bas-122
10.10.09, 10:25
Od dłuższego czasu, dobrych parę lat, nurtuje mnie pytanie dotyczące
lojalności nauczyciela. Wobec kogo nauczyciel powinien być lojalny? Wobec
swoich uczniów, stawianych przed nim zadań, czy wobec osób z którymi pracuje?
Pytanie to ponownie obudziło się we mnie, gdyż jestem w sytuacji w której
lojalność być może ma duże znaczenie, odgrywa dość istotną rolę. Dyrektor
powierzył naszemu trzyosobowemu zespołowi zadaniowemu wykonanie konkretnej
pracy. Na pierwsze spotkanie /trudno było znaleźć wspólny czas wolny/
przyniosłam wstępne informacje wyszukane w internecie, pozostałe koleżanki nie
przyniosły nic i nad naszym zadaniem nawet nie pomyślały. Ja byłam
spanikowana, druga koleżanka powiedziała, że przemyśli sprawę, trzecia - że
nie ma teraz głowy, ale to nie jest żaden problem, ona to zrobi. Przed
kolejnym spotkaniem sporo przemyślałam, przejrzałam dokumentację, zrobiłam
notatki do wspólnego przejrzenia. Miałam wrażenie, ze wiele nam już do końca
nie brakuje. Z jakimiś jeszcze pomysłami w głowie stawiłam się na spotkanie.
Druga koleżanka na spotkanie przyniosła zredagowaną przez siebie notatkę.
Uznała, ze tylko tyle ma do powiedzenia w przydzielonej nam pracy. Trzecia
stwierdziła, ze nie ma do tego głowy, że myśli już o kolejnej wycieczce. Nawet
nie słuchała tego co było odczytywane.
Mam nieodparte wrażenie, że ze wszystkim zostałam sama. Termin oddania podobno
naszej wspólnej pracy jest wciąż bliżej i bliżej. Wiem, że sobie z
opracowaniem materiałów poradzę. Co prawda mówi się, że: "co trzy głowy to nie
jedna"...Trudno podam tyle propozycji na ile mnie stać. Zastanawiam się jednak
co robić dalej. Napisać wszystko praktycznie sama i przejść nad sprawą do
porządku dziennego? Ukryć fakt kulejącej współpracy przed dyrektorem, czy
wręcz powiedzieć mu o wszystkim?
I tu dochodzę do pytania, które zadałam na początku: Wobec kogo powinnam być
lojalna?