Dodaj do ulubionych

autoagresja

10.10.06, 18:54
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3665711.html
Temat znany,bo był i w papierowej gazecie i wisi na stronei głównej.
zgadzacie się z tymi diagnozami? że autoagresja jest (przynajmniej częsciowo)
spowodowana problemami z kobiecościa i akceptacją swojej płci?
Rozbawiły mnei troche komentarze,ze to efekt zycia we współczesnym swiecie,a
człowiek kiedyś to był szczęśliwy. Nie mam pojęcia jaki był stan psychiczny
chłopa panszczyźnianego,ale chociażby utrwalony w literaturze obraz
"wiejskiego głupka' o czymś świadczy.
Tak samo jak niemadry jest argumen,że problemy wynikają z braku boga.
W średniowieczu, epoce bardzo religijnej istniala anoreksja, samookaleczenia w
formie praktyk religijnych.
Może to po prostu tkwi w człowieku?
Obserwuj wątek
    • kadfael Re: autoagresja 10.10.06, 19:23
      Artykuł jest interesujący, przerażający,ale stronniczy. Czy samookaleczaja się
      tylkokobiety? W dodatku jedynaczki z tzw. dobrych domów?
      • illiterate Re: autoagresja 10.10.06, 23:29
        Nie jest stronniczy, bo przedstawia jedynie dwa przypadki. Zreszta - w historie
        wplecione sa losy chlopakow, ktorzy sie cieli. I - autorka nie opisuje proby
        statystycznej, tylko to, co jej sie podoba. Nie chodzi w artykule o dobieranie
        reprezentatywnych przypadkow, tylko o dobre opisanie choroby.

        A jesli byloby tak, ze tna sie glownie dziewczyny (co mi sie wydaje prawda, ale
        nie dysponuje danymi statystycznymi), jedynaczki i z dobrych domow (a to mi sie
        akurat nie wydaje), to co? Albo - jak myslisz, dlaczego?
    • bleman Ja nie mam problemu ze swoja kobiecoscia ;-) 10.10.06, 19:24
      a mimo to czasami az korci mnie zeby dokonac autoagresji ;-)
      • bleman Oczywisce dokonac autoagresji na przechodniach 10.10.06, 19:26
        albo ludziach na przystanku ;-))))))
        • pavvka Re: Oczywisce dokonac autoagresji na przechodniac 11.10.06, 16:39
          Znaczy wjechać w nich samochodem? :-O
          • bleman Zartowalem, nie spinaj sie tak :P 11.10.06, 18:07

            • pavvka Re: Zartowalem, nie spinaj sie tak :P 11.10.06, 18:42
              No, nie wiem, u Ciebie akurat nie mam pewności, że to tylko żarty...
              • bleman LOL :/ za kogo ty mnie masz... :( 11.10.06, 19:19

                • pavvka Re: LOL :/ za kogo ty mnie masz... :( 11.10.06, 19:34
                  Jesteś sfrustrowany życiowo, słuchasz metalu i w dodatku jesteś informatykiem ;-
                  ) Idealny materiał na seryjnego zabójcę :-P
                  • bri Re: LOL :/ za kogo ty mnie masz... :( 13.10.06, 13:49
                    To się tak tylko wydaje. Na filmach zawsze takiego podejrzewają na początku a
                    potem się okazuję, że zabijał jakiś zupełnie normalny facet mający ciekawe
                    hobby (np. szachy lub coś w tym stylu). ;)
                    • pavvka Re: LOL :/ za kogo ty mnie masz... :( 13.10.06, 15:03
                      Na szczęście ja od zupełnej normalności jestem daleki :-)
      • bitch.with.a.brain Re: Ja nie mam problemu ze swoja kobiecoscia ;-) 10.10.06, 19:31
        masz duże problemy z kobiecością tylko cudzą
        • bleman Tak, i to mnie frustruje 10.10.06, 19:32

    • tomekpk Re: autoagresja 10.10.06, 19:31
      To jest efekt zycia we współczesnym świecie. Takie własnie papierowe gazety te
      i inne kobiece lansują tę autoagresje w celach marketingowych. Kiedyś byliśmy
      szczęśliwsi bo miedzy innymi nie rozdmuchiwano tak błachych problemów do tak
      dużej rangi. Kiedyś nie biły po oczach reklamy, pierwsze strony gazet z
      pięknymi i bogatymi a tym samym nie wywoływały tak ogromnej chęci posiadania,
      bycia pięknym. Owszem to było ale nie na taką skalę.
      Ten marketing za bardzo bije po oczach i to jest problem. Być modnym być na
      biezaco by nikt nas nie odrzucil. to taka samonaciągająca się spręzyna.
      • bitch.with.a.brain Re: autoagresja 10.10.06, 20:42
        Ale kiedyś to znaczy kiedy?
        10 lat temu czy 20?
        Czy moze masz na mysli jakąś mityczną szczęsliwa egzystencję w zgodzie z naturą?
        I w jakiej gazecie jest lansowana autoagresja?
      • margot_may Re: autoagresja 10.10.06, 23:16
        tak, nawet powietrze kiedys było lepsze. ech. gdzie moja ciupaga? bez niej nie
        dojdę do łózka. nogi juz nie te. ech. kiedyś były lepsze nogi.

        ps. ja tak dla towarzystwa. żeby tomek nei czuł się samotny.
    • bleman Zdecydowanie gorsza jest agresja 10.10.06, 19:34
      kierowana na innych, a wywolywana przez wlasna nieudolnosc.
      • wasza_bogini nie ma gorszosci/lepszosci agresji 11.10.06, 05:07

        • bleman Jest. 11.10.06, 11:33

          • roraima dlaczego 11.10.06, 21:30
            jest gorsza?
            • bleman Bo mozna skrzywdzic innych 11.10.06, 21:38
              a to jest juz szkodliwsze dla spolecznosci niz to ze ktos popelni samobujstwo itd.
              • roraima Re: Bo mozna skrzywdzic innych 11.10.06, 23:41
                czy krzywdzisz siebie czy innych - zawsze krzywdzisz k o g o ś. Efekt jest taki
                sam - k t o s jest skrzywdzony, jakie to ma znaczenie, że przez siebie czy kogoś
                innego? i tu i tam ból, strata.

              • wasza_bogini zatem masz cos z komunisty 15.10.06, 10:08
                dla jakiej spolecznosci? samobojca to nie jets spolecznosc? nie przyszlo ci na
                mysle, ze autoagresja jest wynikiem czyjejs agresji?
    • bri Re: autoagresja 11.10.06, 09:52
      Może i kiedyś autoagresja zdarzała się rzadziej. Ludzie musieli po prostu
      więcej robić, żeby tylko przeżyć. Kiedy czuje się głód to myśli się chyba
      przede wszystkim o tym, żeby zdobyć jedzenie. Wydaje mi się, że wtedy jest
      mniej miejsca na takie rozlane poczucie napięcia psychicznego.

      Istnieją też IMHO przesłanki co do tego, że autoagresja może być spowodowana
      problemami z kobiecością a może raczej z seksualnością - po prostu występuje
      najczęściej wtedy, kiedy następuje kształtowanie się tożsamości własnej płci.
      Może u chłopców taką rolę pełnią zachowania ryzykowne. Zresztą wielu facetów ma
      też ślady po okaleczeniach z młodości - sznyty. Nawet pewnego rodzaju moda na
      to była kiedyś. Tatuaże, piercing, nadużywanie alkoholu i narkotyków to też
      formy moim zdaniem samookaleczanie się.

      Posumowując - tak uważam, że to tkwi w człowieku. Szczególne w przypadkach
      kiedy nie ma on innych okazji, żeby się sprawdzić; poczuć ból - poczuć że żyje
      musi sobie jakoś te wrażenia fundować sam. Czegoś się wtedy uczy, dowiaduje się
      o sobie czegoś nowego. Atrybutem życia są przeżycia.

      • echtom Re: autoagresja 12.10.06, 10:16
        "Kiedyś" życie było prostsze. Nastolatek po osiągnięciu dojrzałości fizycznej
        stawał się dorosłym, tzn. zaczynał pracę i zakładał rodzinę. Nie było problemów
        z tożsamością, bo ludzie od dziecka wiedzieli, do czego są przeznaczeni i co
        będą w życiu robić. "Dziwne" zachowania przejawiała wyodrębniona grupa
        outsiderów i odmieńców - np. ludzi, którzy zamiast rodziny wybierali życie
        zakonne, dążąc do doskonałości i świętości. Było to w pełni akceptowane przez
        społeczeństwo - jakby skupiali w sobie napięcia i problemy, które nie miały
        dostępu do zwykłego, ciężko pracującego człowieka. W dzisiejszej rozwiniętej
        cywilizacji, kiedy teoretycznie każdy nastolatek/ka ma nieograniczony wybór
        życiowych możliwości, trudno się dziwić wszechogarniajacemu poczuciu
        niepewności, zagubienia i rozmyciu granicy między "normalnością" a "innością".
        • ggigus slez problem z tozsamoscia byly, sa i beda 12.10.06, 22:33
          na socjologii podawal nam profesor przyklad jednego pana, ktory zyl jakies 300 lat!
          okazalo sie, ze administracja dworu, gdzie pracowal, nie zmieniala zadnych
          danych, bo jeden pan, a potem jego kolejny pierwszy syn spelnial jakas tam funkcje
          a na pewno jeden z pracownikow dworu wciagu 300 lat mial ochote na cos innego
          tak samo nastolatki przed powiedzmy 200 lat nie raz i nie dwa mialy ochote na
          cos innego, niz to, co im dawala ich aktualna systuacja spoleczna/stanowa itepe

          rzeczy. kiedys bylo lepiej, bo prosciej, nalezy wlozyc miedzy bajki
          • bri Re: slez problem z tozsamoscia byly, sa i beda 13.10.06, 09:58
            Ale ja napisałam, że kiedyś pod pewnymi względami było lepiej, bo było trudniej
            (nie łatwiej).
    • zdanka1 Re: autoagresja 11.10.06, 10:15
      Ppmysłow na etiologię jest kilka - między innymi neuroprzekaznikowych i coś mi
      sie wydaje , ze badania powinny isć w tę sronę. Moze są to zaburzenia poziomu
      enkefalin albo beta-endorfiny , działajacych podobnie jak opiaty - dlatego w
      trkacie samego aktu tnący czy robiący inne cudo czloweik odczuwa po prostu
      euforię , taką jak na narkotykach. Potem poziom enkefalin spada i pojawia sie
      poczucie winy zmaksymalizowanie kilkakrotnie, co jednak jest zupełnie w zgodzie
      z wcześniejszą analgezją ...Własnie ta wachania biologiczne mogą być przyczyną
      tego, ze tak trudno się oduczyć tych zachowań - przypomina to trochę nałóg -
      zeby dać sobie z tym radę tzreba by znależć rozładowanie fizyczne, przy
      jednoczesnym rozlużnieniu stresu psychicznego- a to dość trudne.
    • turbomini Re: autoagresja 11.10.06, 16:20
      Artykuł fajny, chociaż trochę za mało faktów, za mało danych, za mało
      statystyk, brak porównań. A i tak wydaje mi się, że problem autoagresji opisany
      właśnie w WO to nie przypadek, bo choć nie dotyka ona tylko kobiet, to może w
      ostatniej dekadzie zanotowano jakiś drastyczny wzrost samookaleczeń u kobiet
      właśnie.
      Cywilizacja gna do przodu i nie każdy zdoła się odnaleźć w nowej
      rzeczywistości. Kobietom jest podwójnie ciężko: jest profil businesswoman:
      kobiety odważnej, przebojowej, samodzielnej i jest profil żony-matki:
      troskliwej i zdolnej do poświęceń. Kobieta ma obowiązek połączyć te dwa profile
      w jednej osobie. Przy tym wszystkim rola ojca nie zmieniła się jakoś
      szczególnie - nadal pozostaje on drugoplanowym rodzicem, za to dochodzi brak
      wsparcia rodzinnego, bo kobieta ma być samodzielna i często jest za ambitna, by
      przyjmować pomoc. Przecież do wszystkiego chce dojść sama, bo tak trzeba, bo
      tak robią wszyscy i tak ma być.
      Ludzkie więzi są coraz delikatniejsze, coraz trudniej dostrzec cudze problemy,
      bo przytłaczają nas własne.
      Autoagresja to dla mnie dramatyczne rozpaczliwe wołanie o pomoc, gdzie kobieta
      do końca chce pozostać perfekcjonistką.
      • illiterate Re: autoagresja 11.10.06, 21:29
        A dlaczego w takim razie tna sie mlode dziewczyny, ktore nie musza dzwigac ani
        roli matki, ani roli kobiety sukcesu, ani w ogole nic blizej sprecyzowanego?


        A w ogole - zauwazylyscie, ze akurat pod tekstem, w ktorym bulimiczka opowiada,
        jak uwaznie wymiotowala, zeby miec pewnosc, ze usunela cala czekolade, ktora
        zjadla, jest wielka na pol strony reklama czekolady? A strone dalej - kolejna?

        Kto przeczyta artykul o tnacych sie bulimiczkach? Bulimiczka. A bulimiczka to
        najlepsza klientka sklepow ze slodyczami. Gdyby dawali ordery za cynizm,
        marketingowcy z WO dostaliby zloty.
        • turbomini Re: autoagresja 11.10.06, 22:04
          illiterate napisała:

          > A dlaczego w takim razie tna sie mlode dziewczyny, ktore nie musza dzwigac ani
          > roli matki, ani roli kobiety sukcesu, ani w ogole nic blizej sprecyzowanego?

          Nie wiem, pisząc to miałam na myśli bardziej globalne podejście, niż
          indywidualne przypadki. U nastolatki zawsze jeszcze można to zrzucić na
          młodzieńcze problemy tożsamościowe...

          > A w ogole - zauwazylyscie, ze akurat pod tekstem, w ktorym bulimiczka opowiada,
          >
          > jak uwaznie wymiotowala, zeby miec pewnosc, ze usunela cala czekolade, ktora
          > zjadla, jest wielka na pol strony reklama czekolady? A strone dalej - kolejna?
          >
          > Kto przeczyta artykul o tnacych sie bulimiczkach? Bulimiczka. A bulimiczka to
          > najlepsza klientka sklepow ze slodyczami. Gdyby dawali ordery za cynizm,
          > marketingowcy z WO dostaliby zloty.

          Nie zauważyłam: albo jestem już tak głucha na reklamy, albo konotuję je
          podświadomie :).
        • bitch.with.a.brain Re: autoagresja 11.10.06, 22:05
          Jak ma się np 30 lat to trochę łatwiej sobie radzić, przde wszystkim ma się
          niezalezność.Od krzywdzacego partnera mozna odejść. Od rodziców, ktorzy robią
          krzywde psychiczna - nie.
          Młode dziewczyny też żyją pod presją. To presja świetnych ocen, wyścig o kariere
          zaczynający się juz przy wyborze w gimnazjum,a czesto i wcześniej.Problem
          wyglądu też jest.30 latka wie,że z powodu zbyt szerokich bioder nie zostanie
          odrzucona przez caly świat.15latka jeszcze tego nie wie. Do tego dochodzi
          dojrzewanie, z cialem dzieje sie coś dziwnego, z emocjami tez. naprawde trudno
          sobie z tym radzić.

          co do końcówki tego co napisałaś.Myslę,że taki artykuł przeczytają nie tlyko
          bulimiczki.W końcu jest jednym z bardziej omawianych tekstow gazety.
          Zreszta nie sadzę by bulimiczki kupowały więcej czekolady niż inni ludzie. One
          ją tlyko inaczej jedzą.
          • illiterate Re: autoagresja 11.10.06, 22:37
            Ja tez kiedys mialam 15 lat, biodra i pare innych rzeczy. Znajome dziewczyny z
            ED byly zazwyczaj bardzo mlode, zreszta to potwierdzaja statystyki - grupa
            ryzyka obejmuje zazwyczaj ludzi do 25 roku zycia.

            Znajome bulimiczki wydawaly na zarcie wiekszosc swoich albo nie swoich
            pieniedzy. Znalam takie, ktore kiedy jak to ujmowaly, 'mialy epizod', wlamywaly
            sie lomem do zamknietych na klodki szafek w kuchni (tak bronila sie przed ich
            choroba rodzina). Inne potrafily wyzerac zamrozone jedzenie wprost z
            zamrazalnika. W bulimii je sie bardzo duzo.

            Artykul przeczytaja wszyscy, bo jest dobry i wazny, ale na pewno skupi uwage
            bulimiczek i w ogole ludzi z ED (takze z np. obzeractwem). Reklam w WO nie
            umieszcza sie przypadkowo - w kazdym numerze mozna obserwowac tego liczne
            dowody.
            • bitch.with.a.brain Re: autoagresja 11.10.06, 22:42
              Owszem,sa młode. Uważam,że to wiek, kiedy trudniej sobie radzić z presją
              otoczenia, jest nie uzaleznionym od innych.
              A co do reklam, po prostu je pomijam.Nie zauważyłam żadnej w tym numerze. To
              znaczy wiem,że jakieś były ale nei kojarze jakie. Widac kiepska ze mnie grupa
              docelowa:)
              • wasza_bogini Re: autoagresja 13.10.06, 05:35
                ja mysle, ze mlodosc to wiek wolnosci. swiat wtedy stoi otworem, wazne jets
                aby nie tracic szansy.

                co do jedzenia to problemy maja kobiety w kazdym wieku- jest cos takiego jak
                jedzenie napadowe- to dotyczy wszystkich.


                a co do grupy docelowej to mysle, ze juz polknelas wiele reklam- stad te schizy
                na temat rozstepow, az od czytania przykro sie robi, no i kolejny przyklad na
                to co kultura robi z kobietami- deprecha z powodu niedoskonalosci ciala. to
                jets efekt obecnych czasow.
                • bitch.with.a.brain Re: autoagresja 13.10.06, 13:39
                  Jaka to wolność, jak ktoś wyznacza godziny wyjścia, powrotu, wlaściwie
                  wszystkiego? Ja chociaż ciuchy sama wybierałam i troche innych decyzji
                  podejmowalam samodzielnie. ale dla wielu osób to czas kiedy ma sie narzucone
                  wszystko
                  • zdanka1 Re: autoagresja 13.10.06, 15:39
                    Już to napisałam na tamtym forum, ale napiszę i tutaj. Artykuł funduje mętne
                    wyobrazenie, ze autoagresja dotyczy nastolatek z bogatych domów. A tak nei
                    jest . Ona sie wtedy zaczyna i trwa, trwa, trwa, trwa...Po 30-stce, po 40-
                    stce , a czasem i po 50-tce, o ile delikwentka zyje. Tylko tej choroby nei
                    widac na pierwszy rzut oka - dziary w pachwinach ukryć łatwo , przypalone
                    kolana rownież .

                    Zabawne, ze nikt z was nie wppomniał noblistki sprzed dwóch lat - Jelinek,
                    a "Pianistkę " czytało lub widziało wiele osób. Co Eryka robiła, kiedy chciała
                    sie ukarać ? Cięła sie zyletką w okolicach pochwy...Co zrobiła na końcu filmu?
                    Wbiła w siebie nóz. Wielu interpretowało to jako zakończenie wzięte z księzyca.
                    Ja jakoś nigdy nei uwazałam, ze to zakończenei z księzyca, ale z
                    najprawdziwszej prawdy, która chadza po ulicach.
                  • wasza_bogini Re: autoagresja 15.10.06, 09:44
                    w tym wieku jescze istnieje cos takiego jak wolnosc myslenia, w czasach
                    studenckich rowniez.

                    pozniej to juz tylko mysli sie o kasie i lepiej jest miec rodzica za szefa niz
                    jakiegos debila za szefa.
                    • bitch.with.a.brain Re: autoagresja 15.10.06, 12:23
                      Myslę troche inaczej. Szefa debila mogę zmienić, ostatecznei wytrzymywac z nim
                      kilka godzin i koniec. A rodzic jest na całe zycie,bez możliwości zmiany.I
                      dochodza związki emocjonalne.
              • bengal Re: autoagresja 13.10.06, 14:19
                >Owszem,sa młode. Uważam,że to wiek, kiedy trudniej sobie radzić z presją
                > otoczenia, jest nie uzaleznionym od innych.

                to chyba ma tez zwiazek z dzisiejszymspoleczenswtem,ktore wymaga od rodzicow
                pracy prawie 16 godz na dobe
                nie ma czasu na dogladanie dzieci, rozmowe...
                efekt- nieszczesliwe dzieciaki sie tna, biara narkotykialbo robia sie agresywne,
                zeby zwrocic na siebie uwage rodzicow
                • bitch.with.a.brain Re: autoagresja 13.10.06, 14:21
                  a kiedy tak nie było?
                  praca na gospodarstwie trwała od rana do wieczora. Moi pradziadkowie wychdozili
                  co rano do pracy w fabrykach,wracali wieczorem.Tak naprawdę przeciętny dzień
                  pracy był wtedy dłuższy
                  • illiterate Re: autoagresja 13.10.06, 20:09
                    Moi rodzice chodzili do pracy na osma, wychodzili o 16.

                    Jesli brali nadgodziny (z rzadka) to dlatego, ze chcieli wiecej zarobic, bo w
                    tamtych czasach nadgodziny byly platne. W pracy byl mniejszy stres, bo odpadal
                    lęk glowny wspolczesnych pracownikow: 'a co, jesli mnie wywala'.
                    • bleman Re: autoagresja 13.10.06, 21:00
                      > Moi rodzice chodzili do pracy na osma, wychodzili o 16.

                      Daleko mieli, mieszkali w szczecinie a pracowali w radomiu ? ;-)
                      • bleman Upss, zle przeczytalem :/ ehhh 13.10.06, 21:25

                        • wasza_bogini nie martw sie 15.10.06, 10:28
                          musieli czyms sie zajac do godz. 13 ;)
                    • bitch.with.a.brain Re: autoagresja 13.10.06, 22:38
                      Moi rodzice tez pracowali w takim systemie.Czyli jeśli się chce to można.
                      Natomiast częśc ludzi chce robić karierę, miec ciągle więcej kasy.Nie da się
                      mieć wszystkiego.
                      Natomiast dzisiaj jest wybór. Kiedyś tego wyboru było mniej
                      • illiterate Re: autoagresja 14.10.06, 16:41
                        Bo ja wiem, czy dzis jest wybor?
                        "Nie mozesz zostac do 20? Za drzwiami na twoja robote czeka 50 takich jak ty,
                        lepiej to przemysl".
                        • bleman No nie zawszepraca do 20 jest zwiazana 14.10.06, 17:11
                          z takim szantazem

                          Np.moi rodzice pracuja od 8 do 19 czasami 20,nie dlatego ze ktos ich straszy,
                          tylko dlatego ze mimo wyzszego specjalistycznego wyksztalcenia z jednego etatu
                          bysmy nie wyzyli.
                      • wasza_bogini Re: autoagresja 15.10.06, 09:45
                        ten wybor jest pozorny.

                        a przede wszytskim kiedys bylo wiecej czasu.
                        • bitch.with.a.brain Re: autoagresja 15.10.06, 12:21
                          Tylko mnie interesuje jakie "kiedys" macie na myśli. Zaraz wyjdzie,ze odwołuję
                          się do doświadczeń swojej rodziny,ale w końcu prywatne jest polityczne:)
                          Lata przedwojenne: rodzice mojej babci pracowali w fabrykach czasem wykonywali
                          innego typu prace fizyczne.Prababcia zawijała cukierki w papierki, i tak caly
                          dzień. Na stojąco, przez wiele godzin. Nie było żadnych weekendów.Nie pracowała
                          tak dlatego,ze chciała robić kariere. Przypominam,że sa to lata strajków o prawo
                          pracy, o skrocenie dnia pracy, o jakieś wolne.Pradziadek strajkował, ale
                          niewiele to dawało. Tak, mam komunistyczne korzenie:)
                          Wolny czas praktycznie nie istniał,bo każda czynność zajmowała o wiele więcej
                          czasu.Np pranie.Jak wiadomo wtedy mężczyźni nei robili nic związanego z dziećmi
                          czy domem.Wstydem byloby dla faceta wyjście z wózkiem.
                          Prababcia nie miała czasu dla dzieci. Po szkole biegały po podworku,same
                          odgrzewały sobie zupe czy brały chleb. I tyle.

                          Moja babcia wychowywała dzieci od lat 50. Wolny czas? wolne soboty to sprawa
                          dużo późniejsza. Kuchenki gazowej też na początku nie było ,tylko piec. Z
                          praniem też problem.Zuzywało się też mnóstwo czasu na zdobycie podstawowych
                          produktów. Do pracy babcia chodziła pieszo, bo autobusy jeździły rzadko i tak
                          zatłoczone,że nie miała szans na dostanie sie do środka.Żeby sie utrzymać brała
                          prace zlecone, pracowała po nocach.
                          A jednak z czasem było jej troche łatwiej. Ciepła woda, kuchenka, lodówka,
                          jakieś wolne soboty.Miała zdecydowanie więcej wolnego niż jej matka.

                          Mama: wszystko to, co wczesniej było luksusem już jak byłam mała stawało się
                          oczywistością. Pralka automatyczna, wiele takich rzeczy.Wolne weekendy.
                          Tata był włączony w opiekę nade mna,nawet jeśli w niewieliim stopniu to jednak.
                          Zajmowal się np praniem pieluch.
                          Rodzice wybrali zawody, ktore nei wymagają zostawania po godzinach.Mama kończyła
                          pracę albo ok 12-13 albo zaczynala w południe i pracowała do 16. Tata cały
                          dzień, ale o 17 był już w domu.
                          I spokojnie te 2 pensje wystarczały. Bez luksusów, bardzo skromnie,ale na
                          przeżycie było.Czas dla mnie też mieli.Było tak skromnie,bo ciągle chorowałam i
                          wydawali mnóstwo na leki, wizyty prywatne itp. Inaczej byłoby w ogóle bez problemów.


                          Teraz popularne jest takie porównywanie warunków zycia z perspektywy np 3
                          pokoleń kobiet (tak było w akcji rodzić po ludzku). Z mojego porównania
                          wynika,ze jest coraz łatwiej.
                          Owszem,może teraz robi sie znow trochę trudniej,ale też wymagania ludzi wzrosły.
                          Mimo wszystko daleko nam jednak do tego jak żyli ludzie np przed wojną. A to co
                          było wcześniej było jeszcze trudniejsze.
                  • bengal Re: autoagresja 14.10.06, 12:33
                    Fakt
                    wtedy dzieci tez pracowaly na rodzine; od rana do wieczora.
                    kobiety po menopauzie jako wariatki zamykano w szpitalach psychiatrycznych.
                    Depresje nazywano 'melancholia' etc.

                    I pewnie nikt nie robil badan spolecznych
                    a juz na pewno o tym sie nie dyskutowalo w towarzystwie. W ogole sie nie
                    dyskutowalo. Wiec nie wiadomo, jaka byla czetosc wystepowania autoagresji, o ile
                    w ogole. Ale to byly czasy, w ktorych niezamezna panienka jak zaszla wciaze to
                    najczesciej rzucala sie pod pociag. Tez autoagresja...

                    Natomiast w dzisiejszych czasach mamy wyscig szczurow. Albo jestes dyspozycyjny
                    24/7 albo tracisz prace. To juz nie jest wybor- to jest przymus. Jak masz niska
                    place to zapieprzasz na dwoch etatach w markecie i juz czasu dla dzieci nie ma.
      • turbomini Sorry za byka, właśnie zauważyłam "więzy" nie 11.10.06, 21:58
        "więzi".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka