Dodaj do ulubionych

Tesciowa a byla synowa.

04.10.09, 19:30
Jak ukladaja sie Wam stosunki z bylymi tesciowymi? Moja synowa
odciela sie od calej rodziny, walcze ze soba, ale mam czasami ochote
jej nagadac bo jej zachowanie nie uwzglednia potrzeb dziecka.
Dokladnie chodzi o odwiedziny u dziadkow, maly sie upomina, ze chce
do babci- no i co- to jest jej obojetne. Dzwonic? Uzgadniac? czy
czekac az "madame" sie zastanowi.
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Tesciowa a byla synowa. 04.10.09, 19:45
      Byla tsciowa to nie jest rodzina.

      A na zachowanie ex bardzo rzutuje zachowanie tesciow podczas kryzysu
      i rozwodu.
      • to.ja.kas Re: Tesciowa a byla synowa. 04.10.09, 19:47
        ale dla dzieci babcia i dziadek to rodzina...
        • mola1971 Re: Tesciowa a byla synowa. 04.10.09, 19:50
          Dokładnie. Dziadkowie mają prawo spotykać się z wnukami również po rozwodzie
          rodziców.
          • kalpa Re: Tesciowa a byla synowa. 04.10.09, 19:54
            narazie jest bardzo ciężko- emocje są straszne, oczywiście ja jestem ta zła,
            winna itp i nie ma kwestii, mimo, że M. stanowczo oponował i teściową
            zastopował. Ale w sumie jej się nie dziwie, jest zrozpaczona itp. Mam nadzieję,
            ze z czasem jak ochłonie, to uda się wypracowac nowe, zdrowe kontakty. Póki co
            trzymamy sie daleko od siebie- i smutno mi, bo ja nadal ją lubie, była mi bliska.
            Wiecie co, qrde nie jest wcale łatwo rozstac się emocjonalnie...
          • triss_merigold6 Re: Tesciowa a byla synowa. 04.10.09, 20:28
            Oczywiście. I niech te spotkania organizuje ojciec dziecka.
            • malgolkab Re: Tesciowa a byla synowa. 04.10.09, 21:08
              ja nie ograniczam w zaden sposob, ale tesciowa tez nigdy nie
              zadzwoni i nie zaproponuje spotkania - z resztą jest takim typem
              czlowieka, bo wczesniej tez nie dzwonila, wiec to nie dlatego, ze
              sie rozstalismy. jak sie jej pytalam zawsze czy mozemy przyjechac,
              to nie odmawiala, ale tez sama nie proponowala. taki charakter i
              przywyklamsmile teraz jeszczemaz mieszka u nich, wiec maly spedza z
              nimi czas jak go tata zabiera. Ale tez nie mialabym nic przeciwko,
              gdyby chcieli odwiedzac go u mnie, co z reszta im powiedzialam.
              • ktosiaktosia Re: Tesciowa a byla synowa. 04.10.09, 22:00
                Teściowa... już nie mogę doczekać się jak będę mogła w końcu powiedzieć "była teściowa"... dostałam od niej chyba jeszcze więcej złego niż od mojego męża... na szczęście wystarczy się rozwieść z mężem i automatycznie się dostaje rozwód z teściowąwink
                • onlytroska Re: Tesciowa a byla synowa. 04.10.09, 22:11
                  Tylko, ze byla tesciowa zawsze pozostaje babia. Bardzo jestesmy zzyci
                  z wnuczkiem a on z nami. To smutne bo maly zawsze tak prosi zeby
                  mogl u nas nocowac. Syn musi rezygnowac ze swojego czasu aby maly
                  mogl nas odwiedzic. Przeciez poza rodzicami to rowniez dziadkowie sa
                  najblizszym otoczeniem dziecka.

                  Moge byc "byla " albo jaka tam badz jest mi to obojetne, ale babcia
                  pozostane prawdziwa i do konca. Z synowa mialam dobre kontakty, teraz
                  jestesmy po drugiej stronie.
                  • ktosiaktosia Re: Tesciowa a byla synowa. 04.10.09, 22:21
                    Ja pisałam o relacji synowa-teściowa w moim przypadku... i choć nie darzę tej kobiety nawet jednym ciepłym uczuciem od dawna, to nie zabraniam jej kontaktów z moim dzieckiem, bo fakt jest faktem, może być moją byłą teściową,ale jest też babcią mojego Skarba i dopóki nie dziej mu się tam krzywda to pozwalam na te kontakty(czasami wnuczek u nich nocuje, z naciskiem na czasami).
                    Ale bacznie obserwują moje dziecko, bo babcia z gatunku tych,co to chętnie ludźmi manipuluje,a na manipulacje moim dzieckiem nie pozwolę.Fakt jest też taki,że babcia babci nie równa.
        • kicia031 Re: Tesciowa a byla synowa. 04.10.09, 22:17
          Ale pytanie dotyczylo synowej, ktora odciela sie od rodziny, nie
          dziecka, prawda?

          Im szybciej sie pogodzisz z tym, ze sytuacja sie zmienila, tym
          szybciej wypracujecie sobie nowe metody wspolegzystencji.
    • malgolkab a w ogóle 04.10.09, 22:04
      to próbowałaś porozmawiać, zadzwonić i powiedzieć, że chcielibyście
      brać wnuka do siebie? może twoja synowa to taki typ jak moja
      teściowa? że czeka aż druga strona zadzwoni z propozycją. ja tego
      nie rozumiem, ale są tacy ludzie...
      • onlytroska Re: a w ogóle 04.10.09, 23:12
        Wiele razy prosilam /wczesniej maly bywal u nas bardzo czesto z
        nocowaniem/. Poinformowala mnie, ze bardzo prosze nie ma problemu ale
        w czasie kiedy dostaje go ojciec czyli moj syn.

        Wiec sie tak nim dzielimy. Straszne.Nie wiem czy w sadzie mozna
        ubiegac sie o ustalenie odrebnych kontaktow z wnuczkiem.
        • malgolkab Re: a w ogóle 04.10.09, 23:28
          a czy syn zrezygnowałby ze swoich weekendów z małym na rzecz drugich
          dziadków?? u mnie jest tak, że 2 weekendy ma mąż, a dwa ja. nie
          rozmawialiśmy o tym, ale dla mnie logiczne, że ja swój weekend
          mogę "odstąpić" moim rodzicom (którzy wcześniej brali go na co
          najmniej 1 weekend w miesiącu), a on swoim (którzy brali bardzo
          rzadko i jak się ich poprosiło, ale tez obowiązku nie mielismile
          • onlytroska Re: a w ogóle 04.10.09, 23:40
            Druga strona czyli dziadek mial dziecko wpychane ale jak juz
            podroslo bo to mnie klopotu, sam z siebie nigdy nie przejawial
            inicjatywy.Poza tym ten dziadek ma "problem".
            • eutherpe Re: a w ogóle 05.10.09, 07:44
              A PANI nie ma problemu??Wydaje mi się ,ze tak tylko jeszcze nie określony.Jakoś
              mi to nie pachnie dobrymi intencjami wobec synowej.
              • pelagaa Re: a w ogóle 05.10.09, 07:54
                Same dobre intencje widac u supertesciowej roku wink))))
                Tak swoja droga rozwod nic teoretycznie nie zmienia w stosunkach
                synowa-tesciowa, powinowactwo nie ustaje z powodu rozwodu malzonkow.
                Ale pogarda w calym poscie, a szczegolnie w slowie "madame" wyjasnia
                wszystko jak dla mnie. Roszczeniowa postawa bez odrobiny refleksji i
                juz starszenie sadowym ustaleniem kontaktow z wnuczkiem, bleeee.
                Syneczek biedny musi rezygnowac z czasu z dzieckiem, ale zero
                zostanowienia, ze oddajac dziecko tesciom, to matka musialab
                zrezygnowac z czasu z dzieckiem. Codzienne obowiazki w tygodniu to
                cos zupelnie innego niz wspolny weekend z dzieckiem. Matka tez ma
                prawo do weekendow z wlasnym dzieckiem, to nie tylko wolek od
                prania, prasowania, sprzatania, gotowania i odrabiania lekcji. Ona
                tez musi miec czas na spacer, basen, czy zwykle poprzytulanie sie w
                niedziele w lozku.
                Takze troszke refleksji zycze milusiej tesciowej. Dziecko bardziej
                potrzebuje czasu z matka, niz z nastawiona do niej negatywnie babka.
                • kicia031 Pelagaa, spot on!!!! 05.10.09, 09:11
                  Powinnowactwo a bycie rodzina to chyba niekoniecznie to samo.

                  Moje dzieci maja 4 siostry przyrodnie i jednego brata. Dbam o
                  podtrzymywanie kontaktow z rodzenstwem, ale dla mnie te dzieci sa
                  obojetne - tzn z wyjatkiem tej siostry przyrodniej, ktora jest
                  jedoczesnie moja pasierbica.Takoz samo nie czuje sie zobligowana do
                  organizowanie kontaktow dzieci z tesciamim- aktualnymi lub - tym
                  bardziej - bylymi.

                  A dodajec jeszcze do problemow pani - dlaczego syn nie moze spedzic
                  czasu z dzieckiem i z dziadkami, a swoimi rodzicami?
                • chalsia Re: a w ogóle 05.10.09, 10:20
                  > Syneczek biedny musi rezygnowac z czasu z dzieckiem, ale zero
                  > zostanowienia, ze oddajac dziecko tesciom, to matka musialab
                  > zrezygnowac z czasu z dzieckiem. Codzienne obowiazki w tygodniu
                  to
                  > cos zupelnie innego niz wspolny weekend z dzieckiem. Matka tez ma
                  > prawo do weekendow z wlasnym dzieckiem, to nie tylko wolek od
                  > prania, prasowania, sprzatania, gotowania i odrabiania lekcji.
                  Ona
                  > tez musi miec czas na spacer, basen, czy zwykle poprzytulanie sie
                  w
                  > niedziele w lozku.

                  amen.

                  Zasada jest prosta - za kontakty z dziadkami ojczystymi odpowiada
                  de facto ojciec dziecka. Jak on się sam nie wywiązuje ze swojego
                  obowiązku kontaktu z dzieckiem, to dopiero wtedy matka MOZE (ale
                  nie musi) wziąc na siebie odpowiedzialnośc za kontakt dziecka z
                  rodzicami ojca.
        • yo-anna84 Re: a w ogóle 05.10.09, 07:52
          Witam,
          rzadko tu piszę, czytam często, ale tu po prostu muszę napisać.
          Jestem zmuszona rozczarować, ale powinowactwo teściowie a synowe,
          czy zięciowie nie wygasa nawet poprzez rozwód.
          Tak stanowi prawo, więc teściów się MA, a nie miewasmile

          W Sądzie jak najbardziej można się ubiegać o kontakty z wnukami, o
          czym już jakiś czas temu wypowiedział się jaśnie nam panujący i
          jedynie słuszny Sąd Najwyższy, albowiem Dziadkowie dla Dzieci też
          powinni być Kimś ważnym w życiu.
          Pozdrawiam.
          • eutherpe Re: a w ogóle 05.10.09, 07:54
            Owszem, dziadkowie którzy wytworzyli z dzieckiem więź-jak najbardziej.A co w
            przypadku dziadków którzy mają wnuka " w głębokim poważaniu"?Matka ma na siłę
            zadbać o budowanie relacji z takim państwem?>
    • scindapsus Re: Tesciowa a byla synowa. 05.10.09, 09:56
      Już sam wpis że masz ochotę jej nagadać świadczy o tym że nie
      szanujesz swojej synowej.
      mały chce do babci-skąd wiesz?wypytujesz wnuka?
      Jeśli tak to synowa ma prawo ograniczać wizyty skoro uważa że
      zamieniają się w przesłuchania.
      i ta madame
      Widzę że nie tylko mnie to razi.
      Posłuchaj-twoja synowa nic nie musi.
      A ty jeśli chcesz widywać wnuka to musisz zmienić myslenie.

      • eutherpe Re: Tesciowa a byla synowa. 05.10.09, 09:59
        A po co ma zmieniać?Tak jest wygodnie.A może przyjdziesz sama do
        wnuka?Odwiedzisz przy okazji byłą synową i porozmawiacie.Ale coś mi się
        wydaje,ze u siebie na terytorium najbezpieczniej.
        • triss_merigold6 Re: Tesciowa a byla synowa. 05.10.09, 12:23
          To niech tatus dziecka wozi dziecko do swoich rodzicow. W czym
          problem?
          • onlytroska Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 19:09
            Tak w skrocie- szacunku do ludzi sie nie ma tak poprostu- na
            szacunek trzeba pracowac.
            Nie jestem upowazniona do opisywania calej historii, ale moge
            zapewnic, ze dziecka nie wypytuje-mowi mi to przez telefon, ze
            bardzo chcialby u nas spac.
            "Synus" nie moze wozic dziecka- bo ex zabrala samochod, ktory
            rozwalila.
            Odwiedzic wnuka nie moge, bo nie znam adresu mojej kreatywnej
            synowej.
            Z synowa mialam przyjacielskie stosunki, ale po jej odejsciu niestety
            prawie nie rozmawiamy bo i o czym. Mamy do niej zal nie o to, ze
            odeszla ale o to w jakim stylu, jak rowniez o jej obecne zachowanie.
            Zapewniam- czegos takiego jeszcze nie widzialam i nie czytalam.
            Nie osadzajcie powodow- moze je miala a moze i nie. Zdania sa
            podzielone.
            jak to zwykle bywa.
            • scindapsus Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 20:30
              jako zła exiara która biednemu mysiowi pysiowi zabrała samochód(jego
              wersja) napiszę tylko tyle-komunikacja zbiorowa też jest dla ludzi.
              No ale trzeba chciec

              • onlytroska Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 20:36
                Mysle, ze swoj cynizm mozesz sobie schowac dla takich jak Ty.

                Nie znasz sytuacji ,a ten pysio to moj syn, wiec wypraszam sobie
                tego rodzaju epitety.
                • onlytroska Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 20:55
                  To tyle na temat komunikacji zbiorowej:

                  forum.gazeta.pl/forum/w,24087,100218508,100218508,samochod_umowa_pytanie.html
                  • sonia_30 Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 21:02
                    A tu akurat na temat komunikacji indywidualnej jest...
                  • maza15 Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 21:05
                    onlytroska napisała:

                    "To tyle na temat komunikacji zbiorowej:"

                    no,no,no only...widzę,że krytyki nie znosisz
                    mam nadzieję,że synowej tak nie wytykaszsmile)
                  • malgolkab Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 21:12
                    hm, co do syna to wypraszasz sobie TAKIE epitety (pysio to
                    faktycznie okropne słowosmile, ale po synowej można jechać. dalej nie
                    rozumiem czemu syn nie może Wam czasem odstapić "swojego" weekendu
                    albo czemu nie możecie go spędzić razem z synem i wnukiem. To
                    nieważne jacy są ci drudzy dziadkowie, fakt, że na pewno byś synka
                    nie namawiała, żeby rezygnował ze swojego czasu na ich rzecz. Tak
                    samo nie musi Twoja synowa... Rozumiem, że auto rozwaliła
                    specjalnie - rozpędziła się i walnęła w mur?? Auto było jedno -
                    jakby to syn je wziął, to byś bolała nad synową??
                    Wiesz, kiedyś miałam pretensje do moich rodziców, że są obiektywni i
                    mi też często uwagę zwrócą W RÓŻNYCH KWESTIACH, jak chodziłam do
                    szkoły, to też nie byli z takich, co mieli pretensje do nauczycieli,
                    że się uwzięli na ich córcię. Teraz im dziękuję i widzę jakie to
                    straszne jak mamusia widzi tylko swoje dziecko...
                • sonia_30 Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 20:58
                  Onlytroska, no ale co racja to racja... Skoro synowa (była)
                  poinformowała Cię, że nie widzi problemu byście się z Wnukiem
                  widywali w czasie kiedy dostaje go Ojciec, pozostaje Ci dogadać się
                  z Synem. A Ty problemy piętrzysz kolejne, że komunikacja miejska to
                  be jest, że samochodu brak, ex zabrała wzięła i specjalnie rozwaliła
                  i jeszcze pewnie nawet paznokcia nie złamała, że o włosie który z
                  głowy jej nie spadł nie wspomnę.
                  • onlytroska Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 21:21
                    Dobra. Koniec dyskusji. Myslisz, ze dla ojca to takie proste widziec
                    syna co drugi tydzien i jeszcze sie nim dzielic z dziadkami.

                    Wszystko dla mamy a tata to smiec. Jestem kobieta i rozumiem wiele.
                    Widze jedank, ze na tym forum jest tylko solidarnosc-
                    miedzy /kobietami/opuszczonymi, zdradzonymi i bylymi zonami
                    alkoholikow. Dlatego tyle zajadlosci. Zegnam ten temat!
                    • triss_merigold6 Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 21:25
                      A czy coś konkretnego stoi na przeszkodzie żeby tatuś nie mógł
                      widywać dziecka także w tygodniu? Po pracy, na przykład, odebrać z
                      przedszkola i zająć się te 2 godziny?
                      BTW akurat nie jestem kobietą opuszczoną, wręcz przeciwnie,
                      powiedziałabym.
                    • malgolkab Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 23:21
                      ja ani zdradzona, ani żona aloholikasmile i akurat ani mężowi ani jego
                      rodzinie kontaktów nie ograniczam, bo dziecko musi mieć rodzinę z
                      jednej i drugiej strony. chodzi mi tylko o to, że jeśli co 2 weekend
                      ma mój mąż, to zostają 2 weekendy dla mnie, jesli w jeden chcieliby
                      wziąć moi rodzice, w 2 jego, to rozumiem, że ja mam z dzieckiem
                      weekendów nie spędzać w ogóle?
                • scindapsus only trosko-czytanie ze zrozumieniem 08.10.09, 21:29
                  się kłania


                  Pisałam o sobie.A misio pysio to moj biedny skrzywdzony ex mąż.

                  A wiesz...coś mi przyszło do głowy.jako kochająca babcia powinnas
                  się cieszyc ze synowa z chorym dzieckiem (jesli jeszcze nie chorował
                  to zachoruje lada moment, sezon grypowy uważam za otwarty) nie
                  będzie się tłuc autobusami, tylko ma do dyspozycji samochód.
                  Ale ty tak bardzo się skupiłas na sobie że nic do Ciebie zapewne nie
                  dotrze.
                  Pozdrawiam
            • triss_merigold6 Pozwol, że Ci coś wyjaśnię 08.10.09, 21:23
              Pozwól, że coś Ci wyjaśnię:
              Uważam, że dziecko ma prawo do kontaktów z rodziną swojego ojca (o
              ile ta rodzina nie jest toksyczna czy niebezpieczna dla zdrowia
              dziecka) ale zapewnienie tych kontaktów leży w gestii ojca dziecka.
              Mój eks kontakty takie dziecku zapewnia w ramach swojej części
              weekendu - w jakim zakresie i z kim konkretnie to jego sprawa, nie
              moja. Ponieważ w tygodniu i część soboty PRACUJĘ to mam w weekend
              czy inny wolny dzień ochotę iść z dzieckiem do kina, na spacer czy
              po zakupy SAMA. Spokojnie, bez stresu, dla czystego relaksu i celem
              pobycia z dzieckiem inaczej niż w pośpiechu. Teściowa może u mnie
              odwiedzić dziecko po uprzednim umówieniu się i pod warunkiem, że nie
              koliduje to z moimi planami - my home, my castle, rozumiesz?
              Co do wożenia dziecka - jest komunikacja miejska oraz taksówki.
              BTW czy ów samochód nie był aby częścią majątku wspólnego albo
              kupiony przez synową przed ślubem?
              • onlytroska Re: Pozwol, że Ci coś wyjaśnię 08.10.09, 21:33
                Ostatnia odpowiedz- syn jest lekarzem wiec nie musze pisac jak
                wygladaja dyzury w szpitalu. Syn moze duzo- ale musi to godzic ze
                swoim nienormawanym czasem pracy.
                • triss_merigold6 Re: Pozwol, że Ci coś wyjaśnię 08.10.09, 21:37
                  W takim razie do niego kieruj swoje uwagi dotyczące częstotliwości
                  kontaktów z wnukiem a nie do synowej.
                • kami_hope Re: Pozwol, że Ci coś wyjaśnię 08.10.09, 22:10

                  onlytroska napisała:
                  >syn jest lekarzem wiec nie musze pisac jak
                  > wygladaja dyzury w szpitalu.
                  Właśnie napisz. Bo ja akurat jestem bardzo ciekawa Twojej opinii nt.
                  tych dyżurów

                  > swoim nienormawanym czasem pracy.
                  Jak to nienormowanym?
    • morekac Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 21:59
      Zadzwoń i uzgodnij. Ostatecznie - co tracisz?
      • onlytroska Do Kami_hope 08.10.09, 22:37
        Sprowokowalas mnie.

        To moj watek i ja zadalam pytanie.

        Twoje pytanie to insynuacja. Mysle, ze zadna odpowiedz nie zadowoli
        tak filozoficznej natury jak Twoja.

        Jezeli nie wiesz jak wyglada praca w szpitalu, dyzury, wezwania na
        chirurgi urazowej to moja odpowiedz napewno nie bedzie
        satysfakcjonujaca.





        • mola1971 Re: Do Kami_hope 08.10.09, 22:45
          onlytroska napisała:
          > To moj watek i ja zadalam pytanie.

          To bardzo dużo wyjaśnia smile
          Zapewne również to dlaczego synowa nie chce mieć z Tobą nic wspólnego.
          Ja też z tak zaborczą teściową nie chciałabym mieć nic żadnego kontaktu.
          Czasem przyczyn niezrozumiałych reakcji i zachowań innych ludzi dobrze jest
          poszukać również w sobie.
        • kami_hope Re: Do Kami_hope 08.10.09, 22:50

          onlytroska napisała:
          > Jezeli nie wiesz jak wyglada praca w szpitalu, dyzury, wezwania na
          > chirurgi urazowej to moja odpowiedz napewno nie bedzie
          > satysfakcjonujaca.
          >
          Jedyna satysfakcjonująca mnie odpowiedź, to ta prawdziwa.
          Jak wygląda taka praca, to przypadkiem mniej więcej wiem.
          Ciekawam, czy Ty wiesz?
          Bo widzisz, nie wszytko jest takie, jak to inni opowiadają.
          A ten nienormowany czas pracy, to też jakiś taki... hm... naciągany.

          Po prostu wytłumacz proszę coś, czego nie wiem.
          (może nauczę się czegoś nowego?)
          • onlytroska Re: Do Kami_hope 08.10.09, 23:01
            Chyba, ze znasz to z wlasnego podworka.

            Napisz w jakim kraju mieszkasz to napewno wszystko wyjasni.
            • kami_hope Re: Do Kami_hope 08.10.09, 23:25
              No miało być o Tobie... Twój wątek, itd.

              Co kraj to obyczaj smile
              Od ładnych kilku lat w XY. (Nie mogę powiedzieć, bo mój były mąż(?) -
              Samodzielnytata poluje na mój majątek. Rozumiesz, ukrywam się.)
              A poprzednio w Polsce sobie żyłam smile
        • maza15 Re: Do Kami_hope 08.10.09, 22:52

          twój syn,twój wnuk,twój wątek...to naprawdę wiele wyjaśnia onlytroska
        • adaria38 Re: Do Kami_hope 08.10.09, 23:00
          Rozbawiłaś mnie smile Właśnie w ostatni weekend miałam przykład jak to wygląda na
          chirurgii, spanikowana młoda lekarka na dyżurze nie wie jak ratować pacjenta z
          wstrząsu, ratują go pielęgniarki dzwoniąc po info do innych pielęgniarek i
          ściągają na pomoc bardziej doświadczone, a 50 m od szpitala mieszka drugi lekarz
          z tegoż oddziału ale do niego jakoś nikt nie dzwoni bo przecież to lekarz i nie
          wolno mu przeszkadzać poza szpitalem wink

          Przestań tak bardzo mamusiować synusiowi staremu koniowi, który biedny tak
          cięężko musi pracować jak NIKT INNY! bo kalekę z niego robisz. I przestań
          wieszać psy na byłej synowej bo wyraźnie widać, że nie bez przyczyny nie ma
          ochoty się więcej z Tobą zadawać.
          Znajdź synkowi nową lepszą żonę i na peeewno wszystko się ułoży tak jak TY sobie
          życzysz.
          A co do kontaktów z wnukiem to zwracaj się do syna o zaspokojenie swoich potrzeb
          matkowania komuś. Bo na razie dość nieudolnie tłumacząc odkrywasz, ze ojciec
          dzieckiem nie ma czasu ani zbytniej ochoty się zająć. Może go wychowałaś na
          faceta, który nic nie musi z "damskich obowiązków" bo kobieta go ma obsłużyć w
          domu i dzieci wychować, to by się nawet zgadzało, że teraz też się wyrywasz by
          jego obowiązki względem dziecka przejąć, tylko nie wiesz jak to zrobić z
          exsynową, która się z tego układu wymiksowała, a syn też ma Twoje gadanie pomimo
          uszu więc nie ma jak na nim tych kontaktów wymusić.
          Kicha.
          Zmień myślenie. Jedyna rada.
          • kami_hope Re: Do Kami_hope 08.10.09, 23:44
            adaria38 napisała:
            > przecież to lekarz i nie
            > wolno mu przeszkadzać poza szpitalem wink
            >
            Skończył chłopina robotę, to o co chodzi? Też ma żonę, dzieci... i
            wszystko to, co się składa na SWOJE życie.
            A że nie przewidziano doświadczonego lekarza na tym dyżurze, to kto
            za to odpowiada? Jasna sprawa, że ktoś (inny) jest odpowiedzialny za
            organizację pracy.

            Lekarz, to nie jest instytucja całodobowa własności publicznej. Też
            jest człowiekiem. Ma ludzkie zwykłe problemy, jak każdy.
            (I tu do Only szczególnie -) Ma swój charakter, osobowość, wady,
            zalety, pragnienia, marzenia... Tak jak hydraulik, farmer,
            sekretarka, kucharka, itd. A w życiu - omylny! - jak każdy z nas.

            • adaria38 Re: Do Kami_hope 09.10.09, 00:10
              Toż właśnie mówię, że fakt, iż ktoś jest lekarzem nie czyni go od razu kimś
              odmiennym od reszty społeczeństwa, czy niezdolnym do opiekowania się dzieckiem
              częściej niż raz na 2 tygodnie. Jego sprawa jak sobie czas zorganizuje by czas
              na prywatne życie mieć, bo to jego wybór czy chce więcej czasu być w pracy czy w
              domu.
              Bo w powyższej sytuacji jakoś nikt nie wzruszył się nad losem "biednych"
              pielęgniarek pracujących na chirurgii którym zarywa się ich prywatny czas i
              które za lekarzy musiały tam pracę odwalać smile Z tego co wiem, rzeczony lekarz
              zjawił się na oddziale w dzień kolejny i po zapoznaniu się z wydarzeniem
              oświadczył przełożonemu, że pacjenta uratowaLIŚMY smile znaczy, ewidentnie w
              sukcesie udział miał.....wink gdyby pacjent nie przeżył to by -liśmy zapewne nie
              było, raczej "oni zawalili" tongue_out

              W sytuacji autorki zaś widzę cień pokutującego stereotypu : syn nic nie musi bo
              przeciez jest wyjątkowy, zapracowany i zmęczony i nie można go tykać, a synowej
              należy nagadać do słuchu i o licznych obowiazkach przypominac bo kobietą jest...
              • kami_hope Re: Do Kami_hope 09.10.09, 18:53
                Myślimy podobnie. W pewnym momencie tylko poróżnił nasze poglądy
                zarzut (tak mi to zabrzmiało), wobec jakiegoś tam nieobecnego
                lekarza i jakby wymóg stawiennictwa, bo akurat jest potrzebny.

                > to jego wybór czy chce więcej czasu być w pracy czy
                > w domu
                Dokładnie tak!

                Niestety u starszych generacji wciąż panuje stereotyp matki-polki,
                seksizm, itp. Kiedy ja studiowałam, na własnej skórze odczułam
                niezadowolenie (delikatnie mówiąc) ze strony teściów, a udało mi się
                nawet usłyszeć rady buntujące mojego męża. Kobieta miała ściśle
                określony zakres obowiązków, których ochocze wypełnianie zwykło
                nazywać się - "dobrą żoną". Wypełniałam sumiennie owe obowiązki
                długi czas... Z perspektywy czasu widzę jak wiele lat straciłam.
                Szkoda, że nie było w moim życiu człowieka, który poradziłby mi iść
                za głosem serca i realizować życie WŁASNE, a nie wg. pomyślunku
                innych.

                Onlytroska nie jest teściową z którą konie można kraść. Pewnie
                wspierała syna na drodze jego zawodowego rozwoju, pomijając rozwój
                społeczny/rodzinny. Dopasowano do tego planu małżonkę. A że kochała,
                to wpasowała się w rolę jaką od niej oczekiwano. W końcu zaczęło
                uwierać kręcenie się wokół jednego punktu (tak jak Onlytroska
                pisała: "mój wątek, mój syn, mój wnuk"). Chciała się wyrwać z
                potrzasku, to nazwano ją "madame".
                W moim przypadku, ostatecznie pozbawiono mnie wszelkich dóbr, itd.
                Smutne wspomnienia.
                Adria, jest tak jak napisałaś z "uratowaLIŚMY". Sukces ma wielu
                ojców, a porażka staje się sierotą. Tu zawsze winny są ci inni.

                Synowa Onlytroski, ot tak wzięła sobie i odeszła. Miała wszystko, to
                i tamto... i męża na poziomie i teściową z którą można konie kraść.
                Sodowa uderzyła i poszła...

                Sodowa uderzyła i owszem, ale chyba po tej drugiej stronie.
        • malgolkab Re: Do Kami_hope 08.10.09, 23:26
          hm, a ja wiem jak wygląda praca w szpitalu, na chirurgii też i moim
          zdaniem lekarz ma częściej czas wolny niż raz na 2 tygodnie. Znam
          lekarzy - samotnych rodziców i jakoś dają radę...
    • sbelatka Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 22:43
      dzwoń...

      jeśli stracisz kontakt z małym - odbudować go będzie trudno

      a ona? może nie może wylizać ran?

      ja tam nic nie mam do byłych teściów; zawsze byli w pozrądku
      ale poza koniecznymi powodami - naprawde unikam spotykania sie z nimi



      • onlytroska Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 22:56
        Zapewniam Cie Mola, ze nie jestem zaborcza tesciowa.

        Szkoda, ze nie widzisz prowokacji w pytaniu hope. Stad tez moja
        odpowiedz.

        Mimo mojego wieku uchodze za kobiete z ktora mozna konie krasc.

        Moja matka nauczyla mnie mnie pewnej prawdy: "z panem po pansku z
        chamem po chamsku".I tak mam do dzisiaj. Dzieki za wszelkie uwagi,
        te wazniejsze do mojego przemyslenia a o glupich zapomne.
        Tego trzymam sie do dzisiaj.
        • mola1971 Re: Tesciowa a byla synowa. 08.10.09, 23:04
          Skoro jest tak jak piszesz to weź do ręki telefon i po prostu zadzwoń do
          synowej. Nie obierze, to zadzwoń znów. I po prostu spokojnie jej powiedz, że
          tęsknisz za wnukiem.
          Ona na pewno jest teraz w kiepskiej formie psychicznej i może się dziwnie
          zachowywać. Komuś kto przez rozwód nie przechodził trudno to wytłumaczyć. Ale
          ten stan mija. Jej "foch" (który tak naprawdę fochem nie jest) minie. Cierpliwości.
          • onlytroska Re: Tesciowa a byla synowa. 09.10.09, 02:00
            Droga malgolkab masz racje,ze lekarz ma wiecej czasu jak co dwa
            tygodnie. I moglby czesciej spedzac czas ze swoim synem pod warunkiem
            ze go dostanie. Ma ustalone dni/dzien w tygodniu odbiera go z
            przedszkola ale zdarza sie tak,ze zostanie zaplanowany na operacje
            albo i dwie akurat w Jego dniu. Uzgodnic zamiany dnia z synowa sie
            nie da. /bo nie/

            Wasze zle doswiadczenia z bylymi przekladaja sie w postach na kazda
            opisana sytuacje pasujaca do Waszych przezyc .Nie mieszkamy w Polsce
            i wiem, ze szpitale czy raczej ich obsluga wyglada z gola inaczej tu
            gdzie mieszkamy.Lezalam w Polsce w szpitalu tutaj tez, obecnie
            przebywa moja mama w szpitalu w Polsce wiem jak to wyglada.
            Poza tym to nie bylo tematem tego watku. Masz racje mola ja zadzwonie
            i zapytam czy mozemy wnusia dostac tak nazwe to -poza planem.

            Mysle czasami, ze synowa jest zazdrosna,czesto maly odbierany przez
            nia placze, ze chce jeszcze zostac u taty albo u nas.Ale to tak na
            marginesie.
            Jest nam bardzo wazny jego rozwoj psychiczny i niech nikomu nie
            przyjdzie na mysl, ze jest przez nas nastawiany.

            A do Pan, ktore maja watpliwosci, czy syn chce sie dzieckiem
            zajmowac czy tez nie to odpowiem, ze tak i to bardzo.
            Nie jest mamysynkiem jest dorosly i madry jestem dumna, ze mam
            takiego syna.

            Mieszkamy w ogromnym miescie bez samochodu jest sie tutaj straconym.
            To na temat miejskiej komunikacji.

            Mola ja mam wrazenie, ze jej psychiczna kondycja przerosla nasze
            wszystkie razem wziete.

            Dzieki za wszystkie posty.Zastanowie sie nad najlepszym rozwiazaniem
            tak, zeby wszystkim bylo dobrze.
            • lampka_witoszowska Re: Tesciowa a byla synowa. 09.10.09, 03:19
              taaak
              przede wszystkim na pewno jest zazdrosna
              nie ma w niej odrobiny obawy o własne dziecko, o jego uczucia, o to,
              że dziecko przezywa jakieś kolejne rozstanie, że znowu płacze,
              tęskni, że w domu, gdy wy będziecie cieszyć się spotkaniem, ona
              będzie widziała swoje rozbite dziecko
              nie, takich obaw w niej przecież nie ma
              nie
              to zapewne tylko zazdrość, bo na niczym matce tak nie zalezy, jak na
              byciu jedynym kochanym człowiekiem w życiu dziecka
              i pod to można podciągnąć wszystko, co się oskarzycielowi zamarzy

              Onlytrosko, nie przeżyłaś łez swojego dziecka z powodu rozstania z
              Twoim mężem? to skoro brak wyobraźni, nie będziesz ani wiedziała,
              ani rozumiała
              nawet wiek Ci tu nie pomaga, ani doświadczenie, którego w wielu
              tematach nie nasz, po prostu

              jeśli tak bardzo chcesz dobrze i jesteś czystą troską, to
              przynajmniej, ze względu na wnuka choćby, nie przypisuj jak
              najgorszych intencji jego matce
              przynajmniej póki nie masz pewności, że ona chce źle
              • eutherpe Re: Tesciowa a byla synowa. 09.10.09, 09:39
                Skoro jesteś kochana teściowo taką, z którą"mozna konie kraść"-chociaż nie chce
                mi się w to wierzyć analizując tony wypowiedzi, próbowałaś porozmawiać z byłą
                synową o jej uczuciach i kiepskim stanie psychicznym,o którym wspomniałaś?Może
                Twój syn i rozstanie jest tego powodem, bo tak naprawdę nie wiemy co się u nich
                i u Was wydarzyło.Nic nie dzieje się bez przyczyny-jesteś kobietą i powinnaś to
                doskonale zrozumieć.
            • sonia_30 Re: Tesciowa a byla synowa. 09.10.09, 18:46
              Więc jeśli ma ustalone konkretne dni i zamiany uzgodnić się nie da
              (co rozumiem, bo każdy jakoś tam sobie tydzień planuje i nie musi
              planów do góry nogami wywracać bo exowi grafik inny się ustalił),
              może nie stałoby nic na przeszkodzie byś to Ty odbierała Wnuka z
              przedszkola? Ojciec i tak się z dzieckiem nie zobaczy, bo dyżur,
              więc nie będziesz miała poczucia że zabierasz Synowi czas dla
              dziecka.
    • eutherpe Re: Tesciowa a byla synowa. 09.10.09, 09:41
      I jeszcze-nawet największą górę lodową można przełamać. Uwierz. Wystarczą chęci
      a tutaj chyba ich brak, bo synowa wydaje się być przekreślona pod każdym
      względem.Niezależnie od sytuacji. Każdy w inny sposób demonstruje swoje uczucia
      i zranione ego.
    • kobieta306 Re: Tesciowa a byla synowa. 09.10.09, 18:18
      Moja teściowa to zło ostatnie. Nie trawię tej baby szczerze, bo pokazała swoje
      oblicze podczas rozwodu. Wtrącała się i buntowała exa. Mimo tego nie ograniczam,
      a wręcz nakłaniam do kontaktów jej z wnukami. To jest jednak tak podła baba, że
      jedyne na czym jej zależy to "kasa" i własne wnuki by odsprzedała gdyby mogła.
      Okropna podłą baba. Nie chcę jej nigdy więcej oglądać. Teściowa niestety ale
      kojarzy mi się z baba jagą smile
    • ylli Re: Tesciowa a byla synowa. 10.10.09, 15:33
      Na forach gdzie jest przewaga kobiet jest zasada. Przechlapane mają mężczyźni i
      teściowe. Nigdy nikt się za nimi nie wstawi... Ale uwaga, uwaga za lat 20/30
      zycze wszystkim kobietom by trafiały na takie same synowe jakimi one są.
      Popatrzcie teraz na Waszego 4,8,12-letniego Michałka, Krzysia, Jacka i pomyślcie
      że juz za kilka lat usłyszycie go tylko przez telefon na święta BN.
      • lampka_witoszowska Re: Tesciowa a byla synowa. 10.10.09, 15:52
        uważaj również
        jeśli na swoją synową będziesz mówiła z przekąsem "madame" i
        będziesz ją oskarżała o jak najniżesz pobudki, to dołączysz do tego
        forum jako zraniona babcia właśnie
      • sonia_30 Re: Tesciowa a byla synowa. 10.10.09, 17:19
        A na forach z przewagą mężczyzn kult teściowych panuje?
      • kasiapfk Re: Tesciowa a byla synowa. 10.10.09, 18:26
        To akurat nie jest nienormalne.
        Nie po to mam synów, żeby ich uwiązać u swojej nogi. Teściowa może
        będę, może nie. I niewiele mnie to interesuje. Ich życie. Ich wybór.
        I nie oczekuję ,ze ktoś musi się za mną wstawiać, bo ja duża
        dziewczynka jestem. Dam sobie radę sama.
        Czasem sobie myślę, że BN przez telefon rozwiązałoby parę problemów.
        Nie za każdym razem, ale raz na 3 lata? Dzlaczego nie?
        Szanse racej małe, bo synów mam 3. Jak znam życie, ZAWSZe się któryś
        trafi. A Sylwestra jako pomoc do ewentualnych dzieci-na pewno
        zaliczę.
        Ech, cieszyć się trzeba względną wolnością teraz. Potem to dopiero
        będzie hihihismile
        • mola1971 Re: Tesciowa a byla synowa. 10.10.09, 18:37
          kasiapfk napisała:
          A Sylwestra jako pomoc do ewentualnych dzieci-na pewno
          > zaliczę.
          > Ech, cieszyć się trzeba względną wolnością teraz.

          Ja tam swoim dzieciom już teraz zapowiedziałam, że pełnoetatową babcią to ja na pewno nie będę tongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka