15.10.09, 22:25
Moje życie stało się bez sensu. Każdy dzień, to walka o przetrwanie, a tak naprawdę o życie. Każdego dnia umiera mnie kawałek, o niczym innym nie myślę jak o tym, żeby już nie bolało, żeby już nie cierpieć. Nie chce mi się żyć. Zostawił mnie po 26 latach, miałam 16, gdy się poznaliśmy. Żyłam w przeświadczeniu, że stanowimy dobraną parę. Poznał inną, młodszą, dramat, już nie mogę, rozdzieram się, nie mogę zrozumieć, tęsknię. Co dalej? Jak to wytrzymam?
Obserwuj wątek
    • nadia3008 Re: bez sensu 15.10.09, 22:42
      Musisz walczyć o siebie! Popłacz to pomaga, to boli, ale kiedyś
      przestanie. Teraz wydaje Ci się to niemozliwe. Mnie również boli,
      choc nie mam takiego stażu jak Ty. Znalazł młodsza, niech idzie
      frajer... nie proś go, nie ponizaj się przed nim. To on okazał sie
      frajerem, sorki za zwrot. Wiem, ze tesknisz.. ale pomyśl o sobie,
      zycie toczy się dalej, musisz walczyc o siebie. Nie jesteś sama.
      Jestem ja i my wszyscy tutaj, pisz kiedy tylko czujesz potrzebe. Nie
      zamykaj sie w sobie. Czas ukoi ból, a teraz poplacz sobie jesli Ci
      pomoże, czasami to daje ukojenie. Sciskam mocno!
      • ap693 Re: bez sensu 15.10.09, 22:54
        dziękuję, żeby tak można było gumką wymazać, staram się jak mogę, naprawdę.
    • nangaparbat3 Re: bez sensu 15.10.09, 22:43
      Zostawił
      > mnie po 26 latach, miałam 16, gdy się poznaliśmy.

      Cóz, masz szanse wreszcie na samodzielnośc. Kiedys to do Ciebie dotrze i moze
      bedziesz blogoslawic tę mlodszą, co Ci go zabrala.
      Wiem, ze teraz wydaje sie to nieprawdopodobne, ale zycie wlasne jak też
      porzuconych/rozwiedzionych/samotnych znajomych uczy, ze tak wlasnie najczęściej
      jest.
      Chyba ze bedziesz sie starała natychmiast zapełnic miejsce po nim - to się moze
      udac, ale moze też spowodowac niespodziewane komplikacje i samotnośc bez końca.
      Serdeczności
      n.
      • tarantula007 Re: bez sensu 15.10.09, 22:53
        Wiesz co... na początek weź sobie kartkę, na środku postaw pionową
        linię po jednej stronie wpisz plusy, czyli to co miałas dobrego w
        swoim małżeństwie, a po lewej wpisz to co miałaś niemiłego.
        Porównaje liczbę plusów i minusów.. ciekawe co ci wyjdzie. Ja
        jeszcze się nie rozwiodłam, chociaż pewnie mnie to czeka. Zrobiłam
        sobie takie zestawienie o którym napisałam powyżej. Po stronie
        plusów wyszło mi jedno - mówiąc szczerze chyba najmniej istotne
        czyli nadal mam status mężatki i nikt ani nie pyta dlaczego się
        rozwiodłam, ani sie nie lituje. Ale czy to faktyczny plus? Reszta
        była, jest do bani ...
        • ap693 Re: bez sensu 15.10.09, 23:02
          moja nie była do bani, a przynajmniej tak mi się wydawało, ale teraz już nie
          wiem. dziękuję, dobrze wiedzieć, że nie jestem sama. dzięki
          • tarantula007 Re: bez sensu 15.10.09, 23:10
            Nie wiem jak świeża jest Twoja sprawa, ale z czasem pewnie zobaczysz
            inną perspektywę sytuacji i obecnej i tych 26 lat ... Mi nauczenie
            się nowego spojrzenia na ostatnie 19 lat zajęło jakieś 3 lata... a
            decyzji z różnych względów nie ma nadal ...
            • ap693 Re: bez sensu 16.10.09, 13:20
              tarantula007 napisała:

              > Nie wiem jak świeża jest Twoja sprawa, ale z czasem pewnie zobaczysz
              > inną perspektywę sytuacji i obecnej i tych 26 lat ... Mi nauczenie
              > się nowego spojrzenia na ostatnie 19 lat zajęło jakieś 3 lata... a
              > decyzji z różnych względów nie ma nadal ...
              więc jak sobie z tym radzisz? świeża odszedł 8 m-cy temu.
              • tarantula007 Re: bez sensu 16.10.09, 22:46
                ap - moja historia jest bardziej nieprawdopodobna niż brazylijskie
                telenowele ... Jak sobie radzę? Zobaczyłam swoje małżeństwo z innej
                perspektywy, zobaczyłam jak dobrze i spokojnie żyje mi się de facto
                bez pana męża (mimo, że mieszkamy razem to razem nie jestesmy).
                Uczucia się wypaliły, nie ma miłości ale nie ma tez nienawiści, jest
                ot tak jak współlokator. Kiedyś wydawało mi się, że takie życie jest
                niedozniesienia. A dzisiaj całkim mi z tym dobrze. I póki co nie
                chce mi się zmieniac tej sytuacji, no chyba że pan mąż postanowi
                inaczej. Nie chce mi się szarpac o majątek, denerwowac cała sytuacją
                dziecka... Ale uwierz mi, swoje przeżyłam, to co wyczyniał mój pan
                mąż było jak przysłowiowy nóż w plecy. Kiedyś, kiedy byłam jeszcze
                cała obolała pisałam o tym na którymś z forów. Dzisiaj na tyle
                ozdrowiałam, że mówiąc prawde nie chce mi sie już tej historii
                opisywac.
      • ap693 Re: bez sensu 16.10.09, 13:24
        nangaparbat3 napisała:

        > Zostawił
        > > mnie po 26 latach, miałam 16, gdy się poznaliśmy.
        >
        > Cóz, masz szanse wreszcie na samodzielnośc. Kiedys to do Ciebie dotrze i moze
        > bedziesz blogoslawic tę mlodszą, co Ci go zabrala.
        > Wiem, ze teraz wydaje sie to nieprawdopodobne, ale zycie wlasne jak też
        > porzuconych/rozwiedzionych/samotnych znajomych uczy, ze tak wlasnie najczęściej
        > jest.
        > Chyba ze bedziesz sie starała natychmiast zapełnic miejsce po nim - to się moze
        > udac, ale moze też spowodowac niespodziewane komplikacje i samotnośc bez końca.
        > Serdeczności
        > n.
        na chwilę obecną, nawet nie byłabym w stanie zwrócić uwagę na kogoś innego, i
        chyba już przestałam wierzyć w bajki, może rzeczywiście kiedyś odetchnę z ulgą,
        ale czy jej za to podziękuję? chyba nie, nawet gdy będzie mi lepiej.
    • kami_hope Re: bez sensu 15.10.09, 22:49
      Zrozumiałe jest Twoje cierpienie. Jedyne życie jakie znasz, to
      dzieciństwo i to - z nim. Ale to nie jest tak, że Twojemu życiu
      zabrakło sensu. Teraz ono nabierze nowego sensu. Może właśnie tego
      właściwego?! Dziś już nie jest istotne jaką parę stanowiliście,
      dobraną czy nie-. Dziś jesteś kobietą. Więc i Twoje postrzeganie
      powinno być dojrzałe, inne niż to szesnastoletnie. Daj sobie czas,
      żeby poznać siebie. Taką jaka jesteś naprawdę, a nie przez pryzmat
      mężczyzny i związku. To nie mężczyzna ma określać Twoją tożsamość.
      Ty sama musisz ją określić.
      Wkrótce, kiedy żal ucichnie, może się okazać, że dobrze się stało.

      A z czasem być może pomyślisz o nowym związku. Jednak Twoje
      postrzeganie będzie już zupełnie inne niż szesnastolatki...
      zapragniesz MĘŻCZYZNY. (to miła różnica smile)
      • ap693 Re: bez sensu 15.10.09, 23:04
        bardzo bym tego chciała, tylko ten czas, to trwa tak długo, tak długo.
      • darka49 Re: bez sensu 15.10.09, 23:08
        Musisz mi uwierzyć,ja też przed kilkoma laty płakałam tak jak ty,
        nie mogłam uwierzyć że moge zostać sama i został, wybaczyłam mu
        chociaż o to nie prosił. Dzisiaj modlę się żeby sobie poszedł,
        żałuję że straciłam taką okazję!!!
        • ap693 Re: bez sensu 16.10.09, 09:45
          darka49 napisała:

          > Musisz mi uwierzyć,ja też przed kilkoma laty płakałam tak jak ty,
          > nie mogłam uwierzyć że moge zostać sama i został, wybaczyłam mu
          > chociaż o to nie prosił. Dzisiaj modlę się żeby sobie poszedł,
          > żałuję że straciłam taką okazję!!!
          wiem, że muszę pomyśleć o sobie, ale to takie trudne, wszyscy mówią, że potrzeba
          czasu, ale ile? to już trwa 8 m-cy i jest ze mną coraz gorzej zamiast lepiej,
          skąd brać siły?
    • leptis ... 16.10.09, 07:48
      Rzeczywiscie trudno o Tobie myslec jako o Podlotku
      i szpagatu pewnie juz tez nie zrobisz nawet rozgrzewajac cialo zalem

      "Tu i Teraz" kluczem jest sie czyms innym zajac jesli wystarczy wytrwalosci
      Nawet krotkie chwile "bezmyslnosci" sa dla Ciebie teraz darem.
      Stad tak wazne by nie siedziec tylko chodzic;
      cialo wtedy porozmawia z dusza- Uwierz to pomaga smile

      Tu, na forum obowiazuje jedna wykladnia, ze czlowiek to maszyna
      z zaprogramowanym pamietaniem na dwa latasmile
      I choc majac na uwadze Twoj stan marny glosno nie powiem, ze tak nie jest to..
      to...cichutko tylko dodam, ze to tylko forumowa prawda
      ze po dwoch latach jest sie zoobojetnym na drugiego Czlowieka.

      Idzie weekend czyli w dzien duzo aktywnosci poza domem
      a sprzatasz wieczorem.

      Trzymaj sie cieplo i uwazaj na Siebie smile

      • ap693 Re: ... 21.10.09, 20:17
        Mądrze piszesz smile I wszystko wydaje się takie logiczne i zrozumiałe smile Zaczęłam
        myśleć o sobie od paru dni smile Podoba mi się, oby ten stan trwał jak najdłużej,
        życzę tego sobie i wszystkim zranionym, wszystkim smile Dziękuję za wszystko i mam
        nadzieję, że któregoś dnia będę mogła też komuś pomóc. Ty też się trzymaj smile
    • plujeczka Re: bez sensu 16.10.09, 08:14
      zabrzmi zsmiesznie-osobiscie nie przezyłam zdrady choc jak się w
      toku rozwodu okazało znalazł starszą ? za co Bogu do dnia
      dzisiejszego dziekuję i moze nie uwierzysz ale ciepło myslę o tej
      kobiecie bo odebrać dotychczasowej zonie alkoholika to szczyt
      odwagi i głupoty zarazem.Inna sprawa ,że między nami dawno wygasło
      uczucie bo nijak nie mogłam pokochac człowieka wiecznie smierdzacego
      piwem.A ona coz moze i kocha jego ale mi zrobiła niebywała przysługe
      bo któz się lepiej zaopiekuje schorowanym, sikajacym w łózko
      alkoholikiem jak nie starsza, doswiadxzona kobieta. Ja spię
      spokojnie i Tobie sen wróci, taka kolej rzeczy odszedł- krzyz mu na
      drogę a ty nie rozpaczaj i nie zamykaj się w domu, wyjdź do ludzi,
      zajmij się soba, zacznik robic to na co do tej pory nie miałaś czasu
      bo wiernie słuzyłaś Panu i pamietaj..." słuz PANU WIERNIE A ON cI
      PIERDNIE"....
      • cleer13 Re: bez sensu 16.10.09, 08:40
        Oprócz wszystkich oczywistych sposobów, takich jak spotykanie się z
        ludźmi, sprawianie sobie drobnych przyjemności (jakis kremik, jakiś
        ciuszek) znalezienie dodatkowego zajęcia - jakaś organizacja
        społeczna , kurs, zajęcia ruchowe, to ja stosuję metodę cieszenia
        się z drobnych plusów wynikających z tego ,że już go nie ma. Np
        codziennie rano przypominam sobie o tym ,że fajnie jest mieć
        łazienkę tylko dla siebie. Że mogę rozrzucić swoje ciuchy i
        powkładam je do szafy, kiedy będę chciała, bo nie musze sie z nikim
        liczyć, że mogę ugotować sobie cos co tylko ja lubię, albo wcale
        nie gotowac, jesli nie mam na to ochoty, nie nosze już siat z
        zakupami, no i mogę spać kiedy chcę - nikt mi nie chrapie za uchem i
        wiele takich drobiazgów. Zdawanie sobie sprawy z takich bzdurek
        poprawia mi humor choć na chwilę. Ale chwila do chwili - i sie
        trochę dnia uzbiera.
        • ap693 Re: bez sensu 16.10.09, 09:55
          cleer13 napisała:

          > Oprócz wszystkich oczywistych sposobów, takich jak spotykanie się z
          > ludźmi, sprawianie sobie drobnych przyjemności (jakis kremik, jakiś
          > ciuszek) znalezienie dodatkowego zajęcia - jakaś organizacja
          > społeczna , kurs, zajęcia ruchowe, to ja stosuję metodę cieszenia
          > się z drobnych plusów wynikających z tego ,że już go nie ma. Np
          > codziennie rano przypominam sobie o tym ,że fajnie jest mieć
          > łazienkę tylko dla siebie. Że mogę rozrzucić swoje ciuchy i
          > powkładam je do szafy, kiedy będę chciała, bo nie musze sie z nikim
          > liczyć, że mogę ugotować sobie cos co tylko ja lubię, albo wcale
          > nie gotowac, jesli nie mam na to ochoty, nie nosze już siat z
          > zakupami, no i mogę spać kiedy chcę - nikt mi nie chrapie za uchem i
          > wiele takich drobiazgów. Zdawanie sobie sprawy z takich bzdurek
          > poprawia mi humor choć na chwilę. Ale chwila do chwili - i sie
          > trochę dnia uzbiera.
          ja też widzę wiele pozytywnych rzeczy, tylko zawsze żyłam w przeświadczeniu, że
          człowiek nie żyje dla siebie, a dla tej drugiej osoby, a teraz zostałam sama ze
          sobą, ale teraz już wiem, że nie jestem sama i jeśli tyle osób z takimi
          przeżyciami daje radę, to jest i nadzieja dla mnie, dziękuję Wam wszystkim,
          bardzo mi pomogliście.
      • ap693 Re: bez sensu 16.10.09, 09:49
        plujeczka napisała:

        > zabrzmi zsmiesznie-osobiscie nie przezyłam zdrady choc jak się w
        > toku rozwodu okazało znalazł starszą ? za co Bogu do dnia
        > dzisiejszego dziekuję i moze nie uwierzysz ale ciepło myslę o tej
        > kobiecie bo odebrać dotychczasowej zonie alkoholika to szczyt
        > odwagi i głupoty zarazem.Inna sprawa ,że między nami dawno wygasło
        > uczucie bo nijak nie mogłam pokochac człowieka wiecznie smierdzacego
        > piwem.A ona coz moze i kocha jego ale mi zrobiła niebywała przysługe
        > bo któz się lepiej zaopiekuje schorowanym, sikajacym w łózko
        > alkoholikiem jak nie starsza, doswiadxzona kobieta. Ja spię
        > spokojnie i Tobie sen wróci, taka kolej rzeczy odszedł- krzyz mu na
        > drogę a ty nie rozpaczaj i nie zamykaj się w domu, wyjdź do ludzi,
        > zajmij się soba, zacznik robic to na co do tej pory nie miałaś czasu
        > bo wiernie słuzyłaś Panu i pamietaj..." słuz PANU WIERNIE A ON cI
        > PIERDNIE"....
        dlaczego ja tu wcześniej nie zajrzałam? dziękujęsmilejuż dawno nikt nie wywołał na
        mojej twarzy uśmiechu, Tobie się udało, dziękuję.
    • petea1 Re: bez sensu 16.10.09, 09:53
      moge Ci napisać tylko jedno- MAM DOKŁADNIE TO SAMO,tyle że ja juzż
      złożyłam pozew i czekam na rozwód.... jest mi cholernie cięzko i nie
      wiem co dalej
      • petea1 Re: bez sensu 16.10.09, 09:56
        acha, i jeszcze jedno-znosiłam to przez 2 lata. Jak patrzę wstecz to
        naprawdę nie wiem jak to zniosłam i my ślę że powinnam dużo
        wcześniej zareagować, bo to był koszmar
        • ap693 Re: bez sensu 16.10.09, 21:52
          aż Ci zazdroszczę, że masz to już za sobą, tak się cieszę, że tu trafiłam, nigdy
          nie sądziłam, że to tak pomaga, dziękuję Wam wszystkim.
      • ap693 Re: bez sensu 16.10.09, 09:59
        petea1 napisała:

        > moge Ci napisać tylko jedno- MAM DOKŁADNIE TO SAMO,tyle że ja juzż
        > złożyłam pozew i czekam na rozwód.... jest mi cholernie cięzko i nie
        > wiem co dalej
        8 miesięcy, nie mam odwagi na rozwód, chyba jeszcze nie jestem gotowa, napewno
        nie jestem i też nie wiem co dalej, ale dzisiaj, gdy się obudziłam, zobaczyłam
        słońce, to pomyślałam sobie, że może dam radę, może dam.
        • petea1 Re: bez sensu 16.10.09, 10:04
          ja nie miałam odwagi pzrzez 2 lata, i tak naprawdę żałuję tego, bo
          teraz mój małżonek zmusił mnie do rozwodu, ale ja raczej
          spodziewałam się takiego zakończenia, zresztą na dniach wyprowadza
          się zupełnie. Czy Wy rozmawiacie o tym z mężem? jak widzisz szanse
          na jego powrót?
          • ap693 Re: bez sensu 16.10.09, 13:16
            petea1 napisała:

            > ja nie miałam odwagi pzrzez 2 lata, i tak naprawdę żałuję tego, bo
            > teraz mój małżonek zmusił mnie do rozwodu, ale ja raczej
            > spodziewałam się takiego zakończenia, zresztą na dniach wyprowadza
            > się zupełnie. Czy Wy rozmawiacie o tym z mężem? jak widzisz szanse
            > na jego powrót?
            miota się, jest rozdarty, twierdzi, że kocha dwie kobiety, zaczął pić, od 8 m-cy
            jest w ciągu, twierdzi, że zabija go poczucie winy, nie radzi sobie, ale jest z
            nią i będzie miał dziecko, wymarzoną córeczkę, nasi synowie są prawie dorośli,
            brakuje mu ich, byliśmy fajną rodziną, miał z nimi świetny kontakt, tęskni, ale
            ja już nie widzę szans na powrót, musiałby tego chcieć, a nie chce.
            • petea1 Re: bez sensu 16.10.09, 13:37
              to znaczy że planuje z nią dziecko? I mówi Ci o tym? Przyznam że
              jestem pod wrażeniem jego szczerośći ( w sensie pozytywnym), ale
              faktycznie jak widzę decyzja nalezy tylko do Ciebie, Twój mąż jej
              nie podejmie........ale nie usprawiedliwiaj go, jest dorosły i MUSI
              odpowiadać za swoje czyny!!!!! i mam nadzieję że nie wpędza Cię w
              poczucie winy, bo wtedy przegrasz!
              • ap693 Re: bez sensu 16.10.09, 21:50
                nie planuje, ona już jest w ciąży, próbował zrzucić na mnie swoje poczucie winy,
                ale nie dałam się, nie czuję i nie będę czuła się winna, nigdy.
      • olenk-a321 Re: bez sensu 16.10.09, 10:04
        Kobieto ja od miesiąca nic nie robię tylko płaczę z tego samego
        powodu. Mój mąż po 17 latach zakochał sie w mojej przyjaciółce.
        Okłamywali mnia przez rok. Spotykaliśmy sie od lat całymi rodzinami,
        jeździliśmy razem na wczasy. Mój świat sie zawalił. A on został chce
        wszystko naprawić a ja mimo wszystko go chyba kocham skoro
        pozwoliłam mu zostać i wszystko ratować. Codziennie powtarzam sobie
        że będzie dobrze, chociaż sama w to do końca nie potrafie uwierzyć.
        Trzymaj sie
        • ap693 Re: bez sensu 16.10.09, 13:18
          olenk-a321 napisała:

          > Kobieto ja od miesiąca nic nie robię tylko płaczę z tego samego
          > powodu. Mój mąż po 17 latach zakochał sie w mojej przyjaciółce.
          > Okłamywali mnia przez rok. Spotykaliśmy sie od lat całymi rodzinami,
          > jeździliśmy razem na wczasy. Mój świat sie zawalił. A on został chce
          > wszystko naprawić a ja mimo wszystko go chyba kocham skoro
          > pozwoliłam mu zostać i wszystko ratować. Codziennie powtarzam sobie
          > że będzie dobrze, chociaż sama w to do końca nie potrafie uwierzyć.
          > Trzymaj sie
          Próbuj jeśli widzisz szanse, jeśli on tego chce, to próbuj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka