Dodaj do ulubionych

;)--> ?kto płaci??

24.10.07, 21:16
Kto płaci?

Jedna z firm kosmetycznych ["L'Oréal" uw. (a.f.)] używa sloganu "Jesteś tego warta!". I ma 100% racji. Jeśli więc gdzieś idziesz z mężczyzną - to On płaci. Jesteś tego warta! Jeśli On płaci, to również On dostrzega, że jesteś tego warta. I również ty czujesz, że jesteś tego warta. I to jest najlepszy i jedyny układ. To wszystko tyczy drobnych wydatków: taksówka, kawiarnia, drobny prezencik. To jest oczywiste. Ta sama zasada obowiązuje również przy poważniejszych zakupach. Ale uważaj!!

Jeśli chcesz zatrzymać przy sobie Mężczyznę, musisz pozwolić Mu płacić za siebie. Wtedy będziesz Jego INWESTYCJĄ - a nie rzuca się inwestycji. To jest absolutnie podświadome. Mężczyźni tacy są. My zresztą też. Jak się przy Mężczyźnie napracujemy - to się do Niego przywiązujemy. To też jest INWESTYCJA.

Tak więc On płaci. Jeśli chcesz Go zatrzymać przy sobie!

A chcesz?

Jeśli On płaci, to będzie cię traktował jak swoją własność. Czy chcesz należeć do tego Mężczyzny?
Jeśli godzisz się na to, by On za ciebie płacił, godzisz się na to, że jesteś jego własnością.
Mężczyźni traktują to bardzo poważnie. Jeden luksusowy obiad to może nie, ale dwa obiady i kolacja uprawniają ich do tego, by ciebie traktować jako zdobycz. I jeśli znajdą się z tobą sam na sam, gotowi są wziąć cię siłą, nie będą potem mieć żadnych wyrzutów sumienia. Nie uważają tego za gwałt.
Szczerze mówiąc, ja też bym w takim przypadku była po ich stronie: po co pozwalałaś się traktować jak Jego własność?

Nie tylko we Włoszech, ale nawet w Niemczech sądy w takich przypadkach często uważają "gwałciciela" za usprawiedliwionego. Przynajmniej po części.

Tak więc: bardzo uważaj! Poważniejsze wydatki - to poważniejsza sprawa. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie: "Czy tego chcę?".

Inna sprawa, że bardzo wiele kobiet o tym nie myśli. Przyjmują pieniądze jako coś należnego, potem nieoczekiwanie dla siebie lądują w łóżku hojnego Mężczyzny, trochę się bronią (ale nie bardzo, bo taki sympatyczny). i potem są często całe życie z Nim szczęśliwe.

Czasem trzeba dać się zdobyć. Jeśli ma się szczęście, świetnie się na tym wychodzi.

Jeśli jednak nie ufasz swojemu szczęściu, to dobrze się zastanawiaj.

Barbara Buonafiori, nczas.com/barbara-buonafiori/kto-placi/
Obserwuj wątek
    • effi23 Re: ;)--> ?kto płaci?? 25.10.07, 09:22
      A ja i tak uwazam ze nie ma nic zalosniejszego niz facet czekajacy
      az sie z nim rozliczysz za zjedzona kolacje w restauracji, dzielacy
      rachunek na pol. Zenada.
      • menk.a Re: ;)--> ?kto płaci?? 25.10.07, 10:12
        Prawda.? Nagle doznaje paraliżu rąk przy wyjmowaniu portfela z
        kieszeni.wink
        • effi23 Re: ;)--> ?kto płaci?? 25.10.07, 10:17
          to pierwsza proba ognia ktora przechodzi delikwent na mojego
          przyszlego menasmile Jak jej nie zda to nie ma przepros. Sknerom
          mowimy stanowcze NIEsmile
          • fleshless a Ty 25.10.07, 10:45
            stawiasz swoim menom czasami jakieś żarcie? wink
            • effi23 Re: a Ty 25.10.07, 10:48
              Jezeli na poczatku wielokrotnie zda moja probe ognia, pozniejszy
              sponsoring restauracyjny odbywa sie naprzemiennie jednak wciaz ze
              wskazaniem na niego.
              • fleshless Re: a Ty 25.10.07, 11:12
                effi23 napisała:
                >wciaz ze
                > wskazaniem na niego.

                czyli trochę sknerzysz, jednym słowem... ;>
                • effi23 Re: a Ty 25.10.07, 11:40
                  Ale za to on ma miec gestsmile
                  • fleshless Re: a Ty 25.10.07, 12:00
                    gest gestem, a sknerzenie sknerzeniem,

                    nie odwracajmy kota ogonem... ;>
                    • effi23 Re: a Ty 25.10.07, 12:21
                      ok poddaje sie jestem paskudnym Scroodgem, i zawsze gdy tylko moge
                      jem i pije na WASZ biedni, ciemiezeni, stłamszeni Panowie koszt.
                      A po randce, zostawiam was naturlich na wycieraczcetongue_out

                      • ta_ann Re: a Ty 25.10.07, 12:24
                        jeszcze obcasem, obcasemsmile
                      • fleshless Re: a Ty 25.10.07, 12:29
                        effi23 napisała:

                        > ok poddaje sie

                        no!


                        >jestem paskudnym Scroodgem, i zawsze gdy tylko moge
                        > jem i pije na WASZ biedni, ciemiezeni, stłamszeni Panowie koszt.
                        > A po randce, zostawiam was naturlich na wycieraczcetongue_out

                        a ten fragment już oznacza, żeśmy się jednak nie zrozumieli do końca ;P
                        • effi23 Re: a Ty 25.10.07, 12:38
                          > a ten fragment już oznacza, żeśmy się jednak nie zrozumieli do
                          końca ;P

                          Bo Ty z Marsa jesteś ot co!
                          • fleshless Re: a Ty 25.10.07, 12:57
                            oj z Marsa czy ze Snickersa...

                            chodzi o to, żeby odróżnić konwenans od niewyrażalnego sęsu, od wyczuwalnego
                            tylko intuicyjnie trzymania się kupy, przy którym płacenie za to czy tamto, to
                            tylko dwudziestorzędna pierdoła do uzgodnienia ;P
                            • effi23 Re: a Ty 25.10.07, 13:10
                              A pierwsza randka i tak powinna ograniczyc sie do kawy i spaceru. I
                              dopiero jesli zaskoczy to mozna przechodzic do obustronnych
                              inwestycji smile

                              • fleshless Re: a Ty 25.10.07, 14:26
                                effi23 napisała:

                                > A pierwsza randka i tak powinna ograniczyc sie do kawy i spaceru. I
                                > dopiero jesli zaskoczy to mozna przechodzic do obustronnych
                                > inwestycji smile

                                no na przykład smile
                            • ta_ann Re: a Ty 25.10.07, 13:25
                              rzeczony sens powoduje, że ona zakochana np.
                              bardziej od niego wyprzedza go w płaceniu?
                              bez sensu.

                              takie rzeczy ustalają się same na początku
                              i można nie brnąć w znajomość z kimś, kto od nas
                              pożycza. jeśli takie rzeczy są jasne i czytelne
                              od razu, można sobie dyskutować o Schopehauerze i nie
                              martwić się sprawami materialnymi przynajmniej
                              "na odcinku" spotkania.
                              • ta_ann P.S. 25.10.07, 13:26
                                "jakoś to będzie" - rzekł fleshless..
                              • fleshless Re: a Ty 25.10.07, 13:36
                                to już są Twoje imputacje

                                ja nic takiego nie powiedziałem smile
              • pomysl.po.wypiciu czyli 25.10.07, 11:28
                jednak sponsoring...
            • pomysl.po.wypiciu nie 25.10.07, 10:48
              to jest tak
              facet stawia zarcie a kobita co innego zreszta jak juz altu na poczatku napisala
              • menk.a Re: nie 25.10.07, 11:09
                Taaa, zapłacenie przez faceta rachunku daje mu prawo grzebania w
                majtkach kobiety. wink
                • ta_ann Re: nie 25.10.07, 12:26
                  to chyba nie tak. zmieniłabym tylko końcówkę:
                  oboje sobie stawiająsmile
    • ta_ann Kto? 25.10.07, 11:13
      Lwią część płaci on.

      Bo:

      * kobiety wciąż zarabiają mniej na oko o 1/3
      * bo takie jest życie
      * bo chyba mnie kocha, prawda?smile

      Trochę inaczej jest, gdy znajomość robi się głębsza,
      ale ciągle chciałabym móc na nim polegać.

      (i tak mój fryzjer jest droższy niż jego, jego gacie
      nie kosztują 150 zeta, a kobieca bielizna potrafi tyle
      kosztowaćuncertain

      Reasumując: on. Jeśli sobie np. gdzieś tam jedziemy, robię
      mniejsze zakupy. On ciągle przewodzi stadu.

      Jedzenie? Ha. Nie pokazuję, że potrafię gotować, gotować
      to ja mogę dziadkom, bo babcia nie lubi. I mogę być wdzięczna,
      że dają sobie pomóc.

      Nie wchodzić w rolę matki, żony...

      tongue_out

      Jezu, jeden z pierwszych koszmarów, jaki mi się pojawia,
      gdy myślę sobie o kimś tam: stawiam przed nim parującą
      zupę, a on łaskawie je. UCIEKAM, GUBIĄC BUTYsmile

      Plus dla panów, którzy w lodówce mają coś więcej niż
      piwo i potrafią np. zrobić tort z napisem ANN (pyszny byłsmile
    • notoryczny.spioch Re: ;)--> ?kto płaci?? 25.10.07, 14:03
      A co z równouprawnieniem? Ja tam wolę płacić za siebie, albo wspólnie, albo
      wymiennie.
      Argumenty, że ktoś mniej zarabia itp. jakoś do mnie nie przemawiają. Jak mnie
      nie stać na drogie wino to go nie piję smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka