta próba argumentacji a rebours jest
              > niezwykle źle poprowadzona i łatwa do obalenia.Zaskakujesz mnie!Monika jako
              > zwolennik "wolnej aborcji" nie może popierać wojny sprawiedliwej ,ani
              > jakiejkolwiek.

              Zatem powinna dać zabić siebie i ludzi za których odpowiada, bo nie może bronić
              się w sprawiedliwej wojnie?






              Wychodzimy z załozenia,ze życie i wolność to wartosci
              > nadrzędne.Żołnierz idący na wojnę z poboru (jak chocby Polacy do armii
              > rosyjskiej w czasie I wojny światowej) od razu zostaje pozbawiony dwóch praw
              > gloszonych przez Monikę:
              > A) wolności

              A co z armiami zawodowymi?

              > B)nadrzędności życia,którego nie chce poświęcać dla czyjejś forsy(bo wojny
              > zawsze są wojnami o pieniądze,zarówno religijne ,jak światopoglądowe)
              > Tym samym odbiera się mu dwa podstawowe prawa CZłOWIEKA

              A jeśli zawodowy żołnierz podiął wolny wybór by narażać swoje życie w jakiejś
              sprawie?



              > Płód natomiast nie jest człowiekiem

              Płód jest człowiekiem. Czy możesz przedstawić mi opinię jakiegoś biologa
              mówięcego "płód nie jest człowiekiem"?
    • Gość: bezdenny Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 13:39
      Mogę podpisać się pod tym manifestem, właściwie bez większych zastrzeżeń.
      cały czas nie mogę zrozumieć dlaczego do kwestii aborcji wprowadza się wątki
      dotyczące wojny. Jestem - jak to się mówi - "prolajfowcem", ale nie jestem
      pacyfistą. Nie dostrzegam w tym żadnej sprzeczności.
      Życie jest jedną najwyższych wartości, ale nie jest wartością absolutną.
      Uznaję wojny prowadzone w obronie swego kraju, miasta, rodziny, bliskich i
      czego tam jeszcze. Tak - mam prawo chronić moją rodzinę, i jeśli przyjdzie mi
      zabić kogoś w obronie mej rodziny to zrobię to.
      Jeśli zgadzamy się chronić życie, to musimy wiedzieć, że czasami oznacza to
      zgodę na to, że kogoś życia pozbawimy. Nie ma w tym żadnej zprzeczności. Jeśli
      mam wybór życie moich bliskich, albo życie bandyty, to wybieram życie moich
      bliskich.
      Jestem przeciwnikiem kary śmierci, ale dostzregam rozsądne argumenty za. Nie
      dostrzegam natomiast żadnych rozsądnych argumentów wspierających aborcję na
      życzenie.
      • mlody.panicz Re: MANIFEST "PRO LIFE" 06.04.04, 14:30
        Gość portalu: bezdenny napisał(a):

        > cały czas nie mogę zrozumieć dlaczego do kwestii aborcji wprowadza się wątki
        > dotyczące wojny.

        pozwolisz, ze sprobuje wyjasnic. w debacie tej nie chodzi wcale o aborcje. nie
        chodzi o to, czy zabijanie niewinnych ludzi na wojnie da sie porownac z
        zabijaniem plodow, gdyz - nie zapominajmy - plod dla zwolennikow wolnosci
        aborcji nie jest czlowiekiem. nie mozna go wiec zabic.
        pomysl z wyciagnieciem argumentu wojny sprawiedliwej jest inny: ma pokazac
        zaklamanie zwolennikow zakazu aborcji. mowia oni, ze sa przeciw zabijaniu
        niewinnych ludzi, za jakich uwazaja plody. czy rzeczywiscie? i tu wlasnie
        pojawia sie wojna sprawiedliwa i jej niewinne ofiary: dzieci w przedszkolach,
        matki, starcy, pewnie i mezczyzni, ktorzy nijak wlasnego, agresywnego rzadu nie
        wspieraja. tzw. dobrzy niemcy. wszyscy przyznaja, ze w czasie wojny, jaka by
        ona nie byla, zgina tez i tacy ludzie. w zwiazku z tym, dopuszczajac nawet w
        ograniczonej liczbie sytuacji wojne tzw. sprawiedliwa dopuszczasz zabijanie
        tych ludzi. niewinnych ludzi, ktorzy nie tylko nie zaatakowali Ciebie, ale sami
        sa wojnie przeciwni, albo nie maja o niej pojecia (przypadek malych dzieci w
        zbombardowanym przedszkolu). wazne jest podkreslic: dopuszczasz zabijanie nie
        oznacza, ze chcesz ich zabic. po prostu jasne jest: jest wojna - gina niewinni.
        czyli: zycie nie jest takie swiete. MOZNA zabijac niewinnych. pytanie tylko,
        pod jakimi warunkami. zgoda, obroncy zycia przyznaja, ze nie chca tego, ze
        wojna sprawiedliwa nie polega na zabijaniu niewinnych itd.itp. ale fakt
        pozostaje faktem: w czasie wojny gina niewinni. ich smierc nie jest argumentem
        przeciw wojnie sprawiedliwej.
        stad juz tylko krok do stwierdzenia: obroncy zycia manipuluja haslem 'swietosci
        zycia'. im chodzi o swietosc zycia poczetego, urodzone moze pod pewnymi
        warunkami zostac przerwane. tu trzeba podkreslic, ze nie jest to naturalnie
        zaden argument dla zwolennikow aborcji: dla nich ten zabieg nie oznacza
        przerwania zycia ludzkiego. chodzi tylko i wylacznie o szermierzy 'swietoscia
        zycia'. nie sa tacy swieci, jak by chcieli, zeby ich postrzegac. uzywaja
        wielkich slow, ale stosuja zwykle manipulacje jezykiem. 'swietosc zycia'? jak
        widac wcale nie!
        potem zas mozna sobie przeczytac, ze obroncom zycia chodzi o kontrole brzuchow
        kobiet, dominacje, Bog wie, co jeszcze.
        pozdrawiam
        mp
        • Gość: bezdenny Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 14:54
          Nie śledzę wszystkich wątków, ale chyba dobrze wyłożyłeś pokrętność tej
          argumentacji (niewinne ofiary wojny a aborcja).
          jak rozumiem według popleczników aborcji powinno być tak: jeśli jesteś
          przeciwnikiem aborcji to konsekwentnie powinieneś być przeciwnikiem wojny
          sprawiedliwej, bo na niej giną niewinni ludzie.
          Mogę podpowiedzieć kilka równie sensownych argumentów: przeciwnik aborcji,
          czyli obrońca "świętości zycia" powinien być również przeciwnikiem kąpieli w
          morzu, bo w trakcie kąpieli zdarza się, że toną niewinni ludzie. Podobnie z
          wyjazdami na weekendy i w ogóle jakimkolwiek ruchem. Można sobie wymyślać takie
          argumenty ad mortam defecatum i wszystkie będą równie sensowne jak ten z wojną.
          pozdrowienia
          • Gość: klarysa Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: 62.233.181.* 06.04.04, 15:51
            JA UWAZAM,że każdy (KAŻDY) przeciwnik aborcji ze względów społecznych,
            powinien PRZYMUSOWO wziąć jedno niechciane,niekochane,wyrzucone na
            smietnik,znalezione pod kościołem dziecko na wychowanie.Każdy powinien dostać
            od Państwa 170 zł z funduszu alimentacyjnego po jego przekształceniu w szopkę
            narodową i za te pieniądze wychowywać to życie niegdyś przez kogoś poczęte.To
            jest logiczna konsekwencja wyrażania przez was powyższych poglądów- wojny
            sprawiedliwe mogą istnieć,bo wtedy bedziemy chronic zycie naszych
            rodzin,aborcja ze wzgledów społecznych nie powinna mieć miejsca i dlatego my
            zaopiekujemy się życiem NARODZONYM,które ktoś chciał wyskrobać.Że też Wam się
            wałkowanie tego tematu nie znudzi ,ta poprawka w ustawie i tak przejdzie.
            • Gość: animowany Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: 217.153.44.* 06.04.04, 17:00
              Wyżej były (jakieśtam) argumenty, a tu taki bełkot!

              Klaryso, JA UWAŻAM, że każdy (KAŻDY) zwolennik aborcji ze względów społecznych
              powinien PRZYMUSOWO być wyskrobany w I trymestrze.

              "Wyskrobany" to Twoje określenie; zdaje się, że powinno być "zabity"??

              PS. "Ta" poprawka w ustawie nie przejdzie.
              • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 06.04.04, 17:04
                Gość portalu: animowany napisał(a):

                > Klaryso, JA UWAŻAM, że każdy (KAŻDY) zwolennik aborcji ze względów
                >społecznych powinien PRZYMUSOWO być wyskrobany w I trymestrze.

                Następny zwolennik aborcji.
                • Gość: Klarysa Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: 62.233.181.* 06.04.04, 17:13
                  Buhahaha:)))))Nie doprecyzował tylko,jak stwierdziłby ,czy ten 5 tygodniowy
                  płód będzie w przyszłości zwolennikiem aborcji ze względów społecznych ,zatem
                  czy należy go ;
                  A)wyskrobać
                  B) zabić
                  C)dać święty spokój do porodu
                  Wybierz wlaściwe.Good luck!

                  PS)Zapewne LPR prowadzi już badania ,jak porozumiewać się z płodami w 5
                  tygodniu,aby doprecyzowywały swoje etyczno-moralne plany na przyszłość.
            • Gość: bezdenny Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 17:08
              Gość portalu: klarysa napisał(a):

              > JA UWAZAM,że każdy (KAŻDY) przeciwnik aborcji ze względów społecznych,
              > powinien PRZYMUSOWO wziąć jedno niechciane,niekochane,wyrzucone na
              > smietnik,znalezione pod kościołem dziecko na wychowanie.Każdy powinien dostać
              > od Państwa 170 zł z funduszu alimentacyjnego po jego przekształceniu w szopkę
              > narodową i za te pieniądze wychowywać to życie niegdyś przez kogoś poczęte.To
              > jest logiczna konsekwencja wyrażania przez was powyższych poglądów- wojny
              > sprawiedliwe mogą istnieć,bo wtedy bedziemy chronic zycie naszych
              > rodzin,aborcja ze wzgledów społecznych nie powinna mieć miejsca i dlatego my
              > zaopiekujemy się życiem NARODZONYM,które ktoś chciał wyskrobać.Że też Wam się
              > wałkowanie tego tematu nie znudzi ,ta poprawka w ustawie i tak przejdzie.

              To raczej żart, choć z drugiej strony...... A temat wałkujemy po to by poprawka
              nie przeszła. I ona oczywiście nie przejdzie.
              Niby dlaczego będąc przeciwnikiem aborcji na życzenia miałbym wychowywać cudze
              dzieci. gdzie tu logika? Czy mam także zabierać do kina te dzieci których
              rodzice może przepijają swoje pieniądze zamiast dać dzieciakowi na kino,
              książkę. Takich nonsensownych przykładów można mnożyć.
              Ja to oczywiście już robię (utrzymuję i wychowuję). Utrzymuję samotne matki,
              emerytów, sieroty itd.... Płace koszmarnie wysokie podatki w fatalnie
              zorganizowanym kraju.
              Sposób myślenia jaki zaprezentowałaś dobitnie pokazuje jakie spustoszenie w
              mentalności czynią takie ideologie jak feminizm. (Nie chcę Cię obrazić).
              Oczywiście najlepiej pozbawić ludzi wolności i zdjąć z nich odpwoiedzialność za
              ich czyny. Mogą się gzić po kątach ile wlezie bo się wyskrobią, albo oddadzą
              dziecko przymusowo dop jakiejś rodziny. Specjalna komisja będzie sprawdzać czy
              w tej rodzinie są za, czy przeciw aborcji. Jak przeciw - to podrzucamy
              dzieciaka.
              Zaprezentowałaś (w przejaskrawiony sposób) myślenie, które niestety jest coraz
              popularniejsze i prędzej, czy później prowadzi to katastrofy. "Ludzie pierdolta
              się ile chceta, kiedy, chceta i kim chceta. My wam zorganizujemy wszystko:
              darmowe kondomy. Jak kondom pęknie, zapłacimy wam za skrobankę. Jak się nie da
              wyskrobać, to podzrucimy komuś dzieciaka. O nic się nie martwcie, wszsytko
              załatawione".
              Pozdrawiam
              • Gość: Klarysa Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: 62.233.181.* 06.04.04, 17:35
                A teraz przeczytaj jeszcze raz ,co napisałeś i zastanów się ,gdzie zapodziała
                się Twoja logika.Człowiek nie chce dziecka,a nie stać go na 40 zł miesięcznie
                na tabletki ze względów socjalnych(nota bene -panowie ,tabletki mają też
                margines błędu i wiele kobiet przejechało się na wadliwych cudach refundowanych
                przez Państwo za grosze!)Radzę poczytać o antykoncepcji hormonalnej kobiet.Tak
                więc musi urodzić dziecko,którego nie chce,ale nie ma prawa go usunąć(aborcji
                ze względów społecznych mówimy- nie) Ok,rodzi.Ale dlaczego ma je wychowywać?Nie
                chciał go mieć ,więc dlaczego ma chcieć je wychowywać.I gdzież ta Twoja logika?
                Nie chce mi się tego pisać,bo temat mnie juz nuży(tyle razy wałkuje się go na
                tym forum donikąd ...)
                Poprawka przejdzie z prostej przyczyny - jest dobrze pomyślana,wchodzi w
                zestawieniu z inną,która jest rodzajem straszaka i tamta upadnie,
                odpowiednie "lobby" ją popiera,a przede wszystkim to już nie jest 94 rok ,ale
                2004..Zmieniła się scena polityczna w Sejmie i sporo innych rzeczy.I nic na to
                nie poradzi nikt na forum,które nie stanowi żadnej reprezentatywnej grupy
                społecznej ,politycznej ,czy jakiejkolwiek innej.
                PS.Doprawdy ,nużą mnie również takie stwierdzenia:
                Sposób myślenia jaki zaprezentowałaś dobitnie pokazuje jakie spustoszenie w
                > mentalności czynią takie ideologie jak feminizm. (Nie chcę Cię obrazić).
                Nie jestem funkcjonariuszem policji feministycznej,ale myślącą kobietą,która
                przeczytała w zyciu kilka książek i uczy ludzi.Nie wyznaję żadnej ideologii,a
                jedynie w ironiczny sposób zaprezentowałam konsekwencje ,jakie powinni wziąć na
                siebie ludzie o moralnosci doskonałej.
                Paradoksalnie,zawsze mnie zastanawialo dlaczego prof.Szyszkowska ściąga na
                swoją głowę takie gromy...Co w tej kobiecie tak wszystkim przeszkadza?Może Ty
                mi to umiesz wyjaśnić,bo ona mówi dosyć podobnie jak tam powyżej,a jakoś trudno
                jej przypiąć to uwielbiane słowo ":FEMINISTKA"
                • Gość: bezdenny Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 18:12
                  Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                  > A teraz przeczytaj jeszcze raz ,co napisałeś i zastanów się ,gdzie zapodziała
                  > się Twoja logika.Człowiek nie chce dziecka,a nie stać go na 40 zł miesięcznie
                  > na tabletki ze względów socjalnych(nota bene -panowie ,tabletki mają też
                  > margines błędu i wiele kobiet przejechało się na wadliwych cudach
                  refundowanych
                  >
                  > przez Państwo za grosze!)Radzę poczytać o antykoncepcji hormonalnej kobiet.Tak
                  >
                  > więc musi urodzić dziecko,którego nie chce,ale nie ma prawa go usunąć(aborcji
                  > ze względów społecznych mówimy- nie) Ok,rodzi.Ale dlaczego ma je wychowywać?
                  Nie

                  Jeśli człowiek nie chce mieć dziecka, to nie kopuluje. Dzieci nie biorą się z
                  braku środków antykoncepcyjnych, a z tego, że ludzie kopulują.
                  I od razu zatzregam, żebyś mi nie wmawiała, że jestem przeciwnikiem seksu. Tak
                  jak wszystko co robimy, tak i kopulowanie ma swoje konsekwencje. Kopulując albo
                  zabezpieczamy się, albo mamy dziecko. Jak mamy dziecko to należy je urodzić i
                  wychować. To jest proste. Ludzie ponoszą konsekwencje swoich czynów.
                  Ty zaś proponujesz, by nie ponosili. Ty proponujesz bym płacił za każdym razem
                  jak komuś zechce się pokopulować. Chcesz zdjąć odpowiedzialność z kopulujących
                  i przezucić ją na mnie - płać za środki antykoncepcyjne, płać za skrobanki, a
                  na koniec płać na dzieci, które napłodzimy i wychowuj je, bo nam się nie chce,
                  bo kariera, bo nie mamy pieniędzy, bo zupa za słona

                  Tak
                  >
                  > więc musi urodzić dziecko,którego nie chce,ale nie ma prawa go usunąć(aborcji
                  > ze względów społecznych mówimy- nie) Ok,rodzi.Ale dlaczego ma je wychowywać?
                  Nie
                  >
                  > chciał go mieć ,więc dlaczego ma chcieć je wychowywać.

                  Przeczytaj uważnie jeszcze raz co napisałaś, a ja powtórzę: człowieku - nie
                  chcesz mieć dziecka to nie kopuluj. Nie chesz wychowywać - to nie kopuluj. A
                  jeśli kopulujesz ( jeszcze raz powtórzę jak było w dowcipie Mleczki z
                  kopulującym nosorozcem i żyrafą: "Obywatelu nie pierdol bez sensu") to ponoś
                  konsekwencje swoich czynów a nie zwalaj ich na innych. To jest dokładnie to co
                  ty proponujesz : Ja kopuluję, ale zapłaci za to dziecko, które pozbawię życia,
                  albo inny bezdenny, który fundnie skrobankę, albo w podatkach wyłoży na dom
                  dziecka, albo sam dziecko weźmie i wychowa. Zawsze martwić się mają ci inni, a
                  nie ci co pierdolą się bez sensu - wbrew zaleceniom Mleczki.
                  A co do szyszkowskiej, która ściąga na siebie gromy - nie zauważyłem tego.
                  Raczej traktowana jest jak przedstawiciel folkloru filozoficznego. Nie wiem co
                  innym w niej przeszkadza, mogę powiedzieć co przeszkadza mnie. Ona taka
                  bardziej .. no mało inteligentna jest, lecz za to mądra też raczej nie.
                  Czy jest feministką to nie wiem, ale wiem, że chce, by pederaści mogli brać
                  śluby i adpotować dzieci.
                  Ps.
                  Poprawka oczywiście nie przejdzie, a ten układ w sejmie to już właściwie nie
                  istnieje. I bardzo dobrze. Mam nadzieję, że na długo żegnamy się z tym
                  postkomunistycznym motłochem.
              • nglka Re: MANIFEST "PRO LIFE" 06.04.04, 18:07
                Gość portalu: bezdenny napisał(a):


                > To raczej żart, choć z drugiej strony...... A temat wałkujemy po to by poprawka
                >
                > nie przeszła. I ona oczywiście nie przejdzie.

                - Przeciwnicy twierdzą tak jak Ty, zwolennicy jednak idą bardziej ostrożnie nie
                twierdząć, że na pewno przejdzie ale mając na to głęboką nadzieję ;)))

                > Niby dlaczego będąc przeciwnikiem aborcji na życzenia miałbym wychowywać cudze
                > dzieci. gdzie tu logika?

                - Jak to gdzie? Chciałbyś decydować za innych? namawianie do przestępstwa to
                współudział tak samo jak zatajanie. Nabieranie wody w usta przy znajomości
                pewnych faktów będących zagrożeniem dla czyjegoś zdrowia zarówno fizycznego jak
                i psychicznego - to również przestępstwo. W takim razie, nie bierzesz udziału w
                zabieraniu kobiet wolności ale CHCIAŁBYŚ,żeby do tego doszło, czyli jesteś
                współwinny (będziesz współwinny) jeśli faktycznie poprawka "nie przejdzie".
                Będziesz współwinny kobiecego nieszczęścia. W takim wyp[adku powinieneś zrobić
                wszystko, by dzieci, o których życie tak chciałbyś (a może i robisz to) walczysz
                - miały normalne i pełne miłości życie a najlepszy sposób to zapewnienie takiemu
                dziecku godnego życia. Rozumiem oczywiście, że dyktować kobietom czego im nie
                wolno - jest łatwo ale dać od siebie odrobinę czegoś innego niż potoku słów - to
                już za ciężko?

                > Czy mam także zabierać do kina te dzieci których
                > rodzice może przepijają swoje pieniądze zamiast dać dzieciakowi na kino,
                > książkę. Takich nonsensownych przykładów można mnożyć.

                - Oczywiście, że tak. Być może matka alkoholiczka chciała się poddać aborcji by
                jej dziecko nie cierpiało - skąd możesz to wiedzieć? Narzucając kobietom własne
                zdanie powinieneś brać nba barki pewne obciążenie, to właśnie tzw.
                odpowiedzialność o którą przeciwnicy aborcji tak walczą, ale od której sami się
                wywijają.

                > Ja to oczywiście już robię (utrzymuję i wychowuję). Utrzymuję samotne matki,
                > emerytów, sieroty itd.... Płace koszmarnie wysokie podatki w fatalnie
                > zorganizowanym kraju.

                - Niewielki procent z podatków idzie faktycznie na cele, które wymieniłeś.
                Większość idzie jednak na reperację chodnika, po którym chodzisz, na
                oczyszczanie powietrza z trucizny, jaką wytwarza twój samochód itp, przykładów -
                jak piszesz - można mnożyć. Również inni ludzie płacą podatki na przykładowo
                Twoją ciężko chorą babcię leżącą w szpitalu. Brutalne i nie życzę Ci tego - ale
                tak właśnie to wygląda.

                > Sposób myślenia jaki zaprezentowałaś dobitnie pokazuje jakie spustoszenie w
                > mentalności czynią takie ideologie jak feminizm. (Nie chcę Cię obrazić).

                - Sposób myślenia jaki przedstawiłeś ewindentnie wskazuje na to, jakie
                spustoszenie w mentalności czynią takie ideologie jak "płacę to wymagam".

                > Oczywiście najlepiej pozbawić ludzi wolności i zdjąć z nich odpwoiedzialność
                > za ich czyny. Mogą się gzić po kątach ile wlezie bo się wyskrobią, albo
                > oddadzą dziecko przymusowo dop jakiejś rodziny. Specjalna komisja będzie
                > sprawdzać czy w tej rodzinie są za, czy przeciw aborcji. Jak przeciw - to
                > podrzucamy dzieciaka.

                - Wiesz, tak się już składa że teraz odbiera się już kobietom prawo do decyzji.
                Czyli odbiera się wolność a odpowiedzialność... sam wiesz (a może nie czytasz
                gazet, nie myślisz o tym?) jak w naszym Państwie Mlekiem i Miodem Płynącym
                działą sprawiedliwość? Jak na razie specjalne komisje sprawdzają jakie warunki
                spełnia przyszła rodzina a właściwie bardziej - jakich nie spełnia bo dzieci w
                stosunku do rodzin bezdzietnych jest raczej mniej - może przeciwnicy wzięliby
                się za ulepszanie systemu - jak ułatwić adopcję a nie od najprostszego ogniwa -
                zakazać (aborcji) nakazać (porób) i "rób babo co chcesz"

                > Zaprezentowałaś (w przejaskrawiony sposób) myślenie, które niestety jest coraz
                > popularniejsze i prędzej, czy później prowadzi to katastrofy. "Ludzie \
                > pierdolta się ile chceta, kiedy, chceta i kim chceta. My wam zorganizujemy
                > wszystko: darmowe kondomy. Jak kondom pęknie, zapłacimy wam za skrobankę. Jak
                > się nie da wyskrobać, to podzrucimy komuś dzieciaka. O nic się nie martwcie,
                > wszsytko załatawione".
                > Pozdrawiam

                - Zapewne łatwiej nakazać, zabronić, zabrać wolność i prawo dziecku do godnego
                życia, utrudnić adopcję, zabrać alimenty, skracać urlopy,. nie przestrzegać
                ustawy chroniącej kobiety ciężarne i odbierać prawo do badań prenetalnych.
                Gratuluję toku myślenia.

                Bez pozdrowień.
                • Gość: bezdenny Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 14:52
                  Na początek sprostowania
                  nglka napisała:

                  - Niewielki procent z podatków idzie faktycznie na cele, które wymieniłeś.
                  > Większość idzie jednak na reperację chodnika, po którym chodzisz, na
                  > oczyszczanie powietrza z trucizny, jaką wytwarza twój samochód itp,
                  przykładów
                  > -
                  > jak piszesz - można mnożyć. Również inni ludzie płacą podatki na przykładowo
                  > Twoją ciężko chorą babcię leżącą w szpitalu. Brutalne i nie życzę Ci tego -
                  ale
                  > tak właśnie to wygląda.

                  Jest dokładnie odwrotnie. Mało pieniędzy idzie na chodniki itp a dużo na
                  transfery socjalne - większość. A Babcia umarła.

                  > - Zapewne łatwiej nakazać, zabronić, zabrać wolność i prawo dziecku do godnego
                  > życia, utrudnić adopcję, zabrać alimenty, skracać urlopy,. nie przestrzegać
                  > ustawy chroniącej kobiety ciężarne i odbierać prawo do badań prenetalnych.
                  > Gratuluję toku myślenia.
                  Nic nie pisałem o badaniach, adopcji urlopach, alimentach itd, więc tylko i
                  wyłącznie chcesz mi coś wmówić.
                  Nie odbieram kobietom prawa do decyzji i proszę mi tego nie wmawiać. Twierdzę
                  jedynie, że każdy powinien ponosić konsekwncje swoich decyzji, a nie obarczać
                  tymi konsekwencjami innych. Dzieci biorą się z kopulowania. Nikt nikogo do
                  kopulowania nie zmusza (od razu darujmy sobie dyskusje o gwałtach i
                  nieszczęsnych małżeństwach)Skoro człowieku podjąłeś decyzję o kopulowaniu to
                  ponoś konsekwencje tej decyzji - rodź i wychowuj dziecko.
                  Ty proponujesz to samo co Klarysa. Będziemy kopulować bo wolno, ale
                  konsekwencje niech poniesie ktoś inny - dziecko, bo je wyskrobiemy. Ważna jest
                  wolnośc kobiety - jej prawo do wygody, kariery i czego tam jeszcze, niewążna
                  jest natomiast wolność dziecka - a już zwłaszcza jego prawo do życia.
                  Z Twojego wywodu o tym, że jestem czemuś współwinny nic nie zrozumiałem, więc
                  nie będę się do niego odnosił.
                  Raczej nie wypisuj nic o tym jaki jestem, co robię, a czego nie robię, bo nie
                  masz o tym bladego pojęcia. Znasz tylko mojego poglądy na kilka spraw i to
                  wszystko.
                  Mogę Ci jedynie powiedzieć że owszem robię coś więcej niż tylko "wylewanie
                  potoków słów" Co tydzień daję na Caritas, co miesiąc na warszawskie hospicjum
                  dla dzieci i co miesiąc na jednego dzieciaka w Afryce. www.maitri.opoka.org.pl
                  Możesz coś wpłacić jak chcesz: Ruch Maitri przy parafii N.S.J ul. Ks. Józefa
                  Zator Przytockiego 3 , 80-245 Gdańsk
                  PeKaO SA III/O Gdańsk nr 93124012551787000015234625

                  A z twojego wywodu o tym, że może lepiej żeby matka wyskrobała dziecko jeśli ma
                  być jej nie stać na pójście z nim do kina wieje grozą.
    • Gość: Zły Wilk konsekwencja Moniki IP: *.virnet.pl 06.04.04, 23:41
      Bradzo mi się spodobał Twój demagogiczny sposób rozumowania i postanowiłem go
      twórczo rozwinąć. Czy jako zwolenniczka aborcji będziesz w tym konsekwentna i
      wyskrobiesz sobie swoje dziecko?

      Pozdrawiam -
      • nglka Re: konsekwencja Moniki 06.04.04, 23:49
        Dziwne masz te pomysły wiesz. jesteś za aboircją - wykrob swoje dziecko. Nikt tu
        nie mówi o przymusowej aborcji a jedynie o aborcji wg decyzji kobiety - nikt
        nikogo nie próbuje do aborcji zmusić, dlaczego więc ona POWINNA?
        Czy Ty (to tylko założenie, zaznaczam) będąc za humanitarnym zabijaniem zwierząt
        powinieneś humanitarnie zabić wszystkie zwierzęta, które posiadasz, zdrowe czy
        chore? Czy jako zwolennik eutanazji powinieneś poddać się jej teraz i
        natychmniast, bez konkretnych WŁASNYCH powodów ku temu? Czy jako zwolennik
        proszku Ariel a nie Vizir jesteś zobowiązany do końca życia uzywać tylko i
        wyłącznie tego produktu?
        To lekka paranoja.
        Ale cóż się dziwić... przeciwnicy zabraniając aborcji działają w podobny sposób
        na innych "nie WOLNO Ci usunąć" "MUSISZ urodzić" -> "wolno ci usunąć" "NIE
        MOŻESZ urodzić".
        To się nazywa zboczenie, kolego (i oby nie zawodowe ;))
        • nglka Re: konsekwencja Moniki 06.04.04, 23:54
          Zapomniałam dodać -> adekwatnie do tematu.
          Ktoś jest przeciw aborcji - działa więc na szkodę dzieci, które trafią do domu
          dziecka (tak - na szkodę - takie jest moje zdanie). A jeśli ktoś działa na
          szkodę - powinien ją zrekompensować. Kobieta aborcję bardzo często rekompensuje
          własnym sumieniem - prolajf-iści swoje nakazy i protesty wylewają innym nie
          dając nic od siebie dzieciom, które już się narodziły.
          natomiast aborcja - jakoś tak się składa powinna być wyborem kobiety. Chciałoby
          się zmusić każdą kobietę do porodu - a "nam" jakoś nie zależy na tym, by każdej
          kobiecie NAKAZAĆ aborcję. Na tym ta "mała" różnica polega.
          • tad9 Re: konsekwencja Moniki 06.04.04, 23:57
            nglka napisała:

            > Zapomniałam dodać -> adekwatnie do tematu.
            > Ktoś jest przeciw aborcji - działa więc na szkodę dzieci,

            Kto jest za "wolmością wyboru" popiera gwałty, bo nie sprzeciwnia się temu, że
            ktoś wybiera sobie gwałt jako formę ekspresji seksualnej (a jeśli się
            sprzeciwia - jest niekonsekwentny)
            • nglka Re: konsekwencja Moniki 07.04.04, 00:07
              ktoś, kto gwałci - niszczy psycchikę kobiety (zakładając, że to kobieta jest
              gwałconą). Płód do dwunastego tygodnia nie czuje kompletnie nic i nie wie nawet
              o własnym isntnieniu - marny argument, tad...
              • tad9 Re: konsekwencja Moniki 07.04.04, 00:25
                nglka napisała:

                > ktoś, kto gwałci - niszczy psycchikę kobiety (zakładając, że to kobieta jest
                > gwałconą). Płód do dwunastego tygodnia nie czuje kompletnie nic i nie wie
                nawet
                > o własnym isntnieniu - marny argument, tad...

                Ależ tu chodzi o zasadę "wolnego wyboru"! Dziwi mnie, że tego nie pojmujesz.
                • nglka Re: konsekwencja Moniki 07.04.04, 00:30
                  Nie pojmuję? A może po prostu Ty nie umiesz przyjąć do wiadomości, że próbuję Ci
                  wytłumaczyć na czym polega twój błąd...? Nie może - a na pewno. Ślepyś i tyle.
                  Wolny wybór NIE znaczy "możliwośc zbierania profitów kosztem drugiego
                  CZŁOWIEKA". Wolny wybór to decyzja, która nie niesie ze sobą konrekwencji w
                  postaci pokrzywdzonej osoby. Ja człowieka za płód NIE UWAŻAM i dlatego właśnie
                  na tym etapie Twoje argumenty się kończą, po prostu nie rozumiesz albo nie chcesz.
                  • tad9 brak konsekwencji? 07.04.04, 00:40
                    nglka napisała:

                    > Nie pojmuję? A może po prostu Ty nie umiesz przyjąć do wiadomości, że próbuję
                    C
                    > i
                    > wytłumaczyć na czym polega twój błąd...? Nie może - a na pewno. Ślepyś i tyle.
                    > Wolny wybór NIE znaczy "możliwośc zbierania profitów kosztem drugiego
                    > CZŁOWIEKA".

                    A wiec nie jest to wybór w pełni wolny, zatem zasada "wolnego wyboru" nie
                    istnieje i feministki nie mogą się na nią powoływać (to nie jest moje
                    rozumowanie. Przepisuję schemat rozumowania od Barbinator)



                    Wolny wybór to decyzja, która nie niesie ze sobą konrekwencji w
                    > postaci pokrzywdzonej osoby. Ja człowieka za płód NIE UWAŻAM i dlatego właśnie
                    > na tym etapie Twoje argumenty się kończą, po prostu nie rozumiesz albo nie
                    chce

                    Rozmumiem, że nie masz nic przeciw mordowaniu, o ile mordujący nie uważają
                    mordowanych za ludzi. Zgadza się? Jeśli nie - jesteś niekonsekwentnaNiek
                    • nglka Re: brak konsekwencji? 07.04.04, 00:53
                      tad9 napisał:

                      > A wiec nie jest to wybór w pełni wolny, zatem zasada "wolnego wyboru" nie
                      > istnieje i feministki nie mogą się na nią powoływać (to nie jest moje
                      > rozumowanie. Przepisuję schemat rozumowania od Barbinator)

                      - Zaiste - plączesz, wywijasz i przewijasz ile mozesz. Byle dopełnić i skleić
                      nawet nie pasujące do siebie kawałki.

                      > Rozmumiem, że nie masz nic przeciw mordowaniu, o ile mordujący nie uważają
                      > mordowanych za ludzi. Zgadza się? Jeśli nie - jesteś niekonsekwentnaNiek

                      - Od razu sprostuję, napisałam, że "ja człowieka za płód nie uważam" a miało być
                      "ja płodu za człowieka nie uważam". Za pomyłkę przepraszam bo zmieniła sens zdania.
                      Skoro mordu dokonać mozna tylko na ludziach (wg. chociażby samej definicji) -
                      nie mogę określić, że jestem przeciwna lub nie - mordowaniu, jesli nie odbywa
                      się to na człowieku. Jeśli pozbawia się życia inną istotę - nie jest to
                      jednocześnie morderstwem.
                      • tad9 a jednak brak konsekwencji. 07.04.04, 01:21
                        nglka napisała:


                        > - Zaiste - plączesz, wywijasz i przewijasz ile mozesz. Byle dopełnić i skleić
                        > nawet nie pasujące do siebie kawałki.

                        Nie plączę się bardziej niż Barbinator. Jeśli jej "rozumowanie" jest słuszne -
                        właśnie dowiodłem, że feministki nie powinny stosować argumentu "wolnego
                        wyboru", bowiem popadają przy tym w niekonsekwencję, skoro same nie uważają tej
                        zasady za bezwzględną. Co za hipokrytki!




                        > - Od razu sprostuję, napisałam, że "ja człowieka za płód nie uważam" a miało
                        by
                        > ć
                        > "ja płodu za człowieka nie uważam".

                        Świetnie Rozumiem, że gdyby ktoś powiedział: "ja murzyna za człowieka nie
                        uważam", nie miałabyś nic przeciw temu, by go sobie zabił. W przeciwnym razie
                        byłabyś wszak niekonsekwentną.

                        >Jeśli pozbawia się życia inną istotę - nie jest to
                        > jednocześnie morderstwem.

                        Doskonale. Co więc powiesz o takim cytacie: "Żydzi to naprawdę nie są ludzie w
                        naszym pojęciu". Autorem cytatu jest niejaki Jurgen Stroop. Zapewne wierzył w
                        to co mówił. Zgodnie z Twoją "logiką" miał prawo zabijać. Jeśli odmawiasz mu
                        tego prawa - jesteś niekonsekwentna!
                    • nglka Re: brak konsekwencji? 07.04.04, 00:58
                      tad9 napisał:


                      > Rozmumiem, że nie masz nic przeciw mordowaniu, o ile mordujący nie uważają
                      > mordowanych za ludzi. Zgadza się? Jeśli nie - jesteś niekonsekwentna

                      druga sprawa - inne spojrzenie na problem.
                      "Nie uznaję za człowieka". Nie uznaję za człowieka kogoś lub czegoś, co nie ma
                      konkretnych cech określających człowieczeństwo, płód w początkowej fazie życia
                      NIE MA wielu z tych cech - dlatego nie może być wg mnie określany mianem człowieka.
                      Inaczej sprawa się ma, gdy ktoś PRZECIW WSZELKIM NORMOM I DEFINICJOM nie uznaje
                      za człowieka kogoś, kto nim wg prawa (chociażby) jest.
                      Płód wg prawa człowiekiem nie jest - jest istotą ludzką ale nie nazwano go
                      człowiekiem. Osdszkodowań za poronienie brak - odwrotnie, niż gdy umiera np.
                      bliska nam osoba. Brak konsekwencji prawnych w takim stopniu dla sprawcy
                      poronienia u kobiety choćby w 9-tym miesiącu ciąży (chociaż teoretycznie płód
                      jest na tyle ukształtowany, że mogłabym nazwać go człowiekiem).
                      Dlaczego więc miałabym być za mordowaniem osób, które już czują i przyrównywać
                      to do aborcji dokonanej na płodzie, który człowiekiem nie jest?
                      • aspasia1 Re: brak konsekwencji? 07.04.04, 01:16
                        argument odnoszący się do prawa stanowionego upada - czy jeśli wprowadzi się
                        nową ustawę wg której będzie można otrzymać odszkodowanie za poronienie,
                        nazwiesz to, co uważasz teraz za płód, człowiekiem? to znaczy, czy zmienisz
                        swoje poglądy wraz ze zmianą prawa?

                        > Nie uznaję za człowieka kogoś lub czegoś, co nie ma
                        > konkretnych cech określających człowieczeństwo

                        cały problem leży właśnie w ustaleniu tych cech

                        ...gdy ktoś PRZECIW WSZELKIM NORMOM I DEFINICJOM nie uznaje
                        > za człowieka kogoś...

                        jakim normom i jakim definicjom?
                        • tad9 Re: brak konsekwencji? 07.04.04, 01:37
                          aspasia1 napisała:

                          > argument odnoszący się do prawa stanowionego upada - czy jeśli wprowadzi się
                          > nową ustawę wg której będzie można otrzymać odszkodowanie za poronienie,
                          > nazwiesz to, co uważasz teraz za płód, człowiekiem? to znaczy, czy zmienisz
                          > swoje poglądy wraz ze zmianą prawa?

                          Popatrz na to Aspasjo:

                          serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,1990411.html
                          • aspasia1 Re: brak konsekwencji? 07.04.04, 02:09
                            popatrzyłam, przeczytałam
                            co to znaczy "w pewnych okolicznościach"? [Kongres USA przyjął ustawę uznającą
                            w pewnych okolicznościach płód za osobę]
                            z jednej strony - brak konsekwencji - albo to płód, albo to osoba, nie może być
                            i jednym i drugim zarazem - więc jeśli załóżmy jestem za aborcją, to gdy stracę
                            płód w wyniku np. pobicia, to sprawca moze zostać ukarany jedynie za pobicie, a
                            nie za zabójstwo - tego by wymagała konsekwencja (oczywiście możnaby
                            wprowadzić, ale chyba w sposób bardzo naciągany, zasadę, że płód, co do którego
                            żywi się nadzieje na przyszłość posiada wyższą wartość niż płód do którego ma
                            się stosunek obojętny lub też niechętny, lub, tym bardziej naciąganą zasadę, że
                            płód "chciany" to moja własność, której nikt nie ma prawa bezkarnie niszczyć,
                            ale i tak nie byłoby tu mowy o oskarżeniu o zabójstwo a jedynie o
                            zniszczenie "własności")
                            z drugiej strony - jeśli załóżmy jestem przeciw aborcji, i stracę dziecko w
                            wyniku np. pobicia, to mogłabym się domagać kary za zabójstwo
                            czyli - zwolennik aborcji nie ma prawa do odszkodowania za stratę płodu,
                            przeciwnik - ma prawo do zadośćuczynienia za zabójstwo - podwójne standardy
                            prawne?
                            jestem zwolenniczką aborcji jedynie w rzadkich przypadkach, ale jednak
                            zwolenniczką, więc konsekwentnie muszę się zgodzić na takie ewentualne
                            rozwiązanie
                            powstaje jedynie problem - gdybym znalazła się w opisanej sytuacji, kto
                            udowodni, że jest się za lub przeciw aborcji? moje sumienie kazałoby mi
                            przyznać się do bycia zwolenniczką (nawet w stopniu ograniczonym) i poniesienia
                            konsekwencji, poza tym już się przyznałam na forum, ale czy tak byłoby we
                            wszystkich wypadkach? jak to sprawdzić i czy w ogóle sprawdzać?

                            przyznaję, argument bardzo mocny i w praktyce nie do obalenia jeśli nie chce
                            się być konsekwentnym
                            aspasia
                            ps. przepraszam, za bardzo się chyba rozpisałam, ale próbuję zrozumieć, to
                            chyba nic złego?
                            • tad9 Re: brak konsekwencji? 07.04.04, 17:33
                              aspasia1 napisała:

                              > popatrzyłam, przeczytałam
                              > co to znaczy "w pewnych okolicznościach"?

                              To nie ma znaczenia. Już te "pewne okoliczności" falsyfikują tezę, że płód
                              NIGDY nie jest traktowany jak osoba. To wystarczy.
                              • aspasia1 Re: brak konsekwencji? 07.04.04, 22:47
                                hmmm...zgadzam się, że nie może być mowy o "pewnych okolicznościach", albo stoi
                                się na stanowisku, że płód jest osobą, albo na stanowisku, że nią nie jest,
                                nielogiczne byłoby stanowisko pośrednie czyli coś w stylu - "dziś to jest
                                dziecko, jutro - tylko płód"; śledzę od pewnego czasu poglądy różnych ludzi,
                                autorytetów na temat aborcji, i prawdę mówiąc nie widzę jasnego konkretnego
                                kryterium, wg którego można by z całą pewnością określić od kiedy "zaczyna się
                                człowieczeństwo", na pewno jest różnica między narodzonym a nienarodzonym -
                                jajko nie jest przecież kurą/kogutem, tylko PRZYSZŁĄ kurą/kogutem, jajko to
                                conajwyżej kura/kogut potencjalny/a. Myślę więc, że takie kryterium (narodzin)
                                byłoby sensowne, z drugiej strony - z jajka kurzego nie wykluje się kaczka... :(
                        • nglka Re: brak konsekwencji? 07.04.04, 09:25
                          aspasia1 napisała:

                          > argument odnoszący się do prawa stanowionego upada - czy jeśli wprowadzi się
                          > nową ustawę wg której będzie można otrzymać odszkodowanie za poronienie,
                          > nazwiesz to, co uważasz teraz za płód, człowiekiem? to znaczy, czy zmienisz
                          > swoje poglądy wraz ze zmianą prawa?

                          Dokładnie tak. Jeśli ktoś będzie w stanie UDOWODNIĆ, że płód jest człowiekiem -
                          oczywiście zmienię swoje poglądy.

                          > cały problem leży właśnie w ustaleniu tych cech

                          - Tak samo jak są pewne cechy gatunkowe wilka, można ustalić konkretne cechy
                          niedźwiedzia - można to samo odnieść do człowieka. A człowieczeństwo - z punktu
                          widzenia medycznego - jest jasno określone, problem zaczyna się w kwestii
                          filozoficznej.

                          > jakim normom i jakim definicjom?

                          - Czymam tu przepisać ze sownika znaczenie słowa "człwieczeństwo"? Jeśli tak -
                          mogę to zrobić, nie ma problemu tylko nie za bardzo widzę sens, skoro sama
                          możesz sobie do Słownika Języka Polskiego - zajrzeć. Masz tam dokładnie opisane
                          wszelkie cechy stanowiące o człwoieczeństwie.

                          • aspasia1 Re: brak konsekwencji? 08.04.04, 16:06
                            > > jakim normom i jakim definicjom?
                            >
                            > - Czymam tu przepisać ze sownika znaczenie słowa "człwieczeństwo"? Jeśli tak -
                            > mogę to zrobić, nie ma problemu tylko nie za bardzo widzę sens, skoro sama
                            > możesz sobie do Słownika Języka Polskiego - zajrzeć. Masz tam dokładnie
                            opisane
                            > wszelkie cechy stanowiące o człwoieczeństwie.
                            >

                            dziękuję, Słownik Języka Polskiego istotnie mam, tyle że

                            > człowieczeństwo - z punktu
                            > widzenia medycznego - jest jasno określone, problem zaczyna się w kwestii
                            > filozoficznej.

                            a tu chyba nie ma i nie będzie zgodności :( myslę, że gdyby człowieczeństwo
                            byłoby jasno określone, nie istniałyby spory filozoficzne, chyba, że się mylę?
                            lekarze też dzielą się na tych "prolife" i tych "prochoice" - jesli medycyna
                            jasno określa, czym jest człowieczeństwo to znaczy, że te różnice nie powinny
                            istnieć, chyba że uzna się, iż niektórzy z lekarzy nie znają się na swoim fachu
                            i nie mają pojęcia o medycynie, albo kierują się, wbrew nauce i prawdzie,
                            innymi pobudkami

                            pozdr. aspasia
                      • tad9 Re: brak konsekwencji? 07.04.04, 01:30
                        nglka napisała:


                        > druga sprawa - inne spojrzenie na problem.
                        > "Nie uznaję za człowieka". Nie uznaję za człowieka kogoś lub czegoś, co nie ma
                        > konkretnych cech określających człowieczeństwo, płód w początkowej fazie życia
                        > NIE MA wielu z tych cech - dlatego nie może być wg mnie określany mianem
                        człowi
                        > eka.


                        Rozumiem, że taki jest Twój punkt widzenia. Jurgen Stroop miał inny. Chyba
                        przyzbnajesz mu prawo do własnego punktu widzenia?



                        > Inaczej sprawa się ma, gdy ktoś PRZECIW WSZELKIM NORMOM I DEFINICJOM nie
                        uznaje
                        > za człowieka kogoś, kto nim wg prawa (chociażby) jest.

                        Czyim normom i definicjom? Stroop nie był przeciw WSZELKIM NORMOM i DEFINICJOM.
                        Był przeciw tylko niektórym (zupełnie jak Ty!). Z innymi był w doskonałej
                        zgodzie (zupełnie jak Ty!).

                        PS.

                        czy wiesz, że w USA chcą uznać płód za osobę? Co Ty na to?



                        > Płód wg prawa człowiekiem nie jest - jest istotą ludzką ale nie nazwano go
                        > człowiekiem. Osdszkodowań za poronienie brak - odwrotnie, niż gdy umiera np.
                        > bliska nam osoba.

                        Murzyn, Żyd czy ktokolwiek inny też według prawa może "nie istnieć". To tylko
                        szczegół techniczny. Dajże spokój!


                        > Dlaczego więc miałabym być za mordowaniem osób, które już czują i przyrównywać
                        > to do aborcji dokonanej na płodzie, który człowiekiem nie jest?

                        A któż Ci każe to robić. Chcę tylko, byś dała innym prawa, których sama żadasz.
                        Nikt przecież nie każe Ci zabijać murzynów. Zdaje się, że masz problem z
                        odróżnieniem prawa do czegoś z korzystaniem z tego prawa.
                        • nglka Re: brak konsekwencji? 07.04.04, 09:36
                          tad9 napisał:


                          > Rozumiem, że taki jest Twój punkt widzenia. Jurgen Stroop miał inny. Chyba
                          > przyzbnajesz mu prawo do własnego punktu widzenia?

                          To nie jest mój punkt widzenia ale właśnie znaczenie słowa "człowiek". Dosłowne
                          - na pewno nie dość dokładne bo napisałam to, na czym najbardziej mi akurat
                          zalezało. Czowieczeństwo - jeśli mowa o CZŁOWIEKU NARODZONYM to nie kwestia
                          wiary więc i poglądy nijak się tu mają. W kwestii płody zdania są podzielone. I
                          tak - w kwestii płodu takie mam zdanie.

                          > Czyim normom i definicjom? Stroop nie był przeciw WSZELKIM NORMOM i DEFINICJOM.

                          - Mówię o ogólnie przyjętych normach zapisanych w kodeksach, podręcznikach -
                          ustalonych jako jedność zgodna z wszelkimi określeniami.

                          > Był przeciw tylko niektórym (zupełnie jak Ty!). Z innymi był w doskonałej
                          > zgodzie (zupełnie jak Ty!).

                          - Równie dobrze można by powiedzieć, że jestem przeciw komarom latającym w moim
                          domu przez okres letni. Zupełnie masz rację ;)

                          > PS.
                          > czy wiesz, że w USA chcą uznać płód za osobę? Co Ty na to?

                          - Już napisałąm w komentarzy do poprzedniej osoby - jesli ktoś będzie w stanie
                          mi udowodnić, że płód jest człowiekiem - nie widzę powodu, dl;aczego miałabym
                          nie zmienić zdania. Podkreślę tutaj (bo dyskusja się rozwinęła), że za człowieka
                          nie uważam płodu, który nie ma jeszcze wykształconych części nerwowych i
                          wystarczającej części mózgu, by samodzielnie istnieć. Bo problem polega na tym -
                          w tej dyskusji - że człowiekiem można się stać, ale przestać nim być - raczej
                          już nie. Dlatego płód (nie można określić granicy DOKŁADNIE 12 tygodni ale taka
                          jest przyjęta dla bezpieczeństwa) bez tych podstawowych cech świadczących o
                          człowieczeństwie, jest tylko płodem tak samo jak kurzy płód czy wilczy płód.

                          > Murzyn, Żyd czy ktokolwiek inny też według prawa może "nie istnieć". To tylko
                          > szczegół techniczny. Dajże spokój!

                          - Wg prawa jednak istnieje - ty rozgraniczasz gatunki człowieka a ja mówię o
                          jednej grupie - to Ty się czepiasz, nie ja.


                          > A któż Ci każe to robić. Chcę tylko, byś dała innym prawa, których sama
                          > żadasz.

                          - Żądam prawa do wolnego wyboru w kwestii mojego ciała. Nikomu nie zabraniam
                          ciąć sobie rąk żyletką i jednocześnie nie twierdzę, że to żadna różnica - bo
                          inaczej nie byłoby tej dyskusji ale na pewno jest to większa różnica niż
                          mordowanie człowieka, który już się narodził.


                          > Nikt przecież nie każe Ci zabijać murzynów. Zdaje się, że masz problem z
                          > odróżnieniem prawa do czegoś z korzystaniem z tego prawa.

                          - Nie, to ty masz problem z wartościowaniem, przykre.
                          • tad9 Re: brak konsekwencji? 07.04.04, 17:37
                            nglka napisała:


                            > To nie jest mój punkt widzenia ale właśnie znaczenie słowa "człowiek".
                            Dosłowne
                            > - na pewno nie dość dokładne bo napisałam to, na czym najbardziej mi akurat
                            > zalezało. Czowieczeństwo - jeśli mowa o CZŁOWIEKU NARODZONYM to nie kwestia
                            > wiary więc i poglądy nijak się tu mają.

                            Stroop sczerze wierzył w to co mówił, wynika stąd, że człowieczeństwo i po
                            narodzeniu to "kwestia wiary". Prawda?


                            > - Mówię o ogólnie przyjętych normach zapisanych w kodeksach, podręcznikach -
                            > ustalonych jako jedność zgodna z wszelkimi określeniami.

                            Reguły którymi kierował się Stroop były ogólnie przyjęte przez nazistów.
                            Dlaczego miałabyś narzucać mu własne reguły?


                            > - Już napisałąm w komentarzy do poprzedniej osoby - jesli ktoś będzie w stanie
                            > mi udowodnić, że płód jest człowiekiem - nie widzę powodu, dl;aczego miałabym
                            > nie zmienić zdania.


                            Udowodnij mi, że murzyn jest człowiekiem. Przecież to oczywiste, że człowiek
                            nie może mieć czarnej skóry, a murzyn taką właśnie ma.
                            • nglka Re: brak konsekwencji? 07.04.04, 22:30
                              tad9 napisał:

                              > Stroop sczerze wierzył w to co mówił, wynika stąd, że człowieczeństwo i po
                              > narodzeniu to "kwestia wiary". Prawda?

                              - Nie. Człowieczeństwo to zbiór pewnych cech danego gatunku (człowieka), faktów
                              - a nie gdybania zwanego wiarą.


                              > Reguły którymi kierował się Stroop były ogólnie przyjęte przez nazistów.
                              > Dlaczego miałabyś narzucać mu własne reguły?

                              - Nazizm to odłamek kulturowy można by rzec, a niektórzy nazwaliby to "religią"
                              - równie dobrze można powiedzieć, że Chrześcijanie wierzą w to, że płód jest
                              człowiekiem - tak samo jak Jehowi w to, że transfuzja jest grzechem. Pozwoliłbyś
                              lekarzowi (który jest Jehowym) nie wykonać transfuzji krwi u Twojego
                              umierającego dziecka? Dlaczego miałbyś narzucać mu własne reguły?

                              > to oczywiste, że człowiek
                              > nie może mieć czarnej skóry, a murzyn taką właśnie ma.

                              Co w tym takiego OCZYWISTEGO ?

                              • tad9 Re: brak konsekwencji? 08.04.04, 13:30
                                nglka napisała:


                                > - Nie. Człowieczeństwo to zbiór pewnych cech danego gatunku (człowieka),
                                >faktów a nie gdybania zwanego wiarą.

                                Brawo Ngalko! I tak doszliśmy do sedna! Płód JEST człowiekiem i jest to FAKT
                                biologiczny, a gdy ktoś mówi coś innego - jest to gdybanie zwane wiarą. Twoje
                                stwierdzenie, że płód "nie ma cech typowych dla człowieka" jest idiotyzmem!
                                Płód ma WSZYSTKIE cechy typowe dla człowieka na tym etapie rozwoju. Domaganie
                                się od płodu, by miał cechy właściwe dla dalszych etapów rozwoju organizmu,
                                jest bzdurą. To tak, jakby domagać się od noworodka, by miał postawę
                                wyprostowaną.


                                > - Nazizm to odłamek kulturowy można by rzec, a niektórzy nazwaliby
                                >to "religią"

                                To samo można powiedzieć o Twojej wierze w to, że płód nie jest człowiekiem. To
                                wiara WBREW biologicznym faktom!

                                > Co w tym takiego OCZYWISTEGO ?

                                Jest to tak samo "oczywiste" jak to, że "płód nie jest człowiekiem, bo nie ma
                                cech człowieka na dalszym etapie rozwoju".
                                • nglka Re: brak konsekwencji? 08.04.04, 15:17
                                  tad9 napisał:

                                  > Brawo Ngalko! I tak doszliśmy do sedna! Płód JEST człowiekiem i jest to FAKT
                                  > biologiczny, a gdy ktoś mówi coś innego - jest to gdybanie zwane wiarą.

                                  - Nie uważasz, że gdyby był to fakt biologiczny - w medycynie posługiwanoby się
                                  mianem "człowiek nienarodzony" a nie płód?

                                  > Twoje
                                  > stwierdzenie, że płód "nie ma cech typowych dla człowieka" jest idiotyzmem!
                                  > Płód ma WSZYSTKIE cechy typowe dla człowieka na tym etapie rozwoju.

                                  - Zależy o jakim etapie rozwoju mówimy. Jeśli o etapie przykładowo 10tego dnia
                                  ciąży - nie ma praktycznie żadnych cech - w pierwszym dniu to tylko zlepek
                                  dosłownie kilku komórek - więc jakie tu cechy człowieka? Bardziej przypomina
                                  rybi płód czy kurzy (zaczątki ogona) niż człowieka - mówiąc o wyglądzie bo o
                                  psychice nie ma nawet mowy.


                                  > Domaganie
                                  > się od płodu, by miał cechy właściwe dla dalszych etapów rozwoju organizmu,
                                  > jest bzdurą. To tak, jakby domagać się od noworodka, by miał postawę
                                  > wyprostowaną.

                                  - Ja nie wymagam. Ja stwierdzam.

                                  > To samo można powiedzieć o Twojej wierze w to, że płód nie jest człowiekiem. To
                                  >
                                  > wiara WBREW biologicznym faktom!

                                  - Więc powtarzam - przedstaw mi te FAKTY BIOLOGICZNE bo nie ma takowych
                                  stwierdzających, że płód człowieka to człowiek. To dopiero BĘDZIE człowiek.


                                  > Jest to tak samo "oczywiste" jak to, że "płód nie jest człowiekiem, bo nie ma
                                  > cech człowieka na dalszym etapie rozwoju".

                                  - Tad mam wrażenie, że masz problemy ze zrozumieniem albo robisz z siebie
                                  idiotę. Bez urazy bo nie chodzi mi o obrazę Twojej osoby ale tak, jakbyś miał
                                  klapki na oczach. Nie rozróżniasz?
                                  - Nie posiadać tych cech
                                  a
                                  - Wierzyć w to, że ktoś, kto już istnieje tych cech nie ma
                                  ???
                                  • tad9 Re: brak konsekwencji? 08.04.04, 19:28
                                    nglka napisała:


                                    > - Nie uważasz, że gdyby był to fakt biologiczny - w medycynie posługiwanoby
                                    się
                                    > mianem "człowiek nienarodzony" a nie płód?

                                    Nie uważam. Po pierwsze są lekarze posługujący się tego rodzaju określeniami,
                                    po drugie o noworodkach też mówi się raczej "noworodek", a nie "człowiek
                                    dopiero co urodzony", a o dzieciach np. 5 letnich mówi się "pięciolatek",
                                    czy "dziecko", a nie "człowiek pięcioletni". Bawisz się językiem.

                                    > - Zależy o jakim etapie rozwoju mówimy. Jeśli o etapie przykładowo 10tego dnia
                                    > ciąży - nie ma praktycznie żadnych cech - w pierwszym dniu to tylko zlepek
                                    > dosłownie kilku komórek - więc jakie tu cechy człowieka?

                                    >Właśnie takie: człowiek na tym etapie rozwoju ma takie właśnie cechy.
                                    >Bardziej przypominarybi płód czy kurzy (zaczątki ogona) niż człowieka - mówiąc
                                    >o wyglądzie bo o psychice nie ma nawet mowy.

                                    A więc oceniasz rzecz .... wzrokowo! Dajże spokój! Co z tego, że "nie ma
                                    psychiki"? Nie ma też "wyprostowanej postawy", nie może się rozmnażać itd. Nie
                                    ma to NIC do rzeczy. Ma WSZYSTKIE cechy jakie ma człowiek na tym etapie
                                    rozwoju.

                                    > - Ja nie wymagam. Ja stwierdzam.

                                    Stwierdzasz, że płód różni się od dorosłego. To fakt. Wniosek: wobec tego nie
                                    jest człowiekiem, to ideologia, lub wiara.

                                    > - Więc powtarzam - przedstaw mi te FAKTY BIOLOGICZNE.

                                    Przedstawiłem. Czy możesz przedstawić mi opinię jakiegoś BIOLOGA negującego
                                    człowieństwo płodu? Na jakiej podstawie odmawiasz mu człowieczeństwa? Bo nie
                                    ma "cech"? To śmieszne.

                                    >bo nie ma takowych

                                    Równie dobrze mógłbym się uprzeć, że nie jesteś w stanie przedstawić dowodów na
                                    człowieczeństwo murzyna, bo - jak wiadomo - cechą człowieka jest biała skóra, a
                                    nie jesteś w stanie dowieść, że murzyn ma białą skórę.


                                    > stwierdzających, że płód człowieka to człowiek. To dopiero BĘDZIE człowiek.

                                    Bzdura. To JEST człowiek. Jego organizm rozwija się, ale nie rozwija się jego
                                    człowieczeństwo.


                        • Gość: Klarysa Tad ,odpisuję Twoją argumentacją,która w tym wątku IP: 62.233.181.* 07.04.04, 11:28
                          zupelnie nie trzyma się kupy:(((Aż mi przykro ,gdy cię czytam...Co się stało?
                          Ad rem.

                          > > Inaczej sprawa się ma, gdy ktoś PRZECIW WSZELKIM NORMOM I DEFINICJOM nie
                          > uznaje
                          > > za człowieka kogoś, kto nim wg prawa (chociażby) jest.
                          >
                          > Czyim normom i definicjom? Stroop nie był przeciw WSZELKIM NORMOM i
                          DEFINICJOM.
                          >
                          > Był przeciw tylko niektórym (zupełnie jak Ty!). Z innymi był w doskonałej
                          > zgodzie (zupełnie jak Ty!).
                          >
                          Stroop mógł popierać popieraną również przez ciebie"ideę wojny sprawiedliwej"
                          Niemcy potrzebowali przestrzeni życiowej ,ktorą zajmowali w Europie inni.W
                          wojnie sprawiedliwej o przestzeń życiową Jurgen i jego przyjaciele walczyli na
                          frontach o swoje zycie i zycie swoich Niemek,które chciały mieć większą
                          przestrzeń życiową.Jesli koledzy Jurgena przestaliby walczyć,zostaliby zabici
                          przez Rosjan,czy aliantów,więc właściwie Jurgen od początku bronił się w wojnie
                          sprawiedliwej.To,że przy okazji zginęło parę tysięcy żydów ,Cyganów itp -to
                          przypadek,a takie zdarzają się na każdej wojnie.


                          > PS.
                          >
                          > czy wiesz, że w USA chcą uznać płód za osobę? Co Ty na to?
                          >
                          W niektórych przypadkach(hahaaha- ciekawe,które to niektóre przypadki?)Poza tym
                          chce tego Bush,jeśli wygra inny kandydat(na co się zanosi) ,który nie chce
                          uznać płodu za osobę ,tzn .że płód ma dziwną osobowość:)Powiedzmy
                          roboczo:czasową i zależną od prezydenta.
                          Płód wg prawa człowiekiem nie jest - jest istotą ludzką ale nie nazwano go
                          > > człowiekiem. Osdszkodowań za poronienie brak - odwrotnie, niż gdy umiera n
                          > p.
                          > > bliska nam osoba.
                          >
                          > Murzyn, Żyd czy ktokolwiek inny też według prawa może "nie istnieć". To tylko
                          > szczegół techniczny. Dajże spokój!
                          >
                          Jurgen twierdził,że Żyd i Murzyn nie jest osobą ,a aborcja była w Niemczech
                          karana śmiercią.To tylko szczegół techniczny.

                          • tad9 Re: Tad ,odpisuję Twoją argumentacją,która w tym 07.04.04, 17:40
                            Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                            > W niektórych przypadkach(hahaaha- ciekawe,które to niektóre przypadki?)

                            To nie ma znaczenia. Te niektóre przypadki falsyfikują tezę, że płód nie jest
                            uznawany za człowieka. Wychodzi bowiem na to, że bywa za takiego uznawany.
                            • nglka Re: Tad ,odpisuję Twoją argumentacją,która w tym 07.04.04, 22:39
                              "Bywa". Dokładnie tak jak teraz - przez niektórych. Nie jest to jednogłośnym
                              stwierdzeniem, ponieważ fakty tego NIE potwierdzają. Identycznie jeśli mowa o
                              rasiźmie - pewien odłam, który twierdzi, że murzyni nie są ludźmi - nie są
                              jednak w stanie poprzeć tego żadnymi FAKTAMI, dlatego nie może być to uznane za
                              FAKT.
                              • tad9 Re: Tad ,odpisuję Twoją argumentacją,która w tym 08.04.04, 13:31
                                nglka napisała:

                                > "Bywa". Dokładnie tak jak teraz - przez niektórych.

                                Pozostaje więc faktem, że nieprawdziwe jest stwierdzenie jakoby płód NIE BYŁ
                                uważany za osobę. Fakty są więc takie: biologicznie JEST TO CZŁOWIEK,
                                za "osobę" BYWA uznawany.
                            • Gość: Klarysa I znów Twoimi argumentami:) IP: 62.233.181.* 08.04.04, 21:12
                              To nie ma znaczenia.Te niektóre przypadki ,kiedy płód nie jest uznawany za
                              osobę,falsyfikują tezę ,że płód jest uznawany za człowieka.Wychodzi bowiem na
                              to,że nie bywa za takiego uznawany.:)
                              • tad9 Re: I znów Twoimi argumentami:) 08.04.04, 23:00
                                Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                                > To nie ma znaczenia.

                                Ależ ma! Oznacza bowiem, że zdanie "płód nie jest uznawany za osobę" jest
                                fałszywe.




                                Te niektóre przypadki ,kiedy płód nie jest uznawany za
                                > osobę,falsyfikują tezę ,że płód jest uznawany za człowieka.Wychodzi bowiem na
                                > to,że nie bywa za takiego uznawany.:)

                                Co z tego? Dla mnie ważne jest to, co napisałem wyżej.
                                Rzecz wygląda tak: faktem biologicznym jest, iż płód jest człowiekiem i faktem
                                jest, że BYWA uznawany za osobę. I tyle.

            • Gość: Monika Re: konsekwencja Moniki IP: *.chello.pl 07.04.04, 00:19
              tad9 napisał:

              > Kto jest za "wolmością wyboru" popiera gwałty, bo nie sprzeciwnia się temu,
              >że ktoś wybiera sobie gwałt jako formę ekspresji seksualnej (a jeśli się
              > sprzeciwia - jest niekonsekwentny)

              Tad twoje próby udowdnienia mi czegoś czego niegdy nie napisałam, tłumacząc
              między innym co ja myslę i do czego to myslenie prowadzi, niestety odkrywa
              raczej twój sposób rozumowania.

              To nawet dobrze. Dobrze dla ciebie, żebyś sobie z tego zdał wreszcie sprawę.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=11816456&a=11840543
      • Gość: Monika Re: konsekwencja Moniki IP: *.chello.pl 07.04.04, 00:08
        Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

        > Bradzo mi się spodobał Twój demagogiczny sposób rozumowania i postanowiłem go
        > twórczo rozwinąć. Czy jako zwolenniczka aborcji będziesz w tym konsekwentna i
        > wyskrobiesz sobie swoje dziecko?
        >
        A przeczytałeś manifest pro life ? Zgadzas się z nim czy nie ?


        Ps. Chyba nie rozrózniasz miedzy prawem do aborcji i obowiązkiem aborcji.
        • Gość: Zły Wilk Re: konsekwencja Moniki IP: *.virnet.pl 07.04.04, 13:29
          Co to za prawo, z którego się nie korzysta... Walcząc o prawo do aborcji masz
          nawet "moralny obowiązek" świecić przykładem dla innych kobiet i wyskrobać
          swoje dziecko... Dlczego się wycofujesz w takim momencie, gdy trzeba dać
          świadectwo?
          • Gość: Monika Re: konsekwencja Moniki IP: *.chello.pl 07.04.04, 13:59
            Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

            > Co to za prawo, z którego się nie korzysta... Walcząc o prawo do aborcji masz
            > nawet "moralny obowiązek" świecić przykładem dla innych kobiet i wyskrobać
            > swoje dziecko... Dlczego się wycofujesz w takim momencie, gdy trzeba dać
            > świadectwo?

            Zdaje się że masz trudności z dwoma pojęciami "prawo" "obowiązek". Można mieć
            do czegoś prawo i nie mieć obowiązku, można też czuć się do czegoś zobowiązanym
            pomimo, że prawo cię do tego nie zmusza, ot tak z własnej woli. Czy to takie
            trudne do zrozumienia ?

            Sa jeszcze inne warianty, na przykład prawo cię do czegoś zobowiązuje a ty
            uważasz, ze niesłusznie, że prawo jest złe, przestarzałe, lub całkiem
            nieaktualne i wtedy możesz czujć potrzebę walczenia o zmianę tego prawa, albo i
            nie czuć wcale takiej potrzeby.

            Wilku czy ty przpadkiem nie chcesz mi dyktować co powinnam mysleć,co powinnam
            robić i co jest moim obowiązkem ? Chyba się zagalopowałeś. Co do dawania
            świadectwa, to też chyba jakieś katolickie pojęcie, mnie całkowicie obce. Nie
            wiem nawet o czym mówisz. Czy próbujesz katolickiej demagogii tylko na odwrót?
            Niestety to nie działa. Wychodzi ci bezsensowny bełkot.




            • Gość: Zły Wilk Re: konsekwencja Moniki IP: *.virnet.pl 07.04.04, 17:47
              No proszę, jak to rakiem wycofujesz się ze swoich poglądów... Nie chcesz
              wyskrobać swojego dziecka? Co z Ciebie za feministka? Krzyczysz za aborcją, a
              jak przechodzimy do konkretów, to nie chcesz się skrobać?! Wstyd!
              • Gość: Monika Re: konsekwencja Moniki IP: *.chello.pl 07.04.04, 17:58
                Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                > No proszę, jak to rakiem wycofujesz się ze swoich poglądów... Nie chcesz
                > wyskrobać swojego dziecka? Co z Ciebie za feministka? Krzyczysz za aborcją, a
                > jak przechodzimy do konkretów, to nie chcesz się skrobać?! Wstyd!

                A niby gdzie zauważyłeś ze się wycofuję ? Proszę o jakiś cytat z moich postów.
                Bez tego to tylko pustosłowie.
                • Gość: Zły Wilk Re: konsekwencja Moniki IP: *.virnet.pl 07.04.04, 19:16
                  > A niby gdzie zauważyłeś ze się wycofuję ? Proszę o jakiś cytat z moich
                  postów.
                  > Bez tego to tylko pustosłowie.

                  Czy wyskrobałas już swoje dziecko?
                  • Gość: Monika Re: konsekwencja Moniki IP: *.chello.pl 07.04.04, 23:26
                    Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                    > > A niby gdzie zauważyłeś ze się wycofuję ? Proszę o jakiś cytat z moich
                    > >postów. Bez tego to tylko pustosłowie.
                    >
                    > Czy wyskrobałas już swoje dziecko?

                    i nic nie znalazłeś ? Biedactwo.
                    • zly_wilk długi rzeczowy post do Moniki 08.04.04, 20:31
                      Ponawiam moje pytanie. Czy wyskrobałaś już swoje dziecko?
                      • Gość: Monika Re: długi rzeczowy post do Moniki IP: *.chello.pl 08.04.04, 21:32
                        zly_wilk napisał:

                        > Ponawiam moje pytanie. Czy wyskrobałaś już swoje dziecko?

                        Chyba wiesz ze jestem przeciwna aby ktokolwiek dyktował kobietom co mają zrobić
                        ze swoim brzuchem.

                        Jakoś to do ciebie nie docieta, za każdym razem chciałbyś sobie uzurpować takie
                        prawo. Masz na tym tle manię. Lecz się, dla własnego dobra.
              • aspasia1 Re: konsekwencja Moniki 07.04.04, 23:08
                chyba pomyliły się panu pojęcia: >wyboru< z >obowiązkiem<. jeśli jest się za
                wolnym wyborem, to ma się dwie opcje: >jeśli mam wybór, to mogę zdecydować się
                na aborcję< lub >jeśli mam wybór, to mogę nie decydować się na aborcję<, zdanie
                które pan proponuje brzmiałoby tak: >jeśli mam wybór, to MUSZĘ zdecydować się
                na aborcję<. słowo "muszę" wyklucza wybór.
    • Gość: Zły Wilk a nie mówiłem? IP: *.virnet.pl 09.04.04, 21:17
      I tak zapadło długie, wymowne milczenie Moniki...
      • tad9 Re: a nie mówiłem? 09.04.04, 21:24
        Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

        > I tak zapadło długie, wymowne milczenie Moniki...


        Nie przesadzajmy. Podobnie jak my, Monika nie pracuje tu na etacie. Nie musi
        odpowiadać w ciągu określonego czasu. Ja mam nadzieję, że odpowie.
    • niedzwiedziczka Re: MANIFEST "PRO LIFE" 10.04.04, 07:50
      Ja się podpisuję pod tym tekstem. Jestem przeciwko karze śmierci (bo uważam, że
      np. ciężka praca do końca życia jest większą karą) i przeciwko wojnom
      ofensywnym. Jesli chodzi o wojny defensywne - każdy ma prawo bronić życia
      swojego i swoich bliskich. Co do cywilnych ofiar wojny - należy starać się aby
      ich niknąć lub zminimalizować ilość. Np. uważam, że wykorzystanie broni atomowej
      przeciwko ludnośąci cywilnej w celu szybszego zakończenia wojny było złe.
      • Gość: Monika Re: MANIFEST "PRO LIFE" IP: *.chello.pl 13.04.04, 18:40
        Dziękuję za ten głos, bo ty jedna odpowiedziałaś na moje pytanie.

        Zgadzam się tez całkowicie z terminologią. Sama miałam to napisać.
        Termin "wojna sprawiedliwa" wydaje mi się całkiem nie na miejscu. Są ofensywne
        lub defensywne, ale żadna w swej istocie nie jest sprawiedliwa. Wszystkie są
        złe, a te defensywne w swej końcowej fazie zamienieją się w ofensywne, taka
        jest ich natura i taka jest też sama strategia wojenna ukierunkowana na
        zniszczenie wroga.

        Przy wkroczeniu na terytorium przeciwnika giną niewinne ofiary po przeciwnej
        stronie i bohater, który bronił własnego domu i słusznych interesów zamienia
        się czasami w głwałciciela, złodzieja i bandytę. Wojna demoralizuje i
        przekłamuje podstawowe wartości. Nawet te w imieniu których się walczy po
        słusznej stronie.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka