obserwatorka2
11.08.05, 11:13
Mojej córce ewidentnie krzywo (źle) rosną zęby. Ortodonta to potwierdza.
Problem w tym, że od ładnych KILKU lat wizyty kończą się niczym, a dokładniej
... czekaniem aż wyrosną do końca wszystkie zęby stałe i zaleceniem wyrywania
kolejnych (nie ruszających się) mleczaków.
Czy takie postępowanie jest prawidłowe? Czy to może gra na zwłokę, bo wiadomo,
jak wyglada kwestia refundowanych aparatów. Początkowo strategię p. doktór
przyjomwałam normalnie, ale teraz mam coraz większe wątpliwości.Jak tak dalej
pójdzie to wkrótce (ze względu na wiek) nie załapiemy się na bezpłatne wizyty.
Tymczasem wada ułożenia uzębienia jest poważna, mocno rzucająca się w oczy i
coraz bardziej się pogłębia. Czy to naprawdę powszechne postępowanie
zmierzające do prostowania źle wyrosniętych zębów, zamiast ukierunkowywania
ich już w fazie wzrostu? Podpowiedzcie coś, proszę !
Od kiedy Wasze dzieciaki zaczynały nosić stałe aparaty?