Dodaj do ulubionych

lekcewazenie

13.11.03, 21:11
Uwazam ze lekcewazenie nie jest dyskryminacja
chociaz jest dobrym <<podlozem>> do dyskryminacji.

I tak sobie mysle (przelewajac jak zwykle z pustego w prozne)
ze lekcewazenie ktore okazuja nam inni i ktore my okazujemy (ale komu innemu)
jest wprost proporcjonalne do stopnia niezbednosci.
(Jesli ktos mnie potrzebuje -mysli ze potrzebuje- to okazuje mi szacunek
w innym wypadku - lekcewazy. Jesli ja kogos potrzebuje - okazuje mu szacunek
w innym wypadku lekcewaze).
Ludzie maja rozne zapotrzebowanie na bycie potrzebnym i na docenienie
przez innych wartosci swojej oferty.
Czesto jednak zauwazamy tylko ze inni nas lekcewaza a ze my innych lekcewazymy
to juz nie.

A cale to powyzsze tylko po to zeby Was spytac:
czy uwazacie ze jest mozliwe nauczyc sie szacunku do innych ludzi
gdzie indziej niz w domu rodzinnym?
Obserwuj wątek
    • kociamama Re: lekcewazenie 13.11.03, 21:26
      A sprecyzuj jak rozumiesz szacunek.

      Piszesz, droga markizo, że lekcewazymy sie o ile sie nie potrzebujemy... To
      chyba subiektywne odczucie. Mi sie wydaje, ze generalnie nie lekcewaze ludzi
      (znam tylko jedna osobe, ktora budzi moja pogarde obecnie, jest to jeden
      wykladowca na uniwerku, ktory jest zupenie nieprofesjonalny a ma przy tym
      bardzo rozbuchane ego. Wg Twojej teorii powinnam go szanowac, bo jestem od
      niego w jakims sensie zalezna...)

      Pozdrawiam,
      Kociamama.
      • wasza_bogini Re: lekcewazenie 13.11.03, 21:39

        lekcewazenie objawia sie jako skrot w postrzeganiu drugiego czlowieka. np.
        jesli kobieta nie ma meza jest postrzegana inaczej niz ta, ktora ma. jesli
        wiemy, ze ktos jest np. lekarzem, nawet jesliby nim nie byl, to napewno bedzie
        darzony wyzszym szacunkiem, niz np. barmanka. szacunek wyraza sie np. tym, ze
        ludzie daja nam glos. byc moze dlatego w gronie kobiet bywa tak, ze sie
        przekrzykuja a nie sluchaja, bo siebie nie szanuja...
        • markiza.de.hohoo Re: lekcewazenie 13.11.03, 23:17
          wasza_bogini napisała:

          > szacunek wyraza sie np. tym, ze
          > ludzie daja nam glos. byc moze dlatego w gronie kobiet bywa tak, ze sie
          > przekrzykuja a nie sluchaja, bo siebie nie szanuja...

          Och - nie dyskryminuj kobiet ;-) Obejrzyj jakas debate w tv z udzialem panow
          i zobaczysz, ze nie tylko kobiety sie przekrzykuja nie sluchajac ;-)
          • wasza_bogini Re: lekcewazenie 13.11.03, 23:27

            >
            > Och - nie dyskryminuj kobiet ;-) Obejrzyj jakas debate w tv z udzialem panow
            > i zobaczysz, ze nie tylko kobiety sie przekrzykuja nie sluchajac ;-)

            zgadzam sie ale osobiscie na przyklad jak rozmawiam przez telefon to facetowi
            jestem w stanie powiedziec wiecej niz kolezance, chyba, ze ma kolezanka ma
            wysokie stanowiesko. generalnie wydaje mi sie jednak,z e kobiety sie lekcewaza
            i mezczzyni z kompleksami lekcewaza kobiety.
            • markiza.de.hohoo Re: lekcewazenie 13.11.03, 23:33
              wasza_bogini napisała:

              > generalnie wydaje mi sie jednak,z e kobiety sie lekcewaza
              > i mezczzyni z kompleksami lekcewaza kobiety.

              To moze juz "najgeneralniej" : ludzie ktorzy maja kompleksy okazuja
              lekkcewazenie innym.
              Lis bajkowy patrzac na winogrona tez prychnal: phi! zielone ;-)
              • wasza_bogini Re: lekcewazenie 14.11.03, 00:19
                >
                > To moze juz "najgeneralniej" : ludzie ktorzy maja kompleksy okazuja
                > lekkcewazenie innym.
                > Lis bajkowy patrzac na winogrona tez prychnal: phi! zielone ;-)

                chyba okazuja zawisc, a nie lekcewazenie. lekcewazy sie kogos, kogo uznajemy za
                niewaznych, niegodnych naszego zainteresowania, nizszych w jakis sposob. na
                przyklad wielu kobietom mlodym nie mowi sie dzien dobry na osiedlach ale
                starszym tak. to jest lekcewazenie, daje sie takiej osobie do zrozumienia, ze
                jest sie wyzej albo, ze ona nie jest tak wazna i godna w sensie spolecznym,
                zeby jej powiedziecd dzien dobry. to czeste.
                • markiza.de.hohoo Re: lekcewazenie 14.11.03, 00:37
                  wasza_bogini napisała:
                  > na
                  > przyklad wielu kobietom mlodym nie mowi sie dzien dobry na osiedlach ale
                  > starszym tak. to jest lekcewazenie, daje sie takiej osobie do zrozumienia, ze
                  > jest sie wyzej albo, ze ona nie jest tak wazna i godna w sensie spolecznym,
                  > zeby jej powiedziecd dzien dobry. to czeste.

                  Nie odpowiada sie na dzien dobry mlodym kobietom na osiedlach??
                  Kto tak robi?
                  • wasza_bogini Re: lekcewazenie 14.11.03, 00:40
                    > Nie odpowiada sie na dzien dobry mlodym kobietom na osiedlach??
                    > Kto tak robi?

                    rozni ludzie. w moim bloku na porzyklad ludzi okazuja mi lekcewazenie ale oni
                    to maja kompleksy.
                    rozmawialam z moja kolezanka- u niej to samo.
                    • markiza.de.hohoo Re: lekcewazenie 14.11.03, 00:49
                      wasza_bogini napisała:

                      > rozni ludzie. w moim bloku na porzyklad ludzi okazuja mi lekcewazenie ale oni
                      > to maja kompleksy.
                      > rozmawialam z moja kolezanka- u niej to samo.

                      Czy uwazasz ze czlowiek bez kompleksow zauwazy ze ktos go lekcewazy?
                      Ja tylko tak - bo nagle sobie uswiadomilam ze chyba nikt mnie nie lekcewazy ;-)
                      To znaczy - nie odbieram czyjegos braku zainteresowania za lekcewazenie.
                      Bede to musiala przemyslec.
                      • wasza_bogini Re: lekcewazenie 14.11.03, 00:57
                        >> Czy uwazasz ze czlowiek bez kompleksow zauwazy ze ktos go lekcewazy?
                        > Ja tylko tak - bo nagle sobie uswiadomilam ze chyba nikt mnie nie lekcewazy ;-
                        )
                        > To znaczy - nie odbieram czyjegos braku zainteresowania za lekcewazenie.
                        > Bede to musiala przemyslec.

                        sa sytuacje spoleczne, w ktorych obowiazuja pewne formy zachowania. jesli ktos
                        w danej sytuacji nie okzauje Ci szacunku,jakiego bys sie spodziewala, nie
                        zainteresowania, to w jakis sposob to odbierasz.
                        dla mnie jest norma mowienie sasiadom dzien dobry. jesli ktos tego nie uznaje-
                        ja to zauwazam i mysle sobie, ze to cham. chyba nie znaczy to, ze ja mam jakies
                        kompleksy.
                        • markiza.de.hohoo Re: lekcewazenie 14.11.03, 01:03
                          wasza_bogini napisała:

                          > dla mnie jest norma mowienie sasiadom dzien dobry. jesli ktos tego nie uznaje-
                          > ja to zauwazam i mysle sobie, ze to cham. chyba nie znaczy to, ze ja mam jakies
                          > kompleksy.

                          To ze ja sobie mysle ze jednak troche tych kompleksow masz - to moja sprawa.
                          Wybacz - ale naprawde juz przezytkiem jest czekanie na pozdrowienie ze
                          strony sasiada (bo on nie tylko facet ale na dodatek mniej wyksztalcony ;-)
                          • wasza_bogini Re: lekcewazenie 14.11.03, 01:11
                            >> To ze ja sobie mysle ze jednak troche tych kompleksow masz - to moja sprawa.

                            ale na jakim punkcie? moze mam niespelniona potrzebe wladzy;)
                            > Wybacz - ale naprawde juz przezytkiem jest czekanie na pozdrowienie ze
                            > strony sasiada (bo on nie tylko facet ale na dodatek mniej wyksztalcony ;-)

                            wyksztalcenie nie gra tu roli. nie wiem tak sie wychowalam.
                            tak jak juz napisalam w poprzednim liscie. z siasiadami mam kiepskie uklady,
                            to jets kwestia, ktora narastala od paru lat. ja niektorych nie lubie, bo to sa
                            ludzie, ktorzy sie bezinteresownie przyczepiaja. wiesz o co mi chodzi. jak sie
                            robi impreze to wzywaja policje- nie do mnie ale do mojej znajomej, ktora
                            mieszka w klatce obok albo do mnie przychodzi koles, ktory WYNAJMUJE mieszkanie
                            podpity, ze nie mogl spac bo byla impreza i ile ja chce tam pomieszkac?? jak ja
                            mam wlasnosciowe mieszkanie. to jest ICH wina,z e ja mam w stosunku do nich
                            taka postawe- ja nikomu w zycie nie wchodze z butami i nie instruuje co, kto ma
                            robic. dozorczyni mi zwracala uwage, ze ona do 12 nie spi. a co ja to
                            obchodzi_?'?? to jets wlansie lekcewazenie. bo ghdybym byla z mafii, debilem z
                            lancuchami, to by wykazywala wiekszy szacunek i by sie nie czépiala.
                            • Gość: m Re: lekcewazenie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.03, 19:47
                              wasza_bogini napisała:

                              > >> To ze ja sobie mysle ze jednak troche tych kompleksow masz - to moja s
                              > prawa.
                              >
                              > ale na jakim punkcie? moze mam niespelniona potrzebe wladzy;)
                              > > Wybacz - ale naprawde juz przezytkiem jest czekanie na pozdrowienie ze
                              > > strony sasiada (bo on nie tylko facet ale na dodatek mniej wyksztalcony ;-
                              > )
                              >
                              > wyksztalcenie nie gra tu roli. nie wiem tak sie wychowalam.
                              > tak jak juz napisalam w poprzednim liscie. z siasiadami mam kiepskie uklady,
                              > to jets kwestia, ktora narastala od paru lat. ja niektorych nie lubie, bo to
                              sa
                              >
                              > ludzie, ktorzy sie bezinteresownie przyczepiaja. wiesz o co mi chodzi. jak
                              sie
                              > robi impreze to wzywaja policje- nie do mnie ale do mojej znajomej, ktora
                              > mieszka w klatce obok albo do mnie przychodzi koles, ktory WYNAJMUJE
                              mieszkanie
                              >
                              > podpity, ze nie mogl spac bo byla impreza i ile ja chce tam pomieszkac?? jak
                              ja
                              >
                              > mam wlasnosciowe mieszkanie. to jest ICH wina,z e ja mam w stosunku do nich
                              > taka postawe- ja nikomu w zycie nie wchodze z butami i nie instruuje co, kto
                              ma
                              >
                              > robic. dozorczyni mi zwracala uwage, ze ona do 12 nie spi. a co ja to
                              > obchodzi_?'?? to jets wlansie lekcewazenie. bo ghdybym byla z mafii, debilem
                              z
                              > lancuchami, to by wykazywala wiekszy szacunek i by sie nie czépiala.


                              No niestety, nasz_idolu, jak się robi imprezy do 12 i sąsiedzi przez ciebie nie
                              śpią, to trudno się dziwić, że nie mówią ci dzień dobry. Jesteś cham i tyle. A
                              za tymi łańcuchami to najwyraźniej tęsknisz.


                  • wasza_bogini Re: lekcewazenie 14.11.03, 00:43
                    > Nie odpowiada sie na dzien dobry mlodym kobietom na osiedlach??
                    > Kto tak robi?

                    nie mowi sie dzien dobry. ja uwazam, ze to jednak facet powinien mowic kobiecie
                    dzien dobry, a nie ona jemu. u mnie przestali mi mowic dzien dobry jak
                    dowiedzieli sie, ze mam wyzsze wyksztalcenie. paranoiczni sa ludzie w polsce
                    postkomuny.
                    • markiza.de.hohoo Re: lekcewazenie 14.11.03, 00:58
                      wasza_bogini napisała:

                      > nie mowi sie dzien dobry. ja uwazam, ze to jednak facet powinien mowic kobiecie
                      > dzien dobry, a nie ona jemu.

                      Wiesz - nie jestem feministka ale w tym momencie to mnie ruszylo.
                      Dzien dobry mowi pierwszy ten kto jest grzeczniejszy, kto ma wieksza ochote,
                      lepszy humor danego dnia a z reguly mowi sie jednoczesnie.
                      Z tym przestaniem klaniania ze wzgledu na wyksztalcenie to jakies
                      dziwne - nigdy sie nie spotkalam. (A zaiste niemloda juz ze mnie markiza ;-)
                      • wasza_bogini Re: lekcewazenie 14.11.03, 01:04
                        > Wiesz - nie jestem feministka ale w tym momencie to mnie ruszylo.
                        > Dzien dobry mowi pierwszy ten kto jest grzeczniejszy, kto ma wieksza ochote,
                        > lepszy humor danego dnia a z reguly mowi sie jednoczesnie.

                        owszem- z reguly to powinno byc jednoczesne. ale jak sie sasiedzi nie znaja i
                        sa to nowi sasiedzi to jednak mysle, ze facet powinien czuc sie zobligowany do
                        mowienia dzien dobry.
                        a zreszta z moimi sasiadami to jest bardzoej skomplikowana sytuacja, bo wlasnie
                        mieszkam w bloku, gdzie sa jakies zakompleksione wiesniaki, polowa
                        bezrobotnych, a ja mam mieszkanie wlansosciowe i samochod i wygladam na 7 lat
                        mlodziej. wiec to moze stad.

                        > Z tym przestaniem klaniania ze wzgledu na wyksztalcenie to jakies
                        > dziwne - nigdy sie nie spotkalam. (A zaiste niemloda juz ze mnie markiza ;-)

                        moze wiek juz gra role. kiedys bylam u lekarki- ginekolog i mowie jej, ze
                        chcialabym sobie zbadac piersi, a ona mi na to, ze piersi to moge sobie w domu
                        badac. to jest wlansie lekcewazenie, czy brak szacunku, bo do ordynatora
                        swojego szefa, z taka odzywka by nie wyjechala.
      • markiza.de.hohoo Re: lekcewazenie 13.11.03, 23:15
        kociamama napisała:

        > Mi sie wydaje, ze generalnie nie lekcewaze ludzi

        A pamietasz jak umotywowalas swoja niechec do slubu koscielnego?
        "nie bede robila z siebie idiotki". Czy nie czujesz ze to lekcewazenie?
        Ok - przeprosilas. Ale to przeciez nie chodzi o to czy ktos poczul sie
        urazony. To cos jak w przypadku slynnym pani Blochowiak. Tez przeprosila.

        Przyklad z wykladowca? Jak najbardziej potwierdza moja regule :-)
    • wasza_bogini Re: lekcewazenie 14.11.03, 00:21
      mozna lekcewazyc potrzeby drugiego czlowieka. lekcewazenie wiaze sie tez z nie
      przyznawaniem racji, nie stawaniem po jego stronie, mimo,ze ma racje.
      • markiza.de.hohoo Re: lekcewazenie 14.11.03, 00:38
        wasza_bogini napisała:

        > mozna lekcewazyc potrzeby drugiego czlowieka. lekcewazenie wiaze sie tez z nie
        > przyznawaniem racji, nie stawaniem po jego stronie, mimo,ze ma racje.

        Czasem ktos okazuje lekcewazenie aby ukryc strach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka