Dodaj do ulubionych

Jeszcze o podręcznikach i nie tylko

20.08.05, 15:09
Toczyła się tu niedawno dyskusja o tekście "Równość płci w podręcznikach
szkolnych". Z tekstu tego dowiadujemy się mn. że "na liście 167 postaci,
które gimnazjalista powinien znać jest 5 kobiet". Wiemy już, że źródła
krajowe szerzą patriarchalne stereotypy, rzućmy więc okiem do "poprawnego
politycznie" medium, oxfordskiej "Encyklopedii szkolnej", tom VI -
"Biografie". Rzeczywiście, encyklopedia nasycona jest postaciami kobiet.
Dzięki temu, możemy dowiedzieć się, że na tym najlepszym ze światów istniały
takie znaczące postacie kobiece jak:
1. Edith Cavell (1865-1915) "...była córką pastora. Mając 25 lat wyjechała do
Belgii jako guwernantka, potem uczyła się pielengniarstwa. W 1907 r. została
przełożoną pierwszej belgijskiej szkoły pielęgniarstwa". Została rozstrzelana
w czasie I wojny światowej przez Niemców za "pomoc wrogom Rzeszy". Ma biogram
mniej więcej długości biogramu Atylli, Bramhmsa czy Blakea.
2. Grace Darling (1815-1842) "(...).Dorastała na wyspie Farne, u wybrzeży
Northumberlandu, gdzie jej ojciec Wiliam Darling, pracował jako latarnik. 7
września 1838 r. 22 letnia Grace przebywała wraz z matką w ojcowskiej
latarnii Longstone w chwili, gdy rozbił się w skutek sztormu parowiec
łopatkowy "Forfarshire". Większość pasażerów utonęła, ale kilku osobom udało
się wdrapać na skałę. Grace i jej ojciec spostrzegli rozbitków i wypłynęli im
na ratunek w małej łodzi wiosłowej. Ocalili 9 ludzi" - za co otrzymali złote
medale od Human Society. Grace zmarła na gruźlicę. Poświęcono jej tyle
miejsca co np. Homerowi czy Neronowi.
3. Octavia Hill (1838-1912): "Octavia miała pięć lat, gdy jej ojciec, bogaty
przedsiębiorca zachorował. Dziewczynką zaopiekował się dziadek. (...)Mając 14
lat kierowała już zarządzanym przez towarzystwo dobroczynne warsztatem, w
którym biedne dzieci wytwarzały mebelki dla lalek(...)W 1864 r. pisarz i
malarz John Ruskin (...)powierzył jej fundusz na zakup trzech domów
zamieszkanych przez biedne rodziny. Octavia "sama zbierała czynsze, by poznać
lokatorów" i "starała się być dobrą właścicielką, dbającą o godziwe warunki
życia ludzi, którym wynajmowała mieszkania", tudzież "walczyła również o
ochronę środowiska i zakładanie parków miejskich, Dzieki niej w 1895 r.
powstał National Trust - organizacja dobroczynna". Jej biogram jest dłuższy,
niż np. biogram Hipokratesa.
4.Mary Henrietta Kingsley (1862-1900). Jej dokonania: "W 1893 i 1894 r.
podróżowała po Afryce Zachodniej, zbierając okazy ryb dla Muzeum Historii
Naturalnej w Londynie oraz informacje o wierzeniach ludów afrykańskich.
Badała lasy na północ od rzeki Zair (Kongo), podróżując pieszo lub łodzią
dłubanką (...).Po powrocie do Anglii napisała dwie poczytne książki i zdobyła
popularność swymi odczytami". Zmarła na malarię pielęgnując zołnierzy rannych
w czasie wojny burskiej. Jej biogram jest bodaj dłuższy, niż biogram np.
Konfucjusza.
5. Annie Oakley (1860-1926). Urodziła się na farmie "strzelać uczono ją od
dziecka i doszła w tym do perfekcji". W wieku 25 lat, wraz z mężem (strzelcem
wyborowym) "przystąpiła do słynnego "Buffallo Bill Wild West Show" i "przez
17 lat stanowiła w nim główną atrakcję", co i nie dziwne, bowiem "była taką
mistrzynią, że trafiała w krawędź karty do gry z 30 kroków, w monetę
wyrzuconą w powietrze, a nawet w papieros trzymany w ustach przez jej męża".
W wieku 41 lat przytrafił się jej wypadek kolejowy, ale wróciła do zdrowia
zdumiewała publiczność jeszcze przez wiele lat. Pani Oakley doczekała się w
oxfordzkiej encyklopedii szkolnej biogramu dłuższego niż biogram Erazma z
Rotterdamu. Jej biogram jest mniej więcej długości biogramu Nuriejewa - jeśli
już mamy trzymać się branży artystycznej. Można też w encyklopedii podziwiac
zdjęcie Annie (tego Nurijew może jej pozazdrościć).
I tak mniej więcej wygląda "równouprawnienie" historyczne - przynajmniej w VI
tomie oxfordzkiej encyklopedii szkolnej...
Obserwuj wątek
    • boykotka Re: Na drugi raz napisz o co Ci chodzi 20.08.05, 15:40
      Ja nie łapię.
      • tad9 Re: Na drugi raz napisz o co Ci chodzi 20.08.05, 15:43
        boykotka napisała:

        > Ja nie łapię.

        Trudno. Ale - reszta życia przed Tobą, wiele jest jeszcze możliwe.
        • ggigus ja też nie łapię sensu twojej wypowiedzi 20.08.05, 15:47
          a jak mówi ang. przysłowie: jeśli dwie osoby ci mówią, żeś pijany, idź do domu
          i wytzreźwiej
          • tad9 Re: ja też nie łapię sensu twojej wypowiedzi 20.08.05, 15:50
            ggigus napisała:

            > a jak mówi ang. przysłowie: jeśli dwie osoby ci mówią, żeś pijany, idź do
            >domu i wytzreźwiej


            To "angielskie przysłowie" znaleźc można i w zbiorku "Przy szabasowych
            świecach", ale - mniejsza o to. Zagadnienie "co autor miał na myśli" rozgryzać
            możecie więc razem. We dwójkę zawsze raźniej.
            • ggigus przysłowie, jak i sukces ma wielu ojców 20.08.05, 15:51
              A co z sensem Twoich wypowiedzi? Jest on, czy go nie ma?
          • johnny-kalesony Boykotko, Gigi to przecież oczywiste - 22.08.05, 18:30
            Tad zamieszczając te wcale wdzięczne biogramy chciał zasugerować, że jeżeli
            jeszcze trochę obie popiszecie na tym forum to ani chybi same znajdziecie w owej
            encyklopedii swoje miejsce, a wasze biogramy zdystansują jakegoś tam Hemingway'a
            albo zapomnaną miernotę Tomasza Manna.

            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
      • baltazarus Nic dziwnego 22.08.05, 10:01
        Jak pokazują statystyki, badania IQ, dorobek naukowy itd. kobiety gorzej łapią.
        • marcypanna Re: Nic dziwnego 22.08.05, 18:24
          baltazarus napisał:

          > Jak pokazują statystyki, badania IQ, dorobek naukowy itd. kobiety gorzej
          łapią.


          Kobiety mają wyższe średnie IQ od mężczyzn.
          I niezależnie co znaczy twoje tajemnicze "gorzej łapią", nie jesteś w stanie
          przedstawić żadnych statystyk które by to potwierdziły.
          • baltazarus Re: Nic dziwnego 22.08.05, 18:30
            Badania IQ pokazują, że najinteligentniejsze kobiety nie łapią się do czołówki
            mężczyzn, a jak nie wierzysz to sprawdź jaki jest dorobek naukowy mężczyzn, a
            jaki kobiet.
            • ziemiomorze Re: Nic dziwnego 22.08.05, 18:38
              baltazarus napisał:

              > Badania IQ pokazują, że najinteligentniejsze kobiety nie łapią się do
              czołówki
              > mężczyzn, a jak nie wierzysz to sprawdź jaki jest dorobek naukowy mężczyzn, a
              > jaki kobiet.

              Przyklad mocno dramatyczny, ale dosc adekwatny:
              Troche tak, jakbys napisal w USA 30 lat po zniesieniu
              niewolnictwa 'najinteligentniejsi Murzyni nie lapia sie do czolowki bialych, a
              jak nie wierzysz to sprawdz jaki jest dorobek naukowy bialych, a jaki Murzynow'.

              Na przestrzeni ostatnich paru tysiecy lat bywaly czasy, ktore nieco sprzyjaly
              edukacji kobiet, ale czesciej bywaly takie, w ktorych za chec edukacji karano
              wyjatkowo dotkliwie (z polskiego podworka: Nawojka cudem uniknela smierci na
              stosie, a mojej babci, uczacej sie najlepiej z calego rodzenstwa po skonczeniu
              podstawowki ojciec powiedzial, ze do szkoly wysle jej brata, bo 'kobiecie
              szkoly niepotrzebne').

              Zauwaz, jak sie zmienia struktura plci osob u wladzy, znaczacych artystow,
              filozofow, matematykow. Powoli ale nieublaganie,
              • marcypanna Re: Nic dziwnego 22.08.05, 18:46
                Dzięki, uprzedziłaś mnie tą odpowiedzią:)
              • tad9 Re: Nic dziwnego 22.08.05, 19:27
                ziemiomorze napisała:


                > Na przestrzeni ostatnich paru tysiecy lat bywaly czasy, ktore nieco sprzyjaly
                > edukacji kobiet, ale czesciej bywaly takie, w ktorych za chec edukacji karano
                > wyjatkowo dotkliwie (z polskiego podworka: Nawojka cudem uniknela smierci na
                > stosie, a mojej babci, uczacej sie najlepiej z calego rodzenstwa po
                skonczeniu
                > podstawowki ojciec powiedzial, ze do szkoly wysle jej brata, bo 'kobiecie
                > szkoly niepotrzebne').


                Bodaj Stanisław Staszic podróżujący pod koniec XVIII wieku po Polsce zawitał do
                pewnego miasteczka, i zaskoczony jego opłakanym stanem, zapytał jednego z
                mieszkańców o powody takiej ruiny. W odpowiedzi usłyszał, że miasto zrujnowali
                Szwedzi w czasie potopu. Jeszcze za następne 400 lat feministki będą klepać tą
                swoją mantrę o "zaszłościach historycznych".


                > Zauwaz, jak sie zmienia struktura plci osob u wladzy, znaczacych artystow,
                > filozofow, matematykow. Powoli ale nieublaganie,

                BAAAARDZO powili. Gdzież masz te znaczące kobiety filozofów, matematyków,
                artystów? Tyle ich co kot napłakał.
                • ziemiomorze Re: Nic dziwnego 22.08.05, 21:35
                  Nie zamierzam dyskutowac z Twoim wyobrazeniem nt przyszlosci feminizmu, bo to
                  tylko Twoja wyobraznia.

                  Jesli koniecznie chcesz uwazac, ze kobiety sa glupsze i mniej warte z powodu
                  swojej plci - to Twoj problem, nie moj interes Ciebie z bledu wyprowadzac.
                  Swoja droga, rzeczywistosc w ktorej posiadanie penisa uprawnia do wyzszego IQ
                  czy osiagniec na polu fizyki czy sztuki to wizja dosc kuriozalna - ale jeszcze
                  raz: Twoj wybor.


                  • tad9 Re: Nic dziwnego 22.08.05, 22:45
                    ziemiomorze napisała:


                    > Jesli koniecznie chcesz uwazac, ze kobiety sa glupsze i mniej warte z powodu
                    > swojej plci - to Twoj problem, nie moj interes Ciebie z bledu wyprowadzac.


                    Nie jest to mój wybór, lecz stwierdzenie faktu: jak dotąd kobiety za mocno się
                    nie odznaczyły na polu rozwoju cywilizacji. Nic na to nie poradzę. Powiadasz,
                    że trzeba dać im czas? Być może. Stan na dziś, jest taki a nie inny.
                    • ziemiomorze Re: Nic dziwnego 22.08.05, 23:52
                      tad9 napisał:

                      > Nie jest to mój wybór, lecz stwierdzenie faktu: jak dotąd kobiety za mocno
                      się
                      > nie odznaczyły na polu rozwoju cywilizacji. Nic na to nie poradzę.

                      OK, skoro tak chcesz uwazac: swiat, w ktorym mezczyzni tworza, buduja,
                      sprawiaja, ze powstaja dziela i sprawy wielkie, wzniosle i wazne. Gdzie w tym -
                      przez tysiace lat od kiedy powstala rasa ludzka - byly i sa kobiety?
                      I kto jest w takim razie odpowiedzialny za cywilizacyjne niewypaly?

                      Powiadasz,
                      > że trzeba dać im czas? Być może. Stan na dziś, jest taki a nie inny.

                      Ok, skoro chcesz w to wierzyc. I?
                    • Gość: patrycja Re: Nic dziwnego IP: *.rakowiec.waw.pl / *.crowley.pl 23.08.05, 13:31
                      tad9 napisał:

                      > Nie jest to mój wybór, lecz stwierdzenie faktu: jak dotąd kobiety za mocno się
                      > nie odznaczyły na polu rozwoju cywilizacji. Nic na to nie poradzę. Powiadasz,
                      > że trzeba dać im czas? Być może. Stan na dziś, jest taki a nie inny.

                      Noooo... faktycznie.
                      Taka na przykład Rosalind Franklin w ogóle nic nie zrobiła dla rozwoju nauki...
                      Tylko se trochę fotek pstryknęła.
                      A panowie zgarnęli Nobla:
                      pl.wikipedia.org/wiki/Rosalind_Franklin
                • kot_behemot8 Re: Nic dziwnego 23.08.05, 09:40
                  A jak IQ miał Staszic? Bo skoro tak strasznie sie dziwił dlaczego ludzie nie
                  mający pieniędzy nie doprowadzili swoich domów do kwitnącego stanu, zaś
                  pieniędzy nie mieli dlatego że państwo było rządzone przez nieudaczników...
                  Powtarzam pytanie: jakie IQ miał Staszic? ( a i IQ innych osób nie
                  rozumiejących znaczenia "zaszłości historycznych" też byłoby ciekawie poznać)
                  Przypomnę tylko, że o Staszicu można wyczytać w każdym podręczniku historii.
                  Jeśli człowiek o tak ograniczonej zdolności pojmowania świata i rządzących
                  światem mechanizmów jest uważany za wartego miejsca w podręczniku, to może
                  własnie znaleźliśmy sposób, by zmieścić w nim Sofię Kowalewską?
                  I to bynajmniej nie poprzez wzrost liczby opisywanych postaci...
                  • trevik Re: Nic dziwnego 23.08.05, 15:53
                    Nie wiem, czemu sie dziwisz. W podrecznikach (nie tylko historycznych) sa dwa
                    typy ludzi:
                    - tych, ktorzy mieli znaczacy wplyw na dzieje ludzkosci od strony wszelakiej
                    (wladzy, nauki, sztuki, etc)
                    - tych, ktorzy sie tam dostali "z klucza polityczno-narodowego", choc w zasadzie
                    nic takiego nie zrobili, aby dostac sie do pierwsze grupy.

                    To, ze jest wielu takich, w ktorych "talenty" nalezy mocno watpic a jedyna
                    zasluga bylo to, ze byli na odpowiednim (w przypadku Poniatowskiego bardzo
                    nieodpowiednim) stolku gdy wial taki a nie inny wiatr historii (typu
                    Poniatowski) nie oznacza, ze warto wprowadzac tam koniecznie innych, ktorzy moze
                    choc byli od niektorych bohaterow podrecznikow madrzejszych to tez _az takiego_
                    odkrycia na koncie nie maja. Poza tym nauka jest wybitnie po macoszemu
                    traktowana przez historie i jestem ciekaw, czy przy omawianiu historii
                    powszechnej gdziekolwiek pojawiaja sie nazwiska typu Pascal, Newton, Einstein,
                    bo cos mi sie wydaje, ze nigdzie i ich jedyne miejsce jest na lekcjach
                    przedmiotow scislych przy okazji omawiania twierdzen - moze za wyjatkiem paru
                    matematykow i to i tak nie u kazdego nauczyciela historii na lekcji, ktorzy
                    pracowali nad szyframi, bo to moglo miec duzy bezposredni wplyw na losy jakiejs
                    wojny, przez co i na losy swiata.

                    W zwiazku z tym ostatnim chcialbym sie zapytac, gdzie mialabys ochote wlozyc
                    pania Kowalewska, zwlaszcza, ze zajmowala sie matematyka wyzsza i bardzo
                    specyficznymi problemami - te obszary jej zainteresowan naukowych sa z tego, co
                    wiem daleko nawet od programu liceow profilowanych. Na studiach scislych
                    historia sie specjalnie nie zajmuja, czyli zostaje tylko jednen fakultet, ktory
                    mi przychodzi do glowy, czyli gender, ale tam to nazwisko pewnie juz od dawna
                    jest znane,

                    Gruss, T.
          • tad9 Re: Nic dziwnego 22.08.05, 19:24
            marcypanna napisała:


            > Kobiety mają wyższe średnie IQ od mężczyzn.

            Więc niech w końcu przestaną to ukrywać....
    • zlotoslanos Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 20.08.05, 17:35
      W dobie internetu Internetowa Encyklopedia PWN a w niej :
      1.Skłodowska-Curie Maria, 1867–1934, żona P. Curie, fizyk i chemik; uczona pol.
      pracująca we Francji; współtwórczyni nauki o promieniotwórczości; prof. Sorbony
      w Paryżu; 1896 (wraz z mężem) odkryła, a następnie wyodrębniła polon, 1898 —
      rad; inicjatorka budowy Inst. Radowego w Paryżu i Warszawie; Nagroda Nobla 1903
      (z fizyki), 1911 (z chemii)
      2.Ronaldo (właśc. Ronaldo Luiz Nazario de Lima), ur. 1976, piłkarz brazylijski
      (napastnik); mistrz (2002) i wicemistrz świata (1998); król strzelców
      mistrzostw świata 2002 — 8 goli; 2-krotnie mistrz (1997, 1999) Ameryki Pd.; do
      2004 rozegrał ponad 50 spotkań w reprezentant Brazylii (od 1994) strzelając
      ponad 40 goli; 3-krotnie (1996, 1997, 2002) wybierany przez FIFA na najlepszego
      piłkarza
      • Gość: Deva piłkarzyna ma dłuższy opis niż wybitnynaukowiec IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.08.05, 17:44
        • zlotoslanos Re: piłkarzyna ma dłuższy opis niż wybitnynaukowi 20.08.05, 18:05
          Gdyby nie wzmianka o mezu zmiescilaby sie w 4 linijkach,kiedy Ronaldo ma 5 z
          hakiem.Sam.Bez zony:-)
    • margot_may Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 22.08.05, 03:14
      1. cecylia payne-odkrywca wodoru na słońcu. nie ma jej w polskim googlu. nie
      wierzono jej odkryciu, bo była kobietą. kto o niej w ogóle pamięta?
      2. lise meitner-pominęła ja sława i uznanie, bo była kobietą i żydówką. dopiero
      po kilkunastu latach zadośćuczyniono jej nazywając jej nazwiskiem jeden z
      pierwiastków.

      ile było takich kobiet? nie wiesz tad, że kariery naukowe kobiet były tłumione?
    • Gość: Pani_Momo Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 09:48
      A spróbujcie poszukać czegoś na temat Mary Anning... Poza tym, że w wieku 11
      lat znalazła szkielet ichtiozaura jest doprawdy niewiele... Wstyd. Dzięki niej
      współczesna paleontologia wygląda tak jak wygląda, bo pomimo, że była
      samoukiem - opracowała wiele metod poszukiwania, wydobywania i oznaczania
      skamieniałości. Była wielkim autorytetem w dziedzinie paleontologii, cenionym
      również przez "profesjonalistów". Z jej opinią liczono się przy oznaczaniu
      skamielin budzących wątpliwości... A co można się o niej dowiedzieć...?
      Dziewczynka znalazła dinozaura spacerując nad morzem... Echhh.....
      • Gość: Pani_Momo Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 10:05
        Poszukaj sobie też, drogi Tadziu, kim były Safona, Theano, Wetamoo, Hepatis,
        Bodicea, Ethelfled Angielska, Eleonora Akwitańska, Elżbieta I, Katarzyna
        Aragońska, Izabela kastylijska, Sofia Kowalewska, Marguerite Perey, Ida
        Noddack..... i baaardzo wiele innych. Wszystko to kobiety, które miały wielki
        wpływ na kulturę, naukę, politykę i historię. A czemu nie ma ich w
        podręcznikach, lub istnieją jedynie jako nic nie wnoszące wzmianki?
        • Gość: trevik Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko IP: *.dip.t-dialin.net 22.08.05, 10:09
          Bylbym zdziwiony, gdyby tad musial cos doczytywac na temat Izabeli Kastylijskiej
          ;-),

          Gruss, T.
          • marcypanna Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 22.08.05, 18:21
            Nie chodzi o Tada tylko o to czego uczą dzieci w szkołach.
            Ja na przykład dobrze pamiętam co mój historyk mówił o panowaniu Elżbiety I -
            że była "dziewiczą królową" która sprawiała mnóstwo kłopotu swoim doradcom, bo
            nie chciała wyjść za mąż, była za to kochliwa i otaczała się faworytami.
            Odnisłam wtedy ma wiele lat wrażenie, że Elżbieta była najpierw głupią pannicą
            a potem podstarzałą dzidzią-piernik a wszystko co dobre za jej rządów to
            zasługa doradców. Dużo później odkryłam, że było zupełnie inaczej.
            Podobnie jest zresztą z innymi wybitnymi władczyniami.
            O Katarzynie Wielkiej mówi się główne w kontekście jej alkowy i tego jak
            wrednie wykorzystała naszego Stasia Poniatowskiego - przy czym raczej nie pisze
            się, że zrobiła go w bambuko bo była lepszym politykiem i silniejszą
            osobowością, tylko dlatego że była kobietą podłą i występną ;))
            Dużo lepiej wygląda percepcja postaci Izabeli Kastylijskiej - jednak to chyba
            zasługa kilku niezłych filmów o Kolumbie, z dobrymi aktorkami w roli Izabeli.
            Natomiast Eleonora Akwitańska to katastrofa! Podręczniki piszą więcej o jej
            nieudolnym pierwszym mężu niż o niej samej.
            Safona? Lesbijka i tyle;)
            Bodicea, Ethelfled Angielska - szkoda gadać, mój nauczyciel historii pewno
            nawet o nich nie słyszał;)
            Pozostałe panie?
            O niektórych z nich to nawet ja nie słyszałam...
            • Gość: Pani_Momo Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 12:47
              Hypatis (Hypatia) - IVw. ne. Wybitna uczona,studiowała filozofię, sztukę,
              matematykę, astronomię. Została wybitną nauczycielką filozofii i uważano ją za
              głównego myśliciela neoplatońskiego w Aleksandrii. Była szeroko znana i
              szanowana, a sędziowie i przywódcy polityczni z powodu jej mądrości zasięgali u
              niej porad. Zajmowała się algebrą Diofantusa (III wiek n.e.). Napisała również
              szereg prac dotyczących przekrojów stożka. Została zamordowana przez tłum
              chrześcijan w marcu 415 roku

              Theano - V w. p.n.e., najpierw uczennica, potem żona Pitagorasa. Po jego
              śmierci prowadziła jego szkołę. Była doskonałą matematyczką, napisała między
              inymi pracę o złotym podziale odcinka

              Wetamoo - wielka wojowniczka i wódz plemienia Wampanoag, jedna z
              najsłynniejszych postaci okresu tzw. wojen króla Filipa, doskonała
              przywódczyni, waleczna wojowniczka - stała się legendą wśród indian

              Marguerite Perey - wybitna chemiczka, odkrywczyni m. in. fransu

              Ida Tacke-Noddack - chemiczka, odkrywczyni renu

              A kto odkrył sztuczną promieniotwórczość....? Irena Joliot-Curie


              Istotnie, są to wszystko rzeczy nieistotne i nie warte umieszczenia w
              podręcznikach....
        • tad9 Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 22.08.05, 19:39
          Gość portalu: Pani_Momo napisał(a):

          > Poszukaj sobie też, drogi Tadziu, kim były Safona, Theano, Wetamoo, Hepatis,
          > Bodicea, Ethelfled Angielska, Eleonora Akwitańska, Elżbieta I, Katarzyna
          > Aragońska, Izabela kastylijska, Sofia Kowalewska, Marguerite Perey, Ida
          > Noddack..... i baaardzo wiele innych.

          Te, które coś znaczyły - są, reszta to plamkton historii.
          • Gość: gotlama Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 22.08.05, 20:08
            Czy mógłbyś mi pomóc i wymienić które z tych pań to "plankton" wg ciebie?
            • tad9 Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 22.08.05, 20:13
              Gość portalu: gotlama napisał(a):

              > Czy mógłbyś mi pomóc i wymienić które z tych pań to "plankton" wg ciebie?


              Wszystkie, poza Katarzyną i Elżbietą. Podręczniki szkolne, czy nam się to
              podoba, czy nie mają ograniczoną pojemność. By do nich trafić, trzeba być kimś
              NAPRAWDĘ znaczącym.
              • Gość: gotlama Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 22.08.05, 20:28
                Proponuję byś na "dzień dobry" poszukał coś o Kowalewskiej. Jedno z jej ważnych
                odkryć zostało "ochrzczone" nazwiskiem mężczyzny a o Kowalewskiej zapomniano.
                • tad9 Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 22.08.05, 22:42
                  Gość portalu: gotlama napisał(a):

                  > Proponuję byś na "dzień dobry" poszukał coś o Kowalewskiej. Jedno z jej
                  >ważnych odkryć zostało "ochrzczone" nazwiskiem mężczyzny a o Kowalewskiej
                  >zapomniano.


                  Jej pech. Takich postaci jest jak psów.
                  • Gość: gotlama Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 22.08.05, 22:54
                    No to dziubasku - g.... wiesz o matematyce, a ponoć to taka "męska" dyscyplina
                    • Gość: gotlama Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 22.08.05, 23:00
                      Chyba że miałeś na myśli,że jest mnóstwo pominiętych w ten sposób kobiet -
                      tylko dlatego,że miały pecha będąc kobietami w "nie tym czasie i miejscu"
                      (to akurat nie cytat z Sapkowskiego ;)

                      Wtedy przepraszam za złe słowa.
                • trevik Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 12:48
                  W dziedzinie matematyki to w zasadzie nie tylko "na dzien dobry", ale i
                  "na dobranoc", bo drugiego przykladu takiej matematyczki jak Kowalewska juz pod
                  reka raczej nie ma - co do tego, ze sama Kowalewska byla rewelacyjnym
                  matematykiem i jest liczona do grona najwybitniejszych matematykow nie ma dwoch
                  zdan,

                  Gruss, T.
                  • Gość: Pani_Momo Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 13:29
                    trevik napisał:

                    > W dziedzinie matematyki to w zasadzie nie tylko "na dzien dobry", ale i
                    > "na dobranoc", bo drugiego przykladu takiej matematyczki jak Kowalewska juz
                    pod
                    > reka raczej nie ma

                    I tu się mylisz......

                    Ada Lovelace Byron - świetna matematyczka, poza innymi opsiągnięciami
                    opracowała metodę obliczania liczb Bernoulliego za pomocą maszyny analitycznej
                    Babbage'a, metoda ta została uznana za pierwszy program komputerowy.

                    Christine Ladd-Franklin - matematyczka, autorka prac z dziedziny logiki,
                    algebry i analizy matematycznej

                    Ellen Hayes, Hertha Ayrton, Ida Metcalf, Charlotte Angas Scott, Swetłana
                    Jitomirska, Karen Smith.......



                    • vito77 Re: Laureaci medalu Fieldsa 23.08.05, 13:55

                      Medal Fieldsa, najbardziej prestiżowa nagroda przyznawana w dziedzinie
                      matematyki (za wyniki, które miały największy wpływ na jej rozwój); ufundowany
                      w 1932 roku przez kanadyjskiego matematyka J. Ch. Fieldsa; z założenia jest
                      odpowiednikiem i uzupełnieniem Nagrody Nobla.

                      cytat ze strony internetowej "Ostatecznie można tedy sformułować twierdzenie
                      następujące: kto dostanie Medal, z pewnością jest geniuszem. Ale nie dla
                      wszystkich geniuszy tego odznaczenia starczy..."


                      ponizej odnośniki
                      encyklopedia.servis.pl/wiki/Medal_Fieldsa
                      lista laureatów
                      www.mathunion.org/medals/Fields/Prizewinners.html

                    • trevik Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 14:46
                      > I tu się mylisz......

                      Z tego, co wiem to nie, bo prace Kowalewskiej z dziedziny analizy matematycznej
                      i algebry sa uwazane za bardzo istotne (tudziez cos z krysztalami robila).

                      Zadna z tych kobiet, ktore podalas takiego dorobku naukowego _w dziedzinie
                      matematyki_ AFAIK nie maja - ciekawa jest np. Ada King (countess of Lovelace) z
                      domu Byron (bo ona Lovelas Byron sie nie nazywala): idac najbardziej sprzyjajaca
                      jej imieniu hipoteza historyczna zdefiniowala jezyk maszyny arytmetycznej i
                      zapisala w nim algorytm wyznaczania liczb bernoulliego, idac mniej sprzyjaca
                      moze sie okazac, ze znalazla w programie jej 'przyjaciela' tylko blad, albo
                      nawet, ze nic nie zrobila. Sa spory na ten temat i kazdy ma swoje racje i swoje
                      dowody.

                      Poza tym mi chodzi o nazwiska _wielkie_, ktore stoja za istotnymi dla innych
                      nauk twierdzeniami, lematami i dowodami matematycznymi a nie o caly peleon tych,
                      ktorzy "cos" zrobili - masz, to podawaj, na razie sa glownie przyklady kobiet,
                      ktore byly dobre w swoich dziedzinach a ich najglosniejsza zasluga jak czytam
                      bylo to, ze "byly pierwsza kobieta w..." a gdybys chciala wymieniac facetow,
                      ktorzy mieli podobnej rangi jakosc prac do tych wymienionych, to przypuszczam,
                      ze byloby Tobie znacznie trudniej sobie ich nazwiska przypomniec,

                      Gruss, T.
                      • krolewna_angina Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 14:55
                        Ważne jest nie to ile ich jest, tylko dynamika wzrostu ich liczby.
                        Jeżeli obecna dynamika zmian się utrzyma, to za jakiś czas liczba (i jakość)
                        kobiet-naukowców będzie równa ilości i jakości mężczyzn.
                        Nie ma logicznych powodów by miało być inaczej - chyba, że macie jakieś dowody
                        na genetyczne a nie środowiskowe różnice w rozkładzie krzywej gaussa IQ kobiet
                        i mężczyzn?
                        • monikaannaj Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 15:04
                          to za jakiś czas liczba (i jakość)
                          > kobiet-naukowców będzie równa ilości i jakości mężczyzn

                          Byc może. i wtedy bedzie można marudzic że na liscie znanych postaci jest za
                          mało kobiet umieszczonych...
                          • krolewna_angina Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 15:57
                            monikaannaj napisała:

                            > to za jakiś czas liczba (i jakość)
                            > > kobiet-naukowców będzie równa ilości i jakości mężczyzn
                            >
                            > Byc może. i wtedy bedzie można marudzic że na liscie znanych postaci jest za
                            > mało kobiet umieszczonych...


                            Wtedy zapewne nie będzie o co marudzić, gdyż kobiety nie dopuszczą do tego co
                            ma miejsce obecnie. Bo wierz mi albo nie, ale obraz wkładu kobiet w rozwój
                            cywilizacji naprawdę jest sztucznie zaniżany. Może nie aż tak dramatycznie jak
                            to wynika z niektórych głosów, ale jednak pewien problem istnieje.
                            Największy problem polega jednak na tym, że niektórzy usiłują rozumować w
                            następujący sposób: wybitnych kobiet w historii było i jest mało, bo kobiety są
                            mniej inteligentne od mężczyzn. A jak udowodnić, że są mniej inteligentne? Bo
                            wybitnych kobiet w historii było i jest mało... :)))))
                            • monikaannaj Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 17:35
                              obraz wkładu kobiet w rozwój
                              > cywilizacji naprawdę jest sztucznie zaniżany

                              ja myśle! Gdyby nie kobiety nie byłoby zadnej cywilizacji!

                              Takich co mowia ze kobiety są mniej inteligentne to raczej mniejszośc jest.
                              Przewaznie mówia że wsrod kobiet jest mniej tych absolutnie wybitnych
                              jednostek typu Kopernik czy Einstein.
                              Ale - jest tez mniej debili typu szalikowcy, skinheadzi, mniej psychopatycznych
                              jednostek typu wampir z Bytomia.

                              tak jest i tyle. I trzeba byc po prostu prymitywnym kmiotem, aby - będac np.
                              urzedniczyną w banku puchnąc z dumy z tego ze Einstein był mezczyzną... I mieć
                              z tego powodu poczucie wyższosci .
                        • trevik Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 15:37
                          Bardzo dobrze, bo im wiecej talentow bedzie nad tym, czy innym problemem
                          pracowalo i rozwiazywalo tym lepiej - zmarnowany talent, to rzecz straszna.
                          Dyskusja jednak byla o historii a nie o przyszlosci,

                          > Nie ma logicznych powodów by miało być inaczej - chyba, że macie jakieś dowody
                          > na genetyczne a nie środowiskowe różnice w rozkładzie krzywej gaussa IQ kobiet
                          > i mężczyzn?

                          A ja sadzilem, ze sa genetyczne - jak masz na to jakies dowody, ze sa wylacznie
                          srodowiskowe i "nie ma logicznych powodow", to podaj, bo ta teza wydaje sie
                          (przynajmniej dla mnie) zdecydowanie bardziej interesujaca,

                          Gruss, T.
                          • krolewna_angina Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 15:47
                            > A ja sadzilem, ze sa genetyczne


                            Tak sądzisz? Więc zapewne łatwo będzie ci to udowodnić...
                            • trevik Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 15:55
                              Pozwolisz, ze oddam Tobie palme pierwszenstwa z tym dowodzeniem, bo pierwsza
                              zaczelas temat tymi slowami:
                              "Nie ma logicznych powodów by miało być inaczej - chyba, że macie jakieś dowody
                              na genetyczne a nie środowiskowe różnice w rozkładzie krzywej gaussa IQ kobiet
                              i mężczyzn?"

                              Poprosze teraz o dowod - to chyba normalne, ze pierwszy udowadnia teze ten, kto
                              ja rzuca, czy nie? Jak bede mial zastrzezenia, to przeciwstawie temu swoje
                              materialy (czyli jak chcesz czyjegos wysilku to sie najpierw sama wysil),

                              Gruss, T.
                              • krolewna_angina Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 16:02
                                trevik napisał:

                                > Pozwolisz, ze oddam Tobie palme pierwszenstwa z tym dowodzeniem, bo pierwsza
                                > zaczelas temat tymi slowami:
                                > "Nie ma logicznych powodów by miało być inaczej - chyba, że macie jakieś
                                dowody
                                > na genetyczne a nie środowiskowe różnice w rozkładzie krzywej gaussa IQ kobiet
                                > i mężczyzn?"
                                >
                                > Poprosze teraz o dowod - to chyba normalne, ze pierwszy udowadnia teze ten,
                                kto
                                > ja rzuca, czy nie? Jak bede mial zastrzezenia, to przeciwstawie temu swoje
                                > materialy (czyli jak chcesz czyjegos wysilku to sie najpierw sama wysil),
                                >
                                > Gruss, T.


                                Ciekawe tylko z czym ja mam polemizować skoro nie istnieją żadne dowody na
                                istnienie dających się genetycznie wyjasnić różnic w rozkładzie inteligencji...
                                Uważasz, że one istnieją? To je przedstaw.
                                Mam polemizować z czymś co moim zdaniem nie istnieje? Litości...
                                • trevik Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 16:07
                                  Sorry, ale nie dam chyba rady dluzej. Ten punkt widzenia mnie po prostu zabil.
                                  Jak chcesz "jakas" moja odpowiedz, to proponuje np. taka (ze lzami w oczach,
                                  daruj niewielkie "przywlaszczenie" twojego tekstu):

                                  Mam polemizować z czymś co moim zdaniem nie istnieje? Litości...

                                  Gruss, T.
                                  • krolewna_angina Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 17:54
                                    > Sorry, ale nie dam chyba rady dluzej. Ten punkt widzenia mnie po prostu zabil.
                                    > Jak chcesz "jakas" moja odpowiedz, to proponuje np. taka (ze lzami w oczach,
                                    > daruj niewielkie "przywlaszczenie" twojego tekstu):
                                    >
                                    > Mam polemizować z czymś co moim zdaniem nie istnieje? Litości...


                                    Darowałabym ci to "przywłaszczenie" gdyby było udane - niestety nie jest.
                                    Bo fakty są następujące: ja twierdzę (i taka też była moja teza) że dowody na
                                    genetyczne uwarunkowania rozkładu inteligencji nie istnieją, ty natomiast
                                    twierdzisz że one istnieją. Trudno wymagać ode mnie bym przedstawiła dowód
                                    nieistnienia czegoś, natomiast logiczne jest wymaganie tego od ciebie - bo
                                    skoro te dowody istnieją, to w czym problem?
                                    I jedno wyjaśnienie: być może wydaje ci się, że ta rozmowa to tylko takie
                                    przekomarzanki wynikające z tego że nikomu się nie chce szukać materiałów. Nic
                                    bardziej błędnego. Nawet gdyby ci się bardzo chciało - i tak nic nie
                                    znajdziesz. Bo dowody o które proszę _naprawdę_nie istnieją, twoje przekonanie
                                    że jest inaczej może być co najwyżej interesujące dla kogoś badającego wpływ
                                    stereotypów na poglądy. EOT
                                    • trevik Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 18:50
                                      No nie - widze, ze idziesz dalej...

                                      > ty natomiast twierdzisz że one istnieją.

                                      Gdzie tak twierdze? Podaj miejsce, albo przepraszaj. Napisalem tylko "sadzilem,
                                      ze sa genetyczne", tudziez wyrazilem gotowosc do zglebienia tematu w momencie,
                                      gdybym mial zastrzezenia do Twoich dowodow (czyli juz sie postawilem w opozycji
                                      do Twojego twierdzenia) a dowodow oczekiwalem w tezie, ze te roznice sa
                                      srodowiskowe - sama napisalas "genetyczne a nie srodowiskowe", wiec wnioskuje,
                                      ze wiesz, ze roznice sa srodowiskowe i opierasz to na jakims dowodzie. Teraz
                                      jednak mysle, ze dowodu rowniez nie masz a Twoje "istnienie/nieistnienie"
                                      jakiegokolwiek dowodu w tej kwestii jest oparte wylacznie na Twojej wlasnej
                                      opinii. Zwroc uwage, ze ja sie nad zadna opcja nie upieram, w przeciwienstwie do
                                      Ciebie.

                                      > wet gdyby ci się bardzo chciało - i tak nic nie
                                      > znajdziesz.

                                      Z tym "znajdziesz" to przyznaje racje - nawet gdyby byly to z powodu
                                      amerykanskich i europejskich szlabanow politycznej poprawnosci mogloby nie byc
                                      calkiem proste sie do nich dobrac.

                                      > Bo dowody o które proszę _naprawdę_nie istnieją, twoje przekonanie
                                      > że jest inaczej może być co najwyżej interesujące dla kogoś badającego wpływ
                                      > stereotypów na poglądy. EOT

                                      Jejku - nawet, jesli moje myslenie jest stereotypowe, to dalej nie widze dowodu
                                      w tym, ze to faktycznie tylko stereotyp a dwa mam pewne historyczne przeslanki
                                      do tego, aby tak sadzic i nie zamierzam pewnych spostrzezen wylacznie tlumaczyc
                                      genderowo, bo akurat taka jest moda.

                                      Gruss, T.

                                      PS: Gdy dajesz EOT na koncu listu, to nie stawiaj w nim pytajnikow.
                        • tad9 Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 15:38
                          krolewna_angina napisała:

                          > Ważne jest nie to ile ich jest, tylko dynamika wzrostu ich liczby.
                          > Jeżeli obecna dynamika zmian się utrzyma, to za jakiś czas liczba (i jakość)
                          > kobiet-naukowców będzie równa ilości i jakości mężczyzn.
                          > Nie ma logicznych powodów by miało być inaczej - chyba, że macie jakieś
                          dowody
                          > na genetyczne a nie środowiskowe różnice w rozkładzie krzywej gaussa IQ
                          kobiet
                          > i mężczyzn?

                          Pożyjemy, zobaczymy. Związek Radziecki miał doścignąć i prześcignąć USA (w
                          każdej dziedzinie). Nie pozostaje Ci nic innego, jak pocieszać się niewiadomą
                          przyszłością. Wiele to nie jest ........
                          • krolewna_angina Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko 23.08.05, 15:49
                            > Pożyjemy, zobaczymy. Związek Radziecki miał doścignąć i prześcignąć USA (w
                            > każdej dziedzinie). Nie pozostaje Ci nic innego, jak pocieszać się niewiadomą
                            > przyszłością. Wiele to nie jest ........


                            Sowieci używali danych wziętych z sufitu. Ja mówię o faktach.
                        • Gość: Bleman Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.05, 03:00
                          Wedlog niemieckich 19 wiecznych demografow w latach 50 ,20 wieku berlin powinien
                          byc zamieszkiwany w wiekszosci przez... Polakow.

                          Jakie kolwiek dlugodystansowe przewidywanie nie ma najmniejszego sensu.

                          > na genetyczne a nie środowiskowe różnice w rozkładzie krzywej gaussa IQ kobiet
                          > i mężczyzn?

                          A kto powiedzial ,ze "srodowisko" w jakim beda sie wychowywac dzieci zmieni sie
                          na tyle ,ze ilosc kobiet geniuszy wzrosnie ?
                          Co jesli np. za 50 lat polowa zachodniej europy bedzie zislamizowana ?

                          P.S.
                          Czy sa gdzies dostepne "dowody"(ale nie bzdurne gender studies czy inne po lini
                          na bazie ideologiczne twory) na to ,ze rozklad krzywej gaussa kobiet i mezczyzn
                          rozni sie z przyczyn srodowiskowych ?

                          P.S.
                          Moze roznic genetycznych nie ma, a sa np. roznice hormonalne ktore taki stan
                          rzeczy powoduja ?


                          • Gość: trevik Re: Jeszcze o podręcznikach i nie tylko IP: *.dip.t-dialin.net 25.08.05, 13:15
                            > Wedlog niemieckich 19 wiecznych demografow w latach 50 ,20 wieku berlin powinie
                            > n
                            > byc zamieszkiwany w wiekszosci przez... Polakow.

                            A jeszcze troche i bedzie zamieszkiwany w wiekszosc przez Turkow, co nawet
                            najbardziej smialemu futuryscie tamtych czasow nawet do glowy by nie przyszlo.

                            > Czy sa gdzies dostepne "dowody"(ale nie bzdurne gender studies czy inne po lini
                            > na bazie ideologiczne twory) na to ,ze rozklad krzywej gaussa kobiet i mezczyzn
                            > rozni sie z przyczyn srodowiskowych ?

                            Tez na ten dowod czekam i czekam i chyba sie nie doczekam,

                            Gruss, T.
                  • Gość: gotlama Re: jeszcze o paniach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 23.08.05, 14:18
                    A z dziedzin które posługują się matematyką - Chien-Shiung Wu , Rosalind
                    Franklin - zresztą też z wykształcenia fizyk.
                    Chemia - Lise Meitner, Marquerite Perey
                    • tad9 Re: jeszcze o paniach i nie tylko 23.08.05, 15:39
                      Gość portalu: gotlama napisał(a):

                      > A z dziedzin które posługują się matematyką - Chien-Shiung Wu , Rosalind
                      > Franklin - zresztą też z wykształcenia fizyk.
                      > Chemia - Lise Meitner, Marquerite Perey

                      BAAAARDZO DUŻO :-)))))) Takich postaci wśród mężczyzn jest na pęczki. Nikt
                      już ich nawet nie liczy.
                      • Gość: gotlama Re: jeszcze o paniach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 23.08.05, 16:37
                        Ale gdybym ci napisała o tym że pan Blanc był wybitnym matematykiem, choć to
                        postać podobnej klasy, co poprzednio przeze mnie wymienione, to ochoczo byś
                        przytaknął (wkład w próby udowodniena Wielkiego Twierdzenia Fermata)
                        • trevik Re: jeszcze o paniach i nie tylko 23.08.05, 18:40
                          > Ale gdybym ci napisała o tym że pan Blanc był wybitnym matematykiem, choć to
                          > postać podobnej klasy, co poprzednio przeze mnie wymienione, to ochoczo byś
                          > przytaknął (wkład w próby udowodniena Wielkiego Twierdzenia Fermata)

                          Wielkie Twierdzenie Fermata to byl jeden z problemow matematyki, ktorego _nikt_
                          nie potrafil rozwiazac przez kilkaset lat a przez ten czas byl traktowany jako
                          bardzo atrakcyjny do rozwiazania a lamaly tym sobie glowy matematycy z grona
                          najlepszych. Wklad w dowod mialo wielu matematykow, ale akurat nazwisko Blanc
                          (czy le Blanc, bo chyba o ta osobe Tobie chodzilo, tudziez Sophie Germain) sie w
                          historii tego dowodu specjalnie blisko nie kreci. AFAIK tej pory nie ma
                          przekonywujacego dowodu analitycznego (jakis rosjanin jest blisko jak czytalem).
                          Ale z tego, co czytalem, to gdyby trzeba bylo podac liste tych, ktoryrzy w jakis
                          sposob przyczynili sie do udowodnienia WTF to pan/pani Blanc-Germain bylaby w
                          bardzo obszernym i szacownym gronie.

                          Gruss, T.
                          • Gość: gotlama Re: jeszcze o paniach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 23.08.05, 19:03
                            Aż tak bardzo Cię paluszki swędziały by pochwalić się wiedzą "na temat" pewnej
                            osoby?
                            Pytanie było do Tada i SPECJALNIE zostało zadane w taki a nie inny sposób :/

                            • trevik Re: jeszcze o paniach i nie tylko 23.08.05, 20:21
                              No jejku - to jest mi przykro, ze zepsulem "zasadzke" ;-). Na drugi raz bede
                              bardziej uwazal, ale tez staraj sie podsylac przyklady bardziej klarowne a nie
                              ciekawa (a jakze) matematyczke, ktora kiedys cos tam zrobila, ale bardziej jest
                              faktycznie dowodem na owczesna dyskryminacje kobiet w nauce (sprawa miala
                              miejsce pare wiekow temu) niz na kobiete o konkretnym dorobku,

                              Gruss, T.
                            • tad9 Re: jeszcze o paniach i nie tylko 23.08.05, 20:25
                              Gość portalu: gotlama napisał(a):

                              > Aż tak bardzo Cię paluszki swędziały by pochwalić się wiedzą "na temat"
                              >pewnej osoby? Pytanie było do Tada i SPECJALNIE zostało zadane w taki a nie
                              >inny sposób :/

                              Oczywiście, że specjalnie, jakże by inaczej :-)))))))
                              Do rzeczy:
                              Mówimy o podręcznikach szkolnych. Podręczniki szkolne, mają między innymi i
                              taką cechę, że zwykle nie składają się z 7 tomów, po 300 stron każdy. Zawierają
                              pewien wyciąg. Aby go uzyskać materia historii poddana zostaje ostrej selekcji:
                              do podręcznika trafiają niemal wyłącznie gwiazdy NAPRAWDĘ pierwszej wielkości.
                              Pewne ikony swoich czasów, czy dziedzin. Oczywiście, takie ikony można też
                              kreować: jeśli dziś zaczniemy pisać w podręcznikach, że pani X
                              była "najwybitniejszą matematyczką swoich czasów" dzieci to łykną (cóż im
                              pozostaje?). Nawet Einstein (a może zwłaszcza on?) jest ikoną wykreowaną. Ile w
                              podręcznikach pisze się o tych wszystkich wybitnych umysłach, które prostowały
                              mu ścieżki? Niewiele. Teraz: skąd wziął się taki a nie inny zestaw nazwisk w
                              podręcznikach? Otóż, z całą pewnością nie jest to wynik chęci "zrobienia
                              kobietom na złość". Kryterium - jeśli chodzi o osiągnięcia naukowe - jest tu
                              głównie "głośność" nazwiska, zresztą zwykle "głośność" zasłużona (czy jakieś
                              nazwisko pojawia się niezasłużenie?), innym kryterium jest "skrzywienie
                              narodowe". To skrzywienie sprawia, że pewne nazwiska W OGÓLE się pojawiają (np.
                              Eleonora Akwitańska, jak sądzę pojawia się w podręcznikach francuskich, a
                              świeci nieobecnością w polskich), skrzywienie to rzutuje też na sposób, w jaki
                              pisze się o pewnych przynajmniej postaciach. Jeśli o Katarzynie Wielkiej pisze
                              się w polskich podręcznikach źle, to nie dlatego, że to kobieta, ale przez
                              wzgląd na jej posunięcia wobec Rzeczypospolitej. Z czym wchodzą feministki? Z
                              konkurencyjnym "nacjonalizmem".
                              • trevik Re: jeszcze o paniach i nie tylko 23.08.05, 20:49
                                Tu akurat sie z Toba nie zgodze.

                                > Nawet Einstein (a może zwłaszcza on?) jest ikoną wykreowaną. Ile w
                                > podręcznikach pisze się o tych wszystkich wybitnych umysłach, które prostowały
                                > mu ścieżki? Niewiele.

                                Przesadzasz - a co pisze o samym Einsteinie? To, ze facet byl zydem i syjonista
                                nie jest powodem, aby mu umniejszac jako naukowcowi - wspolpraca w takiej
                                dziedzinie jak fizyka jest AFAIK istotna i w otoczeniu Einstein mial kilku
                                wielkich (i niektore prace byly zespolowe), co nie znaczy, ze sam byl cienki,

                                Gruss, T.
                                • tad9 Zadanie dla pań (i nie tylko). 23.08.05, 21:04
                                  trevik napisał:

                                  > Przesadzasz - a co pisze o samym Einsteinie? To, ze facet byl zydem i
                                  >syjonista nie jest powodem, aby mu umniejszac jako naukowcowi

                                  Nie napisałem, że był cienki, ale że jego postać jest mocno wypromowana. Nie
                                  lekceważyłbym marketingu w sprawach tego rodzaju. Są co prawda ponoć tacy,
                                  którzy zarzucają mu plagiat (lub prawie plagiat), ale nie siedzę w tym na tyle
                                  mocno, by wypowiadać się w tej kwestii.
                                  Co piszę o samym Einsteinie? Nie wiem (dziś), nie mam pod ręką podręcznika
                                  szkolnego obejmującego okres, w którym narobił najwięcej szumu. Ale tak się
                                  składa, że mam pod ręką podręcznik "Historia 1945-1990" dla szkół średnich Anny
                                  Radziwiłł i Wojciecha Roszkowskiego (wyd. PWN 1994). Otóż, w podręczniku tym -
                                  o ile zdążyłem się zorientować - nie pojawia się ANI JEDNO nazwisko uczonego,
                                  niezależnie od jego płci. Jest rozdział "Problemy cywilizacyjne końca XX
                                  wieku", w którym ogólnie potraktowano takie zagadnienia jak "rewolucja
                                  technologiczna i informatyczna". I tu zadanie dla pań: proszę o odpwowiedź na
                                  pytanie "jak na tym tle wypadają wszystkie te "dyskryminowane uczone kobiety"?
                                  • trevik Re: Zadanie dla pań (i nie tylko). 23.08.05, 21:17
                                    > Są co prawda ponoć tacy,
                                    > którzy zarzucają mu plagiat (lub prawie plagiat), ale nie siedzę w tym na tyle
                                    > mocno, by wypowiadać się w tej kwestii.

                                    Postac jest wypromowana, bo okazal sie "medialny", ale to tyczy tzw. "zwyklych"
                                    ludzi, co nie zmienia faktu, ze z panteonie fizykow jako takich rowniez jest
                                    uwazany za jednego z najwiekszych uczonych - tak bedzie przynajmniej do czasu,
                                    az ktos nie udowodni, ze Einstein sie zasadniczo pomylil, na razie taki sie nie
                                    trafil, choc posada takiego, ktory obalilby np. teorie wzglednosci jednym
                                    konkretnym dowodem z tego co wiem to jedna z bardziej atrakcyjnych posad w
                                    dzisiejszej fizyce. Udowodnienie Einsteinowi plagiatu sadze, ze byloby niemalze
                                    szczytem marzen dla niejednego historyka, czy fizyka a to tez nie mialo poki co
                                    miejsca.

                                    Gruss, T.
                              • Gość: gotlama Re: jeszcze o paniach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 23.08.05, 21:51
                                Ted - zestaw tych pań o którym napisałeś na początku tematu wygląda tak, jakby
                                układały je ultraradykalne feministki odrzucające wszystko co ma z cywilizacją
                                techniczną, będącą według nich "męskim wytworem" wspólnego.(więc z twojej
                                strony cytowanie tego zestawu było niezręcznością - świadczącą nie tyle o
                                braku kobiet wśród naukowców z "wyższej półki" co o braku rozeznania autorów
                                tej publikacji historii ogólnej i historii nauki lub o ich celowym działaniu)

                                Może zamiast odpowiadać niegrzecznie o pęczkach, psach itd., na spokojnie
                                zaznajomisz się z notkami biograficznymi wymieninych przeze mnie pań.
                                Jak sam zauważyłeś powstanie tzw. ikony to efekt kreacji, talent jest warunkiem
                                koniecznym, ale niewystarczającym.
                                Einsteinowi poszczęściło się.
                                Jego teorię dało się "zwulgaryzować" i podać w postaci opowiastek niezwykłych.
                                Doświadczenia pani Wu nie bardzo da się w tak efektowny sposób spopularyzować.
                                Nie sugeruję ci bynajnmiej detronizacji Einsteina, ale oddanie sprawiedliwości
                                tym które zajęły się mniej "chwytliwymi" dla kultury masowej teoriami.
                                • tad9 Re: jeszcze o paniach i nie tylko 23.08.05, 22:18
                                  Gość portalu: gotlama napisał(a):

                                  > Może zamiast odpowiadać niegrzecznie o pęczkach, psach itd., na spokojnie
                                  > zaznajomisz się z notkami biograficznymi wymieninych przeze mnie pań.
                                  > Jak sam zauważyłeś powstanie tzw. ikony to efekt kreacji, talent jest
                                  >warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym.

                                  Dobrze, ale chodzi też o stopień kreacji. Raz jeszcze zaznaczam: należy zdać
                                  sobie sprawę, o czym mówimy. Mówimy o PODRĘCZNIKACH szkolnych, a nie np. o
                                  akademickiej "Wielkiej Historii Nauki". Do podręcznika trafiają gwiazdy z
                                  NAJWYŻSZEJ półki. Wymieniane tu panie takimi nie są, niezależnie od ich
                                  talentów. Przykro mi. Jak piszę gdzieś poniżej czy powyżej, w podręczniku do
                                  którego zerknąłem w okresie 1945-1990 nie pojawia się ŻADNE nazwisko uczonego.
                                  I TO jest perspektywa, a nie pretensje jakiejś pani w "WO". Albo od innej
                                  strony. Ten sam podręcznik. Część II "Europa i świat po II wojnie światowej
                                  1945-1962", rozdział: "Europa Zachodnia i USA". Wynotowałem postaci: Churchill,
                                  Jerzy V, Elżbieta II, de Gaulle, Mussolini, Wiktor Emanuel, Adenauer, Ludwik
                                  Erdhard, Orwell, Koestler, Marshall, Robert Schuman, de Gasperi, Franco,
                                  Salazar, Henry Wallace, Thomas Dewye, Truman, Klaus Fuchs (nie jako uczony,
                                  lecz jako szpieg), Julius i Ethel Rosenbergowie, Hoover, Mc Carthy, Eisenhower,
                                  Kennedy. Jeśli odliczymy głowy państw, premierów i "Ojców Założycieli" EWG
                                  zostają nam:
                                  Ludwig Erhard - twórca niemieckiego "cudu gospodarczego"
                                  Orwell i Koestler - wymienieni w kontekście demaskowania systemu sowieckiego w
                                  oczach zachodniej opinii publicznej.
                                  Wallace i Dewye - dziś mało znani kandydaci na prezydenta USA, pojawiają się
                                  tylko przez wzgląd na Trumana - jego zwycięstwo było tak niespodziewane, że
                                  ogłoszono nawet inne wyniki w niektórych gazetach.
                                  Fuchs i Rosenbergowie - ilustrują wzmiankę o sowieckiej infiltracji Zachodu.
                                  Hoover - szef FBI
                                  Mc Carthy - wiadomo, dość głośna postać.
                                  Marshall - oczywiście w związku z "Planem Marshalla".

                                  Jaką panią i za co chciałabyś wcisnąć w to towarzystwo?

                                  • Gość: gotlama Re: jeszcze o paniach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 24.08.05, 14:45
                                    Z nieśmiałością pewną zaproponuję ci Margaret Tatcher - za słuchanie rad
                                    Miltona Friedmana (czyli za walkę z "tyranią beneficjentów")
                                    • Gość: Pani_Momo Re: jeszcze o paniach i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 16:25
                                      Rozumiem, że chodzi o wiek XX?

                                      Benasir Butto
                                      Condolezza Rice
                                      Matka Teresa
                                      Indira Gandhi
                                      Amelia Earhart
                                      Emmeline Pankhurst
                                      Bertha von Suttner
                                      Vera Mechnik-Stevenson
                                      Oriana Falacci
                                      Barbara McClintoc
                                      Rita Levi Montalcini
                                      Dorothy Crowfoot Hodgkin
                                      Florence Nightingale
                                      Mary Leakey
                                      Gertrude Elion
                                      Rosalyn Yallow
                                      Virginia Woolf
                                      Emily Green
                                      Evita Peron
                                      Oprah Winfrey

                                      To tylko kilka, o których osiągnięciach średnio wykształcony człowiek powinien
                                      wiedzieć..

                                      • tad9 Re: jeszcze o paniach i nie tylko 24.08.05, 16:57
                                        Gość portalu: Pani_Momo napisał(a):

                                        > Rozumiem, że chodzi o wiek XX?

                                        Tak, ale w węższym wymiarze. Mówimy o Europie Zachodniej i USA w latach 1945-
                                        1962. Ile z wymienionych pań mieści się w tych ramach?

                                        • Gość: Pani_Momo Re: jeszcze o paniach i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:40
                                          Gabriela Mistral - nagrodę Nobla z literatury
                                          Emily Green - pokojowa nagrodę Nobla
                                          Tove Jansson - opowieść dla dzieci o muminkach, która stał się światowym
                                          bestsellerem
                                          Rita Levi-Montalcino odkryła hormon wzrostu, za swoje prace otrzymała nagrode
                                          Nobla.
                                          Elżbieta II - królowa Anglii
                                          Rosa Parks - rozpoczęła CZYNNĄ walkę z segregacją rasową w USA
                                          Dorothy Crowfoot Hodgkin - nagroda Nobla w dziedzinie chemii
                                          Gerty Cori - nagroda Nobla za badania nad cukrzycą
                                          Maria Goeppert-Mayer - nagroda Nobla - fizyka
                                          Emily Green Balch - pokojowa nagroda Nobla

                                          Tyle tak na szybko.

                                      • Gość: gotlama Re: jeszcze o paniach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 24.08.05, 17:38
                                        Pani Momo - przyznam się szczerze iz moim zdaniem pani Bhutto odcinała "kupony
                                        od męczeństwa", Indira Gandhi - tak naprawdę szkoda że wskutek zbieżności
                                        nazwisk jest kojarzona z "tym" Gandhim. Jeszcze parę pań z tego towarzystwa
                                        jest bardziej "znane" niż wybitne, np Evita Peron. Trzeba by też z tej listy
                                        sciągnąć panie które dokonały np przelotu "jako pierwsza kobieta" bo mimo
                                        całego podziwu dla nich, ich dokonania nie będą argumentem w dyskusji z Tadem.
                                        No i Vera nazywała się MENCHIK ;) - rzeczywiście dobry przykład, ale cóż jeśli
                                        się nie grało z Big Blue, to się siedzi na półkach historii szachów i zarasta
                                        kurzem :/
                                        Nazwisko Nightingale dośc często jest wymieniane w popularnych publikacjach,
                                        więc przypominanie nie jest tu potrzebne.
                                        Jednak też nie przesadzajmy z tą obowiązkową znajomością nazwisk - kto z
                                        czytających potrafi wymienić z pamięci, bez zaglądania w internet nazwisko pana
                                        który wspólnie z panią wymienioną w tym spisie został nagrodzony za badania nad
                                        lekami na AIDS ;).
                                        No i proszę nie kopiować list ze stron feministych, bo są tam błędy w pisowni
                                        niektórych nazwisk - tak więc nie Green a Greene, chyba że nie o tę panią
                                        chodziło ;)
                                        Jeszcze bym dopisała panią Corazón Cojuangco Aquino.
                                        Pozdrowienia..... :)
                                        • tad9 Re: jeszcze o paniach i nie tylko 24.08.05, 17:48
                                          Gość portalu: gotlama napisał(a):

                                          > Pani Momo - przyznam się szczerze iz moim zdaniem pani Bhutto
                                          odcinała "kupony
                                          > od męczeństwa", Indira Gandhi - tak naprawdę szkoda że wskutek zbieżności
                                          > nazwisk jest kojarzona z "tym" Gandhim. Jeszcze parę pań z tego towarzystwa
                                          > jest bardziej "znane" niż wybitne, np Evita Peron.

                                          Raz jeszcze przypominam: mówimy o obszarze "Europa Zachodnia i USA" w
                                          okresie "1945 - 1962". Tak wygląda ten rozdział, a ja chcę trzymać się
                                          konkretów. Jakie masz propozycje mieszczące się w tych ramach?


                                          > Pozdrowienia..... :)
                                          • Gość: gotlama Re: jeszcze o paniach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 24.08.05, 17:54
                                            Tad - nie denerwuj się - zaraz do ciebie wracam, teraz muszę troszkę
                                            pogawędzić "między nami kobietami" więc nie zawężaj innych to swojego
                                            ukochanego wycinka historii, bo my tu sobie z Panią Momo tak ogólnie
                                            plotkujemy :)
                                    • tad9 Re: jeszcze o paniach i nie tylko 24.08.05, 16:55
                                      Gość portalu: gotlama napisał(a):

                                      > Z nieśmiałością pewną zaproponuję ci Margaret Tatcher - za słuchanie rad
                                      > Miltona Friedmana (czyli za walkę z "tyranią beneficjentów")

                                      Ja zaś z pewną nieśmiałością zwrócę uwagę, że mowa jest o rozdziale "Europa
                                      Zachodnia i USA" z części I książki - "Europa i świat po II wojnie światowej
                                      (1945-1962)". Szczyt kariery Thatcher przypada na inne lata. Thatcher pojawia
                                      się oczywiście, ale w części V - "Europa i świat w latach 80 i na początku 90-
                                      tych".
                                      • Gość: gotlama Re: jeszcze o paniach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 24.08.05, 18:28
                                        Szukając argumentów do dyskusji z tobą rzeczywiście natknęłam się na rzecz
                                        zadziwiającą. Prawie posucha. Np. taka Maria Goeppert Mayer emigrowała do
                                        Stanów - czyżby co mogło to uciekało ze zniszczonej powojennej Europy do
                                        rozwiniętych ośrodków badawczych w USA ?. Ciekawe czy wśród panów - naukowców
                                        te tendencje też się zarysowywały.
                                        Jednak mimo tych spostrzeżeń mam pytanie - chcesz udowadniać swą tezę przez
                                        interpolację takiego małego obszaru i odcinka czasu na całą historię świata?
                                        Faktycznie zagapiłam się (a może za bardzo chciałam "ja ci pokaże !!!" ;),
                                        szukając postaci która by mogła spełnić twoje wymagania, ale chyba widzisz, że
                                        twój chwyt z metodycznego punktu widzenia też nie był o.k.
                                        • tad9 Re: jeszcze o paniach i nie tylko 24.08.05, 21:53
                                          Gość portalu: gotlama napisał(a):

                                          > Jednak mimo tych spostrzeżeń mam pytanie - chcesz udowadniać swą tezę przez
                                          > interpolację takiego małego obszaru i odcinka czasu na całą historię świata?
                                          > Faktycznie zagapiłam się (a może za bardzo chciałam "ja ci pokaże !!!" ;),
                                          > szukając postaci która by mogła spełnić twoje wymagania, ale chyba widzisz,
                                          >że twój chwyt z metodycznego punktu widzenia też nie był o.k.

                                          Nie było tutaj żadnego "chwytu". Po prostu wynotowałem nazwiska pojawiające się
                                          w jednym z rozdziałów podręcznika do historii. Chwytem jest to, co
                                          zaprezentowała pani udzielająca wywiadu dla "WO". "Na 175 postaci tylko 5
                                          kobiet" - jak to brzmi! A diablica tkwi w szczegółach. Jeśli popatrzymy na to
                                          bliżej, okaże się np. że z całej historii Francji pojawia się w podręczniku 4
                                          nazwiska - zdaje się najważniejsi prezydenci i premierzy (nie liczyłem,
                                          strzelam). Podobnie z historią Anglii. Niektóre KRAJE nie pojawiają się wcale
                                          (omawiane są ogólnie regiony). To takie rozdziały "robią" podręcznik, a
                                          rozdziałom trudno zarzucić dyskryminację kobiet. W okresie o którym mowa z
                                          historii Francji pojawia się bodaj tylko de Gaulle. Ilu znanych FRANCUZÓW
                                          niezależnie od płci zostało pominiętych? Nie ma de Beauvoir? Nie ma też
                                          Sartrea. Nie jest tak, że pomija się kobiety. Pomija się OGROMNĄ większość
                                          WSZYSTKICH nazwisk. To prawda, że po podliczeniu wypada przewaga mężczyzn, ale
                                          sama odpowiedz sobie na pytanie - gdybyś miała umieścić w podręczniku jakieś
                                          nazwisko z historii Francji w latach 1945-1962, to czy nie byłby to przypadkiem
                                          de Gaulle? Kobiety - uczone są "dyskryminowane"? W całym podręczniku nie
                                          znalazłem ANI jednego nazwiska uczonego. Prawdopodobnie w części 1900 - 1945
                                          pojawia się KILKA nazwisk, z nieśmiertelnym Einsteinem na czele. Otóż, przy
                                          TAKIEJ selekcji naprawdę trudno wcisnąć jakiegoś odkrywcę jednego pierwiastka
                                          czy zapomnianą noblistkę z kategorii "literatura" (ile osób na Zachodzie wie,
                                          że Reymont dostał nobla? 10? 50?).
                                          • Gość: gotlama Re: jeszcze o paniach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 24.08.05, 22:37
                                            Trudno ni konkurować z Twoją znajomością podręczników do historii. W moim
                                            przypadku kontakt z nazwiskami i dokonaniami osób, które odegrały jakąś tam
                                            rolę w popychaniu naszej cywilizacji odbywał się raczej przez literaturę
                                            popularnonaukową i bardziej specjalistyczną z zakresu tzw. nauk przyrodniczych.
                                            Ja nie kopię się a koniem, czyli nie neguję faktu, że kobiet znaczących w
                                            dziedzinie rozwoju nauk przyrodniczych było jednak mniej niż mężczyzn, nie
                                            neguję faktu, że jest taka możliwość,że wśród naprawdę bardzo wybitnie
                                            uzdolnionych w tych dziedzinach może być więcej mężczyzn niż kobiet, drażni
                                            mnie jednak stawianie tezy, że skoro "ona jest kobietą to jest niezdolną do
                                            myślenia syntetycznego" bez żadnej próby weryfikacji. A drugim zjawiskiem dla
                                            mnie śmiesznym jest przeświadczenie niektórych "misiów o małym rozumku", że
                                            skoro są tej samej płci co ci wybitni panowie, to są inteligentniejsi od
                                            każdej, nawet najbardziej utytułowanej fizyczki matematyczki itp. i nikt nie
                                            może nikt co do tego mieć najmniejszych wątpliwości.
                                            To tyle na dobranoc i jako przyczynek do dalszych dyskusji ;)
                                            • Gość: gotlama Re: korekta "klawiszówek" ;) IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 24.08.05, 23:17
                                              Trudno ni konkurować z Twoją znajomością podręczników do historii. W moim
                                              przypadku kontakt z nazwiskami i dokonaniami osób, które odegrały jakąś tam
                                              rolę w popychaniu naszej cywilizacji odbywał się raczej przez literaturę
                                              popularnonaukową i bardziej specjalistyczną z zakresu tzw. nauk przyrodniczych.
                                              Ja nie kopię się a koniem, czyli nie neguję faktu, że kobiet znaczących w
                                              dziedzinie rozwoju nauk przyrodniczych było jednak mniej niż mężczyzn, nie
                                              neguję faktu, że jest taka możliwość,że wśród naprawdę bardzo wybitnie
                                              uzdolnionych w tych dziedzinach może być więcej mężczyzn niż kobiet, drażni
                                              mnie jednak stawianie tezy, że skoro "ona jest kobietą to jest niezdolną do
                                              myślenia syntetycznego", bez żadnej próby weryfikacji. A drugim zjawiskiem dla
                                              mnie śmiesznym jest przeświadczenie niektórych "misiów o małym rozumku", że
                                              skoro są tej samej płci co ci wybitni panowie, to są inteligentniejsi od
                                              każdej, nawet najbardziej utytułowanej fizyczki matematyczki itp. i nikt nie
                                              może co do tego mieć najmniejszych wątpliwości.
                                              To tyle na dobranoc i jako przyczynek do dalszych dyskusji ;)


                                            • tad9 Re: jeszcze o paniach i nie tylko 24.08.05, 23:29
                                              Gość portalu: gotlama napisał(a):

                                              > drażni
                                              > mnie jednak stawianie tezy, że skoro "ona jest kobietą to jest niezdolną do
                                              > myślenia syntetycznego" bez żadnej próby weryfikacji.

                                              To już temat na inną rozmowę. W tym wątku trzymajmy się podręczników. Czy aby
                                              na pewno jest tak, że uczniowie odbierają podręczniki w sposób właściwy
                                              adeptkom gender studies? Co do mnie, nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek
                                              odbierał podręczniki pod kątem płciowym. Płeć była tu zmienną nieznaczącą.
                                              Jeśli pojawiał się (znowu) Einstein pojawiał się jako uczony, nie jako
                                              mężczyzna, czy nawet nie jako uczony-mężczyzna. Jeśli wogóle szkoła
                                              ukierunkowywała na jakąś zmienną, to - jak już wspomniałem - była to
                                              zmienna "narodowość", a może raczej "polskość". Jeśli więc pojawiała się
                                              Skłodowska, to nie jako kobieta, która coś osiągnęła w patriarchalnym świecie,
                                              ale jako znana Polka (nawiasem mówiąc, we Francji eksponuje się mocno jej męża,
                                              i też nie z powodu płci). Zmienną płciową wyeksponować oczywiście dałoby się,
                                              gdyby ktoś chciał. Pojawia się jednak pytanie: czy warto? Zaryzykuję
                                              twierdzenie, że 95% uczniów nie czyta podręczników "płciowo", a więc ani nie
                                              towarzyszą czytaniu wzloty płciowej dumy, ani ataki frustracji płciowej (że
                                              kobiet tak mało). Po prostu - ta zmienna jest poza ich świadomością, do czasu,
                                              aż ktoś nie zacznie kłaść na nią nacisku. Twierdzenie, że naczytawszy się
                                              takich podręczników uczniowie nafaszerują sobie głowy "patriarchalnymi
                                              stereotypami" jest naciągane. Równie dobrze można twierdzić, że szkoły
                                              produkują rasistów (większość osiągnięć mają na koncie biali). Ruch jku
                                              rasizmowi pojawiłby się wówczas, gdyby pojawili się nauczyciele i autorzy
                                              podręczników podnoszących zmienną "rasa". Weźmy coś takiego: wśród wymienionych
                                              przeze mnie osób, a nie było ich tak wiele, pojawia się aż troje Żydów, i
                                              WSZYSCY w negatwynym kontekście (sowieccy szpiedzy). Zwróciłaś na to uwagę?
                                              Podręcznki "ranią" tylko "nacjonalistki płciowe", czyli - feministki. Jeśli
                                              chodzi o mnie - wolę NIEŚWIADOME płciowo konstruowanie podręczników, które daje
                                              w efekcie proporcje "5 kobiet na 175 postaci", niż świadomą inżynierię
                                              społeczną proponowaną przez feministki.



                                              • Gość: gotlama Re: jeszcze o paniach i nie tylko IP: *.dynamic.adsl-line.inode.at 25.08.05, 23:24
                                                Tadzie - w twojej książce jednak pojawiła się Skłodowska - więc nie mogłeś
                                                nabrać podejrzeń, że kobiety mogą się wykazać zacnością serca, ale zmysłem do
                                                nauk scisłych - to już nie. Dlatego może płeć nie odgrywała dla ciebie istotnej
                                                roli.

                                                Dzieci są bacznymi obserwatorami.


                      • kot_behemot8 Re: jeszcze o paniach i nie tylko 23.08.05, 18:20
                        tad9 napisał:

                        > Gość portalu: gotlama napisał(a):
                        >
                        > > A z dziedzin które posługują się matematyką - Chien-Shiung Wu , Rosalind
                        > > Franklin - zresztą też z wykształcenia fizyk.
                        > > Chemia - Lise Meitner, Marquerite Perey
                        >
                        > BAAAARDZO DUŻO :-)))))) Takich postaci wśród mężczyzn jest na pęczki. Nikt
                        > już ich nawet nie liczy.


                        Skąd wiesz? Czy twoja znajomość chemii jest wystarczająca by ocenić na jakie
                        miejsce w "rankingu" zasługują odkrycia Marquerite Perey, jaki jest twój tytuł
                        (naukowy najlepiej;) do ferowania takich ocen?
                        • tad9 Re: jeszcze o paniach i nie tylko 23.08.05, 20:33
                          kot_behemot8 napisała:

                          > Skąd wiesz? Czy twoja znajomość chemii jest wystarczająca by ocenić na jakie
                          > miejsce w "rankingu" zasługują odkrycia Marquerite Perey, jaki jest twój
                          >tytuł (naukowy najlepiej;) do ferowania takich ocen?

                          Tak się składa, że wśród moich tytułów posiadam i tytuł technika chemika.
                          Mniejsza o to. Weź sobie podręcznik obejmujący okres, w którym działała Perey i
                          zobacz, jakich chemików się w nim wymienia i z jakiego powodu, lub - ogólnie -
                          zobacz jakich naukowców wymienia się w związku z tym okresem i za co, a potem
                          odpowiedz sobie na pytanie o kryteria rankingu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka