ddb2
28.12.08, 10:26
W drugi dzien swiat wybralismy sie ze znajomymi i z Bora, do Parku
Pwsinskiego, zeby spalic troche swiatecznych kalorii. Najwiecej
oczywiscie spalala Bora. Przez cala, parokilometrowa droge,
dopraszala sie rzucania pileczki i aportowala. Az raz, idacy za mna,
kolega, machnal pileczke, czarna kula, na oslep, starajac sie nie
stracic z oczu pilki ( w tym momence cale otoczenie dla Bory
przestaje istniec, liczy sie tylko to, co leci ), ruszyla przed
siebie, walac swymi rozpedzonymi prawie 40 kilogramami, z tylu w
moje nogi. Pileczke zaaportowala. Ja mam zerwane wiezadla boczne i
przesunieta rzepke.