carrie_bradshaw
10.01.06, 12:42
Od początku grudnia łapię ciągle infekcje.
Jedna się kończy, wychodzę na dwór i znowu po 2 dniach choruję.
Miałam już coś w podobie grypy, potem leciała mi krew i ropa z zatok, po
wyzdrowieniu, zawaliło mi gardło, powiększyły się migdały i tak na okrągło.
Przeraziłam sie jednak w niedziele bo wyczułam kilka węzłów chłonnych na szyi.
Wielkość ziarna grochu, ruchome, niebolesne.
Poleciałam do mojego rodzinnego i bagatelizował sprawę, wysłał mnie jednak na
morfologię , ob, funkcje nerek i próby wątrobowe.
Powiedział ,że jak coś będzie źle to zadzwoni do mnie.Mieszkam w Londynie,
więc lekarze się niczym nie przejmują.
Boję się o te węzły, widać że jak nic w morfologii nie wyjdzie to na dalsze
testy nie mam co liczyć.
Poradźcie co robić. Czy możliwe żeby węzły infekcyjne nie bolały?
Jeden taki niebolący mam już od kilku miesięcy, nic się z nim nie dzieje.Ale
teraz mi wysypało przynajmniej 5.