03.10.04, 12:43
może, wy znawcy kuchni brazylijskiej podrzucicie jakieś przepisy, oczywiście
wiem, iż pewnie nawet o procent składników typowych w Polszy cięzko będzie,
ale postarajcie się :) acha, ja osobiście zaznaczam, iz mięska nie jadam ale
inni mięsożerni mogą być wdzięczni za przepisy, również z tej dziedziny ;)
moja przygoda w sumie się skończyła na Sequilhos de coco, nie wiem czy mi
wyszły bo w sumie nigdy orginału nie jadłam ale zjadliwe były ;)
Obserwuj wątek
    • brasilka2 Re: jedzonko 03.10.04, 19:42
      Z jedzonka to nie bardzo się orientuję, ale wkrótce jadę do Krakowa i odwiedzę
      słynną restaurację Ipanema, to może będę bardziej wtajemniczona.
      Natomiast do picia w umiarkowanych ilościach polecam caipirinhę. Uwaga: uderza
      do głowy :-)
      • larrinho Re: jedzonko 04.10.04, 19:08
        z prostych rzeczy: smarzone banany (bananas com acucar) posypane cukrem pudrem,
        albo w ciescie (chyba sie nazywaly bananas milanese czy jakos tak)
        z innych: feijoada. chyba potrawa narodowa. ciemna fasola, ryz. bardzo pozywne
        • anamaria80 Re: jedzonko 20.10.04, 20:52
          Feijoada raczej by Ci, Coatlicue, nie przypadła do gustu. Ja też jej zresztą nie
          polubiłam. Owszem ryż, ciemna fasola, ale oni do tego dodają również mięso i to
          w obojętne jakiej postaci - zasadą jest rozmaitość w związku z tym w niektórych
          restauracjach, szczególnie w mniejszych miastach, w feijoadzie można znaleźć
          wszystko, łącznie z nosem prosiaka. Nie przesadzam. To obrzydliwość, jednym słowem.
          Ja mięsko jadam, ale selekcjonuję - w zasadzie lubię tylko drób i rybki.
          Pozostałe gatunki zdarza mi sie bardzo rzadko, raczej unikam. Ale widoku
          feijoady nie znoszę. I ponadto znam co najmniej kilku Brazylijczyków, którzy
          swojej tradycyjnej potrawy narodowej nie tolerują.

          Na szczęście mają kilka innych smakowitych "wynalazków".
          No, ale dokończę później. Teraz pędzę na lekcję portugalskiego. Zaczynam o
          16:30, czyli u Was o 21:30. Czeka mnie mały teścik. Trzymajcie za mnie kciuki.
          Na razie. Tchau.

          Ania
          • brasilka2 Re: jedzonko 20.10.04, 21:32
            Jadłam w "Ipanemie" vatapa, święcie przekonana, że to najprawdziwsza vatapa,
            taka jak w Brazylii. A potem poszukałam sobie przepisów w necie, na
            brazylijskich stronach i okazało się, że inaczej się to przyrządza... Że nie
            kurczak w cieście chlebowo-jakimśtam, tylko zupełnie inne danie (teraz nie
            pamiętam z czego).
            Dobrze, że nie dałam się nabrać na acaraje, na które też miałam szaloną ochotę.
            Miałabym ochotę coś przyrządzić, ale trudno znależć wszystkie składniki :-(
            • margoolcia Re: jedzonko 11.10.05, 11:52
              a ja w Ipanemie jadłam juz bardzo różne potrawy i zqa każdym razem były
              znakomite :-) spędziłam tam 2 sylwestry i również było super...nawet tańczyłam
              sambę na stoliku z właścicielem restauracji ;-)
          • flamengista w obronie feijoady! 02.01.06, 00:04
            Owszem, w typowej feijoadzie podawanej w knajpie można znaleźć uszy, ryjki i
            raciczki. Słowem obrzydliwość (inna sprawa, że my Polacy jemy flaczki...)

            Ale gdy jest tzw. Dzień Feijoady (w wybranym dniu tygodnia) - są różne rodzaje,
            w tym i te z normalnym mięsem. Wtedy warto spróbować, bo to bardzo smaczna potrawa.

            Moja Mama robi właśnie taką - z kiełbasą, boczkiem i żeberkami wieprzowymi. Do
            tego pomarańcze, farofa... Pychotka;)
      • flamengista Ipanema 02.01.06, 00:09
        Niby prowadzona jest przez Brazylijczyków, ale bardzo "nierówna" knajpa. Jedne
        dania super: polecam szczególnie słodycze (brigadeiro, quindim), drobne
        przekąski (pao de queijo), jako danie główne bife (ale to po prostu mięcho z
        frytkami, nic egzotycznego).

        Natomiast odradzam jeść tam feijoade - kiedyś podano nam twardą fasolę (kucharz
        nie wiedział, że powinno się ją wymoczyć w wodzie na dzień przed przyrządzeniem
        potrawy;).

        Aha, caipirinha oczywiście wyśmienita.
      • pretinha_84 Re: jedzonko 03.01.06, 13:26
        zabralam kiedys mojego brazylijczyka do tej restauracji, niestety niektore
        dania tylko nazwa przypominaja te oryginalne brazylijskie
        pzdr
        • arpa1 Re: jedzonko 03.01.06, 14:20
          Nie bylem nigdy w krakowskiej ipanemie, ale oba warszawskie rodizio to raczej
          slabe imitacje - mimo, ze i w kuchni i na sali pracuja (albo pracowali)
          brazylijczycy. Po mojemu, wlasciciel bardziej stawial na cos w rodzaju "show a
          la brasil" (typu dowcipy kelnerow "szynka rosnaca na palmie") niz na to, ze
          goscie wroca dla rozkoszy kulinarnych. Od znajomego (polaka), ktory tam
          pracowal wiem, ze czesto gesto nawet do najlepszych mies stosowali polska
          wolowine - wbrew temu co oglaszali. Z calym szacunkim dla naszych krowek, ale z
          niej sie porzadnej picanhii czy karkowki (cupim) nie da przyrzadzic,
          przynajmniej na sposob braylijski, tzn tylko gruba morska sol, lekka marynata i
          NIC wiecej. Zas bar salatkowy, na ktorym stoi tylko 10-15 polmiskow, to bylaby
          w BR wrecz hanba.

          Najblizsze (mi znane) *autentyczne* restauracje BR sa w Pradze czeskiej - dwie
          knajpy nalezace do mini-sieci Ambiente. I ja sam, i kolega brazyliczyk, i
          wszycy inni, ktorych tam prowadzilismy byli zachwyceni. Uwaga: maja tam tez
          dobre wina brazylijskie (tak, tak, istnieja takowe) - znacznie lepsze niz te,
          ktore mozna dostac w srednio-dobrej knjapie w samej brazylii.

          Slyszalem tez, ze gdzies w niemczech jest Porcao (jedna z sieci BR, wypas
          bliski idealu ;) ale nie wiem nic dokladnie.
          • flamengista podaj namiary na te knajpy z Pragi 03.01.06, 19:08
            jeśli możesz:)
            • arpa1 Re: podaj namiary na te knajpy z Pragi 03.01.06, 22:54
              nao tem problema:
              www.ambi.cz/ambi_brasiliero_eng.php
              Znajdziesz tam 2 adresy, oba w centrum. Naprawde polecam :)
    • coatlicue Re: jedzonko 04.06.05, 10:49
      dziś w wyborczej kuchnia brazylijska!!!
      • brasilka2 Re: jedzonko 04.06.05, 13:22
        Tak, już nabyłam - ale trochę się rozczarowałam.
        Myślałam, że będzie więcej potraw z Nordeste, a nie samo mięcho...
        • rudziel Re: jedzonko 09.06.05, 14:18
          Po daniach z Bahia bylo mi niedobrze przez kilka dni. W Salvadorze poszedlem do
          restaurante a kilo (polecanej przez Lonely Planet) gdzie mozna bylo sobie
          nalozyc na talerz ze 40 roznych potraw. Wlasciwie znosne byly tylko desery, bo
          tylko do nich nie uzyto dende, ktory kojarzy mi sie, wybaczcie, z konskim
          moczem. Ta kuchnia jest, oglednie mowiac, kontrowersyjna, a przed wizyta w
          Salvadorze bylem na nia naprawde napalony.
          • brasilka2 Re: jedzonko 10.06.05, 20:46
            Strasznie jestem ciekawa, jak to dende smakuje. W artykułach o Bahia bardzo
            reklamują potrawy owym specyfikiem doprawiane.
            A może to kwestia tego, że białym inaczej smakują różne rzeczy, a w końcu Bahia
            to ziemia czarnych i oni tam dyktują trendy kulinarne...
            • nocnylot Re: jedzonko 10.06.05, 22:48
              Nie sadze, aby to mialo jakikolwiek zwiazek z kolorem skory... Jestem bialym
              znad Baltyku i nieznosze kuchni dunskiej, a kocham etiopska... miedzy innymi!
              nl
            • irmina_dzyr Re: jedzonko 09.12.05, 13:55
              Dende przyciąga uwagę swoim wściekle pomarańczowym kolorem, ale już podczas
              konsumpcji pokazuje swe prawdziwe oblicze. Kilka minut po odejściu od stołu
              pojawia się straszliwy ból brzucha, okropne skurcze i potworna diarrhea. Ja
              leżałam kilka dni ledwo zywa, o mały włos sie nie odwodniłam, bo zaczęły sie
              ulewy (luty 2005) i nawet po butelke wody nie mozna było wyjść. Mimo, że
              moqueca smakowała mi bardzo, wiem, ze już nigdy nie zjem niczego, czego
              skladnikiem jest dende.
              P.S. moqueca to takie danie jednogarnkowe z owocami morza, rybami, gotowane czy
              raczej duszone w mleczku kokosowym, z dodatkiem dende, chili, orzeszkow
              ziemnych, posypane na koniec duza iloscia swiezej kolendry.
              A desery za slodkie. Wolalam swieze owoce. Ciekawe, ze awokado (wielkosci
              pocisku mozdzierzowego) jedza z cukrem.
              Bardzo smakowite koktajle, nazywane tam vitamina


              • rudziel Re: jedzonko 09.12.05, 17:24
                Rany, brazylijskie owoce snia mi sie po nocach. Kiedy przyjechalismy do
                rodzicow mojej narzeczonej w SP na dzien dobry na stol wjechala wielka
                taca pelna kolorowych wspanialosci, zupelnie jak z bajki. Do tego, smakowaly
                co najmniej rownie dobrze jak wygladaly...
                Niestety teraz jestem skazany na jedzenie owocow o smaku wody (i to kranowy)
                bo tylko takie sa w Belgii.
              • arpa1 Re: jedzonko 09.12.05, 18:51
                irmina_dzyr napisała:

                > Kilka minut po odejściu od stołu
                > pojawia się straszliwy ból brzucha, okropne skurcze i potworna diarrhea.

                Powiedzmy - u niektorych sie pojawia, u innych nie.. Chyba nie warto tak ludzi
                zniechecac. Moqueca de bacalhau, albo bobo de camarao to jedne z najlepszych
                pysznosci jakie jadalem (poza miechem, ktre tez uwielbiam :-) Obie rzeczy z
                kuchni bahiana, ale popularne rowniez na poludniu. To "bobo" wyglada ciut
                podobnie, a nawet poszczegolne skladniki jeszcze bardziej nierozroznialne bo
                wymieszane albo wrecz zmiksowane (dokladnego przepisu nie podam bo w kuchni
                jestem lewa noga...) Poza tym moqueca wcale nie musi byc z taka iloscia dende,
                rownie dobrze moga byc tradycyjne przyprawy - pimentao, ostra oliwa itp.

                Owszem, kuchnia nordeste jest mocno pikantna i dla niektorych "pospolita", ale
                naprawde smaczna, i nie taka ciezka jak np. meksykanska (moim zdaniem). poza
                tym nie umywa sie "pikantnoscia" do roznych milych miejsc na dalekim wschodzie.
                Smiem wiec twierdzic, ze jak sie sobie dobrze tutaj przetrenowac zoladek (a
                wlasciwie tylko podbniebienie i przelyk, bo czesto to tylko one stawiaja opor),
                to zadne dende nie straszne.. Swoja droga rowniez zaluje ze GW kompletnie
                zaniedbala polnoc, pln-wschod i w ogole prawie wszystko poza churrasco :<

                (Nawiasem mowiac jesli juz o zaladku, to nie trzeba az tak daleko szukac: glupi
                pomidorek albo ogoreczek zjedzony na SUROWO w turcji potrafi czlowieka z
                polnocy europy przemeczyc dobre dwa dni. I nie jest to kwestia higieny,
                zepsutych produktow ani niczego takiego - po prostu inna flora bakteryjna.)

                A co powiecie na takie ciekawostki jak farinha (farofa) albo acai?
                • irmina_dzyr Re: jedzonko 09.12.05, 21:40
                  Cóż, mój przypadek był dosyć dramatyczny, co wcale nie znaczy, że ja
                  zniuechęcam tu forumowiczów do kuchni brazylijskiej, wręcz przeciwnie:-)
                  Wspomniane zostało acai. Boze, to istny cud świata. Nazywaja ten owoc vitamina
                  dos indios. Podobno jest bardzo zdrowa, a na pewno wsciekle smaczna. Miksuja te
                  owoce/jagodki na pulpe, schladzaj, dodaja czesto banana i posypuja granola,
                  czyli czyms podobnym do znanych nam platkow sniadaniowych, ale w wersji
                  skarmelizowanej chrupiacej - pycha!
                  Farofa dosyc ciekawa, choc troche za sucha. Ja bardzo smacznie wspominam
                  bolinhos do bacalhau i mandioca frita - genialne do zimnego piwa. Ewentualnie
                  zupa caldo verde z ichnim zielskiem couve (ang. kale), kawalkami mieska i
                  grysikiem. Poza tym sery z Minas Gerais tez sa warte wspomnienia.

                  • arpa1 Re: jedzonko 14.12.05, 05:45
                    No jasne, ze farofy nikomu nie polecam samej w sobie. Sam swego czasu bylem
                    pelen rezerwy przez dobrych pare miesiecy, dopoki nie stwierdzilem ze majac na
                    talerzu i w jego okolicach: (a) z pol kilo picanhii (b) ryz (c) frytki (d)
                    acebolada (e) outra salada (f) pao
                    • irminha Re: jedzonko 14.12.05, 13:38
                      co do serów, to moje kubki smakowe zapamiętały przede wszystkim queijo mineiro,
                      czyli ser koloru biało-kremowego, ale o konsystencji żółtego - lekko
                      kwaskowaty, bardzo smaczny. W Minas ten ser bardzo chętnie łączą z galaretką z
                      gujawy (goiabada) w wersji czystej lub na kanpace i nazywają to, uwaga!,
                      romeo&giulietta:-)
                      Mają też swoją wersję mozzarelli, zwaną tam musarela. Jednak jest to ser tylko
                      i wyłącznie nadający się do zapiekania, bo się ciągnie i wręcz idealnie oblepia
                      kawałeczki gorąceo churrasco.
                      pozdrawiam
                      • arpa1 Re: jedzonko 17.12.05, 06:28
                        Faktycznie, goiabada.....
                        Niemniej jednak z pao de acucar albo sendas albo carrefour glownie
                        pamietam "queijo tipo de..." - de gruyere, de parmezan, de edam..

                        No, ale przynajmniej jest pao de queijo i queijo de coalho!
                        mniam!

                        p.s. dzis wieczorem lece do pl. To sobie na swieta pojem sera :)
                        • irminha Re: jedzonko 17.12.05, 16:04
                          Pao lub paosinhos de queijo rzeczywiscie pyszne, najlepiej wyjete prosto z
                          pieca, bo po jakims czasie robia sie niestety gumowate. Chociaz dla zapalonch
                          milosnikow to rzadka przeszkoda:-)
                          A co to jest queijo de coalho? Nie spotkalam sie z tym...
                          • arpa1 Re: jedzonko 03.01.06, 03:41
                            Queijo de coalho to pol-twardy, pol-miekki serek, dosc slony, choc nie tak,
                            jak "solan" z lat 80-tych (jesli ktos pamieta..) i nie tak bialy.
                            Popularny glownie na polnocy, z tego co wiem stamtad sie wywodzi: ceara, ale
                            takze MA, PI, PB, RN.
                            No nie jest to mussarella, ale mozna by to od biedy wlozyc do caprese...
                  • flamengista farofa z nordeste 02.01.06, 16:49
                    to w zasadzie osobne danie. To nie sam proszek, zawiera również suszone mięso,
                    czasem również warzywa. Można ją dodawać do innych potraw, ale i jeść samą, osobno.
                    • arpa1 Re: farofa z nordeste 03.01.06, 03:04
                      mieso? warzywa?
                      a gotowane jajko nie da rady do farofy, co?

                      (vive rubro-negro!!)
                      • flamengista ;) 03.01.06, 11:15
                        Heh, tego nie wiem. Pewnie można, jeśli ma sie tylko ochotę.

                        Ale farofę z suszonymi warzywami i suszonym mięsem jadłem na tradycyjnej
                        kolacji, przygotowanej przez znajomą z nordeste.

                        Saudacoes rubro-negras;)
    • coatlicue produkty dostępne w Polszy 02.01.06, 11:26
      uwaga, uwaga!
      *Goiabada jest dostępna w sieci Piotr i Paweł (ostatnio zostałam nią
      poczęstowana na zajęciach)
      *Guaraná w małych delikatesach w Promenadzie. I to ta (według mojej koleżanki
      która siedziała w Brazylii miesiąc) najlepsza ;) Antarctica

      przydałoby się jeszcze sprowadzić do sklepów polvilho, co by pão de queijo móc
      zrobić :)
      • flamengista gdzie ta Promenada? 02.01.06, 16:45
        Oj, dawno nie piłem Guarany...

        Co do polvilho - nie jest to przypadkiem zwykła mąka kukurydziana? (jeśli nie,
        to i tak można nią spokojnie povilho zastąpić)

        Pao de queijo robi się dając tyle samo tartego parmezanu co mąki plus jajka (na
        średnią porcję dwie) i trochę wody. Miałem gdzieś dokładny przepis...
        • coatlicue Re: gdzie ta Promenada? 02.01.06, 17:08
          www.promenada.com/sklep.php?id=47 - guaraná znajduje się zaraz po prawej
          stronie na wysokości głowy (tzn mojej :P)
          polvilho to mąka/skrobia z manioku
          • arpa1 Re: gdzie ta Promenada? 03.01.06, 03:58
            Chwila na pao de queijo (com algumas sugestoes):
            harpiaclube.com/phpBB2/viewtopic.php?p=7618&sid=75e5e2f2bd62bfa814ca2c3a010ae96a
            Czy moze ktos mily mi powiedziec czgo w PL brakuje? Chyba na kolejna parapetowe
            zrobie latwe brazylisjkie zarcie :D
            • flamengista mam podobny przepis 03.01.06, 11:18
              no więc problem jest z polvilho doce - czyli (jak się właśnie dowiedziałem -
              mąką maniokową). Ale wydaje mi się, że można od biedy ją zastąpić mąką
              kukurydzianą. Sam spróbuję i dam znać, czy wyszło.

              Aha, zamiast tartego queijo mineiro (najlepszego do pao de queijo) można z
              powodzeniem wykorzystać POLKSI (bo tańszy) parmezan - tak z resztą podają w
              brazylijskiej książce kucharskiej, którą ma moja Mama.
              • coatlicue Re: mam podobny przepis 03.01.06, 12:00
                no trzeba, trzeba spróbować, będe miała dla porównania pão de quiejo, które
                dzięki sprowadzonym polvilho zrobiłyśmy z koleżanką tutaj :)
                może reaktywujmy wątek mówiąc co mozna zrobić w Polszy, i co jest dostępne u nas?
                Oprócz pão de quiejo, mam za sobą przygodę kulinarną z beijinhos de coco (nic
                prostszego, tylko orkutnie słodkie :p)
                kuchnia.gazeta.pl/kuchnia/2,54041,,,,43945100,P_KOBIETA_PRZEPISY.html
                i sequilhos de coco (tak lubię koksa :) www.maria-brazil.org/sequilhos.htm
                • coatlicue Re: mam podobny przepis 03.01.06, 12:01
                  lubię kokosa nie koksa, tylko chciałam sprostować :P
                • flamengista coxinhas 03.01.06, 19:06
                  są łatwe do zrobienia i chyba komponenty bez problemu do dostania w Polsce.
                  PLanuje je zrobić w piątek, dam znać jak poszło...
                  • flamengista no więc wyszły całkiem nieźle 07.01.06, 12:50
                    Oczywiście nie smakowały jak te w typowej lanchonete, bo nie miałem manioku.

                    Niestety, jest to danie dość pracochłonne, szczególnie jak sie robi porcję na 12
                    osób. Czyli tylko wydawało mi się, że są łatwe do zrobienia;)

                    • coatlicue Re: no więc wyszły całkiem nieźle 07.01.06, 13:06
                      hehe, wiesz co ja nawet śmiem przypuszczać, że nawet jabyś tę mąkę miał nie
                      smakowałoby to tak samo jak tam.. I oczywiście nie przez zwątpienie w Twoje
                      kulinarskie umiejętności :P Uważam że na jedzenie składa się nie tylko smak ale
                      i otoczenie i atmosfera a to już ciężko do nas przywlec :)
                      • flamengista oczywiście masz rację 07.01.06, 22:03
                        w dodatku brakło guarany, którą zawsze popija sie coxinhę...
                        • coatlicue Re: oczywiście masz rację 08.01.06, 12:45
                          hehe to trzeba się było wybrać do promenady :P
    • michalina1974 a lubisz ryby? 05.01.06, 11:18
      jesli tak, polecilabym moqueca :-)
      potrawa rodem z salvadoru/bahia.
      po prostu cos wspanialego, jesli jestes zainteresowana, to wygrzebie przepis z
      szuflady kuchennej.
      pozdrawiam :-)

      -----------------------------------------------------
      Quand un homme te parle, souris-lui et ne l'écoute pas
    • coatlicue Re: jedzonko 31.05.06, 10:55
      Odświezam trochę wątek no i witam po długiej nieobecności :)
      Dostałam jedzeniową dostawę z Brazylii, czyli maniok w różnych postaciach, ten
      świeży już dawno pochłonęłam (trzeba było widzieć minę mojego znajomego jak
      poprosiłam o maniok - dla niewtajemniczonych to tak jakby z Polski wieźć gdzieś
      ziemniaki :]). Ale do tego dostałam farofę już z przyprawami, polvilho doce i
      azedo. I tutaj pojawia się moja prośba o PRZEPISY. Oczywiście pogoogluję ciut
      ale wiadomo lepiej juz jakies wypróbowane osobiście..
      Obrigada :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka