Dodaj do ulubionych

ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy

26.08.06, 17:17
Nie kupujcie wózków na Szajnochy 6.
Własciciel hurtowni robi problemy z reklamacjami. Kupilam wozek w marcu a juz
dwie reklamacje zlozylam.
Za drugim razem chcial mi naprawic ale odplatnie poniewaz stwierdzil, ze
zepsuta raczka to efekt uzywania zbyt duzej sily przy podjzdzaniu na
krawezniki. Pokazal mi, ze nie wolno naciskac na raczke przy podjezdzaniu na
kraweznik. Jego zdaniem powinnam noga na kolo naciskac i wozek na swoj bok
brac i w ten sposob krawezniki pokonywac!!!
Oczywiscie nie przyjelam takiego tlumaczenia i zadzwonilam do producenta
wozka. Producent stwierdzil, ze bez problemu i za darmo naprawi ta usterke.
Jakie bylo moje zdziwienie, gdy dzis- przy odbiorze naprawionego wozka
musialam zaplacic 15 zlotych. To byly koszty jakie wlasciciel hurtowni
policzyl za to, ze przyslal do mnie 1 list polecony i raz zadzwonil do mnie
na stacjonarny telefon. Zarowno list jak i telefon informowaly mnie, ze wozek
jest naprawiony i ze juz go moge odebrac...
Dodam jeszcze jedno. Wlasciciel woli nie wysylac zepsutych wozkow do
producenta (woli wciskac ciemnote, ze usterka wynika z winy uzytkownika)
poniewaz obawia sie, ze producent obciazy go kosztami przesylki wozka..
Obserwuj wątek
    • ola_pooh Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 26.08.06, 20:04
      brak mi słów!! a razem z mężem oglądaliśmy tam wózki przed zakupem! jednak - i
      widać na szczęście - kupiliśmy na fordońskiej!
      dzięki za takie opinie i oceny!!
      • rafka44 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 26.08.06, 20:48
        Witam,
        pracuję w hurtowni z art. dziecięcymi w Zielonej Górze, to o czym Pani pisze
        jest nie do pomyślenia. Naprawdę bardzo dziwna sytuacja. U nas nie robimy
        zadnych problemów z tytułu reklamacji, -więcej uwagi klientów o artykułach i ich
        awaryjności skrupulatnie wykorzystujemy przy doradzaniu kleintowi jaki wózek czy
        fotelik powinien wybrać - a to z kolei zaoszczędza nam kolejnych rozczarowanych
        klientów. Dziwi mnie fakt obarczania klientów kosztami yyy rozmowy telefonicznej
        ? to jakaś bzdura. Gość chyba ma jakąś dziurę budrzetową (hahaha) lub poprostu
        nie ma wstydu.
        Serwis wózków zakupionych na miejscu w hurtownii wyglada tak, że przyjmujemy
        wózek wysyłamy, wraca po kilku (nie kilkunastu) dniach i klient go sobie odbiera
        - bez żadnych kosztów. Jesli jakąs usterkę jesteśmy naprawić na miejscu bez
        dodatkowych części to poprostu to robimy. Każda szanująca się firma zawsze
        zwraca części do wózków, ktore naprawiono bezpośrednio w miejscu zakupu więc sam
        sklep czy hurtownia nie ponosi z tego tytułu straty.
        W przypadku towaru zakupionego przez internet klient pokrywa koszty przesyłki
        towaru do naszego sklepu - nie płaci za samą naprawę i nie płaci za informację,
        że wózeczek czy coś innego zostało naprawione.
        Wyrazy współczucia i może nie z powodu samego zakupu wózeczka, bo i te nawet
        najlepsze czasami się psują ale z powodu niepotrzebnych nerwów - tych niestety
        nie można oddać na gwarancję.
        Pozdrawiam
        Sylwia
        • aga2922 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 26.08.06, 21:19
          No fakt. Szkoda nerwów. Nawet byłam w tej sprawie w Panstwowej Inspekcji
          Handlowej. Tam powiedziano mi, ze znają tego właściciela hurtowni ze złej
          strony. Odmawia on udziału w Polubownych Sądach Konsumenckich. Mozna go zatem
          pozwac jedynie do sądu powszechnego (ale trzeba co najmniej rok na rozprawę
          czekać).
          Też uważam, ze niesłusznie poniosłam opłatę za rozmowę i list. Jesli on taki
          skrupulatny to powinien też mi zwrócić koszty mojej rozmowy z producentem.
          Nawiasem mówiąc- gdybym sama do producenta nie zadzwoniła to jeszcze bym
          musiała ponieść koszty naprawy tego wózka. Zresztą to jest paranoja, ze ja
          musiałam się sama z producentem kontaktować i go prosic o naprawę wózka w
          ramach gwarancji. Pewnie właściciel hurtowni nie zrobił tego bo żal mu było na
          telefon.
        • ela-e22 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 26.08.06, 21:30
          Dziwne zwyczaje panują w obydwu hurtowniach. Jedna bierze pieniądze za
          wszystko, druga każe pokrywać koszty wysyłki. Mam kolejny wózek i po raz
          pierwszy mam doczynienia z obarczaniem klienta kosztami związanymi z naprawą
          gwarancyjną. Reklamowałam już Bebecara i Voyagera Deltim i nie ponosiłam
          żadnych kosztów wysyłki , wszystko odbywało się za pośrednictwem kuriera
          związanego umową z danym serwisem. To samo jest z serwisem Jane i Bebe Confort,
          dowiadywałam się gdyż na obecną chwilę mam wózki tych marek. Rozumiem , jeżeli
          będę miała ponieść koszty naprawy pogwarancyjnej( wówczas zgodzę się także na
          koszty wysyłki) , a także naprawy wynikające ze złego użytkowania wózka czy
          temu podobne.
          Jeżeli Wasz wózek wymaga naprawy , radzę kontaktować się bezpośrednio z
          serwisem danej firmy i z nimi ustalać warunki naprawy gwarancyjnej. Raz
          reklamowałam Bebecara przez sklep i ponad dwa tygodnie byłam bez wózka z winy
          sklepu.
          • rafka44 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 26.08.06, 22:12
            Wszystko Ok w tym co Pani napisała. Ale jak sama Pani twierdzi swoje nie
            odpłatne serwisy gwarancyjne załatwia Pani bezpośrednio u producenta. Wszystko
            zalezy od ustaleń między klientem a sklepem i serwisem. Kiedy klient INTERNETOWY
            dzwoni do hurtowni zgłasza problem - my nie potrafimy ocenić przez telefon czy
            taka usterka miesci się w granicach reklamacji czy tez jest spowodowana np.
            niewłaściwym uzytkowaniem wózka. Nie uwazam, że pobieranie opłaty za przekaz
            paczki jest dziwnym zwyczajem. Nie próbuje się w ten sposób nabijać klienta w
            butelkę - to sa koszty przesyłki tylko w jedna stronę - dobrym kurierem to koszt
            około 15-20zł więc nie róbmy scen. Kiedy jest to mozliwe zgłaszamy producentowi
            problem i prosimy klienta o nadanie paczki do producenta i tu może zaistnieć
            sytuacja o jakiej Pani wspomina tzn odbiera paczke kurier firmy związanej
            bezposrednio z producentem. Zawsze wybiera się opcję najdogodniejszą dla
            klienta. Akurat w przypadku Pani wózeczków nie mieliśmy nigdy problemu z
            rekalamcjami ale jest cała masa producentów, importerów na których można się
            zwyczajnie "naciąć" - wystaczy przejrzec troszkę to forum i na pewno cos się
            znajdzie. I nie koniecznie zgodze sie z Panią z twierdzeniem, że opóźnienia w
            serwisie wózka wynikają tylko i wyłącznie z winy sklepu. Jest cała masa
            przyczyn, która może złożyć się na takie opóźnienia i wiem to po sobie. A to
            święto wolne, a to wypada weekend, jest problem ze spedytorem itd... W przypadku
            Bebecara niestety tak już jest (np. tako i implasta mamy w ciagu 3dni spowrotem
            u siebie).
            A co do zaprzątania głowy producentowi ... jak wyżej - producent przeważnie chce
            wiedzieć w którym sklepie Pani zakupiła wózek i musi dostarczyc Pani kartę
            gwarancyjną lub paragon z danego sklepu i wtedy przeważnie pada pytanie dlaczego
            reklamacja nie idzie przez sklep. Pytania pytaniami - kto pyta nie błądzi ;-) A
            w ostatecznym rozrachunku zawsze wszystko rozbija się o obsługę sklepu w którym
            robiła Pani zakupy, bo przecież gdyby była Pani 100% zadowolona, to nie
            musiałaby Pani wydzwaniać po producentach ... tylko sympatyczna Pani Kasia lub
            inny pracownik sklepu załatwiłby to za Panią.

            Rotfl :) swoją drogą głowa mi pęka. Wszyscy narzekaja na sklepy może ja
            ponarzekam na klientów ? Chyba tak naprawdę nikt nie zdaje sobie sprawy z tego
            jak cięzka jest praca z ludzmi w tym zawodzie i jak durnowate i idiotyczne
            pytania potrafia zadawać ludzie - typu czy sterylizowac wózek (patrz forum), czy
            prać wózek nowy ze sklepu (LOL!), czy kąpac dziecko w czapce (LOL2), czy 4
            miesięcznemu dziecku kupic wózek który jest przeznaczony dla dzieci od 8
            miesiąca - bo dziecko się mieści. Tragedia!
            • ela-e22 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 26.08.06, 22:33
              Droga Pani rafka44, ja nie pisałam i nie twierdzę ,że opóźnienia wynikają tylko
              i wyłącznie z winy sklepu. Ja tak miałam w jednym przypadku,więc nie mogę
              sprawy uogólniać, kolejny raz reklamując ten sam wózek nie korzystałam już z
              pomocy sprzedawcy, bo jak się okazało nie musiałam. Zdaję sobie również sprawę
              z tego ,że nie każda firma jednakowo traktuje swoich klientów jeżeli chodzi o
              sklepy , hurtownie czy serwisy.
              Koszt 15-20 zł to jest sporo, jeżeli mam płacić za czyjeś błędy czy niedbałość
              w wykonaniu. Skoro płacę za wózek 1,5 tys. zł czy więcej to wymagam od niego
              jakiegoś poziomu , skoro ten wózek zaczyna mi po kilku spacerach nawalać to
              dlaczego mam być obciążona za to dodatkowymi kosztami, naprawy tego co było
              wykonane nie tak jak należy.
              Jeżeli w karcie gwarancyjnej jest napisane , że serwis ma czas na naprawę np.
              do 14 dni ROBOCZYCH, to wiem co to znaczy.Ale gdy wózek leży w sklepie kilka
              dni zanim wyślą go do serwisu to jest to lekceważenie klienta.
              • rafka44 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 30.08.06, 16:12
                Witam,
                zgadzam się i nie pochwalam tego. Trafiają się wózki felerne i takie z wadami
                anwet najlepszemu producentowi - trudno, tak bywa - ale ma Pani całkowitą rację
                jeśli chodzi o obsługę. Powinno to być załatwiane od ręki i w sensownym czasie -
                moja hurtownia w uzasadnionych przypdkach wydaje towar zastępczy. A z paczkami
                jest tak, ze działamy najszybciej jak sie da. Najszybciej - czytaj uwzględniając
                spedytorów, dostawców i serwisy - bo jak wiadomo jedna firma, nie równa się
                drugiej. U jednych działa to bardzo sprawnie u innych mniej.
                A co do 15 zł - nie uogólniajmy - dowiedziałam się dokładnie jak jest u nas - i
                zawsze można dogadac się tak, żeby było dobrze dla obu stron. Opłaty sa
                pobierane przy serwisie pogwarancyjnym i przy tym kiedy wina nastapiła z winy
                klienta - np nie mył zalecanych do czyszczeenia części wózka. Opłata jest
                pobierana tylko w wypadku przysyłania towaru do naszej hurtowni jeśli chdozi o
                sklep internetowy, więc chyba nie ma sie o co kłucić prawda ?
                Pozdrawiam,
                Sylwia
              • monikn78 do ela-e-22 31.08.06, 09:25
                reprezentuje pani typową postawę klienta który uważa że skor zapłacił za coś
                nieco więcej niż spora część klientów to ma prawo rządać specjalnego
                traktowania. otóż wartosć towaru nie ma znaczenia przy składaniu reklamacji.
                równie dobrze mogłaby pani zapłacić za wózek 200zł lub 3000zł. sposób
                rozpatrywania reklamacji jest identyczny w obydwu przypadakach. zgadzam się z
                rafką44, że koszt przesłki (przy zakupie internetowym) spoczywa na kliencie.
                nawet najlepszy sprzedawca nie jest w stanie, telefonicznie stwierdzić czy jest
                to wada towaru czy też uszkodzenie mechaniczne. można by zasugerować np. zwrot
                poniesionych kosztów w sytuacji gdy towar byłby wadliwy. my postępujemy właśnie
                w ten sposób (choć to inna branża, sprzęt turystyczny). natomiast tak jak
                rafka44 napisała, jest to kwestia dogadania się z klientem.
                zgadzam się też, że klienci bywają różni. nie spotkałam jeszcze klienta, który
                z uśmiechem na ustach przyjął by odrzuconą reklamację. bez względu na to czy
                było to ewidentne uszkodzenie mechaniczne, czy też coś co reklamacji nie
                podlega (np. wygoda obuwia), klient zawsze jest gotowy do awantury o swoje
                rzekome prawa.
                jeśli chodzi o sprawę pani agnieszki to sprawa jest karygodna. zarówmo "dziwna"
                rada dotycząca użytkowania wózka (z tego co zrozumiałam nie zgodna z
                instrukcją) jak i to w jaki sposób potraktował ją sprzedawca. ja mam jedną
                zasadę, sposób rozpatrywania reklamacji, świadczy o poziomie firmy. sama omijam
                sklepy w których wiem, że są problemy z załatwianiem reklamacji. czasami wolę
                zapłacić więcej za towar, a mieć pewnosć, że sklep nie będzie robił problemu
                przy składaniu reklamacji niż skusić się na niższą cenę i walczyć ze sprzedawcą
                gdy coś się popsuje.
                pozdrawiam
              • dwar1 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 04.09.06, 09:43
                Może wypada już zabrac głos, gdyż postępowanie Pani, autorki tej dyskusji, nie
                jest do końca szczere. Nawet skłonny jestem to nazwac nieuczciwością, chociażby
                z tego względu, że Klientka posługuje się tylko i wyłącznie półprawdami
                wygodnymi dla siebie pomijając bardzo ważne i istotne fakty występujące w tej
                sprawie.
                Skoro już o tym mowa to rozpocznijmy od sposobu zgłoszenia przez w/w Panią
                reklamacji.
                Wyglądało to mniej więcej tak: wpada do hurtowni kobieta z wózkiem i wielkim
                krzykiem, pretensjami na wszystko i do wszystkich. Pracownik opowiadając mi o
                tym po paru godzinach od incydentu, dygotał ze zdenerwowania!
                Swoją drogą nie mam pojęcia, kto upoważnił tę Panią do takiego odnoszenia się
                do personelu sklepu. Z całą pewnością reklamacja nie jest żadnym uzasadnieniem.
                Po drugie, Klientka w sposób sobie właściwy, a więc nadal arogancki, żądała od
                razu zwrotu gotówki. Niestety, było to spowodowane brakiem wiedzy na temat
                przepisów reklamacyjnych, co się zdarza i klient ma do tego prawo. Tylko ta
                postawa...
                Dopiero po otrzymaniu od nas odmowy zwrotu gotówki Klientka udała się do PIH-u,
                gdzie poinstruowano ją o procedurach.
                Następna wizyta, tym razem męża Klientki, była spokojna i rzeczowa. Nie było
                mowy o zwrocie gotówki, ale o naprawie. Mogliśmy bardzo spokojnie porozmawiac i
                wyjaśnic wątpliwości.
                Kolejny pominięty szczegół - była to druga naprawa wózka, lecz nie to samo
                uszkodzenie – również kłania się brak wiedzy z zakresu przepisów.
                Już przy wstępnych oględzinach wózka widac było, ze uszkodzenia spowodowane są
                niewłaściwym użytkowaniem, dlatego też producent nie uznał tej naprawy jako
                reklamację. W odpowiedzi producent zamieścił uwagi o nie uznaniu reklamacji, o
                czym Klientka nawet nie wspomniała.
                Warto wspomniec, iż po dotarciu wózka do producenta otrzymałem telefon z
                serwisu, dlaczego wysłałem na reklamację wózek zniszczony przez klienta.
                Kolejne moje rozmowy spowodowały, że wózek naprawiono nie obciążając klienta
                kosztami naprawy i wysyłki – jakoś te rzeczy umykają uwadze Klientki.
                No i może ostatnia sprawa. Również uwadze Klientki umyka fakt, iż po naprawie
                zgłaszaliśmy telefonicznie możliwośc odbioru wózka. Nie odbierano go przez
                prawie 2 tygodnie licząc chyba na to, że nie wyślemy listu poleconego – zgodnie
                z przepisami. Jest to naprawdę dosyc perfidne. I może to spowodowało, że
                zachowanie wspomnianej Pani jest takie, a nie inne.
                Oczywiście, w przypadku reklamacji o żadnych kosztach Klienta nie ma mowy. Tu
                reklamacja nie została uznana, co należy jeszcze raz podkreślic.
                Mimo tego z reguły umarza się wszelkie koszty, jeśli producent naprawia
                nieodpłatnie.
                W tym wypadku nie zrobiliśmy tego tylko i wyłącznie z powodu zachowania
                Klientki, czemu chyba trudno się dziwic. Jak się teraz okazuje, było to jak
                najbardziej słuszne.
                Bardzo nas zdziwiła postawa Klientki.
                Mam nadzieję, że poznanie przez czytających obydwu stron pozwoli
                bardziej obiektywnie ocenic sytuację, jaka miała miejsce.

                Z poważaniem

                • alice_1 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 04.09.06, 19:40
                  dzien dobry,
                  tak sie sklada, iz znam ta klientke osobiscie od 14 lat. W ciagu tego czasu
                  NIGDY powtarzam NIGDY na nikogo nie krzyczala. To najspokojniejszy typ
                  osoboswosci jaki znam. Jezeli udalo sie panu ja tak zdenerwowac, ze az napisala
                  na forum tzn. ze musieliscie NIESAMOWICIE NIE FAIR PLAY postepowac. Akurat tak
                  sie sklada, iz osoboscie widzialam ten nieszczesny wozek, ktorym nawet pod
                  chodnik podjechac nie mozna. Moja biedna kolezanka unika przechodzenia na druga
                  strone, bo aby wozek tam przetransportowac trzeba praktycznie go podnosic by
                  nie uszkodzic. SUPER WYNALAZEK!!! Proponuje wpisac was do ksiegi Guinesa za
                  pomysl sprzedazy wozka, ktorym normalnie pod chodnik podjezdzac nie mozna.

                  WIECIE CO PROPONUJE ZNAJDZCIE SAMOCHOD, KTORYM NIE MOZNA POD GORKE JECHAC, LUB
                  KTORY SKRECAC NIE POTRAFI. TO SAMO DOTYCZY WOZKA- JEZELI WOZKIEM SIE NAZYWA
                  MUSI SPELNIAC WARUNKI TYPOWE DLA WOZKA, CZYLI WOZENIE W NIM DZIECKA.
                  WASZ WOZEK NIE SPELNIA TYCH WARUNKOW.

                  OSTRZEGAM TEZ INNYCH OD KUPOWANIA CZEGOKOLWIEK W TEJ HURTOWNI, GDZIE NIEUCZCIWY
                  SPRZEDAWCA PRACUJE.

                  Z powazaniem

                  Alice
                • mysza971 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 10.09.06, 19:53
                  Może wypada już zabrać głos, gdyż tak się składa, że również znam Panią piszącą
                  jako aga2922, jestem jej koleżanką jeszcze z czasów szkolnych. Jest mi
                  strasznie głupio i przykro, gdyż sama poleciłam jej tą hurtownie
                  Nie raz prowadziłam ten wózek będąc z Agą na spacerze, mało miejsca dla
                  dziecka, ciężko się prowadzi i te omijanie krawężników - ogólna porażka.
                  Sorki Aga za tą hurtownię i tego człowieka.
                  Teraz sama spodziewam się dziecka i wiem,że mimo iż do owej hurtowni mam dwa
                  kroki, to nie kupię tam ani jednej rzeczy.
                  Panie dwar1 postąpił Pan bardzo "mądrze" atakując niesłusznie tą klientkę
                  - po pierwsze dlatego, że większość koleżanek Pani Agnieszki jest w wieku
                  rozrodczym
                  - po drugie dlatego, bo większość z tych koleżanek (Pana potencjalnych
                  klientek) mieszka bardzo blisko Pana hurtowni.
                  Jednak nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, na pewno będzie Pan miał jeszcze
                  nie jednego klienta - w końcu co Panu po paru straconych klientkach, które
                  kupują pojedyncze rzeczy a nie hurtem
                  Na koniec życzę, żeby żaden klient nie był, aż tak "rozkrzyczany" jak Pani
                  Agnieszka

                  P.S.Aga i krzyk = świetny kawał. Gratuluję wyobraźni!!!
            • aga2922 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 26.08.06, 22:43
              otoz małe sprostowanie.
              Zepsuty wozek odnioslam do hurtowni. Wlasciciel hurtowni zadzwonil po kilku
              dniach, ze wozek nie zostal naprawiony i ze mam go odebrac.
              Po co byl mi nienaprawiony wozek?
              Zadzwonilam zatem do producenta wozka (do innego miasta) i spytalam dlaczego
              nie naprawili wozka. Producent nie wiedzial nic o tej reklamacji i powiedzial,
              zeby ten wozek przeslac do nich a oni go bezplatnie naprawia.
              Poszlam do hurtowni i powtorzylam wlascicielowi hurtowni slowa producenta.
              Wtedy zobowiazal sie do zalatwienia tej sprawy. NO i zalatwil..
              Tylko dlaczego musialam sama dzwonic do producenta? Nie mogl on tego zrobic?
              Czy zal mu na telefon bylo?
              • aneant Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 30.08.06, 21:56
                A my o tej samej hurtowni piszemy?? Raz reklamowałam i wszystko poszło ładnie
                sprawnie, i pani sympatyczna :) Miałam pierwszy wózek kupowany gdzieś w
                okolicach śródmieścia, to dopiero tam są problemy..
                Z tego co czytam, to w końcu sprawa została załatwiona. Bo właściwie o co
                chodzi, że musiała pani zapłacic za przesyłkę, czy za wolno, czy co? Ja
                niejedną rzecz w życiu reklamowałam, i w tej hurtnowni mi jakoś bezproblemowo
                poszło. I jak była koniecznośc to do siedziby producenta dzwonili, i wszystko
                było pięknie załatwione.
                Mnie ta opinia bynajmniej nie zrazi, bo jako stały klient wierzę własnemu
                pozytywnemu doświadczeniu z tą firmą.
                • aga2922 do aneant 30.08.06, 22:13
                  Chodzi o to, ze mi polecili bubel i ze zabronili naciskac na raczke przy
                  podjezdzaniu na krawezniki. Moze ktos zechcialby tak wspanialy i najnowszy
                  model wozka? Jest na gwarancji i z checia go sprzedam za polowe ceny, ktora za
                  niego dalam.
                  Jeszcze maja czelnosc mi wmawiac, ze to moja wina byla, ze na raczke
                  naciskalam. Uwazam, ze to nie moja wina bo nie robilam nic niezgodnego z
                  instrukcja a poza tym mnie przy zakupie "uprzejma i fachowa" obsluga nie
                  wspomniala mi o tym "szczegole".
                  To paranoja!!! Czy znacie kogos kto nie naciska na raczke przy podjezdzaniu na
                  krawezniki?
          • aga2922 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 26.08.06, 22:24
            Owszem zgadza się. Tyle tylko, ze na karcie gwarancyjnej nie ma wymienionych
            zadnych punktow serwisowych. Wszystkie naprawy powinien zatem załatwiać gwarant
            a jest nim producent wózka.
            Według właściciela hurtowni jest tak, ze do jego obowiązku nalezy ocena, czy
            usterka wynika z winy użytkownika. Jeśli nie jest to wina użytkownika to
            własciciel hurtowni wysyła wózek do producenta a producent go naprawia.
            Gdy jest to wina użytkownika a pomimo to właściciel wyśle wózek do producenta-
            to producent obciąża kosztami przesyłki WŁAŚCICIELA HURTOWNI. Z tego powodu
            właściciel hurtowni na wszelki używa formułki, ze usterka powstała z winy
            użytkownika i może być naprawiona jedynie odpłatnie.
            • rafka44 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 30.08.06, 16:15
              a co do Pani agi,
              również się zgadzam i osobiście żal mi ludzi, którym to z kolei żal 30 gr na
              telefon do producenta żeby coś załatwić dla "swojego" klienta. Sam pod soba
              dołki kopie i nie oszukujmy się takich nie utrzciwych (dobrze napisałam?) ludzi
              jest coraz więcej ;/ a będzie jeszcze gorzej.
              Pozdrawiam,
              Sylwia

              Ps. w karcie gwarancyjnej zawsze jest mowa o usterkach z winy kleinta i trzeba o
              tym poczytac zeby sie nei zblaznic przy producencie pozniej ale wiekszosc
              producentow woli zrobic serwis za darmo niz miec niezadowolonych uzytkownikow :)
              • aga2922 do rafka 44 31.08.06, 22:14
                Zgadzam sie, ze "wiekszosc producentow woli zrobic serwis za darmo niz miec
                niezadowolonych uzytkownikow"
                W moim przypadku po wstepnie odrzuconej reklamacji z hurtowni- sama do
                producenta (a zarazem serwisanta) zadzwonilam. Spytalam producenta: "dlaczego
                wlasciciel hurtowni upiera sie bym placila za naprawe wozka i mowi mi ze
                usterka wynika z mojej winy"? Producent powiedzial, ze nie ma najmniejszego
                problemu z bezplatna naprawa i prosil mnie bym powiedziala wlascicielowi
                hurtowni aby ten do nich wyslal wozek.
                Po odlozeniu sluchawki zadzwonilam do hurtowni by przekazac informacje od
                producenta. Jakies pol godziny pozniej pojechalam osobiscie na Szajnochy 6 a
                tam wlasciciel hurtowni zarzucil mi klamstwo. Powiedzial mi, ze niby dzwonil do
                producenta i ten sie wyparl mojego telefonu. To mnie strasznie zirytowalo.
                Przeciez ja mam dowody na to, ze dzwonilam. Producent mowil mi, ze maja
                wlasnego kuriera i nawet wymienil jego nazwe.
                Zreszta skoro producent rzekomo wyparl sie mojego telefonu- to dlaczego
                wlasciciel hurtowni raczyl mi przyjac ta reklamacje? Taki nagle dobroduszny sie
                stal?
                Przyjal ta reklamacje ale i tak z producentem sie nie skontaktowal. Napisal ta
                sama formulke co przy pierwszym podejsciu "usterka wynika z winy uzytkownika" i
                sam naprawil wozek (pozagwarancyjnie).
                Mysle, ze wlasciciel hurtowni ma na pieńku z producentem i nie chcą sobie
                wzajemnie "wchodzic w parade". Właściciel hurtowni nie chce wysylac
                producentowi zepsutych wozkow.
                Ta sympatyczna pani z hurtowni tlumaczyla mi, ze jesli wyślą wozek do
                producenta, (a producent stwierdzi, ze to wina uzytkownika) to producent
                obciąża hurtownie kosztami przesyłki. Dlatego wlasciciel hurtowni chcąc uniknąć
                ewentualnych wydatków- bez konsultacji z producentem (serwisem) woli wmawiac
                ludziom, ze to ich wina i rozpatrywac pozagwarancyjnie reklamacje i brac za to
                pieniadze.
                Na marginesie dodam, ze wozilam w tym wozku noworodka. Czy moglabym zatem
                niewiadomo jak szalec? Ale do właściciela hurtowni nie przemawiają żadne
                argumenty.

    • celinag Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 30.08.06, 21:42
      Wybitnie zaskoczyła mnie Pani ostra opinia. ja sama kupowałam już wiele razy
      dla córki na Szajnochy, i jestem zarówno z towaru jak i z obsługi bardzo
      zadowolona. Państwo którzy mnie obsługiwali byli bardzo cierpliwi i fachowo
      potrafili mi doradzic, co nie wszędzie się zdarza, no i w porównaniu z kilkoma
      sklepami do których wcześniej zaglądałam jest tam dużo taniej.
      • aga2922 do celinag 30.08.06, 21:59
        zgadzam sie. Obsluga jest swietna dlatego nawet innym polecalam ta hurtownie.
        Pani mi zachwalala ten wozek najlepiej jak potrafila. Mogla tylko od razu
        powiedziec, ze nie wolno naciskac na raczke przy podjezdzaniu na krawezniki.

        Potem jak zglosilam do reklamacji usterke raczki- to wlasciciel hurtowni
        robil "szkolenie" i kazal mi noga na kolo naciskac i wozek na siebie brac!!
        Gdyby mi ta pani od razu to powiedziala, to oczywiscie wozka bym nie kupila.

        Wlasciciel hurtowni twierdzil, ze pani widocznie mi tego nie powiedziala bo
        widocznie bylo duzo klientow (a bylam jedyna klientka). Stad moje rozczarowanie
        bo wydaje mi sie, ze celowo mi o tym nie powiedzieli.
        Poza tym, jak juz wczesniej pisalam bylam w Panstwowej Inspekcji Handlowej
        zlozyc zazalenie. Tam uslyszalam, ze wlasciciel tej hurtowni nie reaguje na
        wezwania na Polubowne Sady Konsumenckie dlatego czuje sie pewnie i bezkarnie.
        • celinag Re: do celinag 31.08.06, 15:54
          Wie Pani, to pewnie nie celowo. Tyle razy już tam byłam z córką i ci ludzie nie
          wyglądają mi na takich, co by celowo coś takiego robili i tym samym tracili
          klientów. Widziałam ich przyjazne nastawienie do kupujących, i nie raz, nie
          dwa, ale za każdym razem. Ta pani mogła faktycznie zapomniec, co każdemu może
          się zdarzyc.
          • aga2922 Re: do celinag 31.08.06, 21:19
            To prosze sobie wyobrazic sytuacje w ktorej Pani sama sprzedaje wozek. Czy
            uprzedzi Pani o tym, ze nie wolno na raczke naciskac przy podjezdzaniu na
            krawezniki? Czy zrobi Pani szkolenie dla rodzicow- w jaki sposob maja pokonywac
            krawezniki? Jesli tak to czy jakas osoba po takiej "zachecie" kupilaby ten
            wozek? Mysle, ze jesli byliby tacy uczciwi to ani jednego wozka by nie
            sprzedali.
            Dlatego uwazam, ze celowo pomineli tą informacje i pewnie nadal ją pomijają.
            • celinag Re: do celinag 01.09.06, 11:07
              A jaki to był wózek? Słyszałam o kilku modelach, w których nie powinno się
              naciskac na rączkę przy podjazdach, bo może to ją uszkodzic. Takie wózki z
              pewnością są na rynku i mnie by to nie zniechęciło do zakupu, bo wiem że tak w
              rzeczywistości jest. Sama nawet zastanawiałam się nad kupnem takiego, ale
              ostatecznie nie kupiłam bo był trochę za ciężki. Pani by to najwidoczniej
              przeszkadzało i nie kupiłaby Pani wózka, ale o zastosowaniach wykorzystanych w
              wózku powinna miec pani raczej pretensje do producenta, bo to oni to wymyślili.
    • civic2 Re: ostrzezenie o wozkach z hurtowni w Bydgoszczy 31.08.06, 11:02
      witam wszystkich użytkowników forum tak sie składa że jestem przedstawicielem
      handlowym i nie raz miałem przyjemność a własciwie nieprzyjemność spotkania
      się z ludżmi z tej hurtowni tak jak wyżej napisano nie polecam tej hurtowni
      nie daleko tej hurtowni jest ul miła jest tam super obsługa i reklamacje
      2wszelkiego typu załatwiane są na bierząco jak sie da jak najlepiej dla
      klienta nie jest to oczywiscie reklama a stwierdzony fakt
      • bruno58 sam prowadze sklep 31.08.06, 16:52
        Witam.
        jestem właścicielem sklepu z Grudziądza i zaopatruję się w towar właśnie na
        szajnochy.
        Z tego co mi podpowiada doświadczenie, to w takich sprawach jaką pani
        przedstawiła konieczne jest wysłuchanie obu stron, poznanie obu punktów
        widzenia, żeby obiektywnie spojrzeć na całą sprawę. Bardzo wątpię, żeby problem
        rysował się tak dramatycznie jak pani to pokazała, obarczając całą winą
        właścicieli. Jestem w stu procentach pewien, że wina leży po obu stronach. zbyt
        długo pracuję w swoim zawodzie - 19 lat - żeby w to wątpić.
        Również "z autopsji" wiem, że klienci nadużywają swojego prawa do
        uczestniczenia w Sądach Konsumenckich, bo niewiele ich to kosztuje pieniędzy i
        czasu. z kolei sprzedawcy starają się tych sądów unikać, bo zazwyczaj nie mają
        na to po prostu czasu.
        pozwolę sobie wyrazić zdanie, że takie opisywanie na forum bez możliwości
        obrony drugiej strony, jest najzwyczajniej nie w porządku. Trzeba poznać opinię
        obu stron, żeby dojść do sensownych wniosków.
        • aga2922 Re: sam prowadze sklep 31.08.06, 22:22
          Mam do wlasciciela hurtowni zal za to, ze bezczelnie mi wmawia, ze to moja, ze
          naciskalam na raczke przy podjezdzaniu na krawezniki. Czy to rzeczywiscie
          jakies przestępstwo?
          Mam jeszcze inne powody by nie miec do niego zaufania (pisalam o tym do rafki).
          • bruno58 Re: sam prowadze sklep 01.09.06, 10:16
            Pani się to zdarzyło - rozumiem. Jednak z tego co czytam z powyższych
            wypowiedzi, to duzo osób jest zadowolonych z obsługi. Dlatego nie mogę
            zrozumieć takiego szumu wokół tej sprawy. Tak jakby Pani urażona duma kazała
            Pani opisac firmę z jak najgorszej strony. Pani to i tak nic nie pomoże, bo w
            taki sposób spraw się nie załatwia. Ludzie, którzy wchodzą na to forum z reguły
            przyswajają to, co jest napisane. Tym samym poznają przebieg sprawy tylko i
            wyłącznie z Pani perspektywy. I nie jest to obiektywne opisanie zdarzeń, co
            może niesłusznie zaszkodzić opisywanej firmie. Mam nadzieję, że ludzie jeszcze
            są zdolni kierować się własnym doświadczenem, a nie zawierzać zasłyszanym
            jednostronnym opiniom.
            • aga2922 Do DWAR- KONIECZNIE PRZECZYTAJCIE- FAJNE!!! 07.09.06, 01:48

              SZANOWNY PANIE WLASCICIELU HURTOWNI…

              Widze, ze lubi Pan wchodzic w szczegóły i zarzuca mi Pan nieprecyzyjne
              przedstawienie faktow.
              Skoro tak, to pozwole sobie w punktach zacytowac Pańskie wypowiedzi i
              precyzyjnie je sprostowac:
              1)„wpada do hurtowni kobieta z wozkiem i wielkim krzykiem, pretensjami na
              wszystko i do wszystkich”:
              - nie „wpadlam” tylko kulturalnie weszłam i nie bylam sama tylko z mezem
              (rozumiem, ze Pan napisal „wpada” bo to groźniej brzmi)

              - „wielkim krzykiem, pretensjami na wszystko i do wszystkich”:
              Nawet na moment glosu nie podniosłam na tego Bogu ducha winnego młodego
              pracownika, który z wielka precyzja wykonuje Pańskie wytyczne.. (mysle, ze
              należy mu się jakas nagroda lub podwyzka).
              Jako klientka, która nie jedna rzecz zakupila w tej hurtowni i nawet innym
              wczesniej ja polecala nie miałam zlych intencji, poza zwykłym zgłoszeniem
              reklamacji.. Bylam przekonana, ze jeśli wozek nie spelnia moich oczekiwan
              jakosciowych to mam prawo mieć pretensje i oczekiwania w stosunku do PRODUCENTA
              i wyrazic je na pismie. Poprosiłam Pańskiego pracownika aby zaadresowane pismo
              do PRODUCENTA (nie do Pana) wyslal wraz ze zgłoszeniem reklamacyjnym do
              PRODUCENTA.
              Tym samym nie miałam pretensji „na wszystko i do wszystkich.”
              2) ”Pracownik po paru godzinach dygotal ze zdenerwowania”
              Z Pana pracownikiem rozmawiałam grzecznie i rzeczowo. Odmówiłam mu podpisania
              deklaracji, ze poniosę koszty naprawy w razie gdy stwierdzona będzie moja wina.
              Powiedziałam, ze nie czuje się odpowiedzialna za ta usterke bo naciskanie na
              raczke przy podjeżdżaniu na krawężniki nie uwazam za przestępstwo (tym
              bardziej, ze przy zakupie wozka ta sympatyczna Pani nie uprzedzila o tym, ze
              nie można naciskac na raczke, a w instrukcji obsługi wozka tez o tym nie
              wspomniano).
              Dodalam, ze wozek, którego raczka psuje się od tego -nie zasluguje na miano
              wozka i dlatego zostal mi sprzedany towar „niezgodny z umowa” (definicja z
              ustawy). Pana pracownik tez uwaza, ze wozek powinien bez problemu podjeżdżać
              pod krawężniki.
              KTO PANA UPOWAŻNIŁ DO FAŁSZYWEGO OPISU MOJEJ OSOBY? PRZECIEZ PAN MNIE NAWET NA
              OCZY NIE WIDZIAŁ !!!
              3)„Klientka w sposób sobie właściwy, a więc nadal arogancki, żądała od razu
              zwrotu gotówki”.
              - uwaga!!!… Dla właściciela hurtowni pisemna forma ubiegania się o zwrot
              gotowki jest aroganckim sposobem!!! Oto „aroganckie” pismo do PRODUCENTA,
              które tam złożyłam:
              Informuję, że zakupiony przeze mnie w dniu (data) wózek (nazwa wózka) nie
              spełnia moich oczekiwań opartych na reklamie producenta.
              Po niedługim okresie użytkowania składam już drugą reklamację i po raz kolejny
              stwierdzam, że elementy mocujące wykonane są z kiepskiej jakości materiału,
              który przy normalnym użytkowaniu jest stale narażony na pęknięcia i
              wykrzywienia.
              Powyższe nie gwarantuje bezpiecznej, komfortowej i przyjemnej dla dziecka
              jazdy.
              Uważam, że nabyty przeze mnie wózek, z podanych wyżej względów nie odpowiada
              definicji zawartej w art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 27 lipca 2002 r. o
              szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej. W związku z powyższym odstępuję
              od umowy i wnioskuję o zwrot pieniędzy.

              4)„Dopiero po otrzymaniu od nas odmowy zwrotu gotowki Klientka udala się do PIH-
              u, gdzie poinstruowano ja o procedurach”.
              Dokladnie. Pokazałam tam kopię pisma, którą zostawilam w hurtowni. Wyjaśniły
              się moje wątpliwości odnosnie kwestii „niezgodności towaru z umowa”. Usłyszałam
              tez opinie PIH-u odnosnie Pańskiej hurtowni i zrozumiałam, ze z Panem nie ma
              sensu mediowac.
              5)„Następna wizyta, tym razem męża Klientki, była spokojna i rzeczowa. Nie było
              mowy o zwrocie gotówki tylko o naprawie. Mogliśmy bardzo spokojnie porozmawiać
              i wyjaśnić wątpliwości”.
              Hmm…Cieszy mnie, ze zostały wyjaśnione Pana wątpliwości bo mojego męża na pewno
              nie. Nadal nie wiemy dlaczego mąż sam musial dzwonic do producenta. Postanowil
              tam zadzwonic po tym, jak Pan zadecydowal, ze wozek będzie naprawiony
              odplatnie. Zadzwonil i poprosil o wyjaśnienie dlaczego musimy placic za
              naprawe. Ku naszemu zdziwieniu producent obiecal, ze jeśli tylko Pan wysle tam
              wozek, to BEZ PROBLEMU będzie on bezpłatnie naprawiony.
              Po tej rozmowie maz zatelefonowal do Pana i podal Panu numer pod który dzwonil
              (dziwne dlaczego musial go Panu podawac- moim zdaniem świadczy to o tym, ze nie
              poinformowal Pan producenta o tej reklamacji, tylko na kolanie wypisal
              formulke, ze usterka wynika z naszej winy i ze naprawa będzie odplatna).
              Jakies pol godziny pozniej maz udal się do Pana a Pan powiedział, ze producent
              wyparl się telefonu meza. Czy w tej sytuacji uwaza Pan siebie za osobe godna
              zaufania?
              Czy Pan sugeruje, ze maz kłamał? Po co mialby kłamać? Przeciez dzwonil we
              wlasnym interesie. Poza tym producent poinformowal, ze ma wlasnego kuriera (i
              podal jego nazwe). Mamy nawet biling telefoniczny z tym polaczeniem.
              Skoro się według Pana- wyparl telefonu to dlaczego raczyl Pan ponownie rozważyć
              reklamacje (tym razem bezpłatnie)? Taki nagle dobroduszny Pan się zrobil? Nawet
              nie dal Pan do podpisania mezowi kwitu, ze poniesie on koszty ewentualnej
              naprawy (tego kwitu co Pana pracownik mi dawal wczesniej do podpisania).
              6)„Była to druga naprawa wozka, lecz nie to samo uszkodzenie”
              Tez uszkodzeniu ulegly elementy mocujące (tylko najpierw bude, potem raczki).

              7)„W odpowiedzi producent zamieścił uwagi o nie uznaniu reklamacji o czym
              Klientka nawet nie wpomniala”

              Ani na karcie gwarancyjnej, ani na zgłoszeniu reklamacyjnym nie ma zadnych uwag
              producenta (ani innego serwisanta). Nie ma zadnych jego pieczatek, zadnych jego
              podpisow.
              No chyba, ze sympatycznym atramentem napisane.
              8) „Kolejne moje rozmowy spowodowaly, ze wozek naprawiono nie obciążając
              klienta kosztami naprawy i wysylki- jakos te rzeczy umykaja uwadze Klientki”.
              Kolejne rozmowy… Hmm.. Dobre sobie.. – wyjaśnienie w punkcie 5.
              9) Również klientce umyka fakt, iż po naprawie zgłaszaliśmy telefonicznie
              możliwość odbioru wozka. Nie odbierano go przez 2 tygodnie licząc chyba na to,
              ze nie wyślemy listu poleconego- zgodnie z przepisami. Jest to naprawde dosc
              perfidne.”
              Acha… Wczesniej Pan kilkakrotnie mi zarzucal nieznajomość przepisow. Teraz
              sugeruje Pan, ze jednak znam przepisy. Hmmm
              Co mnie jakies Pana polecone obchodza?
              10) „Mimo tego z reguly umarza się wszelkie koszty, jeżeli producent naprawia
              nieodpłatnie”.
              Zdanie pozbawione jest sensu logicznego.

              11) „W tym wypadku nie zrobiliśmy tego tylko i wyłącznie z powodu zachowania
              Klientki, czemu chyba trudno się dziwic. Jak się okazuje, było to jak
              najbardziej słuszne”.
              Bardzo słusznie. Popieram. Nie ma co żałować takiej klientki, która nawet nie
              umie podjeżdżać pod krawężniki. Nie dosc, ze przychodzi potem z reklamacja,
              pracownik przez nia przez kilka godzin dygocze, to jeszcze na koniec
              opowiadanie pisze w internecie.
              Jak najbardziej słusznie pobral Pan od mojego meza 15 zlotych. Przeciez
              wykosztowal się Pan na jeden telefon stacjonarny i list polecony!
              Na koniec pytanie honorowe. Jeśli Pan tak dokladnie się rozlicza ze wszelkich
              kosztow- to kiedy zamierza Pan zwrocic nam za rozmowe z producentem?
              Z poważaniem
              Była klientka i były klient.









            • mysza971 Re: sam prowadze sklep 10.09.06, 22:41
              Bruno skoro prowadzisz sklep to dlaczego czytasz hurtem? tzn głównie nagłówki,
              a resztę pobieznie, a może wybiórczo?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka