Dodaj do ulubionych

Freud - do pośmiania

15.08.04, 18:06
Zygmunt Freud,jak wiadomo,odmawiał kobiecie miejsca w historii cywilizacji i
kultury,z jednym wyjątkiem: przyznawał,że to kobiety stworzyły tkactwo.

Twierdził jednak,że wzięło się to stąd,że "splatały włosy łonowe,by ukryć
wstydliwy brak penisa".

Dziewczyny,jak często wam się zdarzyło coś podobnego praktykować?;-)))))
buahahahahahahahaha
Obserwuj wątek
    • ardzuna Re: Freud - do pośmiania 15.08.04, 18:15
      kochanica.francuza napisała:

      > Dziewczyny,jak często wam się zdarzyło coś podobnego praktykować?;-)))))
      > buahahahahahahahaha

      Pasjami robię to po nocach. Zwłaszcza wstydze się braku penisa przed moim M. :-
      DDDDDDDD

      (ten Freud naprawdę miał obsesję; wysłałabym go do jakiegoś dobrego
      psychoterapeuty).
    • kochanica.francuza Re: Freud - do pośmiania 15.08.04, 22:50
      podrzucam wątek
    • triss_merigold6 Re: Freud - do pośmiania 15.08.04, 22:55
      Że co proszę????
      Patrz panie a ja myślałam, że robię to z nudów...
      :)))
    • Gość: MANKIND Re: Freud - do pośmiania IP: 213.192.80.* 16.08.04, 11:03
      No, i miał rację. Przecież to oczywiste spostrzeżenie. TYLKO MĘŻCZYZNA JEST
      CYWILIZACYJNO-TWÓRCZY. KOBIETY TO "BLUSZCZ" PNĄCY SIĘ PO UMYŚLE I
      UMIEJĘTNOŚCIACH CHROMSOMU "XY".
      • uli Re: Freud - do pośmiania 16.08.04, 11:14
        XY to już dwa chromosomy, cywilizacyjno-twórczy (cokolwiek to oznacza)
        Mankindzie:-) jakie to kobiety bluszczują ci sie po umyśle i umiejętnosciach?

        PS. z robótek ręcznych byłam strasznie kiepska - czy to oznacza, że jestem
        bezwstydnicą, która się nie wstydzi, że nie ma penisa:-)? o reszcze bezwstydu
        już nie wspomnę.
      • kochanica.francuza Re: Freud - do pośmiania 16.08.04, 23:15
        Gość portalu: MANKIND napisał(a):

        > No, i miał rację. Przecież to oczywiste spostrzeżenie. TYLKO MĘŻCZYZNA JEST
        > CYWILIZACYJNO-TWÓRCZY. KOBIETY TO "BLUSZCZ" PNĄCY SIĘ PO UMYŚLE I
        > UMIEJĘTNOŚCIACH CHROMSOMU "XY".

        Co osobiście prezentujesz,jeśli chodzi o umysł i wkład w kulturę oraz cywilizację?
    • Gość: Doctor Re: Freud - do pośmiania IP: 194.165.130.* 16.08.04, 11:21
      Ależ nie ma nad czym rozpaczać, współcześni już rozwiązali ten problem, można
      zostać tranwestytą.
    • Gość: Doctor Hihihihihihi IP: 194.165.130.* 16.08.04, 11:47
      Już Wollstonecraft była przekonana o tym, iż chłopcy i dziewczynki powinni być
      wychowywani tak samo. Różnica płciowa jest według niej wzmacniana przez
      kulturę, zanim dzieci osiągną dojrzałość płciową, dziewczynkom odbiera się
      zdrowie, wolność i cnotę, tę ostatnią rozumianą jako miłość wiedzy, kult rozumu
      i poczucie odpowiedzialności za swoje życie przed Bogiem. Wollstonecraft
      odwraca założenie Rousseau, że dziewczynki wybierają lalki, bo odzywają się w
      nich wrodzone instynkty macierzyńskie i dowodzi, iż - w wyniku jej badań
      empirycznych - dziewczynki bawią się lalkami z braku innych, akceptowanych
      powszechnie zajęć.
      Karen Horney w eseju z 1934 r. Zmiany osobowościowe u dorastających dziewcząt
      postuluje - opisując przypadki czterech kobiet z zaburzeniami powstałymi w
      wieku dojrzewania - profilaktykę od pierwszych dni po narodzinach: należy,
      według psychoterapeutki, kształtować u dzieci odwagę i odporność, zamiast
      wzbudzać w nich lęk. Kryje się za tym stwierdzeniem wiara w to, że odważne
      dzieci (zwłaszcza dziewczynki, które raczej wychowuje się w przekonaniu, że
      same sobie z niczym nie poradzą i potrzebują oparcia w mężczyźnie) same będą
      potrafiły sprostać ważnym chwilom związanym z dojrzewaniem seksualnym
      (menstruacją, masturbacją) . Wychodząc od poglądów psychoanalitycznych na temat
      rozwoju dziecka Simone de Beauvoir w Drugiej płci w 1949 r. podkreślała: Gdyby
      od najmłodszych lat wychowywano dziewczynkę tak samo jak chłopca, to jest
      stosowano wobec niej takie same rygory, a jednocześnie okazywano taki sam
      szacunek, gdyby stawiano jej takie same wymagania, a jednocześnie tak samo
      pobłażano jak jej braciom; gdyby tak samo uczyła się i bawiła widząc przed sobą
      i chłopcami taką samą przyszłość, spędzoną wśród kobiet i mężczyzn naprawdę
      równych, wówczas znaczenie kompleksu kastracji i kompleksu Edypa uległoby
      gruntownej zmianie.
      Już Wollstonecraft była przekonana o tym, iż chłopcy i dziewczynki powinni być
      wychowywani tak samo. Różnica płciowa jest według niej wzmacniana przez
      kulturę, zanim dzieci osiągną dojrzałość płciową, dziewczynkom odbiera się
      zdrowie, wolność i cnotę, tę ostatnią rozumianą jako miłość wiedzy, kult rozumu
      i poczucie odpowiedzialności za swoje życie przed Bogiem. Wollstonecraft
      odwraca założenie Rousseau, że dziewczynki wybierają lalki, bo odzywają się w
      nich wrodzone instynkty macierzyńskie i dowodzi, iż - w wyniku jej badań
      empirycznych - dziewczynki bawią się lalkami z braku innych, akceptowanych
      powszechnie zajęć.
      Karen Horney w eseju z 1934 r. Zmiany osobowościowe u dorastających dziewcząt
      postuluje - opisując przypadki czterech kobiet z zaburzeniami powstałymi w
      wieku dojrzewania - profilaktykę od pierwszych dni po narodzinach: należy,
      według psychoterapeutki, kształtować u dzieci odwagę i odporność, zamiast
      wzbudzać w nich lęk. Kryje się za tym stwierdzeniem wiara w to, że odważne
      dzieci (zwłaszcza dziewczynki, które raczej wychowuje się w przekonaniu, że
      same sobie z niczym nie poradzą i potrzebują oparcia w mężczyźnie) same będą
      potrafiły sprostać ważnym chwilom związanym z dojrzewaniem seksualnym
      (menstruacją, masturbacją) . Wychodząc od poglądów psychoanalitycznych na temat
      rozwoju dziecka Simone de Beauvoir w Drugiej płci w 1949 r. podkreślała: Gdyby
      od najmłodszych lat wychowywano dziewczynkę tak samo jak chłopca, to jest
      stosowano wobec niej takie same rygory, a jednocześnie okazywano taki sam
      szacunek, gdyby stawiano jej takie same wymagania, a jednocześnie tak samo
      pobłażano jak jej braciom; gdyby tak samo uczyła się i bawiła widząc przed sobą
      i chłopcami taką samą przyszłość, spędzoną wśród kobiet i mężczyzn naprawdę
      równych, wówczas znaczenie kompleksu kastracji i kompleksu Edypa uległoby
      gruntownej zmianie.
      Już Wollstonecraft była przekonana o tym, iż chłopcy i dziewczynki powinni być
      wychowywani tak samo. Różnica płciowa jest według niej wzmacniana przez
      kulturę, zanim dzieci osiągną dojrzałość płciową, dziewczynkom odbiera się
      zdrowie, wolność i cnotę, tę ostatnią rozumianą jako miłość wiedzy, kult rozumu
      i poczucie odpowiedzialności za swoje życie przed Bogiem. Wollstonecraft
      odwraca założenie Rousseau, że dziewczynki wybierają lalki, bo odzywają się w
      nich wrodzone instynkty macierzyńskie i dowodzi, iż - w wyniku jej badań
      empirycznych - dziewczynki bawią się lalkami z braku innych, akceptowanych
      powszechnie zajęć.
      Karen Horney w eseju z 1934 r. Zmiany osobowościowe u dorastających dziewcząt
      postuluje - opisując przypadki czterech kobiet z zaburzeniami powstałymi w
      wieku dojrzewania - profilaktykę od pierwszych dni po narodzinach: należy,
      według psychoterapeutki, kształtować u dzieci odwagę i odporność, zamiast
      wzbudzać w nich lęk. Kryje się za tym stwierdzeniem wiara w to, że odważne
      dzieci (zwłaszcza dziewczynki, które raczej wychowuje się w przekonaniu, że
      same sobie z niczym nie poradzą i potrzebują oparcia w mężczyźnie) same będą
      potrafiły sprostać ważnym chwilom związanym z dojrzewaniem seksualnym
      (menstruacją, masturbacją) . Wychodząc od poglądów psychoanalitycznych na temat
      rozwoju dziecka Simone de Beauvoir w Drugiej płci w 1949 r. podkreślała: Gdyby
      od najmłodszych lat wychowywano dziewczynkę tak samo jak chłopca, to jest
      stosowano wobec niej takie same rygory, a jednocześnie okazywano taki sam
      szacunek, gdyby stawiano jej takie same wymagania, a jednocześnie tak samo
      pobłażano jak jej braciom; gdyby tak samo uczyła się i bawiła widząc przed sobą
      i chłopcami taką samą przyszłość, spędzoną wśród kobiet i mężczyzn naprawdę
      równych, wówczas znaczenie kompleksu kastracji i kompleksu Edypa uległoby
      gruntownej zmianie.
      • uli Re: Hihihihihihi 16.08.04, 11:49
        po co wklejasz parę razy dwa te same akapity? sądzisz, że nikt nie czyta
        długich postów? to taki eksperyment?
    • dokowski Jednak wciąż wielu się z niego nie śmieje 16.08.04, 11:51
      Freud, a po nim M. Mead, to dwie osoby, które najbardziej zaszkodziły rozwojowi
      nauki w XX w. Jaka szkoda, że A. Maslow i C. Rogers nie żyli przed Freudem.
      Także genetyka i ewolucjonizm powinny rozwinąć się dużo wcześniej. To przez
      Freuda tak długo byliśmy tacy głupi.
      • uli Re: Jednak wciąż wielu się z niego nie śmieje 16.08.04, 12:08
        eee, Freud tylko wyraził pewne wspólne naszej cywilizacji przekonaia? dlaczego
        tak mu zalezało na tym, żeby kobieta zazdrościła penisa? bo jeżeli zazdrości,
        to znaczy, że w ogóle pożąda...to taka zglobalizowana do rodzaju męskiego (jak
        chciał Zygmunt) mżonka, o tym, że żeby być pożądanym, wystarczy mieć penisa:-)

        + mizoginizm (jego źródła niestety nie tkwią w kobiecie, lecz w psychice
        niektórych mężczyzn, równiez Zygmunta)

        poza tym ta jego erotyczna fascynacja histerią... no, nie możemy mu odmówić
        wyobraźni, nawet, jezeli poniosła go zbyt daleko w krainę snów, to jest to
        jednak praojciec psychoanalizy.
        • ardzuna Re: Jednak wciąż wielu się z niego nie śmieje 16.08.04, 12:25
          uli napisała:

          > tak mu zalezało na tym, żeby kobieta zazdrościła penisa? bo jeżeli zazdrości,
          > to znaczy, że w ogóle pożąda...to taka zglobalizowana do rodzaju męskiego
          (jak
          > chciał Zygmunt) mżonka, o tym, że żeby być pożądanym, wystarczy mieć penisa:-)

          Hehe, to cos jak z blondynkami do tego stopnia rzucającymi się na penisy, że
          rozbijają sobie głowy o szklany blat stolika. Miłych marzeń na jawie, panowie!
        • kochanica.francuza Re: Jednak wciąż wielu się z niego nie śmieje 16.08.04, 14:52
          uli napisała:

          >
          >
          > poza tym ta jego erotyczna fascynacja histerią... no, nie możemy mu odmówić
          > wyobraźni, nawet, jezeli poniosła go zbyt daleko w krainę snów, to jest to
          > jednak praojciec psychoanalizy.

          Nie przeczę - chodziło mi tylko o lapsus ze splataniem
          łonowych...;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • dokowski A więc - ojciec hochsztaplerki 16.08.04, 15:24
          uli napisała:

          > praojciec psychoanalizy.

          Zawsze się zastanawiałem, czy palmę pierwszeństwa w dyscyplinie "największy
          hochsztapler wszechczasów" przyznać Denikenowi czy Freudowi.

          A kto jest ojcem psychotroniki?
      • tad9 Re: Jednak wciąż wielu się z niego nie śmieje 16.08.04, 15:20
        dokowski napisał:

        > Freud, a po nim M. Mead, to dwie osoby, które najbardziej zaszkodziły
        >rozwojowi nauki w XX w. Jaka szkoda, że A. Maslow i C. Rogers nie żyli przed
        Freudem.


        Masz rację, co do Freuda i Mead. A Maslow i Rogers też stoją w tej kolejce
        szkodników.
        • tad9 Drogie panie 16.08.04, 15:22
          A co sądzicie o feministycznej wersji psychoanalizy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka