barbinator
30.11.02, 15:44
Ostatnio sporo było na tym forum postów w których domagano się od feminizmu i
feministek tzw. konkretów. Konkretów padło mało, były raczej wymuszone, w
większości zostały obśmiane lub w inny sposób zanegowane. To pozwoliło paru
osobom na wyrażenie poglądu, że feminizm to taki ni pies ni wydra, ideologia
typu "abyśmy wszyscy zdrowi i szczęśliwi byli" ale nie ma tam nic takiego,
co rozsądny czowiek mógłby poprzeć.
To uparte domaganie sie konkretów mnie śmieszy, ale także irytuje.
Feminizm to ani doktryna polityczna, ani zbiór porad pt "co robić żeby było
lepiej" ani organizacja zajmująca się budowaniem darmowych żłobków.
Feminizm to pewien sposób myślenia, który dowartościowuje kobiety.
Oczywiście, oczywiście każdy antyfeminista wirtualny i realny powie,
że "kobietę kochać trzeba i szanować" i on to naturalnie czyni, niektórzy
pewno wspomną coś o kulcie maryjnym i eposie rycerskim :) jednak choćby nie
wiedzieć jak się gimnastykowali i nie wiedzieć jak pokrętnych argumentów
używali, to nie daje się zaprzeczyć, że przez długie stulecia kultura
europejska była kulturą tworzoną przez mężczyzn i dla mężczyzn.
Kobieta mogła w niej być puchem marnym, upadłą istotą, aniołem, boginią,
chłopo-babą, damą, matką Polką czy dziewicą-bohaterem ale zwyczajnie SOBĄ być
nie mogła.
To że ta sytuacja się zmieniła, zawdzięczamy właśnie feminizmowi rozumianemu
jako sposób myślenia dowartościowujący kobiety, który pojawił się w Europie
ok. 150 - 200 lat temu i któremu WSZYSCY, tak kobiety i mężczyźni powinniśmy
być za to wdzięczni.
Także ci i te spośród nas, którzy deklarują się jako przeciwnicy dogmatycznie
rozumianego feminizmu.
I jest mi doprawdy obojętne, czy tak rozumiany feminizm stworzyła praprababka
Kingi Dunin czy prapradziadek Marka Jurka.
Tak samo jak jest mi obojętne, czy prawa wyborcze kobietom zapewnili
nowocześnie myślący mężczyźni czy sufrażystki.
To nie ma ŻADNEGO ZNACZENIA.
Świat zaczął się zmieniać, bo pojawił się nowy sposób myślenia, według
którego kobieta jest najpierw człowiekiem, a dopiero potem kobietą - matką,
żoną czy kochanką.
Świat zmienił się na lepsze, gdyż w umysłach mądrych, wartościowych,
myślących ludzi narodził się FEMINIZM.
Wszystko inne było już tylko kontynuacją tego nowego sposobu myślenia - prawa
wyborcze, prawo rozwodowe, dostęp do antykoncepcji, prawo pracy itd.
Dlatego jak czytam różne posty, w których niezwykle poważnie przedstawia się
feminizm jako zagrożenie dla cywilizacji, demografii czy nawet dla zdrowia
kobiet, to zazwyczaj mnie to bawi, ale czasami zaczyna złościć.
Również dlatego uważam, że antyfeminizm jest irracjonalny i nielogiczny a
jego zwolennicy marnują swój czas i inteligencję na udowadanianie czegoś,
czego zwyczajnie nie daje się udowodnić.
Podobnie jak nie dałoby się udowodnić, że zagrożeniem dla cywilizacji jest
humanizm.
Humanizm jest sposobem myślenia dowartościowującym człowieka jako jednostkę
ludzką.
Feminzm wypływa z humanizmu, jest jego kontynuacją, gdyż dowartościowuje
kobietę jako samodzielną, obdarzoną wolną wolą jednostkę ludzką.
I żadne popisy elokwencji w typie "feminizm a rak jajnika u kobiet"
czy "feminizm a faszyzm" tego nie zmienią.
Byłabym wszystkim wdzięczna za wszelkie wypowiedzi na ten temat, bardzo mnie
ciekawi co o tym sądzicie.
Sympatyków i sympatyczki feminizmu chciałabym spytać czy podzielają moje
widzenie feminizmu jako sposobu myślenia dowartościowującego kobietę.
Przeciwników i przeciwniczki feminizmu chciałabym spytać, czego właściwie są
przeciwnikami.
Pozdrawiam wszystkich po równo, B.