agus863
23.12.06, 17:07
Święta mnie tak chyba nastroiły, że mam dziwne pytanie.
Czy noszenie aparatu nie jest przejawem próżności? Kiedy mnie cośtam bolało i
wujek śmiał się, że "dla urody trzeba pocierpieć" oburzałam się i mówiłam że
to nie tylko dla urody ale i dla zdrowia, dla lepszego stanu zębów, dla
łatwiejszego ich czyszczenia, dla lepszego przeżuwania i dla braku bólu w
stawach żuchwy. Ale czy na pewno? Czy czasami nie jedynym powodem jest to, że
chcemy wyglądać ładniej? Niby nic w tym złego, ale w końcy chyba nikt tak
naprawdę nie ma idealnego zgryzu, przyjrzyjcie się znajomym czy rodzinie,
każdy cośtam ma nie tak. Kiedy ja założyłam aparat koleżanka zapytała mnie po
co, skoro mam całkiem proste zęby, czy naprawdę niezbędny jest
nam "holiłódzki" uśmiech? Jak się na to zapatrujecie?