Niestety prawie 3 tygodnie temu zamknęli mnie w szpitalu i puścili dopiero 3
dni temu już po porodzie. Z uwagi na organizację domu pies na ten czas wraz ze
starszą córką pojechał do teściów. Jak wróciłam z dzieckiem do domu i wróciła
córka z psem to chyba ktoś mi podmienił psa.
Po pierwsze nie śpi z nami, nie wchodzi na łóżko, a jak wchodzi to na krótko i
nie rozwala się tak jak kiedyś tylko skromnie na brzegu przycupnie. Ale myślę,
ze to da się szybko "naprawić"
Po drugie zrobił się nietylkalski i często powarkuje jak się do niego
podchodzi. Zupełnie nie wiem jak mam na to reagować, bo nie jest to agresywne
ani ze złości.
Po trzecie jest maksymalnie spokojny, nie apatyczny, bo na spacerach wstępuje
w niego trochę życia. Ale jest taki psi nie-labiszonowaty, że nie wiem co mu
jest. Trochę smutny, trochę jakby nieszczęśliwy jak pies po przejściach.
Nie gonimy go od dziecka, wręcz zachęcamy żeby się poznał z małą, kilka razy
udało mu się młodą liznąć. A jak płacze to reaguje "ratunkowo" czyli np.
odgania mojego męża od małej, że niby on jej krzywdę robi.
Nie wiem co mam zrobić żeby wrócił mój dawny Buba.