Dodaj do ulubionych

Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie

14.01.05, 06:25
Mam kolezanke w Calgary, chora na schizofrenie. Jest sama, bez rodziny, zyje
z zasilku, rodzina w Polsce kontaktuje sie z nia telefonicznie, ale nic nie
robi, aby jej pomoc. Z bardzo dziwnych rozmow telefonicznych z nia zdazylam
sie zorientowac, ze leczona jest ambulatoryjnie. Dostaje tabletki, ktorych
nie zazywa, bo twierdzi, ze jej szkodza. Trwa to juz pare lat. Bez przewrwy
ma omamy sluchowe, twierdzi, ze steruja nia jacys agenci i kaza jej robic
przerozne rzeczy.
Ostatnio zmusili ja do brania 4 razy wiekszej dawki tabletek nasennych niz
dozwolona dawka. Chodzi nieprzytomna, ledwo kontaktuje, trudno sie z nia
porozumiec. Co bedzie, jezeli te glosy kaza jej kogos zabic, w jednej z
rozmow cos o tym wspomniala.
To jest przerazajace. Dlaczego takich ludzi nie leczy sie w szpitalu, tylko
zostawia samych sobie. Czy trzeba czekac az dojdzie do tragedii. W jaki
sposob mozna takim ludziom pomoc?
Moze ktos z Was zetknal sie z podobnym przypadkiem.
Pozdrawiam.
Malgorzata z Vancouver


Obserwuj wątek
    • marekd65 Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 14.01.05, 10:19
      Na całym świecie zmienia sie model leczenia ze szpitalnego na ambulatoryjne
      (czyli z zamkniętego na przychodnie).Widocznie zagrożenie ze strony osoby
      chorej zaszkodzenia sobie lub otoczeniu jest znikome stąd brak potrzeby
      hospitalizacji.Moim zdaniem znacznie bardziej niebezpieczny jest tzw. "wyścig
      szczurów" i wynikające z niego schematy zachowań i myślenia.
    • za_morzem spoleczenstwo a psyche w kanadzie 14.01.05, 12:25
      podobna sytuacje znam z vancouver. osoba jest bardzo "przytlumiana" lekami po
      to by nie sprawiala klopotow lekarzom. uwaga jej poswiecana jest minimalna.
      mysle ze najbardziej wiarygodny bedzie tutaj dradam, pewnie zna ten problenm
      lepiej.
      bardziej interesuje mnie to co napisal marek o "wyscigu szczurow".
      i ja i paru moich znajomych zauwazylismy ze na ulicach vancouver widac duzo
      wiecej "swirow" czyli ludzi w jakis sposob nieprzystosowanych do zycia niz na
      ulicach na przyklad polskich. jeden z moich kolegow chodzac ze mna po ulicach
      wrecz wsciekal sie lapiac mnie za ramie i szepczac wsciekle "no zobacz, zobacz
      jeszcze jeden". moim zdaniem wynika to ze specyfiki spoleczensta
      polnocnoamerykanskiego. mianowicie z zupelnego rozkladu wartosci rodzinnych,
      dzieci sa praktycznie wyrzucane z domow w wieku 18 lat (rzadko w rodzinach
      immigrantow, czesciej przez rodzicow rodzonych juz w kanadzie), wyjatkowa
      powierzchownosc w traktowaniu ludzi wokol siebie (moim zdaniem wynikajaca z
      wychowania glownie przez wzorce telewizyjne, ktore sa sztuczne i nierealne,
      wiekszosc spol. postrzega swiat przez fikcyjny swiat telewizji przez co
      poprzeczka stawiana wszystkiemu naokolo jest automatycznie wyzsza. partner,
      standart zycia ma byc telewizyjny a nie rzeczywisty co stwarza sytuacje
      schizofreniczna). fakt iz duza czesc kanadyjczykow spedza zycie w samotnosci,
      przenoszac sie z miejsca za miejsce za praca czy nauka. jedne osoby radza sobie
      lepiej z nawiazywaniem nowych kontaktow ale duza czesc zamyka sie w sobie i
      kontynuuje zycie w "swoim swiecie" skad juz blisko jest do "wycieczki w
      chmury". rzadko kiedy sie spotyka ludzi znajacych sie z dziecinstwa,
      utrzymujacych ciagle kontakty od lat, zyjacych w prawdziwej przyjazni, co
      zdecydowanie poglebia poczucie samotnosci i wyalienowania.
      wychowanie w teorii ze kazdy jest "special i unique" nawet ci ktorzy nie sa w
      zaden sposob special nauczeni sa (moze to dobrze dla ich ego ale czyni ich moim
      zdaniem zbyt egocentrycznymi i egoistami) wyjatkowymi indywidualistami i im sie
      nalezy wszystko. co oczywiscie w zderzeniu z rzeczywistym zyciem tworzy u
      pewnej grupy delikwentow- nieudacznikow z pretensjami do swiata niebezpieczna
      mieszanke.
      stawianie pracy i pieniedzy ponad wszystko. nie licza sie kontakty z rodzina,
      znajomymi, nie kultywuje sie zadnej tradycji, w swieta idzie sia na zakupy i
      zamawia pizze. ci bardziej swiadomi uswiadamiaja sobie pustke w jakiej zyja i
      staja sie latwym lupem dla wszelkiego rodzaju sekt, kosciolow itp,
      proponujacych namiastke zycia duchowego.(ostanie zainteresowanie maddonny
      kabala np.).
      prosze o chlodne obserwacje socjologiczne.
      • canadian Re: spoleczenstwo a psyche w kanadzie 14.01.05, 15:29
        > prosze o chlodne obserwacje socjologiczne.

        Alez z ciebie hipokryta. Najpierw obrzydliwie i stronniczo opisujesz
        kanadyjczykow, styl zycia itp jak to masz w swoim zwyczaju. A potem chcesz
        chlodno dyskutowac? Zastanow sie czclowieku.
        Widze ze nalezysz do tych emigrantow ktorzy nie umiejac sie przystosowac do
        rzeczcywistosci usiluja sobie to wytlumaczyc swoja wysoka kultura i
        wyksztalceniem. Zjawisko barfdzo popularne na poczatku lat 90-tych wsrod nowych
        emigrantow. Po latach tylko ci ktorzy nie umieli sie przystosowac nadal tak
        narzekaja.
        Nie wspominajac juz ze pojecie o zyciu w Kanadzie czy wogole na tym kontynencie
        to masz raczej niewielkie. Cos, gdzies uslyszales, przeczytales niedokladnie i
        uwazasz ze wiesz dopoki ci ktos nie udowodni ze nie wiesz o czym mowisz.

        Jak widzisz nie potrafie chlodno odpowiedziec na ten stek bzdur ktory wypisales
        na temat Kanady.
        • za_morzem spoleczenstwo a psyche w kanadzie 14.01.05, 17:12
          opisalem moje i zreszta nie tylko moje obserwacje. wielu kanadyjczykow z
          ktorymi rozmawalem zgadza sie z nimi. to opis spoleczenstwa
          polnocnoamerykanskiego, nie tylko kanadyjczykow.
          nie bardzo rozumiem gdzie tu stronniczosc itp.
          przyklady ktore podalem sa oczywiste dla kazdego kto sie choc troche interesuje
          psychologia i socjologia.
          dlatego prosilem o chlodne komentarze i opinie. mozesz ze mna podystkutowac o
          tym ale po co od razu obrazac?
          • pikorpikor "indywidualizm" 14.01.05, 18:07
            Dokładnie

            Cytat z książki, (z której akurat się uczę smile).

            Indywidualistyczny model rodziny (który - moim zdaniem występuje często w
            Kanadzie i innych, jak sama nazwa wskazuje, społeczeństwach
            indywidualistycznych):

            W modelu indywidualistycznym rodzina jest układem, który ma być nastawiony na
            zaspokajanie dążeń jej członków, utrzymywanym przeważnie tak długo, jak długo
            zapewnia łatwe zaspokajanie potrzeb lub wygodne życie. Stosunek między rodziną
            a jej członkami ma charakter instrumentalny, związki emocjonalne są z regóły
            słabe <...> Taka rodzina jest poważnie uzależniona od środowiska i nie potrafi
            przetrwać przy nacisku niesprzyjających okoliczności. Jej niestałość i
            konsumpcyjne nastawienie nie sprzyjają przekazywaniu i wzbogacaniu tradycji,
            czyli zapewnieniu ciągłości i odrębności kulturowej społeczeństwa.

            W rodzinach emigranckich ten model na szczęście występuje żadko, jak napisałeś.

            Kultywowanie takiego podejścia yuppies-style-connected doprowadza moim zdniem
            właśnie np do tego, że wielu ludzi w ameryce nawet nie wie co ze sobą zrobić na
            emeryturze. No i dalej np. robi kasę. Jakby nic nie robili poczuliby pustkę. Z
            bogactwa narodu trzeba umieć korzystać, ale jak to tam już nie uczą. Dlatego
            pod tym względem emigrantom jest dużo łatwiej bo (pod tym względem) mają
            generalnie bardziej w głowach poukładane.

            pozdr.
            • canadian Re: "indywidualizm" 14.01.05, 18:14
              Coz, wypada tylko sie rozesmiac...i pokiwac z politowaniem glowa.

              > Kultywowanie takiego podejścia yuppies-style-connected doprowadza moim zdniem
              > właśnie np do tego, że wielu ludzi w ameryce nawet nie wie co ze sobą zrobić na
              >
              > emeryturze. No i dalej np. robi kasę.

              Czy moglbys podac jakies przyklady? Tylko nie jednej czy dwoch osob a setek
              tysiecy. Bo tylko na tej podstawie mozna wyglosic taki osad.

              > Dlatego
              > pod tym względem emigrantom jest dużo łatwiej bo (pod tym względem) mają
              > generalnie bardziej w głowach poukładane.

              Jakie to bardzo dziwne. Emigranci maja tak dobrze poukladane w glowach ze
              przyjezdzaja do tych co sa takimi glupkami co nic nie umieja. Tylko jak to sie
              dzieje ze kraje tych MADRYCH imigrantow sa takie biedne i nie poukladane?
              A kraje tych co maja takie kiepskie zwiazki sa takie bogate i poukladane.

              Dziwne, dziwne...
              • pikorpikor Re: "indywidualizm" 14.01.05, 19:11
                > Jakie to bardzo dziwne. Emigranci maja tak dobrze poukladane w glowach ze
                > przyjezdzaja do tych co sa takimi glupkami co nic nie umieja. Tylko jak to sie
                > dzieje ze kraje tych MADRYCH imigrantow sa takie biedne i nie poukladane?
                > A kraje tych co maja takie kiepskie zwiazki sa takie bogate i poukladane.
                >
                > Dziwne, dziwne...

                Dla mnie nic nie ma tu dziwnego. Po prostu nie ma idealnych miejsc, krajów do
                życia. Każda społeczność ma wady i zalety.

                Jakieś kategoryzowanie typu: ci mądrzy, tamci głupi? - nie ma tak, po prostu w
                społeczeństwach wysoko-gospodarczo-rozwinietych też są pewne wady, które rodzi
                system.

                Dlaczego zaraz setki tysięcy osób? - nie tak, po prostu zjawisko, o którym tu
                mówimy występuje np. w Kanadzie z dużo większym nasileniem.

                Nie wyklucza to po prostu tego, że większość Kanadyjskich rodzin funkcjonuje
                normalnie.

                Z drugiej strony system funkcjonuje tak, że Kanada musi sprowadzać rocznie ok
                250 000 emigrantów, na czym ty i możliwe że i ja skorzystam.

                pozdr.
                • pikorpikor Re: "indywidualizm" 14.01.05, 19:19
                  poza tym strasznie generalizujesz, uważam.

                  napisałem, że są (Z REGÓŁY) bardziej poukładani (POD TYM WZGLĘDEM)...!

                  Czy uważasz, że życie w Kanadzie jest pod każdym względem lepsze w Kanadzie niż
                  w Polsce?

                  pozdr.
                  • za_morzem dyskusja -"indywidualizm" 14.01.05, 19:28
                    niestety, ciezko sie z canadianem dyskutuje dla niego jest albo czarne albo
                    biale. rzeczywistosc jest bardziej skaplikowana.
                  • canadian Re: "indywidualizm" 14.01.05, 19:47
                    Matko Boska... staram sie nie zwracac na uwagi na bledy ale chlopie, w
                    podkresleniu to wyglada strasznie i jeszcze na dodatek okazuje sie ze ty
                    mieszkasz w Polsce.

                    "REGUŁA"

                    > poza tym strasznie generalizujesz, uważam.

                    Wlasnie sie mylisz. Trudno chyba bardziej sie myslic. To Ty generalizujesz na
                    podstawie jakies ksiazki i zaslyszanych opinii nic nie majacych wspolnego z
                    rzeczywistoscia.
                    To ja wlasnie staram sie Tobie wytlumaczyc ze te opinie, opisy nie sa prawda.
                    Zarzut generalizowania jest wiec zupelnie nie na miejscu.
                    • pikorpikor Re: "indywidualizm" 15.01.05, 02:26
                      Przepraszam za błędy ortograficzne. Niestety je robię, szczególnie w
                      internrcie, mimo że ksiązki czytam.

                      P.S. Na maturze sie z tego powodu nie migałem smile
                • canadian Re: "indywidualizm" 14.01.05, 19:50
                  Pikorpikor czy Ty aby na pewno odpowiadasz na moj post?

                  > Jakieś kategoryzowanie typu: ci mądrzy, tamci głupi? - nie ma tak, po prostu w
                  > społeczeństwach wysoko-gospodarczo-rozwinietych też są pewne wady, które rodzi
                  > system.

                  Przeciez ja wlasnie sie z takim kategoryzowaniem nie zgadzam!

                  > Dlaczego zaraz setki tysięcy osób? - nie tak, po prostu zjawisko, o którym tu
                  > mówimy występuje np. w Kanadzie z dużo większym nasileniem.

                  Na jakiej podstawie wypowiadasz takie zdanie? To sie wlasnie nazywa generalizacja.

                  > Z drugiej strony system funkcjonuje tak, że Kanada musi sprowadzać rocznie ok
                  > 250 000 emigrantów, na czym ty i możliwe że i ja skorzystam.

                  Przepraszam, ale to nie ma nic wspolnego z poruszonym tematem. ZERO, NIC.
                  • pikorpikor Re: "indywidualizm" 15.01.05, 02:31
                    >Przepraszam, ale to nie ma nic wspolnego z poruszonym tematem. ZERO, NIC.

                    Ma. Ma. I to bardzo dużo. Jak w każdym wysoko rozwiniętym kraju ludzie więcej
                    zarabiają i mniej dzieci "robią" aby móc je zarabiać. Oczywiście nie większość
                    ale i tak 250 000 rocznie brakuje (oczywiście nie jesto to jedyny powód).
                    • molsoncanadian Re: "indywidualizm" 16.01.05, 13:43
                      > Ma. Ma. I to bardzo dużo. Jak w każdym wysoko rozwiniętym kraju ludzie więcej
                      > zarabiają i mniej dzieci "robią" aby móc je zarabiać. Oczywiście nie
                      większość
                      > ale i tak 250 000 rocznie brakuje (oczywiście nie jesto to jedyny powód).

                      pikor,

                      problem nie jest z zarabianiem, problem jest z wygoda, nie wiem czy zauwazyles,
                      ale nawet w polsce, im ludzie sa bardziej wyksztalceni, zajmuja wyzsze
                      stanowiska, maja wieksza odpowiedzialnosc, ci ludzie wybieraja parenthood duzo
                      pozniej, lub nawet rezygnja z niego!
                      i z drugiej strony, im nizsza pozycja na drabinie spolecznej, tym dzieci wiecej!

                      wiec jak "robienie" pieniedzy, nie ma nic wspolnego z "robieniem" dzieci
            • za_morzem Re: "indywidualizm" 14.01.05, 18:36
              dzieki za rozsadne zdanie.
              zgadzam sie ze wszsytkim co napisales.
              to prawda ze emigranci maja jak to ujales duzo lepiej poukladane w glowie,
              doceniaja wiezi rodzinne i kultywuwuja tradycje ktore ze soba przywiezli.
              ja dopiero mieszkajac w kanadzie docenilem wartosc kultury i tradycji
              obserwujac ludzi ktorzy zyja jedynie telewizja i pieniadzem. kultura i tradycja
              jest podstawowym regulatorem zachowan spolecznych i gwarantem ladu i porzacdku
              spol.
              mysle ze fakt iz w pol. am. w/w brakuje prawo w ameryce polnocnej jest tak
              bardzo restrykcyjne. policja zabieraja alkohol doroslym trzezwym ludziom w
              miejscach publicznych np.na plazy czy strach przed organizowaniem wiekszych
              imprez polaczonym z konsumpcja alkoholu. obchody noworoczne, takie jakie maja
              miejsce w polsce, 200 tysiecy ludzi w jednym miejscu prawie kazdy pod wplywem
              alkoholu jest sytuacja wogole niewyobrazalia w kanadzie na ktora nikt nigdy by
              sie nie zgodzil, ze wzgledu na to ze taki tlum prawdopodobnie wymknal by sie
              spod kontroli. ciekawe ze w ameryce wiekszosc zgromadzen podlanych alkoholem
              konczy sie wyjatkowymi burdami. z ostanich dwoch lat przypominaja mi sie dwa
              przypadki. jeden na campusie universyteckim (!!!!) w seattle, jakas impreza,
              alkohol, konczy sie paleniem samochodow i bijatykami, druga, w zeszlym roku to
              samo, tylko podczas koncertu w montrealu. juz sam fakt ze taki przypadek mial
              miejsce wstod srodowisk studenckich, na kampusue jest dla mnie bardzo
              zastanawiajacy.
              roznice miedzy spoleczenstwoem ameryki polnocnej i europy uwazam za wyjatkowo
              fascynujace.
              • canadian Re: "indywidualizm" 14.01.05, 18:46
                Hehe facet ale ty sie podkladasz z tymi glupimi przykladami.
                I komentarzami.

                Zwlaszcza mecze pilkarskie w Europie swiadcza o tych roznicach, co?

                Bo tutaj, idziesz na mecze, pijesz piwska ile wlezie, siedzisz z kibicami
                przeciwnej druzyny i wiesz ze nikt ci w morde nie da.

                Sprobuj to zrobic w Europie, hahaha. Nie wspominajac juz o tym jak to w Europie
                kibice pilkarscy potrafia zdemolowac cale centra handlowe.

                > to prawda ze emigranci maja jak to ujales duzo lepiej poukladane w glowie,
                > doceniaja wiezi rodzinne i kultywuwuja tradycje ktore ze soba przywiezli

                Hahaha, to pewnie dlatego ze doceniali te wiezi rodzinne zostawili ta cala
                rodzine w kraju pochodzenia.

                O boze, rece sie same zalamuja.

              • pikorpikor Re: "indywidualizm" 15.01.05, 02:58
                Wszystko fajnie. W Polsce jeszcze jest inaczej ale idzie niestety w tym samym
                kierunku... - "postęp" idzie smile

                Co do kultury to powiem tylko, że słucham stacji radiowych z Kanady i jestem
                pozytywnie zaskoczony. No chyba, że to dlatego że z Quebec smile (choć po tym ile
                stacji jest na danym terenie - o czym pisał dradam to wszędzie jest podobnie)

                radio-canada.ca/radio/index.html - tematy najróżniejsze

                cd.canoe.com - żeby u nas taka muzyka w radiu była

                A TV niestety w Polsce też już na dno zeszła. Porażka całkowita. Nie mówię o
                polskich stacjach radiowych - nie da się słuchać! 20 hitów na krzyż i tyle...

                Nie ma lekko..., ale jest fajnie smile
                • za_morzem media tu i tam 15.01.05, 08:58
                  niestety jesli chodzi o tv w polsce masz racje. kroluje chlam i prymitywna
                  komercja. wedlug mnie jest to wynik totalnej komercjalizacji i
                  zamerykanizowania tv. pojawiaja sie programy ktore wykreowano w usa, a maja za
                  zadanie propagowanie walki i konkurencji miedzy ludzmi, niszczenie wszelkich
                  pozytywnych zachowan spolecznych, pisze tu o "fear factor", "robinsownowie" i
                  takie tam. programy gdzie uczestnicy przyjma kazda forme ponizenia dla
                  wygranej nagrody, gdzie punktowane jest sprytne oszustwo i eliminacja innych
                  uczestnikow jakimikolwiek srodkami. niestety sa to programy grajace na
                  najnizszych wartosciach i takie tez wartosci promujace. mogly sie narodzic
                  tylko w specyfice polnocnoamerykanskiej gdzie sukces i pieniadz jest czyms
                  zupelnie nadrzednym.
                  co do radia tu sie nie zgodze. kanadyjskie stacje, przynajmniej z bc puszczaja
                  przedewszystkim classic rock i pop w stylu britney czego nie moge scierpiec.
                  sa proby ambitniejsze, ktore koncza sie na soft jazzie i roznych przytulankach
                  ale ogolnie dosc to ciagle jakies niezreczne. sa tez male radia uniwersyteckie
                  prowadzone przez naprawde inteligentnych ludzi zajmujace sie polityka i
                  spoleczenstwem ale w vancouver to chyba jedna malutka stacja i malo kto o niej
                  wie. a slucha jej jeszcze mniej.
                  w polsce wachlarz jest duzo wiekszy. w warszawie jest tok fm ktore porusza kupe
                  ciekawych tematow i nie puszcza muzyki. mowia o polityce, najnowszysch
                  ksiazkach itp. bardzo ich lubie. sa tez stacje specjalizujace sie w gatunkach
                  muzyki czego nie ma w vancouver. jazz radio, radiostacja
                  puszczajaca "alternatywna" muzyke, jest radio grajace przeboje 60's itp. stacji
                  jest duzo wiecej i jest duzo wieksza "specjalizacja" ze tak powiem.
                  • pikorpikor Re: media tu i tam 15.01.05, 13:15
                    Czyli ogólnie z tymi stacjami radiowymi jest podobnie. Jak włączysz radio - to
                    chłam leci. Jak chcesz coś innego to musisz poszukać.

                    Choć szukam u siebie i nie znajduję smile)
                    Ale to może dlatego, że nisko mieszkam i nie odbieram radia Tok (też lubię), a
                    jazz radio to chyba lokalnie tylko...

                    Co do ambitniejszych prób i stacji lokalnych w Polsce to strasznie ograniczają
                    im możliwości powstania. Mimo, że są wolne częstotliwości to ich nie przyznają
                    więc te które istnieją dostosowują repertuar do większości, konkurencji niet i
                    wygląda to jak wygląda.
              • molsoncanadian Re: "indywidualizm" 16.01.05, 13:39
                > to prawda ze emigranci maja jak to ujales duzo lepiej poukladane w glowie,
                > doceniaja wiezi rodzinne i kultywuwuja tradycje ktore ze soba przywiezli

                czyli my jestesmy wspaniali i dobrzy, oni sa zli i zyja tylko dlatego ze my tu
                jestesmy i niesiemy im ten "kaganek oswiaty"! wow to dopiero poslanie do
                spelnienia!
                nie chcac nikogo obrazac, powiem tylko ze to prawda nie jest. Jesli ktos zna
                tylko takich mieszkancow polnocnej ameryki, to naprawde mial "szczescie", ale
                prawda jest inna. druga sprawa, jesli wiesz ze polnocna amerka psuje ludzi, to
                dlaczego pozwalasz sobie tu byc, dlaczego narazasz siebie i byc moze swoja
                rodzine na to zepsucie???

                > policja zabieraja alkohol doroslym trzezwym ludziom w
                > miejscach publicznych np.na plazy czy strach przed organizowaniem wiekszych
                > imprez polaczonym z konsumpcja alkoholu.
                byles kiedys na jakims meczu w polsce, albo go widziales w TV? jesli nie to
                rzdze to zrobic, wtedy mozemy podyskutowac o alkoholu w miejscu publicznym.
                dla porownania, jakikolwiek mecz NHL, NFL, NBA, na kazdym masz mozliwosc kupna
                alkoholu, legalnie!!! i wnisoki pozwole wyciagnac ci sam

                > ciekawe ze w ameryce wiekszosc zgromadzen podlanych alkoholem
                > konczy sie wyjatkowymi burdami
                jedna jaskolka (2 twoim przypadku 2) wiosny nie czyni! wiec jesli chcesz cos
                udowodnic to nie wyjatkiem, ale regula, a te dwa opisanie przez ciebie
                przypadki naleza do wyjatkow


                --
          • canadian Re: spoleczenstwo a psyche w kanadzie 14.01.05, 18:07
            Nie, nie mam zamiaru cie obrazac.
            To ty wypisywaniem tak niesamowitych bzdur obrazasz nas piszacych na tym forum i
            mieszkajacych w Kanadzie. Dlaczego? A dlatego ze uwazasz nas za glupkow ktorzy
            te twoje paranoiczne bzdury wezma za prawde.

            Czlowieku, jak ci tak strasznie zle w tym kraju, nie znosisz stylu zycia az tak
            bardzo ze przedstawiasz go SOBIE SAMEMU w tak potwornie karykaturalny sposob to
            po jaka cholere tu mieszkasz???

            Ja rozumiem krytyke tego czy tamtego ale to co ty piszesz nic z krytyka nie ma
            wspolnego.
            • pikorpikor wady 15.01.05, 03:01
              Dobrze. Podaj w takim razie jakie - Twoim zdaniem - są największe minusy Kanady.

              Ciekaw jestem...
    • ma.pi Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 14.01.05, 15:33
      mag58 napisała:

      > Mam kolezanke w Calgary, chora na schizofrenie. Jest sama, bez rodziny, zyje
      > z zasilku, rodzina w Polsce kontaktuje sie z nia telefonicznie, ale nic nie
      > robi, aby jej pomoc. Z bardzo dziwnych rozmow telefonicznych z nia zdazylam
      > sie zorientowac, ze leczona jest ambulatoryjnie. Dostaje tabletki, ktorych
      > nie zazywa, bo twierdzi, ze jej szkodza. Trwa to juz pare lat. Bez przewrwy
      > ma omamy sluchowe, twierdzi, ze steruja nia jacys agenci i kaza jej robic
      > przerozne rzeczy.
      > Ostatnio zmusili ja do brania 4 razy wiekszej dawki tabletek nasennych niz
      > dozwolona dawka. Chodzi nieprzytomna, ledwo kontaktuje, trudno sie z nia
      > porozumiec. Co bedzie, jezeli te glosy kaza jej kogos zabic, w jednej z
      > rozmow cos o tym wspomniala.
      > To jest przerazajace. Dlaczego takich ludzi nie leczy sie w szpitalu, tylko
      > zostawia samych sobie. Czy trzeba czekac az dojdzie do tragedii. W jaki
      > sposob mozna takim ludziom pomoc?
      > Moze ktos z Was zetknal sie z podobnym przypadkiem.
      > Pozdrawiam.
      > Malgorzata z Vancouver
      >
      >

      Chyba sama sobie odpowiedzialas juz, gdzie jest problem. Kolezanka nie bierze
      lekow, ktore jej lekarz zapisal.

      I jak to zmusili ja to brania mocniejszych lekow nasennych? Czy ktos przychodzi
      wieczorem i na sile jej te leki aplikuje.

      Sama sobie przeczycz z tym podawaniem/przyjmowaniem lekow.

      Znam osobe w Ontario z tym samych schorzeniem. Przyjmuje regularnie leki i
      normalnie funkcjonuje, pracuje i ci co nie wiedza w zyciu nie powiedzieliby, ze
      ta osoba jest chora.

      Problem chyba nie tkwi w systemie opieki. Sama piszesz, ze ta osoba dostaje
      zasilek, a co za tym idzie darmowe leki, a ze ona nie chce sie leczyc to juz
      inny problem. Zmusic nikogo nie mozna.


      Pozdr.
    • sylwek07 Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 14.01.05, 16:23
      Dradam1 bedzie wiedzial co i jak bo mieszka w Albercie i zna sie na przepisach
      jakie sa w tej Prowincji...ale powiem tylko tyle ze branie lekow to jest
      podstawa do powrotu do zdrowia,moze jakas terapia(psychoterpia)do tego by sie
      przydala..
    • sylwek07 Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 14.01.05, 22:27
      moge dopisac tylko tyle ze Twojej znajomej dobrze by zrobilo poznanie
      przyjaznych jej ludzi,nie ma nic gorszego od bycia samotnym i pewnie dlatego
      Jej stan sie pogorszyl(rodzina w Polsce a Ona sama).Mag58 a gdzie dowiedziala
      sie ze ma schizofremie??zycze Jej jak najlepiej
      • mag58 Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 14.01.05, 23:13
        O tym, ze ma schizofrenie zorientowalam sie po rozmowach z nia i po lekach,
        ktore ma przepisane. Podczas pobytu w Polsce jej rodzina pokazywala mi listy
        od niej. Przez pewien czas mieszkala z sublokatorka, ale potem dostala
        samodzielne mieszkanie. Nie chce sie z nikim kontaktowac, nikogo do domu nie
        wpuszcza, nie wpuscila nawet znajomych, ktorzy przywiezli jej z Polski list od
        rodziny, chciala zadzwonic na policje, ze ja chca okrasc.
        Ona w ogole nie przyjmuje do wiadomosci, ze jest chora, gdy w rozmowie schodze
        na temat jej ewentualnej choroby i leczenia, po prostu odklada sluchawke.
        Te rozmowy to stek bzdur, po ilosci tych bzdur mozna sie zorientowac czy jest
        troche lepiej czy gorzej. Jest to i smieszne i tragiczne. Jedna z rozmow
        wygladala tak, jakby czytala ze slownika wyrazy bez zadnego zwiazku.
        Ja nie przecze sama sobie, tak wyglada choroba psychiczna, jej zycie
        podporzadkowane jest glosom, ktore slyszy. Zeby zaczela sie leczyc, ktos
        musialby ja przypilnowac. To nie jest choroba, w ktorej czlowiek jest w pelni
        swiadomy tego co robi. Mysle, ze zdrowemu czlowiekowi trudno to zrozumiec.
        Znam ludzi jeszcze z Polski, ktorzy wyczuwali kiedy zbliza sie nawrot choroby i
        sami zglaszali sie do szpitala.
        Gdy mieszkalismy w Ontario znalam kilka osob chorych psychicznie, troje z nich
        to byli Polacy, imigranci, ktorzy nie mogli poradzic sobie z zyciem w Kanadzie,
        mieli inne oczekiwania, a rzeczywistosc okazala sie inna.
        Pozniej opisze jeden z tych przypadkow, bo to da pewien poglad na leczenie w
        kanadyjskich szpitalach psychiatrycznych.
        Pozdrawiam.
        Malgorzata
      • za_morzem Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 14.01.05, 23:41
        poznanie przyjaznych ludzi?
        sylwek!
        na emigracji nie ma przyjaznych ludzi.
        smile takie sa realia.
        ktos moze ci poswiecic pare godzin, moze pare dni. ale to wszystko.
        trzeba splacac kredyty i pracowac.
        moze znajdzie sie jakis wyjatek. jeden na 100.
        ale ja bym na to za bardoz nie liczyl.
        • pikorpikor Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 15.01.05, 02:44
          Ale pomyśl sobie co będzie jak np. sprzedasz późnej spłacony dom i będziesz
          chciał np. spędzić starość w Polsce z przyjaciółmi smile

          W polsce też tak już jest tylko, że to spłacanie nie jest takie proste z 20%
          bezrobociem. Nawet nikt ci kredytu nie udzieli.

          A jak masz takę pracę, że morzesz powoli spłacać to zachrzaniasz po 10-12h na
          dobę - jak i na byłym "zachodzie".

          W Polsce był socjalizm a teraz jest dziki zachód - oczywiście normalne przy
          przemianach. Krótko: w Warszawce klimat pracy może się ewentualnie różnuić in
          minus w porównaniu z kanadyjskim.
          • za_morzem Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 15.01.05, 09:09
            szans startu w polsce i kanadzie nie ma co porownywac.
            w kanadzie praca jest, da sie zyc i pracowac godnie.
            zawsze zarobisz na utrzymanie mieszkania i samochodu.
            w kraju jesli ci nie pomoga rodzicie jest kicha.
            w sumie jednak mam wrazenie ze idzie ku lepszemu dzieki unii ale nie to nie tak
            hop siup. choc widze ze na przyklad warszawa zmienia sie z kazdym dniem na
            lepsze bardziej dynamicznie niz kiedykolwiek.
            problemem w polsce jest postkomnunityczna mentalnosc ktora jeszcze dlugo bedzie
            tu obecna. cwaniactwo, zlodziejstwo, kombinatorstwo niestety jest widoczne na
            kazdym kroku. choc mlodzi ludzie sa juz europejczykami. co napawa me serce
            otucha wink.
        • molsoncanadian Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 16.01.05, 15:09
          > na emigracji nie ma przyjaznych ludzi.
          > smile takie sa realia.

          co rozumiesz przez: "na emigracji"
          czy to ze nie mieszkasz w swoim rodzinnym domu, tam gdzie sie urodziles i
          wychowales, czy fakt ze jestes w miejscu gdzie uzywa sie innego jezyka niz twoj
          ojczysty.
          jak okreskisz osobe, ktora urodzila sie w Bialmymstoku i mieszka w np:
          Szczesinie, czy jest to takze emigracja (imigrajca), czy to jest tylko
          przeprowadzka?

          Ja mieszkam w CA, chociaz urodzilem sie w polsce, nie czuje sie emigrantem,
          jestem KANADYJCZYKIEM, spotkalem wiele osob, urodzonych w CA lub poza nia,
          ktorzy byli dla mnie bardzo pomocni, nie tylko 1 dzien, ale od dzis!!!
          Sylwek, zycie to nie jest bajka, ale zycie to nie jest pieklo jak to widzi
          za_morzem. Oczywiscie, musisz placic rachunki, musisz pracowac i sam kupic
          sbobie chleb i buty, ale nie jest to specyfika CA, tak jest wszedzie!!!

          a na ludzi mozesz liczyc zawsze i wszedzie, jak wyladujesz w CA, jak w bloku
          gdzie wynajniesz mieszkanie ludzie dowiedza sie ze wlasnie zostales na stale,
          dostaniesz od nich naprawde ogram serca!!! beda ci pomagac za zarmo, bo beda
          chcieli to robic, bo tak ich ktos nauczyl
          • sylwek07 Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 16.01.05, 23:05
            molsoncanadian to miales szczescie ze na takich ludzi popadles a wiesz ze z tym
            jest roznie..pewnie ze zycie nie jest pieklem,czasami sami sobie robimy pieklo
            ale to znow inny temat..tak wiec wszystkim zycze powodzenia w zyciu
          • pikorpikor Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 17.01.05, 00:50
            Dobrze, że wielu ludzi cechuje się taką kulturą jakich spotkałeś. obym też
            takich spotkał. Przypuszczalnie ludzie wiedzą jak to jest i pomagają - co jest
            wspamniałe.

            Ale! To, że się nie czujesz emigrantem (to bardzo dobrze, że w krajach takich
            jak Kanada można się tak poczuć - i jest to dla mnie jeden z głównych
            argumentów za wyjazdem) nie zmienia faktu - że jesteś emigrantem niezależnie od
            tego jak się tam czujesz. Ja też w Polsce jestem emigrantem w miejscu gdzie
            mieszkam i jak i Tobie wcale mi to nie wadzi i w ogóle nie zastaniawaim się nad
            tym zbyt wiele.

            > jak okreskisz osobe, ktora urodzila sie w Bialmymstoku i mieszka w np:
            > Szczesinie, czy jest to takze emigracja (imigrajca), czy to jest tylko
            > przeprowadzka?

            Przeprowadzka i emigracja. Po prostu możesz całe życie emigrować jak chcesz.
            Definicja tego pojęcia jest prosta. Zmieniasz miejsce stałego pobytu - jesteś
            emigrantem/imigrantem.

            Oczywiście jesteś Kanadyjczykiem.
    • andrew-1 Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 15.01.05, 05:20
      pikorpikor napisał:

      Dlaczego zaraz setki tysięcy osób? - nie tak, po prostu zjawisko, o którym tu
      mówimy występuje np. w Kanadzie z dużo większym nasileniem.

      _______________________________ _________

      Naturalnie mowisz to jako rzetelny , bezposredni obserwator codziennego zycia w
      Kanadzie , jezeli nie to niemasz zadnego moralnego prawa wtracania sie jak zyja
      inni szanowny panie Dulski .
      • za_morzem Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 15.01.05, 09:01
        to zjawisko ktore wystepuje w kazdym wysoko uprzemyslowionym kraju.
        jest to na tyle oczywiste i tak czesto opisywane ze nie ma tu co "obserwowac".
      • pikorpikor nikogo szczególnego nie obrażam 15.01.05, 12:59
        Czy ja się wtrącam jak żyją inni?

        albo

        Czy napisałem gdzieś coś złego o kanadyjczykach w ogólności?

        Masz rację, w Kanadzie nie byłem. Napisałem to jako obserwator życia w prawie
        40 krajach i wykształcony człowiek, który pewne zależności wychwytuje i
        powinien móc się wypowiedzieć na taki temat.

        W każdym kraju są podupcone rodziny i normalne; począwszy od Indii a
        skończywszy na Australii. Nikogo nie obrażam. Od razu dodam, że nie uważam, że
        życie w Kanadzie wygląda dokładnie tak samo jak i jakimkolwiek innym kraju.

        A na specyficzne tematy danego kraju, nawet tego, w którym byłem się nie
        wypowiadam np. na temat lecznictwa psychiatrycznego stricte.

        Na razie to tylko Ty mnie obrażasz.

        • syswia Re: nikogo szczególnego nie obrażam 15.01.05, 16:01
          Odpuscie sobie te dyskusje.
          Pikorpikor,
          Przeciez Pan Andrew zawsze ma racje....ZAWSZE

          smilePozdrawiam serdecznie,S.
        • andrew-1 Re: nikogo szczególnego nie obrażam 15.01.05, 21:42
          Najpierw spojrzyj "obserwatorze" na swoje polskie podworko a potem podawaj
          cytaty jak ten :

          "Indywidualistyczny model rodziny (który - moim zdaniem występuje często w
          Kanadzie i innych, jak sama nazwa wskazuje, społeczeństwach
          indywidualistycznych):

          W modelu indywidualistycznym rodzina jest układem, który ma być nastawiony na
          zaspokajanie dążeń jej członków, utrzymywanym przeważnie tak długo, jak długo
          zapewnia łatwe zaspokajanie potrzeb lub wygodne życie. Stosunek między rodziną
          a jej członkami ma charakter instrumentalny, związki emocjonalne są z regóły
          słabe <...> Taka rodzina jest poważnie uzależniona od środowiska i nie potrafi
          przetrwać przy nacisku niesprzyjających okoliczności. Jej niestałość i
          konsumpcyjne nastawienie nie sprzyjają przekazywaniu i wzbogacaniu tradycji,
          czyli zapewnieniu ciągłości i odrębności kulturowej społeczeństwa."

          _______________________________ _____________________

          Grubo sie ten Twoj guru myli , to w biednych krajach np. w Polsce jest norma ze
          pod jednym dachem mieszkaja 3 pokolenia ( dziadkowie , ich dzieci i wnuki ),
          gdzie dziadkowie spelniaja nie tylko role nianki , sprzataczki , praczki ale
          czesto sa jedynymi zywicielami gdy reszta wypatruje listonosza z emerytura .
          Los dziadkow bez dochodow jest niedopozazdroszczenia , jako nieprzydatni sa
          traktowani jako zlo konieczne . Uzaleznienie od rodziny wsrod Twoich
          wspolmieszkancow czasami prowadzi do odrazajacych patologii jak zdarzenie z
          niedawnych czolowek gazet o przetrzymywaniu w domu przez matke i syna
          rozkladajacych sie zwlok starych rodzicow tylko w celu przechwycenia ich
          emerytur.

          O zwiazkach emocjonalnych wsrod rodzin w Polsce swiadczy ilosc interwencji
          policyjnych gdy zapijaczona glowa rodziny wprowadza w zycie slogan ...jak sie
          baby nie bije to jej watroba gnije... ktora to "tradycja" jest jak najbardziej
          kultywowana pokoleniowo i wzbogacana nowymi elementami np. kijem do
          baseball,a .



          • pikorpikor Re: nikogo szczególnego nie obrażam 15.01.05, 23:49
            Co do sytuacji w Polsce to zgadzam się, że takie wypadki, które opisujesz
            zdarzają się - na pewno dużo częściej niż w Kanadzie.

            Tyle, że to co opisujesz to są inne aspekty życia rodzinnego (w tych aspektach
            Kanada na pewno plasuje się dużo lepiej niż Poland).

            Pisałem to wszystko nie po to aby udowadniać wyższość jednego czy drugiego
            kraju. I! to o czym piszesz wystepuje częściej w karajach drugiego czy
            trzeciego świata - jest to oczywiste.

            Po prostu idealnego kraju nie ma! Poza tym autor tej książki nie pisze o tym
            modelu (i dlatego w nawiasie dodałem - "moim zdaniem") jako o czymś co nie
            występuje także w Polsce - opisali modele występujące.

            A krytycznie spojżeć można na sprawę - po to się dyskutuje. Nie trzeba zaraz
            rozmówcy traktować jako przeciwnika czy wroga. Po prostu Ty też masz rację co
            do Polski.
            • andrew-1 Re: nikogo szczególnego nie obrażam 16.01.05, 05:48
              pikorpikor napisał:

              > A krytycznie spojżeć można na sprawę - po to się dyskutuje. Nie trzeba zaraz
              > rozmówcy traktować jako przeciwnika czy wroga.
              _______________________________ ____________________________

              Nie traktuje Ciebie jako wroga , jako przeciwnika w dyskusji jak najbardziej ,
              jest tylko male -ale- ja od dawna jestem uczestnikiem codziennego zycia w
              Kanadzie , natomiast Ty nigdy tu nie bedac z odleglosci kilku tysiecy km
              bedziesz mial inne spojrzenie ktore w rzeczywistosci rozni sie od
              podrecznikowych definicji . Wg. mnie porownywanie krajow imigranckich i
              wielokulturowych ( Kanada )a narodowo jednolitych w np. pogladach ich
              mieszkancow na zycie rodzinne jest bledem i niema sensu .
              • pikorpikor Re: nikogo szczególnego nie obrażam 16.01.05, 11:49
                >Wg. mnie porownywanie krajow imigranckich i
                > wielokulturowych ( Kanada )a narodowo jednolitych w np. pogladach ich
                > mieszkancow na zycie rodzinne jest bledem i niema sensu .

                Byłem i widziałem także kraje emigranckie i wielokulturowe - Australię i US.
                Dobra - pozostajemy na swoich stanowiskach. Poza tym chodziło mi nie tyle o
                przekonywanie co o poznanie opinii (które mogą oczywiście wpłynąć na moją).

                Za_morzem wcale nie jest tendencyjny, choć krytykuje bolączki kraju w którym
                żyje. Napisał np, że w Kanadzie szybciej możesz wyjść na swoje i będziesz mógł
                normalnie żyć. Nie raz też krytykował polskie realia.

                Za to Ty - przynajmniej wydajesz się - być bardzo jednostronny. To samo pytanie
                co do kolegi canadiana - Podaj wady życia w Kanadzie i zalety życia w kraju, z
                którego wyjechałeś? Słucham.
          • za_morzem smutne 16.01.05, 03:44
            jak sie czegos nie rozumie, reaguje sie agresja.
            szkoda gadac...
            i z takimi emigrantami pipi bedziesz sie spotykac sad
            • andrew-1 Re: smutne 16.01.05, 05:15
              Z kim bedzie sie spotykal jest Jego sprawa ale recze ze spotkanie z toba-
              podobnymi malkotentami dla ktorych wszystko w Kanadzie jest "be" zato w
              Polsce "super" byloby pierwszym i ostatnim .

              Kilka postow wyzej krotko i zwiezle dostales odpowiedz od Canadian,a wiec nie
              bede sie powtarzal .
              • za_morzem Re: smutne 16.01.05, 10:19
                odpowiedz canadiana polegala na najprostszym zagraniu.
                skompromitowac kogos kto pisze cos czego sie nie rozumie. ty masz podobne
                zagrywki.
                nie oszukujmy sie. ani ty ani canadian nie macie pojecia o czym napisalem.
                stad agresja i histeria. a argument "plujesz bo ci sie nie udalo" jest
                klasyczny i prosty jak wbijanie mlotkiem gwozdzia.
                zreszte syswia odpowiedziala ci juz post wyzej smile.
                prosilem o chlodne komentarze socjologiczne ale wiedzialem ze "dulscy" (uzyje
                twego okreslenia smilebo jestescie klasycznym przypadkiem) tak zareaguja. liczylem
                jednak na jakas inteligentniejsza wymiane mysli. nie da rady wink.
                jedyne co widzicie to "on pisze ze kanada be a polska cacy". szkoda gadac.
                • asik25 Re: smutne 29.01.05, 06:47
                  Popieram co napisales za_morzem kazdy ma prawo do swojego zdania i nie powiniem
                  byc za to obrazany. Szacunek sie nalezy kazdemu nie wazne czy sie zgadzamy z
                  jego zdaniem czy nie.
    • sylwek07 Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 16.01.05, 10:01
      Mag58 podaje Ci forum i tam poszukaj tez odpowiedzi:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=99
      • mag58 Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 17.01.05, 22:25
        Dzieki, Sylwku. Przejrzalam to Forum, ale mnie chodzi raczej o metody leczenia
        zaburzen psychicznych w Kanadzie, bo niestety ta osoba musi byc leczoona w
        szpitalu.
        Czytajac posty na naszym Forum widze, ze troche zaszliscie z tematu. Ale moze
        jeszcze wtrace swoje trzy grosze.
        Mysle, ze ile postow, tyle roznych opinii, bo kazde odczucia sa indywidualne i
        zaleza tez nawet od aktualnego nastroju. Ja widze po sobie, ze bedac w Polsce
        gloryfikuje Kanade, bedac w Kanadzie gloryfikuje Polske . Wydaje mi sie, ze
        niezaleznie gdzie jestesmy zawsze pamietamy te dobre rzeczy, czy z Polski , czy
        z Kanady. I tu i tu sa plusy i minusy. Czytajac wiec rozne opinie nie musimy
        sie z nimi zgadzac, ale mozemy je uszanowac. Kazdy ma inne zycie, inne
        doswiadczenia, rozczarowania czy sukcesy, o ktorych my po prostu nie wiemy.
        Pozdrawiam.
        Malgorzata
        • mag58 Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 17.01.05, 22:50
          Opisze jeden przypadek psychiatryczny sprzed ok.10 lat, podczas mojego pobytu w
          Ontario.
          Gosc, informatyk, zalamal sie po bezskutecznym szukaniu pracy w swoim zawodzie.
          Po nieprzyjemnym incydencie w domu zostal zabrany w kaftanie do szpitala
          psychiatrycznego, z inicjatywy zony. W szpitalu odmowil przyjmowania
          przepisanych lekow, poniewaz twierdzil, ze jest zdrowy a lekarze to konowaly i
          nic nie wiedza, a pielegniarki tez podobne. Przepisy byly takie, nie wiem czy
          jeszcze sa, ze bez zgody pacjenta nie mozna go leczyc. W zwiazku z tym po
          pewnym czasie szpital wniosl sprawe do sadu o zezwolenie na podjecie leczenia
          wbrew woli pacjenta. Pacjent sie o tym dowiedzial i napisal odwolanie. I tak
          sprawa ciagnela sie pare miesiecy. W tym czasie chory przebywal w szpitalu,
          nie leczac sie. Innym chorym "zorganizowal" szkole, pousadzal w lawkach, dal
          kartki, olowki i czegos tam ich uczyl. Poza tym pisal listy do roznych
          osobistosci, do Clintona, do Margaret Thatcher, do Papieza i wielu innych.
          Po miesiacach przepychanek szpital uzyskal zgode na leczenie i w krotkim czasie
          gosc zostal wyleczony. Wyszedl ze szpitala, zaczal pracowac. Nie wiem, czy
          mial nawrot choroby, nie znam jego dalszych losow, poniewaz wyjechalam z
          Ontario i stracilam z nimi kontakt.
          Tyle tylko wiem, ze w Ontario zamknieto wiele szpitali psychiatrycznych,
          zostawiajac tylko oddzialy dla ciezkich przypadkow.
          Jednak nie zawsze chory potrafi sobie sam poradzic i sam sie leczyc. Czasami
          trzeba mu pomoc i prowadzic leczenie w szpitalu.
          Pozdrawiam.
          Malgorzata
          • za_morzem Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 17.01.05, 22:55
            nie da sie pacjenta leczyc wbrew jego woli.
            chyba ze sie go ubezwlasnowolni a to nie takie proste.
    • sylwek07 Re: Lecznictwo psychiatryczne w Kanadzie 17.01.05, 23:42
      Mag58 ludzie chorzy na schizofremie maja cos takiego ze sie uwazaja za ludzi
      zdrowych i pozostaje aby proces sadowy aby nakazac takiej osobie leczenie bo
      inaczej sie nie da tego zrobic,nawet jest ten przepis w Polsce ze bez zgody
      pacjenta nie mozna go umiescic w szpitalu..pozostaje tylko aby byc w kontakcie
      z ta osoba i wspierac ja kiedy potrzebuje pomocy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka