Witaj! Kończę we wrześniu 29 lat, dolny aparat stały mam od 23 grudnia,
hayrax nosiłam od 27 grudnia do końca kwietnia. Sam hayrax to ohyda,
niestety... na początku strasznie ciężko nauczyć się mówić, łykać itp. Ale
jak do wszystkiego można się przyzwyczaić... Miałam w sumie chyba 28
rozkręceń tej sruby, najpierw co drugi dzień, potem codziennie, a przez
oststnie 2 miesiące nosiłam dla utrwalenia efektu... nie chcę Cię straszyć,
ale myślę, że lepiej, żebyś wiedziała, że hayrax jest wykonany z akrylu i po
pewnym czasie zaczyna brzydko pachnieć, niestety... radziłam sobie z tym
jakoś myjąc zęby nawet w pracy, kilka razy dziennie, nie tylko po jedzeniu. A
efekty- naprawdę sa!!! Moja szczęka rozszerzyła się czyba o kilka milimetrów,
dokładnie już nie pamiętam, ale po pewnym czasie można już było zauważyć
efekty. Jak narazie nie usuwałam żadnych zębów, bo u mnie to tylko jedynki na
siebie trochę zachodzą, a hayrax nosiła głównie po to, by uzyskać odpowiednie
proporcje między górną i dolną szczęką... od 12 maja mam aparat stały też na
górze, do tego stażystka mojej ortodontki namówiła mnie na ligaturki w
kolorze niebieskim i jest super

Dodam, że absolutnie nie wstydzę się swego
aparatu, wprost przeciwnie, często się "szczerzę"-jak to mówi mój facet
Myslę, że powinnaś przedyskutować wszystko ze swoim lekarzem... ja w każdym
bądź razie polecam hayrax. Jezeli naprawdę chcesz mieć ładne zęby-
wytrzymasz

Pozdrawiam i trzymam kciuki! Jak chcesz coś jeszcze wiedzieć-to
pytaj, zaglądam tu prawie codziennie.