panna_migota
07.07.09, 13:01
X-lander XA
Wprawdzie inny niż ten, o który pytasza ale wiele rozwiązań jest
zapewne podobnych. Więc może moje uwagi Ci się przydadzą.
XA: Używam go od 11 miesięcy, co miesiąc odkrywam kolejne wady. By
ostrzec inne przyszłe mamy, które planują zakup tego wózka
postanowiłam podzielić się moimi uwagami.
Ogólne uwagi:- wózek nie jest przemyślany, wiele rozwiązań
jak uchwyty do składania rozkładania różnych części są tak
zaprojektowane, że jednej osobie trudno się nimi posługiwać
- co jakiś czas wózek zaczyna skręcać w jedną stronę, nam się
przydarzyło to już w 2 miesiącu używania wózka, pomogło nieco
posmarowanie kół smarem
Fotelik:- ma trudno składaną rączkę, uchwyt składa się tak,
że po obu stronach fotelika trzeba naciskać jednocześnie przesuwając
rączkę, tylko, że jak ma się zajęte ręce naciskaniem przycisków
zwalniających blokadę ustawienia rączki to przesuwanie samej roczki
jest trudne. Ja robię to brodą ;-) co jak się domyślacie jest mega
mało wygodne
- materiał fotelika to po prostu plastik, efekt jest taki, że
dziecko po 10 minutach jazdy ma spoconą głowę i mokre włosy, a nie
bardzo jest jak podłożyć np. pieluszkę tetrową, bo z fotelika
wychodzą przecież pasy, więc nie ma jak ich przeciągnąć przez
pieluszkę. Oczywiście można w niej zrobić dziury, ale nie o to
przecież chodzi
- rozmiar – fotelik jest do 13 kg, jednak już 9 miesięczne dziecko
ma bardzo duże problemy by się w nim zmieścić. A przyznam szczerze,
że nasz maluch należy raczej do średniaków. Ma bardzo zgięte nóżki i
ściśnięte ramiona – na dłuższą podróż odpada. Dlatego przed wyjazdem
na urlop zdecydowaliśmy się wymienić ten fotelik na stary, pożyczony
od siostry – i dobrze zrobiliśmy. Dziecko w końcu nie marudziło w
podróży, bo mógł sobie swobodnie ruszać nogami
Spacerówka:- problem z materiałem jest ten sam co w foteliku,
super sztuczny w wyniku czego jak dziecku się spoci głowa, to po
prostu jeździ głową po mokrej powierzchni
- ustawienie wózka jest fatalne, dziecko nawet w pozycji najbardziej
podniesionej siedzi przechylone do tyłu. Tyle, że 10 miesięczny
maluch jest bardzo zainteresowany światem wokół i ciągle się
podciąga do przodu. W efekcie dziecko „wisi” trzymając się roczkami
za przedni pałąk i ma ciągle napięte mięśnie pleców. Porażka!
- pojemnik pod wózkiem, przy gondoli jest OK., ale już przy
spacerówce jest bardzo mały. Spacerówka jest zawieszona nisko, i w
efekcie niewiele da się włożyć do pojemnika
- bardzo nieporęczne mocowanie parasolki (firmowa X-landera), mocuje
się ją na materiał za pomocą pokrętła i w sumie jak trzeba ją
przestawiać by słońce nie padało na dziecko to parasolka ciągle się
obluzowuje
- składanie spacerówki – niby łatwe, jednym ruchem, jak reklamuje
producent tyle, że nie dodaje, że by złożyć wózek trzeba mieć co
najmniej 3 ręce, ten sam problem co z uchwytem przy foteliku. Super
niewygodne.
Czy wózek ma jakieś zalety? Tak: nie mam uwag do gondoli. Ponadto
duże koła są funkcjonalne i sprawdzają się w nierównym terenie.
Wózki mają też fajny design i kolorystykę.
Niestety jak każda kobieta pokierowałam się trochę wyglądem wózka,
a nie jego użytecznością. Co pokutuje codziennie Bo wściekam się
na różne niedogodności i nieprzemyślane rozwiązania, które
utrudniają życie.
Szkoda tylko, że o tych wszystkich rzeczach nie piszą w magazynach o
dzieciach gdy robią przegląd rynku i piszą o wadach i zaletach
konkretnych modeli. Z reguły potrafią tylko zachwalać wózki
producentów, którzy się reklamują.
Trzeba było poczytać fora :-) ale teraz to już trochę za późno.
Tymczasem nie pozostaje mi nic innego jak używać znienawidzony X-
lander