Dodaj do ulubionych

okaleczona po porodzie

08.11.06, 06:11
Jestem 4 miesiące po prodzie. Niedługo wracam do pracy do biura i szczerze
powiem nie wyobrażam sobie tego.Rodziłam naturalne - waga urodzeniowa synka
to 5.150. Cesarki nie zrobili bo pewnie nie dałam w łapę komu trzeba. Poród I
faza przebiegał całkiem normalnie mam w domu 2 latka więc juz wiem co nie co.
Skurcze normalnie, szyjak ładnie się rozszerzała. Byłam pełna wiary i sił,
widziałam że będzie ciężko - musiałam urodzić naturalne. W ciązy przytyłam 20
kg.czułam że dziecko jest duże, mówiłam lekarzowi że się boję, że może nie
dam rady - "poradzi sobie pani" -fakt mam prawie 180 cm. i to nie pierszy
poród - nawet zgłosiłam się do szpitala wcześniej. NIkomu nawet nie przyszło
do głowy aby zrobic mi USG (do lekarza całą ciążę prywatnie, usg prywatnie -
do cholery to jeszcze mam za szpital płacić)- nie mają wicznie czasu a o 14
to już nikogo nie ma. Dostałam przyspieszacze i wtedy to się zaczeło - juz
wtedy nie mogłam wytrzymac mimo że nie miałam bóli z krzysza. Na fotelu
zaczeły się skurcze parte - próbowała, wypychałam to dziecko, chciałam pomóc.
Nie mogłam nie dawałam rady. Czyłam że flaki mi się wyrywają, kości tylko
zgrzytają. Ból nie do opisania juz później to chciałam żeby dali mi spokój -
włączył się instynkt samozachowawczy. Darłam się jak zarzynane zwierzę,
zrywałam ubrania położnym, drapałam fotel.Położne mimo pokrzykiwań na mnie
widząc że nie jest dobrze przywołaty lekarza - który też na począku próbował
jakoś pomagać słownie a później to po prostu położył się na brzuch i na siłę
mi dziecko wypchnął. Jeżeli by tego nie zrobił to dziecko by się udusiło a ja
bym chywa umarła. synek dostał 10 punktów a ja cały czas wyłam. Krocze mimo
nacięcia pękło a szycie było bardzo bolesne - czułam wbijana igłe i nitkę. Po
przywiezieniu na salę - krwotok - ciśnienie 76/38. Mój problem polega na tym
że nietrzymam gazów, zwieracz jest tak rorciągnięty że pozostaje szczelina.
co mozna z tym zrobić, może któraś kobieta ma taki sam problem. Proszę o
kontakt - Będę wdzięczna za każdy list. DZiękuję
Obserwuj wątek
    • joisana Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 07:05
      Po pierwsze zaskarżyć lekarza, przy takiej wadze urodzeniowej powinni byli
      zrobić cc. Po drugie potrzebna by była plastyka odbytu. Trzeba pokazać sie
      proktologowi który zdecyduje co można zrobić. Opisz poród na forum Szpitale
      niech dziewczyny wiedzą którego lekarza i szpitala unikać.
      • venus22 Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 08:03
        popieram! zawczasu, nikogo nie uprzedzajac po co zeby ciebie nie uprzedzili-
        zbierz potrzebna dokumentacje.

        Venus
        • maksymilian044 Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 08:18
          najgorsze ze nic w dokumentach nie ma o krwotoku i wogóle nic nie napisali
          wypis jest idealny
          • Gość: joisana Re: okaleczona po porodzie IP: *.crowley.pl 08.11.06, 08:51
            Ale tobie nie jest potrzebny wypis tylko dokumentacja z pobytu w szpitalu idź
            tam ze wsparciem w osobie Męża, nie dajcie się zbić z tropu macie prawo do
            kopii dokumentów, od momentu poproszenia o nią nie wolno wam wyjść zer
            szpitala, najlepiej nawet nie z archiwum, zeby nie mieli okazji zniszczyć czy
            poprawić wpisów. Powtarzam każdy pacjent ma prawo do kopii dokumentów, możesz
            podać jako pretekst, ze jesteś juz w drugiej ciąży i obecnie prowadzący Cię
            lekarz ich potrzebuje. Jeśli uda Ci sie zdobuyć dokumenty musisz je pokazać
            specjaliście, może orzecznikowi, dopiero jeśli ten osądzi, ze coś w nich nie
            gra mozesz drążyć dlaej, czyli skarga do Izby lekarskiej a nawet powództwo
            cywilne.
            • lilith76 Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 09:14
              Popieram joisanę.
              To skandal, że z taką wagą urodzeniową dziecka zmuszono cię do porodu naturalnego.
              Jeśli ty im nie pokażesz, że to nie jest normalne traktowanie kobiety, inne przeżyją to samo.

              I porozmawiaj z lekarzem o plastyce krocza.
              • venus22 Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 09:31
                jesli rzeczywscie jestes tak jak piszesz "okaleczona" i masz tego slady,
                to idz teraz do innego lekarza ginekologa z prosba o opis co i jak wyglada, do
                lekarza plastyka o to samo, i w ogole do kazdego lekarza ktory moze potwierdzic
                twoj stan po porodzie.
                takie rzeczy jak waga dziecka, BRAK usg, to tez fakty swiadczace na twoja
                korzysc.

                Venus
                • venus22 Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 09:54
                  * =pisemny opis =*

                  V.
                  • justynnka Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 11:04
                    to faktycznie straszne co się stało ale poniekąd masz to przez własne
                    zaniedbanie. skoro wiedziałaś ze dziecko jest tak duze dlaczego nie wystarałas
                    się o wskazania do cc? dlaczego nie zdecydowałaś się na cc prywatnie? dlaczego
                    w trakcie porodu nie domagałaś się cc? Twoj historia jest dla mnie kolejnym
                    dowodem na to ze cc na życzenie powino stać się praktyką- ja miałam cc w
                    prywatnej klinice.
                    teraz pozostaja Ci tylko zaskarżenie szpitala.
                    • maialina1 Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 11:08
                      Co wy chcecie skarzyc?
                      Szpitalną mafie?
                      W co wy dziewczyny wierzycie?
                      W cuda chyba.
                      Ludziom szmaty zaszywają kolo serca, i i tak nic nie sa w stanie wywalczyc,
                      poza zapisaniem sie do jakichs stowarzyszen "okaleczonych w szpitalu" i
                      wzajemnym opowiadaniem sobie swoich historii.

                      • joisana Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 11:10
                        Ponieważ większość tak do tego podchodzi własnie szpitalna klika jest bezkarna.
                        Może jak zaczniemy wreszcie walczyć o swoje więcej takich historii nie bedzie.
                        Ja też odpuściłam i baaardzo żałuję, bo małpa kóra mnei okaleczyła robi to
                        nadal innym dziewczynom.
                      • lilith76 Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 11:22
                        Znowu popieram joisanę!!!
                        Jeśli KAŻDY poszkodowany nie popuści, to ta "mafia" nie będzie miała nic innego do roboty tylko bronić biedulinki lekarzy. Długo nie pociągnie.
                        • maialina1 Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 11:28
                          To nie chodzi o "odpuszczanie" tylko o brak mozliwosci udowodnienia winy
                          lekarzom.
                          Nie znam sie na przepisach karnych, ale procesy nie sa ani latwe ani krotkie.
                          Wine udowadnia sie latami, a zazwyczaj konczy sie tak ze lekarz "popelnil blad
                          w sztuce" oczywiscie niechcacy, a pacjent, nadal okaleczony i bez pieniedzy,
                          zapisuje sie do stowarzyszenia pokrzywdzonych, zeby sobie pogadac o swojej
                          krzywdzie z innymi takimi jak on.
                          • maialina1 dlatego tez 08.11.06, 11:31
                            Dlatego tez, jesli moge dac jakas rade autorce watku: zamiast wydawac kase na
                            adwokata, lepiej pojedz sie leczyc gdzies zagranice.
                            • nglka Re: dlatego tez 08.11.06, 12:00
                              1. W przypadku błędu w sztuce nie trzeba wydawać pieniędzy na adwokata
                              2. Żeby jechać za granicę - trzeba mieć za co
                          • nglka Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 11:59
                            Jaki brak możliwości udowodnienia winy? Waga dziecka jest wystarczającym dowodem
                            na to, że spzital dopuścił się zaniedbania.
                            Winę udowadnia się latami, ale skutek w końcu jest. Piszesz tak, jakby dla
                            Ciebie katorgą było walka o swoje - i niech będzie ale nie wpajaj innym, że
                            walcząc - robią źle. Bo tu akurat myślę podobnie do poprzedniczek. Z takim
                            podejściem nie pójdziemy ani kroku do przodu.
                            Błąd w sztuce podlega karze, za to należy się odszkodowanie.
    • anula.a1 Re: okaleczona po porodzie 08.11.06, 11:33
      Jestem w szoku!!!!! Jak mogli kazać Ci rodzic naturalnie 5KG!!!!!
      DZIECKO?????!!!!! przecież to już na usg przed porodem powinni wypisać ci
      skierowanie na cc, a jesli na takim nie byłaś to w szpitalu koniecznie powinni
      to zrobić. Moim zdaniem poiwnnaś ich pozawać do sądu. W głowie się nie
      mieści...
      • Gość: przyszła prawniczk Porada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 12:55
        Jeśli zdecydujesz się na proces, sprawa będzie bardzo trudna i długa, a efekt
        wątpliwy, bo:
        -do sądu potrzebne są dowody, nie żadne gdybania i powoływania się na rozmowę,
        tylko konkretne pisemne dowody, świadczące o przyszłym błędzie lekarskim,
        -konkretyzacja tej osoby, co do której błędu bedziemy dochodzić, bo brać cały
        szpital za winny, to niestety w tym przypadku nie przejdzie,
        -zawsze należy pamiętać, że poród to natura, i jest tu duże pole do nadużyć ze
        strony broniących się przed zarzutami lekarzy,
        - a po ostatnie, lekarze tak samo jak adwokaci, sędziowie i pare innych
        zawodów, zawsze są sobie wierni i jak tylko wyczują o co Ci chodzi przestaną
        pomagać w zbieraniu dowodów.
        Moim zdaniem szkoda czasu, i nie dlatego zebym była po ich stronie, bo sama
        miałam podobną historię, ale dlatego, że to nie Ameryka, kupę forsy stracisz i
        nic nie wskórasz, i jescze większa frustracja nastąpi.
        Lepiej od razu te pieniadze na leczenie przeznaczyć.
        Ale wybór należy do Ciebie.
        Powodzenia.
        • nglka Re: Porada 08.11.06, 13:03
          Przyszła prawniczko - czy tak samo poradziłabyś swojej córce, gdyby została
          okaleczona? Wybacz, ale takie podejście jest dla mnie niedopuszczalne. W jaki
          więc sposób należy walczyć o swoje? Czy może pozostaje się modlić, by łaskawie
          lekarz, za te pieniądze, które wpłacamy (niemałe pieniądze) raczył podejść do
          sprawy po luszku? Niektóre rzeczy są logiczne a o inne trzeba walczyć.
          • Gość: Kobieta po ... Re: Porada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 13:06
            Tutaj nie chodzi o pobożne życzenie, tylko zgromadzone dowody.
            Sąd to nie babski magiel, tylko zetkniecie się z sędzią, który musi na
            podstawie czegoś, czyli niezbitych dowodów wydac wyrok.
            Ot i cała filozofia.
            Pewnie nigdy nie zetknęłaś się z sądem, bo inaczej brzmiałaby Twoja ocena
            porady.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka