Dodaj do ulubionych

zycie swiete od poczecia?

07.10.03, 09:22
mam pytanie, glownie do osob, ktore sa za (prawie)
calkowitym zakazem ciazy (mam na mysli Jacentego i
Bruma, ale chetnie wyslucham wszystkich).
pytanie podobne juz zadawalam, ale ciagle nie jestem
usatysfakcjonowana; problem mnie tez gnebi i ciezko mi
rozwiazac ten dylemat.

jaki jest Wasz stosunek do zaplodnienia in vitro?
zgodnie z teza, ze zycie jest swiete od poczecia
(zaplodnienia), in vitro, tak jak i aborcja, to
zwyczajne morderstwo. powstaje wtedy wiele zarodkow,
ktore sie zamraza "na wszelki wypadek", aby zabieg
mozna bylo powtorzyc, a nie "zuzyte" po kilku latach -
wyrzuca. wydaje mi sie to dosc okrutne.

z drugiej strony zas jest cierpienie bezplodnej pary...

a z jeszcze innej - manipulowanie z bardzo powazna
rzecza - tworzeniem zycia... gdzie jest granica?

ja mam mnostwo watpliwosci, a Wy?
Obserwuj wątek
    • Gość: jendza Re: zycie swiete od poczecia? IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.10.03, 12:50
      Tez mam watpliwosci.
      Z jednej strony:
      tak, zycie swiete od poczecia.

      Chcialabym bardzo byc mama.
      Jesli sie nie da inaczej, niz korzystajac z metody in vitro,
      zdecyduje sie na adopcje - nie na te metode.
      Tak mysle teraz - i na wlasny temat.
      Podjelabym sie radzic to samo innym, ale nie jestem pewna,
      ze nalezy zabronic badan....

      Czyli - mam watpliwosci...

      Pozdrawiam:))
      j
    • mike_mike Re: zycie swiete od poczecia? 07.10.03, 13:06
      Sagan, co się z Tobą dzieje? Jeszcze nie tak dawno byłaś "twardą" kobietą,
      która miała ustabilizowany stosunek do świata, tymczasem ostatnio często zdarza
      Ci się mieć wątpliowści....
      • sagan2 watpie wiec jestem... n/txt 08.10.03, 09:15
        • mike_mike Re: hm to jakoś inaczej brzmiało... n/txt 08.10.03, 10:02
          • sagan2 kazdy ma to, na co zasluzyl ;) n/txt 08.10.03, 10:58
            • mike_mike Ale ja chyba na to nie zasłużyłem... n/txt 08.10.03, 16:21
    • saabena Re: zycie swiete od poczecia? 07.10.03, 15:29
      No cóż, podobno wątpliwości są cechą istot myślących...
      A on topic - tez myślałam,że wszystkie kobiety w razie problemów z poczęciem
      drogami hm, tradycyjnymi, decydują się na in vitro, bez wątpliwości i
      problemów. Dopiero kiedy poczytałam sobie na forum naszego bociana, to doszło
      do mnie, że wcale nie. W każdym razie - nie wszyscy. I te wypowiedzi bardzo
      cenie, bo nie są one teoretyzowaniem i gdybaniem, ale owocem przemysleń osób
      rzeczywiście najbardziej zainteresowanych.
    • Gość: BRvUngern-Sternber Sama sobie odpowiedzialas... IP: *.bg.am.lodz.pl 07.10.03, 16:47
      Grzebanie w istocie czlowieczenstwa jest nie tylko okrutne ale i obrzydliwe...
      • sagan2 Re: Sama sobie odpowiedzialas... 07.10.03, 16:52
        nie masz zadnych watpliwosci?
        zero zrozumienia dla tych, ktorzy pragna wlasnego
        dziecka, a nie moga go miec silami natury?
        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Sama sobie odpowiedzialas... IP: *.bg.am.lodz.pl 08.10.03, 18:00
          Zero zrozumienia...Tak.To co nie jest naturalne jest zle...
          • wladyslawa1912 Re: Sama sobie odpowiedzialas... 09.10.03, 15:20

            Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

            > Zero zrozumienia...Tak.To co nie jest naturalne jest zle...


            nienaturalne jest ratowanie noworodkow, te slabsze powinny umrzec - slyszales
            o selekcji naturalnej?
            nienaturalne jest cesarski ciecie, przeszczepy i inne operacje.
            nienaturalne jest podawanie chorym antybiotykow,
            i wiele innych rzeczy...
            • Gość: BRvUngern-Sternber Oczywiscie ze nie. IP: *.bg.am.lodz.pl 09.10.03, 19:05
              Selekcja naturalna to wyrazenie z DAWNO UPADLEJ juz teorii tzw.WALKI O BYT.Ma
              ona tyle wspolnego z natura co twierdzenie o plaskosci ziemi.
              Poza tym podane przyklady mowia TYLKO O POTOCZNYM A NIE naukowym rozumieniu
              natury.Konserwa jest pozywieniem sztucznym w jezyku potocznym ale w sensie
              naukowym zawiera przeciez naturalne skladniki czyli jest naturalna.To samo z
              tymi przykladami.Ratowanie zycie poprzez PRZYWRACANIE SPRAWNOSCI ORGANIZMOWI
              JEST ZGODNE Z NATURA.Natomiast nadawanie mu sprawnosci,ktorych nie posiada juz
              nie np gdyby wychodowac ludzi ze skrzydlami.Tymczasem tzw. probowka nie
              przywraca zadnej sprawnosci.Proste...
              • wladyslawa1912 Re: Oczywiscie ze nie. 09.10.03, 21:27
                twierdzenie, ze to co nienaturalne to zle to tylko twoj prywatny poglad. nie
                jest to zadna prawda objawiona. ani prawidlowosc.
                • Gość: BRvUngern-Sternber Tak twierdzili komunsci i hitlerowcy... IP: *.bg.am.lodz.pl 10.10.03, 15:01
                  To nie jest moj ,,poglad'' tylko dorobek najwybitniejszej mysli ludzkiej
                  wywodzacej az ze starozytnosci...Jesli ktos jest madrzejszy?Coz.Nie wie co
                  mowi...
                  • wladyslawa1912 Re: Tak twierdzili komunsci i hitlerowcy... 10.10.03, 21:57
                    na szczescie to tez tylko twoja wlasna opinia.
                    • Gość: BRvUngern-Sternber Cz tylko to jedno zdanie potrafisz powtarzac?b/t IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 13.10.03, 14:36
              • kasia.lomanczyk Re: Oczywiscie ze nie. 11.10.03, 14:47
                Czyli wg Ciebie na przyklad zoperowanie dziecka z wrodzona wada serca, albo
                czlowieka ktory urodzil sie slepy, jest nienaturalne i niedopuszczalne? No, bo
                przeciez nadajemy takiemu czlowiekowi sprawnosc, ktorej nie posiada.
                Brum, jestes nielogiczny. Zauwazam to nie po raz pierwszy.
                • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Oczywiscie ze nie. IP: *.bg.am.lodz.pl 15.10.03, 13:03
                  Czlowiek nie posiada serca i jest slepy???Gratuluje logicznego myslenia.I one
                  pokonczyly studia.To swiadczy jaki jest teraz poziom na uczelniach i co warte
                  sa dyplomy...
          • Gość: Monika Re: Sama sobie odpowiedzialas... IP: *.chello.pl 10.10.03, 13:32
            A co jest nienaturalne ? Czy istnieje coś w naturze co z niej nie pochodzi ?
            Czy można naturę zmusić by zachowała się wbrew sobie ? Czy tylko odkrywamy
            ukryte w niej mechanizmy o których nie mielismy pojęcia ?
            • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Sama sobie odpowiedzialas... IP: *.bg.am.lodz.pl 14.10.03, 15:05
              Przeciez tlumaczylem.Musze jeszcze raz?Jak wyhoduja czlowieka ze skrzydlami to
              wedlug ciebie bedzie to odkrycie czegos czego jeszcze nie znalismy???Tak?Piekna
              logika.Kazdy normalny czlowiek powie ze to NIENATURALNE.
              • apetyt_na_zycie Bez względu na to, jak ci się to nie podoba... 12.08.04, 08:35
                nienaturalne jest przeżycie wcześniaka urodzonego w 6. miesiącu, nawet w 7. Ale
                takie dzieci się ratuje. oczywiście nie powinno się ich ratowa, bo to
                nienaturalne? jak najbardziej natomiast naturalne jest to, że twoje zęby się
                zużywają, więc nie próbuj ich naprawiać, bo to nienaturalne. Etc., etc.
      • Gość: Monika Re: Sama sobie odpowiedzialas... IP: *.chello.pl 10.10.03, 13:35
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > Grzebanie w istocie czlowieczenstwa jest nie tylko okrutne ale i
        obrzydliwe...

        Tak masz racje to wstrętne. Jak bedziesz miał zapalenie wyrostka, absolutnie
        nie pozwól nikomu grzebć w sobie.
      • Gość: Monika Re: Sama sobie odpowiedzialas... IP: *.chello.pl 10.10.03, 13:43

        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > Grzebanie w istocie czlowieczenstwa jest nie tylko okrutne ale i
        obrzydliwe...

        A wiesz Baronie, że dziś sie przeprowadze operacje na dzieciach
        nienarodzonych, kiedy jeszcze znajdują się w łonie matki ?
        Wtedy grzebie się nie w jednej a w dwóch istotach ludzkich. Pewnie kiedy o tym
        czytasz masz wymioty.
    • Gość: doku Życie nie jest święte IP: *.chello.pl 07.10.03, 20:48
      Życie wszędzie się pleni, a wszystkie zwierzęta zabijają inne zwierząta. Święte
      są tylko niektóre dzieła człowieka, np. święte są różne bałwany, wizerunki
      bogów i ich niepokalanych mate dziewiczych. Święte bywają Swięta Bożego
      Narodzenia i świete są prawa własności, prawo do godności i wolności.

      No i oczywiście niech się święci imię moje, Doku
      • Gość: :)) Doku IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.10.03, 21:07
        A jednak jest swiete:))

        Pozdrawiam:))
        j
        • Gość: jendza He,he... Z rozpedu sie nie podpisalam wyzej.. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.10.03, 21:08
        • Gość: doku A jednak kręcisz IP: *.chello.pl 07.10.03, 22:58
          • Gość: jendza A moze IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 08.10.03, 10:31
            warto na chwile porzucic swieta ziemska powloke,
            mentalnie oczywiscie, i spojrzec na zycie z perspektywy
            kosmicznej ('martwego' kosmosu)...
            Wtedy latwiej bedzie dostrzec ow aspekt, o ktorym
            mowa wyzej...:))

            Bo zgadzasz sie, oczywiscie:), ze fakt, iz czlek czegos nie dostrzega,
            wcale nie oznacza, ze tego nie ma...

            Pozdrawiam!
            j
            • Gość: doku Za mało o niej wiemy IP: *.chello.pl 08.10.03, 21:41
              Gość portalu: jendza napisał(a):

              > spojrzec na zycie z perspektywy
              > kosmicznej ('martwego' kosmosu)...
              > Wtedy latwiej bedzie dostrzec

              Obejrzeliśmy sobie z bliska tylko kilka planet krążących wokół jednej tylko
              gwiazdy, a w samej Galaktyce gwuazd jest 200 000 000 000. Na razie więc
              praktycznie nic nie możemy dostrzec, więc nie pisz, że to łatwe.

              Przestrzeń kosmiczna pełna jest związków organicznych, kada kometa to jedna
              wielka zamarznieta zupa. Prawdopodobnie więc zycie pleni się we Wszechwiecie
              jak zaraza i tylko przyspiesza globalny wzrost entropii
              • Gość: jendza Re: Za mało o niej wiemy IP: *.w193-252.abo.wanadoo.fr 09.10.03, 12:52
                1Nie twierdze, ze latwo sie mentalnie ustawic w 'martwym
                kosmosie', twierdze jedynie, ze - 'spoza' naszej egzystencji, z dystansu
                niejako - latwiej dostrzec rzeczywisty wymiar, jakosc i istote zycia.
                Przy czym - owo 'ustawienie sie' jest mozliwe, poniewaz nasze mozgi
                przystosowane sa i do abstrahowania, i do transcendowania...

                2.Piszesz 'prawdopodobnie zycie pleni sie we Wszechswiecie jak zaraza'..
                Otoz... jak dotad nie ma na to zadnych dowodow. Nawet przeslanek nie ma...

                3.Entropia to - w maksymalnym uproszczeniu - dazenie we Wszechswiecie
                do skrajnego nieuporzadkowania. Tymczasem zycie to porzadek wlasnie. Skrajny.
                Czlowiek, a szerzej - zycie - to zatem zaprzeczenie entropii i - sila
                faktu - nie moze ono przyspieszac globalnego wzrostu entropii...


                Pozdrawiam
                j
                • mlody.panicz Re: Za mało o niej wiemy 09.10.03, 13:10
                  Gość portalu: jendza napisał(a):

                  > 3.Entropia to - w maksymalnym uproszczeniu - dazenie we Wszechswiecie
                  > do skrajnego nieuporzadkowania. Tymczasem zycie to porzadek wlasnie. Skrajny.
                  > Czlowiek, a szerzej - zycie - to zatem zaprzeczenie entropii i - sila
                  > faktu - nie moze ono przyspieszac globalnego wzrostu entropii...

                  tylko na marginesie:
                  entropia w ukladzie zamknietym zawsze sie zwieksza. nie ma sily, zeby sie
                  zmniejszala. wiec choc organizmy zywe maja zmniejszona entropie w porownaniu z
                  kupka atomow, to ogolna entropia we wszcheswiecie sie zwiekszy.
                  pozdrawiam
                  mp
                  • Gość: jendza Mlody Panicz:) IP: *.w193-252.abo.wanadoo.fr 09.10.03, 13:46
                    Ciekawe, choc inaczej mnie uczono na lekcjach
                    fizyki w szkole...
                    Inna rzecz, ze to juz dawno bylo..., oj dawno...:)).
                    Mam nadzieje, ze wypowie sie autorytarnie Autorka
                    watku... Specjalistka w koncu w dziedzinie, jakby nie patrzec...:))
                    Bo to mile sie czegos nowego nauczyc...:))

                    pozdrawiam
                    j.
                  • niedzwiedziczka Re: Za mało o niej wiemy 10.10.03, 11:42
                    mlody.panicz napisał:


                    > tylko na marginesie:
                    > entropia w ukladzie zamknietym zawsze sie zwieksza. nie ma sily, zeby sie
                    > zmniejszala. wiec choc organizmy zywe maja zmniejszona entropie w porownaniu z
                    > kupka atomow, to ogolna entropia we wszcheswiecie sie zwiekszy.
                    > pozdrawiam
                    > mp
                    >
                    Drogi Paniczu, a co powiesz na proces krzepnięcia w układzie zamknięty (bo
                    rozumiem, że mówimy o zamkniętym a nie izolowanym)? Przecież entropia wtedy
                    maleje :P
                    • mlody.panicz Re: Za mało o niej wiemy 10.10.03, 12:02
                      niedzwiedziczka napisała:

                      > Drogi Paniczu, a co powiesz na proces krzepnięcia w układzie zamknięty (bo
                      > rozumiem, że mówimy o zamkniętym a nie izolowanym)? Przecież entropia wtedy
                      > maleje :P

                      to watek uboczno-poboczny wiec nie wiem, czy warto sie tu wdawac w dysputy.
                      czym sie wg ciebie rozni uklad zamkniety od izolowanego? czyzby to nie bylo to
                      samo?
                      na fizyce znam sie srednio (co za wstyd!), ale zdrowy rozsadek kaze mi
                      protestowac przeciw stwierdzeniom ze w ukladach zamknietych entropia moze sie
                      sama zmniejszyc, czyli caly swiat - uporzadkowac.
                      i jeszcze jedno. tez potrafie :P
                      pozdrawiam
                      mp
                      • Gość: jendza To ja jeszcze bardziej... pobocznie..:)) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 10.10.03, 22:32
                        Znaczy o metodologii:)
                        Zdrowy rozsadek badawczy kaze mi uwazac na stwierdzenia,
                        zwlaszcza w dziedzinie, na ktorej sie znam 'srednio'...:))
                        Dlatego czekam na wypowiedz Sagan, oraz innych fizykow,
                        ktorzy na forum bywaja... (moze JoteSik sie zjawi?)
                        'Na logike' mniemam ponadto, ze fakt, iz (potencjalnie) w ukladach
                        zamknietych entropia maleje, nie oznacza automatycznie,
                        ze sie 'caly swiat uporzadkuje'... Co to zreszta - przede wszystkim -
                        w tym kontekscie oznacza owo: 'caly swiat'?

                        I ostatnia rzecz, co do ktorej istotnosci nie mam
                        zadnych watpliwosci...: otoz, jesli czegos nie wiemy,
                        to nalezy zadac o to cos pytanie. Chocby i z pozoru najglupsze.
                        Nie WOLNO udzielac odpowiedzi, ktore nam 'pasuja' do
                        poprzednich koncepcji, z tego wlasnie powodu, ze 'pasuja',
                        bo w ten sposob nie mamy nawet SZANSY dostrzezenia
                        prawdziwych odpowiedzi na postawione uprzednio pytanie,
                        ktore to odpowiedzi moga przeciez owa teorie tylko modyfikowac,
                        lub tez nawet calkiem - w efekcie - przeformulowac.
                        Bo z gory zawezamy sobie spektrum badawcze, czyli to nie tyle
                        nauka, ile manipulacja....
                        Cbdu
                        POzdrawiam:))
                        j.
                      • niedzwiedziczka Re: Za mało o niej wiemy 13.10.03, 21:32
                        mlody.panicz napisał:


                        >
                        > to watek uboczno-poboczny wiec nie wiem, czy warto sie
                        tu wdawac w dysputy.
                        > czym sie wg ciebie rozni uklad zamkniety od
                        izolowanego? czyzby to nie bylo to
                        > samo?
                        > na fizyce znam sie srednio (co za wstyd!), ale zdrowy
                        rozsadek kaze mi
                        > protestowac przeciw stwierdzeniom ze w ukladach
                        zamknietych entropia moze sie
                        > sama zmniejszyc, czyli caly swiat - uporzadkowac.
                        > i jeszcze jedno. tez potrafie :P
                        > pozdrawiam
                        > mp
                        >
                        Darujmy sobie te języki :)
                        W układzie zamkniętym możliwa jest wymiana ciepła z
                        otoczeniem, a w izolowanym nie. Masz jednak rację, że w
                        przyrodzie wszystko dąży do maksimum entropii.
                        Pozdrawiam,
                        Niedzwiedziczka
                        • mlody.panicz Re: Za mało o niej wiemy 14.10.03, 07:23
                          niedzwiedziczka napisała:

                          > W układzie zamkniętym możliwa jest wymiana ciepła z
                          > otoczeniem, a w izolowanym nie.

                          przyznaje sie, ze tego nie wiedzialem, ze to sa dwa rozne uklady, tzn.
                          zamkniety i izolowany.
                          w kazdym razie w sieci znalazlem nastepujace definicje:
                          ***
                          Układ termodynamicznie izolowany to taki układ, który nie może wymieniać masy
                          i energii z otoczeniem.
                          ***
                          Układ termodynamicznie zamknięty to taki układ, który nie wymienia energii z
                          otoczeniem, może natomiast wymieniać masę.

                          Z pierwszej zasady termodynami wynika, że taki układ nie może zmieniać swojej
                          sumarycznej wartości energii wewnętrznej. Jego poszczególne elementy mogą
                          wymieniać między sobą energię i masę, ale suma energii wszystkich przemian w
                          układzie zamkniętym musi być równa 0.
                          ***

                          prawde mowiac nie mam pojecia, jak to sie robi: wymienia mase, ale - nie
                          energie?


                          Masz jednak rację, że w
                          > przyrodzie wszystko dąży do maksimum entropii.

                          no wlasnie, wlasnie... (to a propos tego ze mam racje ;)

                          pozdrawiam
                          mp
                • Gość: doku To co piszesz potwierdza moją tezę, że trudno ... IP: *.chello.pl 10.10.03, 17:32
                  ...o dystans i obiektywizm

                  Gość portalu: jendza napisał(a):

                  >'spoza' naszej egzystencji, z dystansu
                  > niejako - latwiej dostrzec rzeczywisty wymiar, jakosc i istote zycia.

                  Zrozum, że niczego tak naprawdę nie widzisz. Potrafisz wyobrazić sobie tylko
                  jedna planetę, podczas gdy jest ich tyle miliardów różnych. Ten Twój dystans
                  jest zupełnie fałszywym wyobrażeniem pustego kosmosu w którym znajduje się
                  samotna Ziemia. Wydaje Ci się, że nabierasz dystansu, a wciąż tkwisz w
                  zamkniętym kręgu pierwotnych, praludzkich stereotypów i fantazji.

                  > 2.Piszesz 'prawdopodobnie zycie pleni sie we Wszechswiecie jak zaraza'..
                  > Otoz... jak dotad nie ma na to zadnych dowodow. Nawet przeslanek nie ma...

                  Dowodem jest życie na Ziemi, a dodatkową przesłanką jest obfitość materii
                  organicznej w przestrzeni kosmicznej. Natomiast żadnych przesłanek nie ma, aby
                  zaprzeczać istnieniu życia na innych planetach, krążących wokół innych gwiazd
                  na podobnych orbitach, co Ziemia.

                  > zycie to porzadek wlasnie.

                  Tylko lokalnie.

                  Tam gdzie powstaje życie, tam w jego otoczeniu gwałtownie wzrasta entropia.
                  Efekt sumaryczny jest taki, że jeśli w jakimś miejscu pleni się życie, to w tym
                  miejscu i jego najbliższym otoczeniu entropia wzrasta szybciej, niż gdyby to
                  życie nagle umarło i miejsce to dalej było martwe.

                  Skoro nie pamiętasz fizyki, to może tak oto Cię oświecę:

                  Wyobraź sobie, że jesteś zamknięta w uszkodzonej rakiecie kosmicznej gdzieś w
                  kosmosie z zapasami wody i żywności w puszkach na rok. Masz do wyboru
                  samobójstwo od razu, albo czekanie na ratunek i śmierć głodową. Co znajdą
                  ratownicy, kiedy dotrą do Ciebie po dwóch latach?

                  W pierwszym przypadku znajdą trupa, nienaruszone zapasy żywności i wody,
                  czystość i porządek.

                  W drugim wypadku znajdą trupa, dookoła nasrane, nasikane, bród i bałagan.
                  Żadnych zapasów żywności i żadnej wody.

                  Rozumiesz już dystans i kosmiczną perspektywę? Na tym polega „świętość” życia.
                  Na tym polega szybki wzrost entropii.

                  Ale przez ten rok w rakiecie mogłaś napisać z nudów jakiś wspaniały poemat,
                  który z czasem ludzie nazwą Biblią Uniwersalną. Dzięki Tobie powstanie nowa
                  religia.

                  Teraz już widzisz, że tylko to, co stworzy człowiek, może być święte.
                  • Gość: jendza To co piszesz potwierdza, ze Tobie trudno... IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 10.10.03, 22:05
                    Dlatego prosze: PUSC :))
                    Przestan sie bac, przestan sie tak kurczowo trzymac wlasnych wyobrazen
                    o tym, jak moze wygladac wszechswiat, jak ja go moge widziec, lub nie
                    widziec... Nie wazne nawet, ze NIE MOZESZ wiedziec, co sobie w jego kontekscie
                    wyobrazam/umiem wyobrazic, a czego nie... Bo ja przeciez nie o tym... Nie
                    wazne, 'zrozum', jaka masz koncepcje owego wszechswiata, czy jaka mam ja...
                    Wazne, zeby na zycie spojrzec 'spoza'... troche tak, jak czynimy, gdy staramy
                    sie oceniac perspektywe. Zeby ja w ogole zobaczyc, trzeba sie od niej odsunac..
                    A to, co piszesz, sprawia, ze wnioskuje, iz Ty sie po prostu BOISZ
                    zdystansowac... Bo moze zobaczysz cos, czego zobaczyc bys nie chcial...albo nie
                    pojal... To musi byc naprawde duzy lek, skoro pozwalasz sobie imputowac mi, co
                    widze, a czego nie dostrzegam, malo tego: probujesz mi nawet wmowic to, co
                    sobie WYOBRAZAM, he,he....
                    To wyglada na taka znana praktyke w dysputach: otoz koncentrujemy przeciwnika
                    na aspekcie omawianego problemu zupelnie pobocznym, dla istoty sporu
                    nieistotnym oraz do tego najlepiej - blednie przez nas zdefiniowanym. Dodajmy
                    jeszcze, ze optymalnie byloby sprawnie wykazac, iz nasz interlokutor tak
                    naprawde nic nie wie o tym wlasnie aspekcie (czyli tu: moja wyobraznia konczy
                    sie ledwie na Ukladzie Slonecznym, Twoim zdaniem...).
                    Widzisz, nie dziwie sie, ze 'sciemniasz', ze nie umiesz/nie masz odwagi
                    spojrzec na zycie od zewnatrz... Twoja wypowiedz bowiem, z jej bardzo
                    specyficznym dla fanatyzmu zamknieciem sugeruje religijne podloze..
                    I dodam - niestety, chcesz tego, czy nie...
                    Przy czym Ty znalazles swoje bezpieczenstwo, aczkolwiek bardzo kruche (i ta
                    kruchosc wlasnie jest powodem wyboru takiego wlasnie, a nie innego,
                    sposobu 'dyskusji')w ubostwieniu czlowieka.
                    CENTRUM Twej osobistej religii stanowi CZLOWIEK jako Stworca.
                    Czlowiekowi, czyli SOBIE samemu, poklony bijesz.
                    I dlatego tylko TWoj wytwor moze byc swiety.
                    Tego, co poza czlowiekiem - NIE CHCESZ WIDZIEC.
                    Ty-czlowiek jestescie poza jakakolwiek dostepnoscia,
                    a zatem waloryzacja. NO i - dodajmy, choc to przeciez oczywiste
                    - to wlasnie TY-CZLOWIEK ustalacie wszelkie reguly, hierarchie
                    waznosci etc.
                    NIe tyle zatem 'zycie' jest swiete, ile 'TY' po prostu...

                    Oczywiscie szkicujac pare kresek panoramy Twej religijnosci
                    moglam sie pomylic... Hm - ciekawi mnie to i wdzieczna bylabym
                    za ewentualne korekty...
                    Jesli jednak sie nie myle - to naprawde, poza istota
                    mojej - dla odmiany - religijnosci, ktora polega nie tyle na 'wierze', ile
                    na zweryfikowanej wielokrotnie, i dlatego pewnej, 'wiedzy';
                    poza owa istota, ze powtorze,
                    czyli czysto SPEKULATYWNIE stwierdzam, ze majac wybor:
                    czy ustawic w centrum czlowieka, czy boga, pojetego
                    abstrakcyjnie,chocby tylko jako dobro i prawda, nawet nie osobowo
                    - wybieram boga.
                    Bo taki wybor daje wiecej przestrzeni, dystansu, oddechu...
                    I jeszcze rzecz prymarna: daje perspektywe DRUGIEGO, miejsce na tysiace
                    DRUGICH, ktorzy WSPOLTWORZA...


                    Zyczylabym Ci zatem, zebys ODLECIAL... czyli sie UWOLNIL:))!
                    Bo naprawde szczesliwym moze byc ptak - w locie...
                    Czyli trzeba, zebys sam siebie WYPUSCIL..:))
                    W przestworza...

                    Mam nadzieje, ze zechcesz przynajmniej sprobowac zrozumiec to,
                    co staram sie Ci przekazac..

                    SPij spokojnie
                    j.
                    • Gość: doku Dyskusja na rónych płaszczyznach? IP: *.chello.pl 10.10.03, 22:36
                      Gość portalu: jendza napisał(a):

                      > Przestan sie bac, przestan sie tak kurczowo trzymac wlasnych wyobrazen

                      To wręcz śmieszne, że to samo napisałem Ci w swoim poście tyle, że nieco innymi
                      słowami. Czy celowo zastosowałaś projekcję jako mechanizm obronny, czy
                      zwyczajnie nie próbujesz nawet zrozumieć co piszę?

                      > A to, co piszesz, sprawia, ze wnioskuje, iz Ty sie po prostu BOISZ
                      > zdystansowac...

                      Dalej brniesz w projekcję. Kiedy ja ci rysuję perspektywę o wiele szerszą, Ty
                      zamykasz się w swojej geocentrycznej skorupce religijnej i radzisz mi żebym się
                      bardziej zdystansował. Gdybym potraktował dosłownie to, co piszesz, zacząłbym
                      wykład o różnych hipotezach komsmologów, o wiecznej inflacji, o nieskończonej
                      różnorodności Wszechświatów żywych i martwych ... ale kiedy widzę, że Ty nawet
                      nie próbujesz oderwać się od Ziemi i mitów wymyślonych przez jej mieszkańców,
                      to rezygnuję

                      > Bo moze zobaczysz cos, czego zobaczyc bys nie chcial

                      Mogę zobaczyć wszystko i chciałbym zobazyć wszystko. Chciałbym poznać każdy z
                      nieskończonej liczby światów. Nie boję się spotkać faceta z brodą, który powie
                      mi: "Trafiłes teraz do mojego królestwa, nazywacie mnie Jahwe, a mój
                      wszechświat nazywacie Niebem"

                      > pozwalasz sobie imputowac mi, co widze, a czego nie dostrzegam

                      Niczego Ci nie imputuję, odnoszę się bezposrednio do tego co piszesz. Dopóki
                      nie dopuszczasz do poszerzenia tematu dyskusji na życie na innych planetach, na
                      innych bogów wymyślonych przez jakieś inne robaki, dopóty przyjmuję uczciwie,
                      że życie na Ziemi jest dla Ciebie wyjątkowym fenomenem w skali Wszechświata, a
                      bogowie wymysleni prze człowieka sa bogami jedynymi.

                      > nie umiesz/nie masz odwagi
                      > spojrzec na zycie od zewnatrz...

                      Zrozum, to Twoje "zewnętrze" może być zwyczajnym wnętrzem innego Wszechswiata

                      > CENTRUM Twej osobistej religii stanowi CZLOWIEK jako Stworca.

                      Oczywiście tylko tego, co na Ziemi. Dopuszczam natomiast istnienie
                      nieskończonej różnorodności innych stwórców.

                      > NIe tyle zatem 'zycie' jest swiete, ile 'TY' po prostu...

                      ani życie nie jest święte, ani ja nie jestem święty, święte są tylko niektóre
                      dzieła moje

                      > Oczywiscie szkicujac pare kresek panoramy Twej religijnosci
                      > moglam sie pomylic...

                      Nie jestem religijny, uznaję jedynie sam fakt, że większość ludzi uważa
                      niektóre rzeczy za święte - te rzeczy nazywam świętymi, np. święte prawo
                      własności. Nie ma to nic wspólnego z religijnością.
                      • Gość: jendza Roznych, jak mniemam... IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 10.10.03, 23:04
                        Bo tez widze, ze nie zrozumiales...:(, a moze:))?
                        Sprobuje zatem bardziej Twoim jezykiem..

                        Jesli 'przestane brnac w projekcje i dostrzege
                        ukazywana mi przez Ciebie perspektywe oraz
                        przebije moja geocentryczna
                        skorupke religijna' by w efekcie zgwalcic moja
                        wyobraznie i zobaczyc gdzies inny Wszechswiat
                        z innymi robakami i ich wymyslonymi bogami (jakos
                        to zbyt znajomo brzmi, jak na intencjonalnie rewolucyjny
                        wymiar teorii - ow gwalt zbyt wiele mnie nie kosztuje,
                        ale mniejsza o to:)) - to stale sie upieram,
                        ze zycie owych 'robakow' tez uznalabym za swiete.

                        Powinienes mnie (chyba) spytac, co - moim zdaniem - znaczy
                        'swiete', prawda? Moze bysmy sie wtedy jakos mieli szanse
                        porozumiec..:)?

                        I jeszcze jedno.
                        Swiete prawo wlasnosci ma kobieta do swojego brzucha.
                        Bo to jej brzuch.
                        Swiete prawo wlasnosci do brzucha kobiety ma dziecko,
                        w tym brzuchu zagniezdzone. Bo to jego terytorium.
                        Impas, znaczy.
                        Jak bys go rozwiazal?

                        Pozdrawiam
                        j
                        • sen.dzia.li Przełamując impas 10.10.03, 23:45
                          Gość portalu: jendza napisał(a):

                          >
                          > I jeszcze jedno.
                          > Swiete prawo wlasnosci ma kobieta do swojego brzucha.
                          > Bo to jej brzuch.
                          > Swiete prawo wlasnosci do brzucha kobiety ma dziecko,
                          > w tym brzuchu zagniezdzone. Bo to jego terytorium.
                          > Impas, znaczy.
                          > Jak bys go rozwiazal?
                          >
                          > Pozdrawiam
                          > j

                          Ten impas jest łatwo przełamać. Należy łagodnie, ale nie bez pewnej
                          natarczywości powtarzać pytanie do obu stron - czy upierają się przy tym, że
                          ich prawo własności do brzucha jest święte. Jeśli któras ze stron nie raczy
                          odpowiedzieć na prośbę o potwierdzenie tak (lub jeszcze bardziej jasno)
                          postawionej tezy - wtedy przegrywa (bo widocznie wcale nie czuje prawdziwym
                          właścicielem, gdy nie wyraża swoich właścicielskich uprawnień). Moja metoda
                          przełamywania impasu odnosi się zasadniczo do wszystkich przypadków tego sporu
                          o własność i zakłada upraszczająco, że nie mamy do czynienia z głuchoniemą
                          matką czy głuchoniemą drugą strona sporu (która Ty nazywasz "dzieckiem").

                          pozdrawiam

                          li
                        • Gość: doku Wszystko zależy od tego, kto kiedy które prawo ... IP: *.chello.pl 11.10.03, 00:20
                          Gość portalu: jendza napisał(a):

                          > Swiete prawo wlasnosci ma kobieta do swojego brzucha.
                          > Bo to jej brzuch.
                          > Swiete prawo wlasnosci do brzucha kobiety ma dziecko,
                          > w tym brzuchu zagniezdzone. Bo to jego terytorium.
                          > Impas, znaczy.
                          > Jak bys go rozwiazal?

                          ... nabywa. Jest kilka punktów widzenia:

                          1. Jak miejsce siedzące w tramwaju, kto zajął pierwszy ten jest w prawie (matka
                          była pierwsza)

                          2. Chyba że prawo stanowi inaczej i explicite wskazuje, kto ma pierwszeństwo (w
                          tramwaju kaleka, w ciąży ratuje się w razie czego zycie matki, kosztem zycia
                          dziecka)

                          3. W pewnych przypadkach sam podmiot może być prawnie upośledzony z natury, np.
                          człowiek dorosły ma naturalne prawo pyskować, krzyczeć i ubliżać innym podczas
                          rodzinnych awantur, a dzieci takiego prawa nie mają. Jeszcze mniej praw
                          naturalnych ma płód.

                          4. Może być nawet tak, że prawa same w sobie mają jakaś hierarchię, np. prawo
                          do wolności czy prawo do godności jest bardziej święte niż prawo własności.
                          Jeżeli spadochroniarz spadnie na teren otoczony ze wszystkich stron ziemią
                          prywatną, to włascicielom nie wolno bronić mu przejścia przez swój teren. Z
                          kolei prawo własności jest bardziej święte niż prawo do życia. W obronie
                          własności można zabić złodzieja, jeśli w inny sposób nie można mu uniemożliwić
                          kradzieży.

                          Twój problem rozstrzyga świętość praw do wolności i godności. Jeśli ciąża
                          któremuś z tych praw zagraża, to moralne jest jej przerwanie.
                          • Gość: jendza Czyli - nadrzedne 'prawo silniejszego' IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 11.10.03, 13:13
                            W naszym kraju (podobno) obowiazuje rownosc obywateli wobec prawa.
                            Zatem
                            ad 1-2
                            Przyklad z tramwajem: jesli w tramwaju ma pierwszenstwo kaleka (bo slabszy-
                            wiec nalezy wyrownac szanse) to analogicznie w przypadku zagrozenia zycia
                            kobiety ciezarnej i jej dziecka - nalezaloby dac pierwszenstwo dziecku (bo
                            slabsze, wiec nalezy wyrownac szanse). Jesli 'pierwszenstwo' ma silniejszy - to
                            nie obowiazuje rownosc obywateli wobec prawa tylko prawo silniejszego.
                            ad 3
                            Przyklad z czlowiekiem 'prawnie uposledzonym z natury', ilustrowany krzyczacym,
                            pyskujacym i ublizajacym pozostalym czlonkom rodziny rodzicem, skonfrontowac
                            warto z dzialaniami rzecznika praw obywatelskich w Polsce oraz Komitetu Ochrony
                            PRaw Dziecka. Owo 'naturalne' prawo, jak je postrzegasz, do znecania sie nad
                            rodzina, jest znow, chcesz tego, czy nie, 'prawem silniejszego'.
                            ad 4
                            W panstwie polskim szczesliwie obowiazuje prawo, ze zabicie zlodzieja
                            w obronie wlasnosci jest karane (jak dokladnie - niech Ci powie prawnik, z tego
                            jednak, co slyszalam, bywa, ze takie czyny klasyfikuje sie i jako morderstwo,
                            a krewki obronca wlasnych wlosci nierzadko laduje za kratkami... znow - chcesz
                            tego, czy nie...). Jesli uniewinnia sie przed polskim sadem kogos, kto zabil,
                            to wowczas glownie, gdy zrobil to w obronie wlasnego zycia, nie zas - majatku.
                            Co m. in. daje asumpt by sadzic, ze w polskim ustawodastwie prawo do zycia ma
                            jednak pierwszenstwo przed prawem do wlasnosci (znow - mowiac Twoim jezykiem).

                            Jesli byloby inaczej, oznaczaloby to, ze nawet w systemie prawnym uznajemy
                            jako glownie regulujaca owo prawo regule, ze zwycieza silniejszy...
                            A wowczas nie byloby zadnych podstaw prawnych, by scigac np. Rywina, czy innych
                            aferzystow, bo przeciez... 'oni zajeli pierwsi, wiec sa w prawie...'.

                            Przypominam tez, ze warto byloby, bys zaznaczyl w powyzszym liscie,
                            iz przedstawiasz jedynie SWOJA wizje prawa 'idealnego'; wypowiadasz sie
                            bowiem tak, jakbys pisal o obowiazujacym nas wszystkich AKTUALNIE
                            systemie prawnym... A to przeciez nie jest tak.

                            'Moj', jak zechciales stwierdzic, 'problem' splyciles.
                            Rozpatrujesz go bowiem jedynie z perspektywy matki.
                            Ciaza dotyczy natomiast i matki, i dziecka - czyli dwoch osob.
                            Czyli OBYDWIE te osoby maja zarowno prawo do zycia, jak i do
                            wolnosci oraz godnosci.

                            Pozdrawiam
                            j.
                            • Gość: doku Re: Czyli - nadrzedne 'prawo silniejszego' IP: *.chello.pl 11.10.03, 20:10
                              Gość portalu: jendza napisał(a):

                              > W naszym kraju (podobno) obowiazuje rownosc obywateli wobec prawa.

                              dziecko nie jest obywatelem, ani tym bardziej płód

                              > kobiety ciezarnej i jej dziecka - nalezaloby dac pierwszenstwo dziecku (bo
                              > slabsze, wiec nalezy wyrownac szanse).

                              Prawo nasze i wszystkich krajów cywilizowanych ratuje życie matki kosztem życia
                              płodu

                              > Owo 'naturalne' prawo, jak je postrzegasz, do znecania sie nad
                              > rodzina, jest znow, chcesz tego, czy nie, 'prawem silniejszego'.

                              Nawet w sporcie silniejszy wygrywa

                              > W panstwie polskim szczesliwie obowiazuje prawo, ze zabicie zlodzieja
                              > w obronie wlasnosci jest karane

                              Jesteśmy jeszcze dzikim wschodem, a Polska nie jest jeszcze państwem prawa

                              W USA i innych krajach cywilizowanych obrone własności traktuje się jako obronę
                              konieczną

                              > Co m. in. daje asumpt by sadzic, ze w polskim ustawodastwie prawo do zycia ma
                              > jednak pierwszenstwo przed prawem do wlasnosci

                              W Polsce nie ma nic świętego poza religijnym sacrum. Jesteśmy wciąż
                              postkomunistycznymi dzikusami.

                              > jako glownie regulujaca owo prawo regule, ze zwycieza silniejszy...
                              > A wowczas nie byloby zadnych podstaw prawnych, by scigac np. Rywina,
                              > czy innych aferzystow, bo przeciez... 'oni zajeli pierwsi,

                              nie rozumiem tego wywodu

                              > jakbys pisal o obowiazujacym nas wszystkich AKTUALNIE
                              > systemie prawnym... A to przeciez nie jest tak.

                              Piszę o prawie w cywilizowanych krajach wolnego świata

                              > Rozpatrujesz go bowiem jedynie z perspektywy matki.
                              > Ciaza dotyczy natomiast i matki, i dziecka - czyli dwoch osob.

                              Nie istnieje perspektywa płodu, a pojęcie "dziecko" dotyczy osoby już urodzonej.

                              > Czyli OBYDWIE te osoby maja zarowno prawo do zycia, jak i do
                              > wolnosci oraz godnosci.

                              Płód nie ma innych praw, niż te, które sami wymyślamy dla niego w akcie
                              radosnej twórczości, najczęciej religijnej. Dla mnie najważniejszy jest fakt,
                              że płód jest taki sam niezależnie od jego pochodzenia etnicznego, dlatego prawa
                              płodu powinny być określone jednolicie, niezależnie od różnic kulturowych
                              różnych krajów. Prawa płodu powinny więc być określone podobnie jak prawa
                              człowieka i obywatela, wg jakiegoś międzynarodowego uzgodnienia prawników z
                              państw najwyżej rozwiniętych - o najwyższej kulturze prawnej. A skoro takiego
                              uzgodnienia nie ma, to znaczy, że samemu trzeba sobie uśrednić te prawa na
                              podstawie praw tych kilkunastu państw
                              • Gość: jendza Swiat wedlug Doku IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 12.10.03, 11:02
                                i swiat wg jendzy....


                                Ty bys prawa 'plodu' ustalal wg sredniej - uzyskanej
                                na podstawie praw kilkunastu panstw, w Twoim odczuciu
                                'przodujacych', a ja jestem zdania, ze to by bylo
                                wyrazem stagnacji. Wedlug mnie ludzkosc powinna sie rozwijac,
                                w wymiarze spolecznym rowniez... POSTEP - to przywilej, zysk,
                                ale i jedno z glownych zadan ludzkosci...

                                Mam nadzieje, ze ten wywod rozumiesz:) (wybacz mala zlosliwosc...)
                                • Gość: doku To jest postęp IP: *.chello.pl 13.10.03, 00:06
                                  Gość portalu: jendza napisał(a):

                                  > 'przodujacych', a ja jestem zdania, ze to by bylo
                                  > wyrazem stagnacji.

                                  Popadłaś w sprzeczność. Jest kilka krajó, które wyprzedzają inny, np. Holandia
                                  i USA, pozostałe kraje próbują je zrozumieć i gonić. Kraje dzikie jeszcze, jak
                                  Polska nie mają szans przyjąć jeszcze idei ani rozwiązań z najwyższej półki
                                  • Gość: jendza To jest demagogia, Doku IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 13.10.03, 08:47
                                    Coz to znaczy, 'kraje, ktore wyprzedzaja inne'?
                                    W czym i jak konkretnie? Oraz wg czyjej opinii?
                                    I jak bys zdefiniowal owa domniemana 'dzikosc' Polski?

                                    Musze Ci jeszcze wyjasnic fragment, ktorego
                                    poprzednio 'nie zrozumiales', ten o aferzystach.
                                    Bo to jest widzisz wszystko kwestia zastosowania
                                    okreslonego schematu myslenia.

                                    W przypadku zlodzieja mienia publicznego rzecz wyglada
                                    nastepujaco: jestem szefem firmy/funduszu narodowego/
                                    zakladu,ktory nalezy do panstwa itd.
                                    Firma jest 'moja', czyli 'moj' jest caly jej majatek.
                                    Jesli mowa o zakladzie, nalezacym do panstwa, to to
                                    jeszcze latwiejsze... Zaklad jest panstwa, czyli nas,
                                    czyli 'moj', a ja, szef, jestem najlblizej, czyli 'w prawie',
                                    jak to ujales... Jesli wiec przelewam na swoje konto pieniadze
                                    zakladu, to tak naprawde przelewam swoje/mi sie naleza/
                                    najlepiej je wykorzystam itd (mozna tu sobie znalezc
                                    mnostwo szlachetnych uzasadnien)... Stad panowie
                                    zlodzieje mienia publicznego nawet nie maja swiadomosci,
                                    ze cos ukradli... Bo to nawet nie tyle 'im sie slusznie
                                    nalezy', ile 'jest ich', po prostu.


                                    Ten sam mechanizm, SCHEMAT rozumowania, powtarzam, dotyczy sprawy
                                    poczetego zycia. Otoz wystarczy sie 'umowic', ze 'plod'
                                    to 'plod', czyli nieobywatel, czyli zlepek komorek bez
                                    zadnej 'wartosci', cos nieskonkretyzowanego, niczym owo 'panstwo'
                                    z poprzedniego przykladu, i juz wowczas wszystko staje sie jasne!
                                    Konkretna jest tylko wlascicielka firmy/brzucha, z jej niezaprzeczalnym
                                    prawem wlasnosci do owego brzucha/mienia panstwowego...
                                    Czyli zawartosc owego 'brzucha' - to my wszyscy i nasz 'panstwowy'
                                    majatek...
                                    A zysk owej wlascicielki? Ot, klopot z glowy..., pelna 'wolnosc'
                                    zwiazana z uniknieciem koniecznosci zajecia sie dzieckiem... oraz
                                    lozenia na nie...

                                    Tymczasem brzuch nie 'nalezy' do ciezarnej kobiety, tak jak
                                    Polskie Koleje Panstwowe (na przyklad), czy PZU - nie 'naleza'
                                    do ich prezesow. Czy Ci ostatni chca tego, czy nie.

                                    Stosujac powyzszy schemat myslenia mozna sobie we wlasnej glowie
                                    uprawomocnic kazde swinstwo, kazda zbrodnie...:(((.

                                    Jesli sie umowimy, ze wszyscy Irakijczycy to terrorysci,
                                    to wowczas mamy prawo ich wymordowac w majestacie prawa,
                                    w obronie calego 'lepszego' (????????) swiata...
                                    Coz to za SZLACHETNE DZIALANIE, prawda?
                                    A ze przy tym sie znacznie wzbogacimy o majatek
                                    tychze Irakijczykow.. to tylko...
                                    przypadek...

                                    Podobnie zreszta wygladalo to w przypadku totalitaryzmow na przyklad.
                                    Wystarczylo tylko zdefiniowac Slowian jako 'podludzi' (to wlasnie ta
                                    'umowa')... Reszta juz byla dziecinnie prosta...

                                    Jesli zatem nie rozumiesz stwierdzenia o swietosci zycia,
                                    to zechciej choc zrozumiec,jak latwo manipulowac zyciem
                                    i tych ledwo poczetych, i tych juz calkiem doroslych,
                                    jesli sie tylko wlasciwie stosuje mechanizmy owej manipulacji,
                                    wypracowane juz w starozytnosci...

                                    I nie dawaj robic sobie wody z mozgu...
                                    Oraz nie czyn tego innym

                                    pozdrawiam
                                    j.
                                    • Gość: doku Holandia i USA IP: *.chello.pl 13.10.03, 23:05
                                      Gość portalu: jendza napisał(a):

                                      > Coz to znaczy, 'kraje, ktore wyprzedzaja inne'?

                                      Za nimi Anglia, Francja, Kanada, Australia i kilka mniejszych.

                                      W trzecim rzędzie Hiszpania, Włochy, Japonia i kilka mniejszych – te kraje
                                      Polska (jest z czwartego rzędu) ma szansę naśladować

                                      > W czym i jak konkretnie?

                                      W rozwoju kulturowym i cywilizacyjnym. W kulturze prawnej i politycznej. W
                                      organizacji pracy, biznesu, administracji, organizacji pozarządowych, ochrony
                                      przyrody ...

                                      > Oraz wg czyjej opinii?

                                      Wg opinii krajów niżej rozwiniętych, które starają się naśladować i kopiować
                                      to, co wymyślą Holendrzy i Amerykanie.

                                      > I jak bys zdefiniowal owa domniemana 'dzikosc' Polski?

                                      Niska dyscyplina pracy, korupcja, kiepskie prawo, niefunkcjonujące
                                      tzw. „państwo prawa”, niska jakość studiów (nieuznawane na zachodzie dyplomy),
                                      trucie środowiska,

                                      > Zaklad jest panstwa, czyli nas,
                                      > czyli 'moj', a ja, szef, jestem najlblizej, czyli 'w prawie',
                                      > jak to ujales...

                                      Ejże, naprawdę już się zmęczyłaś dyskusją? Żadnych takich bzdur nie pisałem,
                                      nawet nie zahaczałem o temat własności państwowej. Cały czas piszę o świętości
                                      własności prywatnej.

                                      > Ten sam mechanizm, SCHEMAT rozumowania, powtarzam, dotyczy sprawy
                                      > poczetego zycia. Otoz wystarczy sie 'umowic', ze 'plod'
                                      > to 'plod', czyli nieobywatel, czyli zlepek komorek bez
                                      > zadnej 'wartosci', cos nieskonkretyzowanego, niczym owo 'panstwo'
                                      > z poprzedniego przykladu, i juz wowczas wszystko staje sie jasne!

                                      Przecież tu nie ma nawet śladu analogii, to jest czyste pomieszanie z
                                      poplątaniem. Jakąś analogię mogłabyś uzyskać, gdybyś rodziców porównała do
                                      państwa, a macicę do własności państwowej. Natomiast porównanie embrionu do
                                      państwa powoduje, że „wszystko staje się jasne!” jak po uderzeniu błyskawicy w
                                      główkę.

                                      > brzuch nie 'nalezy' do ciezarnej kobiety, tak jak
                                      > Polskie Koleje Panstwowe (na przyklad), czy PZU - nie 'naleza'
                                      > do ich prezesow.

                                      Oczywiście, że nie. Brzuch należy do kobiety naprawdę, natomiast PKP w ogóle
                                      nie należy do prezesa. Dlatego działania prezesa są bezprawne z natury, gdyż
                                      PKP nie jest niczyją własnością (prywatną).

                                      > Stosujac powyzszy schemat myslenia mozna sobie we wlasnej glowie
                                      > uprawomocnic kazde swinstwo, kazda zbrodnie

                                      Tylko na państwowym. Na szczęście nie da się brzucha matki upaństwowić. Twoje
                                      rozumowanie dowodzi, że państwowa ingerencja w sprawy ciąży jest zbrodnią,
                                      niezależnie od tego, czy państwo nakazuje rodzić, czy sterylizuje siłą, czy
                                      zmusza do aborcji, czy karze za aborcję, czy każe za nadmiar dzieci, czy siłą
                                      zapładnia wybrane kobiety. Państwo, które się do tego wtrąca, jest totalitarnym
                                      zbrodniarzem.

                                      > Jesli sie umowimy, ze wszyscy Irakijczycy to terrorysci

                                      Chyba się z Toba nie umówię

                                      > to wowczas mamy prawo ich wymordowac

                                      My (NATO) ich bronimy przed mordercami z Baas.

                                      > w obronie calego 'lepszego' (????????) swiata...

                                      Nasz świat jest lepszy niż komuna właśnie dlatego, że bronimy godności i
                                      wolności Irakijczyków przed komunistycznymi zbrodniarzami. Dlatego sowieckie
                                      imperium było imperium zła. Świat islamu jest imperium zła, bo działają w nim i
                                      lęgną się terroryści.

                                      > A ze przy tym sie znacznie wzbogacimy o majatek tychze Irakijczykow.. to
                                      tylko...
                                      > przypadek...

                                      To co teraz napisałeś to obrzydliwa, komunistyczna, islamska propaganda. USA
                                      wydały setki miliardów dolarów, aby ratować życie, godność i wolność ludzi w
                                      wielu krajach świata. Żołnierze USA ginęli w Korei i Wietnamie za naszą
                                      wolność, bez żadnej nadziei na zyski z ropy. Każdy ekonomista ci powie, że
                                      pomoc dla Iraku jest i będzie bardzo kosztowna dla USA, nie ma mowy o żadnych
                                      zyskach. A jak ty i twoi się chcecie wzbogacić?

                                      > Jesli zatem nie rozumiesz stwierdzenia o swietosci zycia,

                                      Z tego, co piszesz wynika, że ty nie rozumiesz sama nawet tego co piszesz, więc
                                      daruj sobie ten ton zarozumiałej debilki.

                                      Naucz się na pamięć: „życie nie jest święte”, bo inaczej pozostaniesz głupia do
                                      końca.

                                      > I nie dawaj robic sobie wody z mozgu...

                                      To ciekawe jak każdy czerwony w końcu demaskuje się swoim chamstwem.

                                      To oczywiście jest koniec dyskusji.

                                      Chyba, że przeprosisz.
                                      • Gość: jendza Kula IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 14.10.03, 11:07
                                        w plot, Szanowny Panie:(((
                                        Problem pana Doku polega na perspektywie oraz na dystansie.
                                        Perspektywy ma:
                                        albo za malo - nie ma jej do zycia, bo sam,
                                        bidaka, zywy jest, wiec wysilic mozgu, coby zobaczyc
                                        rzecz z zewnatrz, nijak nie idzie...:((;
                                        albo za duzo - tym razem wobec krajow Zachodu...
                                        No bo jak sie nigdy nie mialo kontaktu z zadna
                                        administracja, poza polska oczywiscie, patrzy
                                        sie z daleka i w zachwycie wielkim, to normalne
                                        przeciez, ze szczeka z podziwu opada... i pozostaje krzyczec
                                        tylko w obronie owych CUDOWNOSCI... A krzyk zadnymi
                                        danymi nie poparty, zadnymi konkretami, oj nie...
                                        Bo przeciez jak braknie sily argumentu, to pozostaje
                                        argument sily... Wykrzyczal zatem Szanowny Pan Dyskutant
                                        Doku swoje pobozne zyczenia... I niech juz tak zostanie...

                                        Tyle o perspektywie.
                                        A dystansu - to mu brak do wlasnej jego Osoby.

                                        Zatem - duzo sie jeszcze nauczyc musi.
                                        Przede wszystkim, bo bez tego ani rusz z ta nauka,
                                        trzeba sie skupic na CZYTANIU ZE ZROZUMIENIEM.
                                        No i jeszcze troche dobrych manier by sie przydalo...


                                        Ech, mam wrazenie, ze szkoda kazde jedno slowo...

                                        Agresji to ja mam na codzien dosc - w tym pieknym,
                                        znakomicie zorganizowanym, rozwinietym kulturowo
                                        oraz cywilizacyjnie, chroniacym przyrode, zdyscyplinowanym
                                        w wymiarze pracy i praw ja regulujacych, bez korupcji, oraz
                                        ze znakomitym poziomem studiow wyzszych panstwie idealnym,
                                        jak chce Doku, pod nazwa Francja.
                                        Nie musze znosic agresji sfrustrowanego inernauty z 'dzikiej
                                        oraz z czwartego rzedu' Polski.

                                        NIech sie zatem uczy, biedak, na kims innym.

                                        Bez odbioru
                            • Gość: Monika Re: Czyli - nadrzedne 'prawo silniejszego' IP: *.chello.pl 12.10.03, 18:56
                              Gość portalu: jendza napisał(a):

                              > W naszym kraju (podobno) obowiazuje rownosc obywateli wobec prawa.
                              > Zatem
                              > ad 1-2
                              > Przyklad z tramwajem: jesli w tramwaju ma pierwszenstwo kaleka (bo slabszy-
                              > wiec nalezy wyrownac szanse) to analogicznie w przypadku zagrozenia zycia
                              > kobiety ciezarnej i jej dziecka - nalezaloby dac pierwszenstwo dziecku (bo
                              > slabsze, wiec nalezy wyrownac szanse).

                              Czy w związku z tym wywodem można wnioskować, że jestes za parytetem ?
                              Wiadomo, że kobiety w tym społeczeństwie są słabsze, od mężczyzn, więc należy
                              wyrówanć szanse.

                              • Gość: jendza Dyscyplina dyskusji IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 13.10.03, 08:52
                                Droga Moniko,
                                rozmowa z Doku, wbrew pozorom oraz roznym wycieczkom, dotyczy
                                swietosci zycia. Wszystkie przyklady, ktore przytaczam,
                                sa wynikiem proby znalezienia takiego jezyka, ktory by
                                do Doku trafil, bo jak - bez takiej plaszczyzny porozumienia -
                                w ogole dyskutowac?
                                Sprawa parytetow to inny problem, poruszany w innych
                                watkach. Pozwol wiec, ze nie wypowiem sie tu na ten temat.
                                pozdrawiam
                                j.
                      • wasza_bogini doku czy ty jestes wodnikiem??? 27.10.03, 23:33
                        czasami jestes niesamowity;)
                        • Gość: doku Nie znam sie na tych zabobonach. Podobno jestem... IP: *.chello.pl 28.10.03, 20:25
                          ... koziorożcem
                          • wasza_bogini to nie sa zabobony! 29.10.03, 21:33


                            > ... koziorożcem
                            • Gość: doku a co to jest? nt IP: *.chello.pl 29.10.03, 22:01
    • Gość: Zły Wilk to straszne!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.03, 22:25
      sagan2 napisała:

      > mam pytanie, glownie do osob, ktore sa za (prawie)
      > calkowitym zakazem ciazy

      Więc są osoby, które chcą zakazać zachodzenia w ciążę? To straszne! Co teraz
      będzie? Pszyszłość ludzkości jest zagrożona...

      Pozdrawiam -
      • sagan2 Re: to straszne!!! 08.10.03, 09:10
        Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

        > sagan2 napisała:
        >
        > > mam pytanie, glownie do osob, ktore sa za (prawie)
        > > calkowitym zakazem ciazy
        >
        > Więc są osoby, które chcą zakazać zachodzenia w ciążę?
        > To straszne! Co teraz będzie? Pszyszłość ludzkości jest
        > zagrożona...

        wiadomo, ze chodzi o calkowity zakaz *przerywania*
        ciazy... zwykle przejezyczenie...
        ... zamiast sie czepiac, odpowiedz, prosze, na pytanie i
        wpisz sie w watek "integralka" :)
    • e_wok Re: zycie swiete od poczecia? 08.10.03, 18:34
      Też się nad tym zastanawiam. Z jednej strony świętość życia od chwili poczęcia
      wydaje mi się dość problematyczna, gdyż większość ludzi nie ma świadomości
      tego momentu. No i potem ślą listy do redakcji różnych pism : brałam
      antybiotyki nie wiedząc, że jestem w ciąży, prześwietlałam zatoki nie wiedząc,
      że jestem w ciąży - czy to nie zaszkodzi? Biorąc pod uwagę fakt, że żadna
      metoda antykoncepcji nie daje stuprocentowej pewności, nalezałoby kobiety w
      wieku prokreacyjnym traktować jakby były w permanentnej ciąży, nie
      prześwietlać ich, nie dawać antybiotyków i zakazać picia wina, tak na wszelki
      wypadek. W uznaniu płodu za pełnoprawnego człowieka też tkwi wiele problemów
      niemożliwych do satysfakcjonującego rozwiązania - zasady prowadzenia
      diagnostyki prenatalnej, postępowanie w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia
      kobiety w ciąży. Jeśli zaś chodzi o in vitro to, jak rozumiem, masz na myśli
      stanowisko KK w tej sprawie, które wielu osobom wydaje się albo bezduszne albo
      nieprzystające do obecnych czasów. Kościół wychodzi z założenia, że płodność
      nie jest ani obowiązkiem człowieka ani jego prawem, które może egzekwować w
      każdy możliwy sposób, tylko łaską Bożą. Dlatego jeśli małżeństwo nie może mieć
      własnych dzieci, powinno pozostać "otwarte na życie" w inny sposób tzn.
      zaadoptować dziecko. I ja w zasadzie uważam, że jest w tym bardzo wiele racji.
    • Gość: Monika Re: zycie swiete od poczecia? IP: *.chello.pl 10.10.03, 14:03
      sagan2 napisała:

      > a z jeszcze innej - manipulowanie z bardzo powazna
      > rzecza - tworzeniem zycia... gdzie jest granica?
      >
      > ja mam mnostwo watpliwosci, a Wy?

      Nie ma żadnej granicy. Człowiek to istota ciekawa. Stawia pytania i szuka na
      nie odpowiedzi. Chce zrozumeć to czego nie rozumie. Nic tego nie zatrzyma,
      żadne regulacje prawne. Nie dość tego, tam gdzie są takie regulacje są także
      laboratoria objęte tajemnicą państwową, w których przeprowadza sie dokładnie
      te same badania, które oficjalnie są zabronione. Wiedza daje władzę a z niej
      nikt nie chce zrezygnować i kółko się zamyka.

      To co w jednym kraju jest zabronione w innych się rozwija, w rezultacie
      naukawcy przenoszą się z miejsca na miejsce i to wszystko.

      To co klepią moraliści nie ma najmniejszego znaczenia. W niektórych wypadkach
      mogą jednynie zmusić niektóre laboratoria do milczenia, lub do spowolnienia
      pewnych badań w czasie.

      • kajtek43 Re: zycie swiete od poczecia? 10.10.03, 15:07
        W ogóle człowiek myślący ma zawsze pytania i wątpliwości, tylko tyrani i
        ćwierćinteligenci zawsze wiedzą najlepiej w imieniu innych, co jest dla nich
        najlepsze.....
    • Gość: Ona31 Re: zycie swiete od poczecia? IP: *.eu.org 12.10.03, 00:05
      mam pytanie, glownie do osob, ktore sa za (prawie)
      calkowitym zakazem ciazy (mam na mysli Jacentego i
      Bruma, ale chetnie wyslucham wszystkich).

      no i normalnie wszystko jasne ale co zakazem ciazy ??? sprzedasz, kupisz,
      zamienisz na bilet do Afryki??

      Jestes tępa i prosta i nie umniesz sie wyslowic.

      Ta dyskusja wogóle jest bezcelowa bo wszyscy wiedzą że mężczyźni są mądrzejsi.
      Spójrzcie chociaż na proporcje w nagrodach Nobla (nawet Nobel był facetem).

      Dziewczyny koniec wygłupów szukać mężów.
      • e_wok Re: zycie swiete od poczecia? 13.10.03, 15:21
        Gość portalu: Ona31 napisał(a):

        > mam pytanie, glownie do osob, ktore sa za (prawie)
        > calkowitym zakazem ciazy (mam na mysli Jacentego i
        > Bruma, ale chetnie wyslucham wszystkich).
        >
        > no i normalnie wszystko jasne ale co zakazem ciazy ??? sprzedasz, kupisz,
        > zamienisz na bilet do Afryki??
        >
        > Jestes tępa i prosta i nie umniesz sie wyslowic.
        >
        > Ta dyskusja wogóle jest bezcelowa bo wszyscy wiedzą że mężczyźni są
        mądrzejsi.
        > Spójrzcie chociaż na proporcje w nagrodach Nobla (nawet Nobel był facetem).
        >
        > Dziewczyny koniec wygłupów szukać mężów.


        Najpierw naucz się pisać bez błędów, bo na razie "wogóle" nie "umniesz".
    • faga Re: zycie swiete od poczecia? 27.10.03, 19:52
      wiesz co sagan moim zdaniem jesteś tak samo popier... jak nasz kościól
      katolicki. Do wszystkiego się wtrącają , niczego nie wolno, naszymi d... też
      chcieliby rządzić.
      Wiesz co życzę Ci abyś została zgwałcona i zaszła w ciążę albo była bezpłodna a
      wtedy rzeczy które dla Ciebie uchodzą za morderstwo stałyby się dla ciebie
      wybawieniem. Pierwsza byś z nich skorzystała.
      Boże w tej biednej Polsce jest pełno głupich dewotek:(((
    • Gość: doku Czy ktoś tutaj wierzy w to, że wydzielina ... IP: *.chello.pl 29.10.03, 23:28
      ... miesiączkowa zawiera czasem szczątki zmarłego człowieka?
      • nick.kertiz Re: Czy ktoś tutaj wierzy w to, że wydzielina ... 11.08.04, 00:52
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > ... miesiączkowa zawiera czasem szczątki zmarłego człowieka?



        dlaczego nie podnieść? zatem podnoszę wątek (wraz z kończącym go - jak na razie
        kończącym go - pytaniem)
      • dokowski Oczywiście mowa jest o miesiączce, która jest ... 11.08.04, 12:29
        ... jednocześnie poronieniem 14-dniowego embrionu. Czy 14-dniowy embrion jest
        już człowiekiem? Czy zasługuje na ochronę prawną i mszę żałobną i uroczysty
        pochówek?

        Czy każda miesiączka podejrzana o poronienie powinna być objęta śledztwem w
        celu wykluczenia podejrzenia o dokonanie zbrodni aborcji?
        • Gość: k-s Re: Oczywiście mowa jest o miesiączce, która jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 19:11
          dokowski napisał:

          > Czy 14-dniowy embrion jest już człowiekiem? Czy zasługuje na ochronę prawną
          > i mszę żałobną i uroczysty pochówek?

          Tylko jeśli przed poronieniem embrion zostal ochrzczony. inaczej kk odmawia ceremonii
          religijnych nawet wobec zmarlych tuz po urodzeniu d z i e c i.
          Swietosc zycia jest tylko teoria, ale praktyka w kk bywa brutalna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka