Dodaj do ulubionych

nowe jezyki

14.05.05, 14:07
w telewizji kanadyjskiej :

www.cbc.ca/story/arts/national/2005/05/13/Arts/rai050513.html
Mysle, ze powstaje m w sumie, bardzo "tricky" sytuacja.
Bo nie ma podstaw obecnie do odmawiania sieci telewizyjnej z Francji wejscia
do Kanady. Protestowac beda jedynie mieszkancy ( jak sadze ) Quebeku, ktorzy
co prawda twierdza, ze mowia po francusku, ale tak na prawde jest to bardzo
skazony jezyk francuski. Sadze natomiast ze na przyklad frankophoni z innych
prowincji (NF , a takze Alberty - a warto wiedziec, ze mamy na przyklad
diecezje francusko jezyczna z francuskim biskupem) beda bardzo uradowani. No
i nie bedzie jak wymagac, aby byly rownolegle kanaly francusko jezyczne , bo
takie przeciez w Kanadzie juz sa.

Trzeci jezyk - to bedzie albo niemiecki albo hiszpanski. NO ale zobaczymy...

Pozdrawiam


dradam1


PS. Czy wiecie, ze Montreal wymieniany jest obecnie jako powazne centrum
muzyki jazzowej, o randze swiatowej ?

I jeszcze jedna nowina :

www.cbc.ca/story/business/national/2005/05/12/voip-crtc050512.html
Dopuszczenie VoIP na rynek nie tylko dla duzych ISP, ale rowniez dla
mniejszych oznacza, ze ceny rozmow miedzynarodowych ( miedzymiastowych)
spadna jeszcze nizej. Nie sa one zreszta zbyt drogie. Kupuje sie obecnie
coraz czesciej "bundle". Juz obecnie , na przyklad w Saskatchewanie (SaskTel)
wszystkie rozmowy w obrebie USA/Kanady , niezaleznie od dlugosc (rozmow
lacznie) kosztuja circa $20 miesiecznie. Wiec moja corcia przesiaduje z zona
godzinami na telefonie. Nie kosztuje jej to ani grosza.

Mam nadzieje, ze od przyszlego tygodnia dostane wreszcie lepsze podlaczenie
internetowe (Multi-Point) i zona z corka( i wnukami) beda mialy dostepny
video-phone . Na tym szybszym ( o szybkosci szybkiego DSL) podlaczeniu
powinienem zaoszczedzic 40 %. Takie sa niestety konsekwencje mieszkania poza
miastem...

Innym aspektem powyzszych decyzji jest to, ze kupujac dostep do Internetu
przez siec kablowa (TV) mozna sobie dokupic rowniez podlaczenie
telefoniczne , wlacznie z rozmowami lokalnymi i
miedzymiastowymi/miedzynarodowymi) doslownie za grosze. Tak jest w Albercie
w odniesieniu do Shaw Cable ( shaw.ca) i w odniesieniu do Ontario
(Roger's Cable).
Obserwuj wątek
    • kozak22 Re: nowe jezyki 14.05.05, 17:49
      mieszkancy ( jak sadze ) Quebeku, ktorzy
      > co prawda twierdza, ze mowia po francusku, ale tak na prawde jest to bardzo
      > skazony jezyk francuski.

      Rozczarowujesz mnie, Doktorku...
      A w Waszej Albercie to niby poslugujecie sie czystym "british-english" z
      Oxfordu?
      Na pewno nie i nikt sie temu nie dziwi, wiec moze przestan wreszcie wypisywac
      bzdury na temat czystosci jezyka francuskiego w QC, skoro go nawet nie znasz i
      pewnie wcale nie potrafisz sie poslugiwac.
      Gramatyka francuska jest jedna.
      Szkoda, ze taki wyksztalcony czlowiek o tym nie wie...
      • axxolotl Re: nowe jezyki 15.05.05, 00:40
        Hej, nie klocic sie smile
        Francuski z Quebec i francuski z Francji to po prostu dwa rozne dialekty j.
        francuskiego. Tak samo jak z angielskim: jest dialekt brytyjski, amerykanski,
        kanadyjski, australijski and so on and so forth.
        I ZADEN NIE JEST NAJLEPSZY. Sa po prostu inne.
        Poczytajcie sobie cokolwiek co napisal David Crystal na temat jezykow
        angielskich (tak, liczba mnoga).
        • kozak22 Re: nowe jezyki 15.05.05, 14:58
          Bravo! To wlasnie mialam na mysli, tylko moze nie ujelam tego az tak
          dyplomatycznie wink
      • dradam1 Re: nowe jezyki 15.05.05, 16:32
        kozak22 napisała:

        > mieszkancy ( jak sadze ) Quebeku, ktorzy
        > > co prawda twierdza, ze mowia po francusku, ale tak na prawde jest to bard
        > zo
        > > skazony jezyk francuski.
        >
        > Rozczarowujesz mnie, Doktorku...
        > A w Waszej Albercie to niby poslugujecie sie czystym "british-english" z
        > Oxfordu?

        Nie, nie poslugujemy sie. Mysle, ze Ci ktorzy sa "Canadian born English
        speakers" to polsuguja sie "kanadyjskim preriowym" ( ktory rozni sie od na
        przyklad nowofunladzkiego).

        > Na pewno nie i nikt sie temu nie dziwi, wiec moze przestan wreszcie wypisywac
        > bzdury na temat czystosci jezyka francuskiego w QC, skoro go nawet nie znasz
        i
        > pewnie wcale nie potrafisz sie poslugiwac.

        Nie jest to nawet moja opinia.
        Otoz tak sie sklada, ze odgalezienie rodziny mojej zony mieszka od ponad 100
        lat we Francji. No i zaprosilismy pewna nastolatke spod Paryza do odwiedzenia
        prerii.

        Przyjechala, zakochala sie w Kanadzie, kilku kanadyjczykow zakochalo sie w niej
        (zreszta bardzo atrakcyjna panna).

        Kiedys, w trakcie plotkowania, zapytalem sie jej , co sadzi o "francusko
        jezycznych" ( z Quebecu) programach TV (mamy takich z 20 na satelicie). I padla
        taka odpowiedz, jaka przytoczylem.

        > Gramatyka francuska jest jedna.
        > Szkoda, ze taki wyksztalcony czlowiek o tym nie wie...

        Moje wyksztalcenie nie bylo ukierunkowane na zagadnienia lingwistyczne.
        Gdybys zarzucal mi brak podstawowych wiadomosci w mojej profesji oraz w tych
        dziedzinach innej wiedzy, o ktorych twierdze, ze sie znam, to bym sie obrazil.

        Ale jezyki obce - to nie moja dzialka.

        Zreszta, opowiem Ci autentyczna historie.

        W trakcie drugiego roku pobytu w Kanadzie robil "rok rezydentury" w zakresie
        medycyny (chorob wewnetrznych).

        I przywieziono nam na Emergency panne z SVT.
        Zebralem wywiad, zbadalem jej to serduszko, podlaczylismy do monitora i czekam
        na bossa (kardiologa z Nowej Zelandii), aby ja odwrocic do NSR.

        "Doktor Kivi", jak to mowilismy, przyszedl i usilowal pogadac z pacjentka.

        Ona na jego proby komunikowania sie werbalnego zareagowala tak " ja rozumiem
        tego,rzekla - pokazujac reka na mnie, ale tego - pokazujac na NZ - ani slowa".

        Zwazywszy, ze nie bylem w Kanadzie nawet pelnych dwoch lat, a moj angielski , w
        momencie wjezdu do Kanady byl cholernie slabiutki = poczulem jak rosnie we mnie
        moje "ego". Uroslo, ale nie na dlugo ... Ale to inna historia.

        Pozdrawiam


        dradam1
        • toro100 Konstruktywny optymizm 18.05.05, 01:09
          Zagladam na to forum dopiero od niedawna, ale az trudno mi uwierzyc jak duzo
          jest to "trudnych do zrozumienia" wypowiedzi.
          A ja myslalem, ze forum to rozrywka i miejsce gdzie ludzie potrafia kulturalnie
          wymieniac sie pogladami, czy spostrzezeniami na rozne tematy.

          Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka