Dodaj do ulubionych

Lojalność.

10.10.09, 10:25
Od dłuższego czasu, dobrych parę lat, nurtuje mnie pytanie dotyczące
lojalności nauczyciela. Wobec kogo nauczyciel powinien być lojalny? Wobec
swoich uczniów, stawianych przed nim zadań, czy wobec osób z którymi pracuje?
Pytanie to ponownie obudziło się we mnie, gdyż jestem w sytuacji w której
lojalność być może ma duże znaczenie, odgrywa dość istotną rolę. Dyrektor
powierzył naszemu trzyosobowemu zespołowi zadaniowemu wykonanie konkretnej
pracy. Na pierwsze spotkanie /trudno było znaleźć wspólny czas wolny/
przyniosłam wstępne informacje wyszukane w internecie, pozostałe koleżanki nie
przyniosły nic i nad naszym zadaniem nawet nie pomyślały. Ja byłam
spanikowana, druga koleżanka powiedziała, że przemyśli sprawę, trzecia - że
nie ma teraz głowy, ale to nie jest żaden problem, ona to zrobi. Przed
kolejnym spotkaniem sporo przemyślałam, przejrzałam dokumentację, zrobiłam
notatki do wspólnego przejrzenia. Miałam wrażenie, ze wiele nam już do końca
nie brakuje. Z jakimiś jeszcze pomysłami w głowie stawiłam się na spotkanie.
Druga koleżanka na spotkanie przyniosła zredagowaną przez siebie notatkę.
Uznała, ze tylko tyle ma do powiedzenia w przydzielonej nam pracy. Trzecia
stwierdziła, ze nie ma do tego głowy, że myśli już o kolejnej wycieczce. Nawet
nie słuchała tego co było odczytywane.
Mam nieodparte wrażenie, że ze wszystkim zostałam sama. Termin oddania podobno
naszej wspólnej pracy jest wciąż bliżej i bliżej. Wiem, że sobie z
opracowaniem materiałów poradzę. Co prawda mówi się, że: "co trzy głowy to nie
jedna"...Trudno podam tyle propozycji na ile mnie stać. Zastanawiam się jednak
co robić dalej. Napisać wszystko praktycznie sama i przejść nad sprawą do
porządku dziennego? Ukryć fakt kulejącej współpracy przed dyrektorem, czy
wręcz powiedzieć mu o wszystkim?
I tu dochodzę do pytania, które zadałam na początku: Wobec kogo powinnam być
lojalna?
Obserwuj wątek
    • mist3 Re: Lojalność. 11.10.09, 15:38
      Takie problemy warto rozwiązywać najpierw miedzy sobą, a potem
      dopiero udać się do instancji wyższej.Ja też jestem osobą
      obowiązkową i na początku swojej pracy odwalałam przydzieloną pracę
      za siebie i innych, wiadomo z jakim skutkiem - przydzielano mi dużo
      zadań (bo wiadomo że zrobię) i powiększałam swoją frustrację. Na
      szczęście poszłam po rozum do głowy. Teraz przy pracy zespołowej
      biorę dla siebie jedną działkę i tego się trzymam, nie wyręczam
      innych a wręcz mówię - ja zrobię to i to, potem możemy porównać i
      zebrać wyniki naszej pracy'. Porozmawiaj z koleżankami, powiedz
      szczerze co myślisz o takim rodzaju pracy (ale mów o sobie, nie o
      innych), jaki wkład już w to włożyłaś i na koniec zapowiedz, że
      niestety nie zamierzasz kryć takiej współpracy przed dyrekcją - tzn.
      ty przedstawisz co zrobiłaś, a inni niech się martwią co oni
      przedstawią.
      To o czym piszesz nie ma nic wspólnego z lojalnością - to zwyczajne
      chamskie wyręczanie się osobą, o której wiadomo że jest solidna -
      takie sytuacje zdarzają się w każdej pracy, nie tylko w szkole.

      Może zyskasz opinię nieużytej małpy, ale to chyba nie twój problem.
      Ja mam w szkole paru współpracowników przyjaciół (niektórych znam z
      czasów podstawówki i liceum - a więc z zupełnie innych relacji, a 2
      poznałam dopiero w pracy), natomiast reszta to zwykli
      współpracownicy.

      A co do lojalności - ja jestem lojalna tylko i wyłącznie wobec
      własnego sumienia. Jeśli widzę, że kolega/koleżanka robi krzywdę
      mojemu uczniowi z jakiegoś sobie tylko znanego powodu - po prostu o
      tym rozmawiam, jeśli widzę, że moi uczniowie wyżywają się na jakimś
      nauczycielu - staram się to ukrócić. Parę prób dyrektora wpływania
      na moje oceny (tekst typu 'to jest syn starosty, nie da się coś
      zrobić, żeby miał wyżej niż 2') staram się również stanowczo
      przeciąć - zdania typu'wszystko jest zgodnie z procedurami, ale
      oczywiście uczeń może się zawsze odwołać od oceny', itd. Nauczyły
      mnie tego moje starsze koleżanki (rady - jak raz dasz sobie wejść na
      głowę to niedługo zaczną na ciebie pluć i każą ci mówić, że deszcz
      pada - takie rady były bardzo pomocne), nauczyło mnie tego życie.

      Oczywiście zdarzyła mi się sytuacja, że odpuściłam odrobinę na
      zasadzie, że uczeń odchodzi a my będziemy dalej pracować - ale
      głośno mówiłam dlaczego to robię, dlaczego mi się pewne rzeczy nie
      podobają.
      Dzięki temu uczniowie np. po zakończeniu roku dziękują mi za to, że
      się nie ugięłam, ba - zdarzył mi się uczeń, który rok w rok miał
      poprawki z angielskiego w sierpniu (a wcześniej uruchamiał wszelkie
      możliwe znajomości, by mnie skłonić do postawienia mu 2), który też
      mi podziękował.

      Praca w szkole jest z jednej strony specyficzna, a z drugiej bardzo
      podobna do pracy w wielu innych instytucjach - nie można z siebie
      robić męczennika, nie można dać się skorumpować, trzeba tak żyć by
      móc codziennie spojrzeć na swoją twarz w lustrze bez lęku czy
      obrzydzenia.
      • bas-122 Re: Lojalność. 11.10.09, 18:46
        Dziękuję mist3. Napisałaś wiele cennych rad. Nie są one mi obce. Jeśli chodzi o
        "mój" problem, próbowałam rozmawiać z koleżanką. Zapytałam nawet dlaczego nie
        prosiła dyrektora o zwolnienie z tego obowiązku, odpowiedziała "Bo ja tak lubię
        z tobą być" i jawnie przyznaje, że myśli o czymś zupełnie innym. Jak można w
        takiej sytuacji oczekiwać, że będzie z czego wyciągać wnioski?
        • mist3 Re: Lojalność. 11.10.09, 20:00
          skoro próbowałaś, a dorosła osoba nie umie z tego wyciągnąć
          wniosków - to jej problem, a nie twój. zrób co do ciebie należy i
          tyle. Na pytanie dyrektora przedstaw wyniki twojej pracy i już. Może
          koleżanka przestanie 'lubić z tobą być' (świetny tekst by wprawić w
          poczucie winy osobę, która winna czuć się nie powinna), ale
          przynajmniej ty nie będziesz odwalać roboty za innych.
          • shiva772 Re: Lojalność. 11.10.09, 20:43
            Na następnym spotkaniu powiedz im co o tym myślisz a jeżeli nie
            zareagują to przedstaw sytuacje dyrektorowi - traktują Cię jak
            jelenia. No ja bym sie nie dała.
            • bas-122 Re: Lojalność. 22.10.09, 16:27
              Nie zareagowały. Nic się nie zmieniło.
              To są przecież moje koleżanki...
              • shiva772 Re: Lojalność. 22.10.09, 20:48
                Koleżanki ale traktują Cię jak jelenia :) Zupełna paranoja - są
                pewne, że nie powiesz dyrektorowi. I pewnie tego nie zrobisz. Znają
                Cię na wylot.
                • mist3 Re: Lojalność. 23.10.09, 21:01
                  skoro są twoimi koleżankami to powinny tak się zachowywać, a nie jak
                  pasożyty, które znalazły naiwną.
                  Naprawdę Cię rozumiem - moja pierwsza naprawdę poważna scysja
                  dotyczyła rozmowy z koleżanką, która usiłowała na mnie wymusić
                  lepszą ocenę dla swojego syna. Nie udało jej się to i w związku z
                  tym obraziła się na mnie ona oraz jej 'przyjaciółki'. Było naprawde
                  ciężko wchodzić do pokoju nauczycielskiego, kiedy one tam siedziały,
                  słuchać komentarzy pod swoim adresem. Ale jakoś to przeżyłam -
                  dzięki wsparciu rodziny (bo praca to tylko praca) oraz tych paru
                  znajomych, którzy nie bali się nadal ze mną przyjaźnić mimo
                  obstrukcji ze strony starszych koleżanek.
                  Teraz po paru latach stosunki mamy całkiem dobre - przyjaźni z tego
                  na pewno nie bedzie ale nie ma też lodowatej wrogości. Zyskałam
                  wiele - świadomość, że mam paru przyjaciół oraz zero nacisków w/s
                  podwyższania ocen w innych sytuacjach.
    • bas-122 Finał 17.11.09, 04:30
      Właściwie wszystko skończyło się pomyślnie dla wszystkich.W finale, trochę
      poszarpanych nerwów, straconego czasu, łzy, poważna rozmowa w 3 pary oczu i
      wreszcie wykonana praca, a i łuski, które mi spadły z powiek. Jesteśmy dalej
      koleżankami z pracy i tylko z pracy, bo ja inaczej już nie potrafię. Zachowuję
      dystans do koleżanek. W całej sprawie mój dyrektor zyskał wg mnie sporego
      "plusa". I myślę, że w oczach koleżanek też.
      Życie toczy się dalej.
      • shiva772 Re: Finał 17.11.09, 09:35
        No i dobrze, atmosfera czysta, powodzenia!
    • bas-122 Re: Lojalność. 19.11.09, 13:56
      Dziękuję wszystkim, którzy zabrali głos w mojej sprawie. Przede wszystkim
      dziękuję za wszystkie porady i wskazówki. Samo Wasze odezwanie się na forum,
      było dla mnie pokrzepieniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka