Dodaj do ulubionych

Wróciłam

19.06.07, 16:48
zajrzałam na forum i co ja widzę? Ktoś uszczelił okrągły wpis z samych dwójek
na który się szykowałam.Przeszło mi koło nosa,mam tylko nadzieję,że nie był
to tad9.
Poza tym czytając wontki zastanowiłam się głęboko, czy jeszcze mam wątrobę,
ponieważ albowiem widywana bywałam ostatnio na balkonie w koszuli bez majtek
i boso,jak ta Andzia, z celulitem, rozstępami, sińcami i zadrapaniami
powstałymi nawskutek bliskich kontaktów z gładzią szpachlową białą, panelami,
klejem do tapet, zaprawą wyrównująca atlas i tymi klimatami a także z powodu
nieprzywyknięcia do nowego systemu hamulcowego w rowerze co w przypadku
zajechania mi drogi przez dziadka poskutkowało efektownym szczupakiem na pysk.
Także zadumałam się głęboko nad hartowaniem drutu i mam prośbę do bene g.
żeby mnie poduczyła.Ja się mogę z nia wymienić wiedza na temat naprawy
żelazka ,ale takiego z innej epoki, z koralikami ceramicznymi, a nAwet gdzieś
miałam schowane takie koraliki żeby z nich zrobić kiedyś w przyszłości jakis
przedmiot artystyczny artdeko cy cuś w podobie, ale krasnoludki go podwędziły
i wcięło.I jak wywalałam rzecZy z piwnicy na śmietnik, to po zastanowieniu
wróciłam bo się rozmysliłam co do starego żelazka, ale już wszystko zostało
zabrane przez krasnoludki- pralka frania, kaloryfer olejak i to żelazko.
No więc może się jakoś inaczej z bene g. dogadamy co do tego naostzrenia i
zahartowania drutu bo potrzebuję głupiego chłopa zabić, módlcie się za mna
siostry.
Obserwuj wątek
    • rozczochrany_jelonek Re: Wróciłam 19.06.07, 17:07
      ciesze sie ze wrocilas, brakowalo mi Ciebie tutaj :-))))
    • pavvka Re: Wróciłam 19.06.07, 17:28
      Łelkam bek. I nie zastanawiaj się za głęboko, bo na kij Ci wątroba? Tylko w
      piciu ogranicza.
    • lolyta Re: Wróciłam 19.06.07, 17:32
      Aaaaa! te koraliki. Tez gdzies kiedys mialam bo takie fajowe ze szkoda wyrzucic
      a nigdy jakos nie mialam dobrego pomyslu na to co z nimi poczac.
      • kocia_noga Re: Wróciłam 19.06.07, 18:49
        Tez nie wiem co, ale czasem mam napady weny.Np niedawno z rękawów swetra co go
        córka chciała wyrzucić zrobiłam dizajnerską lampkę i wazonik na kwiatki.A
        koraliki fajne same w sobie.
        Pavvciu, masz rację, po ...j mi wątroba.A i adres zmieniam, tera będę góralska
        bardziej.
        • bri Re: Wróciłam 19.06.07, 19:14
          Ja mam już z kilo metalowych kapsli, które zbieram z zamiarem zrobienia z nich
          dzieła sztuki. W ogóle mam tysiąc takich pomysłów na minutę jak tylko usiądę i
          przez chwilę nic nie robię. Kilka na jest na etapie gromadzenia materiałów.
          Ostatnio fascynuje mnie właśnie blacha. Ubolewam, że nie mam miejsca na
          warsztat, w którym mogłabym eksperymentować z kwasem i walić młotkiem tak żeby
          nikomu nie przeszkadzać.
          • kocia_noga Re: Wróciłam 19.06.07, 19:21
            Mnie ciągnie do drewna i mój się ze mnie naśmiewa, ponieważ gromadzę w piwnicy
            ładne deski.Jakbym miała narzędzia, to zrobiłabym odlotowe meble.
            A te kapsle to takie zwyczajne, od piwa, czy jakies bardziej wypasione?
            Jedyne co z kapsli w zyciu zrobiłam, to podkładki pod gwoździe, uprzednio
            położywszy kapsle na torach.
            Aaaa, warto połozyć widelec pod pociąg, potem mozna różne różności zrobić,np
            bransoletkę.
            • bri Re: Wróciłam 19.06.07, 19:41
              Kapsle wszystko jedno jakie. Mam zamiar je wyklepać na płasko i wytrawić
              kwasem, albo może część "zardzewieć". Jestem też na bieżąco z ofertą sklepów
              dla elektroników (druciki, blaszki miedziane - mniam) :)
              • kocia_noga Re: Wróciłam 19.06.07, 20:13
                bri napisała:

                > Kapsle wszystko jedno jakie. Mam zamiar je wyklepać na płasko i wytrawić
                > kwasem, albo może część "zardzewieć".
                Kiedyś oksydowałam stal, ale już zapomniałam, jak się to robi.
    • piekielnica1 Re: Wróciłam 19.06.07, 19:43
      > powstałymi nawskutek bliskich kontaktów z gładzią szpachlową białą, panelami,
      > klejem do tapet, zaprawą wyrównująca atlas i tymi klimatami

      To ciesz się, że zdążyłaś z tym remontem, bo wszyscy, którzy będą remontować
      później będą musieli zdawać jakieś egzaminy przed rozpoczęciem robót.
      Podobno bez uprawnień nawet pędzla nie sprzedadzą.
      • kocia_noga Re: Wróciłam 19.06.07, 20:08
        O jaciekręcę! Jesli mówisz serio, to trzeba teraz zrobić
        zakupy.Wyremontowaliśmy dopiero jedno pomieszczenie. Kurdebalans, co te pisy
        jeszcze wymyslą.
        • kot_behemot8 Re: Wróciłam 20.06.07, 22:45
          Pewno certyfikaty uprawniające do pisania. Bez studiów dziennikarskich
          (najlepiej w Toruniu) nic już na forum nie napiszesz.
          Dobrze że wróciłaś, tyle naszego co sobie jeszcze popiszemy:)))
    • bene_gesserit Re: Wróciłam 20.06.07, 22:43
      Moj boze, a ja myslalam, ze wybralas slodycze realu.

      Drut hartuje sie tak, ze najpierw sie go ostrzy - pilnikiem do metalu. Potem, w
      grubej rekawicy, trzyma za koniec drutu, a druga wsadza do ognia (u gory
      plomienia temperatura jest najwyzsza). Musi tam chwile posiedziec, zeby sie
      rozzazyl. Taki rozzazony wsadzasz do miski z olejem, zeby ostygl (w sensie
      trzymaj go tam, nie dotykaj nim scianek, bo stracisz miske). I juz, wuala.
      Morderstwo natomiast mozna popelnic drutem niezahartowanym, wystarczy tylko
      dobrze wcelowac (np w oko, tam czaszka jest miekka, a smierc szybka i pewna).

      Ja natomiast przy porzadkach natknelam sie na wyszabrowane od jednego
      tramwajarza lampy tramwajowe (takie okragle, w grubych metalowych ramkach) i ni
      cholery nie wiem, co z nimi zrobic. Koraliki ceramiczne od zelazka mialam
      natomiast wmontowane w afrykanski naszyjnik i nikt sie nie poznal - w sensie,
      ze to nie etniczne, a przemyslowe.
      • kocia_noga Re: Wróciłam 21.06.07, 10:12
        Taaak, wzruszyłam się serdecznym przyjęciem.
        A skoro gaworzymy tak sobie na luzie, to jak rasowa babcia opowiem dwie
        historyjki z zycia jakie mi się przypomniały a'propos.
        Jedna o koralikach.W głębokiej komunie pewna dziewczyna zajęła się wyrobami ze
        skóry.Jej ojciec był szewcem i po bozemu zajmował się zelówkami, klejeniem
        podeszew itp. Co umiał, tego ja nauczył,zas ona skupowała wynoszone nielegalnie
        z jakichś zakładów warszawskich zuzyte lub nowe skórzane fartuchy (bodajże
        hutnicze) i z nich robiła dizajnerskie torebki które potem sprzedawała damom z
        towarzystwa za grubą forsę.Wykorzystywała wszystko; jak jej zostawały ścinki,
        to brała kabel, owijała go nimi, dodawała jakies koraliki, kawałki drewna itp i
        kosiła forsę sprzedając jako pamiatki przywiezione z Zambii, Gwatemali czy
        innych dalekich krajów niedopomyslenia.W wieku dwudziestukilku lat kiała juz
        własne mieszkanie w Wawce i ręce zjechane do łokci tak, że nosiła rękawiczki
        (co jej dodawało szyku).Wyemigrowała do kapitalizmu i nie wiem, co było dalej.
        Druga historyjka dotyczy żelazek.Jestem w wieku, w którym każdy polski
        pracodawca wybałusza oczy z niedowierzaniem, że jeszcze mam czelnośc pytać o
        robotę, zamiast chodem kucznym lub czołgając się oddalić się na cmentarz, więc
        gdy trafiła się okazja popracowac przy tasmie jako robolka, z entuzjazmem na to
        poszłam.Pracowałam w firmie produkujacej m.in. żelazka.Robiłam je przy tasmie i
        zwiedziłam niemal wszytskie stanowiska.Od razu mówie, że nie był to żaden
        szmelc, żelazka były bardzo pieczołowicie montowane i rzetelnie sprawdzane,
        bardzo dobrej jakości.Z duzego zakładu zostaly szczątki, w których pracowały
        wyłącznie kobiety w wieku 35 wzwyż, inne wywalono już dawno.One dobrze
        wiedziały, dlaczego zostawiono własnie je.Zapieprzały jak małe motorki , a za
        to dostawały 100zł tygodniowo.Rosło zadłużenie szefa wobec nich, przy jakims
        tam pułapie długu mogły sobie wziąć coś z wyrobów tego zakładu w ramach
        rozliczeń.
        Szefuńcio był to tępawy burak nasłany z Warszawy i jasne było, że nie robi nic,
        żeby zakład uratować.A jeśli robi, to głupio.Tak więc wziął zlecenie, do
        którego potrzebował nająć trochę roboli na jakis czas - dlatego tez dostałam
        pracę.
        Stałe pracownice od razu powiedziały nam, najmitom, że nic z tego nie będzie,
        bo miały rozum i umiały policzyc do trzech.Wiedziały, że kontrakt poskutkuje
        finansową katastrofą.Teraz szef wyrzuca.Zaczął od Halinki, która się
        zastanawiała, czy stać ja na chusteczki z biedronki, bo w nieogrzewanej hali
        się zaziębiła zimą.Zapowiedział, że będzie wyrzucał co miesiąc jedną kobietę.
        No to takie sa słodycze realu dla niektórych, he he.
    • evita_duarte Cieszymy sie :))) 21.06.07, 18:23

    • turbomini Re: Wróciłam 22.06.07, 08:47
      "Aaaa, warto połozyć widelec pod pociąg, potem mozna różne różności zrobić,np
      bransoletkę." - kocia, jesteś niesamowita normalnie :)))))).
      A tak serio: fajnie, że jesteś; ja też ostatnio miałam taki okres postu od
      postów. No i pozdrawiamy góralkę oczywiście :).
      Brakuje mi jeszcze ostatnimi czasy trochę WB i totalnej i snegnata, bo oni to
      już prawie w ogóle nie piszą. No i evita, też kurczę nie grzeszysz postami :).
      • kocia_noga Re: Wróciłam 22.06.07, 09:40
        photos.allegro.pl/photos/oryginal/20/2067/206776/20677622/206776228
        • evita_duarte Swietne 22.06.07, 16:20

      • evita_duarte Re: Wróciłam 22.06.07, 16:19
        No i evita, też kurczę nie grzeszysz postami :).


        Obiecuje poprawe :)) Byl czas, ze bylam zmeczona troche pisaniem tutaj, ale
        teraz znow spedzam mnostwo czasu przed kompem, wiec cora marnotrawna powraca :)
        • turbomini Re: Wróciłam 22.06.07, 23:23
          I gites :). A propos: fajnie foty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka