olgap82
25.07.09, 22:00
Witam. Chwile nas nie było. Ale już jesteśmy. Z problemem.
Zarysuje sytuację:
W związku z tym, że mój ślubny pracuje na delegacji i w tygodniu go nie ma,
pomieszkuję z Milkiem u rodziców bo samotnie mi samej na mojej głębokiej wsi.
Moja mama ma 2 psy (Dyzio - staruszek kilkunastoletni i Karol - młody i
zadziorny - oba średniej wielkościmałe kundelki).
Jak Milek był mały to go trochę zaczepiały bo wchodził na ich terytorium ale
bez większych ekscesów. No ale Milek urósł. A Karol głupi chodzi koło Milka i
cały czas warczy (Milek jest już dwa razy od niego większy i ze 3 cięższy). .
Milek cierpliwy jest bardzo... ale czasami puszczają mu nerwy. Bardzo rzadko
ale jednak. I zaczynają się gryźć. Rozdzielić je to masakra. Czasami się
trochę leje krew. A głupi Karol nie może się nauczyć, że ma kiepskie szanse...
W sumie na 3 lata było w sumie z 4-5 takich akcji. Po przedostatniej Milek
stracił jajka ( nie Karol, nie Dyzio tylko Milek). Pies jest o wiele
spokojniejszy co nie zmienia faktu, że dzisiaj stracił do karola cierpliwość
(ja sama na jego miejscu bym straciła, jakby ktoś chodził cały czas koło mnie
i warczał). Nic wielkiego się nie stało bo w porę ich rozdzieliliśmy a Milton
bardziej udaje niż gryzie ale jednak stracił cierpliwość.
I szczerze mówiąc martwi mnie to. Czasami mam wrażenie, że może Milek im
zapamiętał dokuczanie z młodości.
teraz ja postuluje w domu, żeby Karol stracił jajka - co by było
sprawiedliwie. To taki mały czarny kundelek z ADHD.
Poradźcie coś. Cokolwiek.