Dodaj do ulubionych

Lekarze i pigułki anty

IP: 195.94.198.* 06.08.02, 20:21
Wyobraźcie sobie, że nie dalej jak miesiąc temu lekarz w przychodni prywatnej
odmówił mi wypisania recepty na pigułki... ze względów ideologicznych.
Nadmieniam, że nawet nie raczył spojrzeć w kartę pacjenta, w której
oczywiście znajdowała się cała historia zażywania leku oraz niezbędne wyniki
badań.
Największą paranoją jest to, że w naszym dzikim kraju lekarz ma do tego prawo.
Ciekawa jestem jakie larum podniosłoby środowisko kościelne, kiedy jakiś
lekarz, który byłby baptystą odmówiłby wykonania przetoczenia krwi...

Czy ktoś miał podobne doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ania Re: Lekarze i pigułki anty IP: 213.25.31.* 07.08.02, 09:19
      Mi lekarz w przychodni odmowił wypisania recepty, bo według niego byłam w
      najlepszym wieku do rodzenia dzieci, a jako mężatka nie miałam
      przeciwsskazań ... Niestety autentyczne.

      Poszłam - i odtąd chodzę - prywatnie.
      • Gość: Kati Re: Lekarze i pigułki anty IP: 2.4.STABLE* 08.08.02, 21:37
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Mi lekarz w przychodni odmowił wypisania recepty, bo według niego byłam w
        > najlepszym wieku do rodzenia dzieci, a jako mężatka nie miałam
        > przeciwsskazań ... Niestety autentyczne.
        >
        > Poszłam - i odtąd chodzę - prywatnie.

        Bosz, fatalnie :-( Jak takich kilku sie zbierze do kupy (a nie wszystkich stac
        na prywatnych) to szybko nam przyrost naturalny do "normy" powroci. Ostatnio
        tak wszyscy biadola nad tymi okropnymi Polkami co to rodzic nie chca, ze moze
        ci panowie tak w poczuciu obywatelskiego obowiazku, dla dobra ojczyzny :-))
        Ja na szczescie w swojej przychodni trafilam na calkiem rozsadnego gin. Sam
        zaproponowal mi pigulki, zanim w ogole cos na ten temat wspomnialam. I
        powiedzial cos zupelnie przeciwnego: jestes mloda, wiec korzystaj z zycia poki
        czas :-)
        • Gość: zula Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.leased-02.binet.pl 09.08.02, 10:39
          z tym regulowanym odgórnie przyrostem naturalnym było juz pare historii w
          naszych dziejach: inkwizycja (czarownice i ich wiedza o róznych ziółkach
          tudzież swiadczenie drobnych usług aborcyjnych), uspołecznione brzuchy Adolfa
          H.- aryjskie kobiety radosnie(?) płodzą z aryjskimi żołnierzami aryjskie
          niemowleta, w polsce parę lat temu J.K-Mikke również mówił coś o uspołecznieniu
          brzuchów-ale w kontekscie aborcji...najwyraźniej kobiety nie wiedzą, jak i
          kiedy chcą mieć dzieci, i trzeba im wskazać słuszne rozwiazanie...to powrót do
          ciemnogrodu...ale tacy lekarze to chyba jednostki, ja własciwie mam dobre
          doświadczenia
          • elka29 Re: Lekarze i pigułki anty 09.08.02, 11:34
            A mój lekarz, jakiś czas temu, gorąco mnie namawiał do zajścia w ciążę i palnął
            wykładzik statystyczny, że para ludzi to powinna mieć 2,1 dzieci aby się
            ludzkość odtwarzała. Mimo, że wiedział, że nie jestem sparowana.
      • Gość: janek Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.zachem.com.pl 09.08.02, 11:29
        ja chętnie wydymam cie kociaczku i po tym bedziesz mogla sobie wkladeczke
        zalożyc :) ot jak?
        • Gość: zula Re: Lekarze i pigułki anty IP: 2.4.STABLE* / 192.168.17.* 09.08.02, 17:51
          czy ty też jesteś jednym z tych ginekologów- patriotów?
    • kamfora Re: Lekarze i pigułki anty 10.08.02, 09:32
      > Wyobraźcie sobie, że nie dalej jak miesiąc temu lekarz w przychodni prywatnej
      > odmówił mi wypisania recepty na pigułki... ze względów ideologicznych.

      A mnie się wydaje, że wolność prawdziwa, to wtedy, kiedy lekarze również, a nie
      tylko pacjenci,będą mogli postępować w pracy zgodnie ze swoim sumieniem, a nie
      zgodnie_z_obowiązującym_akurat_prawem.
      Mój znajomy lekarz-ginekolog przekwalifikować się musiał na pediatrę,
      bo swojego czasu nie mógł pracować w szpitalu, jeżeli nie chciał wykonywać
      aborcji.
      Powinna być dowolność w wyborze lekarza również pod względem światopoglądowym.

      A jeżeli to na dodatek była przychodnia prywatna...
    • Gość: Maciej Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 15:50
      Gość portalu: Marta napisał(a):

      > Wyobraźcie sobie, że nie dalej jak miesiąc temu lekarz w przychodni prywatnej
      > odmówił mi wypisania recepty na pigułki... ze względów ideologicznych.

      > Największą paranoją jest to, że w naszym dzikim kraju lekarz ma do tego prawo.

      Uważam ten post za skandaliczny. Feministki żadają dla siebie wyłącznego prawa
      do decydowania, co zrobią ze "swoim brzuchem" (tj. życiem nienarodzonego
      dziecka), a odmawiają lekarzowi (w dodatku z prywatnej przychodni!) prawa do
      kierowania się w swojej praktyce lekarskiej swoim systemem wartości.
      To czysty totalitaryzm. Zgroza...

      Jak Ci się, droga Marto, nie podoba lekarz, to go możesz zmienić, zamiast
      zajmować sie jego światopoglądem. Skąd u Ciebie taki brak tolerancji dla
      poglądów odmiennych od Twoich?!
      • Gość: zula Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.leased-02.binet.pl 10.08.02, 21:32
        lekarz powinien kierować się dobrem pacjenta- przede wszystkim. jeżeli kobieta
        nie chce miec dzieci widać ma ku temu powody- wyjatkiem jest sytuacja, w której
        łykanie pigułek jest szkodliwe. lekarz jest odpowiedzialny za zdrowie, a nie za
        planowanie zycia seksualnego i rodzinnego obcym ludziom. podkreślam, ze
        antykoncepcja to nie aborcja. nie odmawiam mu prawa do własnych pogladów, ale
        te poglądy nie powinny mu przesłaniać jasności sytuacji- on jest osobą, do
        której zgłaszam się z konkretnym problemem- "nie chcę miec teraz dzieci", a on
        mówi: trudno- ródź- taki twój OBOWIĄZEK- jest to stanowisko najłatwiejsze, bo
        najbardziej powierzchowne. najłatwiej stanąć za murem własnych poglądów,
        zamiast pomagać ludziom, którzy a)płacą za ta pomoc b)zgłaszają się bądź co
        bądź o pomoc w kwestii intymnej- i on powinien to uszanowac przynajmniej w
        równym stopniu co swoje poglady.
        • kamfora Re: Lekarze i pigułki anty 10.08.02, 22:00
          Gość portalu: zula napisał(a):

          > lekarz powinien kierować się dobrem pacjenta- przede wszystkim.

          Zwróć uwagę, że owo "dobro pacjenta" jest baaaardzo trudne do
          zdefiniowania w pewnych przypadkach. Bo o jakie dobro chodzi?
          O zdrowie fizyczne? Psychiczne? O sytuację ekonomiczną?

          Więc może niegłupio byłoby móc zapytać, jak się dany lekarz zapatruje
          na daną sprawę (do jakiej "szkoły" należy) Przecież nie kwestionujemy
          na ogół różnicy w podejściu różnych lekarzy do kwestii leczenia
          różnych chorób. Na przykład takie migdałki - są zwolennicy wycinania i są
          zdecydowani przeciwnicy.I wszystko przecież w imię dobra pacjenta.
          Na pewno wiele innych przykładów by się znalazło...:-)))

          • Gość: zula Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.leased-02.binet.pl 10.08.02, 22:51
            tak, oczywiście, masz rację- chodzi mi o sytuacje przedstwione we
            wczesniejszych postach: Ani, Elki29- dla mnie to jest żenująca sytuacja. tak
            samo Marta- jej doświadczenia tez były podobne do doświadczeń uczennicy
            podstawówki na lekcji podczas której tylko nauczyciel ma rację. co innego, gdy
            ktoś mi mówi: "nie, nie przepiszę pani pigułek, gdyż uważam, ze hormony są
            szkodliwe. proponuję pani coś innego (chocby to i była antykoncepcja naturalna,
            ale coś w zamian!)" ale lekarz nie może podejmowac za mnie decyzji o dzieciach,
            o seksie itp. skoro antykoncepcja jest legalna, to dlaczego nie mogę mieć do
            niej prawa? czy to aby nie jest łamanie praw pacjenta?
            • Gość: Maciej Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 22:57
              Gość portalu: zula napisał(a):


              > ale coś w zamian!)" ale lekarz nie może podejmowac za mnie decyzji o
              dzieciach,
              >
              > o seksie itp. skoro antykoncepcja jest legalna, to dlaczego nie mogę mieć do
              > niej prawa? czy to aby nie jest łamanie praw pacjenta?

              Jej lekarz nie podjął za nią żadnej decyzji, ani nie odebrał jej żadnego prawa.
              Chyba nie czytasz uważnie, albo mówisz o czymś innym. On tylko ODMÓWIŁ SWOJEGO
              UDZIAŁU w tym, czego ona sobie zyczyła. Chyba miał do tego prawo?
              • Gość: zula Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.leased-02.binet.pl 10.08.02, 23:32
                tez ci zycze takich lekarzy
                • Gość: Maciej Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 23:47
                  Gość portalu: zula napisał(a):

                  > tez ci zycze takich lekarzy

                  Zdecydowanie wolałbym lekarza, który szczerze by mi oświadczył, że nie może mi
                  pomóc z powodów światopoglądowych, od takiego, który by udawał, że mi pomaga,
                  odwodził od moich celów, przedstawiając pozorne racje, przekonywał do czegoś
                  nie z powodów medycznych, lecz ideologicznych, jednocześnie ukrywając przede
                  mną prawdziwe pobudki takiego swojego postępowania.

                  Lekarz Marty był wobec niej uczciwy. Oznaczało to dla niego stratę pacjentki i
                  jakiejś części wynagrodzenia, które uzyskałby od niej o osób do niej podobnych.
                  Zamiast tego mógłby ją zwodzić. wynajdując "obiektywne trudności"
                  i "przeciwskazania do stosowania tabletek". Uważam, że jest bardzo zaślepiona
                  swoją ideologią i nietolerancyjna, skoro nie docenia jego postawy.
                  • Gość: zula Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.leased-02.binet.pl 11.08.02, 09:43
                    ona nie ma ideologii- ona po prostu nie chce zajść w ciążę. nie tylko
                    feministki się zabezpieczają (czy to dla ciebie nowość;-)?
                    lekarz jest takim samym usługodawcą jak szewc, policjant, sędzia. jest takim
                    samym członkiem społeczeństwa jak sklepikarz, mechanik samochodowy, malarz
                    pokojowy, właściciel kręgielni itd. czy zapoznajesz się z poglądami każdego
                    fachowca, z którego usług korzystasz, żeby aby zadna wroga dywersja nie
                    zaszkodziła Maćkowi? żadnej styczności z ludzmi, którzy myślą inaczej? są dwa
                    rozwiązania: popaść w paranoję i komunikowac się tylko z homo-ludźmi, bądź
                    dążyć do kompromisu, i starać komunikowac się ze wszystkimi.
                    • kamfora Przerzucanie odpowiedzialnosci... 11.08.02, 11:00
                      Gość portalu: zula napisał(a):

                      > lekarz jest takim samym usługodawcą jak szewc, policjant, sędzia.

                      Że się znowu wtrącę..;-)
                      Są tacy lekarze, którzy uśmiechnięci witają pacjenta w progu pytaniem:
                      "Co mam przepisać?"

                      Czy poszłabyś do takiego lekarza wówczas, gdybyś nie wiedziała,
                      co ci jest i potrzebowałabyś naprawdę porady?

                      I jeszcze, tak mi się nasunęło, w związku...
                      Ostatnio odwiedzający mój dom młodzi ludzie opowiedzieli mi,
                      że we Francji pielęgniarka szkolna jest obowiązana dać
                      dziewczynie pigułkę "dzień po", jeśli ta przyjdzie i poprosi.
                      Problemem okazuje się "dylemat", czy pielęgniarka ma prawo
                      powiadomić o tym fakcie rodziców owej dziewczyny, jeżeli ta
                      dziewczyna ma na przykład 12 lat.
                      • Gość: zula Re: Przerzucanie odpowiedzialnosci... IP: *.leased-02.binet.pl 11.08.02, 11:14
                        > I jeszcze, tak mi się nasunęło, w związku...
                        > Ostatnio odwiedzający mój dom młodzi ludzie opowiedzieli mi,
                        > że we Francji pielęgniarka szkolna jest obowiązana dać
                        > dziewczynie pigułkę "dzień po", jeśli ta przyjdzie i poprosi.
                        > Problemem okazuje się "dylemat", czy pielęgniarka ma prawo
                        > powiadomić o tym fakcie rodziców owej dziewczyny, jeżeli ta
                        > dziewczyna ma na przykład 12 lat.

                        we francji rodzice by to chyba potraktowali inaczej niż w polsce...ale to chyba
                        nie uczy odpowiedzialności...

                        pzdrw

                        zula
                      • Gość: Ania Do kamfory i Macka IP: 213.25.31.* 12.08.02, 07:56
                        Twierdzenie, ze lekarz ma kierowac sie przede wszystkim wlasnym swiatopogladem
                        jest nie do przyjecia (czy rownie latwo zaakceptowalibyście postawę lekarza
                        który ze względow religijnych nie dokonuje transfuzji krwi? Albo - będąc
                        głeboko przekonanym o słuszności tego co robi - przeprowadza eutanazję? Dla
                        dobra pacjenta tak jak ON to rozumie?) Lekarz nie moze podejmowac za pacjentów
                        decyzji tak znaczacych dla ich zycia jak decyzja o posiadaniu lub nie
                        dzieci !!! Jezeli uwaza ze nalezy się rozmnazac, nikt nie broni jemu i jego
                        zonie plodzic dzieci ile tylko dusza zapragnie.
                        Jezeli komus poglady nie pozwalają na wykonywanie obowiazkow zawodowych - niech
                        zmieni zawod (w ogole nie powinien go wybierac), albo pracuje w miejscu gdzie
                        bedzie miał wybór jakie usługi swiadczyc a jakie nie (np. ginekolog moze
                        otworzyc prywatny gabinet). Jesli pracuje w panstwowej przychodni w kraju,
                        gdzie antykoncepcja jest dostepna, jego OBOWIAZKIEM jest udostepniac ja
                        pacjetkom, kierujac sie wzgledami poza-ideologicznymi. Nie kazda kobieta ma
                        mozliwosc (ze wzgledow finansowych czy po prostu dlatego ze dana przychodnia
                        jest jedyna w okolicy) zeby "isc prywatnie". Nie jestem feministka, ale w tym
                        co mowia jest prawda - masz pieniadze jestes podmiotem, nie masz - jestes
                        przedmiotem bez mozliwosci podejmowania najbardziej zyciowych decyzji.
                        Bardzo sie ciesze ze jakis ginekolog nie akceptujacy antykoncepcji przestal nim
                        być. Byl takim samym nieporozumieniem jak zaprzysiegly weganin w sklepie
                        mięsnym
                        • kamfora Prywatne gabinety 12.08.02, 08:19
                          Gość portalu: Ania napisał(a):
                          .
                          > Jezeli komus poglady nie pozwalają na wykonywanie obowiazkow zawodowych -
                          niech
                          >
                          > zmieni zawod (w ogole nie powinien go wybierac), albo pracuje w miejscu gdzie
                          > bedzie miał wybór jakie usługi swiadczyc a jakie nie (np. ginekolog moze
                          > otworzyc prywatny gabinet).

                          Ten ginekolog z postu inicjującego wątek miał prywatną praktykę właśnie,
                          o ile dobrze przeczytałam...
                    • Gość: Xamel Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.nowy-targ.sdi.tpnet.pl 30.08.02, 11:45
                      Gość portalu: zula napisał(a):

                      > lekarz jest takim samym usługodawcą jak szewc,
                      policjant, sędzia. jest takim
                      > samym członkiem społeczeństwa jak sklepikarz, mechanik
                      samochodowy, malarz
                      > pokojowy, właściciel kręgielni itd.

                      mam nadzeje ze to napisalas jedynie w ferworze dyskusji ?
                      uwazanie ze policjant czy sedzia sa uslugodawcami jak
                      szewc oznacza ze placisz im za wykonanie okreslonej
                      czynnosci ?
                      np 2000 zł za wsadzenie sasiada do paki na 48 h ?
                      i dalsze 5.000 za skazanie go na 3 lata za cokolwiek ?

                      i tutaj wrzucenie jako uslugodawcy lekarza jest tez
                      rzecza przesadzona - poziom i odpowiedizalnosci szewca i
                      lekarza chyba nie jest taki sam ?
                      i jesli idziesz do szewca i dajesz mu but i mowisz -
                      prosze zrobic to i to
                      a potem chcesz isc do lekarza i mowisz - prosze mi wyciac
                      nerke, nie potrzebuje dwoch i zaplace - to oczekujesz ze
                      lekarz to zrobi ?

                      chyba jednak sie troche zapedzilismy w tym zrownywaniu
                      lekarzy z innymi co ?



                  • Gość: Ania Re: Lekarze i pigułki anty IP: 213.25.31.* 12.08.02, 08:00
                    Uczciwy by był gdyby przed drzwiami wywiesił tablkiczkę "Ja antykoncepcji nie
                    udzielam" i w ten sposób nie wyłudzał zapłaty za wizytę.
        • Gość: Maciej Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 22:54
          Gość portalu: zula napisał(a):


          > on
          > mówi: trudno- ródź- taki twój OBOWIĄZEK

          Lekarz Moni nic nie mówił o jej obowiązkach (a przynajmniej Monia o tym nie
          wspomniała) - lecz o swoim systemie wartości, który uniemożliwia mu doradzanie
          jej pigułek. Czy nie ma do tego prawa?

          > i on powinien to uszanowac przynajmniej w
          > równym stopniu co swoje poglady.

          To ona powinna uszanować jego poglądy, a nie zmuszać go do spełniania jej
          życzeń wbrew jego sumieniu.
          • Gość: zula Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.leased-02.binet.pl 10.08.02, 23:34
            jest ginekologiem, nie księdzem. do ginekologa nie przychodzi sie na dyskusję
            panelową o moralnych aspektach antykoncepcji.
            • Gość: zosia Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.adsl.highway.telekom.at 11.08.02, 20:29
              najrozsadniej zrobil lrkarz ,ten ktory zostal pediatra. jezeli ktos z
              jakichkoleiek powodow nie moze wykonywac swojego zawodu powinien z niego
              zrezygnowac. my domagany sie od lekarza wiedzy, porady na temat antykoncepcji a
              nie na temat jego pogladow i przekonan.
              • kamfora Re: Lekarze i pigułki anty 11.08.02, 20:41
                Gość portalu: zosia napisał(a):
                my domagany sie od lekarza wiedzy, porady na temat antykoncepcji a
                >
                > nie na temat jego pogladow i przekonan.


                "My" czyli kto?
                :-))
                • Gość: zosia Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.adsl.highway.telekom.at 11.08.02, 21:52
                  oczywiscie pacjeci(nie tylko pacjetki) a myslalas ze kto?
                  • Gość: Maciej Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.02, 22:01
                    Gość portalu: zosia napisał(a):

                    > oczywiscie pacjeci(nie tylko pacjetki) a myslalas ze kto?

                    A "my" (także pacjenci) domagamy się uczciwości.
                    • uli Re: Lekarze i pigułki anty 12.08.02, 09:03
                      maciej co ty sugerujesz? żeby każdy lekarz postępował wg własnego widzimisię?
                      bo posiadać kościec moralny to co innego niż mieć kościec moralny utrudniający
                      pomoc pacjentom. pamiętasz historię tej dziewczynki, której rodzice byli
                      baptystami, i w ogóle nie konsultowali się z lekarzami? nie leczyli jej, nie
                      dawali tabletek, podjęli ZA NIĄ decyzję, że jest wegetarianką...to jest ta sama
                      sytuacja symetrycznie odbita. wiesz, że są szpitale, w których nie warto się
                      leczyć, bo można po prostu zejść...to właśnie szpitale takich niedouczonych
                      mądrali, w których pacjent jest na ostatnim miejcsu.
                      • Gość: Maciej Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 11:38
                        > maciej co ty sugerujesz?

                        Sugeruję nieśmiało, (jeśli oczywiście nie byłoby to dla Ciebie zbyt kłopotliwe)
                        żeby moje imię pisać z dużej litery... :-)

                        > żeby każdy lekarz postępował wg własnego widzimisię?

                        Uważasz, że powinien postępować wg widzimisię pacjenta?

                        > bo posiadać kościec moralny to co innego niż mieć
                        > kościec moralny utrudniający pomoc pacjentom.
                        > pamiętasz historię tej dziewczynki, której rodzice
                        > byli
                        > baptystami, i w ogóle nie konsultowali się z
                        > lekarzami? nie leczyli jej, nie
                        > dawali tabletek, podjęli ZA NIĄ decyzję, że jest
                        > wegetarianką...to jest ta sama
                        > sytuacja symetrycznie odbita.

                        Po pierwsze Marta niewiele napisała o powodach, dla których lekarz jej odmowił.
                        Może jest niepełnoletnia, może on nie uznaje tabletek, może...

                        Po drugie to nie lekarz ostatecznie podejmuje decyzje o leczeniu lub
                        zaniechaniu leczenia, tylko pacjent lub (w przypadku osób niepełnoletnich) -
                        jego rodzice. Czy kwestionujesz prawo rodziców do podejmowania decyzji o tym,
                        co dadzą dzieciom na obiad? Nb. moim zdaniem w tamtym przypadku ich decyzja
                        była błędna - niemniej - zgodna z prawem.

                        Po trzecie, przykład jest chybiony o tyle, że dziewczynka w świetle prawa nie
                        mogła samodzielnie podejmować decyzji o potrzebnym leczeniu (decydowali za nią
                        rodzice). Tu natomiast Marta może o sobie zapewne swobodnie decydować (chyba,
                        że jest niepełnoletnia), nie może natomiast żądać, by każdy lekarz spełnił
                        każdą jej prośbę. Bo on też jest wolnym człowiekiem.

                        Osobiście nie mam nic przeciwko tabletkom antykoncepcyjnym (żeby to było
                        jasne), jestem chyba jednak znacznie bardziej tolerancyjny niż Marta, szanuję
                        bowiem nie tylko wolność kobiet, któtre biorą tabletki, ale też wolność lekarza
                        z prywatnej przychodni, który nie chce ich przepisywać ze
                        względów "ideologicznych". Mam tylko nadzieję, że nie wziął pieniędzy za tę
                        wizytę.

                        > wiesz, że są szpitale, w których nie warto się
                        > leczyć, bo można po prostu zejść...to właśnie szpitale
                        > takich niedouczonych
                        > mądrali, w których pacjent jest na ostatnim miejcsu.

                        Nie epatuj zagrożeniem i nie odwołuj się teraz do lęku przed śmiercią
                        czytelnika, bo w tym konkretnym przypadku akcja działa się w prywatnej
                        przychodni, a nie w szpitalu, a życie pacjentki nijak nie było zagrożone.
                        Ucierpiało tylko odrobinę jej feministyczne, dobre samopoczucie... :-)
                        Ale za to w zamian zyskała jeszcze jeden, "mocny" argument do swojej kolekcji
                        na poparcie swojego przeświadczenia o "patrialchalnym ucisku kobiet w tym
                        zacofanym, katolickim kraju..."

                        Pozdrawiam -
                        • abcdefg11 Re: Lekarze i pigułki anty 13.08.02, 12:02
                          Gość portalu: Maciej napisał(a):


                          > Osobiście nie mam nic przeciwko tabletkom
                          > antykoncepcyjnym (żeby to było jasne), jestem chyba
                          > jednak znacznie bardziej tolerancyjny niż Marta,
                          > szanuję bowiem nie tylko wolność kobiet, któtre biorą
                          > tabletki, ale też wolność lekarza z prywatnej
                          > przychodni, który nie chce ich przepisywać ze względów
                          > "ideologicznych". Mam tylko nadzieję, że nie wziął
                          > pieniędzy za tę wizytę.

                          Maciej, Twoja opinia o tolerancji brzmi rozsadnie...
                          ... mam cicha nadzieje, ze rownie tolerancyjny jestes dla
                          tego samego lekarza, ktory odmowi kawalerowi viagry z
                          powodow ideologicznych. aha, odmowi rowniez zonatemu, z
                          bardzo podobnych powodow swiatopogladowych.

                          i niestety obawiam sie, ze lekarz pieniadze wzial. placi
                          sie za wizyte, a nie za 'dojscie do porozumienia',
                          niestety :(
                          • Gość: Ania Re: Lekarze i pigułki anty IP: 213.25.31.* 13.08.02, 16:31
                            Marta jasno pisze, że powód odmowy był ideologiczny, a odmowa nie wynikała z
                            przyczyn zdrowotnych. Ja podczas wizyty u mojego nie miałam żadnych
                            wątpliwości, ze powodem odmowy udostepnienia antykoncepcji (nie tylko tabletek,
                            ale jakiejkolwiek) było to, iż zdaniem lekarza powinnam zajść w ciązę (padło
                            też zdanie iż moim obowiązkiem jest mieć gromadkę dzieci). Był to lekarz w
                            przychodni państwowej, co - miałam nadzieję - jasno wynika z mojego postu.
                            Starannie koncentrujesz się na prawach lekarza prowadzącego praktykę prywatną,
                            ale czy twoim zdaniem lekarz w przychodni państwowej ma prawo do kierowania się
                            w kontaktach z pacjentami swoim światopoglądem i narzucaniem go innym? Co w
                            takim razie z lekarzem który "nie uznaje" transfuzji krwi? Lub zgodnie z jego
                            systemem wartości ludzie starzy lub np. psychicznie chorzy są bezużyteczni,
                            więc leczy ich "na ćwierć gwizdka"? Bardzo jestem ciekawa jak daleko siega
                            twoja tolerancja. (Jest to pytanie też do kamfory - jak rozumiem, drobny fakt
                            iż np. eutanazja jest niezgodna z prawem, o pardon, obecnie obowiązującymi
                            przepisami, nie przeszkadza jej o ile lekarz postępuje zgodnie ze swoim
                            sumieniem).
                            Oburza mnie ze decyzję o liczbie i czasie urodzenia dzieci uważasz
                            za "widzimisię'. Dla mnie jest to najważniejsza decyzja jaką z mężem możemy
                            podjąć !!! A kiedy lekarz próbował mi ten wybór odebrać cierpiało nie
                            moje "feministyczne dobre samopoczucie", ale moja godność jako człowieka
                            zdolnego do podejmowania życiowych decyzji. Naprawdę nie życzę ci, aby ktos z
                            pozycji władzy (a tak własnie występuje lekarz w gabinecie) próbował ci
                            narzucać tak istotne decyzje.
                            Marta i ja możemy o sobie swobodnie decydować tylko dlatego ze mamy możliwość i
                            stać nas na to żeby ten wybór mieć. Tam, gdzie z jakichkolwiek względow dostęp
                            do innego lekarza jest trudny, prawo do wyboru jest tylko teoretyczne.
                            • kamfora Re: Lekarze i pigułki anty 13.08.02, 18:52
                              Gość portalu: Ania napisał(a):

                              > Bardzo jestem ciekawa jak daleko siega
                              > twoja tolerancja. (Jest to pytanie też do kamfory - jak rozumiem, drobny fakt
                              > iż np. eutanazja jest niezgodna z prawem, o pardon, obecnie obowiązującymi
                              > przepisami, nie przeszkadza jej o ile lekarz postępuje zgodnie ze swoim
                              > sumieniem).

                              Uważam, że KAŻDY człowiek, nie tylko lekarz, powinien postępować zgodnie
                              ze swoim sumieniem.
                              W przypadku lekarza do prawa obowiązującego ma się to tak, że powinien ponieść
                              przewidzianą w ustawie karę, z cofnięciem pozwolenia na wykonywanie zawodu,
                              jeżeli działa wbrew, a ktoś go zaskarży. (To wszystko teoretyzowanie,
                              oczywiście)
                              Teraz co do tego, czy czyjeś postępowanie mi przeszkadza, czy nie.
                              Jeżeli ktoś nie wychodzi w swoim działaniu poza pewne granice - nie przeszkadza.
                              Jestem przeciwna eutanazji, przeciwna aborcji, przeciwna antykoncepcji
                              hormonalnej.
                              Nie znaczy to, że potępiam zwolenników tychże, czynnych bądź biernych.
                              Ale mogę powiedzieć, że się z takim prawem nie zgadzam i uzasadnić
                              moje zdanie. I chciałabym wiedzieć przed rozpoczęciem leczenia,
                              jaki jest pogląd lekarza na daną sprawę.

                              Wracając do lekarza. Pacjent zawsze musi zaufać. Nigdy nie może być pewien,
                              że lekarz nie przepisze trucizny, nie wstrzyknie czegoś, nie wytnie...
                              Ale zazwyczaj opieramy się na tzw pewności moralnej. Ufamy, że przysięga
                              Hipokratesa, że przecież prawdopodobieństwo celowego szkodzenia jest akurat w
                              przypadku lekarza niewielkie...że w ogóle człowiek człowiekowi bratem bardziej,
                              niż wilkiem...

                              I teraz, wydaje mi się, że jeżeli człowiek postępuje niezgodnie ze swoim
                              sumieniem - to musi stosować jakieś "zagłuszacze". Czasem jest to alkohol,
                              czasem narkotyki, a czasem po prostu zatykanie uszu i krzyk, że "nie chcę
                              na ten temat dyskutować, tylko żądam tego czy tamtego, bo mi się należy".


                              :-))
                              Ba.





                              • Gość: zula Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.leased-02.binet.pl 14.08.02, 08:29
                                tak już jest w demokracji. mamy prawo żądać- bez dyskusji. litera prawa
                                dyskutuje za nas.

                                :-)
                              • Gość: Ania Re: Lekarze i pigułki anty IP: 213.25.31.* 21.08.02, 11:20
                                >Teraz co do tego, czy czyjeś postępowanie mi przeszkadza, czy nie.
                                >Jeżeli ktoś nie wychodzi w swoim działaniu poza pewne granice - nie
                                przeszkadza.
                                „Pewne” tzn według ciebie jakie?

                                >Jestem przeciwna eutanazji, przeciwna aborcji, przeciwna antykoncepcji
                                >hormonalnej. Nie znaczy to, że > potępiam zwolenników tychże, czynnych bądź
                                >biernych.
                                Tu się przyznam, ze ja czynnych zwolenników eutanazji potępiam.

                                >I chciałabym wiedzieć przed rozpoczęciem leczenia, jaki jest pogląd lekarza na
                                >daną sprawę.
                                To lekarz przed rozpoczęciem leczenia powinien się z twoim poglądem zapoznać.
                                Lekarz powinien kierować się nie poglądami, ale wiedza medyczną.
                                Przy okazji: Czy przed zarejestrowaniem samochodu pytasz urzędnika czy
                                przypadkiem nie jest zwolennikiem poruszania się rowerem? Zgłoszeniem
                                przestępstwa na policji – czy według policjanta jest ono dosć szkodliwe
                                społecznie? Zrobieniem zakupów – czy zdaniem ekspedientki odżywiasz się
                                właściwie?

                                >Wracając do lekarza. Pacjent zawsze musi zaufać.
                                To prawda, musi zaufać choćby dlatego że nie ma porównywalnej wiedzy. I
                                przeważnie zaufanie to nie jest nadużywane, ale są także wręcz niewiarygodne
                                przykłady lekceważenia, arogancji czy niekompetencji
                            • Gość: Maciej Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.02, 12:01
                              > Marta jasno pisze, że powód odmowy był ideologiczny, a
                              > odmowa nie wynikała z przyczyn zdrowotnych. Ja podczas
                              > wizyty u mojego nie miałam żadnych
                              > wątpliwości, ze powodem odmowy udostepnienia
                              > antykoncepcji (nie tylko tabletek,
                              > ale jakiejkolwiek) było to, iż zdaniem lekarza
                              > powinnam zajść w ciązę (padło też zdanie iż moim
                              > obowiązkiem jest mieć gromadkę dzieci). Był to lekarz
                              > w przychodni państwowej, co - miałam nadzieję - jasno
                              > wynika z mojego postu.

                              Ja komentowałem post Marty, a nie Twoje doświadczenia z lekarzem. Jeśli Ty
                              stwarzasz wrażenie, że komentujesz post Marty, ale tak naprawdę masz na myśli
                              swoje doświadczenia - to musi to doprowadzić do nieporozumienia.

                              > Starannie koncentrujesz się na prawach lekarza
                              > prowadzącego praktykę prywatną,

                              Owszem, bo W PRZYPADKU MARTY lekarz prowadził praktykę prywatną.

                              > ale czy twoim zdaniem lekarz w przychodni państwowej
                              > ma prawo do kierowania się
                              > w kontaktach z pacjentami swoim światopoglądem i
                              > narzucaniem go innym? Co w
                              > takim razie z lekarzem który "nie uznaje" transfuzji
                              > krwi? Lub zgodnie z jego
                              > systemem wartości ludzie starzy lub np. psychicznie
                              > chorzy są bezużyteczni,
                              > więc leczy ich "na ćwierć gwizdka"? Bardzo jestem
                              > ciekawa jak daleko siega twoja tolerancja.

                              Moja tolerancja jest ograniczona. :-)
                              Uważam, że lekarz powinien kierować się prawem, dalej - kodeksem etyki
                              lekarskiej i swoją najlepszą wiedzą medyczną. W sytuacjach, których nie
                              reguluje prawo, kodeks etyczny, a stan wiedzy medycznej nie wskazuje
                              jednoznacznie optymalnego sposobu postępowania - lekarz powinien kierować się
                              swoim sumieniem.

                              Poza tym uważam, że decyzja o leczeniu lub zaniechaniu, wyborze zasadniczych
                              metod leczenia, itp - należy nie do lekarza, lecz do pacjenta, który to
                              podejmuje ostateczne decyzje. Jeśli systemy wartości lekarza i pacjenta są
                              różne (i zarazem ma to wpływ na decyzje o metodach leczenia) - lekarz nie
                              powinien ukrywać tego faktu, żeby pacjent miał możność poszukać sobie kogoś
                              bardziej dla niego odpowiedniego.

                              > Oburza mnie ze decyzję o liczbie i czasie urodzenia
                              > dzieci uważasz
                              > za "widzimisię'.

                              Równie dobrze ja mógłbym powiedzieć, iż oburza mnie, że odmowę lekarza
                              zabijania dzieci poczętych uważasz za "widzimisię" lekarza.

                              Nie wciskaj mi w usta tego, czego nie powiedziałem - bo mogę Ci zrobić to samo.

                              > Dla mnie jest to najważniejsza decyzja jaką z mężem
                              > możemy podjąć !!! A kiedy lekarz próbował mi ten wybór
                              > odebrać cierpiało nie moje "feministyczne dobre
                              > samopoczucie", ale moja godność jako człowieka
                              > zdolnego do podejmowania życiowych decyzji.

                              Chyba jesteś trochę przewrażliwiona... Czy on użył siły, by zmusić Was (Ciebie
                              i męża) do współżycia bez zabezpieczenia? Mnie się wydaje, że on niczego Ci nie
                              odebrał, bo nie miał na tożadnych szans. Chyba przypisujesz lekarzowi większą
                              władzę, niż on rzeczywiście posiada. "Władza lekarza" ograniczona jest do jego
                              gabinetu i tylko do tego, co sobie on może w nim powiedzieć. Jego władza nie
                              sięga już do Twojej sypialni. Chyba, że jesteś bardzo uległa i podatna na
                              autorytety i nawet w swojej sypialni myślisz przede wszystkim o... zadowoleniu
                              swojego lekarza.

                              Ale wówczas prawdziwym problemem jest nie to, że "lekarz odbiera Ci wolność
                              wyboru" - lecz to, że sama nie potrafisz korzystać z tej wolności, bo
                              przeszkadza Ci w tym taka drobna błahostka, że to się komuś tam nie podoba.

                              > Naprawdę nie życzę ci, aby ktos z
                              > pozycji władzy (a tak własnie występuje lekarz w
                              > gabinecie) próbował ci
                              > narzucać tak istotne decyzje.

                              Ja jestem wolnym człowiekiem i mojej wolności nie da się odebrac gadaniem,
                              nawet z pozycji autorytetu. Lekarz, który łudziłby się, że może mi to zrobić -
                              mógłby mnie najwyżej ździwić (że jest tak naiwny), albo rozśmieszyć.

                              > Marta i ja możemy o sobie swobodnie decydować tylko
                              > dlatego ze mamy możliwość i
                              > stać nas na to żeby ten wybór mieć. Tam, gdzie z
                              > jakichkolwiek względow dostęp
                              > do innego lekarza jest trudny, prawo do wyboru jest
                              > tylko teoretyczne.

                              Może rzeczywiście są małe miejscowości, gdzie jest tylko jeden ginekolog...
                              Nigdy nie spotkałem takiej sytuacji, ale załóżmy, że to prawda. Wydaje mi się,
                              że wówczas można kupic bilet PKS do innej miejscowości (i tak będzie tani w
                              porównaniu do ceny tabletek). Jest też wiele metod antykoncepcyjnych, które są
                              dostępne bez recepty ("władza lekarza" nie sięga już do aptek i kiosków).

                              • abcdefg11 Re: Lekarze i pigułki anty 14.08.02, 12:36
                                Gość portalu: Maciej napisał(a):

                                > > Oburza mnie ze decyzję o liczbie i czasie urodzenia
                                > > dzieci uważasz za "widzimisię'.
                                >
                                > Równie dobrze ja mógłbym powiedzieć, iż oburza mnie, że
                                > odmowę lekarza zabijania dzieci poczętych uważasz za
                                > "widzimisię" lekarza.
                                >
                                > Nie wciskaj mi w usta tego, czego nie powiedziałem - bo
                                > mogę Ci zrobić to samo.

                                rozumiem, ze wlasnie to zrobiles??? ironicznie zapewne...
                                bo przeciez rozmawiamy o koncepcji hormonalnej, ktora
                                absolutnie NIE jest aborcja...
                                poza tym odmowa lekarza do przeprowadzenia legalnej
                                aborcji jest regulowana prawem, wiec malo mamy tu do
                                gadania...
                                ... a nielegalna dokonuje sie Z INICJATYWY lekarza...


                                > Może rzeczywiście są małe miejscowości, gdzie jest
                                > tylko jeden ginekolog... Nigdy nie spotkałem takiej
                                > sytuacji, ale załóżmy, że to prawda. Wydaje mi się,
                                > że wówczas można kupic bilet PKS do innej miejscowości
                                > (i tak będzie tani w porównaniu do ceny tabletek). Jest
                                > też wiele metod antykoncepcyjnych, które są
                                > dostępne bez recepty ("władza lekarza" nie sięga już do
                                > aptek i kiosków).

                                Maciej, czy Ty naprawde nie zdajesz sobie sprawy, jak
                                wyglada polska rzeczywistosc na wsiach, w malych
                                miasteczkach, a nawet w duzych miastach wsrod
                                biedniejszych ludzi? ze na ten pks naprawde nie stac,
                                jesli sie nie ma pracy, za to kilkoro dzieci?
                                ze jesli musisz isc do panstwowej przychodni, zmiana
                                lekarza nie jest wcale latwa, zabiera duzo czasu, a
                                czasem nie jest mozliwa? kiedy sie ostatnio uzerales z
                                panstwowa sluzba zdrowia???
                                a przeciez niektorym kobieta wlasnie ta antykoncepcja
                                jest najbardziej potrzebna - aby uniknac kolejnego
                                dziecka, gdy juz obecnych nie ma czym nakarmic...
                                i czy ktos w ogole stara sie, aby srodki antykoncepcyjne
                                byly refundowane z budzetu panstwa?...

                                mowisz, ze do kioskow i skepow nie siega wladza
                                lekarza...
                                ... a jesli sprzedawca ma taki sam swiatopoglad jak
                                lekarz i nie sprzeda prezerwatywy, bo to sie kloci z jego
                                ideologia?... ma do tego takie samo prawo jak lekarz...
                                w malych wiejskich kioskach na ogol sprzedaja stare
                                babcie, pewnie o swiatopogladzie nie sprzyjajacym
                                antykoncepcji...
                                ... a na pks do miasta nie ma...
                                • Gość: Maciej Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.02, 20:33
                                  abcdefg11 napisała:

                                  > Maciej, czy Ty naprawde nie zdajesz sobie sprawy, jak
                                  > wyglada polska rzeczywistosc na wsiach, w malych
                                  > miasteczkach, a nawet w duzych miastach wsrod
                                  > biedniejszych ludzi? ze na ten pks naprawde nie stac,
                                  > jesli sie nie ma pracy, za to kilkoro dzieci?

                                  Proponuję w takim razie zrobić kalkulację, czy stać na kolejne dziecko, a
                                  następnie jednak wysupłać 5 zł na PKS. Albo pojechać rowerem. Albo stopem.
                                  Nb. antykoncepcja hormonalna także kosztuje.

                                  > ze jesli musisz isc do panstwowej przychodni, zmiana
                                  > lekarza nie jest wcale latwa, zabiera duzo czasu, a
                                  > czasem nie jest mozliwa? kiedy sie ostatnio uzerales z
                                  > panstwowa sluzba zdrowia???

                                  Jakiś czas temu zmieniałem lekarza, z którego nie byłem zadowolony. Zmiana
                                  okazala się banalnie prosta. Wypelnienie krótkiego formularza zajęło mi minutę.

                                  > a przeciez niektorym kobieta wlasnie ta antykoncepcja
                                  > jest najbardziej potrzebna - aby uniknac kolejnego
                                  > dziecka, gdy juz obecnych nie ma czym nakarmic...
                                  > i czy ktos w ogole stara sie, aby srodki antykoncepcyjne
                                  > byly refundowane z budzetu panstwa?...

                                  To nie jest pytanie do mnie, nie pracuję w opiece społecznej. Przypuszczam
                                  jednak, że zawsze można napisać takie podanie o zapomogę na ten cel...

                                  > i nie sprzeda prezerwatywy, bo to sie kloci z jego
                                  > ideologia?... ma do tego takie samo prawo jak lekarz...
                                  > mowisz, ze do kioskow i skepow nie siega wladza
                                  > lekarza...
                                  > ... a jesli sprzedawca ma taki sam swiatopoglad jak
                                  > lekarz
                                  > w malych wiejskich kioskach na ogol sprzedaja stare
                                  > babcie, pewnie o swiatopogladzie nie sprzyjajacym
                                  > antykoncepcji...

                                  To trzeba wsiąść na rower i pojechać do najbliższego miasteczka...
                              • Gość: Ania Re: Lekarze i pigułki anty IP: 213.25.31.* 21.08.02, 11:18
                                >Jeśli Ty stwarzasz wrażenie, że komentujesz post Marty, ale tak naprawdę masz
                                >na myśli swoje >doświadczenia - to musi to doprowadzić do nieporozumienia.
                                Moje doświadczenie jest przedstawione na górze wątku, w drugim poście nie
                                wymieniam nikogo szczególnie a w trzecim zarówno Martę jak i siebie.
                                Twoje „wrażenie” wynika z tego, ze albo niedokładnie czytasz posty, albo
                                wygodniej ci ograniczać swą dyskusję do przypadku Marty

                                > Owszem, bo W PRZYPADKU MARTY lekarz prowadził praktykę prywatną.
                                A W MOIM NIE – i od początku dyskusji wiadomo że nie tylko w praktyce prywatnej
                                odmowa antykoncepcji ma miejsce. Ale ty wolisz ten fakt ignorować. Przy okazji,
                                moze Elka29 napisze cos na ten temat?

                                >> ale czy twoim zdaniem lekarz w przychodni państwowej
                                >> ma prawo do kierowania się
                                >> w kontaktach z pacjentami swoim światopoglądem i
                                >> narzucaniem go innym? Co w
                                >> takim razie z lekarzem który "nie uznaje" transfuzji
                                >> krwi? Lub zgodnie z jego
                                >> systemem wartości ludzie starzy lub np. psychicznie
                                >> chorzy są bezużyteczni,
                                >> więc leczy ich "na ćwierć gwizdka"?
                                Wolałeś nie odpowiedzieć na moje – bardzo konkretne - pytanie wprost, bo wtedy
                                musiałbyś przyznać ze w moim przypadku lekarz zachował się niewłaściwe.
                                Widocznie uczciwość to cecha jakiej wymagasz jedynie od innych.

                                > Poza tym uważam, że decyzja o leczeniu lub zaniechaniu, wyborze zasadniczych
                                > metod leczenia, itp - należy nie do lekarza, lecz do pacjenta, który to
                                > podejmuje ostateczne decyzje. Jeśli systemy wartości lekarza i pacjenta są
                                > różne (i zarazem ma to wpływ na decyzje o metodach leczenia) - lekarz nie
                                > powinien ukrywać tego faktu, żeby pacjent miał możność poszukać sobie kogoś
                                > bardziej dla niego odpowiedniego.
                                I tu się w pełni zgadzamy. Tylko moim zdaniem etyka lekarza – jak każdego
                                innego człowieka –nie powinna mu pozwolić podejmować pracy tam, gdzie nie
                                będzie wypełniał swych obowiązków (dziwne to sumienie które nie pozwala
                                pracować ale pozwala brać za to pieniądze. Ponieważ wyraziłeś nadzieję, że
                                lekarz Marty nie przyjął zapłaty za wizytę, podejrzewam że tu się ze mną
                                zgadzasz)..

                                >Nie wciskaj mi w usta tego, czego nie powiedziałem - bo mogę Ci zrobić to samo.
                                Napisałeś „Uważasz, że powinien postępować wg widzimisię pacjenta?” „Ja
                                komentowałem post Marty” która poprosiła o receptę na pigułki. Chyba widzisz
                                związek miedzy antykoncepcją i liczbą dzieci?

                                > Równie dobrze ja mógłbym powiedzieć, iż oburza mnie, że odmowę lekarza
                                > zabijania dzieci poczętych uważasz za "widzimisię" lekarza.
                                Właśnie powiedziałeś. Mimo ze w żadnym poście nie napisałam o „widzimisię”, i
                                ani słowa o aborcji. Czyżby zdanie „odmowę wypisania środków do których dostęp
                                jest zapewniany zgodnie z prawem” nie było w twojej opinii dość sugestywne?

                                > Chyba przypisujesz lekarzowi większą władzę, niż on rzeczywiście
                                > posiada. "Władza lekarza" ograniczona jest do jego gabinetu i tylko do tego,
                                > co sobie on może w nim powiedzieć.
                                Ciąg: brak recepty = brak sprzedaży pigułek hormonalnych w aptece = brak
                                zgodnego z wyborem zabezpieczenia jest chyba oczywisty.

                                >Chyba, że jesteś bardzo uległa i podatna na autorytety i nawet w swojej
                                > sypialni myślisz przede wszystkim o... zadowoleniu swojego lekarza.
                                Zniżanie się do aluzji osobistych o podtekscie osobistym świadczy tylko o
                                twoim braku klasy

                                >Ja jestem wolnym człowiekiem i mojej wolności nie da się odebrac gadaniem,
                                > nawet z pozycji autorytetu. Lekarz, który łudziłby się, że może mi to zrobić -
                                > mógłby mnie najwyżej zdziwić (że jest tak naiwny), albo rozśmieszyć.
                                To idź do apteki, zaprezentuj swoją wolność zamiast recepty i kup np. Cilest.
                                Aptekarz się zdziwi albo ubawi, ale bez recepty nie sprzeda. A tę wystawia
                                lekarz.

                                > Może rzeczywiście są małe miejscowości, gdzie jest tylko jeden
                                > ginekolog... Nigdy nie spotkałem takiej sytuacji, ale załóżmy, że to prawda.
                                No tak, z Warszawy trudno w niektóre rzeczy uwierzyć.
                                >Wydaje mi się, że wówczas można kupic bilet PKS do innej miejscowości (i tak
                                > będzie tani w porównaniu do ceny tabletek).
                                To prawda, ze skuteczna antykoncepcja nie jest tania i dlatego nie każdego na
                                nią stać. Każdy dodatkowy wydatek i bariera (nawet tak w twoim pojęciu
                                nieistotny jak 5 zeta na autobus czy kilka godzin na dojazd) dodatkowo ją
                                podraża i odsuwa poza zasięg niektórych ludzi.

                                >Jest też wiele metod antykoncepcyjnych, które są dostępne bez recepty
                                Do tych najskuteczniejszych lekarz jest niezbędny, niestety.
                                • Gość: Maciej Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 10:41
                                  Ania napisała:

                                  > Twoje „wrażenie” wynika z tego, ze albo niedokładnie
                                  > czytasz posty, albo wygodniej ci ograniczać swą dyskusję
                                  > do przypadku Marty

                                  Ja trzymam się tematu wątku, zapoczątkowanego przez jego założycielkę - a Ty
                                  niby mówisz o tym samym, ale myślisz o sobie.

                                  > A W MOIM NIE – i od początku dyskusji wiadomo że nie
                                  > tylko w praktyce prywatnej odmowa antykoncepcji ma miejsce.

                                  Jesli chodzi o publiczną służbę zdrowia, to uważam, że lekarze powinni być
                                  wykonawcami polityki zdrowotnej państwa. Jeśli jakaś usługa jest przez ich
                                  placówkę zakontraktowana w kasie chorych - to powinni ją wykonywać. A w
                                  przypadku konfliktu sumienia - odejść do prywatnej lecznicy lub zmienić zawód.
                                  Tak więc Twoją przygodę z lekarzem rzeczywiście oceniam inaczej niż Marty.

                                  > Mimo ze w żadnym poście nie napisałam o „widzimisię”.

                                  Zdanie: "maciej co ty sugerujesz? żeby każdy lekarz postępował wg własnego
                                  widzimisię?" napisała Uli, a mój post był odpowiedzią na jej post. Tak się
                                  składa, że nie jesteś jedyną osobą, z którą dyskutuję w tym wątku. Pewnie nie
                                  czytasz uważnie wszystkich postów i stąd to nieporozumienie.

                                  > Czyżby zdanie „odmowę wypisania środków do których dostęp
                                  > jest zapewniany zgodnie z prawem” nie było w twojej opinii
                                  > dość sugestywne?

                                  Oczywiście, że nie. Fakt, że jakiś środek jest dostępny na receptę nie oznacza,
                                  że lekarz ma obowiązek go przepisać. Lekarz nie ma obowiązku spełniania
                                  wszystkich życzeń pacjenta i wypisywania recept zgodnie z jego widzimisię.
                                  Inaczej, zamiast leczyć, musiałby np. obsługiwać narkomanów i lekomanów.

                                  > Ciąg: brak recepty = brak sprzedaży pigułek hormonalnych
                                  > w aptece = brak zgodnego z wyborem zabezpieczenia jest chyba
                                  > oczywisty.

                                  To już brzmi sensowniej, niż twierdzenie w Twoim poprzednim poście, że to
                                  lekarz decydował za Ciebie o liczbie dzieci, jaka powinnaś mieć. Ale i tak
                                  łatwo podważyć ten ciąg - po prostu należało zmienić lekarza i dostac receptę u
                                  innego.

                                  Wielokrotnie zdarza mi się, że lekarz, fryzjer, mechanik samochodowy,
                                  sprzedawca, itp. ma swoją koncepcje na uszczęśliwienie mnie. Jeśli nie
                                  dochodzimy do porozumienia - zmieniam usługodawcę. I nie podnoszę alarmu na
                                  forum dyskusyjnym, że patrialchalne społeczeństwo mnie prześladuje, albo
                                  próbuje za mnie decydować o moim szczęściu.

                                  > To prawda, ze skuteczna antykoncepcja nie jest tania i dlatego
                                  > nie każdego na nią stać. Każdy dodatkowy wydatek i bariera
                                  > (nawet tak w twoim pojęciu nieistotny jak 5 zeta na autobus czy
                                  > kilka godzin na dojazd) dodatkowo ją podraża i odsuwa poza
                                  > zasięg niektórych ludzi.

                                  Uważam to za pseudoproblem. 5 zł na bilet nie może być barierą, biorąc pod
                                  uwagę, że same tabletki i tak nie są tanie. Poza tym, zawsze można dogadać się
                                  z sąsiadem i poprosic o podwiezienie, albo pojechac autostopem lub rowerem.
                                  • Gość: Ania Re: Lekarze i pigułki anty IP: 213.25.31.* 29.08.02, 17:02
                                    Gość portalu: Maciej napisał(a):

                                    > Ja trzymam się tematu wątku, zapoczątkowanego przez jego założycielkę - a Ty
                                    > niby mówisz o tym samym, ale myślisz o sobie.
                                    Temat wątku to "lekarze i pigułki anty", więc piszę jak najbardziej na temat

                                    > Jesli chodzi o publiczną służbę zdrowia, to uważam, że lekarze powinni być
                                    > wykonawcami polityki zdrowotnej państwa. Jeśli jakaś usługa jest przez ich
                                    > placówkę zakontraktowana w kasie chorych - to powinni ją wykonywać. A w
                                    > przypadku konfliktu sumienia - odejść do prywatnej lecznicy lub zmienić
                                    > zawód.
                                    To samo napisałam w swoim 2. poście :).
                                    > Tak więc Twoją przygodę z lekarzem rzeczywiście oceniam inaczej niż Marty.
                                    OK. Tylko dlaczego nie napisałeś tego od razu ?

                                    > Fakt, że jakiś środek jest dostępny na receptę nie oznacza,że lekarz ma
                                    > obowiązek go przepisać. Lekarz nie ma obowiązku spełniania wszystkich życzeń
                                    > pacjenta i wypisywania recept zgodnie z jego widzimisię.
                                    > Inaczej, zamiast leczyć, musiałby np. obsługiwać narkomanów i lekomanów.
                                    W przypadku narkomanów i lekomanów są wyraźnie wzgledy MEDYCZNE żeby nie
                                    przepisywać. W niekórych przypadkach nie jest też wskazane ze wzgledu na
                                    przeciwwskazania medyczne zazywanie pigułek hormonalnych, i wtedy lekarz
                                    oczywiście też nie powinien ich przepisywać. Jest to jednak zupełnie inna
                                    sytuacja niż odmowa "ideologiczna".

                                    > I nie podnoszę alarmu na forum dyskusyjnym, że patrialchalne społeczeństwo
                                    > mnie prześladuje
                                    ??? Jesteś jedyną osobą w tym wątku która spogląda na dyskusję z punktu
                                    widzenia "kobieta prosząc o pigułki przejawia swoją ideologię [w domyśle
                                    zapewne feministyczną]", a lekarz to przedstawiciel "patriarchalnego
                                    społeczeństwa".

                                    > Uważam to za pseudoproblem. 5 zł na bilet nie może być barierą, biorąc pod
                                    > uwagę, że same tabletki i tak nie są tanie. Poza tym, zawsze można dogadać
                                    > się z sąsiadem i poprosic o podwiezienie, albo pojechac autostopem lub
                                    rowerem.
                                    Rozumiem że jesteś z Warszawy i do nastepnej przychodni masz 3 przystanki
                                    autobusem, zapewne zarabiasz tyle ze dodatkowe 5 zeta to dla ciebie zaden
                                    problem itd. Nie zamierzam jednak przekonywać cię do tego ze dla wielu osób są
                                    to przeszkody trudne do pokonania (tutaj zgadzam się z abcdef11 - mam rodzinę w
                                    małym miasteczku niedaleko Lublina i wiem jak to jest). "Syty głodnego nie
                                    zrozumie",a poza tym wg mnie jest to problem wtórny wobec faktu - z którym się
                                    zgadzamy oboje - ze fakt odmowy w przychodni państwowej w ogóle nie powinien
                                    mieć miejsca.

                                    I ostatnia uwaga na marginesie: nie napisałam jeszcze KIEDY moja "pzygoda miała
                                    miejsce. Był to 1995 rok - przed reformą, przy "rejonizacji". Jeśli nie podobał
                                    się lekarz w przychodni nie było innej możliwośći jak iść prywatnie.
                                    • Gość: marta Re: Lekarze i pigułki anty IP: 195.94.198.* 29.08.02, 22:26
                                      Jako, że chyba wywołałam małą burzę spieszę donieść, że:
                                      1. nie jestem palacą staniki feministka, tylko kobietą, która wraz ze swoim
                                      mężem (prawnie usankcjonowanym przez państwo i kościół katolicki po paru latach
                                      tzw. konkubinatu - choć to mało istotne, ale może podreperować męskie ego)
                                      podjęła decyzję o posiadaniu potomstwa za parę lat
                                      2. nie jestem za aborcją jako rozwiązaniem problemu antykoncepcji
                                      3. lekarz, z którym rozmawiałam miał pełną dokumentację mojej przypadłości, w
                                      związku z którą biorę określony lek (niestety, nie raczył w nią spojrzeć ze
                                      względów ideologicznych...)
                                      4. nie zgadzam się z tym, iż lekarz ma prawo wyjawiać swoją ideologię w pracy,
                                      tak samo, jak ja nie mogę wygłaszać swoich przekonań w tej kwestii w mojej;
                                      chyba inaczej rozumiemy pojęcie demokracji...
    • Gość: gogus Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.uznam.net.pl / 192.168.5.* 13.08.02, 13:09
      Czy ginekolog moze odmowic przepisania pigulek dziewczynie dlatego ze jest
      niepelnoletnia ??? Zakladamy ze dziewczyna ma juz 15 urodziny dawno za soba.
      • Gość: zula Re: Lekarze i pigułki anty IP: *.leased-02.binet.pl 13.08.02, 16:11
        na szczęście istnieje coś takiego jak etyka lekarska, która zabrania lekarzom
        trąbienia naprawo i lewo o swoich pacjentach, nieważne, czy są pełno, czy
        niepełnoletni...czy gdyby do lekarza przyszedł kryminalista, to również
        swiatopogląd może zadecydować o leczeniu? to samo dotyczy zakazonych HiVem,
        prostytutek, kibiców, homoseksualistów, polityków nielubianych ugrupowań,
        piosenkarzy discopolo i innych budzacych w naszym społ. kontrowersje postaci.
        • b.u.zz Re: Lekarze i pigułki anty 30.08.02, 12:29
          mnie sie tez wydaje, ze lekarz powinien wydac pigulki - o ile nie sa
          wczesnoporonne. nikomu w ten sposob nie zaszkodzi - nawet jesli sa one
          sprzeczne z jego swiatopogladem. aborcja i eutanazja to co innego, bo chodzi o
          zycie czesto bezbronnych osob.
          sprawa jednak nie jest taka oczywista (bo co jest?). bo w sumie lekarz moze
          prowadzic wlasna klinike, ktora nazwie sobie - zalozmy - klinika katolicka.
          hmm... tak jakby zdrowie katolickie bylo inne niz niekatolickie. niewazne. w
          kazdym razie wtedy pacjent wie, ze niektore sprawy, niedotyczace zycia i
          zdrowia, lecz srodkow - powiedzmy - higienicznych, moga byc traktowane inaczej,
          niz np. w przychodni panstwowej. ale wie to wtedy przed konsultacja, a nie - po.
          pozdrawiam
          b.
          • Gość: okidoki ROZWALILBYM TEGO IDIOTE IP: 209.167.118.* 03.09.02, 22:14
            o pseudo lekarzu mowie, debilu.
            kazda kobieta ma prawo robic ZE SWOIM CIALEM CO JEJ SIE PODOBA, GLUPCY
            KOSCIELNI, ZAKALY CYWILIZACJI, KRETYNI.

            NA SZCZESCIE ISTNIEJE INNY SWIAT POZA GRANICAMI TEGO POLSKIEGO GRAJDOLA
            KOSCIELNEGO, GDZIE LUDZIE ZYJA A NIE ZDYCHAJA W UPODLENIU
            NAZYWANYM "MILOSIERDZIEM KATOLICKIM". HITLERSYNY CZARNE.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka