facio84
07.05.07, 15:45
Wynik wyborów we Francji przyjąłem z ulga i pozytywnie oceniam rozsądek Francuzów.
Liderka skłóconej lewicy nieraz pokazała typowe kobiece cechy, jak manieryzm i wybuchowość (podczas ostatniej debaty, kiedy to fukała na dyskutanta). A ostrzeżenia o zamieszkach (które de facto były zachętą do bitwy) dowiodły, że ta kobieta powinna trzymać się z dala od polityki. Dochodzi jeszcze kwestia wywiadu z Sacozy, który oprotestowała.
Przez cały czas Sarcozy zachowywał się jak dżentelmen. Na "babskie nastroje" odpowiadał spokojem, pozwalał, by jej wywiad opublikowany został jako pierwszy. Uważam, że na to nie zasłużyła. To, że jest kobietą nie powinną mieć dziś znaczenia i ustępować jej w dzrwiach już nikt nie powinien.
Koniec końców jednak poniosła sromotną klęskę i dlatego nie ma się co smucić.
Vive la France!