się pożalę...

16.08.06, 19:53
Miesiąc temu popełniłam błąd rutyniarza i zahaczyłam o inny samchód. Innemu
nic, mnie kosztowało to parę stów. Mea culpa.
Za kilka dni wysiadły mi wycieraczki plus puściła uszczelka w silniku -
zgubiłam olej - kolejne parę stów. No to już culpa nie mea.

Dziś wychodzę na parking i co widzę?
Ktoś malowniczo walnął mi w bok.

Ot, i cała historia.
    • fleshless Re: się pożalę... 16.08.06, 20:02
      chinski.smok napisała:


      > Dziś wychodzę na parking i co widzę?
      > Ktoś malowniczo walnął mi w bok.

      i oczywiście ucik?
      bardzo zniszczył samochód?
      • chinski.smok Re: się pożalę... 16.08.06, 20:11
        trochę bardzo...

        wgięty bok i drzwi kiepsko się otwierają.
        Najprzykszejsze jest to, że kiedy sama zahaczyłam o kogoś, to zostawiłam
        telefon za wycieraczką. Facet zadzwonił i śmiał się, że taka mała szkoda, a ja
        się poczuwam....
        A teraz mam większą szkodę i nikt nic nie wie...
        Ludzie...
        • mort_subite Re: się pożalę... 16.08.06, 22:49
          Przykre...
          Heh, jedynym plusem mojego poprzedniego samochodu było to, że - z uwagi na jego wiek - nie zwracałem uwagi na ślady, jakie na nim pozostawiali inni użytkownicy ruchu drogowego. Nowe przytarcie - trudno. Nawet pasuje do tego po drugiej stronie błotnika. Symetrycznie jest. Kolejny oprysk? Przynajmniej ten obok nie będzie czuł się samotny. A że rdzewiało tu i ówdzie? Cóż, estetyka nie wpływa na bezpieczeństwo jazdy - ważne było, żeby układy jezdny, kierowniczy i hamulcowy były w porządku.
          Z nowszym samochodem trochę ciężko jest przejść na taki sposób rozumowania. Cholera, nawet wpisów w książce serwisoej teraz pilnuję tongue_out
    • czarny.onyks też się pożalę... 16.08.06, 23:12
      tylko, że ja mam inny problem
      błahy
      bez porównania z Twoim....

      rano muszę wcześnie wstać;/
      a nie lubię.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja