pavvka 26.04.07, 11:37 Taki ciekawy wątek znalazłem na Forum Dziecko: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=59199704 To tak a propos ulubionej historyjki Dżoniego o tym, że wszystkie małpki wolą patelnie, a wszyscy małpkowie samochodziki. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 11:52 Pojawiają się takie regularnie. Takete miałby używanie bo znacznie rzadziej dotyczą dziewczynek (w sumie to pamiętam tylko jedną kobietę skarżącą się na córkę, która lubi chłopięce ubrania i zabawki), a przecież jest masa dziewczynek, które lubią "męskie" zabawy, tylko to jakoś mniej ludziom przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 11:56 No właśnie z tym używaniem to ja nie wiem... walka Macieja o prawo facetów do noszenia spódnic się Taketemu nie spodobała. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 12:06 No faktycznie... Widać poglądy Takete są bardziej skomplikowane niż mi się wydawało. Odpowiedz Link Zgłoś
takete_malouma Re: Gendery a wychowanie dzieci 30.04.07, 01:27 pavvka napisał: > No właśnie z tym używaniem to ja nie wiem... walka Macieja > o prawo facetów do noszenia spódnic się Taketemu nie spodobała. Wiesz co? Jakoś za Rerka Busza nie potrafię spojrzeć na możliwość chodzenia w mini i kozaczkach jak na poszerzenie menu atrakcyjnych opcji do wyboru :) A tak na poważnie: dobieranie sobie kreacji to jest realizowanie potrzeby, która leży o kilka poziomów piramidy Maslowa wyżej, niż typowemu mężczyźnie bywa dane się wspiąć kiedykolwiek w życiu (wyjąwszy może błogie dzieciństwo). Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 12:25 to jest jednak przerażajace, jak bardzo ludzie mają zakorzenione w mysleniu stereotypy. I te "dobre rady" typu narzucić swoją wizje, kupować ubranka bez pytania dziecka o zdanei (w domysle zapewne:moro, granatowe itp)kupowac zabawki nei licząc się z zainteresowaniami dziecka. Najlepiej od razu karabin i zrobic mini trening zabijania na niby. A przy okazji widać jak się ksztłtują te rzekomo naturalne upodobania i różnice. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 12:30 I "potrafi przyłożyć" jako cecha pożądana i warta pochwały u chłopca. Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 12:33 nie wytrzymalam i napisałam coś na ten temat:) coraz częściej dochodzę do wniosku że na rodzicielstwo powinna być jakaś licencja, takie wychowawcze prawo jazdy:) Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 12:38 Brawo BWAB. Walcz dalej :-) Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 12:44 Akurat ta pani, której odpisałaś nie twierdziła, że zamiłowanie do różowego u chłopców trzeba piętnować. A co do tego, że "przyłożyć potrafi jak trzeba" to szczerze powiedziawszy niepokoiłoby mnie gdyby okazało się, że moje dziecko jest niezdolne do obrony. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 12:55 No nie wiem... niby nie piętnuje, ale takie sformułowanie kwestii, że lubi różowy, "ale poza tym jest normalny" też o czymś świadczy. Samochody, piłka nożna i bijatyki to normalne, a zamiłowanie do różowego, no trudno, jakoś znosimy, w końcu jesteśmy Europejczykami i mamy szerokie horyzonty... Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 12:56 Ale każdy tak ma. Nie ma ludzi bez uprzedzeń. Ważne tylko, żeby nauczyli się nie postępować tak, jak im uprzedzenia podpowiadają. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 12:57 A słowo "przywalić" IMO nie sugeruje obrony, ale może się czepiam. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 13:01 No nie sugeruje, ale nie wierzę, że miała na myśli rzucanie się na inne dzieci bez powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
lolyta Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 14:10 tam nie bylo "przywalic" a 'przywalic, jak trzeba" :) Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 14:23 każdy, kto przywala robi to, bo uważa,ze akurat trzeba. Bo zupa nie taka, bo sie krzywo spojrzał, bo to pedał, żyd...zawsze sie znajdzie wytłumaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
lolyta Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 21:17 czasem jak sie komus dzieje krzywda to, oczywiscie, lepiej stac i patrzec, jak w szkole w Gdansku, nie? nie wiesz co tamta kobita rozumei przewz 'jak trzeba' ale ja osadzasz. Mialaby szanse u Ciebie na licencje na dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 21:59 ej, chyba nie uznalas,że ja na powaznie postuluję wprowadzanie Narodowych Komisji Licencyjnych?Ja może jestem dziwna,ale bez przesady;) To była taka luźna refleksja. Odpowiedz Link Zgłoś
lolyta Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 22:02 no nie, ale zakladam ze jak ktos rzuca taka mysl to jakos tam sobie, nawet nie calkiem serio, realizacje czegos takeigo wyobraza, technicznie--merytorycznie, znaczy. No i tak Cie troche prowokuje :) Odpowiedz Link Zgłoś
lolyta Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 13:52 > coraz częściej dochodzę do wniosku że na rodzicielstwo powinna być jakaś > licencja, takie wychowawcze prawo jazdy:) sorry bisiek ale jest to klasyczny tekst laski co sie o macierzynstwo w zyciu nie otarla. (yep, ja tez nie wytrzymalam i sie tam dopisalam, tyle, ze pod Twoim :))) Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 14:24 dziwne by było, jakbym pisała jak kobieta,która ma pięcioro dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 15:03 Chłopak, który nie potrafi się wykazać agresją nawet w samoobronie ma kiepsko wśrod rówieśników. Czasów szkolnych nie pamiętasz czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 15:15 Dziewczyna mniej, bo od dziewczynki mało kto oczekuje, że będzie umiała się bić. Chłopcy nieraz robią sobie sparringi albo załatwiają konflikty solówką. Odpowiedz Link Zgłoś
takete_malouma Re: Gendery a wychowanie dzieci 30.04.07, 01:33 triss_merigold6 napisała: > Dziewczyna mniej, bo od dziewczynki mało kto oczekuje, > że będzie umiała się bić. Mowa o agresji, a nie wyłącznie o biciu. Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Gendery a wychowanie dzieci 30.04.07, 01:37 > Mowa o agresji, a nie wyłącznie o biciu. > w tym konkretnym przypadku mowa o "przyłożeniu jak trzeba" a więc o BICIU, nie agresji w ogóle :D Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 15:02 > > coraz częściej dochodzę do wniosku że na rodzicielstwo powinna być jakaś > > licencja, takie wychowawcze prawo jazdy:) > > sorry bisiek ale jest to klasyczny tekst laski co sie o macierzynstwo w zyciu > nie otarla. wiesz, ja myślę, że to nie o to chodzi, ale o jakieś debilne przeświadczenie, że sam fakt spłodzenia/urodzenia dziecka czyni cię rodzicem... kiedy kupujesz nowe DVD czytasz instrukcję obsługi, kiedy kupujesz psa, czytasz literaturę na temat zywienia, wychowania, itp. albo zapisujesz się na szkolenie... a jak masz dziecko... nooo powiedzmy, że część osób czyta książki, artykuły nt. wychowania dzieci, ale jednak zdecydowana większość postępuje "instynktownie" tudzież kierując sie zdaniem własnych rodziców... hmmmm Nie mówiąc już o tym, że wielu rodziców nigdy nie powinno mieć dzieci!! Bo zwyczajnie nie sprawdzają się w tej roli. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 15:08 Karolana, w dodatku nie wiadomo którzy rodzice lepsi - czy Ci postępujący wg książki czy Ci zgodnie z intuicją ;) Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 15:10 > Karolana, w dodatku nie wiadomo którzy rodzice lepsi - czy Ci postępujący wg > książki czy Ci zgodnie z intuicją ;) dokładnie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 16:31 > Karolana, w dodatku nie wiadomo którzy rodzice lepsi - czy Ci postępujący wg > książki czy Ci zgodnie z intuicją ;) Najgorsze jest to, że wielu rodziców wogóle nie wychowuje, może pielęgnuje i nie głodzi, ale o wychowywaniu nie ma mowy. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 16:38 A czym wg Ciebie jest wychowywanie i jakie środku Twoim zdaniem można stosować w celach wychowawczych? Moja córka ma dopiero 2 lata ale to dla mnie oczywiste, że ona swój charakter już ma. Ja mogę oczywiście sprawić, że nie będzie robiła pewnych rzeczy i że pewne rzeczy będzie robiła - przynajmniej wtedy kiedy ja patrzę, ale nie czuję żebym miała jakiś niesamowity wpływ na to jakim ona będzie człowiekiem. Można oczywiście dziecku złamać życie przy pomocy długotrwałej silnej traumy ale lepić z niego jak z plasteliny się nie da IMHO. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 19:03 > Można oczywiście dziecku złamać życie przy pomocy długotrwałej silnej traumy > ale lepić z niego jak z plasteliny się nie da IMHO. > Moja córka ma dopiero 2 lata ale to dla mnie oczywiste, że ona swój > charakter już ma. Sama mam dwie córki i wydawało mi się, że wychowanie ma się nijak do zachowania dzieci bo obie są zupełnie różne, różne temperamenty, osobowości, reakcje na zdarzenia itd. Po latach okazało się, że jednak obie stosują te systemy wartości, które im wpajałam w dzieciństwie i często sama się dziwię, że pewne ich zachowania wynikają z zachowań zaobserwowanych w domu. Twoja dwulatka ma charakter jak każde dziecko, ale musisz zapewnić jej bezpieczeństwo bez łamania jej życia. Są na to sposoby, pozwalasz jej decydować w sprawach, ktore jej nie zagrażają, a w zasadniczych sama w sposób kategoryczny podejmujesz decyzję. Sama mam trzyletnią wnuczkę i zajmuje się nią przez parę godzin średnio raz w tygodniu więc temat znam z autopsji. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 20:24 Ja u moich siostrzeńców też widzę efekty różnych działań wychowawczych. Ale właśnie żeby to zobaczyć potrzebna jest perspektywa dobrych kilku (a jeszcze lepiej kilkunastu) lat. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 09:48 Pewnie macie rację. W sumie dopiero początkująca ze mnie mamusia. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 20:24 Wychowanie nie polega na 'lepieniu'. Wychowanie - dobre - to otaczanie madra miloscia. ROdzice maja kapitalny wplyw na to, jakimi ludzmi beda ich dzieci - glownie przez to, jacy sa dla siebie samych, dla seibie nawzajem, dla dzieci i dla innych ludzi. 'Wlasny charakter' twojej corki nie wzial sie z kosmosu, a z genow tylko czesciowo. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 20:50 > Wychowanie - dobre - to otaczanie madra miloscia. ROdzice maja kapitalny wplyw > na to, jakimi ludzmi beda ich dzieci - glownie przez to, jacy sa dla siebie > samych, dla seibie nawzajem, dla dzieci i dla innych ludzi. Tak, tutaj zgoda > 'Wlasny charakter' > twojej corki nie wzial sie z kosmosu, a z genow tylko czesciowo. Nie masz racji w tej kwestii, w rodzinach gdzie jest więcej dzieci łatwo to zaobserwować, każde ma swój własny charakterek, mimo tych samych metod wychowawczych i genow. I dopiero wpływ rodziców może te charakterki rozwinąc w dobrym lub złym kierunku. A każde dziecko "wymaga" indywidualnego traktowania. Tomy na ten temat napisano, ale śmieszą mnie opowieści ludzi, którzy jeszcze dziecka na oczy nie widzieli : ja moje dziecko wychowam "tak i tak". Będziesz współpracować z dzieckiem i je szanować to jest szansa. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 26.04.07, 20:58 piekielnica1 napisała: > > 'Wlasny charakter' > > twojej corki nie wzial sie z kosmosu, a z genow tylko czesciowo. > > Nie masz racji w tej kwestii, w rodzinach gdzie jest więcej dzieci łatwo to > zaobserwować, każde ma swój własny charakterek, mimo tych samych metod > wychowawczych i genow. Bzdury. Wplyw srodowiska na psychike dziecka zaczyna sie juz w zyciu plodowym i traumy porodu. Tylko blizniaki je dziela - rodzenstwo nieblizniacze ma swoje wlasne doswiadczenia z tego okresu. Kazde dziecko wychowuje sie inaczej (sa na ten temat szerokie badania, min na wplyw kolejnosci urodzenia na role w rodzinie i tego szerokie konsekwencje). Itd itd. Obojetnie od checi, kazde dziecko traktuje sie inaczej, na swiadomym lub nieswiadomym poziomie. Chocby dlatego, ze na pierwszym chcac nie chcac mozna sie dopiero uczyc rodzicielstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 09:33 > > > 'Wlasny charakter' > > > twojej corki nie wzial sie z kosmosu, a z genow tylko czesciowo. > Bzdury. > Wplyw srodowiska na psychike dziecka zaczyna sie juz w zyciu plodowym i > traumy porodu. I właśnie dlatego twierdzę, że nie ma możliwości, by rodzice tak w 100% mieli wpływ na wychowanie dziecka. Nawet jeżeli tak Ci się zdaje w chwili obecnej, to po latach, jeżeli będziesz mieć na tyle dobre stosunki z dziećmi, by Ci chciały opowiadać o swoich grzeszkach późniejszego dzieciństwa i wczesnej młodości włos Ci się zjeży na głowie. Wystarczy zresztą wspomnienie swoich szaleństw i nieprzestrzegania nakazów i zakazw. Dzieci zachowują się tak jak zostały wychowane w domu, ale dochodzą do tego ich indywidualne poglądy i pęd świata wymuszający zmiany, czy chcemy tego czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 09:43 szczególnie,ze w pewnym wieku dla dziecka liczy sie opinia rówieśników a nie rodziców.Wychowanie ma jakieś znaczenie, to jasne, ale jakiś indywidualny charakter, temperament dziecko i tak ma.I też nie musi wcale uwewnętrznić wartości przekazywanych przez rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 09:52 piekielnica1 napisała: > I właśnie dlatego twierdzę, że nie ma możliwości, by rodzice tak w 100% mieli > wpływ na wychowanie dziecka. > Nawet jeżeli tak Ci się zdaje w chwili obecnej, to po latach, jeżeli będziesz > mieć na tyle dobre stosunki z dziećmi, by Ci chciały opowiadać o swoich > grzeszkach późniejszego dzieciństwa i wczesnej młodości włos Ci się zjeży na > głowie. > Wystarczy zresztą wspomnienie swoich szaleństw i nieprzestrzegania nakazów i > zakazw. > Dzieci zachowują się tak jak zostały wychowane w domu, ale dochodzą do tego ich > > indywidualne poglądy i pęd świata wymuszający zmiany, czy chcemy tego czy nie. Czlowiek jest taki, jaki jest, z dwoch powodow: genow i srodowiska. Nie ustalono i raczej sie nie ustali, co jest wazniejsze 'w ogole', co ma wplyw na co i w jakim procencie; nieliczne badania na bliznietach rozdzielonych w niemowlectwie sa podwazane i kwestionowane - slusznie zreszta. Wiec spor 'natura czy kultura' pozostanie nierozstrzygniety, moze to i lepiej. Jest oczywiste, ze 'srodowisko' to nie tylko rodzice/opiekunowie, ale i - a w pewnym wieku nade wszystko - np srodowisko rowiesnicze. Itd - w koncu nie jednymi rodzicami czlowiek zyje, napotyka niejedna osobe znaczaca etc. Jednak, jak dowodza badania (oraz moje wlasne doswiadczenie) dom byl i jest najwazniejszy - glownie dlatego, ze to nim nasiaka sie w wieku nieswiadomosci, czyli 0-3 lat. Kapitalne znaczenie dla rozwoju ma atmosfera, ilosc bodzcow, obecnosc rodzicow, stymulacje wszelkiego rodzaju. Nawet glebokie terapie i wglady raczej nie sa w stanie przewalczyc (lub przewalczyc bardzo czesciowo) tego, co sie wtedy dzialo. Wlasnie to, co sie dzieje, wsiaka w dziecko bezrefleksyjnie - bo nie ma ono jeszcze wyksztalconego aparatu pojeciowego, nie potrafi dokonywac wyborow, nie ma pamieci, a wiec wspomnien i doswiadczen, do ktorych mogloby sie odwolac; nie jest w stanie ogarnac rozumem przeplywajacego morza emocji ani tym bardziej zdystansowac sie itd. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 10:28 >Nawet glebokie terapie i wglady raczej nie sa w stanie przewalczyc (lub przewalczyc bardzo czesciowo) tego, co sie wtedy To może być równie dobrze dowodem na to, że te cechy, które tak trudno przewalczyć nie kształtują się pod wpływem środowiska a właśnie mają podłoże genetyczne. (Przy czym zgadzam się, że silna trauma w tym wieku ma duże znaczenie - ale np. zostawienie histeryzującego dziecka samego w pokoju to nie jest moim zdaniem silna trauma) Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 10:39 bri napisała: > >Nawet glebokie terapie i wglady raczej nie sa w > stanie przewalczyc (lub przewalczyc bardzo czesciowo) tego, co sie wtedy > > To może być równie dobrze dowodem na to, że te cechy, które tak trudno > przewalczyć nie kształtują się pod wpływem środowiska a właśnie mają podłoże > genetyczne. Bliski mi model psychologii systemowej temu przeczy. Przecza tez np badania, w ktorych udowodniono, ze np dzieci z rodzin, ktore bylo stac na dobre wczesne przedszkola (z odpowiednio wykwalifikowana kadra, obfitym wyposazeniem, naukowymi programami edukacji itd) osiagaja potem o wiele lepsze wyniki - nie tylko w testach zdolnosci intelektualnych, ale i ogolnym rozwoju i dojrzalosci emocjonalnej. Oczywiscie - mowimy o wplywie domu, ale jakosc srodowiska przedszkolnego jest o wiele lepiej mierzalna, stad przyklad. Mam gdzies notatki o tych badaniach, jesli interesuja cie zrodla. (Przy czym zgadzam się, że silna trauma w tym wieku ma duże > znaczenie - ale np. zostawienie histeryzującego dziecka samego w pokoju to nie > jest moim zdaniem silna trauma) Moim zdaniem to zalezy - np od tego, co spowodowalo histerie, czy dziecko jest zostawiane samo z silnymi emocjami regularnie itd itd. Kiedy bylam niania, wolalam swoich maluchow nie zostawiac samych w takich chwilach. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 10:22 Bene, to pięknie brzmi "otaczać mądrą miłością". Mi się codziennie zdarza z dziesięć sytuacji, w których nie jestem pewna jak powinnam postąpić wobec swojej córki i co będzie w danym przypadku "mądrą miłością". A przeczytałam masę poradników o wychowaniu dzieci i studiowałam psychologię. Bywa też równie często, że wiem co mam zrobić ale nie mam siły tego zrobić czyli np. po raz enty danej nocy odprowadzać ją do jej łóżka i tam usypiać, mając świadomość że pobudka będzie o szóstej rano a ja już tak zarywam którąś noc z kolei. Poza tym pracując nie mam niestety absolutnego wpływu na środowisko w jakim się wychowuje moja córka. Część czasu spędza w żłobku, część u moich rodziców, część z nami. Każde z tych środowisk rządzi się swoimi prawami i żebym stanęła na głowie tego nie zmienię. Dlatego ja postrzegam rolę rodziców jednak trochę bardziej minimalistycznie niż to opisują w literaturze. Rodzice mają za zadanie sprawić, żeby dziecko we względnym zdrowiu dotrwało do wieku licealnego, nauczyć je higieny, nauczyć je posługiwania się sztućcami, nie pchać się przy wchodzeniu do autobusu, nie wybiegać na ulicę, mówić proszę i dziękuję, nauczyć je komunikować się w sposób zapewniający w miarę bezkonfliktowe zaspokojenie własnych potrzeb i dawać dobry przykład samemu porozumiewając się z innymi w kulturalny, asertywny sposób, dbając o własne zdrowie fizyczne i psychiczne. I to już jest niesamowita praca, szczególnie jeśli ma się więcej niż jedno. Zanim się nasza córka urodziła myślałam sobie: geny 50%, środowisko 50%. Teraz myślę: geny 80%, środowisko 20%. Szczególnie, że w pewnym wieku człowiek sam sobie zaczyna to środowisko kształtować i wtedy ciężko stwierdzić czy to środowisko na niego wpływa czy on po prostu wybiera sobie środowisko zgodne z własnymi upodobaniami. Oczywiście to dotyczy względnie "zdrowego" środowiska, bo w przypadku silnej traumy może być tak, że zaważy na całym życiu i nie pozwoli, żeby genetyczny potencjał się rozwinął. Z tego co sobie mgliście przypominam ze studiów, badania nad bliźniakami jednojajowymi potwierdzają, że to, co ogólnie rozumiemy przez osobowość jest w bardzo dużym stopniu zależne od odziedziczonego materiału genetycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 10:49 Ani poradniki, ani psychologia nie przygotowuja do rodzicielstwa. Najlepsze jest wlasne szczesliwe dziecinstwo - jesli nie ma sie do czego odwolac, to trudno jest wychowywac szczesliwe dziecko. W ktoryms momencie albo otwiera sie klapka, albo nie. Kiedy pracowalam jako niania przy malych dzieciach, bylam zadziwiona, jak wiele rzeczy mi sie przypomnialo z mojego dziecinstwa, jak latwo mi jest zejsc do kompletnego parteru, na czworaka bawic sie w berka na trawie w parku i spiewac na caly glos w supermarkecie, bo maly domagal sie 'glosniej, glosniej'. Sztucce i prosze-dziekuje to, bez obrazy, zadne wychowanie. Wychowanie ma polegac na tym, ze sie czlowiek czuje szczesliwy, zauwazany i kochany chocby nie wiem co. Reszta robi sie sama. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 10:52 Te sztućce to miał być akcent humorystyczny ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 10:56 Ale sztućce też są ważne, bo jak się nie nauczą, to ich potem będą brać za Amerykanów ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 10:59 Alez zrozumialam. Tylko ze twoj model wychowania skupia sie na formie. Ma sobie radzic, ma byc samodzielne, ma znac spoleczne normy, reszte zalatwia geny. Ja nie mam i nie bede miala dzieci, ale jakbym miala, to bym sie bardziej skupiala (to wiem wlasnie z moich doswiadczen z pracy jako niania) na 'bebechach'. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 11:11 Wcale nie. Jak prawie każdy rodzic kocham swoje dziecko i to się pewnie przejawia na milion sposobów, z których sobie pewnie nawet nie zdaję sprawy. Miłość rodziców do dzieci to warunek konieczny, to oczywiste. Ale tego się nie da "zrobić", to się albo czuje albo nie. Dlatego ja piszę o konkretnych sprawach jakie moim zdaniem muszą zrobić kochający rodzice dla swoich dzieci a nie powtarzam ogólniki o "mądrej miłości". Uważam także, że jeśli zachodzi ten podstawowy warunek czyli rodzice kochają swoje dziecko i są emocjonalnie dostępni (czyli np. nie mają nałogów, są względnie zdrowi psychicznie) to wiele zepsuć już nie można. Można pewnie zrobić wiele dla rozwoju intelektualnego dziecka ale dla jego poczucia szczęścia chyba nie. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 12:03 Nie. Pracowalam u 'wzglednie zdrowych, kochajacych, bez nalogow' i wg mnie to bylo za malo. Za malo, jak mi sie wydaje, o dojrzalosc, ktorej im brakowalo - glownie przy decyzji o posiadaniu dziecka. I to bylo w tym dzieciaku widac. Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 12:37 Można pewnie zrobić wiele dla rozwoju intelektualnego > dziecka ale dla jego poczucia szczęścia chyba nie. no i nie zgodzę sie... dziecko kochane, bezpieczne, wychowywane w domu, w którym panuje spokój i okazywane są uczucia, to dziecko szczęśliwe... to bardzo proste tak naprawdę... teoretycznie... niestety, w praktyce bardzo trudne... wydaje mi się, ze problemem wielu dorosłych jest brak pamięci o tym, jak czuje i myśli taki maluch... jako dorośli zapominamy, że dzieci mają inną percepcję świata i często to, co dla nas jest problematyczne, dla dzieci jest banalnie proste... i odwrotnie... i nie zgodzę się co do proporcji 80% geny 20% środowisko, ponieważ oznaczałoby to całkowitą porażkę rodzin adopcyjnych... a przecież tak nie jest... dzieci nie mam i mieć swoich nie będę, nie wiem i nie dowiem się jak to jest być "po drugiej stronie" a jedyne, co mam, to pamięć z własnego dzieciństwa oraz obserwacje rodziny i znajomych... Często rodzicom WYDAJE się, że wiedzą... a brną na oślep... i w porządku, nikt nie jest nieomylny, a rodzicielstwa trzeba się nauczyć... problem zaczyna się, kiedy taki rodzic podchodzi do swojej roli bezrefleksyjnie i na zasadzie - jestem matką/ojcem ergo WIEM lepiej i już... i to tyle Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 12:49 Nie zgadzam się. Brak stabilnego śrowiska rodzinnego praktycznie rzecz biorąc gwarantuje problemy ale niestety stabilne środowisko rodzinne nie gwarantuje wiecznego szczęścia. Zresztą o czym my tu mówimy w ogóle. Jaka jest definicja "szczęśliwego dziecka". Szczęśliwym sie bywa, a nie jest i do dzieci to się też odnosi. Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 14:22 ale my mówimy o szczęściu w dzieciństwie, czy o szczęściu przez całe życie? może lepiej mówmy o szczęśliwym dzieciństwie?? czyli takim, które chętnie i dobrze się wspomina, mając poczucie, że to był naprawdę dobry czas w naszym życiu, z którego można czerpać siły na dalsze życie, ponieważ ma się solidne fundamenty? kiedyś przeczytałam coś bardzo fajnego na temat roli rodziców w życiu dziecka: po pierwsze, rodzice powinni pamiętać, że wychowują dzieci dla świata, nie dla siebie; po drugie, rodzice powinni zapewnić dziecku dwie rzeczy - korzenie (czyli świadomość, że jest kochane, ze jest miejsce - ludzie - do ktorych zawsze może się udać w cięzkich chwilach i otrzyma pomoc, poczucie bezpieczeństwa, itd) oraz skrzydła (czyli wszelkie środki niezbędne do samodzielnego życia - edukacja, umiejętność podejmowania decyzji, radzenia sobie z problemami, itp) gdybym mogła mieć dzieci, właśnie to chciałabym im dać... Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 14:36 I Twoim zdaniem są ludzie, którzy mają same dobre wspomnienia z dzieciństwa? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 14:54 Ale przeciez nie o to chodzi; nie da sie nikogo, chocby sie nie wiem, jak chcialo, uchronic przed cierpieniem; zreszta - ono w pewnej dawce przeciez jest potrzebne i pozyteczne. Tyle, ze malo kto jest na tyle dojrzaly, zeby zaaplikowac to cierpienie w dawce 'akurat'. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 14:57 > Tyle, ze malo kto jest na tyle dojrzaly, zeby zaaplikowac to cierpienie w > dawce 'akurat'. A zatem? Wszyscy nie dość dojrzali powinni zrezygnować z posiadania dzieci? Większość z nas jesteśmy skrzywiona bo nasi rodzice byli niedojrzali? Po czym taką dojrzałość poznać? Jakie wnioski??? Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 15:01 Wniosek jest taki, że każdemu jest potrzebna psychoterapia. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 15:02 Tylko kto ma ją przeprowadzić skoro wszyscy tacy nienormalni z domu? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 15:07 To może wystarczy ślub wziąć z podobnie nienormalnym? Na zasadzie, że dwa minusy dają plus ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 15:32 He-he. Kiedy pracowalam jako niania, przyjaznilam sie z matkami dojrzalymi - kobietami, ktore zdecydowaly sie na dziecko kolo 40tki. Z porobionymi karierami, z szalenstwami za soba, z dojrzaloscia, cierpliwoscia, potrzeba dawania. Ich dzieci byly inne niz to, ktorym sie opiekowalam, i to bylo widac golym okiem. Roznic bylo wiele - ale rzucalo sie w oczy, ze tamte sa spokojniejsze, ciekawsze swiata, a przy tym bardziej pewne siebie. Nie trafilam zle, jestem poznym dzieckiem, w dodatku drugim, w dodatku wychowanym w czasach, w ktorych bylo dzieci wychowac o wiele latwiej, niz teraz; byc moze wiec dlatego moje dziecinstwo dalo mi solidne podstawy. Ale jesli mialabym wybierac miedzy rodzicami, ktorzy szarpia sie 'dom-kariera', albo 'czas z dzieckiem-czas dla siebie' a takim wlasnie spokojnym, swiadomym rodzicielstwem, to bym sie nie zastanawiala. Ciekawe, czy mamy taki wybor :) Terapia? Bez przesady. Terapia moze byc tez dobry zwiazek, bliska przyjazn - cokolwiek, co uczy nas siebie i innych i inspiruje. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 15:58 Hm... Nie jestem wcale przekonana czy późne rodzicielstwo to jest właśnie to czego światu potrzeba, choć bezpieczeństwo finansowe rodziców na pewno ułatwia harmonijne rodzinne życie i spokojną opiekę nad dziećmi. Historie o dojrzałych kobietach-matkach, które chcą tylko dawać brzmią nieco bajkowo i wcale nie jestem przekonana czy to właśnie jest dzieciom potrzebne. W ogóle dziwnie jakoś te mamusie występują w oderwaniu od tatusiów. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 16:09 Hm, nie wiem, czy motywacja 'rodzcie dzieci mlodo, bo potem to moze nie urodzicie i a) nie bedzie komu na emerytury wasze i nasze robic b) zaleje nas islamska i zolta zaraza' to to, czego swiatu potrzeba bardziej :P Calkiem mozliwe, ze trafilam na kobiety wyjatkowe (szczerze - to mialam takie wlasnie wrazenie). Ale bo ja wiem, czy one 'chcialy tylko dawac'? Przeciez od szczesliwego dziecka rowniez mase sie dostaje, kazdego dnia. One to cenily bardzo wysoko, i nie zal im bylo tego, co dla dzieci zostawialy. Dlatego byc moze wlasnie sie nie miotaly, nie musialy dokonywac wyborow, w ktorych na jednej szalce byla roczna coreczka, a na drugiej - awans w pracy. Ich dojrzalosc zreszta polegala tez na swobodzie, umiejetnosci wyluzowania sie, odcedzenia 'waznego' od 'blahego'. A historia ta nie jest o tatusiach, bo tatusiow nie poznalam - spotykalysmy sie w godzinach przedpoludniowych, tatusiowie byli w pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 16:16 Moi rodzice mawiali, że w pewnym wieku już się po prostu nie chce. A sami mieli dziecko stosunkowo późno (przynajmniej jak na standardy tamtych czasów), więc chyba wiedzą o czym mówią ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 16:23 Wiec wg moich obserwacji wynika, ze jednak niektorym sie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 16:42 Nie o takiej motywacji do rodzenia młodo myślałam. Względy zdrowotne są oczywiste, ale to nie wszystko. Dzieci młodych rodziców dłużej będą mogły liczyć na ich wsparcie i będą miały większy zestaw dziadków. Młodzi ludzie są zazwyczaj bardziej towarzyscy niż starsi więc dzieci uczą się nawiązywania nowych przyjaźni itp. Większość ludzi rodzi dość młodo więc dzieci mają więcej towarzystwa w swoim wieku wśród dzieci rodziców. Kwestie pokoleniowe też są istotne. Łatwiej jest nawiązać kontakt z dzieckiem dudziestoparolatkowi niż czterdziestolatkowi. Poza tym to co Pavvka napisał. W pewnym wieku pewnych rzeczy już się nie chce. Np. ja jeździłam z moimi rodzicami pod namiot więc wiem jak to jest pod namiotem, mam skrypt na taką okoliczność. Moja córka ma raczej małe szanse na wakacje z nami pod namiotem bo nam się już nie bardzo chce pod namiot jeździć, (choć może się poświęcimy i zrobimy to dla niej). Poza tym z wiekiem człowiek się robi strasznie ostrożny a to prosta droga do nadopiekuńczości. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 30.04.07, 01:53 bri napisała: > Nie o takiej motywacji do rodzenia młodo myślałam. Względy zdrowotne są > oczywiste, ale to nie wszystko. Dzieci młodych rodziców dłużej będą mogły > liczyć na ich wsparcie i będą miały większy zestaw dziadków. Młodzi ludzie są > zazwyczaj bardziej towarzyscy niż starsi więc dzieci uczą się nawiązywania > nowych przyjaźni itp. Większość ludzi rodzi dość młodo więc dzieci mają więcej > towarzystwa w swoim wieku wśród dzieci rodziców. Kwestie pokoleniowe też są > istotne. Łatwiej jest nawiązać kontakt z dzieckiem dudziestoparolatkowi niż > czterdziestolatkowi. Jestem poznym dzieckiem i nie mam zadnych z opisanych przez ciebie problemow. Przeciwnie - przez to byc moze, ze jestem dzieckiem dojrzalych ludzi, moge sie przyjaznic z osobami w roznym wieku, takze mocno starszymi ode mnie, co - pomijajac sama wartosc przyjazni - wzbogacalo mnie i wzbogaca na najrozniejsze sposoby. I, tak jak pisalam - widzialam kobiety, ktore mimo ukonczonej czterdziestki (pierworodkami byly), mialy z dziecmi kontakt przeswietny i to bylo po ich dzieciach widac. I dwudziestoparolatki, ktorym brakowalo cierpliwosci, sily, umiejetnosci nie zajmowania sie duperelami, skupienia i paru innych rzeczy. To mit, ze ludzie przed trzydziestka dogadaja sie z dziecmi lepiej niz ci kolo 40. Przeciez dzieciaki maja czesto bardzo dobry kontakt z dziadkami - bywa, ze duzo lepszy niz ten z rodzicami. Od czasow pracy jako niania wydaje mi sie, ze im lepiej sie czlowiek czuje ze soba, na tym wiecej swobody moze sobie pozwolic. Chyba na tym polega dojrzalosc wlasnie. Ktora niekoniecznie oznacza powage i dostojenstwo - czesto przeciwnie. A co do dluzszego zycia - pozne matki zyja dluzej, niz matki 'w sam raz', to statystycznie przebadane. > Poza tym to co Pavvka napisał. W pewnym wieku pewnych rzeczy już się nie chce. > Np. ja jeździłam z moimi rodzicami pod namiot więc wiem jak to jest pod > namiotem, mam skrypt na taką okoliczność. Moja córka ma raczej małe szanse na > wakacje z nami pod namiotem bo nam się już nie bardzo chce pod namiot jeździć, > (choć może się poświęcimy i zrobimy to dla niej). Twoi rodzice sadza z pewnej perspektywy, ktora od czasow poczatkow ich rodzicielstwa sie zmienila. W calej Europie, takze w Polsce dzieci sie ma coraz pozniej. Tendencja jest wyrazna i zapewne bedzie sie jeszcze zwiekszac. Wiec nie uwazam, aby mieli racje - maja po prostu perspektywe, wyznaczona swoim doswiadczeniem, ktore ma sie do wspolczesnosci nijak. Jesli macie sie poswiecac z cierpnietniczymi minami i cierpiec reumatycznie pod namiotem, zeby dziecko zaznalo kempingowego zycia, to ja bym podziekowala za takie wakacje. Co za roznica czy pod namiotem czy w murowanym domu? Dla malucha wazna jest obecnosc rodzicow i zeby sie dzialo - tak maja wygladac wakacje. Rownie dobrze mozecie wyjechac na kwatere we prawdziwej wsi - wrazen w brod, a jak beda komary, to wystarczy zamknac okno. I pajaka latwiej wywalic :) Bylam z ojcem pod namiotem i bylo fajnie, ale podejrzewam, ze byloby tak samo fajnie, jakbysmy sie udali do luksusowego hotelu w jakims marokanskim kurorcie. Bo z tata na wakacjach zawsze bylo fajnie :) > Poza tym z wiekiem człowiek się robi strasznie ostrożny a to prosta droga do > nadopiekuńczości. Noi nie wiem, co za czlowiek robi sie strasznie ostrozny - ja raczej zauwazylam u siebie i swoich bliskich cos zupelnie odwrotnego. Nadopiekunczosc to nie jest wypadkowa wieku, mysle. Rownie dobrze mozna sie uprzec, ze wystepuje ona u mlodych ludzi, bo sa tak siebie niepewni (takze jako rodzice), ze wola zaglaskac niz pozwolic na samodzielnosc dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 30.04.07, 10:16 Cierpiętniczych min na biwaku robić nie będziemy, przynajmniej nie przez cały czas ;) Czytając to, co piszesz wnioskuję, że ja się jeszcze za wcześnie zdecydowałam na dziecko (ew. w ogóle się do tego nie nadaję) bo nie raz brakuje mi cierpliwości; bywa, że macierzyństwo mnie męczy i wolałabym wieszać firanki niż po raz enty tłumaczyć dlaczego nie wolno wybiegać na drogę; praca jawi mi się, jako miłe wytchnienie od domowych obowiązków a nie "szarpanie się dom-kariera" itp. Ale już nasza pierwsza córka urodziła się dwa miesiące przed terminem i boję się następnej ciąży, która mogłaby się skończyć jeszcze wcześniej. Zastanawiam się też jak to się ma do mojego dzieciństwa, które jak piszesz ma być jedynym źródłem kwalifikacji w zakresie rodzicielstwa. I nie mam pojęcia bo ja swoją córkę wychowuję zupełnie inaczej niż nasi rodzice nas. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 30.04.07, 12:12 A no wlasnie to sie tak ma do dziecinstwa: wychowuje sie tak samo, albo dosc gruntownie na odwrot. Np moja mama byla trzymana bardzo krotko, nikogo jej do domu nie wolno bylo zapraszac ani tez bywac u nikogo (obojetnie od plci zapraszanego czy zapraszajacego), nie wolno procz tego jej jeszcze bylo robic miliona rzeczy. Dlatego nam z siostra pozwalano na wiele, wsrod tego samodzielne wakacje w wieku lat 15 czy powroty nad ranem oraz wizyty do pozna byly zupelna normalka. Nie mialbysmy tego, gdyby nie sredniowieczne poglady na wychowanie dziewczynek, wcielane w zycie przez srogiego dziadka, ojca mamy. A z ta jakoscia dziecinstwa to jest tak - tzn tak sobie wymyslilam: dobry kontakt z malymi dziecmi, ktory jest przeciez przez pare lat odintelektualizowany, polega na umiejetnosci czucia i 'kucniecia' w szerokim sensie metaforycznym, trzeba miec sie do czego odwolac. Czyli posiadac wspomnienia, do ktorych mozna sie cofnac. Znam matke, ktorej dziecinstwo bylo bardzo ponurym pasmem braku milosci i tresury - swojego dziecka boi sie tak bardzo, ze wychowuje je telewizor. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 30.04.07, 12:32 Całkiem inaczej nie znaczy na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 12:53 Dlaczego proporcja 80/20 miałaby oznaczać porażkę rodzin adopcyjnych? Do dzieci adoptowanych stosuje się wyjątek bo utrata biologicznych rodziców to silna trauma. W takich warunkach te dzieci nie są w stanie rozwinąć swojego genetycznego potencjału - rodzina adopcyjna może im to umożliwić. Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 14:15 nie jestem pewna o jakim "potencjale genetycznym" mówimy w przypadku dzieci pochodzących z tzw. marginesu (czyli większości dzieci adoptowanych)... a zakładając twoja proporcję 80/20 trzeba by przyznać, że rodzina adopcyjna ma bardzo niewielkie szanse na "wyprowadzenie dziecka na ludzi", skoro dziedzictwo genetyczne to alkoholicy, narkomanie, prostytutki, złodzieje, w najlepszym przypadku ludzie kompletnie niezaradni życiowo, itd. Nie oszukujmy się, dziecko studentki medycyny z profesorem nie jest statystycznym dzieckiem adopcyjnym ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 14:22 Potencjał genetyczny to jest tylko potencjał i to dotyczy i dobrych i złych cech. Niewątpliwie skłonność do uzależnień jest w pewnym stopniu dziedziczna ale alkoholikiem może zostać także osoba zupełnie nie obciążona genetycznie i odwrotnie. 20% wpływu to wcale nie jest mało i może właśnie te 20% stanowi o tym czy ktoś jak piszesz wyjdzie na ludzi czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 14:09 > problemem wielu dorosłych jest brak pamięci o tym, jak czuje i myśli taki > maluch... jako dorośli zapominamy, że dzieci mają inną percepcję świata i > częstto, co dla nas jest problematyczne, dla dzieci jest banalnie proste... i > odwrotnie... Ja na wlasny użytek i w rozmowach na temat wychowania używam określenia "trzeba sobie przypomnieć jak samemu nosiło się koszulinę w zębach". Patrzenie na świat oczami dziecka pozwala na nawiązanie szczególnej więzi, co z koleii ułatwia przekazywanie wartości już z pozycji rodzica. > i nie zgodzę się co do proporcji 80% geny 20% środowisko, ponieważ oznaczałoby > to całkowitą porażkę rodzin adopcyjnych... a przecież tak nie jest... Wpływ rodziców jest bardzo widoczny, szczególnie w późniejszym okresie, nawat jeżeli rodzicom w okresie buntu nastolatka wydaje się, że ponieśli totalną porażkę. Dzieci chłoną i te dobre wzorce, ale również te złe i śmieszne. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 14:39 Potencjał genetyczny też się ma od rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 11:00 Czymże jest Twoim zdaniem owo szczęśliwe dzieciństwo? Jak zrobić żeby się ktoś czuł szczęśliwy, zauważany i kochany? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 11:09 Szczesliwe dziecinstwo to atmosfera bezpieczenstwa, w ktorej mozna sobie pozwolic na samodzielnosc ze swiadomoscia, ze ktos jest i czuwa, optymalna ilosc dobranych jakosciowo bodzcow i swiadomosc bezwarunkowej milosci, szacunek i uwaznosc ze strony swiata, we wczesnym dziecinstwie skladajacego sie z rodzicow glownie oraz atmosfera stalibizacji i pewnego rodzaju moze nie powtarzalnosci, ale przewidywalnosci. Niedawno byl tu na tym forum watek 'nie nawidze dzieci'. Nienawidzi sie dzieci albo sie ich nie rozumie/unika/brzydzi sie nimi, jak sie samemu mialo koszmar zamiast dziecinstwa. Jesli sie nie jest w stanie skontaktowac ze swoim Wewnetrznym Dzieckiem, nie mozna sie kontaktowac ze swoim jak najbardziej zewnetrznym Jasiem albo Zosia - nie ma jak, bo to za bardzo boli, nie ma sie do czego odwolac, niczego jasnego w kazdym razie. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 11:19 > Szczesliwe dziecinstwo to atmosfera bezpieczenstwa, w ktorej mozna sobie > pozwolic na samodzielnosc ze swiadomoscia, ze ktos jest i czuwa, optymalna > ilosc dobranych jakosciowo bodzcow i swiadomosc bezwarunkowej milosci, szacunek i uwaznosc ze strony swiata, we wczesnym dziecinstwie skladajacego sie z rodzicow glownie oraz atmosfera stalibizacji i pewnego rodzaju moze nie > powtarzalnosci, ale przewidywalnosci. To jeszcze sprecyzuj jak to zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 12:04 Hehehe, ani mysle - nie mam pojecia. Alice Miller pisala, ze 'szczesliwe dziecko moga tylko wychowac szczesliwi ludzie', i trafila w sedno. A ze jest to bolesnie nieprecyzyjne, to juz sprawa madrzejszych ode mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 12:09 Tja, no widzisz. A tymczasem dzieci rodzi się młodo; pewna niedojrzałość jest więc w rodzicielstwo wpisana z difolta. Z Alice Miller się zgadzam. A rodzice mogą być szczęśliwi tylko wtedy jeśli obowiązki rodzicielskie będą sprawować tak, żeby trochę czasu i energii dla nich samych jeszcze zostało i tylko wtedy jeśli nie będą się zadręczać czy przypadkiem tym obowiązkom gdzieś nie uchybili ;) Odpowiedz Link Zgłoś
takete_malouma Re: Gendery a wychowanie dzieci 30.04.07, 01:29 bitch.with.a.brain napisała: > nie wytrzymalam i napisałam coś na ten temat:) > coraz częściej dochodzę do wniosku że na rodzicielstwo > powinna być jakaś licencja, takie wychowawcze prawo jazdy:) ... a w urzędzie udzielającym licencji - feministki. Dobrze zrozumiałem? Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Gendery a wychowanie dzieci 30.04.07, 01:36 > ... a w urzędzie udzielającym licencji - feministki. Dobrze zrozumiałem? nie, nie dobrze :D a co?? Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Dla 99% ludzi stereotypy sa niezbedne zeby jak 26.04.07, 23:16 kolwiek funkcjonowac w spoleczenstwie. wyobrazasz sobie czlowieka bez odpowiedniej wiedzy i aparatu poznawczego ktory nie posiadal by tez zakozenionego zestawu stereotypow opisujacych otaczajacy go swiat ? gozej jesli ktos posluguje sie szkodliwymi(ograniczajacymi cudza wolnosc ) stereotypami. Ale jak chyba wiekszosc osob na tym forum, wiesz ze zmiany instytucjonalne tutaj nic nie dadza, potrzebna jest(jaki wyswiechtanty termin) praca u podstaw(w praktyce...propaganda ;-) i "zatruwanie" mlodych umyslow idealami liberalnymi, a moze nawet zapoznanie ludzi z takimi dziwactwami jak gender studies albo co gorsza tfu tfu...feminizm) Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Dla 99% ludzi stereotypy sa niezbedne zeby ja 27.04.07, 09:16 nieźle, poważnie się wziąłeś za bycie humanistą...aparat poznawczy;) Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Dla 99% ludzi stereotypy sa niezbedne zeby ja 27.04.07, 09:20 Jeszcze trochę i zacznie używać słowa 'paradygmat' :-P Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Dla 99% ludzi stereotypy sa niezbedne zeby ja 27.04.07, 09:50 Bardzo słusznie :) Odpowiedz Link Zgłoś
andreas3233 Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 00:09 Nie jestem pewien, czy akuratnie wiek 3,5 roku jest wiekiem, w jakiejs mierze przesadzajacym. To moze byc albo za wczesnie, albo za pozno. Jesli za pozno - to i tak niczego nie da sie zmienic, jesli za wczesnie - to nalezy poczekac jak bedzie postepowac rozwoj psychomotoryczny dziecka. Sytuacja nie jest wesola, ale moze ulec regresji. Co ciekawsze, to kobieta zauwaza ten typ nietypowosci zachowania dziecka, zazwyczaj mezczyzni sa bardziej czuli w wykrywaniu tego rodzaju anomalii, i zazwyczaj maja racje. Jesli maz /mezczyzna/ - nie widzi problemu, to byc moze nie ma o czym mowic. Natomiast wychowanie w kierunku dalszej "dziewczecosci", moze doprowadzic do sporej tragedii. Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 09:19 a dopuszczanie żeby dziecko samo sobie wybierało co mu się podoba jest takie złe? Oczywiście mam na myśli wybory dostosowane do wieku dziecka. wiadomo,ze nie moze zimą wyjść w krótkich spodenkach.ale np kolor ubrań powinien być wybierany przez dziecko.Tak samo, jak dziecko nie może samo decydowac co je, bo wybierze czekoladę, ale może zdecydowac czy woli np parówki czy kanapki. Od takich małych wyborów zaczyna się nauka w ogóle wbierania z kilku możliwości. W świecie, który tych możloiwości oferuje bardzo dużo jest to umiejętność niezbędna. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 10:24 Hm... Ja bym dopuściła wyjście w krótkich spodenkach w zimie u dziecka powiedzmy trzyletniego, które będzie w stanie zidentyfikować dyskomfort jako uczucie chłodu i powziąć z tego lekcję na przyszłość. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 10:26 Mam nadzieję, że nie przy -20 stopniach... Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 10:29 Krioterapia przynosi podobno zbawienne skutki ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 10:37 Ale w kontrolowanych warunkach Odpowiedz Link Zgłoś
verte34 Re: Gendery a wychowanie dzieci 27.04.07, 10:59 Krioterapia daje zbawienne efekty :) Kiedyś, zdesperowana ciągłymi przepychankami "załóż szalik/a po co", pozwoliłam synowi iść do szkoły bez czapki, szalika i ciepłych gatek. Po 5 minutach był już w domu, przebrał się sam, hihi... i po sprawie na zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś