magiarella1
09.11.07, 20:07
Hej, korzystalam z Waszych opinii przed zakupem drugiego wozka i
bardzo za te opinie dziekuje.
dziele sie swoim doswiadczeniem jesli chodzi o wybor wozka tanszego
Deltim Voyager i drozszego Emmaljunga Cerox. Mam nadzieje, ze opinia
ta rowniez komus pomoze w wyborze wozka.
Wybierajac wozek spodobala mi sie Emmaljunga Cerox tyle, ze cena nie
nalezala do najnizszych a ja nie jestem osoba laszczaca sie na
najmodniejsza marke w zwiazku z tym posprawdzalam sobie inne wozki i
doszlam do wniosku, ze troche wytanie i kupie Deltim Voyager, ktory
ma mniej wiecej te same funkcje co Emmaljunga, jest krajowa
produkcja (pewnie dlatego tylko tansza), ze jest rownie dobry i o
polowe tanszy!
No i kupilam. Na poczatku nawet mi sie podobal. W zachwyt jakos nie
wpadlam ale tez odrazu nie wpadlam w rozpacz.
1 usterka: porwala mi sie prawie natychmiast ta otoczka z pianki na
raczce i zostalam z golym metalem
2 usterka to fatalnie skrzypiace kola na kazdym zakrecie (mowie Wam
czysty obciach)
3 defekt to skretnosc tego wozka - nie istnieje, zakrety bierze po
wieeeelkim luku a zeby ostro skrecic nalezy podbic przednie kola i
odbywa sie to wysilkiem i ramion i nawet miesni brzucha, trzeba
naciskac calym ciezarem ciala. po kilku spacerach stwierdzilam, ze
nie jest taki super i w myslach nazywalam go grzmotem.
4 defekt to amortyzacja, wzielam swojego maluszka na pierwszy spacer
(niestety wokol mnie piachy i kamienie) i co malo mu sie glowa nie
urwala, ale myslalam, ze tak ma byc.... i pewnie lepiej byc nie moze!
Ale... bylam cierpliwa, trafilo mnie dopiero, kiedy spotkalam sie ze
swoja kolezanka, ktora ma Emmaljunge. Poprowadzilam jej wozek i
poczulam ROZNICE. byla z nami nastolatka, ktora w pewnym momencie
stwierdzila, ze chce pchac tylko Emmaljunge, bo moim jest ciezko (no
wiecie jak sie poczulam, jak ktos mi powiedzial, ze mojego synusia
nie bedzie pchal...).
Po 5 miesiacach doszlam do kresu wytrzymalosci i juz myslalam o
rytualnym spaleniu tego grzmota, nie patrzac na straty finansowe
kupilam Emmaljunge. Powiem szczerze, ze obawialam sie, ze roznica
nie bedzie znowu taka wielka a ja wlasnie wydalam dwa razy wiecej i
mam Deltima, ktorego nie wiem jak sprzedam i za ile i ze tyle strace.
Kochane! Moj wniosek jest jeden: nie ma nawet co porownywac tych
dwoch wozkow: KOCHAM EMMALJUNGE! Jesli Was dziewczyny stac to nie
myslcie, zeby wytanic, nie myslcie, ze to glupota tyle wydac na
wozek - NAPRAWDE WARTO! Powiem wiecej, jesli Was nie stac kupcie
uzywana Emmaljunge i napewno bedzie lepsza niz nowy Deltim!
Czytalam wiele na forum na temat tego wozka i po kilkumiesiecznym
jezdzieniu Deltimem wypunktuje czym sie roznia:
1. SKRETNOSC - W Deltimie nie istnieje, jest ciezkim topornym
grzmotem. Emmaljunga jesli dziecko w spacerowce jedzie przodem do
kierunku jazdy jest doskonala, skreca sie jedna reka i to w miejscu,
bo przednie kola podbija sie bez wysilku! Troche gorzej jest kiedy
dziecko jedzie tylem do kierunku jazdu, bo jego ciezar znajduje sie
z przodu ALE i tak ta skretnosc jest 10 razy lepsza niz Deltima!!!!
2. AMORTYZACJA - Deltim jest super twardy, trzesie dzieciakiem na
wybojach i lepetynka dzieciakowi podskakuje we wszystkie strony!!!
Emmaljunga jedzie miekko, nie umiem tego wytlumaczyuc ale tak, ze
maluszek nie podskakuje ale sie buja.
3. WSZELKIE ROZKLADANE CZESCI - skladanie i rozkladanie budki,
przelozenie raczki, zmiana polozenia siedziska, skladanie wozka - W
Deltimie trzeba uzyc sily i sie naszarpac, oraz budka rozklada sie z
takim glosnym klikaniem, ze dziecko sie budzi. Emmaljunga wszystkie
te manewry wykonuje po cichutku i leciutko. Jedynie zmiane wysokosci
raczki oceniam na identyczna
4. KOSZ NA ZAKUPY - pomimo tego, ze kosz w obydwu wozkach jest
mniej wiecej tej samej wielkosci to w Deltimie niczego nie mozna
wepchnac, bo szpara miedzy koszem a siedziskiem jest waska i
wszedzie pelno jakis paskow, w w Emmaljundze jedna scianka jest
skladana wiec wsuniecie zakupow odbywa sie super latwo, potem
scianke sie stawia do pionu i nic nie wylatuje.
5. KOLA - na poczatku chcialam tylko pompowane jakie ma Deltim,
teraz jezdze na piankowych, sa szersze i wydaja sie lzejsze, nie
zakopuja sie oraz zadne kamieni im nie straszne
6. OGOLNA WYGODA - siedzisko w Deltimie to po prostu decha obszyta
materialem, jak dzieciaczek jest maly lata po tym siedzisku w kazda
strone, trzeba go obkladac kocykiem. Tapicerka w Emmaljundze jest
super mieciutka, gorna czesc obszyta jest poduszkami i dzidzia jest
otulona i jej wygodnie i jest SUPER.
7. KIESZENIE , MOSKITERIERA, POKROWIEC - Deltim nie ma zadnych
kieszonek oprocz kosza, moskiteriera jest oddzielnym elementem. W
Emmaljundze mamy trzy fajne kieszonki w budzie na drobiazgi a
wiadomo drobiazgow mamy zawsze pod dostatkiem :-) moskiteriera jest
przyszyta do budy na stale i schowana pod suwakiem - nie ma wiec
bolu z tym, ze sie jej zapomni, ze trzeba ja gdzies zawsze upychac,
posiada rowniez super prosty pokrowiec przeciwdeszczowy niby nic
specjalnego ale zaklada sie go bardzo szybciutko na wozek.
OGOLNE WRAZENIE! NIgdy wiecej nie wytanie na wozku. W Deltimie
unikalam spacerow jak moglam! teraz sie smieje, ze ide pojezdzic
sobie wozkiem a Malucha zabieram przy okazji na spacer!
troche dlugie mi wyszlo ale mam nadzieje, ze pomocne!
pozdrawiam!
magda