kontrakt a nie emigracja?

14.12.05, 15:10
czesc. forum podczytuje od dawna, ale udzielac sie zaczynam teraz, bo mi sie
termin wyjazdu zbliza...
wiec tak z ciekawosci, kto przyjechal do kanady na lat kilka z zezwoleniem na
prace? bo ja sie tak wybieram, do montrealu, a mam wrazenie, ze tu wiekszosc
to juz na stale.
pozdrawiam
nikusz
    • axxolotl Re: kontrakt a nie emigracja? 14.12.05, 15:28
      Jak posiedzisz kilka lat, to wsiąkniesz w Kanadę i nie będzie Ci się chcialo
      wracać. Chyba że przez te pare lat będziesz siedzial w rozkroku nad
      Atlantykiem (ale to bardzo niewygodne).
    • denyce Re: kontrakt a nie emigracja? 15.12.05, 00:06
      A jak blisko Twój wyjazd ?

      możesz pisać.
      denyce małpa poczta kropka onet kropka pl
      • renata.k5 Re: kontrakt a nie emigracja? 15.12.05, 01:49
        Ja rowniez witam sie po raz pierwszy na tym forum. 3 lata temu przylecialam z
        mezem do Montrealu na 2 letni wowczas kontrakt, ktory jak widac troche sie
        przeciagnal. Od roku staramy sie o karte stalego pobytu i niedlugo mam nadzieje
        byc szczesliwa rezydentka tego pieknego kraju. Pozdrawiam
        • beata0808 Re: kontrakt a nie emigracja? 17.12.05, 12:28
          Witam serdecznie,czytam to forum niemalze jednym tchem od wczoraj.Poniewaz
          bedziemy z mezem skladac dokumenty o wyjazd do Quebec interesuje nas wszystko
          na temat tego regionu.Jednak w przeciwienstwie do wiekszosci tu,na forum,my
          ubiegamy sie o pobyt tam jako Francuzi.Obecnie mieszkamy we Fr.Czy ktos byl lub
          jest w podobnej sytuacji???Prosze,piszcie.
          • pikorpikor Re: kontrakt a nie emigracja? 17.12.05, 13:32
            Słuchaj Beato - jesteście chyba w najlepszej sytuacji jaką sobie można
            wyobrazić jeśli chodzi o emigrację do Kanady.

            Sprawdź pocztę - przesłałem ciekawe linki.

            pozdr.
            • qwilleran Re: kontrakt a nie emigracja? 17.12.05, 13:46
              Ja mam znajomą, która przyjechała do Kanady z Francji już ponad 15 lat temu i
              do dzisiaj nie może tego odżałować (do Toronto co prawda, nie do Quebecu). Jej
              marzenie życia to tam wrócić, ale w jej przypadku to trochę trudne do
              realizacji. Wciąż opowiada jak tam było fantastycznie i straszliwie tęskni za
              Francją. Ja sama czytałam trochę o warunkach życia we Francji i wydaje mi się,
              że są one o niebo lepsze niż w Kanadzie. Jedyna różnica na plus dla Kanady to
              sprawy związane z pracą: tutaj imigrant czuje się u siebie, jeżeli są jakieś
              uprzedzenia wobec nowo przybyłych, którzy szukają pracy, to głównie związane z
              brakiem dobrej znajomości języka.
              Zainteresował mnie Twój e-mail, bo ja sama myślę o czymś odwrotnym, chciałabym
              pomieszkać parę lat w różnych miejscach we Francji i zobaczyć jak tam się żyje.
              • pikorpikor Re: kontrakt a nie emigracja? 17.12.05, 14:21
                Co do Francji.

                To jest dobry kraj na emeryturę.

                Jeśli chodzi o pracę Polaka we Fracji - tam zawsze będziesz biednym polskim
                imigrantem - przede wszystkim.

                Jeżeli już dostaniesz pracę to nie ma np takiej możliwości aby Cię traktowali
                przy awansach tak jak "swoich" (Francuzów). I to jest ta zasadnicza różnica.

                To jest w ogóle bardzo elitarystyczny kraj - nawet dla Francuzów.

                Jak się tam ktoś urodził w rodzinie z klasy średniej/wyższej to tak - życie
                jest piękne.

                Natomiast jeżeli myślisz o spędzaniu tam części emerytury to super pomysł.
                Powiesz, że jesteś z Kanady i spędzasz tam emeryturę i luzik - możesz się
                opalać na Cote d'Azur smile)

                Ale może coś więcej szczegółów/inne zdanie zobaczymy od mojej postowej
                francuskiej poprzedniczki??

                pozdr.
                • qwilleran Re: kontrakt a nie emigracja? 17.12.05, 14:48
                  Ktoś kiedyś powiedział, że “Francja to raj dla turystów, a piekło dla
                  imigrantów”. Na pewno coś w tym jest. Ja jestem w o tyle korzystnej sytuacji,
                  że wykonuję parę wolnych zawodów. Jak już się tam wybiorę, to nie będę musiała
                  szukać pracy. Na razie nie mam rodziny, więc praca dla drugiej połowy też nie
                  jest problemem, a mój towarzysz, bardzo inteligentny piesio, godzi się na
                  wszystkie moje pomysły z wielką ochotą.
                  Pozdrawiam.
                  • za_morzem Re: kontrakt a nie emigracja? 17.12.05, 15:01
                    porownywanie francji z quebeckiem jest smieszne.
                    to cos w rodzaju porownywania krakowa a chicagowskim jackowem.
                    • pikorpikor Re: kontrakt a nie emigracja? 17.12.05, 16:10
                      To jedź tam robić błyskotliwą karierę, będąc oczywiście dumnym ze swojej
                      polskości smile)

                      Wish you luck!

                      pozdr.
                  • pikorpikor Re: kontrakt a nie emigracja? 17.12.05, 16:17
                    Uważam ,że Twoja sytuacja jest godna rozważenia. Może być fajnie. Chyba bym
                    zaryzykował.

                    Tylko nie mów za dużo o swoim Polskim pochodzeniu zanim się nie przekonasz co
                    do dobrej woli (braku uprzedzeń) ludzi Cię otaczających (bo przecierz tam też
                    jest wielu w porządku ludzi - ale przeciętnie wygląda to mizernie).

                    pozdr.
                    • beata0808 Re: kontrakt a nie emigracja? 17.12.05, 18:45
                      Dziekuje za linki,ktore prawdopodobnie moj maz juz zna.Ja szczerze mowiac
                      mieszkam tu od niedawna.Dopiero skonczylam studia licencjackie w Polsce i
                      przeprowadzilam sie z dziecmi do meza.On mieszka tu juz od 15 lat.Mieszkamy
                      niedaleko Marsylii.Juz od dawna rozwazalizmy mozliwosc emigracji do Quebec-u i
                      zbliza sie czas skladania dokumentow. Jesli nie sprobujemy teraz to zapewne
                      pozniej bedziemy zalowac.Jesli nie uda nam sie w Quebecu to zawsze mozemy
                      wrocic,nawet do Polski.Ale to mam nadzieje ostateczna opcja. Za rok maz konczy
                      kontrakt i jak nas przyjma to ruszamy. Mam tylko obawy co do znalezienia
                      zatrudnienia w moim przypadku. Mam polski dyplom i niezbyt duzo praktyki w
                      zawodzie.Cienko sie widze. Znam angielski i inne jezyki ale nie francuski.
                      Ale i tak wydaje mi sie,ze tam powinno mi byc latwiej.We Fr wcale nie byloby
                      nam lepiej.Tu za wiele nie podskoczysz.Duzo sie zmienilo.Owszem,nie dadza Ci
                      zginac ale i dorobic sie nie dadza.Taka egzystencja.Poza tym ja mam jedno
                      marzenie zawodowe,ktore tu byloby baaardzo trudno zrealizowac.W kazdym badz
                      razie mam nadzieje,ze bedziemy zadowoleni,jak mnostwo inych osob,ktore tam
                      wyjechaly z Fr.
                      I,oczywiscie wiadomo wszedzie jest trudno na poczatku i trzeba duzo i ciezko
                      pracowac.A ja wole jednak duzo i ciezko pracowac tam jak tu.
                      Pozdrawiam
          • sylwek07 Quebec 17.12.05, 16:38
            www.gouv.qc.ca/wps/portal/pgs/commun
            moja znajoma wyjechala przez Francje i chwli sobie ten wybor.
Pełna wersja