Dodaj do ulubionych

Co jest w Polsce najbardziej potępianą zbrodnią?

23.12.05, 10:46
A jednocześnie najłagodniej karaną?

Zdrada.

Ale nie każda zdrada, tylko zdrada szczególna.

Najgorsza jest zdrada męża przez jego własną żonę.

Ale nie taka zwykła zdrada, kiedy żona bzyka sąsiada.

Najgorszą zdradą jest donos na męża, że bije lub gwałci żonę. "Gwałci własną
żonę"!? Jak w ogóle może przyjść komuś do głowy, że można zgwałcić własną
żonę?!

Ale co zrobić z żoną, która donosi na własnego męża? Zabić taką? To zbyt
łagodna kara. Obedrzeć ze skóry? Zgwałcić ją? Co?! Chcesz jej jeszcze
dogodzić?!

Ale co z jej mężem? Jeśli jest mężczyzną, to sam powinien nauczyć babę
moresu. Nie możemy karać jej za niego, tak jakby był pantoflarzem czy inną
ciotą. Ale ta suka już trzeci raz składa skargę, facet jest za miękki.

- Słuchaj, gnojku, uważnie i zapamiętaj sobie dokładnie to, co ci teraz
powiem... Patrz mi w oczy, gdy do ciebie mówię! Słuchasz i zapamiętujesz?
Powtórz co powiedziałem! ... No! Więc słuchaj dalej. Masz wrócić do domu i
pokazać swojej kobiecie, gdzie jej miejsce. Jeżeli jeszcze raz cię tu
zobaczę, oskarżonego przez własną żonę, to zamknę cię w jednej celi z takimi
facetami, którzy raz na zawsze nauczą cię, jak postępować z niegrzeczną żoną,
żeby już zawsze była grzeczna.
Obserwuj wątek
    • dziubek Prowadzisz dialog sam ze sobą? 23.12.05, 10:56
      • dokowski A co to za nożyce? Wziąłeś do siebie to co ... 23.12.05, 11:45
        ... napisałem o policjantach, urzędnikach, prokuratorach i damskich bokserach?
        • dziubek Gdzie tam... 23.12.05, 12:33
          dokowski napisał:

          > ... napisałem o policjantach, urzędnikach, prokuratorach i damskich bokserach?
          >
          historyjka bardzo fajna ale mnie po prostu interesuje twój przypadek i jego
          kolejne stadia. Psychiatria to moje hobby.
          • dokowski A więc jednak wziąłeś to do siebie. Przynajmniej.. 23.12.05, 12:35
            ... masz sumienie.
            • dziubek Poważne zaburzenia postrzegania... 23.12.05, 12:41
              ..., utrudniony kontakt z rzeczywistością, tworzenie wlasnego zamkniętego
              świata wylącznie na swój użytek.

              Sluchaj, po godzinach robię jako psychiatra na pól etatu. Na razie w garażu ale
              może uda mi się tobie pomóc i wtedy stanę się slawny, yahoooooo!

              Nie wahaj się ani chwili - wal na priva!
              • dokowski Jestem hetero 23.12.05, 12:44
                dziubek napisał:

                > Nie wahaj się ani chwili - wal na priva!
                • takete_malouma Chcesz o tym porozmawiać? 25.12.05, 20:06
                  • kocia_noga Re: Chcesz o tym porozmawiać? 25.12.05, 20:27
                    Rozmowy przydałyby się najbardziej tobie, takete.
                    A męska sztama tak mniej więcej wygląda.
                    No i jeszcze jedno .Żadna kobieta się nie odezwała .Cichutko.
    • niedowiarek1 Malibu z karpiem 25.12.05, 22:14

      • zlotoslanos Jeżeli to prawda - to pierwsze zdania pana D. 25.12.05, 23:58
        Pan T.Lis mógł mieć każdą za plecami żony pani K.Rusin.Wybrał do zdrady jej
        najlepszą przyjaciółkę panią H.Smoktunowicz.Taka zdrada najbardziej boli.Miecz
        obosieczny.Tnie z dwóch stron.
    • dziewice Re: Co jest w Polsce najbardziej potępianą zbrodn 26.12.05, 02:06
      hmm trzeba bylo napisac to po anglielsku :) tak to jakis oswiecony przymul
      przeczyta to i zrobi jak napisales.
    • tomekpk Re: Co jest w Polsce najbardziej potępianą zbrodn 27.12.05, 17:52
      Największą zbrodnią jest początkowy wybór partnera. Kierowanie się kryteriami
      materialno-siłowymi. Syndrom księcia z bajki. Wybiorę kogoś kogo będę próbowała
      zmienić, skierować ze złej drogi. Wybranie tego dobrego sprawi, że będzie nudno
      i przed psiapsiułkami nie będę mogła użalać się i plotkować jaki to wstrętny
      jest facet.
      • dokowski Chyba pomyliłem nicki w swej pamięci, bo czuję ... 29.12.05, 15:11
        tomekpk napisał:

        > Największą zbrodnią jest początkowy wybór partnera. Kierowanie się kryteriami
        > materialno-siłowymi. Syndrom księcia z bajki. Wybiorę kogoś kogo będę
        > próbowała zmienić, skierować ze złej drogi

        ... się zaskoczony faktem, że prawie w zupełności się zgadzam z tym, co
        napisałeś. Nie zgadzam się jedynie z tym, że błąd nazywasz zbrodnią, co może w
        pewnych kwestiach prowadzić do ogłupienia.

        Ale poza tym fakt jest niezaprzeczalny, to kobieta, a dokładniej jej geny,
        dokonuje wyboru, tak jest u prawie wszystkich ssaków. Gwałt jako ważna
        strategia występuje naprawdę rzadko, np. u delfinów (gwałt zbiorowy,
        celebrowany przez wiele godzin) czy u orangutanów (gwałt indywidualny, z
        doskoku, byle szybko, zanim nie nadejdzie odsiecz). U ludzi żaden rodzaj gwałtu
        nie jest ważną z punktu widzenia rozrodczego strategią. Klasyczny gwałt byłby
        zresztą nieskuteczny, ponieważ kobiety nauczyły się ukrywać ruję, dlatego jest
        tak rzadko praktykowany. Takie np. gwałty prywatkowe pełnią funkcję
        autoreklamy, a nie poważnej próby zapłodnienia koleżanki. Uzyskana renoma
        ułatwi młodzieńcowi w przyszłości znalezienie żony.

        Większość dzieci rodzi się w wyniku wyboru dokonanego przez kobietę pomiędzy
        konkurującymi mężczyznami, albo nawet konkurującymi armiami plemników, jak u
        bonobo. A i w tym drugim przypadku kobieta tak manipuluje plemnikami (onanizm i
        orgazm to narzędzia takiej manipulacji), żeby urodzić dziecko wybranemu przez
        siebie mężczyźnie.

        Dopóki mężczyźni nie wymyślili monogamii i nie nauczyli się siłą (prawem,
        prawem i gwałtami domowymi)) jej egzekwować, kobiety miały pełną kontrolę nad
        tym, z jakiego źródła będą pochodziły plemniki, które zapłodnią jej jajo.
        Ewolucja nauczyła kobiety wybierać na ojców swoich dzieci mężczyzn agresywnych,
        gdyż agresywny syn jest gwarancją sukcesu jej genów. W ten sposób patriarchat
        damskich bokserów jest utrwalany przez wybór dokonywany przez geny kobiet,
        często nawet wbrew ich woli.

        Ileż to tragedii opisywali psychologowie (klasyczni), nierozumiejący kompletnie
        natury ludzkiej. To tragedie kobiet, które jako dziewczynki były katowane i
        gwałcone przez ojca, który oczywiście na co dzień bijał i gwałcił swoją żonę i
        matkę tej dziewczynki, a kiedy takie dziewczynki dorastały, to przysięgały
        sobie, że wybiorą sobie faceta zupełnie innego niż ojciec, że nie powtórzą
        błędu matki. Bardzo ostrożnie dobierały znajomych, w końcu znajdowały tego
        wybranego, który nawet kwiatka by na kobietę czy dziecko nie podniósł (to jeden
        z klasycznych tekstów damskich bokserów, którzy są narzeczonymi), a tu nagle po
        ślubie okazuje się, że koszmar wraca, że mąż jest taki sam jak ojciec.

        Dopiero etologowie musieli psychologom pokazać, że to geny dokonują wyboru, a
        nie żadne tam jakieś świadome starania czy dążenia tych kobiet. Córki
        maltretowanych córek maltretowanych babć mają małe szanse wyrwać się z tego
        zamkniętego kręgu subkultury damskich bokserów, jeśli nie są uzbrojone w tę
        wiedzę o własnych genach.

        To były oczywiści skrajne przypadki całkowitego ogłupienia przez miłość, która
        zaślepia i wymusza pełne zaufanie do bandyty. W większości przypadków, tych
        mniej skrajnych, wystarczy t prosta racjonalizacja, o której napisałeś: "moją
        misją jest skierować go na dobrą drogę". Kobieta taka ogłupiona przez własne
        geny wierzy, że miłość ma moc resocjalizującą, a tymczasem narzeczony śmieje
        się pod wąsem, że udało mu się rozkochać w sobie naiwną i głupiutką panienkę.

        Sam też nie wie, że jest ofiarą genów narzeczonej. Że to nie on oszukał
        dziewczynę, ale że to geny dziewczyny wybrały jego właśnie dlatego, że jest
        agresywnym bandytą i cwanym oszustem, dlatego właśnie geny dziewczyny chcą się
        sparzyć z jego genami, aby ich syn zapewnił jej genom przewagę na genami innych
        dziewcząt, które nie złapały tak agresywnego i cwanego męża.

        Bo taka jest prawdziwa przyczyna wybierania łobuzów na mężów - "nadzieja genów"
        (każdy, kto rozumie ewolucję, rozumie ten skrót myślowy, pozostałych odsyłam do
        lektur) na to, że syn będzie takim samym łobuzem, płodzącym jak Casanova na
        prawo i lewo.

        Przy okazji warto zauważyć, że mechanizm doboru płciowego wyjaśnia pozornie
        infantylne (bo nierozumiane) zjawisko, że najwięksi bandyci i mafiosi byli
        zawsze najhojniejszymi darczyńcami charytatywnymi. Jedni tłumaczyli to sobie
        próbą odwracania uwagi prokuratury na zasadzie: „najciemniej jest pod
        latarnią”, inni machlojkami podatkowymi lub próbami pozbycia się „nieupranej”
        nadwyżki brudnych pieniędzy, a jeszcze inni – nieczystym sumieniem każącym mu
        odkupywać winy w oczach Boga (dlatego przestępcy są zawsze tacy religijni).

        A to wszystko są tylko „takie sobie bajeczki”. W rzeczywistości altruizm jest
        takim samym produktem doboru płciowego jak agresywność, nic dziwnego że
        koreluje z agresywnością, gdyż geny kobiet najchętniej wybierają altruistów,
        gdyż syn będzie tak samo chętnie wybierany jeśli odziedziczy geny altruizmu.
        Każdy młody przestępca instynktownie rozumie, że najłatwiej uwieść dziewczynę
        (i jej rodziców) pokazując światu hojność i altruizm. Nie wie tylko, że jest
        ofiarą manipulacji, że to geny dziewczyny „zmuszają” go do takich zachowań, bo
        inaczej by go nie wybrała
        • micra jakimi drogami chadzają Twoje myśli... 29.12.05, 15:21
          ...tego niestety nie wiem, ale wnioski masz zaskakujące. Damscy bokserzy to Twój
          konik, prawda? Zresztą to pytanie retoryczne.

          Gwałt strategią rozrodczości wśród ludzi? Przepraszam, ale chyba żadne stosunki
          z osobą poznaną przed 5-10 minutami - wymuszone, czy też za obopólną zgodą nie
          mają na celu powiększenia liczebności rodzaju ludzkiego i nie ma tu znaczenia,
          czy facet może zweryfikować płodność kobiety czy nie.

          To mężczyźni wymyślili monogamię? By gwałcić w zaciszu czterech ścian zawsze tę
          samą kobietę? 95% Twoich tekstów pisanych jest chyba przez kosmitę.
          • dokowski Oczywiście że mężczyźni 29.12.05, 16:31
            micra napisał:

            > To mężczyźni wymyślili monogamię? By gwałcić w zaciszu czterech ścian

            Wymyślili ją po to, żeby odebrać kobietom prawo wyboru najlepszego mężczyzny na
            ojca swoich dzieci. Bez mponogamii 90% męczyzn pozostawałoby bezdzietnymi, bo
            kobiety wybierałyby tylko najlepszych na kochanków. Te 90% mężczyzn to była
            siła wystarczająca, żeby przemocą obalić pierwotną poligynię i wprowadzić
            monogamię siłą i terrorem
            • snegnat Re: Oczywiście że mężczyźni 29.12.05, 17:00
              > Wymyślili ją po to, żeby odebrać kobietom prawo wyboru najlepszego mężczyzny na
              >
              > ojca swoich dzieci. Bez mponogamii 90% męczyzn pozostawałoby bezdzietnymi, bo
              > kobiety wybierałyby tylko najlepszych na kochanków. Te 90% mężczyzn to była
              > siła wystarczająca, żeby przemocą obalić pierwotną poligynię i wprowadzić
              > monogamię siłą i terrorem

              A Ty, jako wróg damskich bokserów, namówiłeś swoją żonę (o ile taką masz) żeby
              znalazła sobie kilku różnych facetów..? :-)
              • kocia_noga Re: Oczywiście że mężczyźni 29.12.05, 19:29
                snegnat napisał:

                > > Wymyślili ją po to, żeby odebrać kobietom prawo wyboru najlepszego mężczy
                > zny na
                > >
                > > ojca swoich dzieci. Bez mponogamii 90% męczyzn pozostawałoby bezdzietnymi
                > , bo
                > > kobiety wybierałyby tylko najlepszych na kochanków. Te 90% mężczyzn to by
                > ła
                > > siła wystarczająca, żeby przemocą obalić pierwotną poligynię i wprowadzić
                > > monogamię siłą i terrorem
                >
                > A Ty, jako wróg damskich bokserów, namówiłeś swoją żonę (o ile taką masz) żeby
                > znalazła sobie kilku różnych facetów..? :-)

                I ty zidiociałeś? Co ma piernik do wiatraka?
                • snegnat Re: Oczywiście że mężczyźni 29.12.05, 19:32
                  > I ty zidiociałeś? Co ma piernik do wiatraka?

                  Uważam za śmieszne to, że monogamia została wprowadzona przez mężczyzn, żeby
                  kobiety nie mogły wybrać najlepszego faceta na swojego partnera. No ale Dokowski
                  tak twierdzi, więc chciałem wiedzieć czy jego żona żyje według „naturalnej”
                  poligamii.
                  • bleman Ty myslisz czasami? 29.12.05, 19:37
                    Przeciez to oczywiste ze to wiekszosc ktora stanowili slabi mezczyzni
                    zlikwidowala poligamie.


                    > tak twierdzi, więc chciałem wiedzieć czy jego żona żyje według „naturalne
                    > j”
                    > poligamii.

                    Zastanow sie...
                    Czy teoretyczna zone dokowskiego ktos zmusil do malzenstwa ?

                    P.S.

                    Oczywistym jest ze kobieta woli byc 2 zona wartosciowego mezczyzny niz jedyna
                    zona slabeusza!
                  • kocia_noga Re: Oczywiście że mężczyźni 29.12.05, 19:38
                    snegnat napisał:

                    > > I ty zidiociałeś? Co ma piernik do wiatraka?
                    >
                    > Uważam za śmieszne to, że monogamia została wprowadzona przez mężczyzn, żeby
                    > kobiety nie mogły wybrać najlepszego faceta na swojego partnera. No ale
                    Dokowsk
                    > i
                    > tak twierdzi, więc chciałem wiedzieć czy jego żona żyje według „naturalne
                    > j”
                    > poligamii.

                    Poligynii . 10% dobrych afcetów wiązało ze soba 100% kobiet = każda kobieta
                    żyła w haremie. Wedle teorii dokowskiego , która ma sens , choć nie musi być
                    prawda absolutna ; ale twój wniosek nacechowany emocjonalnie i nielogiczny
                    zdumiał mnie , bo dotychczas nie miałes trudności z rozumem.
                    • bleman Widocznie snegnat tylko udawal ze mysli ;-) 29.12.05, 19:40

                    • snegnat Re: Oczywiście że mężczyźni 29.12.05, 19:45
                      > Poligynii . 10% dobrych afcetów wiązało ze soba 100% kobiet = każda kobieta
                      > żyła w haremie. Wedle teorii dokowskiego , która ma sens , choć nie musi być
                      > prawda absolutna ; ale twój wniosek nacechowany emocjonalnie i nielogiczny
                      > zdumiał mnie , bo dotychczas nie miałes trudności z rozumem.

                      Po prostu nie wierze w teorię Dokowskiego, a on jak zwykle nie poparł jej
                      badaniami naukowymi, tylko swoimi teoriami. Na tej samej zasadzie ja mogę wysnuć
                      teorię, że większość kobiet woli być jedyną żoną swojego męża. Myślę, że miałbym
                      spore szanse na udowodnienie tego.
                      • micra Re: Oczywiście że mężczyźni 29.12.05, 19:54
                        > badaniami naukowymi, tylko swoimi teoriami. Na tej samej zasadzie ja mogę
                        > wysnuć teorię, że większość kobiet woli być jedyną żoną swojego męża. Myślę,
                        > że miałbym spore szanse na udowodnienie tego.

                        No to ja Ci mogę pomóc to udowodnić, bo znam tony kobiet, które marzą o związku
                        1 do 1, natomiast nie znam żadnej (osobiście), marzącej o dwóch facetach w
                        łóżku, czy przyjaciółce i mężu.
                        • dokowski Spróbuj, zamiast pisać puste słowa 02.01.06, 14:53
                          micra napisał:

                          > mogę pomóc to udowodnić

                          no to pomóż, chciałbym zobaczyć jak się do tego zabierzesz, będzie wesoło,
                          właściwie to już jest wesoło
                      • kocia_noga Re: Oczywiście że mężczyźni 29.12.05, 20:16
                        snegnat napisał:

                        >
                        > Po prostu nie wierze w teorię Dokowskiego, a on jak zwykle nie poparł jej
                        > badaniami naukowymi, tylko swoimi teoriami. Na tej samej zasadzie ja mogę
                        wysnu
                        > ć
                        > teorię, że większość kobiet woli być jedyną żoną swojego męża. Myślę, że
                        miałby
                        > m
                        > spore szanse na udowodnienie tego.


                        Nie chodzi o trafnośc teorii , ale o prawidłowe wyciągnięcie wniosku .A poza
                        tym - dajmy juz temu spokój.
                      • dokowski Bo to prawda. Optymalna strategia dla kobiety to.. 02.01.06, 14:51
                        snegnat napisał:

                        > większość kobiet woli być jedyną żoną swojego męża

                        ... być taką właśnie żoną, ale po kryjomu pozyskać dla swojego syna plemniki
                        Casanovy
              • dokowski Ewolucjonizm odróżnia adaptacje od egzaptacji 02.01.06, 14:25
                snegnat napisał:

                > A Ty, jako wróg damskich bokserów, namówiłeś swoją żonę (o ile taką masz)
                > żeby znalazła sobie kilku różnych facetów..? :-)

                Adaptacja, to rodzaj pierwotnej przewagi, jaką ma nowa strategia nad
                dotychczasową. Wprowadzenie monogamii pozwoliło homo sapiens wyjść poza dobór
                płciowy i krewniaczy i wkroczyć na na wyższy poziom selekcji: dobór grupowy.
                Okazało się, że społeczności monogamiczne były silniejsze i wydajniejsze w
                konkurencji ze społecznościami haremowymi, gdzie większość mężczyzn,
                niedopuszczonych do rozrodu prowadziła nieustanną wojnę, jak u goryli, każdy na
                każdego, a właściciel haremu całą swoją energię zużywał na obronę swoich żon i
                pielęgnowaniu sojuszy w ich obronie.

                To była pierwotna przewaga monogamii nad poligynią, mniej walk
                wewnątrzplemiennych, mniej śmierci w walkach o pozycję i mniej wojen między
                sąsiadami. Plemiona poligyniczne musiały przegrać ten ewolucyjny wyścig i to
                mimo obecności genów pchających jeszcze dzisiaj ludzi do haremowej organizacji.

                Ale ewolucjoniści wiedzą, że (prawie) każda adaptacja staje się źródłem
                egzaptacji. Pióra u dinozaurów, które były, jak futro u ssaków, adaptacją do
                stałocieplności, stały się egzaptacją do latania. Monogamia była adaptacją do
                współpracy, a stała się egzaptacją do opieki nad dziećmi.

                Ojciec monogamiczny mógł pomagać żonie w opiece nad dziećmi, mógł wychowywać
                dzieci i szkolić je. Takie dzieci miały na starcie przewagę na tymi, którym
                ojciec nie poświęcał czasu. W ten sposób wyewoluowały nowe instynktowne
                zachowania u mężczyzn: miłość ojcowska i potrzeba wychowania następcy,
                przekazania mu swojej wiedzy i umiejętności.

                Geny kobiet też nauczyły się tego, że monogamia daje dzieciom przewagę nad
                dziećmi wychowanymi w haremach, które bez wsparcia musiały przegrywać na każdym
                polu z dziećmi monogamistów. U kobiet wytworzył się, jako egzaptacja, pociąg do
                wiernych monogamistów, którzy chętnie poświęcają dla swoich dzieci czas, który
                mogliby zmarnować na próby zapłodnienia innych kobiet pilnowanych przez
                monogamiczne społeczeństwo.

                Ludzie pełni są sprzecznych instynktów. Stare geny poligynii każą kobiecie
                wciskać się do haremu władcy, lub chociaż pozyskać plemniki od kogoś sławnego
                czy bogatego (stąd tak wiele panienek napalonych na artystów i bogaczy), a
                jednocześnie młode geny monogamii każą kobiecie szukać wiernego monogamisty,
                który wszystko poświęci tylko jej dzieciom – w zamian za to kobieta jest gotowa
                zrezygnować z prób pozyskania plemników władcy, zadowalając się wartościowymi
                skądinąd plemnikami monogamisty.

                U mężczyzny też działają obie grupy genów. Stare instynkty każą mu rozsiewać
                plemniki na prawo i lewo, i jednocześnie jak najwięcej swoich kobiet odizolować
                od konkurentów. Nowe instynkty każą mu skupić się na jednej kobiecie, tak aby
                mieć 100% pewności, że dzieci są jego, aby móc im wszystko poświęcić.

                Teraz już możesz się domyślić, jeśli zrozumiałeś ten wywód, że wrogowie
                damskich bokserów instynktownie szukają żony wśród kobiet pozbawionych genów
                poligynii, kierujących się tylko genami monogamii. Taka kobieta stawia
                mężczyźnie najwyższe wymagania, ale daje w zamian pewnoć, że nic jej nie skłoni
                do zdrady.
                • micra Re: Ewolucjonizm odróżnia adaptacje od egzaptacji 02.01.06, 20:40
                  no to jeżeli jeszcze możesz wpleść jakoś do swojego wywodu temat Mormonów, gdzie
                  poligynia miała i ma miejsce, ale z całkiem innych powodów. Z tego co ja wiem,
                  poligynia trzyma się całkiem dobrze w społeczności Mormonów - stan Utah i jakoś
                  nie chcą zaginąć. Aha, pewnie powiesz mi, że to zależy od ich religijności...

                  • dokowski Religijność to też sprawa genów 03.01.06, 11:15
                    micra napisał:

                    > poligynia trzyma się całkiem dobrze w społeczności Mormonów - stan Utah
                    > i jakoś nie chcą zaginąć. Aha, pewnie powiesz mi, że to zależy od ich
                    > religijności...

                    Mormoni nie są jedyną sekstą uprawiającą poligynię. Właściwie to niemal każda
                    sekta zakładana jest po to, żeby mieć wiele kobiet, a każdy prorok czy guru
                    jest dla niektórych kobiet nieodparcie pociągający z powodu samego tego faktu,
                    że miał odwagę, ogłosił się prorokiem i werbuje młode kobiety - to się
                    nazywa "charyzma". Religia którą głosi nie ma żadnego znaczenia, może to być
                    dowolnie zebrany stek bzdur - niektóre dziewczęta uwierzą we wszystko i jak w
                    dym pójdą do jego haremu.

                    Geny poligynii są wciąż obecne u ludzi i pozostaną obecne, gdyż w
                    społeczeństwie monogamicznym poligynia jest skuteczną strategią, dopóki uprawia
                    ją na tyle mała liczba osób, że mężczyźni nie odczuwają braku kobiet na rynku
                    matrymonialnym. Gdyby jednak zbyt wiele sekt zaczęło wyciągać nam córki z
                    domów, to z całą pewnością skończyloby się to pogromami.
                    • totalna_apokalipsa Re: Religijność to też sprawa genów 03.01.06, 12:12
                      Zapomniałeś tylko o tym, że w sekkcie jest zazwyczaj tyle samo męzczyzn, co i
                      kobiet, a często więcej meczyzn niż kobiet. Poza tym guru aranzuje małżeństwa
                      między cżłonkami wspólnoty...a nie ciągle współzyje z kolejną kobieta....Cała ta
                      teoria ma tyle dziur ,ile ser szwajcarski, może na polu biologii sprawdza
                      siejako tako, ale już na polu antropologicznym to stek bzdur. Niestety, taka
                      jest prawda.
                      • dokowski To tylko twoje fantazje 03.01.06, 14:55
                        totalna_apokalipsa napisała:

                        > Zapomniałeś tylko o tym, że w sekkcie jest zazwyczaj tyle samo męzczyzn, co i
                        > kobiet, a często więcej meczyzn niż kobiet

                        Widać, że nie czytałaś o sektach. Nie czytujesz nawet prasy, bo byś wiedziała,
                        że prawie wszystkie interwencje policji dotyczą nieletnich córek, które uciekły
                        z domu. Chłopców i mężczyzn jest w sektach niewielu, większość się szybko
                        wypisuje bo odstrasza ich celibat (tylko starsi mają dostęp do bzykania). Mało
                        który jest na tele gorliwym i cierpliwym sługą, żeby doczekać się awansu.
        • micra lemingi 29.12.05, 15:31
          Hmm, a co powiesz o genach lesbijek, gejów, zoofilów, pedofili, czy ich geny
          zachowują się zgodnie z Twoją wypowiedzią, czy też są jak lemingi, idą naprzód
          prosto w przepaść...?

          Wyjątkową strategię prezentują geny wśród meneli. W moim mieście - na Starym
          Mieście mieszka rodzina, która już dochowała się dostawców genów w liczbie 17
          głów, z czego 2 to bliźnięta - jakość przechodzi w ilość? No tak, ale wiele par
          nie myśli o dzieciach (pochodzących wg Ciebie z gwałtu lub rzadziej z normalnego
          współżycia), ew. decyduje się na 1 dziecko - strategia dosyć ryzykowna, bo 1
          dziecko to ogromne ryzyko.
          • dokowski Biseksualiści osiągają woększy sukces rozrodczy 29.12.05, 16:45
            micra napisał:

            > Hmm, a co powiesz o genach lesbijek, gejów,

            niż hetero, to jest już policzone przez naukowców

            > zoofilów, pedofili

            To są tak rzadkie schorzenia, że na pierwszy rzut oka zdradzają, że są
            patologią, a nie żadną strategią.

            > czy ich geny zachowują się zgodnie z Twoją wypowiedzią

            Geny zoofili są po prostu uszkodzone, są zresztą eliminowane przez ludzi
            zdrowych, gdyż stwarzają zagrożenie nowymi epidemiami. Jeszcze rzadsza jest
            pedofilia.

            > czy też są jak lemingi, idą naprzód
            > prosto w przepaść...?

            Tacy są klasyczni homosie. Dzieci biseksów mają zbyt wiele genów, które zbyt
            silnie ukierunkowują ich na strone homo.

            > jakość przechodzi w ilość?

            oczywiście że nie

            > wiele par nie myśli o dzieciach

            Oczywiście, to geny "myślą" o dzieciach, świadomość może do samego końca się
            oszukiwać i wierzyć, że to co robimy, to z jakiegoś innego powodu, nie ma w tym
            żadnej sprzeczności

            > decyduje się na 1 dziecko - strategia dosyć ryzykowna, bo 1
            > dziecko to ogromne ryzyko.

            Nieprawda, policz sobie. Ryzyko jest minimalne. Poza tym pamiętaj, że selekcja
            odbywa się na poziomie genów i polega na konkurencji między różnymi klonami
            tego samego allelu. Tzw. dobór krewniaczy jest najprostszym przykładem
            pokazującym, że nie tylko liczba wnuków jest ważna, ale także ważna jest liczba
            kopii tego samego funkcjonalnego zespołu genów w innych krewnych, nawet
            dalekich.

            Możesz jedynaków traktować jako zapsowe linie genetyczne, na wypadek jakichś
            większych katastrof czy epidemii.
            • micra Re: Biseksualiści osiągają woększy sukces rozrodc 29.12.05, 19:06
              > Oczywiście, to geny "myślą" o dzieciach, świadomość może do samego końca się
              > oszukiwać i wierzyć, że to co robimy, to z jakiegoś innego powodu, nie ma w tym

              Pewnie samotnicy z wyboru usypiają chyba te myślące o dzieciach geny. Nie
              trafiają do mnie te teorie. Nie przekonasz mnie akurat do tego, że większość
              naszych działań zdeterminowanych jest do przekazania genów dalej.
              • bleman Re: Biseksualiści osiągają woększy sukces rozrodc 29.12.05, 19:31
                > że większość
                > naszych działań zdeterminowanych jest do przekazania genów dalej.

                Ale tak jest!!
              • kocia_noga Re: Biseksualiści osiągają woększy sukces rozrodc 29.12.05, 19:34
                micra napisał:

                > > Oczywiście, to geny "myślą" o dzieciach, świadomość może do samego końca
                > się
                > > oszukiwać i wierzyć, że to co robimy, to z jakiegoś innego powodu, nie ma
                > w tym
                >
                > Pewnie samotnicy z wyboru usypiają chyba te myślące o dzieciach geny. Nie
                > trafiają do mnie te teorie. Nie przekonasz mnie akurat do tego, że większość
                > naszych działań zdeterminowanych jest do przekazania genów dalej.


                Co do homoseksualizmu , to fakt,ze w każdym społeczeństwie jest ich stały
                procent wskazywałby , że homoseksualizm jest potrzebny .To , że nie wiemy
                jeszcze , po co , to inna sprawa. Babcie sa potrzebne, homo i biseksualisci
                tez, skoro są. Co do filii , to może to być degeneracja zachowań , nie zapisana
                w genach gatunku.
                • bleman W jakims programie na discovery :> 29.12.05, 19:40
                  Byl wlasnie watek o tym ze stosunkowo czesto wystepuja ludzie rezygnujacy z
                  rozmnazania i poswiecajacy sie POMOCY w wychowaniu cudzych dzieci, glownie np.
                  dzieci siostry itd.

                  Gdzies spotkalem sie z teza ze organizm matki "ksztaltuje" homoseksualiste
                  wtedy gdy w jej otoczeniu jest nadmiar mezczyzn.

                  A moze homoseksualizm to jakas forma obrony przed rozprzestrzenianiem jakiejs
                  mutacji ;-))))
                  • kocia_noga Re: W jakims programie na discovery :> 29.12.05, 19:44
                    bleman napisał:

                    > Byl wlasnie watek o tym ze stosunkowo czesto wystepuja ludzie rezygnujacy z
                    > rozmnazania i poswiecajacy sie POMOCY w wychowaniu cudzych dzieci, glownie
                    np.
                    > dzieci siostry itd.
                    >
                    > Gdzies spotkalem sie z teza ze organizm matki "ksztaltuje" homoseksualiste
                    > wtedy gdy w jej otoczeniu jest nadmiar mezczyzn.
                    >
                    > A moze homoseksualizm to jakas forma obrony przed rozprzestrzenianiem jakiejs
                    > mutacji ;-))))
                    >
                    >

                    Własnie. Z punktu widzenia prymitywnie rozumianej natury powinnam już nie życ -
                    bo po co ? Akuku! Żyję , bo potzrebna jestem ,żeby moje wnuki miał kto uczyć i
                    bawić. Natura nie jest taka prościutka , jakby się zdawało.
                    • bleman Re: W jakims programie na discovery :> 29.12.05, 19:58
                      > Własnie. Z punktu widzenia prymitywnie rozumianej natury powinnam już nie
                      życ -
                      >
                      > bo po co ? Akuku! Żyję , bo potzrebna jestem ,żeby moje wnuki miał kto uczyć
                      i
                      > bawić. Natura nie jest taka prościutka , jakby się zdawało.

                      Gdzies czytalem ,o tym ze babcie znacznie zwiekszaja szanse przezycia swoich
                      wnukow!!!

                      Czyli mozna domniemac ,ze kobieta z odpowiednimi genami(naklaniajacymi ja do
                      babciowania i dajacymi jej taka mozliwosc)
                      jeszcze bardziej zwiekszy szanse na rozprzestrzenienie sie swoich genow !!
                      • micra Re: W jakims programie na discovery :> 29.12.05, 20:06
                        a to Ci dopiero pech, bo patrz, teraz na Zachodzie, w takich Stanach, dziadkowie
                        (babcia + dziadek) mają w nosie dzieci, nie bawi ich zajmowanie się wnukami,
                        chcą się bawić, skorzystać ze zgromadzonego majątku, by się bawić aż do śmierci.

                        Nie widziałem tego na Discovery, czytałem w tygodniku FORUM, ale dobry rok temu.
                        Mam obraz artykułu przed oczyma, ale niestety egzemplarza to opisującego już nie
                        posiadam.

                        • bleman Re: W jakims programie na discovery :> 29.12.05, 20:08
                          > a to Ci dopiero pech, bo patrz, teraz na Zachodzie, w takich Stanach,
                          dziadkowi
                          > e
                          > (babcia + dziadek) mają w nosie dzieci, nie bawi ich zajmowanie się wnukami,
                          > chcą się bawić, skorzystać ze zgromadzonego majątku, by się bawić aż do
                          śmierci


                          Nie zdziwil bym sie gdyby to dosyc istotnie wplywalo na dzietnosc w tym rejonie
                          swiata.
                          • kocia_noga Re: W jakims programie na discovery :> 29.12.05, 20:19
                            bleman napisał:

                            > > a to Ci dopiero pech, bo patrz, teraz na Zachodzie, w takich Stanach,
                            > dziadkowi
                            > > e
                            > > (babcia + dziadek) mają w nosie dzieci, nie bawi ich zajmowanie się wnuka
                            > mi,
                            > > chcą się bawić, skorzystać ze zgromadzonego majątku, by się bawić aż do
                            > śmierci
                            >
                            >
                            > Nie zdziwil bym sie gdyby to dosyc istotnie wplywalo na dzietnosc w tym
                            rejonie
                            >
                            > swiata.


                            Może też ma to silny związek z dostępnością taniej słowiańskiej lub latynoskiej
                            niani.
                            • micra Re: W jakims programie na discovery :> 29.12.05, 20:21
                              może mieć to związek z miliardem różnych parametrów, a geny mogą być jednym z nich.

                              Pass.
                • micra Re: Biseksualiści osiągają woększy sukces rozrodc 29.12.05, 19:46
                  > Co do homoseksualizmu , to fakt,ze w każdym społeczeństwie jest ich stały
                  > procent wskazywałby , że homoseksualizm jest potrzebny .To , że nie wiemy

                  Ba, złodziei i gwałcicieli też, ale to o niczym nie świadczy. Przyznam się, że
                  nie zgłębiałem akurat lektur na temat teorii związanych z genami, ale poza
                  czysto fizycznymi cechami geny chyba nie mają wpływu na nasze życie duchowe,
                  zainteresowania - to chyba w większym stopniu jest zdeterminowane przez pierwsze
                  lata życia, przez relacje z rodzicami.

                  Osoby korzystające z burdeli nie myślą o przekazania swoich genów dalej,
                  podobnie przygodne kontakty też przecież nie mają na celu poczęcia nowego życia.
                  No bo biorąc na logikę, jeżeli moje działania byłyby skierowane na zapładnianie
                  to powinienem pójść do burdelu, przedziurawiać prezerwatywy i liczyć, że akurat
                  trafiłem na dni płodne "panienki".
                  • dokowski O tym "myślą" geny, a ich bezwolne narzędzia ... 02.01.06, 14:47
                    micra napisał:

                    > Osoby korzystające z burdeli nie myślą o przekazania swoich genów dalej,
                    > podobnie przygodne kontakty też przecież nie mają na celu poczęcia
                    > nowego życia

                    ... mają tylko robić to, co im sprawia przyjemność. Przygodne kontakty są z
                    większym prawdopodobieństwem przyczyną ciąży niż rutynowe stosunki małżeńskie.
                    Saks małżeński ma różne cele, przygodne kontakty prawie zawsze są w celu
                    spłodzenia dziecka - to są udowodnione fakty naukowe, po prostu za mało
                    czytałeś i wierzysz w mity.

                    > przedziurawiać prezerwatywy i liczyć, że akurat
                    > trafiłem na dni płodne "panienki".

                    To bardzo częsta strategia, znana już w starożytnym Egipcie.
                • dokowski Przecież wiemy, nie zrozumiałaś? 02.01.06, 14:39
                  kocia_noga napisała:

                  > Co do homoseksualizmu , to fakt,ze w każdym społeczeństwie jest ich stały
                  > procent wskazywałby , że homoseksualizm jest potrzebny .To , że nie wiemy
                  > jeszcze , po co

                  Jeśli tłumaczę zawile lub nieprzekonująco, to sięgnij do lektur, albo do samych
                  źródeł, czyli wyników badań naukowych
                  • kocia_noga Re: Przecież wiemy, nie zrozumiałaś? 02.01.06, 15:23
                    dokowski napisał:

                    >
                    > Jeśli tłumaczę zawile lub nieprzekonująco,


                    Powiedzmy , i jedno i drugie , a przede wszystkim bezkrytycznie . Nie podzielam
                    twojego entuzjazmu dla pzrytaczanej pzrez ciebie teorii - jedne rzeczy wydają
                    mi się pociągające , inne odrzucam. Lubię zgrabne teorie , dobrze
                    skonstruowane , cieszą mnie samą swoją estetyką i harmonią , ale nie oddają im
                    hołdu na kolanach. Twoja miejscami mi się podoba , a miejscami razi moje
                    poczucie estetyczne. Co do prawdziwości , to odstąpilismy od tego rodzaju
                    wartościowania teorii naukowych . Dotyczy to również tzw danych naukowych.>
                    • dokowski Czy piszesz o jakiejś sekcie? 03.01.06, 11:36
                      kocia_noga napisała:

                      > Co do prawdziwości , to odstąpilismy od tego rodzaju
                      > wartościowania teorii naukowych

                      Przecież tylko prawda i prawdziwość liczy się w nauce - to najważniejsze
                      kryterium naukowości - metodologia która pozwala formułować twierdzenia
                      prawdziwe i odróżniać prawdę od fałszu jest podstawą każdej definicji
                      pojęcia "nauka".

                      Muszę Ci jednak za ten post podziękować, bo otworzyłaś mi oczy na coś, z czego
                      w ogóle nie zdawałem sobie sprawy. To dla mnie wręcz olśnienie. Nagle
                      zrozumiałem, że ludzie mogą odrzucać naukę nie tylko z powodu ciemnoty,
                      lenistwa umysłowego czy wiary religijnej, ale że można po prostu odrzucać
                      prawdę jako wartość. Wrogość do biologii, popularność socjologii, brak szacunku
                      dla fizyki, kreacjonizm i inne zjawiska, których wczśniej nie potrafiłem
                      zrozumieć, nagle stają się dla mnie zrozumiałe. Oto istniejecie wy, ludzie, dla
                      których ciekawe wydają się dziedziny wiedzy niekoniecznie prawdziwej, ale
                      mającej zamiast prawdy inne wartościowe cechy, zgodne z waszą wrażliwością
                      moralną i estetyczną.

                      Teraz w nowym świetle widzę fałsz głoszony przez Margareth Mead. Socjogowie
                      uczyli studentów, że u ludów prymitywnych nie ma gwałtów ani morderstw, nie
                      dlatego, że wierzyli MM, ale kłamali studentom z innych powodów, z powodu
                      moralnego piękna wyobrażenia świata bez gwałtów i morderstw. A licealiści szli
                      na socjologię nie po to, żeby dowiedzieć się i zrozumieć jak żyją ludzie, ale
                      po to, żeby delektować się wspólnie z wykładowcami pięknymi fantazjami o raju
                      bez złości, zazdrości i przemocy
                      • totalna_apokalipsa Re: Czy piszesz o jakiejś sekcie? 03.01.06, 12:21
                        Nie dokowski, zupełnie nie tak. Nauki fizyczne czy biologiczne opisuja mechanizm
                        dzialania biologii. Gdyby metodologię socjologii oprzeć na biologii to okazałoby
                        sie, np, że Niemcymaja ogromny pęd do przekazywania własnych genów całemu swiatu
                        i dlatego w XX wieku mieliśmy dwie gigantyczne wojny z ich udziałem...Problem w
                        tym, że wojny wynikły z czegoś zupełnie innego, nie z mutacji niemieckich genów.
                        • dokowski Wszyscy mają taki pęd 03.01.06, 12:35
                          totalna_apokalipsa napisała:

                          > Niemcymaja ogromny pęd do przekazywania własnych genów całemu swiatu

                          Jest już udowodnionym faktem naukowym z pogranicza biologii, antropologii,
                          etnologii i archeologii, że prawie wszystkie wojny miały na celu zapłodnienie
                          kobiet z sąsiednich plemion.

                          Każdy naród, który osiąga dosteczną przewage militarną nad sąsiadami, wyrusza
                          na podbój w celu mordowania mężczyzn i gwałcenia kobiet narodów sąsiednich.
                          Takie są fakty. Bardzo rzadkie są wojny czysto ekonomiczne, a mimo to nawet w
                          takich wojnach intencje są widoczne dla tych, którzy mają oczy i widzą. Podział
                          łupów wojennych prawie zawsze jest taki, że wodzowie najeźdźców wzmacniają
                          swoją pozycję i zwiększają swoje bogactwo w stopniu większym niż żołnierze,
                          którzy dokonują rabunków. Widać więc, że celem rabunków jest podniesienie
                          seksualnej atrakcyjności wodzów i oficerów oraz wzrost ich zdolności do
                          odchowania jeszcze większej liczby dzieci płodzonych z różnymi kobietami.

                          Nawiasem mówiąc zadziwiający jest rozmiar ignorancji w narodzie. Dlaczego ja
                          takie rzeczy piszę na takim forum?! Przecież każdy sam powinien przeczytać
                          kilka lektur z tej dziedziny, są to w końcu dość nowe i dość istotne odkrycia w
                          dziedzinie badania natury ludzkiej. Dlaczego ludzie się tym nie interesują?
                          • totalna_apokalipsa Re: Wszyscy mają taki pęd 03.01.06, 12:49
                            Kto to udowodnił i gdzie? Cytaty, żródła, badania? Bibliografie poprosze
                            całosciową i wyszczególniona, nie PIW-owska serię "nauka dla klaika"

                            Niemcy nie szli zapladniać Polek i Żydówek, za związek z Polką Niemcowi groziła
                            smierć przez rozstrzelanie..Szli je eksterminowac, zabijać i robić z nich
                            darmowa roboczą. Twoja rzekoma teza o podboju do rozpłodu to nonsens i tyle -
                            rasa panów nie mogła mieszać się z rasą niewolników. nazistom nie chodziło o jak
                            najwikszą ilość Gretchen do zapładniania, mieli ich wystarcxjąco dużo ptrzez
                            samo storzenie tak widowiskowego ruchu .
                            Własnie, ignorancja aż poaza na tym forum. Wypisywać takie brednie i brać je
                            serio, a na dodatek stwarzać pozory naukowości...boże...

                            • micra uzupełnienie 03.01.06, 12:57
                              jedynymi powodami gwałtów w trakcie wojny jest:
                              - przyjemność z samego stosunku
                              - chęć poniżenia narodu pokonanego

                              Ciekawe na którym miejscu mogłoby się znaleźć pragnienie posiadania licznego
                              potomstwa na terenie wroga.
                              • dokowski Wierzysz w mity sprzed 100 lat 03.01.06, 13:01
                                micra napisał:

                                > dowody widoczne gołym okiem - w tu nic nie trzeba
                                > wierzyć, wystarczy spojrzeć, nie trzeba rozważać problemów

                                Takie jest źródło wiary dzieci w to, że Ziemia jest płaska a Słońce wschodzi i
                                zachodzi. U dzieci to normalne, z tego zdrowe dzieci wyrastają.

                                Jednak jeśli nie wyrosną i z tym dorosną, to przeradza się w pychę. Na tym
                                m.in. polega pycha dorosłego człowieka, na infantylnym przekonaniu, że prawdę
                                można ocenić na podstawie tego, co widać gołym okiem. A to jest oczywiście
                                błędne przekonanie.

                                Aby poznać prawdę konieczne jest rozważanie problemów metodami naukowymi. Tylko
                                nauka jest źródłem prawdy. Ten fakt należy przyjąć z pokorą, jeśli się samemu
                                nie chce zostać naukowcem. Tym się różni pokora od pychy.
                              • dokowski Tamto miało mieć inny tytuł, tu są te mity 03.01.06, 13:06
                                micra napisał:

                                > jedynymi powodami gwałtów w trakcie wojny jest:
                                > - przyjemność z samego stosunku
                                > - chęć poniżenia narodu pokonanego

                                To tak jakbyś wierzył że Ziemia jest płaska. Czy ty w ogóle rozumiesz, dlaczego
                                odczuwamy pzyjemność ze stosunku? Co to w ogóle jest przyjemność i kiedy
                                zwierzę odczuwa przyjemność? Rozumujesz jak ośmiolatek.
                                • micra oświeć mnie, niegodnym rozważać takie problemy n/t 03.01.06, 13:12
                                  • dokowski Przyjemność to sztuczka przy której użyciu geny... 03.01.06, 13:20
                                    ... zachęcają nas do działań, które dają im przewagę nad genami (allelami)
                                    konkurencyjnymi w ewolucyjnym wyścigu o to, które allele rozmnoż się szybciej i
                                    opanują swój świat kosztem alleli konkurencyjnych
                              • kocia_noga Re: uzupełnienie 03.01.06, 20:47
                                micra napisał:

                                > jedynymi powodami gwałtów w trakcie wojny jest:
                                > - przyjemność z samego stosunku
                                > - chęć poniżenia narodu pokonanego
                                >
                                > Ciekawe na którym miejscu mogłoby się znaleźć pragnienie posiadania licznego
                                > potomstwa na terenie wroga.


                                Kiedyś oglądałam film o ostatniej wojnie światowej .Wypowiadał się były
                                żołnierz japoński - opowiadał , jak to po napaści na Chiny gwałcili zbiorowo (
                                były losowania , kto pierwszy "do kapieli" - tak to nazywano) wiejskie
                                kobiety , a potem przebijali bagnetem .Chyba nie uwazali ,że trup urodzi im
                                zbiorowego potomka?
                            • dokowski Nie bądź śmieszny 03.01.06, 13:14
                              totalna_apokalipsa napisała:

                              > Kto to udowodnił i gdzie? Cytaty, żródła, badania? Bibliografie poprosze

                              To ja właśnie zachęcam do lektur. Ja właśnie wyjaśniłem, jak docierać do
                              wiarygodnych źródeł i do prawdy. Jeśli to zrozumiałeś, to sam sobie znajdziesz
                              lektury, którym będziesz ufać. Ja najchętniej polecam noblistów (np. Margulis)
                              oraz tych, którzych nobliści cenią wysoko za naukową rzetelność.

                              Jeśli nie wiesz jak zacząć, zacznij od dwóch tytułów: "Demoniczne samce"
                              i "Ciemna strona człowieka". Tam znajdziesz bibliografie i w końcu dotrzesz do
                              czegoś, co uznasz za godne zaufania. Zrozumiesz dlaczego wojnę mamy w genach.
                              Ja już zrozumiałem. Możesz mi wierzyć, zrozumienie czegoś to wielka przyjemność.

                              > Własnie, ignorancja aż poaza na tym forum. Wypisywać takie brednie i brać je
                              > serio, a na dodatek stwarzać pozory naukowości...boże...

                              Ale ty widzę wolisz się modlić niż czytać o nauce
                            • kocia_noga Re: Wszyscy mają taki pęd 03.01.06, 20:45
                              totalna_apokalipsa napisała:

                              > Kto to udowodnił i gdzie? Cytaty, żródła, badania? Bibliografie poprosze
                              > całosciową i wyszczególniona, nie PIW-owska serię "nauka dla klaika"
                              >Słowo "laik" jest tutaj kluczowe. Własnie brak szerszej peryspektywy powoduje
                              uwielbienie i bezkrytyczne przyjęcie jakiejś teorii , brak dystansu.
                              Ciesz sie , dokowski , że uznano cię za laika , a nie za kompletnego nieuka ,
                              jakich też niebrak.
                      • kocia_noga Re: Czy piszesz o jakiejś sekcie? 03.01.06, 20:41
                        dokowski napisał:

                        > > Co do prawdziwości , to odstąpilismy od tego rodzaju
                        > > wartościowania teorii naukowych
                        >
                        > Przecież tylko prawda i prawdziwość liczy się w nauce - to najważniejsze
                        > kryterium naukowości -

                        Może w XIX wieku , ale od lat już nie. Zapoznaj się choć trochę z filozofią
                        nauki , poczytaj tez np o Carlu Popperze , tak dla przykładu.
              • dokowski Taka jest różnica między nauką a religią 02.01.06, 14:35
                micra napisał:

                > samotnicy z wyboru usypiają chyba te myślące o dzieciach geny.

                Każdy przypadek prawdziwej lub pozornej bezpłodności jest inny. Nie da się nic
                ogólnego o tym napisać, jedni są patologicznie bezpłodni, jak np.
                homoseksualiści, inni robią bardzo wiele dla dobra swoich genów niesionych
                przez innych członków swojej rodziny, np. kapłani w celibacie, stare panny lub
                dzieci z zespołem Downa.

                > Nie przekonasz mnie akurat do tego, że większość
                > naszych działań zdeterminowanych jest do przekazania genów dalej.

                Człowieka religijnego trudno przekonać do nauki. Wiara w nadprzyrodzoną naturę
                duszy jest nie do pogodzenia z nauką. A może nauka Cie nie przekonuje z jakichś
                innych powodów?
                • micra Re: Taka jest różnica między nauką a religią 02.01.06, 20:59
                  > Człowieka religijnego trudno przekonać do nauki. Wiara w nadprzyrodzoną naturę
                  > duszy jest nie do pogodzenia z nauką. A może nauka Cie nie przekonuje z jakichś
                  > innych powodów?
                  No to podaj mi przykład człowieka religijnego, którego trudno przekonać do
                  nauki. Jeżeli założysz, że wiara w nadprzyrodzoną naturę duszy jest nie do
                  pogodzenia z nauką, to faktycznie tylko niewielki odsetek ludzi w dowolnym kraju
                  przekonasz do nauki. Jeżeli jednak dopuścisz tą drobną nieciągłość w swoich
                  teoriach to jednak istnieje duże grono osób religijnych, którym nauka nie jest
                  obca, bo są naukowcami.

                  Ależ owszem, istnieją powody dla których nie przekonuje mnie teoria, którą
                  opisujesz, nie cała nauka - moje doświadczenie życiowe mówi mi dokładnie co
                  innego niż to, do czego próbujesz mnie przekonać.

                  > > samotnicy z wyboru usypiają chyba te myślące o dzieciach geny.
                  >
                  > Każdy przypadek prawdziwej lub pozornej bezpłodności jest inny. Nie da się nic
                  > ogólnego o tym napisać, jedni są patologicznie bezpłodni, jak np.

                  Nie specjalnie mnie to interesuje, że jest inny, teoria głoszona Twoimi ustami
                  mówi wyraźnie, że wszystkie działania człowieka są zorientowane na prokreację -
                  nie przyjemność - na przekazywanie genów następnym pokoleniom. A ja się z tą
                  teorią nie zgadzam, bo dowody widoczne gołym okiem - w tu nic nie trzeba
                  wierzyć, wystarczy spojrzeć, nie trzeba rozważać problemów, wystarczy sprawdzić
                  fakty. Istnieją domy samotnej matki, dawniej dzieci ze związków luźnych były
                  nazywane bękartami, istnieją burdele dla płci obojga, istnieją związki
                  jednopłciowe, które wcale nie mają planów posiadania dzieci - nawet
                  podświadomie, bo jedynie seks się liczy. Dla tych ludzi potomstwo nie jest
                  niczym istotnym.
                  • dokowski Piszesz zupełnie nielogicznie tak jakbyś chciał... 03.01.06, 12:21
                    ... zdyskredytować moje poglądy wkładając mi usta zmyślone głupoty, ponieważ w
                    głębi duszy czujesz, że mam rację i nie potrafisz znleźć argumentów. Ale po co
                    w takim razie mi zaprzeczasz? Czy w naukach biologicznych brakuje ci piękna lub
                    moralności, którą przesycone są nauki socjologiczne i religie?

                    micra napisał:

                    > istnieje duże grono osób religijnych, którym nauka nie jest
                    > obca, bo są naukowcami.

                    Istnieje prosty sposób pogodzenia darwinizmu z religijnością, można też
                    uprawiać fizykę, mimo jakiejś wiary religijnej, chociaż od czasu odkrycia praw
                    kwantowych jest to coraz trudniejsze.

                    Ktoś, kto zaprzecza darwinizmowi, nie może być uważany za naukowca w środowisku
                    naukowców. Naukowcy, którzy pozostali chrześcijanami wierzą, że akt Stworzenia
                    jeszcze się nie zakończył, że zdanie "na początku było Słowo" interpretować
                    należy w taki sposób, że to geny są językiem Boga. Wg naukowców chrześcijan
                    badając ewolucję oberwujemy na bierząco akt Stworzenia zwierząt i człowieka.
                    Ewolucjonizm jest z tego punktu widzenia po prostu nauką o Dziele Stworzenia,
                    które powinno być nazywane Dzieło Tworzenia.

                    > moje doświadczenie życiowe mówi mi dokładnie co
                    > innego niż to, do czego próbujesz mnie przekonać

                    To już zauważył Oscar Wilde: "Osobiste doświadczenie życiowe jest najbardziej
                    błędnym i najbardziej ograniczonym kołem". Dlatego to właśnie nauka, a nie
                    osobiste doświadczenie, zajmuje się dochodzeniem do prawdy.

                    > teoria głoszona Twoimi ustami mówi wyraźnie, że wszystkie działania
                    > człowieka są zorientowane na prokreację

                    To jest właśnie Twoje kłamstwo, o którym piszę we wstępie postu. A właściwie
                    trzy kłamstwa: nie wszystkie działania, nie każdego człowieka i nie na
                    prokreację. Natomiast faktem jest, że

                    1. większość działań człowieka

                    2. zdrowego (fizycznie i psychicznie) jest zorientowana na

                    3. sukces reprodukcyjny genów, których kopii nosicielem jest ten człowiek.

                    > wystarczy spojrzeć, nie trzeba rozważać problemów, wystarczy sprawdzić
                    > fakty.

                    Od tego są naukowcy, a uprawianie nauki nie jest sprawą łatwą.

                    Nie wystarczy spojrzeć.

                    Gdyby wystarczyło spojrzeć, każdy byłby naukowcem. Chcąc poznać prawdę, jeśli
                    nie jesteś naukowcem, musisz czytać książki napisane przez naukowców, tak jak
                    ja to robię. Jeśli nie jesteś naukowcem, to zdobądź się na tę odrobinę pokory,
                    i nie próbuj własnym małym rozumkiem osądzać prawdziwości wyników badań
                    naukowych.

                    Krytycyzm i sceptycyzm jest dobry wtedy, gdy dokonujesz selekcji źródeł. Możemy
                    wątpić we wiarygodność tego czy innego wydawnictwa, możemy wątpić w renomę
                    jakiegoś uniwersytetu czy samego autora, ale prędzej czy później docieramy do
                    wiarygodnych źródeł, wiemy, którym naukowcom, którym uniwersytetom, którym
                    instytutom, którym wydawcom można ufać... a wtedy pozostaje już tylko
                    przypomnieć sobie, co znaczy słowo pokora. Teraz można poznawać prawdę z
                    pewnego źródła.

                    Jedną z największych wad ludzi religijnych jest pycha. Jednym z najgorszych
                    przejawów pychy jest przekonanie, że się pozjadało wszystkie rozumy, czego
                    najbardziej irytującym objawem jest branie wiedzy naukowej na własny "zdrowy
                    rozum". Wiedzę naukową mogą weryfikować tylko inni naukowcy z konkurencyjnych
                    instytutów i uczelni.
                    • totalna_apokalipsa Re: Piszesz zupełnie nielogicznie tak jakbyś chci 03.01.06, 12:25
                      Jedną z największych wad ludzi religijnych jest pycha. Jednym z najgorszych
                      > przejawów pychy jest przekonanie, że się pozjadało wszystkie rozumy, czego
                      > najbardziej irytującym objawem jest branie wiedzy naukowej na własny "zdrowy
                      > rozum". Wiedzę naukową mogą weryfikować tylko inni naukowcy z konkurencyjnych
                      > instytutów i uczelni.

                      Własnie napisałeś antropologizną regułkę religii, nie nauki.
                      • dokowski No to co? Co chciałeś przez to powiedzieć? 03.01.06, 12:39
                        > Własnie napisałeś antropologizną regułkę religii, nie nauki

                        Czy na pewno zrozumiałeś różnicę między pychą a pokorą w aspekcie dochodzenia
                        do prawdy?
                        • totalna_apokalipsa Re: No to co? Co chciałeś przez to powiedzieć? 03.01.06, 12:43
                          A ty ją zrozumiałes?
                          Napisałeś dokładnie to samo, co mówia profesorzy młodym doktorantom. Bedzie Pan
                          miał moje doswiadczenie, to porozmawiamy. Problem w tym, że to zazwyczaj owi
                          doktoranci 5 lat póżniej odkrywają jakąś nitkę do kolejnego kłebka, nie
                          profesorowie. Ty mówisz, nie dyskutuj, bo i tak nie masz racji, a na dodatek
                          jesteś bezczelny. Ja twierdzę - jesli nie ma dyskusji, to nie ma nauki, jest
                          religia i prawdy objawione. I nie móię o pogadankach pseudonaukowych na forum ,
                          jak to.
                          • dokowski Naukę tworzą doktoranci po trudnych studiach 03.01.06, 14:46
                            totalna_apokalipsa napisała:

                            > doktoranci 5 lat póżniej odkrywają jakąś nitkę do kolejnego kłebka, nie
                            > profesorowie. Ty mówisz, nie dyskutuj, bo i tak nie masz racji, a na dodatek
                            > jesteś bezczelny. Ja twierdzę - jesli nie ma dyskusji, to nie ma nauki

                            A nie tacy jak my dyskutanci na takim forum. Przekręcasz bezczelnie moje
                            argumenty, a to ja piszę, że dla nienaukowców tylko naukowcy mogą być źródłem
                            prawdy, a nie jakieś domorosłe dyskusje i własne obserwacje.

                            Nie raz już pisałem na różnych forach GW i powtórzę to jeszcze raz w nowej
                            formie:

                            Nie wierzcie mi na słowo, sami sprawdźcie w wiarygodnych źródłach, o czym
                            piszę, ja chcę tylko pobudzić waszą ciekawość, chcę podzielić się z wami
                            rozkoszami nauki - czytania o nauce i rozumienia nauki.

                            Chcę tez wrócić uwagę na pożytek jaki mamy z nauki i prawdy, gdyż pozwalają one
                            skotecznie poprawiać nasze życie. Weźmy na przykład psychoanalizę i obalenie
                            jest przez naukę. Miliony ludzi cierpiały na depresję i dawały się skubać
                            hochsztaplerom pokroju Freuda, których celem było głównie (tak jak Freuda)
                            bzykanie pacjentek. Nauka dała ludzkości Prozac, a tym samym szczęście milionom
                            cierpiących ludzi, w dodatku oszukiwanych przez psychoanalityków, którzy
                            oczywiście niczego nie potrafili uleczyć.
                    • micra Re: Piszesz zupełnie nielogicznie tak jakbyś chci 03.01.06, 12:54
                      > Istnieje prosty sposób pogodzenia darwinizmu z religijnością, można też
                      > uprawiać fizykę, mimo jakiejś wiary religijnej, chociaż od czasu odkrycia praw
                      > kwantowych jest to coraz trudniejsze.
                      Nie widzę sprzeczności między fizyką, a Chrześcijaństwem, o psychologii lub
                      matematyce nie wspominając. Nie czytam od dawna niczego dotyczącego fizyki, ale
                      przecież nie istnieje chociażby możliwość oznaczenia spinu elektronu. W nauce
                      jest wiele spraw nie wyjaśnionych które są utykane teoriami.

                      > Ktoś, kto zaprzecza darwinizmowi, nie może być uważany za naukowca w
                      > środowisku
                      A dlaczego nie? Tylko ta teoria jest prawdziwa? W świetle współczesnych odkryć
                      powinna zostać już dawno zmodyfikowana - broń Boże nie mówię o jej usunięciu.
                      Dlaczego jednak wszelkie próby jej modyfikacji są blokowane nawet pomimo
                      posiadania dowodów na jej niespójności? Podobno Einstein lubił wygłaszać odczyty
                      w szkołach "dla panien", bo tam przynajmniej nikt go nie wyśmiewał, nikt nie
                      patrzył się jak na dziwaka.
                      • dokowski Znów piszesz niepradę, darwinizm się zmienia 03.01.06, 14:34
                        micra napisał:

                        > Dlaczego jednak wszelkie próby jej modyfikacji są blokowane

                        Pierwsza modyfikacja darwinizmu dokonała się za sprawą samego Darwina. Darwin
                        najpierw napisał dzieło o selekcji "naturalnej" czyli selekcji metodą lepszego
                        dostosowania do niesprzyjającego środowiska, ale zanim skończył pisać tę
                        książkę, już zrozumiał, że pisze o rzeczach nieważnych, że istnieją o wiele
                        silniejsze mechanizmy doboru. Nie opublikował więc pierwszej książki i zaczął
                        pisać następną, o doborze płciowym.

                        Niestety, dowiedział się, że niejaki Wallace pisze własną książkę o selekcji
                        naturalnej i że opublikuje ją zanim Darwin skończy pisać o doborze płciowym.
                        Darwin musiał więc opublikować swoją pierwszą książkę, z której nie był
                        zadowolony.

                        Późniejsze publikacje Darwina ma temat doboru płciowego, mimo że z naukowego
                        punktu widzenia ważniejsze, zostały niedocenione i częściowo zapomniane. Nauka
                        niemal na 100 lat zapomniała (prawie) o doborze płciowym, który został niemal
                        odkryty na nowo dopiero pod wpływem zrozumienia mechanizmu "samolubnego genu".

                        Pierwsza modyfikacja darwinizmu polegała na tym, że coraz lepsze dostosowanie
                        do warunków środowiska okazuje się drugorzędnym, a nawet trzeciorzędnym
                        mechanizmem ewolucji. O wiele silniejszy jest tzw. dobór płciowy. Ogon pawia
                        nie służy obronie przed tygrysem.

                        Druga wielka modyfikacja darwinizmu nastąpiła dzięki odkryciu Mendla, że
                        ewolucja nie polega na mieszaniu się cech ani na żadnym innym mechanizmie
                        ciągłych zmian cech. Mendel matematycznie udowodnił (wg kryteriów
                        prawdopodobieństwa), nie wiedząc zupełnie o tym, czym są geny, że ewolucja
                        polega na zmianie na zasadzie „albo, albo” 0 albo 1 – albo ta cecha albo inna,
                        żadnej pośredniej możliwości. Darwin był w błędzie wierząc, że ewolucja może
                        zmieniać cechy lub je mieszać. Późniejsze odkrycie DNA potwierdziło ostatecznie
                        prawo Mendla.

                        Trzecia wielka modyfikacja darwinizmu dokonała się pod wpływem teorii
                        samolubnego genu i fenotypu rozszerzonego. Biolodzy zrozumieli, że geny nie
                        dbają o to, czy ich nosiciel umrze czy nie, ani o to, czy wymrze populacja ich
                        nosicieli, geny dbają tylko o to, żeby ich kopie wygrały z kopiami innych
                        alleli. Geny w tej walce często doprowadzają do wyginięcia całych gatunków i to
                        nie tylko w rozumieniu zbiorowego samobójstwa, ale także ksenocydu innych
                        gatunków. Np. z punktu widzenia interesu genów trawy, ssaki roślinożerne są
                        niewolnikami wyhodowanymi w tym celu, żeby niszczyć lasy i pozwolić trawom
                        zająć jak największą powierzchnię kosztem lasów. Człowiek jest największym
                        sukcesem hodowlanym z punktu widzenia interesów genów traw.

                        Czwarta wielka modyfikacja dokonuje się pod wpływem odkrycia Margulis, że
                        organelle komórek (np. mitochondria, plastydy, lizosomy) są bakteriami
                        (symbiotycznymi) niezdolnymi do samodzielnego życia (poza komórką). Nawet jądro
                        komórkowe jest bakterią. Okazało się, że wszystkie komórki złożone powstały z
                        połączenia prabakterii i innych podobnych prostych form pierwotnego życia.
                        Organella nie są narządami komórki ale są symbiontami, a my wszyscy jesteśmy
                        organizmami złożonymi, symbiotycznymi – przejściowymi tworami służącymi tylko
                        jako tymczasowe mieszkania dla nieśmiertelnych bakterii.

                        Dzięki swemu odkryciu Margulis mogła jako pierwsza sformułować ścisłą definicję
                        gatunku, odwołując się do symbiotycznej natury każdego (prawie) organizmu.
                        Definicja ta wciąż nie jest uznawana przez zazdrosnych o jej sławę biologów.
                        Dzięki jej odkryciu rozumiemy na czym polega zapłodnienie – jajo odziera
                        plemnik ze wszystkich symbiontów, pozwalając wniknąć do środka tylko genom
                        jądra. Wszystkie symbionty wewnątrzkomórkowe dziedziczymy po matce, dzięki
                        czemu unikamy wewnątrzkomórkowej wojny między konkurującymi bakteriami
                        zamieszkującymi swoje mieszkania („nasze” komórki).

                        Symbiotyczna natura życia wyjaśnia, że dla ewolucji najważniejsza jest
                        umiejętność współpracy między symbiontami i zdolność opierania się inwazji
                        konkurencyjnych symbiontów – to jest najważniejszy i najsilniejszy mechanizm
                        selekcji i ewolucji, z czego Darwin rozumiał tylko wagę mechanizmów obronnych
                        przeciwko pasożytom. Pośrednio też dzięki Margulis rozumiemy funkcję doboru
                        płciowego, czyli do czego komórce jajowej potrzebne są geny jądrowe plemnika i
                        w ogóle po co całe to zróżnicowanie płciowe w świecie organizmów żywych. Celem
                        tego jest właśnie budowanie ciągle na nowo pełnych zasadzek mechanizmów
                        obronnych przeciwko inwazji licznych armii pasożytów i cudzych symbiontów,
                        które z czasem poznają wszystkie nasze zasadzki, nauczą się walczyć ze
                        wszystkimi obrońcami. Konieczne staje się więc zbudowanie na nowo nowej
                        twierdzy z nowymi zasadzkami, których działania nie da się przewidzieć – temu
                        właśnie służy losowy mechanizm mieszania genów jądrowych różnych osobników.
                        • bleman Polecil bys jakies ksiazki na ten temat. 03.01.06, 15:05
                          A konkretnie o doborze plciowym.
                          • dokowski Ostatnio pojawił się taki tytuł: "O pochodzeniu... 03.01.06, 16:02
                            ... cnoty". Tam z pewnością jest bibliografia
                            • dokowski A nie, przepraszam, lepszy jest 'Umysł w zalotach" 03.01.06, 16:02

                            • dokowski Weź "Światełko mydlniczki" tamta jest o czym innym 03.01.06, 16:27
                              "O pochodzeniu cnoty" mówi o wytworzeniu altruizmu przez zwyczajną selekcję
                              naturalną
                        • dokowski Zapomniałem dodać że to egzaptacja a nie adaptacja 03.01.06, 20:11
                          dokowski napisał:

                          > rozumiemy funkcję doboru
                          > płciowego, czyli do czego komórce jajowej potrzebne są geny jądrowe plemnika i
                          > w ogóle po co całe to zróżnicowanie płciowe w świecie organizmów żywych. Celem
                          > tego jest właśnie budowanie ciągle na nowo pełnych zasadzek mechanizmów
                          > obronnych przeciwko inwazji licznych armii pasożytów i cudzych symbiontów,
                          > które z czasem poznają wszystkie nasze zasadzki, nauczą się walczyć ze
                          > wszystkimi obrońcami. Konieczne staje się więc zbudowanie na nowo nowej
                          > twierdzy z nowymi zasadzkami

                          chodziło mi oczywiście o funkcję płci a nie doboru płciowego. Jednak płeć nie
                          powstała jako przystosowanie do walki z najeźdźcami. Pierwotną funkcją płci jest
                          naprawa uszkodzonych genów. Prawdopodobnie jeszcze w świecie RNA pierwotne
                          organizmy nauczyły się porównywać między dalekimi krewnymi swoje RNE aby
                          naprawiać błędy - RNA jest związkiem dość podatnych na uszkodzenia, w
                          przeciwieństwie do DNA - późniejszego wynalazku który posłużył organizmom jako
                          archiwum genów
        • tomekpk Re: Chyba pomyliłem nicki w swej pamięci, bo czuj 29.12.05, 16:44
          Cieszę się że przynajmniej w jednym się zgadzamy. To dla mnie ważny temat i
          wręcz obsesyjny. Wybory które podejmuje kobieta kierując się instynktem i
          naturą są częst opłakane w skutkach jednak nie to mnie tak pasjonuje a fakt, że
          później oreagowuje twierdząc że "każdy facet jest taki sam" uderzając też w
          niewinnych mężczyzn których jedyną winą że ich nie wybrała jest fakt, że są
          spokojni. Nie ważne że większość ma bogate wnętrze i są ciekawi świata. Oni w
          jej oczach są nudni bo są ludźmi a nie zwierzętami walczącymi i agresywnymi. To
          jest najsmutniejsze i frustrujące.
          • tomekpk Re: OK wyprzedze pytanie 29.12.05, 16:49
            Zaraz ktoś spyta. Więc jak to się ma do mojej gadaniny o naturze ludzkiej? A ma
            to do siebie, że kobieta uzurpuje sobie prawo do tej natury a mężczyźnie je
            odbiera. Kłamliwie twierdzi jedno, szuka księcia z bajki a wybiera
            przeciwieństwo. Dlaczego jesteście takimi hipokrytkami?
            • micra hipokryzja 29.12.05, 19:00
              Ludzie, bo nie tylko kobiety, kierują się w przypadku związków zauroczeniem,
              uczuciem, miłością i ciężko jest sobie powiedzieć, zakocham się w Kasi lub
              ożenię się z Gośką. Ot, ktoś Ci się podoba, ktoś nie. Początkowe zauroczenie
              może szybko minąć w zetknięciu z realiami życia, ale wiele kobiet ma nadzieję na
              zmiany u partnera (mężczyźni też liczą na zmiany u partnerki, ale nie opowiadają
              kolegom, jaka to ich żona na prawdę jest).

              Dokowski wyżywa się teraz na genach, a geny mają akurat tyle do miłości, czy
              wyboru partnera jak zęby do ściany - jedyny udział genów to nasz wygląd
              determinowany przez nie - możemy być bardziej atrakcyjni seksualnie dla drugiej
              (lub nie daj Boże tej samej płci), ale nawet super modelki z Playboya lub
              panienka ze strony startowej Johnego też nie wszystkich będą kręcić, a na pewno
              nie wszyscy chcieli by z nimi spędzić jakąś część swojego życia.
              • kocia_noga Re: hipokryzja 29.12.05, 19:41
                micra napisał:

                ale nawet super modelki z Playboya lub
                > panienka ze strony startowej Johnego też nie wszystkich będą kręcić, a na
                pewno
                > nie wszyscy chcieli by z nimi spędzić jakąś część swojego życia.

                Otóż to! Różnorodnośc jest niezbędna dla każdego gatunku , dla zycia w ogóle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka