sir.vimes
01.02.07, 17:37
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3884265.html
W artykule zadziwiło mnie , że jal zwykle dziecko ma tylkomatka (wypowiada się
jeden tata, ale poza tym artykuł jest o matkach, nie rodzicach. Mowa jest o
czasie pracy kobiet, nie czasie pracy rodziców itp.)
A poza tym problem istnieje i to poważny. Nie chodzi jedynie o idiotyczny czas
zamykania przedszkolnych wrót, ale i przyjmowania dzieci rano. ]
Niejednokrotnie TRZEBA przyprowadzić dziecko na określoną godzinę , bo tak.
To strasznie smutne - włóczyć sie od 8 po "śpiącym" mieście przez dwie
godzinki i mieć wieczorem wyrzuty sumienia, że większość wieczora spędziło się
bez dziecka (sama tak miałam - przez jakiś czas pracowałam na 10.30 a dziecko
MUSIAŁO być przed 8.30 - dzięki temu spędzałyśmy razem aż 1,5 h przed jej
zasypianiem zamiast całego poranka.)