Dodaj do ulubionych

Być łabędziem

22.06.07, 15:48
Wiem, że już kiedyś było, ale ostatnio mignęła mi zapowieć tego programu w TV
z jakimiś urywkami i znów przyłapałam doła.
Dla niewtajemniczonych: mało urodziwe kobiety są za pomocą operacji i innych
zabiegów medyczno-kosmetycznych przemieniane z brzydkiego kaczątka w
łabędzia. Cały proces przemiany jest filmowany, a następnie widzimy
oszałamiający efekt końcowy, kiedy to "łabędź" wbiega na scenę, widownia
klaszcze, mąż i dzieci ślą całusy, "łabędź" płacze ze szczęścia. Pomijając
ten fantastyczny efekt końcowy, to jednak strasznie upokarzające chyba, jak
się parę milionów ludzi przygląda twoim operacjom, a jeszcze musisz mówić,
jaka się czujesz brzydka. Nie wykracza to wg Was poza etykę mediów?
Obserwuj wątek
    • johnny-kalesony Re: Być łabędziem 22.06.07, 16:13
      A mnie się wydaje, że jednak lepszy jest taki efekt końcowy niż efekt początkowy ...


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • kochanica-francuza Re: Być łabędziem 23.06.07, 12:26
        A kaleson to sam pewnie wygląda jak gnijący kalosz na śmietniku...
        • johnny-kalesony Re: Być łabędziem 23.06.07, 13:33
          Wczoraj, kiedym na bolidzie mem czarnem zasuwał, obejrzały się za mną dwie
          licealistki.


          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
          • bitch.with.a.brain Re: Być łabędziem 23.06.07, 13:52
            gnijący kalosz na bolidzie to jest widok za którym można się obejrzeć:)
            • johnny-kalesony Re: Być łabędziem 23.06.07, 13:54
              Kalosze chyba nie gniją, ponieważ są z gumy.


              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
              • bitch.with.a.brain Re: Być łabędziem 23.06.07, 13:56
                nie wiem, nie mam kaloszy
    • evita_duarte Re: Być łabędziem 22.06.07, 16:13
      Mnie to jakos nie doluje. Ludziom niebrzydkim jest w zyciu latwiej. Moze nam
      sie to nie podobac, ale zadne protesty nie pomoga. Cale to gadanie o wartosci
      charakteru, wnetrza etc. i tak jest do niczego, bo wikszosc z nas ludzi bardzo
      brzydkich uwaza za niesympatycznych.
    • pavvka Re: Być łabędziem 22.06.07, 16:33
      A oglądałaś "Chcę być piękna"? Tam też mi się to zawsze wydawało upokarzające,
      że kobiety, które tak się tego swojego ciała wstydzą, muszą je pokazać całej
      Polsce ze szczegółami - pokazują je tam przed operacją w samych majtkach, nawet
      bez biustonosza.
      • kora_111 Re: Być łabędziem 22.06.07, 16:51
        pavvka napisał:

        > A oglądałaś "Chcę być piękna"? Tam też mi się to zawsze wydawało
        upokarzające,
        > że kobiety, które tak się tego swojego ciała wstydzą, muszą je pokazać całej
        > Polsce ze szczegółami - pokazują je tam przed operacją w samych majtkach,
        nawet
        >
        > bez biustonosza.

        No cóż, coś za coś.
        Jest to cena jaką te uczestniczki płacą za darmowe operacje plastyczne.
        W końcu trzeba pokazać "przed" i "po", czyli co się poprawia i jaki był końcowy
        efekt.
        A że przy okazji ich obwisłe piersi, wielkie brzuchy, rozstępy, tłuste uda itd
        dokładnie sobie obejrzą sąsiedzi i znajomi...
        Chyba te kobiety musiały być naprawdę nieźle zdesperowane że się na cos takiego
        godziły.
        • pavvka Re: Być łabędziem 22.06.07, 17:01
          Nie no, ja wiem, że nikt ich na siłę do TV nie ciągnie. A mimo to zawsze kiedy
          to widzę jest mi tych kobiet żal.
        • karolana Re: Być łabędziem 22.06.07, 17:02
          Te kobiety na pewno były zdesperowane. Ale za to efekt końcowy skutecznie
          wytraca broń wszystkim, którzy ewentualnie chcieliby się ponabijać z
          wcześniejszego sadła i obwisłych piersi, bo przecież już tego nie ma! Na takie
          operacje te kobiety w życiu nie mogłyby sobie pozwolić. Więc nic dziwnego, że
          tłumy sie zgłaszają, bo po pierwsze radykalna poprawa wyglądu, po drugie porady
          stylistów w zakresie fryzury, makijażu, ubioru. W wersji holenderskiej (w
          polskiej nie wiem) były jeszcze zajęcia z psycholożką, czy kimś tam, trening
          asertywności. I 6 tygodni z dala od codziennych problemów... hmmm
      • bri Re: Być łabędziem 22.06.07, 20:26
        Moim zdaniem właśnie to obnażenie jest częściowo potrzebne, żeby osiągnąć efekt
        wyzwolenia się. W końcu niektórzy Ci ludzie wcale nie są znowu jakoś okropnie
        brzydcy, bardzo wstydzą się jakiś swoich wad, ale jak już wszyscy je zobaczą to
        połowa problemu odpada. W dodatku potem jest już dużo lepiej.
    • deodyma Re: Być łabędziem 22.06.07, 20:16
      wiekszosc z tych kobiet napewno by tak nie wygladalo, gdyby wczesniej chociaz
      troche dbaly o siebie.
      • kochanica-francuza Re: Być łabędziem 23.06.07, 12:28
        bzdura, obsesja dbania, obwisłe piersi się ma z natury, brzydką gębę tak samo
    • wenussa Re: Być łabędziem 22.06.07, 20:32
      coś Ty! Przecież nikt tych brzydul tam nie zaciągnął siłą. Niektóre naprawdę są
      brzydkie. Nie widzę w tym nic takiego, ze media funduja im nowe zycie. Gdybym
      była brzydka, to niech sobie miliony mnie oglądaja, byle ktoś zrobił mnie na
      łabędzia. Byłabym szcześliwa.
    • bitch.with.a.brain Re: Być łabędziem 22.06.07, 21:11
      Nie wiem czy odważyłabym się na udział w czymś takim.
    • kropka_bordo Re: Być łabędziem 22.06.07, 22:50
      Mnie ten program przeraża. To że się miliony ludzi przyglądają operacji i temu
      jak było "przed" nie jest jeszcze takim problemem. Najstraszniejsze jest to, że
      one wszystkie są robione na jedno kopyto. Serwuje się taki jedyny model, bo tak
      akurat widzi się chirurgom plastycznym, i jazda. Poza tym wg mnie ten program
      jest jedną wielką kryptoreklamą, obrzydliwą bo wspierającą już i tak nieźle
      zakorzenione kompleksy.

      Jakiś czas temu na pierwszym roku studiów miałam wf. Chodziłyśmy wszystkie na
      basen, fajnie było. Przed i po całą grupą dziewczyn z roku leciałyśmy pod
      prysznice, było super :) bardzo luźno i integrująco na dziewczyński sposób.
      Zauważyłam wtedy coś i specjalnie się postarałam i wypytałam wszystkie
      dziewczyny. Otóż każda KAŻDA nie lubiła swojego brzucha. Nawet te które ćwiczyły
      i miały płaski, zgrabny brzuch!

      Wracając do programu, jest taki moment w którym pani wchodzi do willi i tu ma
      być gala hamerykańska "oh jak ja ładna wreszcie jestem". Pomijam całą tandetę
      dekoracji itp, ta scena zawsze i niezmiennie kojarzyła mi się z horrorami:
      wchodzi ona jedna sama, idzie na środek sali i zostaje otoczona. Z jednej strony
      ustawiają się chirurdzy i cały staff podziwiając swoje dzieło, z drugiej rodzina
      podziwia nową, odmienioną mamę, siostrę, żonę, córkę, a z trzeciej są kamery i
      cały świat. A ona na środku czeka na lusterko które jej pokarze jaką teraz ma
      twarz. Masakra jak dla mnie. [tam zazwyczaj jest psycholog, której/mu
      nakopałabym do tyłka. Nie znam się na psychologii i zobowiązaniach psychologów,
      ale chyba ich obowiązuje jakaś etyka? Bo namawianie do operacji "jak będziesz
      miała białe zęby to zasłużysz na szacunek męża" (pamiętamy że psychologowie są
      częścią ekipy programu i pracują na dużą oglądalność) nie potrafię połączyć z
      pomocą człowiekowi.

      A tak jeszcze na zakończenie: był taki odcinek, nie wiele ich oglądałam a ten
      utkwił mi w pamięci, zgłosiła się dziewczyna która opowiadała o swoim nosie. Był
      rzeczywiście duży, choć dla mnie znośny, ot takie coś co można zaakceptować i
      zrobić sobie z tego swoją cechą charakterystyczną (tu np widzę pole dla
      psychologa, który qfa tam był). Ale dla niej był problemem, jej prawo.
      Zdecydowała się na udział w programie bo bardzo chciała sobie ten nos
      pomniejszyć, do "normalnych" rozmiarów. I kiedy już stanęła przed lustrem i
      zobaczyła co z niej zrobili, to zaczęła krzyczeć i płakać. Oczywiście
      pokrzykiwała że tak bardzo się cieszy, le nie wierzę że to było szczerze. Raczej
      musiała pokazać że jej sie podoba (chyba mają jakiś zapis przy kontrakcie).
      Wyglądała na poważnie przerażoną tym co zobaczyła, i nie dziwię się. Przerobili
      ją całkowicie, sk...syny. Dziewczyna była ładna, ale nie omieszkali podnieść jej
      brwi, wszczepić coś w policzki i zaserwować "wary-obciągary". Wyglądała jak
      groteska kobiety. Wszystkie zresztą tak wyglądają.

      Yhh obrzydlistwo
      • kochanica-francuza A więc kropko ja się odrobinę znam 23.06.07, 12:29
        "Psycholog" wygłaszający w/w teksty winien zostać dożywotnioo pozbawiony prawa
        do wykonywania zawodu.
    • turbomini Re: Być łabędziem 22.06.07, 23:18
      Darmowe operacje to jedno, ale żerowanie na czyimś upokorzeniu to drugie.
      Niewątpliwie w imię różnych rzeczy, wiele ludzi jest w stanie wyrzec się własnej
      godności. Ja myślę, że kuszone perspektywą "łabędzia". nawet się nie
      zastanawiają nad tym zbyt długo, ale co potem? Co kiedy przyjdzie obejrzeć się w
      TV? Dla mnie to trochę niemoralne. Nie mówimy przecież o programie z cyklu
      metamorfozy, ale o totalnej przeróbce człowieka.
    • skrzydlate Re: Być łabędziem 22.06.07, 23:53
      ja nie rozumiem tych programow, bo ja kiedy czulam sie brzydka jako kobieta,
      zajelam sie czyms pieknym i wypieknialam, to wszystko :-)
    • triss_merigold6 Re: Być łabędziem 23.06.07, 00:04
      Nikt ich siłą nie ciągnie, wręcz przeciwnie, więc w czym problem?
    • illiterate Re: Być łabędziem 23.06.07, 07:18
      Dla mnie wszystko, co zeruje na prawdziwym cierpieniu, wykracza poza etyke
      mediow, ale kto by sie tam tym teraz przejmowal.

      Mam mieszane uczucia, kiedy ogladam takie programy. Uczestniczki dziela sie na
      dwie grupy (na takie same dziela sie zreszta wszystkie amatorki operacji
      plastycznych): na te, w ktorych zyciu operacja zmieni jakosc zycia (chodzi tu
      glownie o mozliwosc znalezienia pracy powyzej sprzatania ulic) i takie, ktore
      sa zwyczajnie prozne. Pierwszym kibicuje, drugie mnie nie interesuja. Wg mnie
      wydawanie tysiecy tylko dlatego, ze sie nie potrafi pogodzic ze starzeniem to
      zwyczajna glupota, kompletnie nie rozumiem, gdzie tu happy end. Przeciez za dwa-
      piec lat problem sie powtorzy, cos obwisnie, cos sie zmarszczy, a dobra wrozka -
      telewizja z forsa na operacje - juz sie nie zjawi.
      • bitch.with.a.brain Re: Być łabędziem 23.06.07, 13:54
        a jak odrózniasz prózność od prawdziwej brzydoty? Jeśli po jakiś obiektywnych
        kryteriach to trochę bez sensu. bo owszem, są kobiety, które obiektywnei są
        nawet ładne i wydawałoby się,że drobne niedostatki nie przeszkadzają im w życiu,
        moga mieć pracę i wszystko.Ale ich problem tkwi gdzie indziej. Mogą siebie
        zupełnie nieakceptować.A to też bardzo przeszkadza w życiu
        • bene_gesserit Re: Być łabędziem 24.06.07, 03:03
          Oczywiscie, ze po obiektywnych kryteriach - nawet nie staram sie byc telepatka.
          Sa wspolne dla wszystkich kultur kryteria obiektywnej atrakcyjnosci -
          symetryczna twarz i sylwetka, wzgledna mlodosc, zdrowy wyglad. Jesli ktos
          zamiast zebow ma sprochniale pienki, to nie jest prozny - nie ma co marzyc
          nawet o pracy na kasie w spozywczaku. Kompleksy - bez uzycia noza - mozna
          wyleczyc u terapeuty. Taniej i bezpieczniej.
          • bitch.with.a.brain Re: Być łabędziem 24.06.07, 10:31
            taniej?Niekoniecznie. Terapia to rzecz droga, wymagajaca przynajmniej godziny
            raz w tygodniu, czesto przez kilka lat. Chyba łatwiej wytrzymać ból po operacji
            niż rozgrzebywanie całego swojego życia.
            Nie chodzło mi oczywiście o sprawy ekstremalne typu jakiś defekt, czy cała twarz
            poparzona. Ale nieraz osoby obiektywnie niezbyt atrakcyjne mogą czuć się w swoim
            ciele znacznie lepiej niż te, ktorym inni zazdroszczą urody.
            • bene_gesserit Re: Być łabędziem 24.06.07, 18:11
              Terapia to niekoniecznie rzecz droga i dlugotrwala - sa takie jej formy, ktore
              trwaja kilka dni i kosztuja kilkaset zlotych - ulamek ceny nowych piersi,
              liposukcji, naciagania polaci skory i czego tam.

              Jest jeszcze jeden sposob. Kiedy bylam bardzo mloda i bardzo niepewna swojego
              wygladu, udalam sie do wizazystki. To lepsze od terapii, zwlaszcza dla mlodych
              dziewczyn - wystarczy pare rozsadnych rad, uswiadomienie tego i owego i wuala,
              wiele problemow sie rozwiewa, inne jakos przestaja byc istotne, kiedy nowy
              wyglad wplywa na wzrost pewnosci siebie.
    • bri Re: Być łabędziem 23.06.07, 08:50
      Pojawił się za to poprawny i też ciekawy program na TVN Style "Jak wyglądać
      dobrze nago". Stylista pokazuje zakompleksionym dziewczynom, że wcale nie są
      takie brzydkie jak im się wydaje, że mają nierealny obraz własnego ciała, że
      inni ludzie odbierają je znacznie lepiej niż one same itp. Na koniec
      uczestniczki, które przedtem nosiły workowate ciuchy i wstydziły się rozebrać
      przed kimkolwiek biorą udział w rozbieranej sesji fotograficznej. To wszystko
      bez operacji plastycznych, odchudzania itp. Najwyżej idą na parę zabiegów
      kosmetycznych, które mają poprawić wygląd ich skóry.
    • bene_gesserit Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 23.06.07, 08:52
      A wogle, to zastanowilam sie, czemu te programy sa takie popularne - czemu
      akurat formuly, ich kopie i licencje zawsze opisuja losy kobiet (w wersji
      holenderskiej byl, zdaje sie, jeden homoseksualny pan - i to wszystko).

      Czemu (hetero) mezczyznie nie uchodzi? Czemu nie interesuje go podciagniecie
      sobie policzkow, zlikwidowanie worow pod oczami, zabotoksowanie 'lwiej
      zmarszczki'?

      Domena mezczyzn sa osiagniecia, podbijanie podbitego juz miliard razy swiata,
      dzielenie i rzadzenie. Kobiety natomiast grzecznie zajmuja sie dzieleniem i
      rzadzeniem wlasnego ciala, podbijaniem go na nowo, cieciem, gieciem i
      dopasowywaniem do mezczyzn i swoich oczekiwan, ktore zreszta notabene i tak sa
      meskimi oczekiwaniami, przez kobiety zinternalizowanymi.

      Zadnego szacunku do siebie, zadnej milosci: labedzica, wylaniajaca sie zza
      kotary jest kolejną, podana na srebrnym polmisku z jablkiem w ryjku kobieta-do-
      zjedzenia.
      • bri Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 23.06.07, 08:56
        W Ekstremalnych metamorfozach bardzo często występują mężczyźni.
        • bene_gesserit Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 24.06.07, 03:06
          O, to ciekawe. Ok, w takim razie - czemu polskich hetero nie przerabia sie na
          labedzie?
          • six_a Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 25.06.07, 00:08
            chyba dlatego, że nie ma (jeszcze) do oglądania takich cudów.
            mam znajomego chirurga plastycznego i on sporo facetów obsługuje, pewnie że
            babek więcej, ale to nie jest tak, że faceta widzi raz na ruski rok.
            • six_a Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 25.06.07, 00:20
              chętnych nie ma :)
              ucięłam przez pomyłkę
      • bri Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 23.06.07, 09:04
        Poza tym mężczyźni na ogół mają zupełnie inny stosunek do swojego ciała. Ma być
        sprawne i skuteczne a nie ładne. Jeśli mają inne zalety to wygląd na pewno im
        nie przeszkodzi w znalezieniu partnerki. U kobiet tak nie ma. Oczywiście trochę
        się to zmienia ostatnio.

        Ostatnio na babskiej imprezie koleżanka zaczęła się zastanawiać czy kobiety
        zawsze nienawidziły swojego ciała. Uderzające było to, że żadna z uczestniczek
        nie zaprotestowała przeciwko takiemu postawieniu sprawy. Ja tylko nieśmiało
        powiedziałam, że może "nienawidzę" to zbyt mocne słowo, ale generalnie
        wszystkie się zgodziłyśmy, że akceptacja własnego wyglądu przychodzi późno a
        potem się człowiek zaczyna starzeć i znowu jest problem. Wszystkie uczestniczki
        tamtej imprezy są moim zdaniem pięknymi kobietami i zawsze były co najmniej
        ładne.
        • turbomini Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 23.06.07, 09:13
          Eee, myślę, że nie do końca. Mężczyźni też chcą być przystojni, tylko, że
          widzów to nie interesuje. Przystojność męska jest niekomercyjna. Serio jest
          program, w którym metamorfozę przechodzą również panowie? Bo jedyny program w
          polskiej TV, w którym faceci musieli się wdzięczyć, to z półjajem zrobiony
          program o Miriam, więc nawet nie można potraktować tego serio.
        • lolyta Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 23.06.07, 17:10
          > Ostatnio na babskiej imprezie koleżanka zaczęła się zastanawiać czy kobiety
          > zawsze nienawidziły swojego ciała. Uderzające było to, że żadna z uczestniczek
          > nie zaprotestowała przeciwko takiemu postawieniu sprawy. Ja tylko nieśmiało
          > powiedziałam, że może "nienawidzę" to zbyt mocne słowo, ale generalnie
          > wszystkie się zgodziłyśmy, że akceptacja własnego wyglądu przychodzi późno a
          > potem się człowiek zaczyna starzeć i znowu jest problem.

          Ja tam moje cialo akceptowalam zawsze od stop do glow i ani nie pozadam poprawek
          ani nie snie o zmianach. Nie bardzo mi sie chce wierzyc zebym byla jedyna na
          Ziemi. Ale takei wyznanei powoduje ze co se pomyslicie, to Wasze :)) (znaczy
          sie, rany, coz za zarozumiala pinda), wiec wiadomo, ze dla swietego spokoju
          lepiej przyznawac, ze "ach, ja to mam fatalne cialo".
          • ggigus fajnie masz, zazdroszczę 23.06.07, 17:14
            serio piszę, ale chyba jesteś jedną z nielicznych
            jak byłam androgyniczna, marzyłam o kobiecych krągłościach
            jak je mam, marze o figurze chłopczycy:))
            co moja mama nazywa absolutnie typową cechą charakteru mego
      • turbomini Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 23.06.07, 09:22
        Prawda? Bo tu nie chodzi tylko o panią X i panią Y i ich darmowe operacje
        plastyczne, ale też o przekaz. Przecież media spełniają ogromną rolę
        wychowawczą, nie wiem... społeczną, i jaką tam jeszcze. I widz widzi, że
        jedynym szczęściem kobiety jest zostać piękną i że dla tego piękna warto
        cierpieć i być upokarzanym. Prawie ma się przeświadczenie, że jest jak w bajce
        o brzydkim kaczątku, bo tak jak w bajkach, nikt nie mówi o tym, co się mieści
        w "i żyli długo i szczęśliwie". A przecież te kobiety mają mężów, dzieci,
        rodziny, gdzieś funkcjonują, to nie są wirtualne byty.
        • krzysiek133 Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 23.06.07, 13:30
          Dotknęłaś bardzo ważnego problemu. Przynajmniej mnie sę wydaje on bardzo ważny.
          Żyjemy w świecie kształtowanym prze obrazki pokazywane w TV. Często nie zdajemy
          sobie sprawy jak jesteśmy manipulowani. Nie jesteśmy przygotowani do oglądania
          telewizji. W kosekwencji spece od socjotechnik i marketingu kierują naszym
          sposobem myślenia, postrzegania świata i postępowaniem. Przerażający jest cynizm
          ludzi wykorzystujących nieszczęścia innych do pokazywani ich w TV. Jeszcze
          bardziej przerażające jest, że tak wielu z nas daje się łapać w te pułapki.

          turbomini napisała:
          Przecież media spełniają ogromną rolę
          > wychowawczą, nie wiem... społeczną, i jaką tam jeszcze.


        • bene_gesserit Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 23.06.07, 22:24
          No wlasnie: brzydkie kaczatko, Kopciuszek - 'bylo zle, bo bylas brzydka, teraz
          bedzie dobrze, bo jestes piekna'. Cudowny eliksir, wypijesz, poboli jak
          cholera, narazisz zdrowie i juz wszystko bedzie dobrze. A wszystko po to, zeby
          stacja mogla sprzedac wiecej reklam. Rzyg.
          • bitch.with.a.brain Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 23.06.07, 22:31
            a może dizeki temu komuś naprawdę będzie lepiej
            • turbomini Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 23.06.07, 23:08
              Oczywiście, w końcu nie każdego stać na operacje za 70.000. Ja jednak rozróżniam
              operacje plastyczne jako takie, do których absolutnie nic nie mam: klient płaci
              - klient ma. Tyle, że w tym programie wykorzystuje się skrzętnie ten fakt, że
              jego uczestniczek na operacje zwyczajnie nie stać. To nie jest partnerska
              wymiana na zasadzie: ja mówię, co chcę, a wy to robicie i macie show.
              Uczestniczki nie mają prawa pisnąć, jeśli coś poszło nie tak. Nie ma mowy o
              prawach konsumenta, o błędach lekarskich, o niezadowoleniu, a przede wszystkim o
              poprawkach. One muszą to wszystko przyjąć tak jak dostają i to jeszcze z
              uśmiechem, nie zawsze szczerym. Rozumiem BWAB, że dostrzegasz plusy takiej
              transakcji, widzi je przecież każda z nas. Ale pytałam też moralność mediów: czy
              taki zabieg to zabawa w adwokata diabła czy rzecznika Boga? Jak to się ma od
              strony medialnej?
              • bitch.with.a.brain Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 24.06.07, 10:41
                Wymiana jest o tyle uczciwa,że jej warunki sa jasne już na początku. Każdy może
                przeczytać umowę i po prostu odmówić, zrezygnować. Najwyraźniej te kobiety
                uważają,że drobne niedogodności typu zgoda na propozycje lekarzy sa dobrą ceną
                za spełnienie marzeń. Tak to jest w życiu, coś za coś.
                Natomaist ja tu widzę jeszcze jedną rzecz.Jeśli ktoś nienawidzi swojego ciała
                bardzo często objawia sie to autoagresją, okaleczeniami lub innymi tego typu
                działaniami.Czy zadawanie sobie bólu poprzez operacje nie jest jakąś odmianą
                krzywdzenia siebie? Tak samo jak robienie sobie krzywdy poprzez upokarzanie się
                przed olbrzymią widownią.

                Choć to mocno dyskusyjne, czy coś takiego jest upokarzające. Każdy ma inną
                granicę intymności, co innego może zaakceptowac.
            • karolana Re: Być łabędziem, nie łabędzicą? 23.06.07, 23:09
              > a może dizeki temu komuś naprawdę będzie lepiej

              hmmm no więc ja miałam zabieg poprawiający urodę - uszy... no iii powiem
              szczerze, że trochę to zmieniło moje samopoczucie na lepsze, ale nie zmieniło
              mojego życia jakoś drastycznie. co ciekawe różnicę widziałam tylko ja, a mój
              ówczesny chłopak powiedział, cytuje: "to trzeba było sobie jeszcze mózg
              zoperować". kobiety nauczone patrzeć na siebie oczami innych, porównywać się ze
              sztucznie wypięknionymi modelkami na zdjęciach i aktorkami po dziesiątkach
              poprawek, przeważnie widzą w swoim ciele wiecej wad niż zalet. kiedy byłam 10
              lat młodsza wydawało mi się, ze jestem potwornie gruba. nosiłam wtedy rozmiar 38
              przy 176 cm wzrostu. potem przytyłam do rozmiaru 44 - porażka. w rozmiarze 42
              dalej czułam się jak kolumbryna, choć wszyscy twierdzili, że wyglądam dobrze.
              potem schudłam jeszcze bardziej i na początku euforia - wchodzę w 40, wyglądam
              super... euforia trwała może z miesiąc. teraz znowu zaczynam zauważać, że tu i
              ówdzie mam za dużo, to i owo mi obwisa. tak to niestety już jest. odbicie w
              lustrze jest nieobiektywne, zniekształcone przez nasze kompleksy. a kompleksy
              często nie biorą się z faktycznych niedostatków urody, ale rys na duszy... (ale
              mi sie poetycko napisało ;P)
              • ggigus uszy? nos?? 24.06.07, 13:49
                jak mi opowiadala kolezanka, posiadaczka odstajacych uszu i pieknego nosa z
                garbkiem, ten nos jest naprawde ladny, pasuje kolezance do rysow twarzym nadaje
                jej charakteru itepe
                wiec poszla do pani chirurg plastyczny, pani na nia patrzy i mowi: to co, kiedy
                operujemy nos?
                kolezanke zatkalo tak, ze zrezygnowala z uszu
                • bene_gesserit Re: uszy? nos?? 24.06.07, 18:06

                  Przypomniala mi sie historia Jennifer Grey, uroczej glownej bohaterki z 'Dirty
                  Dancing', bardzo popularnej takze przed tym filmem. Po 'Dirty' za niezla kase
                  przerobila sobie nos i pozbyla garbka. I kariera skonczyla sie jak nozem
                  chirurga uciał - nikt nie chcial nijakiej, dosc ladnej, ale jednak
                  niewyrazistej aktorki. Grywa teraz jakies ogony w filmach klasy D i nikt o niej
                  nie pamieta.
    • ggigus smutne, bo to napędza chirurgom plast. klientki 23.06.07, 16:47
      a ze statystyk wynika, że 25% operacji plastycznych kończy się bólem,
      komplikacjami, przesuwaniem implantantów, usuwaniem itepe
      nawet botoks, jak się okazuje, robi z człowieka mumię
      zreszta zamiast sobie coś wstrzykiwać, wystarczy nauczyć się panować nad mimiką
      taniej wychodz:))
      • kocia_noga Re: smutne, bo to napędza chirurgom plast. klient 23.06.07, 16:50
        Barbara Krafftówna nauczona była od maleńkości panowania nad mimiką (żeby się
        zmarszczki nie zrobiły).Nie powiedziałabym,żeby jej to zrobiło dobrze.
        Wolę ludzi z naturalną mapą twarzy.
        • ggigus kwestia gustu 23.06.07, 16:56
          ja panuję nad mimiką i mam mało zmarszczek, ale nie robię tego z powodu zmarszczek
          nie lubię, szczerze przyznam, ludzi ze zbyt wybujałą mimiką twarzy, irytuje mnie to
    • six_a Re: Być łabędziem 24.06.07, 23:50
      trafiłam ostatnio na taki program w jakiejś mało popularnej stacji i obejrzałam
      z ciekawości do końca.

      plusem jest dla mnie motyw rodzinny, to że przemianę widzą np. mąż i dzieci -
      pierwszy raz widzą matkę piękną i kobiecą, to jest taki przyjemny akcent tego
      szoł., że nie wpuszcza się na widownię obcej gawiedzi, więc nie jest to taki
      klasyczny program z tradycyjną publicznością.

      co do tych zabiegów
      strasznie mnie dziwi ich rozmiar, szczególnie że jest na to ok. 6 tygodni, a
      tu: operacja piersi (standard), jakieś liftingi, korekty nosa, leczenie
      dentystyczne (jednej pani robiono ostatnio 7 leczeń kanałowych i chyba jakieś
      koronki + wybielanie) do tego reżim dietowo-wysiłkowy... Moim zdaniem, jeśli
      coś tu ma się źle odbić, to właśnie ilość tych zabiegów na jednym osobniku.
      wydaje mi się, że one na ten wybieg końcowy wychodzą bardzo niedoregenerowane,
      za to mocno zapacykowane i wystylizowane.

      tak zmasowana ingerencja robi ludziom wodę z mózgu, bo wygląda na to, że trzeba
      zmienić absolutnie wszystko, żeby wreszcie zacząć się sobie podobać, a prawda
      jest często taka, ża w przypadku większości (w miarę zadbanych osób z jakimiś
      tam defektami) wystarczyłoby zrobić dowolną z wymienionych rzeczy, a już będzie
      lepiej, nie wiem poprawić sobie zęby, zmienić fryzurę, żeby skorygować kształt
      głowy itede, w ostateczności zdecydować się na jakiś zabieg - ale nie na 15
      zabiegów jednocześnie.

      mimo tego, że ktoś tam może mieć lepsze samopoczucie, ten program jest imo zły,
      bo wytwarza pęd do zmieniania w sobie wszystkiego (jak ktoś ma kasę) lub wpędza
      w dół (jak ktoś kasy nie ma) i jeszcze stwarza złudzenie, że jak już się
      powymienia, to będzie super pod każdym względem, jest to mimo wszystko taka
      trochę inna wersja lansowania mody na wieszaki i to mi się nie podoba.

      zastanawiam się, jak te panie wyglądają po paru miesiącach czy tam roku i co z
      perspektywy czasu sądzą o zabiegach, w jakim stopniu pomogło im to fizycznie i
      psychicznie. na takim zupełnie podstawowym poziomie wydaje mi się jednak, że
      operacja operacją, ale jak się o siebie przedtem nie dbało, to i efekt operacji
      też szlag trafi prędzej czy później.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka