Dodaj do ulubionych

Tak sobie rozmyslam...

13.05.05, 14:12
tyle fajnych osob tu siedzi, ciekawych, madrych, dowcipnych, sympatycznych.
Niektore osoby znam tylko z netu, widzialam zdjecia, niektore widzialam w
realu - nikt nie jest odrzucajacy z wygladu, normalni z nas ludzie zarowno
jesli chodzi o wyglad zewn jak i o charakter, zachowania. Pewnie - mamy swoje
wady, przyzwyczajenia, glupie czasem nawyki - ale nasze. Nikt nie jest
doskonaly zreszta i chwala Bogu..

I wlasnie tu pojawia sie moje pyatnie: dlaczego w takim razie nie mamy nikogo?
dlaczego np, ja poznac kogos trafiam na takie typy, ze az slow szkoda.
Tylko nie piszcie ze nie nadeszla jeszcze nasza kolej etc

Osobiscie jesli chodzi o mnie, bo tylko o sobie wolno mi sie wypowiadac, - nie
godze sie na polsrodki, nie wierze w milosc z rozsadku ( a czegos takiego
doswiadczalam w ostatnich tygodniach).

Licze na ciekawa dysuksjesmile
Obserwuj wątek
    • zapalniczka Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:18
      zrobilo mi sie naprawde milo po Twoim watku... napisze szczerze... faceci mnie
      krzywdza... nie chce sie uzewnetrzniac bo zalosne by to bylo... moze sama sie
      tego dopraszam... albo mam pecha... ale wiem cale zycie ze nie bede sama wiem
      to i juz... za fajna jestem po prostu smile na razie nie jest mi z tym tragicznie
      chociaz przyznaje ze mam tendencje do uzalania sie nad soba co nieraz sie tu
      widzialo...
    • suza Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:19
      anula, to proste - my za fajni jestesmy - to juz bylo smile

      a tak na serio - moze kazdy z nas ma swoje skaleczenia z przeszlosci i jestesmy
      teraz ostrozniejsi ?
      mamy za duze wymagania ?

      sama bym chciala wiedziec, kurcze...
      • anula001 Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:23
        czy za fajni? czy to znaczy w takim razie, ze ludzie ktorzy obecnie sa w patrach
        nie sa az tak fajni i dlatego kogos maja? Nie, ja nie mysle ze jestem ZA fajna,
        wiem,ze jestem fajna, ale nie wywyzszam sie (choc czasem jak wiem,ze mam racje,
        albo chce komus nosa utrzec pewnie ze sie wywyzszewink

        Ah te wymogi - wlasnie nauczeni doswiadczeniem, po tylu przemysleniach,
        obserwacjach i przejsciach na pewno stajemy sie ostrozni i zawezamy grono
        kadydatow. Ten nie, bo widze ze egoistyczne ma zapedy, tamten tez nie bo cos za
        duzo pije, a ten to jeden wielki kompleks..ehhh
        • suza Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:26
          anulka, z ta zafajnoscia to byl taki zarcik smile
          wcale nie czuje sie lepsza od innych.

          wiesz co, a moze wysylamy jakies niewerbalne sygnaly i wszyscy kandydaci /
          kandydatki uciekaja z krzykiem ? wink
          mowa ciala moze zdradzic wink

          ja mysle, ze jestem bez pary, bo za bardzo ironiczna jestem i malo chlopakow to
          lubi
          • anula001 Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:34
            hmm, a ja za bardzo konkretna i zdecydowana - tez malo to jakies kobiece chyba...
            • samentu A ja lubię konkretne i zdecydowane 13.05.05, 14:50
              tylko takich nie znajdujęsad
              same w typie księżniczek na ziarnku grochu, z tych co to och, ach nie wiem sama
              co chcę
              • anula001 Re: A ja lubię konkretne i zdecydowane 13.05.05, 16:14
                naprawde sa jeszcze faceci, ktorzy lubia takie babki? ufffwink))
          • samentu Nikt nie lubi osób ironicznych 13.05.05, 14:51
            wiem bo sam taki jestemsmile
            dlatego nazywają mnie cynikiemsmile
    • jeanne_n Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:19
      łomatko, aleś temat zarzuciła smile

      ja generalnie podpisuję się pod Twoimi ostatnimi słowami - półśrodkom mówię
      stanowcze nie, chciałabym po prostu poznać kogoś, kto będzie umiał mnie
      rozśmieszyć, nie będzie udawał kogoś, kim nie jest, nie ucieknie jak się
      zapytam o ostatnią przeczytaną książkę (albo - co gorsza - aktualnie czytaną)
      no i na widok którego moje nogi nie wykonają automatycznego "w tył zwrot" smile

      niby nie tak dużo, a okazuje się, że jednak big_grin

      omawiane to było wielokrotnie (i pewnie jeszcze będzie nie raz) - może szukamy
      nie tam, gdzie trzeba, może okazuje się, że te nasze "niewinne" nawyki nie są
      znowu takie niewinne dla drugiej strony?

      ale też jestem ciekawa zdania innych smile
      • prawdziwyja Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:32
        > nie będzie udawał kogoś, kim nie jest

        I przy kim ja też nie będę udawał kogoś innego. Ktoś, przy kim bez skrępowania
        mógłbym być Prawdziwym Sobą smile Bo wszelkie aktorstwo i tak prędzej czy później
        wyjdzie na jaw.
    • suza Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:21
      za bardzo skupiamy sie na samych sobie ?

      chociaz cholera, chyba nie, przeciez mamy przyjaciol, prowadzimy zycie
      towarzyskie, wiec o co chodzi ?

      • anula001 Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:25
        mysle, ze nie, znaczy mowie o sobie - nie skupiam sie zanadto na sobie, owszem
        robie kilka rzeczy dla siebie - dbam, czytam, mysle itd. Ale mam szerokie grono
        znajomyych, mam przyjaciol, wiem na pewno ze egoistka nie jestem - jest mi to
        calokowicie obce.
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:25
      oczekiwania, anula - wszystko się o nie rozbija.
      • losiek75 Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:27
        a moze ambicje, ze musi byc najpiekniejszy, najlepszy, najwiecej zarabiac...
        • suza Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:28
          losiek75 napisał:

          > a moze ambicje, ze musi byc najpiekniejszy, najlepszy, najwiecej zarabiac...

          no co Ty, losku!
          Musi miec to cos i juz! smile
          • suza a najlepiej 13.05.05, 14:28
            jakby byl obdarzony poczuciem humoru i dystansem do siebie
    • prawdziwyja Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:29
      Odpowiedzi na to pytanie udziela nam niezawodny Krzysiek wraz z niejaką Astaną
      tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24818&w=23680606&v=2&s=0

      Od siebie zaś dodam, że mam naprawdę trudny charakter sad Ale gdybym miał inny,
      to nie byłbym tym kim jestem, tylko kimś zupełnie innym. Równie dobrze mógłbym
      narzekać na to, że w ogóle żyję. "Więc głowa do góry, gdy dzień wstaje rano" (to
      z Kultu, może jutro to zagrają) smile))
    • jeanne_n Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:29
      wydaje mi się też, że często mamy w głowie trochę wykrzywiony obraz samych
      siebie - a ktoś z zewnątrz może nas odbierać w zupełnie inny sposób i nagle
      okazuje się, że nie jesteśmy wcale tacy fajni jak nam się wydawało...
      • suza Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:31
        jeanne_n napisała:

        > a ktoś z zewnątrz może nas odbierać w zupełnie inny sposób i nagle
        > okazuje się, że nie jesteśmy wcale tacy fajni jak nam się wydawało...

        otoz to.
      • anula001 Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:35
        tylko ze ja sama nie pomyslalabym kiedys o osbie, ze jestem fajna, po prostu
        slyszac to czesto uwierzylam..
        • suza Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:38
          anula001 napisała:

          > tylko ze ja sama nie pomyslalabym kiedys o osbie, ze jestem fajna, po prostu
          > slyszac to czesto uwierzylam..

          tez otrzymywalam od czasu do czasu takie informacje zwrotne na swoj temat smile
          czasem trudno w to uwierzyc

          no a tak w ogole, to i tak nie bedziemy "fajni" dla wszystkich, wszak nie
          wszyscy nas lubia

          • anula001 Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:40
            i uwazam wlasnie ze to jest bardzo dobre ze nie wszyscy nas lubia, wszak i my
            nie wszystkich lubimy. To jest bardzo zdrowe.
            a jak mowi przyslowie ang: przyjaciel wszystkich jest przyjacielem niczyim..
            • suza Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:42
              anula001 napisała:

              > i uwazam wlasnie ze to jest bardzo dobre ze nie wszyscy nas lubia, wszak i my
              > nie wszystkich lubimy.

              tyż uwazam, ze to dobrze smile

              cos za czesto sie z Toba zgadzam, anula smile
              no ale my som z tej samej parafii przeciez smile)
              niejako programowo zgadzac sie musimy wink)
        • jeanne_n Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:39
          bo można być fajnym na wiele sposobów smile dla wielu osób (znajomych) będziesz
          fajna, bo masz jakieś tam określone cechy, które im się podobają, natomiast dla
          innych ważniejszy okaże się z kolei brak kilku takich, które uczyniłyby Cię
          fajną w ich oczach - nie wiem, czy za bardzo tego nie zaplątałam smile)
          • suza Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:41
            jeanne_n napisała:

            >natomiast dla innych ważniejszy okaże się z kolei brak kilku takich, które
            uczyniłyby Cię fajną w ich oczach - nie wiem, czy za bardzo tego nie
            zaplątałam smile)

            nie tak bardzo smile)
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:49
      idę dziś na basen - jak znów żadnej kobiety o ciepłym spojrzeniu nie spotkam -
      to ci odpowiem DLACZEGO smile
      • suza Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 14:54
        krzysiek_dwadziesciapare napisał:

        > idę dziś na basen - jak znów żadnej kobiety o ciepłym spojrzeniu nie spotkam

        a na basenie ? wink
        do autobusu wsiadz, nie do metra smile)

        > to ci odpowiem DLACZEGO smile

        Pewnie DLATEGO smile
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:00
          wczoraj wsiadłem do autobusu - i potem pół dnia dochodziłem do siebie po
          spotkaniu z kobietą w czerwonym żakiecie.
          dziękuję, ja słabego serca człowiek jestem....
      • wenecka Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:08
        mój drogi! na basenie to większośc osób ma okularki do pływania. pewnie dlatego
        na basenie nie jesteś w stanie spotkać kobiet o ciepłym spojrzeniu smile))
    • maraiss Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:15
      a czasami zdarza sie jeszcze tak, że poznajemy kogos naprawde
      fajneeeeeego........tylko, że mieszka bardzo daleko od nassad((((
    • wenecka Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:15
      powodów jest na pewno więcej niż kilka:
      zapatrzenie w siebie, swoje potrzeby, odstraszający charakter, zbytnia
      krytycznośc, etc. no i oczywiście coś, o czym już pare z Was napisało:
      wymagania.
      osobiście wolę być sama niż z kimś kto mi nie odpowiada. nie będę się tu
      skupiać na szczegółach, bo można by je mnożyć dopasowując do wielu aspektów
      życia i w sposób bardzo drobiazgowy.
      wiem, że ludzie dorośli raczej rzadko się zmieniają, więc jeśłi ktoś mi nie
      odpowiada, to nie będę tego robiła na siłę. nie będę się też męczyła na siłę,
      byle tylko z kimś być.
      kiedyś, jeden jedyny raz w życiu poszłam do wróżki i mi powiedziała (sama z
      siebie, nieprowokowana), że gdybym chciała być w związku byle jakim, to już
      dawno bym była. ale jako, że wymagam od życia więcej niż partnera, który siedzi
      na kanapie i ogląda TV żłopiąc piwsko, to będę musiała poczekać. więc sobnie
      czekam, wykorzystując ten czas dla siebie - rozwijam swoje pasje, staram się
      realizować marzenia, etc.
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:32
        wydaje mi się, wenecka, że to bardzo ważny i potrzebny moment w życiu - to
        zrozumienie, że dla siebie też warto żyć i się starać, nie uzależniać
        wszystkiego od obecności drugiego człowieka - życie jest wtedy jakby prostsze,
        inaczej się do świata podchodzi

        "ludzie dorośli raczej rzadko się zmieniają"
        i tu poruszyłaś coś bardzo istotnego. Spora część z nas, że tak eufemistycznie
        powiem, gimnazjum ma już za sobą - mamy sprecyzowane poglądy i oczekiwania, nie
        zmieniamy się tak łatwo, i nie idziemy na takie kompromisy, jak ludzie nieco
        młodsi. Konkretne oczekiwania bardzo zawyżają poprzeczkę - bo nie wystarcza
        już, że ktoś, jak to kiedyś pewna 16-letnia dama oświadczyła "zajebiście otwiera
        wino okiem".
        Chyba za bardzo wiemy, czego chcemy, i za mocno się tego trzymamy.
        Ale czy nie to własnie jest wyznacznikiem pewnego standardu w związku?
        • jeanne_n Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:39
          tylko że w pewnym momencie może się okazać, że ilu ludzi, tyle standardów...

          najgorzej chyba mają wbrew pozorom kobiety o silnych osobowościach - na ogół
          nie są one za bardzo skłonne do kompromisów, a z kolei nie pociągają ich typy
          uległe i niestety krąg się zamyka sad
          i tu niestety nie jestem gołosłowna, tylko opisuję coś, co znam najlepiej,
          czyli własny przykład wink
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:43
            jak kobieta nie ma skłonności do kompromisów to, poza związkiem z pantoflarzem,
            sznase na związek z facetem są raczej słabe - bo związek to nic innego jak
            ciągłe kompromisy...
            • prawdziwyja Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:47
              Może właśnie dlatego jesteśmy singlami? Bo chcemy godzić się na coraz bardziej
              zgniłe (w naszym mniemaniu) kompromisy?
              • prawdziwyja Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:52
                Kurczę, wcięło mi "nie". Oczywiście powinno być: "Bo nie chcemy". Sorry.
              • tamara_t Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:52
                Co oznacza "zgniłe kompromisy"? Nie rozumiem, bo słowo kompromis zakłada układ
                taki, że ani jedno ani drugie nie czuje się pokrzywdzone. Jeśli ma to być
                zgniłę - to żaden to kompromis - zwyczajna rezygnacja z siebie..
                • prawdziwyja Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:55
                  "Zgniły kompromis" to właśnie taki, kiedy przynajmniej jedna ze stron czuje się
                  w wyniku jego zawarcia mniej lub bardziej pokrzywdzona. Tak, zgniły kompromis
                  zazwyczaj oznacza rezygnację z czegoś, na czym nam bardzo zależy. Jes to jakby
                  "rezygnacja z siebie".
                  • tamara_t Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:58
                    Hm. Czyli tzw. "kompromis jednostronny". Nienawidzę! Unikam jak ognia, bo
                    wynika z totalnego niezrozumienia i braku krzty choć empatii i wyobraźni. A
                    facet bez wyobraźni, to dramat.
                    • prawdziwyja Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:02
                      Może po prostu z powodu totalnego niezrozumienia. W końcu ludzie są różni,
                      stanowią całe spektrum chęci, potrzeb i wyobrażeń. Czasmi spotykamy takich,
                      którzy leżą po przeciwnej stronie niż my.

                      ---
                      Poniższe wklejam ze słownika jęz. polskiego:

                      kompromis [wym. kompromis, nie: kąpromis] m IV, D. kompromisu, książk., oficj.
                      porozumienie; rozstrzygnięcie sporu na drodze wzajemnych ustępstw; odstępstwo od
                      wyznaczonych zasad w imię wyższych celów lub dla osiągnięcia korzyści: Rozsądny
                      kompromis. Osiągnąć, zawrzeć kompromis. Pójść, zdobyć się na kompromis w jakiejś
                      sprawie. K. (po)między kimś (a kimś), z kimś: Kompromis między rządem a
                      opozycją. Kompromis pomiędzy ludźmi o odmiennych upodobaniach. Wykluczono
                      jakikolwiek kompromis z terrorystami. Zgniły kompromis ugoda będąca w zasadzie
                      kapitulacją jednej ze stron, która sprzeniewierza się swoim zasadom.
                      • tamara_t to jest dla mnie najważniesze! 13.05.05, 16:05
                        > "kompromis [wym. kompromis, nie: kąpromis] m IV, D. kompromisu, książk.,
                        oficj. porozumienie; "

                        POROZUMIENIE.

                        I nie mam nic więcej do dodania...
                        • prawdziwyja Re: to jest dla mnie najważniesze! 13.05.05, 16:24
                          Porozumienie ma dwa znaczenia:

                          1. jednomyślność poglądów, wspólna zgoda na coś; wzajemne zrozumienie
                          2. umowa, układ

                          Może to POROZUMIENIE w tym drugim znaczeniu smile


                          I nie mam nic więcej do dodania...
                          • tamara_t Re: to jest dla mnie najważniesze! 13.05.05, 16:25
                            Ech, faceci - jak dzieci ...
            • jeanne_n Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:50
              nie chodziło mi o kompromisy jako takie, tylko raczej o te daleko idące smile
              zresztą - trudno jest wytyczyć wyraźną granicę, gdzie kończy się kompromis, a
              zaczyna totalna uległość i podporządkowanie drugiej osobie...

              cóż, związki z innymi mają to do siebie, że czy tego chcemy, czy nie - uczą nas
              tolerancji w stosunku do innych i zmuszają nas niekiedy do przewartościowania
              swoich poglądów - i dobrze smile
            • wenecka Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:29
              dokładnie - związek to kompromisy.
          • tamara_t Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:50
            >najgorzej chyba mają wbrew pozorom kobiety o silnych osobowościach - na ogół
            nie są one za bardzo skłonne do kompromisów, a z kolei nie pociągają ich typy
            uległe i niestety krąg się zamyka sad

            jeanne_n oto odkryłaś smutną prawdę - albo wojna, albo nudy - oto co nas czeka
          • wenecka Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:53
            też tak mam. smile fatanie! przegwizdane na całej linii! smile
            podobno straszę facetów. tak mi mówi taki jeden męski przyjaciel. jak ja bym
            chciała ich nie straszyć... smile
            wracając do tych standardów: na pewno ile ludzi, tyle standardów. ale jeśli są
            na jakimś tam poziomie, to można kompromisowo je zmodyfikować, wcale nie
            obniżając.
            przykład (całkowicie abstrakcyjny, ale mam nadzieję dośc obrazowy): jeśli facet
            będzie np. nurkował, robił piękne zdjęcia, uwilbiał psy i muzę w stylu chill
            brazil, to nie będzie mi przeszkadzało, że będzie w sposób hałaślisy będzie
            podskakiwał na kanapie z piwem przy okazji je rozlewając, oglądając mecz. czego
            nie zniosłabym absolutnie, gdyby to oglądanie meczu było czynnością, którą
            wykonuje wyłącznie, bez tych wcześniej opisanych.
            oglądanie meczu z piwem w moim standardzie się "nie mieści". ale dzięki innym
            pasjom, którym się oddaje, jestem w stanie to zaakceptować. standard
            modyfikuję, wcale go nie obniżając.
            • jeanne_n Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:02
              no niestety, przechlapane smile

              u mnie wystarczy zrobić mini-przekrój przez dwa dość mocno różniące się od
              siebie związki - z drugą silną osobowością tak długo skakaliśmy sobie do oczu o
              byle drobiazg, że w pewnym momencie przestało być to zabawne. Z kolei zaraz
              potem okazało się, że nie umiem i wcale nie podoba mi się bycie "osobą
              decyzyjną" w związku smile)

              no i bądź tu człowieku mądry smile)
        • tamara_t Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 15:48
          Krzysiu, aeż oczywiście że jest to wyznacznikiem standardu. Bylejakości tyle
          dookoła nas, że nieludzkie byłoby fundować sobie jeszcze bylejakość w związku-
          jeśli to ma być coś poważnego, to musi to być co najmniej "fajne" [nie znoszę
          tego słowa, ale inne nie pasuje]. Wszyscy mamy jakieś doświadczenia i trudno
          obniżyć poprzeczkę, kiedy wiemy, że coś jest możliwe. Poza tym, wg nmnie ważne
          jest dopasowanie temperamentów - na pęczki par, w których co najmniej jedno się
          męczy - jeśli rezygnuje z siebie... Nie wyobrażam sobie siedzenia w domu,
          kiedy wolę chodzić po lesie. Nie wyobrażam sobie obsługiwać Księciunia, kiedy
          wiem, że są mężczyźni przynoszący śniadanie do łóżka i niemal na zawołanie
          gotowi do wypadu do lasu. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że.. nikt nie
          jest doskonały i co mi z tego, że śniadanie, zakupy, las kiedy w zasadniczych
          sprawach patrzymy w innym kierunku...
      • anula001 Re: Tak sobie rozmyslam... 14.05.05, 19:57
        wenecka napisała:

        > powodów jest na pewno więcej niż kilka:
        > zapatrzenie w siebie, swoje potrzeby, odstraszający charakter, zbytnia
        > krytycznośc, etc. no i oczywiście coś, o czym już pare z Was napisało:
        > wymagania.

        Zadna z osob, ktore poznalam tu (chodzi mi o te poznane w realu) nie ma
        odstaszajacego charakteru, jak rowniez nie jest zapatrzona w siebie. To samo
        tyczy sie mnie.
        Mnie sie tez wydaje, ze to ma wiele wspolnego z wymogami..Oraz zgadzam sie, ze
        byc z kimkolwiek tylko dlatego by nie byc samemu jest totalna pomylka i absurdem.
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:00
      "albo wojna, albo nudy - oto co nas czeka"
      no nie, tu sie nie zgadzam.
      Ostatnie 2 lata spędziłem z kobietą o silnym "ja", własnych pasjach, twardym
      spojrzeniu na świat. Sam też mam mocno ukształtowany "kręgosłup", własne zdanie
      - a żadnych wojen [ poza drobnymi sprzeczkami - co w związku przecież
      nieuchronne ] między nami nie było - bo obojgu nam zależało na tyle, że
      chodziliśmy na daleko idące ustępstwa
      Jak dla mnie, poza łózkowym mankamentem, był to związek idealny.
      Niestety, cholernie wysoko podniósł on poprzeczkę w relacjach "damsko-męskich",
      co rokuje dłuższy okres "posuchy"
      • tamara_t Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:09
        > Ostatnie 2 lata spędziłem z kobietą o silnym "ja", własnych pasjach, twardym
        > spojrzeniu na świat. Sam też mam mocno ukształtowany "kręgosłup", własne
        zdanie
        > - a żadnych wojen [ poza drobnymi sprzeczkami - co w związku przecież
        > nieuchronne ] między nami nie było - bo obojgu nam zależało na tyle, że
        > chodziliśmy na daleko idące ustępstwa

        mamy niesamowicie podobne doświadczenia, że nie wspomnę o imieniu...

        > Jak dla mnie, poza łózkowym mankamentem, był to związek idealny.

        no tu niekoniecznie smile

        > Niestety, cholernie wysoko podniósł on poprzeczkę w relacjach "damsko-
        męskich",
        > co rokuje dłuższy okres "posuchy"

        Dobrze, ze wiem, ze mój ex się żeni - nie będę dumać czy przypadkiem nim nie
        jesteś ;D

        p.s. To prawda, też tak mam. 2 lata z kimś kogo podziwiamy, z kim w gruncie
        rzeczy jest nam dobrze, cholernie podnosi poprzeczkę.. tak jak mówiłam - gdyby
        nie te zasadnicze sprawy...
        [ moze ja jestem zbyt zasadnicza??? muszę to przemyśleć...]
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:16
          nie, nie żenię się.
          ani, tym bardziej, za mąż nie wychodzę
          • tamara_t Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:18
            Ops! Chłodem powiało smile
            • krzysiek_dwadziesciapare Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:28
              aj tam chłodem zaraz - rozwiałem tylko wszelakie podejrzenia smile
              za młody na żeniaczkę jeszcze jestem ;P
              • tamara_t Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:30
                O rety! Dzięki Ci Panie, że są jeszcze świadomi tego mężczyźni!!!
                [nie rozumiem 25letnich chłopaków, którym zdaje się że są gotowi na żonę,
                dzieci i wszystko co z tym związane...] W końcu 30 lat to wiek, kiedy z
                pacholęcia mężczyzna się robi ;P
                • beate1 Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 18:29
                  > [nie rozumiem 25letnich chłopaków, którym zdaje się że są gotowi na żonę,
                  > dzieci i wszystko co z tym związane...]

                  Niektórzy są. Mam kolegę w tym wieku, jego córeczka kończy niedługo 2 latka,
                  oboje z żoną studiują, świetni z nich ludzie i wspaniała, ciepła rodzinka. Też
                  bym chciała taką kiedyś założyć... smile
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:39
      a kiedy z dziewczyny robi sie kobieta?
      bo na pewno nie z momentem urodzenia dziecka - bo mnozyć się to i karaluchy
      potrafią...
      • tamara_t Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:40
        hi hi hi smile)) Ja tylko za wieszczem powtarzam - jego spytaj ;P
        Ale skoro ludowa mądrość głosi, że dziewczynki są emocjonalnie ok 4 lat starsze
        od rówieśników chłopców to by drogą dedukcji dawało ok 26 lat smile)) to ja
        jeszcze poczekam ;P
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:43
          ludowa mądrość głosi też, że żaden to facet, który nie był w armii...
          • tamara_t Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 16:46
            Hi hi hi smile)) Wiesz, chętnie bym się zainteresowała takim z co najmniej
            podchorążym ;P
            Mężczyźni dobrze wyglądają w mundurach, ale żadko idzie to z jakąkolwiek
            jeszcze wartością - albo głupki po zawodówce, albo wykrztałceni terroryści
            ustawiających wszystkich na baczność w szeregu - jedno i drugie yy ..
            • zapalniczka Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 23:23
              glupki po zawodowce? co Ty wypisujesz? jaki zwiazek ma wyksztalcenie z
              madroscia? znam chlopaka co skonczyl zawodowke ktory wygrywa konkursy i budowal
              sam anteny w wieku 7 lat! troszke moich znajomych skonczylo te szkoly i wcale
              bym ich tak nie nazwala... kazdy sobie radzi w zyciu i ma porzadny fach w reku,
              do tego sa elokwentni i mozna z nimi porozmawiac o wszystkim...
    • cafe_justysia Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 20:02
      niektórzy nie mają ochoty na związek,inni nie zasługują na szczęście(np.
      ja),jeszcze inni nie mogą się otworzyć w uczuciach(także ja)...ale mam wciąż
      nadzieję,że kiedyś się szczęśliwie zakocham i będę szczęśliwa...
      • cafe_justysia Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 20:03
        trochę masła maślanego nigdy nie zaszkodzi smile) ("szczęśliwie zakocham i będę
        szczęśliwa..." smile)

        • anisua Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 23:07
          już z Anulą parę razy gadałysmy na temat...
          i dlaczego sama?
          sama nie wiem, tyle rzeczy miało na to wpływ.....
          trochę trudny charakter
          złosliwa i ironiczna czasem
          mam wymagania, ale nie duzewink
          spotykam takich, którzy nie mieli w sobie nic takiego, by byc z nimi całe zycie
          a Ci, którzy mnie interesowali byli albo zajęci albo...patrzyli w inną stronę;D
          często nie ma mnie w domu w nocy;P
          nie wyobrazam sobie siebie jako typowej gospodyni, nie lubię np.piec
          aha i nie oddam komputera facetowi,bedziemy musieli miec chyba 2smile
          i który facet to wytrzyma?

          a i ta cholerna niesmiałość i kompleksy, które zżarły mi trochę życia;/

          a latka lecą....
          i chciałabym być z kimś, z kim będę czuła się dobrze wszędzie i o kazdej porze
          tylko tyle albo az tylewink
    • monikson Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 23:17
      już napisałam wcześniej że chyba mam męski mózg wink
      i chyba dlatego jestem głownie świetną kumpelą i ścianą płaczu dla
      nieszczęsliwie zakochanych kolegówwink
      a poza tym jestem zgryźliwa i złośliwa wink

      Ale problem jest ciekawy, bo znam całe tłumy świetnych, mądrych, ładnych ludzi,
      którzy rozpaczliwie poszukują swojej drugiej częsci...
      • rori Re: Tak sobie rozmyslam... 14.05.05, 20:49
        monikson napisała:

        > Ale problem jest ciekawy, bo znam całe tłumy świetnych, mądrych, ładnych
        ludzi,
        > którzy rozpaczliwie poszukują swojej drugiej częsci...

        Także mam madrych ,pieknych i niezwykle interesujacych znajomych,ale niektorzy
        z nich nie korzystaja za bardzo z tej swojej mądrości ,zwłaszcza jeśłi chodzi o
        zwiazki.Są w nich ,mimo ze nie jest im dobrze razem,ale w miedzyczasie nawet o
        nie nie walczac , na boku szukaja nowego,by broń Boze nie przechodzic etapu -
        bycia samej/samemu.
        To moim zdaniem ,takie bytowanie w polsrodkach,jak nie w marazmie.
    • konrado80 bo tak wyszlo 13.05.05, 23:29
      do pewnego czasu nie mialem takowej potrzebowalem
      a teraz wszystko sie odwrocilo i wszystko sie zle potoczylo
      i problemem moze byc to ze za bardzo chce i nic nie wychodzi
      moze za jakis czas sie troche uspokoje i moze wtedy?
      • anula001 Re: bo tak wyszlo 14.05.05, 20:18
        tak wlasnie sadze - jak sie za bardzo chce, ciagnie sie kilka srok za ogon to
        tez nie jest dobre..
    • beate1 Re: Tak sobie rozmyslam... 13.05.05, 23:57
      >nie godze sie na polsrodki

      ja też, i to by była 1. przyczyna

      2. przyczyna składa się z dwóch czynników, które występują ze zmiennym
      nasileniem i które stopniowo zwalczam, próbując uwierzyć w prawdziwość tego, co
      czasem ktoś mi powie
    • constantlyamazed Re: Tak sobie rozmyslam... 14.05.05, 16:13
      heh,przeglądając posty do tego wątku jestem przerażona,bo czuję się,jakby ktoś
      mi zrobił niechcianą wiwisekcję!!!big_grin A szczerze,to myślę podobnie,jak głosi
      większość postów,też się zastanawiałam nad kwestią wymagań,ale czy warto z nich
      rezygnować?Może nie jestem rozpaskudzona do granic,ale są kwestie,w których nie
      popuszczę i już!!Tylko,że czasem mi się to przejada....
    • temeda24 Re: Tak sobie rozmyslam... 14.05.05, 21:43
      hm, a ja to skwituje tak
      moj mlodszy brat, ktory jest juz mezem i ojcem, podsumowal moje singlostwo w
      ten sposob
      "szukasz ksiecia z bajki, a takich nie ma"
      i chociaz nie chce sie z tym zgodzic, ani specjalnie mnie to nie meczy, to
      jednak chyba cos w tym jest
      a przyslowiowy ksiaze z bajki, to chyba porzadny i poukladany mezczyzna, z
      braku ktorego nie zamierzam na razie rwac wlosow z glowywink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka