Dodaj do ulubionych

Radioterapia

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.07, 12:37
Mam pytanie czy po radioterapii człowiek jest bardzo osłabiony, ciało jest w
danym miejscu wypalone? Mój tata będzie to miał i bardzo się boi tego. Jak to
sie odbywa i jakie jest uczucie tego. proszę opiszcie to.
Obserwuj wątek
    • aniazzielonegowzgorza Re: Radioterapia 03.01.07, 14:13
      czy człowiek po radioterapii jest osłabiony trudno mi powiedzieć. Moja mamusia
      chorowała na raka piersi, niestety przegrała walkę z rakiem po prawie 5 latach.
      Nie pamietam już jak się czuła po poszczególnych zabiegach (miała ich mnóstwo).
      Doskonale jednak pamiętam jak wyglądała skóra na klatce piersiowej po
      radioterapii. Była jakby lekko przypalona, czerwonawa, znacznie rózniła się
      kolorem od reszty. Miejsca po naświetlanoach nie można moczyć wodą, trzeba
      pamietać o częstym smarowaniu nawilżajacymi kremami, balsamami. Skóra wtedy
      szybciej dochodzi do siebie. Wydaje mi się że skóra juz nigdy nie bedzie taka
      jak wcześniej. A przynajmniej przez wiele kat. U mojej mamusi po 4 latach od
      naświetlań skóra w miejscu gdzie była naświetlana była wciąż czerwonawo-
      brązowawa, wyglądało to tak jakby się spaliła na słońcu. Możliwe że z czasem
      wyglado by to lepiej. Życzę zdrowia Twojemu tacie. A Wam wszystkim nadziei, że
      wszystko bedzie dobrze.
        • Gość: erta Re: Radioterapia IP: *.chello.pl 04.01.07, 13:35
          Moja mama nie chciała chemioterapii a zdecydowała się na radioterapię i żyje od
          zabiegu już 10 lat. Miała schorzenie ginekologiczne więc szczegółów nie będę
          opisywała bo niewiele wniosą do twojej wiedzy.
          Głowa do góry!
              • Gość: Aga Re: Radioterapia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 16:47
                Hej! Ja mam 25 lat. 5 lat temu miałam napromieniowanego guza mózgu. Ja nie
                miałam żadnych skutków ubocznych oprócz tego, że mi włosy wypadły w miejscach
                naświetlanych. W sumie została mi tylko grzywka i troche z tyłu smile. Skóra w
                miejscach naświetlanych ulega oparzeniu(zaczerienieniu) i na onkologii dawali
                preparaty które chroniły i łagodziły skutki oparzenia. Ten preparat miał postac
                coś w rodzaju talku. Nikomu nie wypadają dziury. Najpierw robią symulacje żeby
                napromieniowanie odbywało się z jak największą precyzją i żeby uszkodziło jak
                najmniej zdrowych komórek i tkanek. Ńic strasznego. Życze powodzenia. Napewno
                się uda i wszystko będzie ok tak jak u mnie. Pozdrawiam!
                  • Gość: Aga Re: Radioterapia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.07, 13:24
                    Ja leżałam w Krakowie na onkologii. Miałam napromieniowanie w 27 frakcjach a
                    potem dorzucili mi jeszcze 2 razy, więc w sumie 29 razy ale trzeba do tego
                    dorzucić ok 2 tyg na symulacje i przygotowania. Dam Ci dobrą rade. Nie patrz na
                    innych i nie sugeruj się innymi. Leczenie i przebieg jest sprawą indywidualną
                    choćby się miało jak najbardziej podobne objawy ale 2 takich samych organizmów
                    nie ma. Ja przed napromieniowaniem podpisywałam oświadczenie na to,że szpital
                    poinformował mnie o ewentualnych skutkach ubocznych i to było:utrata wzroku,
                    utrata słuchu itp, nic mi się nie stało, wszystkie obliczenia były precyzyjne,
                    inni mieli mdłości a ja uciekałam po naświetlaniu na rynek krakowski w kapciach
                    po kebaba bo byłam głodna, inni umierali pomimo tego że twierdzili, że mamy to
                    samo a ja wyszłam z tego bez szwanku jestem zaręczona, wychodze za mąż i mam
                    zamiar urodzić diecko na co się onkolodzy zgodzili. Trzeba dużej wiary, siły
                    psychicznej i szczęścia na to żeby to przejść, mnie się to udało i Twojemu
                    tacie życze tego samego. Jestem z Wami! Gorąco pozdrawiam.
                    • Gość: iza Re: Radioterapia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.07, 15:32
                      Aga ile Ty dziewczyno przeszłaś. Podziwiam Cię.Zazdroszczę Ci tej siły
                      psychicznej. Ja niestety mam doła nie mówiąc już o tacie.Jestem słaba
                      psychicznie. Boję sie z tatą nawet tam jechać 15.01.Ale wiem że muszę bo nikt
                      inny tego nie zrobi za mnie. On mnie wspierał jak miałam stan przed rakowy
                      mając 34 lata. Teraz mam 36.Wiem że nie mogę opierać sie na innych opiniach bo
                      każdy organizm jest inny.
                      Życzę Ci szczęści w małżeństwie i tego żebyś miała gromadkę dzieci. Ja mam
                      jedno dziecko ma juz 13 lat.Chciała bym mieć więcej ale moja psychika chyba na
                      to nie pozwala. Pozdrawiam Cię cieplutko.
                      • Gość: Aga Re: Radioterapia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.07, 18:34
                        Mam siostre 2 lata starszą od Ciebie. Z tą psychiką różnie bywa, choroba bardzo
                        podcięła mi skrzydła ale jest coś dziwnego co zaobserwowałam u siebie, im
                        więcej Bóg zsyła mi "krzyży" do dźwigania tym jestem silniejsza i udowadniam
                        sobie, że moge udźwignąć jeszcze więcej. Przebyta choroba nowotworowa jest
                        niczym w porównaniu do skutków jakie u mnie pozostawiła bo niestety mam po niej
                        na pamiątke układ drenażowy, który odprowadza płyn rdzeniowo mózgowy do
                        otrzewnej i tak naprawde to chodze po linie z której nie wiem kiedy spadne,
                        dren w każdym momemcie może się zatkać. Każdy kolejny dzień jest dla mnie
                        cudem. Iza dasz rade, nawet sama o tym nie wiesz. Tylko nie patrz i nie słuchaj
                        innych bo szybko upadniesz na psychice. Bóg zsyła nam tyle ile jesteśmy sami
                        udźwignąć. Sama będziesz zaskoczona. Sprawa nabierze takiego obrotu, że
                        przywykniesz do tej nowej sytuacji. Waze życie się zmieni ale nie skończy. Byle
                        by nowotwór nie był złośliwy a tata miał silny organizm. Człowiek bardzo dużo
                        zniesie nawet o tym nie wie dopóki nie zostanie postawiony przed faktem
                        dokonanym. Trzymam kciuki! Dacie rade. Choroba nie będzie miała szans.
                        • Gość: iza Re: Radioterapia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 11:04
                          Cześć Aga. Przepraszam,że dziś odpisuję ale w domu nie mam czasu. Jestem w
                          pracy i znalazłam chwilkę.Bardzo Cię podziwiam ,że jestaś taka silna. Wiesz ja
                          również zauważyłam że im więcej Bóg zsyła mi krzyż to również jestem
                          silniejsza. W moim przypadku chodzi teraz o męża, który mnie kiedyś zdradził z
                          moja koleżanką. Jestem z nim,nie wybaczyłam mu , ale dałam mu szansę.Powoli
                          zaczynałam zapominać o tym co mnie spotkało, ale pewnego dnia zobaczyłam sms-a
                          w jego komórce.Nerwy mnie strasznie dopadły. On się tłumaczy że od dawna
                          dostaje te smsy i nie wie od kogo.Zaczęły sie awantury i chęc złożenia pozwu o
                          rozwód. Nie zrobiłam tego. Szkoda mi popsuć tego wszystkiego. W ta sobote znów
                          zobaczyłam takiego smsa i juz wiem że podeszłam do tego olewajaco.Nie tak jak
                          kiedyś. Płakałam i nie wiedziałam co zrobić. To on będzie odpowiadał za swoje
                          czyny tam na ,,górze''. Tak wiec myslę że poradzę sobie z moim tatą. Poczatek
                          będzie ciężki. Ja się boje tam nawet jechać, zobaczyć tych cierpiacych
                          ludzi.Nie wiem czy on da radę . Ciagle płacze , nie ma nastroju. On sie boi
                          tego co go czeka. Ja się denerwuję że on sie podłamie i zrezygnuje z tej
                          radioterapii. Ale ja mu na to nie pozwolę. Wiem że muszę się zdobyć na owdagę i
                          większa siłę. Modlę się za to.Mam juz takie doświadczenie w swoim życiu. Mojej
                          córki koleżanka majac 17 lat też miała góza w głowie. I tez miała załozony dren
                          z rdzenia do otrzewnej. Ja zobaczywszy ta dziewczynkę w szpitalu płakałam
                          bardzo i nie mogłam sobie darować dlaczego, dlaczego ja to spotkało. Tak dobra
                          i uczynna dziewczynkę. Anetka przeszła operacje ale góza jej całego nie
                          usuneli. Dożyła swoich 18 urodzin i tydzień po nich zmarła. Ona nie miała
                          szans. tego góza miała od 12 lat.Rodzice zaniedbali to.Ale sie rozpisałam,
                          musiałam to wyrzucić z siebie. Pozdrawiam Cie cieplutko. Iza

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka