maksymilian044
08.11.06, 06:11
Jestem 4 miesiące po prodzie. Niedługo wracam do pracy do biura i szczerze
powiem nie wyobrażam sobie tego.Rodziłam naturalne - waga urodzeniowa synka
to 5.150. Cesarki nie zrobili bo pewnie nie dałam w łapę komu trzeba. Poród I
faza przebiegał całkiem normalnie mam w domu 2 latka więc juz wiem co nie co.
Skurcze normalnie, szyjak ładnie się rozszerzała. Byłam pełna wiary i sił,
widziałam że będzie ciężko - musiałam urodzić naturalne. W ciązy przytyłam 20
kg.czułam że dziecko jest duże, mówiłam lekarzowi że się boję, że może nie
dam rady - "poradzi sobie pani" -fakt mam prawie 180 cm. i to nie pierszy
poród - nawet zgłosiłam się do szpitala wcześniej. NIkomu nawet nie przyszło
do głowy aby zrobic mi USG (do lekarza całą ciążę prywatnie, usg prywatnie -
do cholery to jeszcze mam za szpital płacić)- nie mają wicznie czasu a o 14
to już nikogo nie ma. Dostałam przyspieszacze i wtedy to się zaczeło - juz
wtedy nie mogłam wytrzymac mimo że nie miałam bóli z krzysza. Na fotelu
zaczeły się skurcze parte - próbowała, wypychałam to dziecko, chciałam pomóc.
Nie mogłam nie dawałam rady. Czyłam że flaki mi się wyrywają, kości tylko
zgrzytają. Ból nie do opisania juz później to chciałam żeby dali mi spokój -
włączył się instynkt samozachowawczy. Darłam się jak zarzynane zwierzę,
zrywałam ubrania położnym, drapałam fotel.Położne mimo pokrzykiwań na mnie
widząc że nie jest dobrze przywołaty lekarza - który też na począku próbował
jakoś pomagać słownie a później to po prostu położył się na brzuch i na siłę
mi dziecko wypchnął. Jeżeli by tego nie zrobił to dziecko by się udusiło a ja
bym chywa umarła. synek dostał 10 punktów a ja cały czas wyłam. Krocze mimo
nacięcia pękło a szycie było bardzo bolesne - czułam wbijana igłe i nitkę. Po
przywiezieniu na salę - krwotok - ciśnienie 76/38. Mój problem polega na tym
że nietrzymam gazów, zwieracz jest tak rorciągnięty że pozostaje szczelina.
co mozna z tym zrobić, może któraś kobieta ma taki sam problem. Proszę o
kontakt - Będę wdzięczna za każdy list. DZiękuję