Dodaj do ulubionych

Sztuki piękne dla młodzieży

02.11.12, 15:27
opole.gazeta.pl/opole/1,35086,12782699,Sceny_seksu_w_spektaklu__Katechetka_wyprowadzila_mlodziez.html
tym razem zgadzam się z katechetką.
Obserwuj wątek
    • wersja_robocza Re: Sztuki piękne dla młodzieży 02.11.12, 17:07
      Ja mam mieszane uczucia co do takiej sztuki. Takiej w sensie opartej na skandalu, wulgarności, agresji, odwzorowaniu rzeczywistości niemal 1 do 1.
    • berta-death Re: Sztuki piękne dla młodzieży 02.11.12, 17:20
      To samo miałam powiedzieć. Wyjątkowo katechetka tym razem stanęła na wysokości zadania. Nieźle ktoś musiał w łapę dostać albo jakiś perfekcyjny manipulant maczał palce w promocji tej sztuki, że zyskała miano edukacyjnej.
      • tigertiger Re: Sztuki piękne dla młodzieży 02.11.12, 18:15
        to chyba nie chodzi o żadną łapówkę (kto by miał zapłacić? komu MEN?) manipulacje chyba tez nie. w UE obecnie lansuje się tezę, że im wcześniej się młodzież seksualnie, czy z prawa karnego edukuje tym lepiej. W WB już 11latków, uczniów podstawówek prowadza się do teatru na podobne sztuki edukacyjne, na lekcjach ogląda się erotyczne kreskówki. Są po temu podstawy, małoletni coraz częściej organizują orgie ("słoneczko"), czy zbiorowe gwałty. WB specjaliści wprowadzili do programu dla 11latów lekcje o przemocy w rodzinie, okaleczaniu damskich narządów płciowych, o handlu ludźmi ale w ramach tych zajęć 11 latkowie mają odgrywać sceny gwałtu, a potem prowadzić dyskusję. W Wielkiej Brytanii uważa się , że takie lekcje są potrzebne,a nawet pożądane, a forma słuszna bo dotyczy realnych problemów w grupie nastolatków, tematy te traktuje się niezwykle poważnie, ale oburzenie rodziców i pedagogów budzi fakt, że edukację tą rozpoczynać już w podstawówce. Myślisz, że w Wielkiej Brytami też ktoś, ministerstwo zmanipulował lub dał łapówkę ?
        • znana.jako.ggigus no ale to nie byly zajecia edukacyjne 02.11.12, 20:40
          a spekakl zawierajacy ordynarne elementy i szowinistyczne zarty. Czy po kazdym elemencie tego typu ktos wyszedl i uswiadomil mlodziez, o co biega? nie sadze.
          i pomyslec, ze ja w siodmej klasie tez bylam na spektaklu, naprawde b. nudnej insenizacji jakiejs bajki. Paru aktorow az do znudzenia wypowiadalo jakies kwestie, a potem nam tlumaczyli , ze to sztuka wyzsza.
          • tigertiger Re: no ale to nie byly zajecia edukacyjne 02.11.12, 22:07
            znana.jako.ggigus napisała:

            > a spekakl zawierajacy ordynarne elementy i szowinistyczne zarty. Czy po kazdym
            > elemencie tego typu ktos wyszedl i uswiadomil mlodziez, o co biega?

            taka dyskusja była zaplanowana na po sztuce, skąd przypuszczenie, że była by ona zawężona jedynie do "gwałtu", przecież to wszytko jest ze sobą ściśle powiązane.

            > i pomyslec, ze ja w siodmej klasie tez bylam na spektaklu, naprawde b. nudnej i
            > nsenizacji jakiejs bajki.

            a ja w 8 klasie podstawówki ze szkoły byłam z cała klasą na spektaklu Balladyna i tam były zbiorowe sceny gwałtu. Zrobiło to na nas ogromne wrażenie, jedni byli wstrząśnięci inni głupkowato rechotali i kontentowali niewybrednie, ale nikt z nami o tych scenach nie rozmawiał, ani po sztuce, ani na lekcjach. Moim zdaniem lepiej rozmawiać i edukować niż udawać, że młodzież żyje pod kloszem i jest niewinna, a więc lepiej jej nie deprawować scenami z życia wziętymi.
          • kocia_noga Re: no ale to nie byly zajecia edukacyjne 02.11.12, 22:15
            Nie żyjemy w Anglii, u nas nie ma zajęć ani na temat spraw trudnych, ani prowadzonych w taki, nowoczesny sposób. Młodzież spędzono "na teatr", a tam znów dziewczyny musiały zobaczyć siebie w roli upokarzanych słownie i czynnie, chłpocy w roli katów.
            Niedawno pisano o podręczniku w którym zawarto podobne treści - jako cytaty z jakiegoś utworu literackiego. Oczywiście tradycyjnie upokarzające dziewczynki. Po pierwsze nie ma równowagi - jak już przytaczać jakieś teksty to po równo, po drugie co innego wzięcie udziału w psychodramie i dyskusja, a co innego doświadczenie przemocy słowa i obrazu arbitralnie padających z góry, z "świątyni sztuki".
            Komuś, kto niedostrzega, proponuję wyobrazić sobie dzieci spędzone na spektakl, gdzie pojawiają się postaci cytujące zniewagi pod adresem JPII, plujące na jego zdjęcia itp. Oczywiście po to, by pokazać, jak nieładnie jest szargać świętości.
            • tigertiger Re: no ale to nie byly zajecia edukacyjne 03.11.12, 01:21
              kocia_noga napisała:

              > Nie żyjemy w Anglii, u nas nie ma zajęć ani na temat spraw trudnych, ani prowad
              > zonych w taki, nowoczesny sposób.

              dla tego prekursorskie próby wprowadzenia takowych budzą niepokój.

              Młodzież spędzono "na teatr", a tam znów dzie
              > wczyny musiały zobaczyć siebie w roli upokarzanych słownie i czynnie, chłpocy w
              > roli katów.

              Pani dyrektor otrzymała materiały informacyjne na temat spektaklu, była świadoma na jaką sztukę wysyła młodzież i że po sztuce odbędzie się dyskusja o problem przemocy seksualnej wśród młodzieży. Z informacji o spektaklu "Zabawy na Podwórku" na stronie teatru (można podejrzewać, że te same dotarły do dyrektorki szkoły) wynika, że dyskusja po spektaklu (do której nie doszło,więc trudno ją zaocznie osądzać) będzie próbą odpowiedzenia na pytania "Co sprawia, że młodzi ludzie, którzy dopiero wkraczają w życie dopuszczają się brutalnego gwałtu na młodszej koleżance? Czego szukają? Co i przed kim chcą udowodnić? Dlaczego 14-letnia dziewczynka zamiast bawić się z rówieśniczkami ucieka w samotność, szuka akceptacji u starszych chłopców wystawiając się na ryzyko napaści i okaleczenia na całe życie? " mamy tez informację o spektaklu: „Zabawy na podwórku” to oparta na faktach historia czternastoletniej Dvori Machnes brutalnie zgwałconej przez czterech starszych kolegów z podwórka. Zgwałconej zarówno fizycznie jak i psychicznie. Dramat dziewczynki, jak i jej oprawców, którzy wplątując siebie i ją w psychologiczną grę mającą na celu zagospodarowanie nudy i wolnego czasu zacierają granicę pomiędzy dobrem a złem. Między zabawą a zbrodnią. Zostawiając bliznę zarówno na swoim oraz jej życiu. To dramat o zaufaniu graniczącym z naiwnością, potrzebie miłości, akceptacji. To także historia o braku poczucia własnej wartości oraz ogromnej potrzebie udowodnienia jej innym ludziom. Ale jest to także opowieść o tym, że gwałt i przemoc seksualna bez względu na to przez kogo i na kim dokonane, bez względu na relacje, uwarunkowania, okoliczności i sposób w jaki zostały popełnione są złem o którym trzeba i należy mówić głośno. To temat, który z racji swojej wagi powinien przekraczać granice wstydu jaki za sobą niesie. Tylko wtedy sprawca może zostać ukarany a ofierze udzielona potrzebna pomoc. Temat, który przemilczany potęguje tylko rozmiar tragedii. Tragedii do których mogłoby nie dojść"
              Jest też wyjaśnienie w jakim celu został ten oparty na faktach spektakl zrealizowany: "Zrealizowany przez nas spektakl jest pretekstem do przemyśleń i rozmów na tematy, które uznane powszechnie jako tematy trudne i niewygodne pozostają omijane lub wręcz celowo bagatelizowanie głównie z braku pomysłu na to jak się umiejętnie do nich zabrać. Jak pokazuje jednak życie konsekwencje takiej nieumiejętności i braku odwagi bywają często bardzo tragiczne w skutkach. Dlatego też, głęboko wierząc w siłę oddziaływania teatru postanowiliśmy stawić czoła tak ważnym problemom jakimi są seksualność młodzieży, uzależnienia, wpływ środowiska i potrzeba akceptacji, które w opowiedzianej przez nas historii prowadzą do gwałtu."
              Autorzy spektaklu są świadomi swojej odpowiedzialnej misji, można wiec przypuszczać, że taka dyskusja była by przeprowadzona prawidłowo, ale to tylko przypuszczenie oparte na deklaracjach złożonych przez zespół "Staraliśmy się jednak ze wszystkich sił uciekać od dydaktyzmu, skupiając się na mechanizmach rządzących zachowaniami ludzkimi a ocenę sytuacji pozostawiając widzowi. Ideą naszego projektu nie jest tylko sam spektakl ale także dyskusja następująca tuż po nim. Nie chcemy aby teatr był tylko mniej lub bardziej interesującą formą rozrywki. Teatr powinien komentować otaczający nas świat zapraszając do rozmowy, gdyż tylko wtedy jest nam bliski i w pełni realizuje swoją społeczną funkcję."
              Szkoda, że do owej dyskusji nie dosżło, skoro już młodzież decyzją dyrekcji pojawiła się na spektaklu i obejrzała jej fragment, to ty-bardziej powinni mieć okazję odreagowania, interakcji po tak trudnym spektaklu. Najwyraźniej młodzież tego potrzebowała skoro po opuszczeniu sali w trakcie spektaklu "uczniowie wrócili, a po spektaklu poszli do opolskich aktorów i przepraszali za zachowanie nauczycieli. Napisali też list do teatru, ubolewając nad tym, jak z nimi postąpiono".
              Moim zdaniem racje ma nauczycielka ogólniaka w Opolu, domagając się odpowiedzi:" W jaki sposób młodzież ma się odnaleźć w sytuacjach życiowych, jeśli odbiera się jej możliwość rozmowy o tym, co ich otacza - pyta Katarzyna Juranek-Mazurczak.

              > Komuś, kto niedostrzega, proponuję wyobrazić sobie dzieci spędzone na spektakl,
              > gdzie pojawiają się postaci cytujące zniewagi pod adresem JPII, plujące na jeg
              > o zdjęcia itp. Oczywiście po to, by pokazać, jak nieładnie jest szargać świętoś
              > ci.

              Jestem sobie w stanie wyobrazić również spektakl na podobny temat, zwłaszcza gdyby był oparty na faktycznej historii w grupie rówieśniczej i budził podobne emocje. Pod warunkiem, że po spektaklu przeprowadzono by dyskusję. Czy dyskusja była by dobra czy zła trudno stwierdzić, do puki się nie odbędzie, ale założenia wydają się być słuszne.






              • kocia_noga Re: no ale to nie byly zajecia edukacyjne 03.11.12, 10:00
                tigertiger napisała:

                > dla tego prekursorskie próby wprowadzenia takowych budzą niepokój.

                Nie, to "prekursorskie próby" tylko nieodpowiedzialność. Tzw dyskusja po spektaklu na sali gdzie zebrano kilka klas nie ma żadnego sensu. Poza tym to za mało, takie przedstawienie powinno być poprzedzone conajmniej kilkoma godzinami zajęć przygotowujących, a potem powinien być ciąg dalszy.

                będzie próbą odpowiedzenia na pytania "Co sprawia, że młodzi ludz
                > ie, którzy dopiero wkraczają w życie dopuszczają się brutalnego gwałtu na młods
                > zej koleżance? Czego szukają? Co i przed kim chcą udowodnić?

                No, kapitalne. Znowu bohaterami są chłopcy, to na ich potzrebach mają się skupić obrażane i poniżane dziewczynki, dokładnie tak samo jak w sprawie cytatów z "Mikołajka". Dziewczynki mają znów uznać seksizm za fakt oczywisty i znaleźć usprawiedliwienie, zrozumienie.
                Czemu nikt nie skupia się na ich potrzebach, na ich traumie?

                Dlaczego 14-letnia
                > dziewczynka zamiast bawić się z rówieśniczkami ucieka w samotność, szuka akc
                > eptacji u starszych chłopców wystawiając się na ryzyko napaści i okaleczenia na
                > całe życie? "


                "sama sobie winna" może też miała za krótką sukienkę.

                Dramat dziewczynki, jak i jej oprawców,



                tu już lepiej - są prawie na równi.


                To dramat o zaufaniu grani
                > czącym z naiwnością,


                Jednak nie, sama sobie winna, bo jest NAIWNA, chłopcy zaś mają swoje ważne potzreby które się analizuje, a po analizie okazuje się, że są takimi samymi ofiarami, z tym, że nie są naiwni.

                Ale jest to także opowieść o tym, że gwałt i przemoc seksualna bez względu n
                > a to przez kogo i na kim dokonane,


                nawet na naiwnej to też zło? No rany, to jakaś nowość. A skoro już jesteśmy przy "bez względu na to na kim" to powinno być w spektaklu o chłopcu, który został przez kolegówe zgwałcony i poniżony. Zdarza się, ale ponieważ żyjemy w państwie wyznaniowym i są to tematy tabu, to powinien zostać przynajmniej poniżony, chociażby i bez gwałtu, a następnie powinien zrozumieć, że jego oprawcy mają potzreby psychiczne a on jest naiwny.


                To temat, który z racji swojej wagi powinien przekraczać granice wst
                > ydu jaki za sobą niesie.

                Ja tu nie widzę żadnego wstydu, tylko narażenie kilkudziesięciu osób na poniżenie lecące ze sceny, to nie to samo.

                Tylko wtedy sprawca może zostać ukarany a ofierze udzi
                > elona potrzebna pomoc.

                Łeee? Pomoc ofierze? Wytłumaczenie jej ( półsetce dziewcząt siedzących na widowni), że jest naiwna po tym, jak się ją pokaże obsmarowaną gównem?
                Sprawca zaś nadal jest bohaterem, tylko ukarany.

                Jak pokazuje jednak życie konsekwencje takiej nieumie
                > jętności i braku odwagi bywają często bardzo tragiczne w skutkach.

                To, to. I jedno i drugie.
                • tigertiger Re: no ale to nie byly zajecia edukacyjne 03.11.12, 11:11
                  Kocia, ja też mam wiele wątpliwości, też jestem zdania, że wyjście do teatru powinno poprzedzać, lekcje przygotowujące do tematu, prócz dyskusji w teatrze powinna odbyć się również dyskusja w klasowym gronie w szkole z przygotowanymi do takiej rozmowy pedagogami, szkoleniowcami z Pontonu, ale o to powinna zadbać dyrektorka szkoły, która wysłała młodzież na spektakl. Jeśli tego zabrakło to decyzja pani dyrektor, rzeczywiście była nieodpowiedzialna.

                  > Dlaczego 14-letnia
                  > > dziewczynka zamiast bawić się z rówieśniczkami ucieka w samotność, szu
                  > ka akc
                  > > eptacji u starszych chłopców wystawiając się na ryzyko napaści i okalecze
                  > nia na
                  > > całe życie? "
                  >
                  >
                  > "sama sobie winna" może też miała za krótką sukienkę.

                  ten spektakl oparty jest na prawdziwej historii czternastoletniej Dvori Machnes, był jakiś powód dla którego dziewczyna wybrała wpierw samotność, a potem towarzystwo starszych kolegów, o którym domyślam się można dowiedzieć się z blisko dwugodzinnego spektaklu.

                  to powinno być w spektaklu o chłopcu, który został
                  > przez kolegówe zgwałcony i poniżony. Zdarza się, ale ponieważ żyjemy w państwi
                  > e wyznaniowym i są to tematy tabu, to powinien zostać przynajmniej poniżony, ch
                  > ociażby i bez gwałtu, a następnie powinien zrozumieć, że jego oprawcy mają potz
                  > reby psychiczne a on jest naiwny.

                  Ta sztuka nie jest polska, autorką jest izraelska pisarka, która opisała autentyczna,a niehipotetyczną historię, to retrospekcja autentycznych wydarzeń z 1988 roku. W originale w izraelskim kibucu nastolatka stała się ofiarą zbiorowego gwałtu, a zdarzeniu towarzyszył długi i głośny proces (ubranie 14latki, żyjącej w kibucu nie mogło z złożenia nic odkrywać). Sztuka wystawiona w Opolskim teatrze została jedynie adoptowana do polskich realiów. To jest problem uniwersalny i nie dotyczy tylko, choć rzeczywiście izraelski kibuc rządzi się w zasadzie tymi samymi prawami co państwo wyznaniowe.
                  www.youtube.com/watch?v=8WHlLjEZJwo
                  • znana.jako.ggigus no akurat kibuc 03.11.12, 12:24
                    nie ma wiele wspolnego z panstem wyznaniowym:
                    pl.wikipedia.org/wiki/Kibuc
                    Dla mnie problemem spektaklu jest, jak slusznie zauwazyla kocia, powielanie kobiecej roli ofiary i meskiego sprawcy.
                    Nie wiem, czy ma sen dyskusja paru klas w teatrze. Wg mnie wiecej sensu mialyby lekcje w szkole, rozmowy, odgrywanie scen. Kto wie, moze sensowny bylby nawet podzial na plec.

                    Poza tym to znou na szkole spada odpowiedzialnosc za braki wychowawcze w domu.
                    • tigertiger Re: no akurat kibuc 03.11.12, 14:22
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > nie ma wiele wspolnego z panstem wyznaniowym:
                      > pl.wikipedia.org/wiki/Kibuc

                      Sama czytałaś to co linkujesz? a może przeoczyłaś, że zdarzenie, których retrospekcją jest sztuka miały miejsce realiach kibuca z roku 1988. " Obserwacje dokonane w kibucu Kiryat Yedidim pokazały, że po pewnym czasie społeczności powróciły do tradycyjnych ról płciowych. O ile w 1920 roku zatrudnienie kobiet wynosiło 50%, o tyle po 30 latach pracowało już jedynie 12% kobiet, reszta zajmowała się wychowaniem dzieci, edukacją i usługami. W kibucu Artzi w 1975 roku pracowało również 12%, z czego 9% na roli zaś 3% w zawodach przemysłowych. Mężczyźni stanowili 87% rolników, 77% pracowników przemysłowych i 99% pracujących na budowach. Kobiety z kolei stanowiły 84% pracowników w edukacji i usługach.Również w administracji kibuców z czasem kobiety przestały zajmować równy procent miejsc – 84% stanowisk zajmowali w niej mężczyźni, którzy stanowili również 71% osób zarządzających kibucem oraz 78% aktywistów politycznych. Badacze przypisywali tę zmianę podejściu młodych pokoleń, urodzonych w kibucach, które nie podzielało ideologicznego zaangażowania ich założycieli w egalitaryzm. (..) Z czasem nastąpił także stopniowy powrót do indywidualnych relacji rodziców z dziećmi a także w parach małżeńskich". Kibuce to nic innego jak Ruch Religijny jest to zbiorowość podobna do rodziny benedyktyńskiej.Współcześnie chyba nie przetrwało wiele świeckich kibuców, wiekowość z nich ma charakter religijny i to ortodoksyjne.

                      > Nie wiem, czy ma sen dyskusja paru klas w teatrze. Wg mnie wiecej sensu mialyby
                      > lekcje w szkole, rozmowy, odgrywanie scen.

                      Czy ja twierdze inaczej? uważam, jednak, że nie robienie nic jest bardziej wsteczne, a czy edukacyjny projekt teatru im Kochanowskiego jest zły czy dobry, nie mogę ocenić, bo mam za mało danych, brak opinii ekspertów i zwyczajnie nie uczestniczyłam w nim. Właśnie dla tego, nie mogę ocenić go jako z gruntu zły, czy dobry. Natomiast jest raczej regułą, że nie robienie niczego nie jest leprze od wprowadzania innowacji, zmian, którym zawsze towarzyszą błędy na których można się tylko uczyć.

                      > Poza tym to znou na szkole spada odpowiedzialnosc za braki wychowawcze w domu.

                      Kto wie, moze sensowny bylby nawet
                      > podzial na plec.

                      jaki widzisz w tym sens?

                      > Poza tym to znou na szkole spada odpowiedzialnosc za braki wychowawcze w domu.

                      taka jest główna rola szkoły edukować, nie byłoby w tym nic złego o ile edukacja seksualna w szkołach prowadzona była przez kompetentne osoby, przygotowane do tego, a nie katechetki i księża jak to ma miejsce obecnie. Rozmowy z rodzicami, którzy sami mają spore braki w kwestiach edukacji seksualnej, a do tego nie umieją rozmawiać o seksie nawet miedzy sobą, a co dopiero z dziećmi nie jest żadnym rozwiązaniem. Dla tego uważam, że lepiej aby odbyła się dyskusja po spektaklu na trudne tematy, niż aby nie rozmawiać w ogóle z obawy, że rozmowa ta może nie być wystarczająca. Nie wiemy czy podczas dyskusji jest jest jakiś moderator kompetentny, czy jest ekspert typu seksuolog, psycholog. Skoro nie wiemy tylko zakładamy z gruntu, że taka dyskusja na pewno będzie zła i lepiej jej w związku z tym w ogóle nie przeprowadzać to tego typu edukacyjne inicjatywy nie mają szanse się rozwiną, obrać właściwy kierunek. Czy to jest rozwiązanie? Dla tego ja mam ambiwalentne uczucia do tego projektu, ale skoro już dyrektorka podjęła taką decyzje, a młodzież pojawiał się na sztuce to moim zdaniem opuszczenie widowni w trakcje spektaklu bez możliwości przedyskutowania tego, jest większym błędem, po takiej sztuce i dyskusji wielu z nich z pewnością z bardziej otwartymi i wyedukowanym rodzicami podejmie rozmowę w domu, jeśli pojawią się w tej rozmowie kwestie wskazujące na ewidentne błędy rodzice powinni zgłosić swoje niepokoje do dyrektorki, a ta powinna zorganizować właściwe zajęcia na temat. Wyjście ze sztuki w trakcie nie było moim zdaniem lepszym rozwiązaniem. Oprócz katechetki, która była z dziećmi, cytowałam już wypowiedz innej nauczycielki, która nie podzielała decyzji katechetki. Ja niczego nie wyrokuję, ale uważam, że zawsze lepiej robić coś by się na błędach uczyć, aby wyciągać wnioski, niż nie robić nic bo tak bezpieczniej. To bezpieczniej jest zgubne właśnie. A zabranie dzieciakom na spektakl budzący emocje i kontrowersje, po czym w trakcie wyprowadzenie ich z niego i pozostawienie samym sobie, jakby nic się nie stało jest również przejawem nieodpowiedzialności. Pytanie które rozwiązanie jest gorsze? moim zdaniem ucinanie czegoś definitywnie jest gorsze od uczestnictwie w dyskusji, bo jaka ona by była dobra czy zła dopiero można wyrokować po.
                      • znana.jako.ggigus hm czytalam art w wiki 03.11.12, 14:39
                        ale w wiadomosciach o zmianach strukturalnych w zatrudnieniu kobiet i mezczyzn nie widze oznak panstwa wyznaniowego.
                        Zreszta co do kibucow - ciezko o nich pisac, bo kazdy z nich prawie rzadzi sie innymi prawami.

                        No coz, nie wiem, czy zrobic zly spektakl z powielaniem tych samych rol daje cos nie wiem.
                        Podzial na plec ma sens wg mnie, bo jesli rozmawiam o agresji chlopcow, to wg mnie wiecej daja rozmowy w gronie bez chlopcow. Lepiej jest wymienic sie radami np. jak sobie poradzic. To sa moje doswiadczenia szkolne, dodam. Mialysmy lekcje np. dotyczace dojrzewania, ale takze zachowania w szkole, bicia itepe, czesto osobno.

                        Edukacja szkolna to dla mnie polski, matma, itepe, a reszta powinien zajmowac sie psycholog i pedagog szkolny. To taka mala roznica, ale nie wiem, jak bylo w Opolu.
                        Oczywiscie ze bledem bylo ucinanie, a raczej niedopuszczanie do dyskusji, ale moze taka rzecz jak przemoc, spektal, dyskusja nalezy jednak troche intensywniej przygotowac.
                        • kocia_noga Re: hm czytalam art w wiki 03.11.12, 15:59
                          Dla mnie przede wszystkim jest to narażanie po raz kolejny, tym, razem oficjalnie, za zgodą i sprobatą szkoły - narażanie dziewcząt na przeżywanie upokorzenia, lęku itp. Jeśli to ma być edukacja, to ich kosztem.
                          Nie wierzę, żeby istniała nastolatka nie oglądająca ani razu twardego porno, gdzie bije się kobietę pięścią po twarzy, gwałci dodając do tego teksty typu suka, qrwa itp.
                          Niemal każdy kryminał zaczyna się od śmierci młodej dziewczyny ( to takie słodkie) najlepiej sceną jes śmiertelnego pzrerażenia, często poprzedzającego śmierć gwałtu lub tortur.
                          Młoda kobieta nie służy wyłącznie do sprzedawania nawozów sztucznych czy dachówek, równie dobrze nadaje się na mieso rozrywkowe.
                          To, że sztuka jest na faktach nic nie znaczy - fakty są takie - koledzy z podwórka gwałcą, koledzy z podstawówki wywożą do burdeli, koledzy z pracy okradają. I co z tego?
                          To samo robią swoim kolegom, no może nie wywożą do burdeli, ale do obozów pracy za granicą owszem. Fakty są różne i zawsze można znaleźć jakiś fakt, jeśli się chce.
                          Sztuki nie znam, ale z tego, co napisano i z zamieszczonego zdjęcia ze spektaklu wnoszę, że znowu dziewczyny będą musiały oglądać swoje cierpienie dla jakiegoś wyimaginowanego dobra - tu dyskusji. Bardzo sie cieszę, że ktoś się wreszcie sprzeciwił. Jakby przyjechał do miasta zespół ucząxcy pierwszej pomocy i zaczął od scenek takich jak pokazałaś, Tiger, to teżbym wyprowadziła klasę.
                          • tigertiger Re: hm czytalam art w wiki 03.11.12, 16:50
                            > Nie wierzę, żeby istniała nastolatka nie oglądająca ani razu twardego porno, gd
                            > zie bije się kobietę pięścią po twarzy, gwałci dodając do tego teksty typu suka
                            > , qrwa itp.

                            Ja wierzę, że nie wszystkie, sam nie widziałam takiego twardego porno, nie kwestionuję tego, że takich nie ma, bo są tego jestem pewna, ale nie widziałam i widzieć nie chce.

                            > Niemal każdy kryminał zaczyna się od śmierci młodej dziewczyny ( to takie słod
                            > kie) najlepiej sceną jes śmiertelnego pzrerażenia, często poprzedzającego śmier
                            > ć gwałtu lub tortur.

                            > To, że sztuka jest na faktach nic nie znaczy - fakty są takie - koledzy z podwó
                            > rka gwałcą, koledzy z podstawówki wywożą do burdeli, koledzy z pracy okradają.
                            > I co z tego?
                            > To samo robią swoim kolegom, no może nie wywożą do burdeli, ale do obozów pracy
                            > za granicą owszem. Fakty są różne i zawsze można znaleźć jakiś fakt, jeśli się
                            > chce.

                            Są różne, ale statystycznie to kobiety są częściej ofiarami brutalnych gwałtów, czy pajdą ofiarami handlu ludźmi, nic dziwnego, że częściej pojawiają się o tych, a nie innych faktach przekazy w pop-kulturze, to jest w końcu odzwierciedlenie statystyk kryminalnych. Najlepiej by było aby sztuka edukacyjna przedstawiała, kilka scenek obrazujących różnorodne formy przemocy seksualnej, gdzie ofiary są rożnej płci i nie podpadają pod stereotypy. Gdym brała udział w takiej dyskusji, na pewno bym poruszyła tą kwestię, dla tego ja zakładam, że na spektakl przyjadą też osoby, które maja podobne poglądy jak my, właśnie po to by zabrać głos w dyskusji, albo,by złożyć skargę do odpowiedniej fundacji broniącej praw kobiet czy praw człowieka.

                            Jakby przyjechał do miasta zespół ucząxcy pierwszej pomocy i zaczął
                            > od scenek takich jak pokazałaś, Tiger, to teżbym wyprowadziła klasę.

                            I ja bym tak zrobiła Kocia, ale nie zostawiłabym tej sprawy tylko głosiła skargę na tą instytucję która by coś takiego w ramach edukacji dla młodzieży przygotowała. Wyjść to ja sobie mogę z wulgarnego filmu w kinie, na który poszłam prywatnie, jeśli poszłam na coś służbowo i do tego z młodzieżą w ramach projektu edukacyjnego to mam obowiązek zgłosić to gdzie trzeba, a dzieciakom zapewnić odpowiednie szkolenie i to niezwłocznie. Jeśli ta sztuka była niewłaściwa, szkodliwa to ktoś powinien za to poniesione konsekwencje, a młodzież powinna mieć zapewnione wyjaśnienie i odpowiednią edukację. Jak pani dyrektor powiedziała A to też powinna powiedzieć B.
                            • kocia_noga Re: hm czytalam art w wiki 03.11.12, 18:52
                              Nie wiem, jaka była ta sztuka, myślę, że mogła się obejść bez narażania dziewczynek na cierpienie. Nie wiem, jak pokazano tych chłopaków, może faktycznie po spektaklu mogłoby się coś pożytecznego, w sensie wglądu wydarzyć. Ale na Boginię nie na sali gdzie spędzono kilka klas i w obecności nauczycieli!
                              Ja też nie chcę oglądać scen przemocy wobec kobiet, nawet jeśli dla kogoś są pzremiłe, urocze i podniecające.
                        • tigertiger Re: hm czytalam art w wiki 03.11.12, 16:15
                          , ale moze taka rzecz jak przemoc, spektal, dyskusja nalezy jednak troche intensywniej
                          > przygotowac.

                          nie może, nawet na pewno. To już napisałam, jeśli spektakl powiela złe schematy, a dyskusja ma jednie usprawiedliwiać działania chłopców, podczas gdy współwina staje się dziewczyna to też jest źle, bardzo źle. Tyle, że jak było, a tym bardziej jak mogła by się potoczyć dyskusja nikt z nas nie wie. Ja w każdym razie nie mam tej pewności, choć oczywiście mam wątpliwości.

                          > Edukacja szkolna to dla mnie polski, matma, itepe, a reszta powinien zajmowac s
                          > ie psycholog i pedagog szkolny. To taka mala roznica, ale nie wiem, jak bylo w
                          > Opolu.

                          Ja też tego nie wiem jak było w Opolu, bo w artykule nic na ten temat nie ma, a szkoda. Psycholog i pedagog szkolny nie zajmuje się o ile wiem edukacją seksualną, w polskiej szkole edukacją seksualną młodych zajmują się niekompetentne, nieprzygotowane do tego osoby. Nie przekazujący obiektywnej wiedzy, a swoje poglądy, pełne stereotypów i to właśnie na lekcjach z katechetką mogą się dowiedzieć, że "zgwałcone dziewczęta są same sobie winne" - wynika tak z raportu Grupy Edukatorów Seksualnych "Ponton". Lekcje wychowania seksualnego w nielicznych Polskich szkołach prowadzone są przez szkoleniowców świeckich specjalnie do tego przygotowanych jak np. Fundacja Nowoczesnej Edukacji "Spunk". W szkole powinny odbywać się takie lekcje, no bo gdzie inszej jak nie w niej, tylko że MEN dopiero w lutym tego roku wydał rozporządzenie dotyczące zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie” rozporządzenie zmieniające w sprawie sposobu nauczania szkolnego i puki co niczym formalnie to nie skutkuje. Przewidziano tylko po 14 godzin, w tym po 5 godzin z podziałem na grupy dziewcząt i chłopców, a lekcje nadal prowadza katecheci, biolodzy czy nauczyciele od WOS. Jest źle i nic nie wskazuje, że będzie lepiej, bo w kwestiach moralnych na edukacje w tym kraju ma monopol kościół katolicki. Katechetka która wyprowadziła dzieci ze spektaklu, prawdopodobnie, nie dostrzegła złych schematów związanych z gwałtem, ja przeraziły wulgaryzmy i spodziewana scena gwałtu. Te wulgaryzmy i seksistowskie dowcipy to przemoc werbalna,od niej zaczyna się przemoc fizyczna, jeśli po spektaklu poprowadzona była by rozmowa, prze osobę kompetentną, to omawiane schematy nabrałyby właściwej formy. Skoro spektakl jest wystawiany w ramach projektu edukacyjnego należało by się spodziewać, że osobą prowadzącą jest osoba kompetentna, a bierze w niej udział jakiś wolny poglądowo ekspert. O tym jednak nie ma słowa w artykule. Jeśli w tej dyskusji biorą udział tylko pedagodzy szkolni i aktorzy to to jest sprawa do zaskarżenia. Jeśli powielane by były na niej schematy, o których pisze Kocia to jest to podstawa aby zgłosić sprawę do Ministerstwa, no a tak dowodów brak, a i o sprawie zaraz ucichnie. Nic więc dobrego z takiej postawy katechetki dobrego nie wyniknie dla nikogo, no chyba że dla niej samej.
                          • abba434 Re: hm czytalam art w wiki 12.11.12, 19:48
                            he he ciekawe jakby tobylo jakby ze sceny padaly antyzydowskie dowcipy a sztyka bylaby o linczu na 14 rzydzie???
    • easz Re: Sztuki piękne dla młodzieży 14.11.12, 23:14
      Nie wiem, nie wiem. Nie widzialam tego, ale watpie zeby bylo to cos naprawde niewychowawczego i wulgarnego, i bez sensu, skoro stworzonego we wrecz przeciwnym celu programowo i odgornie.
      W szkole puszczano mi ten film o aborcji, co to go na religii puszczaja i jakos wszystko bylo ok, nikt mnie nie wyprowadzal w obawie o moja konstrukcje i konstytucje.
      Obecnie tak mlode dzieciary sa narazone na takie historie i same jak slepaki tez sie pchaja w takie czasem historie, ze moze warto by bylo cos z tym robic i to konkretnie. To nie maluszki w pieluszkach, predzej tacy nieletni kierowcy prowadzacy po pijaku;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka