Dodaj do ulubionych

rozwód, potrzebuje pomocy

05.11.10, 23:48
Witam serdecznie!
Pisze,bo potrzebuje pomocy odnośnie rozwodu, który mam w planach tzn mąż chyba też chce, bo wspominał o tym ale ja chce na 100% a on może tylko tak mówi; z nim nigdy nie wiadomo. Moim problemem jest sprawa finansowa-dom jest wyłączną własnością męża, moja mam nie zgodziła sie na moją przeprowadzkę do niej, bo "ona ma własne życie i nie będzie wkoło mnie biegać i nie mam gdzie się wyprowadzić, tylko na wynajmowane. Mamy dwójkę malutkich dzieci (5 i 3) i odczuwam spory nacisk społeczny, że muszę w razie czego zostać z nimi. No fajnie, tylko pytanie z czego je utrzymam?Alimenty? ile? góra 700 zł na dwoje. koszty-przedszkole 250, opiekunka 500-zarabiam 1200 w porywach. A za co wynajem i życie? Więc proszę o odpowiedź-czy rezygnując z opieki nad dziećmi okazałabym się potworem? Podkreślam też fakt, że mąż posiada dom, lepiej zarabia (ok 2500 na reke) i nie ukrywajmy-cała rodzina stanie za nim murem i mu pomoze. Co ja mam zrobić? Kocham dzieci ale nie jestem w stanie ich utrzymac
Beata
Obserwuj wątek
    • yoma Re: rozwód, potrzebuje pomocy 06.11.10, 00:21
      Zważ w rozumie swoim, czy będziesz większym potworem skazując dzieci na nędzę z sobą czy na dostatniejsze (aczkolwiek bez przesady) życie z ojcem. Zważ także, że jeśli dzieci zostaną z ojcem, to ty będziesz płacić alimenty.
      • brazna Re: rozwód, potrzebuje pomocy 06.11.10, 00:26
        podjęłam juz decyzję-mąż dzisiaj mnie uderzył, nie mocno ale i nie po raz pierwszy. wyprowadzam się a potem do prawnika i sądu, wtedy niech się rozstrzyga
        • mayenna Re: rozwód, potrzebuje pomocy 06.11.10, 10:24
          Jeśli ciebie bije to będzie bił tez dzieci.
          Jeśli udowodnisz jego winę to możesz mieć alimenty także na siebie. Nie wiesz jaka kwotę alimentów sąd ci przyzna. Wystąp o realne koszty utrzymania dzieci. Wykaż że musisz wynajmować mieszkanie. Sąd bierze pod uwagę możliwości zarobkowe rodzica i jego sytuacje majątkowa i na tej podstawie przyznaje alimenty.

          Nie będziesz wyrodną matka jeśli zostawisz dzieci ojcu ale ekonomia to nie wszystko.To są maleńkie dzieci i potrzebują matki na co dzień.Przemyśl to jeszcze raz, na spokojnie i nie bój sie że sobie nie poradzisz - poradzisz jak większość z nas.
          Zastanów się czy możesz wystąpić o mieszkanie komunalne, może jakiś zasiłek okresowy z opieki społecznej. Poszukaj różnych możliwości. Może nawet dom samotnej matki zanim staniesz na nogi? Zostawienie tak małych dzieci dla mnie było by ostatecznością.
    • plujeczka Re: rozwód, potrzebuje pomocy 06.11.10, 15:58
      zostawienie ojcu dzieci to nie rozwiązanie poźniej umrzesz z powdów wyrzutów sumienia a do tego dojdzie troska o nich, pamietaj moga ci tego nigdy nie wybaczyć czy dasz radę żyć z takim brzemieniem?
      Spokojnie wile z nas zostało w takiej samej sytuacji z małymi dzieći, bez pracy i ..dałysmy rade, owszem będzie trudno ale dasz rade, janpierw zanim wystapisz o rozwód wystąp o alimenty na dzieci i wnieś o zasądzienie kosztów utrzymania rodziny a po zakonczeniu tej sprawy wniesiesz o rzwód. Poczekaj na akonczenie sprawy o alimenty, w przypadki kiedy maż będzie ci utrydniał rozwód gdybyś wniosła jednoczesnide o alimenty to bedzie się to ciągnęło pare lat.Spokojnie pomyslo o tym kto moze ci pomóc,matkla nie trudno a moze ktoś inny z rodziny, ciocia? siostra? pracujesz to dobrze moze która ze starszych sasiadek lub inna młoda mama na wychowawczym przypilnuje ci za niewleka opłatą dzieci? zawsze jest wyjście tylko w ferworze walki i nerwów tego nie widzimy, narazie spokój a jesli uderzy cię znowu to wołaj policje, idź do dzielnicowego nie pozwól się uderzyć....
    • estimata Re: rozwód, potrzebuje pomocy 07.11.10, 21:32
      Szczerze? Wybacz, dziwię Ci się. Takie małe dzieci, jeszcze gdyby większe, gdyby kwestia bliskości szkoły, świetnych kontaktów dorastającego np. syna z ojcem, sąsiadujących przyjaciół... Ale tak? jak w ogóle mogłaś pomyslec o pozostawieniu dzieci bez matki? No chyba, że ... powiedzmy, jesteś dosć chłodną matką. Która, podobnie jak Twoja własna, nie może mieszkac z dziećmi bo chce mieć własne życie - nie przypomina Ci to czegoś? I , jak juz to zostało napisane - sa alimenty, jak bije to rozwód z jego winy i alimenty na ciebie. A wysokość alementów zależy od potrzeb dziecka, więc skąd Ci się wzięło 700 zł?Udokumentuj wydatki, w tym koszty mieszkania, przedszkola, jedzenia, ubrań, opiekunki i policz, ile powinny wynosic alimenty, by dzieci zyły na podobnym poziomie jak dotychczas. Spróbuj zarobić więcej. Na niczyją pomoc nie możesz licztyć? Niech w czasie Twojej dodatkowej pracy - np. 3 x w tygodniu popołudniami dziećmi zajmie się mąż. Wszystko można jakoś załatwić.
      Powiem Ci, że jeśli mąż Cię bije, to nia ma żadnej gwarancji, że wczesniej czy póxniej tejże metody nie zastosuje jako wychowawczej. Zostawisz dzieci?
      Jeśli tak, to myslę, że właśnie dla prawa do własnego życia - takie widać masz wzorce. Jesli uważasz, że są dobre - twoja sprawa. Jeśli (a tak wynika z twojego postu - ty nia masz oparcia w rodzinie a mąż ma - czego Ci najwyraxniej brakuje) nie - nie bądź bezwolna, zawalcz trochę, pogimnastykuj umysł, uruchom przyjaciół - może nie pomogą realnie ale coś doradzą. Życzę dobrych decyzji.
      • brazna Re: rozwód, potrzebuje pomocy 08.11.10, 08:59
        Rzeczywiście mogłaś odnieść takie wrażenie, bo napisałam ogólnie, bez szczegółów. Jednak gdybym chciała zostawić dzieci ot tak, sobie to mogłabym zrobić to dawno, prawda? Po prostu się wyprowadzić i po sprawie. Napiszę więc trochę więcej. Mąż nie bije mnie w "klasyczny" sposób tzn nic nie widać i nic nie można udowodnić. Tu mnie szturchnie, tam mnie popchnie, przez "przypadek" uderzy czy podłoży nogę. Wiem, że to śmiesznie brzmi ale tak jest. Nadużywa alkoholu i niestety zmienił się bardzo ale co zaznaczam-nigdy nie tknął dzieci. Kocha je i dba o nie. Zresztą sam mi kiedyś powiedział, że nigdy mnie nie uderzy, żebym nie mogła go zgłosić. Wie co robi-gdy pisałam, że mnie uderzył chodziło konkretnie o to, że tak szarpnął mnie za ucho, że je rozerwał i wyrwał kolczyk. No ale co to za bicie, prawda? krew się lała, ucho do dzisiaj boli ale nie ma sińca pod okiem więc jest ok, prawda? Tylko wariatka składa papiery o rozwód z takiego powodu. Zresztą mogłam ucho rozerwać sama np zahaczając o sweter, prawda? Do tego dochodzą drobiazgi np.wyzwyska i komentarze odnośnie mnie, mojej inteligencji (a raczej jej braku) mojej rodziny (że wszyscy są tacy i owacy ale nikt mnie nie kocha, bo mnie kochać się nie da). Przykładów jest wiele, żadnego nie jestem w stanie udowodnić, bo na zewnątrz on gra zawsze kochającego męża i tak naprawdę to ja wychodzę na prowodyra awantur, bo nie umiem zamilknąć kiedy trzeba, drażni mnie jego dwulicowość i faktycznie wielokrotnie coś mu dogadałam w "towarzystwie". Takie życie jest koszmarne, całość podsumowuje to co mi mąż kiedyś powiedział "ty głupia k..., nie uderzę cię, choć byś pewnie chciała-tak cię wykończę psychicznie, że sama się wyprowadzisz...". powiedział to ok 3 lat temu i niestety, chyba już nie mam sił. Jego dobre nastroje mieszają się z awanturami a ja mam dość takiej huśtawki, nawet jak stara się być miły to ja jestem w stanie gotowości, nie ufam mu i jego np komplementy mnie drażnią w kontekście tego co wygadywał o mnie np wieczór wcześniej.
        Co do udokumentowania wydatków-jak udokumentować opiekunkę do dziecka (500zł) jeśli jest zatrudniana nielegalnie? Mało kogo stać na legalne zatrudnienie, niestety. Mieszkamy w niewielkim mieście i oboje pracujemy ok 20km od domu, dojeżdżamy. Pracuję na dwie zmiany. W moim mieście nie ma, przynajmniej w ogłoszeniach, mieszkań na wynajem. jeśli coś znajdę to pewnie też na "lewo" więc co udokumentuję? mieszkanie u "cioci"? Mając pod opieką dwoje maluchów muszę myśleć też o tym kto się nimi zajmie, gdy będę na popołudniowej zmianie. Dodatkowa opiekunka? Bo rodzina czasem tak ale na pewno nie na stałe. Mąż na 100% mi wtedy nie pomoże. O dorabianiu w takiej sytuacji również nie może być mowy, bo kiedy? I nie bądźmy naiwni-zarabiam 1200 zł na 3/4 etatu, to nie są złe zarobki a o pracę tak trudno, że raczej nierealna jest zmiana pracy zwłaszcza, że teraz prawie wszędzie jest praca zmianowa.
        Ostatni zarzut dot tego,że jestem chłodną matką trochę mnie zabolał ale tylko dlatego, że mąz również tak mi mówi. Kocham moje dzieci i dlatego myślę co jest dla nich dobre. Może nie jestem najbardziej wylewna ale one wiedzą, że tak jest i to jest dla mnie najważniejsze. Zróbmy równanie:po jednej stronie mąż z własnym domem, ogrodem, dużymi dochodami, dbający o dzieci (wielokrotnie podkreśla, że chce sie pozbyć mnie, nie dzieci), wsparciem rodziny a z drugiej strony ja, w wynajmowanej klitce (min 700zł), zliczając wszystkie dochody nie będąca w stanie zapewnić im podstwowej opieki i utrzymania. Czy miłość zawsze wystarczy? być może wzorce matki gdzieś tam we mnie drzemią ale nie one kierują moimi wątpliwościami.
        • mayenna Re: rozwód, potrzebuje pomocy 08.11.10, 10:02
          Jak myślisz, kto zastąpi cię w roli ofiary jak się wyprowadzisz z domu i zostawisz dzieci?

          Sąd nie wymaga rachunków od opiekunki i żyje w realnym świecie więc wie że taka opieka kosztuje i wykonują ją osoby bez udokumentowania. Po prostu powiesz że tyle potrzebujesz na mieszkanie bo takie sa ceny wynajmu, tyle na opiekę i zobaczysz co na to sąd.
          Dla mnie najważniejsze jest pytanie: czy ty chcesz te dzieci zabrać czy nie? Jeśli chcesz to próbuj i rób wszystko żeby moc je wychowywać, a nie szukasz problemów. Skoncentruj sie na tym co możesz zrobić by były z tobą, a nie na tym czemu nie możesz ich zabrać
          Przemoc psychiczna to także przemoc. Nie wiem jak sie postępuje w takich przypadkach ale myślę że w niebieskiej linii wiedzą jak z nią walczyć i poradzą co robić.
          Tekst linka
        • estimata Re: rozwód, potrzebuje pomocy 08.11.10, 11:56
          Zgadzam się z przedmówcą. Sądy nie wymagają zaświadczeń i opłatach na opiekunkę, mieszkanie etc. Możesz jednak sięgnąc po publikacje gazetowe dotyczące zarobków opiekunek (sprawe wszak założysz zanim ją zatrudnisz) oraz informacje oficjalnie dostępne dotyczące średnich cen wynajmu nieruchomości. Być może Twoja matka pozwoli Ci choć troche pomieszkac u siebie dopóki nie uzyskasz alimentów - a sprawę o same alimenty możesz miec wczesniej niż rozwód, zwłaszcza jak się wyprowadzisz. Zbieraj jednak wszystkie inne rachunki.
          Zgadzam się także, że dzieci zastąpią Cię w roli ofiary. Twój małzonek to perfidny osobnik, który karmi się tym, że ma nad kimś psychiczną władzę. Musi kogoś takiego mieć. nie łudź sie, że 3-i 5-latkowi mozna wytłumaczyć, że mama i tak kocha nad życie. Takie dzieci żyja tu i teraz i jak mamy nie ma przy nich to sytuacja jest jednoznaczna. Sa za małe by myslec abstrakcyjnie, zwłaszcza w poczuciu krzywdy (utrata matki). Poza tym mąż może Ci utrudnić widywanie się z nimi - i co wtedy?
          A w ogóle to może na początek przestań się go bać. Bo ty jesteś zastraszona i on to wie. Postaw się. Zacznij wymagac szacunku. Nie zrób czegoś na czym mu zależy, nie przyjmuj przeprosin zbyt łatwo. Nie znam dobrze Twojej sytuacji, trudno doradzic coś konkretnego. Z doświadczenia wiem (a mam za soba lata poniżania troche podobnego do Twojego), że zmiana jaka zaszła we mnie spowodowała, że mąż wprawdzie nie zaczął mnie kochać, ale stara się zachowywać niekolizyjnie. Boi sie rozwodu, bo wie, że jest realny. A on straci wówczas wiele - dzieci, status ojca i męża, ale już nie chłopca do bicia - bo go juz nie ma. Powodzenia.
    • serceserce Re: rozwód, potrzebuje pomocy 08.11.10, 12:13
      droga beato ja roztałam się z moim mężem 5 miesięcy temu i nawet przez moment nie pomyślałam aby zostawić moje dzieci a nie pracuje od 1o lat i wolałabym umierać z głodu niż porzucić córki.trzeba walczyć z mężem o wysokie alimenty o godne warunki dla dzieci o pomoc w wychowaniu i to jak się da najbardziej ugodowo.po pierwszych burzach dla dobra dzieci lepiej być w jednej drużynie.ale nigdy przenigdy nie opuszczaj dzieci bo nigdy ci tego nie wybaczą a życie płata figla i może one kiedyś ciebie zostawią i jeszcze dowiesz się kim jesteś.pieniądze szczęścia nie dają
    • serceserce Re: rozwód, potrzebuje pomocy 08.11.10, 12:15
      przenigdy nie opuszczaj dzieci
      • secondmysza Re: rozwód, potrzebuje pomocy 08.11.10, 13:58
        Chcesz zostawić małe dzieci z alkoholikiem? Dla którego przemoc, czy to fizyczna, czy psychiczna jest chlebem powszednim?
        Dla mnie jest to niezrozumiałe...
        • brazna Re: rozwód, potrzebuje pomocy 08.11.10, 14:19
          Dziękuję za wszystkie słowa otuchy, wiele dla mnie znaczą. Wielokrotnie starałam się postawić, słyszałam wówczas, żebym nawet nie zaczynała, bo to jego gra i on w niej wygra... Pieniądze szczęścia nie dają? Owszem, ale za prąd i gaz trzeba zapłacić a po przeliczeniu może i z tym być krucho nie mówiąc o pozostałych wydatkach. Opiekunkę już mam, bo młodszy syn nie chodzi jeszcze do przedszkola, więc wiem ile mnie to będzie kosztowało. To nie jest tak, że mam swoje widzimisię i kaprys-u mamy prubowałam zamieszkać; przenocowała mnie a na następny dzień jak wróciłam z pracy dzieci już nie było. Jak zapytałam gdzie są, powiedziała, że w swoim domu ze swoim ojcem i że ja też mam wracać, bo ona ma swoje życie i wokół mnie biegać nie będzie. Więc jak mam teraz się do niej zwracać o pomoc? Raz mi odmówiła, prawda? w dodatku mąż wykorzystał tę sytuacje i slysze czasem, że nie mam gdzie wracać, bo nawet matka mnie nie chce, taka jestem beznadziejna. U nas w mieście nie ma żłobka, domu samotnej matki itp. tak naprawdę mam tylko dwa wyjścia-zacisnąć zęby i starać się nie zwariować albo wyprowadzić się z dziećmi, chociaż nie wiem dokąd. Biorę pod uwagę, że mąż mógłby swoją agresję przerzucić na dzieci ale tak naprawdę jemu chodzi o to, by pozbyć się mnie z domu, co wielokrotnie podkreśla. Argument-jak ci się cos nie podoba to wyp.... jest na porzadku dziennym. Tak naprawdę mieszkając z nim już mu się stawiam a on wymyśla coraz to nowe sposoby, żeby to zmienić. Więc sytuacja nie jest aż taka łatwa do określenia. Tak naprawdę to jestem w kropce i on o tym wie.
          • mayenna Re: rozwód, potrzebuje pomocy 08.11.10, 15:15
            On chce żebyś myślała że nie masz wyjścia a ty się mu podporządkowujesz.
            Masz wyjście. Nawet kilka. Zacznij zastanawiać się co możesz zrobić.Możesz spróbować powiedzieć jeszcze raz matce w jakiej jesteś sytuacji, opowiedzieć jak mąż cię traktuje, z podkreśleniem że jest alkoholikiem i tylko kwestią czasu jest jak tak samo będzie traktował jej wnuki.Poprosić o pomoc, określić czas zamieszkania np. na pól roku . Niech matka nie ma poczucia że będziesz u niej na stałe. Powiedz jej jakie masz plany - że będzie rozwód - bo może jej zachowanie wynika z niechęci do mieszania się w wasze sprawy.Przede wszystkim wystąp o alimenty, jak radziła Plujeczka. Jeśli maź będzie reagował agresywnie - nie musi cie bić, wystarczy że będzie krzyczał - to zapowiedz że wezwiesz policje i zrób to.
            Zadzwoń na błękitna linie i umów się w sprawie pomocy. Oni od tego są, mają doświadczenie i wiedzą jak ci pomóc. Myślę ze potrzebujesz terapii psychologicznej aby uwierzyć w siebie i nie być aż tak uzależniona od męża.
            Wiesz jakbym miała w perspektywie zostawienie dzieci to poszłabym do piekła po pomoc.
          • mayenna Re: rozwód, potrzebuje pomocy 08.11.10, 15:29
            Na niebieskiej linii udzielają porad mailowych. Napisz bo tam sa ludzie którzy sa do takiej pomocy jakiej potrzebujesz fachowo przygotowani.
            Instytucją pomocowa w takich przypadkach jest tez opieka społeczna. W gminie /mieście musi buc jednostka do spraw zwalczania alkoholizmu i pomocy jego ofiarom i osobom współuzależnionym. U mnie są taki grupy przy kościele i także prowadzona przez powiat. Poszukaj i idź na rozmowę albo przynajmniej zadzwoń.
            Znęcanie sie psychiczne jest karalne i zgłoś ten fakt albo w prokuraturze albo na policji. On żeruje na twojej bezwolności. Nawet jak nie będzie sprawy, nie da się nic udowodnić to może on zobaczy że nie może bezkarnie cię poniewierać.
            • zmeczona100 Re: rozwód, potrzebuje pomocy 08.11.10, 20:42
              Nim zgłosi sprawę o znęcanie, niech najpierw zgromadzi troche dowodów. Cos mi się wydaje, że wystarczy zaopatrzyć się w dyktafon, aby tych dowodów nazbierać. Sprawca przemocy może byc usuniety z mieszkania na bruk...
              • brazna Re: rozwód, potrzebuje pomocy 09.11.10, 07:23
                Z tym wyrzuceniem na bruk to mógłby być pewnie problem, bo jak pisałam wcześniej, dom należy wyłącznie do męża, wybudował go jako kawaler i nigdy nie zgodził się na dopisanie mnie do współwłasności. Co ciekawe, nadal mamy górę praktycznie nieruszoną, bo on twierdzi, że już nic robić nie będzie, żeby nie musiał mnie spłacić więcej niż potrzeba. Ale dyktafon mam już zamówiony,czekam na dostawę.
                • noemi123 Re: rozwód, potrzebuje pomocy 16.11.10, 13:34
                  Od 1 sierpnia sprawca przemocy zostaje eksmitowany na bruk nawet z wyłácznie swojego mieszkania i jest to możliwe nawet w ciágu 48 godzin od zgłoszenia u prokuratora ale muszà być dowody znęcania. Warto panu założyć niebieskà kartę. Podczas każdej awantury zwywač policję, podczas każdego ubliżajàcego epitetu. Zgłosić pana na przymusowe leczenie. U mnie zrobiła to policja i 27 grudnia mòj jeszcze màż jedzie na 3 tygodniowy turnus odwykowy. Ja wzywam policję podczas awantur, mòj pan ma niebieskà kartę, sprawę o znęcanie, postępowanie rozwodowe. Jak jest awantur to przyjeżdża policja, uciszajà pana albo wywożà na dołek. Mam dziecko i ono nie musi oglàdać pijanego wyzywajàcego i bijàcego mamusię. Bronie się, to ja pracuję i zarabiam na dom. On kradnie moje służbowe pieniàdze, przepija, nie pracuje. Był bardzo bogaty ale pieniàżki wydał na dziwki i wôdę, pozostały mu wspomnienia z przeszłości i uzależnienie, agresja w stosunku do mnie bo to mnie obwinia o to, że stracił wszystko, ja mu wòdki do gardła nie wlewałam, ja mu kolejnej dziwki nie zamawiałam, mojà rodzinę też.
                  Jakbym czytała swòj post.
              • ro35 Re: rozwód, potrzebuje pomocy 09.11.10, 07:34
                szybko Pani osądza suspicious
                autorka napisała:
                "Przykładów jest wiele, żadnego nie jestem w stanie udowodnić, bo na zewnątrz on gra zawsze kochającego męża i tak naprawdę to ja wychodzę na prowodyra awantur, bo nie umiem zamilknąć kiedy trzeba, drażni mnie jego dwulicowość i faktycznie wielokrotnie coś mu dogadałam w "towarzystwie".

                i tu może być problem z tym znęcaniem, bowiem mąż też może nagrywać, co gorsze może mieć świadków!
                • brazna Re: rozwód, potrzebuje pomocy 09.11.10, 08:14
                  Pewnie tak jest tylko małe ale... Sytuacje z moim udziałem miały miejsce najczęściej wtedy, gdy w domu miałam awanturę a za godzinę jak byliśmy np u rodziny on mi słodko ćwierkał i bezczelnie się uśmiechał, doprowadzało mnie to do szału, bo robił sobie przysłowiowe "jaja" a wszyscy wkoło biorą to za dobrą monetę. No i czasem nie wytrzymywałam i coś mu odwarknęłam albo odpyskowałam. Ale on w domu na mnie nie warczy-chyba wcześniej już pisałam ale określanie "ty głupia szmato, wykończę cię psychicznie, żebyś się wyprowadziła" jest chyba nieco gorsze
                  • brazna Re: rozwód, potrzebuje pomocy 09.11.10, 08:21
                    W każdym razie u mnie nie ma już wątpliwości co do rozwodu, bo ja nie wyobrażam sobie, żebym długo wytrzymała. Albo zwariuję jak on chce albo się wyprowadzę. Mam wątpliwości tylko natury ekonomicznej, żadnych emocjonalnych więc może jestem wyrachowana ale to on mnie taką stworzył, wcześniej świata poza nim nie widziałam. Sam to zniszczył, swoim lekceważeniem i pogardą wobec mnie i naszych problemów. Np on uważa, że nie mamy żadnych problemów i że sama je wymyślam, bo jestem egoistką i myślę tylko o sobie. No faktycznie! Nazywa mnie szmatą a ja jestem egoistką, bo myślę jak się bronić. Jeśli to prawda to zamierzam być największą EGOISTKĄ świata i bronić dzieci i siebie przed tym człowiekiem.
                    • serceserce Re: rozwód, potrzebuje pomocy 09.11.10, 12:14
                      walka z mężem w jego domu przy dzieciach z policją t tle nie wróży nic dobrego. zrób to z klasą.ja na twoim miejscu wyprowadziłam bym się z jego domu i napewno nie do matki tylko pod nie znany mu adres pod jego nieobecność spakowała dzieci i siebie i wyjechała nawet do innego miasta do instytucji która ci da kompleksową pomoc.tam skontaktowałabym się z prawnikiem przy tych domach samotnej matki są tacy i załatwiła sprawe rozwodu i swoich żądań alimentacyjnych.zobaczysz jak to na niego zadziała.zaimponujesz mu będzie dzwonił i błagał abyś sie wycoała ale z doświadczenia ci mówie nie wiesz mu bo ludzie się nie zmieniają i wszystko wróci do punktu wyjścia.za rok zresztą nie będziesz chciała onim słyszeć.ale zrób to sama z klasą i godnościa i przeztań martwić się o kase sama do ciebie przyjdzie jak przestanie być dla ciebie taka ważna kochaj tylko swoje dzieci i rób wszystko dla ich dobra nawet kosztem siebie a naprawde szczęście wróci do ciebie
          • serceserce Re: rozwód, potrzebuje pomocy 09.11.10, 11:33
            droga beatko to wszystko co piszesz bardzo mnie przeraża ale nie jest mi obce też przez to przeszłam.mój mąż to kawał chama i prostaka i wszystie wyzwiska jakie padały pod moim adresem słyszły dzieci i ktoregoś dnia powiedziałam dość tej patologi koniec.pamiętam taki film z jennifer lopez ona ze swoją córkom uciekała nawet do innego miasta przed mężęm psychopatą więc jeśli trzeba też wyjedż choćby do łodzi tu jest dom dla samotnej matki.dostaniesz wszystko co ci potrzebne dach nad głową jedzenie a nawet opieke nad dziećmi.zglosisz się do opieki społecznej i różnych organizacji one naprawde pomagaja.a swojej matki nawet nie nazywaj mamo i niech sama sobie żyje ze swoim życiem do końca.powinna stać murem za tobą bez względu na wszystko.i jeszcze jedno zmiany orzerażają a z biegiem czasu jest lepiej a nawet fajniej
          • dziad47 Re: rozwód, potrzebuje pomocy 16.11.10, 23:25
            Jeszcze jedno, jak ciebie wyrzuci to musi o tym wiedziec pierwsza policjia. Czyli papierk ze wyrzucił. Drugie bedzi ci musiał płacic bo nie mozesz pracować, bo mieszkasz w ośrodku w innym mieście. A jak ty nie możesz pracować,to on ma obowiązek zapewnic ci porónywalne doobecnych srodki. Jk nie on to, teściowie płaca za niego zobowiązania, bo tak jest. Jak nie zapłaci alimentów to nawet po 6 latach odsiedzi. I sprawdzi u prawnika czy przypadkiem nie nabyłąs prawa posiadania, przez wspólne zamieszkiwanie w domu u teściów. I pamiętaj spokojne wiecej dasz radeogarnąć, na kazdy miecz jest tarcza. Dasz sobie radę pamietaj. Wiem co mówie moja mnie tak przecwiczyła i jestem nowym człowiekiem juz bez kasy ale za to spokojny jak aniolek, zbłotem mnie sponiewierała, ale jestem teraz dobrym człowiekiem. I pamietaj i choc bym szedł ciemną dolina zła sie nie ulęknę" Pomaga
    • black.joasia74 Re: rozwód, potrzebuje pomocy 16.11.10, 13:04
      Witam. Mam podobną sytuację jak Twoja. Od 6 lat nie ma dnia abym nie myślała o rozwodzie i dotąd nie zrobiłam nic w tym kierunku oprócz pogrążania się w coraz większej depresji. Nie pracuję, mąż zarabia niewile ponad minimalne wynagrodzenie i to głównie powody finansowe wstrzymują mnie od złożenia pozwu. Kiedy mówię o rozwodzie śmieje się ze mnie bo z czego utrzymam siebie i dziecko. Jesteśmy od 9 lat małżeństwem, mamy 7-letniego chłopca. Dziecko jest silnie związane z ojcem i kiedy próbuję poważnie z nim porozmawiać, że lepiej żyć osobno i bez kłótni niż dzień w dzień z wyzwiskami, "biciem" (mąż tego nie nazywa biciem, jedynie mnie szturcha) mówi z płaczem, że jeśli tata odejdzie to i on razem z nim. Próbowałam rozmawiać z teściami, żeby namówili syna na leczenie alkoholizmu i na rozmowę u psychiatry, ale ich jedyna rada to:"musisz iść do pracy". Od grudnia wprawdzie podejmę pracę ale na pół etatu za 500 zł, po odliczeniu kosztów dojazdu zostaną marne grosze. Nie utrzymam za to siebie i syna, mąż w przypływie dobroci deklaruje 500 zł alimentów na dziecko, ale już za chwilę słyszę: "jeśli chcesz rozwodu ku... zdechniesz z głodu, bo idę się zabić". Wsiada po pijanemu do auta, bierze przedłużacz, albo tnie się nożem i to wszystko na oczach dziecka. Mały dostaje histerii, on po prostu boi się stracić tatę, nie uśnie bez niego, śpi mocno przytulony do ojca, nawet wtedy gdy ten śmierdzi mocno alkoholem. Od moich rodziców nie mogę oczekiwać pomocy, chcą mieć po prostu święty spokój i tak dużo zrobili bo pomogli kupić mi mieszkanie w którym obecnie mieszkamy. Wiele razy namawiałam męża aby się wyprowadził, ale on groził wybiciem okien, zniszczeniem mebli, bo to on na to wszystko pracował i nie da się wyrzucić z mieszkania. Obiecuję sobie że gdy tylko uda mi sie znależć pracę za godne pieniądze to ten koszmar się skończy, ale lata lecą a ja tkwię w tym gównie, bo to nie jest małżeństwo.
      Życzę Tobie i sobie dużo wiary w lepsze jutro, nie jesteś sama, pozdrawiam
      • mayenna Re: rozwód, potrzebuje pomocy 16.11.10, 13:35
        Jak się zabije to dziecko i ty dostaniecie po nim rentę w wysokości 75% wynagrodzenia. Wrednie mówiąc jak się zabije to odpada ci cała procedura rozwodowa. Kogo i czym on tak właściwie straszy?
        Utrzymasz siebie i syna z alimentów i ze swojej pracy. Przy niskim dochodzie dostaniesz zasiłek z opieki.Policz: teraz masz 1200 pln na 3 osoby czyli po 400. Po, będziesz miała swoja pensję: 500 pln plus alimenty 500pln, czyli na dwie osoby do utrzymania nawet wyjdzie ci korzystniej. Nie jest to dużo ale będzie tez spokój w domu.
        Już teraz możesz zgłosić się do opieki i oni powiedzą ci gdzie jest terapia dla osób współuzależnionych. Czego Ty się tak naprawdę boisz?
        Jeśli wybije okna czy zniszczy cokolwiek to zgłaszasz na policje i zakładasz mu sprawę o zwrot kosztów i znęcanie się.Wolisz nadal tak żyć czy coś chcesz z tym zrobić?Jeśli będziesz konsekwentna i poszukasz wsparcia w centrum pomocy rodzinie albo leczenia uzależnień to można go skierować na przymusowe leczenie. Z doświadczenia widzę jednak, że często zmiana postawy żony powoduje że alkoholik tez chce coś zmienić.
        Jak się będzie awanturował to wzywasz policję, występujesz o nakaz eksmisji. Masz możliwości coś z tym zrobić. Nie będzie łatwo i spokojnie ale pomyśl: jakbyś poszła na wojnę 6 lat temu to dziś już miałabyś święty spokój. Jeśli nic nie zrobisz to za kolejne 6 lat bedzie to samo albo i gorzej.
        Wklejałam link do niebieskiej linii - może zacznij od napisania tam maila.
        • black.joasia74 Re: rozwód, potrzebuje pomocy 16.11.10, 14:43
          Prawdę powiedziawszy te jego straszenia, że się zabije już dawno nie robią na mnie wrażenia i dlatego mąż obrał sobie syna jako jedynego który się nim przejmuje. Jak można do 7-letniego dziecka mówić trzymając w ręku przedłużacz, że idzie się powiesić? A on tak się zachowuje już od kilku lat. Poza tym jest kochającym ojcem, a raczej kumplem dla syna niż ojcem. Syn jest nad wiek rozwinięty emocjonalnie i bardzo przeżywa każdą kłótnię, próbuje nas godzić, ale zawsze staje w obronie ojca, nawet gdy ten potrafi mnie uderzyć czy czymś rzucić we mnie. Wiem, że powinnam to wszystko przerwać, żeby syn nie brał wzorców naśladowczych od niego, ale tak naprawdę nie mam nikogo z rodizny kto by mi udzielił wsparcia. Rodzina męża wyśmiała mnie gdy zadzwoniłam do teścia, bo mąż demolował całe mieszkanie (brudy rodzinne pierze się we własnym domu), a moi rodzice nie uznają rozwodów a skoro mąż tak się zachowuje to musi to być również moja wina. Nadmieniam że mąż zachowuje się tak tylko po trzeźwemu, gdy wypije to "bardzo mnie kocha". Już dawno zauważyłam że on zachowuje się jak ćpun na głodzie, gdy nie da sobie w "żyłę" rozpiera go energia i musi się wyładować na czymś. W pracy oczywiście jest dowcipnym i przyjacielskim kolegą. Nawet jego siostra nie mogła uwierzyć w jego drugie "ja".
          • mayenna Re: rozwód, potrzebuje pomocy 16.11.10, 15:18
            Moim zdaniem już wiesz, że musisz coś zrobić bo za chwile syn będzie zachowywał się jak ojciec. już rzuca w ciebie przedmiotami, nie radzi sobie z agresją...
            Brudy może i się pierze we własnym domu. Niech więc teść zabierze syna do siebie i z nim żyje.To Twoje życie i masz prawo do spokoju, do normalności w domu. Jeśli maż jest agresywny to wzywasz policję. Nie ma innej drogi. On wie, że może tak się zachowywać, że może demolować bo nie ma konsekwencji. U mnie jest takie centrum leczenia uzależnień, jest psychologiczne centrum wsparcia rodziny - tam sie zgłoś. U ciebie na pewno tez coś takiego jest. Pomogą ci i Twojemu synowi. Dostaniesz wsparcie psychologiczne, prawne, terapeutyczne.Moim zdaniem musisz coś robić bo za chwile będziesz miała dwóch identycznych panów w domu.
            Jeszcze jedno: ojciec nie może być kumplem dziecka. Może, ale przede wszystkim ma być ojcem i wychowywać. Sytuacja że syn rzuca w matkę czymś, a ojciec nie reaguje jest niedopuszczalna.On go uczy że ciebie można bić, można nie szanować.Pozwoliłby synowi rzucać w obcą osobę? Prawdopodobnie nie.Poza tym wciąga go w wasze sprawy.Dziecko staje się stroną w waszym sporze. Nad 7 - latkiem masz przewagę fizyczną. Co będzie jak syn będzie miał 14 lat?
            Pamietaj przede wszystkim że to Twoje zycie i rób tak, żeby ci w nim było dobrze.
            • black.joasia74 Re: rozwód, potrzebuje pomocy 16.11.10, 15:52
              Źle mnie zrozumiałaś, to nie syn we mnie rzuca przedmiotami tylko jego ojciec. Moje dziecko nie jest agresywne, nigdy na mnie nie podniosło ręki, staje w ojca obronie, bo widzi że tata potrzebuje pomocy, bo z tatą coś jest nie tak, za wszelką cenę próbuje go bronić, żeby tylko go nie stracić. Ciężko dziecku wytłumaczyć że tylko odseparowanie go od nas może coś zmienić. Jestem ta niedobra bo chcę odebrać tatę dziecku. Na razie nie wyobraża sobie dnia bez taty.
            • dziad47 Re: rozwód, potrzebuje pomocy 16.11.10, 23:13
              Przepraszam uprzedzam nie czytałem dokładnie wszystkiego. Ale jako obmierźlak powiem tak, Jeżeli masz to nieszczęście że, nie ma kto ciebie wesprzeć, czyli pomóc uwierzyc ze masz prawo walczyc o siebie i swoje prawa. To masz jedno wyjście, porada u prawnika, wnosek o ustalenie opieki nad nieletnim, wniosek o zabezpieczenie alimentów do czasu zakńczenia rozwodu w moim przypadku od 1,5 roku płace, płacze i załuje. Bo nie walczyłem o swoje prawa, a teraz udowadniam że jestem ucziwym czlowiekiem. Ludzie tak nas traktuja jak na to im pozwalamy. Chcesz byc kochana,kochaj. Chcesz byc szanowana szanuj i kaz sie szanować. Dla syna miłośc i psycholog. Dla inpulsynego meża, napoczątek rozmowa z policja o art. 207. Dla teścia kierunek gdzie ma wyjść, bo jak nie szanujesz siebie to nikt nie bedzie ciebie szanował. Dasz sobie rade.
          • altz Re: rozwód, potrzebuje pomocy 16.11.10, 15:23
            Syn jest związany z ojcem, to naturalna sprawa. Czasami słyszę, jak ktoś mówi, żeby zabierać dzieci z rodzin patologicznych, bo dzieciom będzie lepiej, g... prawda, nic nie zastąpi ojca, a rodzinom patologicznym trzeba pomagać wyjść na prostą.
            Mąż poważnie myśli o samouszkodzeniach, to nie jest straszenie, ale wołanie o pomoc, inaczej już by dawno to zrobił skutecznie. Ale zamiar ma na serio.
            Jesteście współuzależnieni, trzeba leczyć całą rodzinę. Gdyby takie rzeczy działy się w USA, to już byłoby pozamiatane, mąż byłby na leczeniu, byłby kurator w rodzinie, ale Stany to kraj policyjny.
            Staraj się załatwiać obowiązkowe leczenie w sądzie, zgłaszaj wszystkie wyczyny na policję, pomożesz mężowi, mam nadzieję, że jeszcze jakieś uczucie zostało Ci do niego.
            Jeśli nic nie robisz, to robisz jemu krzywdę, dziecku i sobie. Jak się nazbiera wyczynów i organy zaczną działać, to może mąż się zmobilizuje. Będzie to trwało, ale może wyjść jeszcze z tego z korzyścią dla wszystkich. Może by porozmawiać z kimś z Pomocy Społecznej, może Cię dalej skierują i podpowiedzą coś?
            Nie wolno Ci się bać, nie wolno się wstydzić.
            • black.joasia74 Re: rozwód, potrzebuje pomocy 16.11.10, 16:09
              Dziękuję za słowa wsparcia. Wiele razy próbowałam męża namówić na leczenie w AA, obiecałam że będę chodzić na terapię razem z nim, wyśmiał mnie nie uważa się za alkoholika. Próbowałam namówić na wizytę w poradni rodzinnej, powiedział, że żaden psychol nie będzie go pouczał. Jego rodzina nie widzi problemu (przecież nie upija się do nieprzytomności). Po tylu latach przestałam go już do czegokolwiek namawiać. Nie mam żadnych dowodów na znęcanie się nade mną, wszystko dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Chcę tylko się od niego uwolnić, nie chcę iść na dno razem z nim.
              • altz Re: rozwód, potrzebuje pomocy 16.11.10, 18:05
                Ciężka sprawa, bo rodzina też uważa, że alkoholizm jest sposobem na życie, a nie chorobą.
                Sama sobie nie poradzisz, dopóki nie znajdziesz jakiegoś poważnego wsparcia.
                Odejdziesz od męża, a syna zostawisz z alkoholikiem? Obawiam się, że tak by się to skończyło.
                Ciężka sprawa, nie masz pieniędzy, nie masz gdzie chwilowo zamieszkać. Trudno coś radzić.
                Zbierać dowody, wynik obdukcji u lekarza, ale jak wsadzisz ojca do aresztu to się wszyscy wypną na Ciebie.
                Kto to jest chory na hipochondrię? To chory na wszystko oprócz hipochondrii.
                Tak samo jest z alkoholikiem, do każdej choroby się przyzna, oprócz alkoholizmu.

                Musisz znaleźć koniecznie wsparcie. Poszukaj może innej kobiety z podobnymi problemami?
                Zgłoś się na spotkania AA i nie ukrywaj tego, może to w czymś pomóc, jeśli grupa będzie mądra.
                • dar.ja Re: rozwód, potrzebuje pomocy 17.11.10, 08:22

                  black.joasia74 może wejdz tutaj: www.forum.niebieskalinia.pl/ poczytaj, a najlepiej napisz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka