Przykrości okołorozwodowe

13.02.11, 17:13
Rozwodze się, mam 30 lat, dwojke dzieci. Staram sie nie przejmowac tym co ludzie mówią, ale wczoraj ktos dla mnie bliski, ktory poczatkowo mnie bardzo wspierał i psychicznie "stawiał do pionu" na moją "odmowę",ze między nami nic nigdy nie będzie, (bo wczoraj juz bezposrednio mi to zaproponował) zmienił ton rozmowy(GG). Był grubiański, szorstki, niemiły, w koncu mi napisał " a jeszcze jedno, jak myslisz ze jakis facet cie zechce z 2 dzieci... to sie grubo mylisz, moze przeleciec i tyle, ale nie na serio, faceci nie lubią uzywanych babek". To był policzek poczułam się jak smieć, podgatunek, poczułam sie jak na poczatku drogi odzyskiwania siebie i swojej pewnosci, która i tak jest mocno nadszarpnięta., a tak dobrze mi szło, czyłam się naprawde ook w mojej sytuacji. Delikatnie ucielam z nim rozmowe, powiedzialm do siebie, ze to nieprawda, ale i tak... przepłakałam całą noc.
Czuje się nikim. Czuje,ze moje zycie skonczylo sie na urodzenoiu dwojki dzieci, rozwodzie i samodzielnym rodzicielsstwie. Słowa potrafia bardzo ranić i co gorsze człowiek zaczyna w chwilach kompletmego zwątpienia w nie wierzyćsad
    • ag13ag13 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 17:23
      Uzywane... co to znaczy uzywane. A te przed slubem to cnotki/prawiczki? Nie przejmuj sie buraczanymi tekstami. To ze plakalas, przykre, bo nie bylo warte tego. Zablokuj go na GG i daj odczuc, ze Ty z burakami nawet jesli "uzywana" sie nie zadajesz. Glowa do gory, nie jestes sama...Jest nas, "uzywanych", singli wiecej niz myslisz. Milion ludzi sie pozbierala z tego szamba okolorozwodowego to i Ty sie pozbierasz, bo w koncu czemu jedna jedyna anshe30 sie nie pozbiera, z tego calego swiata. Musi troche minac czasu, ale minie... Daj sobie czas, ale zakoncz znajomosci toksyczne i nie chce sie powtarzac... czerwonego koloru ( chociaz osobiscie uwielbiam ten kolor). Za jakis czas i Ty na burakow bedziesz patrzyla z politowaniem. Glowa do gory, nos do gory, piers do przodu. Trzymam kciuki. Minie...obiecuje...
      Agnies
    • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 17:36
      Cześć Anshe,

      Twoja reakcja to coś, co jest mi niezmiennie trudno u kobiet zrozumieć. Czy wierzysz w choćby cień obiektywizmu typa ? Dostał kosza, skompromitował się nie wytrzymując nerwowo i odkrywając przed Tobą karty, a Ty - wnioskując z Twojej reakcji - wzięłaś poważnie ocenę jaką Ci wystawił.

      Rozumiem w jakim stanie masz nerwy i uczucia, więc - moim skromnym - zrozumiałe byłoby Twoje rozczarowanie lub nawet uronienie łezki, ale nie spać przez stek bzdur całą noc ?

      Powinnaś być w gruncie rzeczy wdzięczna losowi, że tak szybko pozwolił Ci na poznanie prawdy o Twoim niby-przyjacielu. Nie zmarnujesz więcej czasu i znajdziesz prawdziwego, wartościowego. Podsumowując, wywal typa z wszystkich możliwych kontaktów i postaw na nim krechę przez cały Twój życiorys.

      A jeśli nie masz w co wierzyć, to od teoryjki tego pajaca znacznie sensowniej wierzyć w to, że wygrasz za chwilę aktualną pulę 12 baniek w totka. Powodzenia i głowa do góry ! smile

      PS Lalki voodoo są na allegro po 5-taku wink
      • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 17:56
        hehsmilesmilesmile
        Trafnie to napiałes, ze mogłam czuć góra rozczarowanie i uronić łezkę, którą zresztą poleciała zaraz po wyświetleniu się wiadomosci, poczułam jakby ktoś wbił mi igłę w gardło.
        Nie spałam, bo miałam kiespki ogólnie dzień i opowiedzianą jego koncówkę, kryzys i łzy nad tym jacy lludzie potrafią być podli, szczególnie Ci po których by się tego nigdy nie spodziewano, stąd ta wątpliwość na ile te sugestie innych sa trafione. Szczegolnie jak czlowiek jest i tak rozchwiany emocjonalnie, pomimo,ze stara sie jak może- a tu jeszce "zyczliwe" komentarze.
        Dziękuje Wamsmilesmilesmile
      • ag13ag13 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 18:08
        gyubal_wahazar napisał:

        [...]
        > A jeśli nie masz w co wierzyć, to od teoryjki tego pajaca znacznie sensowniej w
        > ierzyć w to, że wygrasz za chwilę aktualną pulę 12 baniek w totka.

        W poludnie bylo juz 15 baniek.
        • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 18:12
          Zagrałaś za 3 ? wink
          • safranne Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 18:29
            Wyluzuj smile I zagraj jutro też za 3 wink
            • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 18:36
              W tej sytuacji, męski ambit nie pozwoliłby mi zagrać za mniej niż 6

              PS Masz jakiś cynk co do numerków ? Nie puszczę pary, słowo wink
              • ag13ag13 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 19:07
                Co do numerkow nie prowokuj , heh wink
                • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 19:08
                  LOL wink Ładny wślizg, Aga smile
    • mayenna Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 19:16
      Pogratuluj sobie, że miałaś tyle mądrości w sobie aby się nie zadawać z chamem i debilem.
      Nie pozwól na to żeby jego słowa miały dla Ciebie znaczenie. Jesli zechcesz z kimś być to go znajdziesz. Dwoje dzieci to nie jest zbyt dużo.

      Na tym forum jest mężczyzna, który i piątki nie postrzega jako balastu, ale atut kobiety.Z tego co pisał, to dzieci dla niego nie są żadną przeszkodą w budowaniem związku. Jeśli jest taki jeden, to i więcej pewnie tez się znajdzie.
      • mps61132 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 19:28
        anshe30 sorry ze Ci to napiszę ale głupia jesteś że bierzesz do siebie słowa takiego pajaca i jeszcze płaczesz.Masz 30 lat,dwoje zdrowych dzieci i nie dałaś sobie wejść na głowę mężowi decydując się na rozwód a bierzesz do siebie słowa jakiegoś złośliwego kolegi,który miał akurat kiepski dzień....no co Ty....po co!!!!
        Mam koleżankę,która mając dwójkę dzieci zakochała się a raczej ktoś się w niej zakochał,kupił jej samochód,pomógł otworzyć własną działalność,wybudowali dom,mają wspólne dziecko i nie patrzył że kobieta jest z dziećmi po innym facecie, że rozwódka itp.poprostu widać że ją KOCHAŁ.
        Nie każdy facet tak myśli jak ten Twój znajomy,nie on też jeden na świecie a i bez niego będzie Ci dobrze.Nie trać sił i energi na takie jego gadanie tylko zbieraj siłę na dalsze życie i rozwód.Nie masz 50 lat PORADZISZ SOBIE,a tamtemu typowi trzeba było coś odpowiedzieć żeby mu w pięty poszło i już!!!!
        TRZYMAJ SIĘ i głowa do góry.
        • tautschinsky Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:10
          mps61132 napisała:


          >Masz 30 lat,dwoje zdrowych dzieci


          .... i całe życie przed sobą a potencjalnych partnerów życiowych
          za chwilę zlecą się tabuny, bo niczego atrakcyjniejszego jak 30latka
          z podwójnym przychówkiem nie ma świecie. Żaden niewybrakowany
          model (rozwodnik, wdowiec, stary kawaler) nie połasi się na taką
          opcję, jaką jest wychowanie i utrzymywanie CUDZYCH dzieci.
          Alimenty alimentami, a wiadomo, że prawie zawsze się dokłada do
          interesu.

          A kolega... no cóż - poczuł się wykorzystany. Tak, droga, dokładnie
          tak. Kiedy był ci potrzebny, by cię stawiać do pionu, wspierać, kiedy
          opadałaś z sił w boju z mężem, on cię pocieszał, ratował, a teraz, kiedy
          ty już swój cel osiągnęłaś postanowiłaś odstawić go na boczny tor,
          bo już nie jest tobie potrzebny, swoją rolę pocieszyciela i oparcia już
          wypełnił big_grin
          • mps61132 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:18
            tautschinsky bez faceta autorka też sobie poradzi,WCALE W TONIE WĄTPIĘ,przynajmniej nie będzie prała gaci i jego skarpet.Bez faceta też można być szczęśliwym.Wim coś na ten temat.
            A co do dzieci to nie zapominaj ze one rosną i się usamodzielnają!!!
            • tautschinsky Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:45
              mps61132 napisała:

              > tautschinsky bez faceta autorka też sobie poradzi,WCALE W TONIE WĄTPIĘ,przynajm
              > niej nie będzie prała gaci i jego skarpet.Bez faceta też można być szczęśliwym.


              Na pewno można, podobnie jak bez kobiety. Można wtedy mieć
              wiele przejściowych kobiet, którym licznik nie bije - to oczywiste.
              A te skarpety i gacie to pralka pierze, a żeby pani chciała tę pralkę
              odpalić pan musi: kupić pralkę, zapłacić za energię, proszek itd.,
              a jeszcze najczęściej utrzymywać "praczkę" - bo większość kobiet
              dalej zarabia jakąś część tego co on, a garnek dalej ten sam big_grin


              > A co do dzieci to nie zapominaj ze one rosną i się usamodzielnają!!!


              Tyle że jeśli ona ma 30, to te dzieci usamodzielnią się jak ona będzie
              50latką lub jeszcze starsza. Wtedy rzeczywiście jej szansę na wtórnym
              rynku będą niebotyczne.
              • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:49
                Ale o co chodzi?????

                - o KASE????

                No tak...kasa, kasa, kasa.

                Powinnam zaspiwac" ja jestem maczo, niech mezczyzni mi wybacza", ale cos by tu nie grałosmile

                Finasowo jestem ustawiona do konca zycia, w szczegoly sie nie bede wdawać.

                Pozdrawiam.
          • z_mazur Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:28
            Tiaaa, pocieszał i ratował, tak całkiem bezinteresownie. smile

            Nie rozśmieszaj mnie. Od samego początku, to była dla niego transakcja wiązana, "ja Cię pogłaszczę po główce, a Ty mi się dasz bzyknąć". Kiedy się okazało, że tak się nie stanie, wyszedł z niego zwykły palant, bo kogoś kto prezentuje taki brak klasy nie da się inaczej określić.
            • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:42
              Popłyneła łza dlatego, ze sie tego PO NIM NIE SPODZIEWAŁAM i połynela łza za straconym przyjacielem, ktory de facto nim nigdy nie był. Samych sło skierowanych do mnie nie bede sobie brac do serca.
              • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:43
                Jeszcze raz, bo za szybko wysłałałam....

                -----------------------
                Popłyneła łza dlatego, ze sie tego PO NIM NIE SPODZIEWAŁAM i połynela łza za straconym przyjacielem, ktory de facto NIGDY nim nie był. Samych słow skierowanych do mnie nie bede sobie brac do serca.
                • mayenna Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:53
                  anshe30 napisała:

                  > Jeszcze raz, bo za szybko wysłałałam....
                  >
                  > -----------------------
                  > Popłyneła łza dlatego, ze sie tego PO NIM NIE SPODZIEWAŁAM i połynela łza za st
                  > raconym przyjacielem, ktory de facto NIGDY nim nie był. Samych słow skierowanyc
                  > h do mnie nie bede sobie brac do serca.

                  Rozwód świetnie weryfikuje kto przyjaciel a kto nim nie jest. Mnie pomogli najbardziej obcy ludzie, których teraz uważam za przyjaciół.
            • tautschinsky Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:50
              z_mazur napisał:

              > Tiaaa, pocieszał i ratował, tak całkiem bezinteresownie. smile
              >
              > Nie rozśmieszaj mnie. Od samego początku, to była dla niego transakcja wiązana,


              No właśnie! To była transakcja, niepisana umowa, którą pani postanowiła
              rozwiązać. A pan miał już jakieś plany, w których pani go nie przewiduje.
              Może miał nadzieję zastąpić męża na dłużej, ale pan dobry był dobry do
              bitki z mężem jako zderzak, ale już nie jest wystarczająco atrakcyjnym
              modelem do dalszego wspólnego życia, jakkolwiek miałoby ono wyglądać.
              Ona powiedziała mu: bye.

              A brak klasy wyszedł z niego, to się zgadza. Zapewniam, że nie taki
              brak klasy wychodzi z kobiet, których na co dzień nikt o brak klasy
              by nie posądził big_grin
              • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:56
                Jaka traksakcja????

                Chyba,ze podał mi cos do herbaty i nie pamietam. To tak wtedy calkiem mozliwe,ze nastapila transakcja wiazana.

                Tautscynski Ty nie rozmawiasz, od tak poprostu bezintersownie z kobietami, nie zyczysz im dobrze??? Ja tak odbiralałam nasze rozmowy. Poza tym to bardzo atrakcyjny mezczyzna, ale ja nie jestem gotowa bys ie wiazac, zreszta nie zjechalam go jak"burej suki", zawsze z kultura do niego podchodziłam, nawet wczoraj i nawet blokady nie zastosowałam, pewnie powinnam i zrobię.
          • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:34
            > Żaden niewybrakowany model (rozwodnik, wdowiec, stary kawaler) nie połasi się na taką
            > opcję, jaką jest wychowanie i utrzymywanie CUDZYCH dzieci.

            2 pytania :
            1) Co wybrakowanego widzisz w wymienionych przez Ciebie w nawiasie ludziach ?
            2) Skąd masz źródło na którym opierasz swój pogląd ? Bo wśród ludzi których znam, są 2 takie przypadki, co już przeczy Twojej tezie
            • tautschinsky Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 21:00
              gyubal_wahazar napisał:

              > > Żaden niewybrakowany model (rozwodnik, wdowiec, stary kawaler) nie połasi
              > się na taką
              > > opcję, jaką jest wychowanie i utrzymywanie CUDZYCH dzieci.
              >
              > 2 pytania :
              > 1) Co wybrakowanego widzisz w wymienionych przez Ciebie w nawiasie ludziach ?

              Rozwodnik - zobowiązania, poważne pytania, dlaczego się rozwiódł.
              Każdy kolejny raz jest łatwiejszy.

              Wdowiec - zwykle ma na wychowaniu dzieci, które przy rozwodzie
              zwyczajowo przejmuje jako swoją własność matka

              Stary kawaler - co z nim nie tak było? Oczywiście pod ścianą zostają
              same najlepsze partie, a na parkiecie brylują ofermy i niedoróbki życiowe?



              > 2) Skąd masz źródło na którym opierasz swój pogląd ? Bo wśród ludzi których zna
              > m, są 2 takie przypadki, co już przeczy Twojej tezie


              Ty znasz dwa przypadki, które rzucają się w oczy na tle masy samotnych
              matek do końca życia lub prawie tak. W ich życiu często pojawiają się
              faceci, ale są na chwilę. Dużo w tym winy tych kobiet, które wręcz ostentacyjnie podkreślają, że na pierwszym miejscu (już skrzywdzone) ich,
              ICH dzieci, a dopiero gdzieś dalej nowy partner. Takie podejście do sprawy wychodzi w codziennym życiu i w końcu nowy partner matki z dziećmi pyta się: do czego jestem jej potrzebny? szybko znajduje odpowiedź: do utrzymywania jej i jej dzieci. Pyta się: a co ja mam z tego? Odpowiedź jest gorzka. Nic.
              • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 21:14
                Oh to ja prosze takich "wybrakowanych wdowcow i rozwodników", jak mozesz w ogole mowic o ludziach,ze ktos jest "wybrakowany"? Co to w ogole za pojecie? Kawaler tez moze byc "wybrakowany" z roznych powodów, ale wiem, wiem,chodzi o... KASE. smile
                Ludzie którzy maja za soba przykre doswiadczenia nie są "wybrakowani"

                Kto powiedział,ze życie jest proste????

                Odpowiedz.
                • tautschinsky Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 23:12
                  anshe30 napisała:

                  > Oh to ja prosze takich "wybrakowanych wdowcow i rozwodników", jak mozesz w ogol
                  > e mowic o ludziach,ze ktos jest "wybrakowany"? Co to w ogole za pojecie? Kawal
                  > er tez moze byc "wybrakowany" z roznych powodów, ale wiem, wiem,chodzi o... KAS
                  > E. smile
                  > Ludzie którzy maja za soba przykre doswiadczenia nie są "wybrakowani"
                  >
                  > Kto powiedział,ze życie jest proste????
                  >
                  > Odpowiedz.


                  Ale co ci odpowiedzieć?

                  Że - dla porównania - nie ma różnicy między ciężko
                  chorym dzieckiem, powiedzmy z porażeniem mózgowym,
                  a dzieckiem zdrowym, zdolnym i pięknym? Jest - i to ogromna.
                  Każdy rodzic chciałby mieć to drugie - zdrowe. Jeśli urodzi
                  się chore zdecydowana większość (nie wszyscy uciekają od
                  tej udręki) starają się sprostać nowej sytuacji. Opiekują się
                  i kochają swoje dziecko jak umieją, ale gdyby tylko mogli...
                  gdyby mogli wybierać między tym, by mieć dziecko chore
                  czy dziecko zdrowe, jak myślisz, ile osób wybrałoby to chore?
                  Potencjalny nowy partner kobiety z dziećmi czyli poważnymi
                  obciążeniami MA ten wybór, jeśli sam jest w pełni wartościowym egzemplarzem na rynku matrymonialnym. Dlaczego, mając do wyboru wolną kobietę z perspektywami i bez bagażu cudzego mężczyzny, miałby wybierać tę obciążoną powyższymi wadami? Tak, miłość, zdarza się, nie mówię, że nie, ale częściej jednak nie ma miejsca.
                  • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 23:29
                    Oczywiście, ze każdy MA wybór, ja np.tego wyboru kiedys dokonałam. Teraz jestem na kolejnym , nieforutnnym etapie życia i co z tego?, to mi umniejsza? Rozchodzi się o to by nie przyklejac etykietki ludziom pt."wybrakowany", "z obiążeniami". A jak dopisze,ze "zmotoryzowana" wypadne korzystniej?smile

                    Chodzi o to, nie mozna byc pewnym niczego, zycie potrafi zaskakiwac i z zasady do łatwych nie należy. Potrafi też zaskakiwać - w pozytywny sposób. Nikt nie ma prawa uwazac sie lepszym od innego, bo nie ma na to wzoru, jak to obliczyć?, jak to podzielić?. No bo chodzi o KASE, wiem, wiem.
                    • tautschinsky Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 23:42
                      anshe30 napisała:

                      > A jak dopisze,ze "zmotoryzowana" wypadne korzystniej?smile


                      O ile samochód za 400 tysięcy i własny, a nie w leasingu czy
                      na kredyt, to tak smile



                      > No bo chodzi o KASE, wiem, wiem.



                      Niestety o to chodzi.
                      • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 23:45

                        No i rozwiązaliśmy węzeł gordyjskismile
                  • malgolkab Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 10:03
                    tautschinsky napisał:

                    > Potencjalny nowy partner kobiety z dziećmi czyli poważnymi
                    > obciążeniami MA ten wybór, jeśli sam jest w pełni wartościowym egzemplarzem na
                    > rynku matrymonialnym. Dlaczego, mając do wyboru wolną kobietę z perspektywami i
                    > bez bagażu cudzego mężczyzny, miałby wybierać tę obciążoną powyższymi wadami?
                    >
                    O, to z moim chłopem chyba coś nie tak. Wybrał mnie, obarczoną wadami (czyt. były mąż i dziecko), mimo, że miał do wyboru takie niewybrakowane i sam był niewybrakowanywink Muszę więc sie przyjrzeć, czy nie ma jakichś wad ukrytych, które ukrywa przed wszystkimi;P
              • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 21:58
                > Rozwodnik - zobowiązania, poważne pytania, dlaczego się rozwiódł. Każdy kolejny raz jest łatwiejszy.

                Po 30-tce z kolei, pytania dlaczego dotąd się nie ożenił, czy nie jest maminsynkiem, playboyem albo kryptogejem

                > > Wdowiec - zwykle ma na wychowaniu dzieci, które przy rozwodzie zwyczajowo przejmuje jako swoją własność matka

                Czyli wyrobił w sobie poczucie odpowiedzialności i zasuwa by pogodzić wychowanie dzieci, pracę i utrzymanie domu

                > Stary kawaler - co z nim nie tak było? Oczywiście pod ścianą zostają same najlepsze partie, a na parkiecie brylują ofermy i niedoróbki życiowe?

                Może nie latał za łatwiznami tylko czekał na miłość ?

                Podsumowując, po mojemu to kwestia optyki. No chyba, że się mylę wink
                • tautschinsky Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 23:23
                  gyubal_wahazar napisał:

                  > > Rozwodnik - zobowiązania, poważne pytania, dlaczego się rozwiódł. Każdy k
                  > olejny raz jest łatwiejszy.
                  >
                  > Po 30-tce z kolei, pytania dlaczego dotąd się nie ożenił, czy nie jest maminsyn
                  > kiem, playboyem albo kryptogejem



                  Ale ten po trzydziestce podpada już pod starego kawalera czyli też
                  egzemplarz podejrzany. Oczywiście trzeba rozpatrywać każdego
                  indywidualnie. Jeden po trzydziestce może mieszkać z rodzicami i
                  zarabiać 1200 na rękę, do pracy zasuwać tramwajem - jego nie da
                  się zestawić z mężczyzną sukcesu, z pozycją, który zatracił się na
                  robieniu kariery. Ten z łatwością znajdzie interesującą partię wśród
                  sobie młodszych kobiet, które z radością zechcą "oprzeć swoje ciałko
                  na jego ramieniu" smile Tutaj ktoś taki może zachować się nierozważnie
                  i stać się wkrótce bankomatem, ale to trochę inny temat, jednak niejednokrotnie poruszany na tym forum.



                  > > > Wdowiec - zwykle ma na wychowaniu dzieci, które przy rozwodzie zwyc
                  > zajowo przejmuje jako swoją własność matka
                  >
                  > Czyli wyrobił w sobie poczucie odpowiedzialności i zasuwa by pogodzić wychowani
                  > e dzieci, pracę i utrzymanie domu



                  Tak, tak... tylko która kobieta o niczym innym nie marzy jak o poświęceniu swojego życia na opiekę nad cudzymi dziećmi? Kiedyś to częste było, że chłop na gospodarce, wdowiec, szukał kobiety, bo była mu potrzebna do opieki nad dziećmi, dojenia krów i wszystkich tych "kobiecych" robót jak
                  gotowanie, pranie itd. I znajdował zwykle pośród panien, które nie miały lepszych propozycji, bo były biedne i niespecjalnie urodziwe, a wychodząc za mąż miały szansę na wejście na gotowiznę, o jakiej normalnie nie mogły nawet pomarzyć. To było jednak kiedyś. Dziś kobiety zwykle oczekują czegoś więcej od życia.
                  • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 14:09
                    A który rokuje większą wierność : ten od 1,200 i tramwaju czy karierowicz ?
                    Pytanie dodatkowe : jaka jest przyczyna #1 rozwodów ? Tak, brak wierności, czytaj - zdrada

                    > Żaden niewybrakowany model (rozwodnik, wdowiec, stary kawaler) nie połasi się na taką
                    > opcję, jaką jest wychowanie i utrzymywanie CUDZYCH dzieci.

                    Żeby nie dywagować w nieskończoność, zawężę swój punkt widzenia. Zgadzam się z Twoją logiką, natomiast nie zgadzam się z kategorycznością wniosku do którego Cię doprowadziła. Obaliła ją zresztą przed chwilą (nie mówiąc o moich 2 znajomych) Malgolkaab. Dość intuicyjne jest, że ta sama kobieta bez dzieci ma większe szanse niż z nimi, ale to nie znaczy, że szanse dzieciatej - jak to ująłeś - są żadne.
                    • malgolkab Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 15:47
                      znam dość blisko 7 rozwiedzionych, dzieciatych kobiet , same są dwie (jedna z wygody, były mąż jest bogaty i sponsoruje ją, bo ma wyrzuty sumienia, a przestałby jakby miała kogoś nowego - ale ona to w ogóle na osobny wątekwink 5 ma stałego partnera (2 już męża), tylko jeden z tych panów był rozwodnikiem z dzieckiem, reszta to kawalerowie (w momencie rozpoczęcia związku jeden miał po 30, reszta przed, więc nie starzy), doliczając do tego mojego chłopa - robi się juz spora gromadka.
                      Znam też wiele panien bezdzietnych, które jakoś nikogo nie umieją znaleźć, narzekają za to strasznie "jak to taki fajny chłopak mógł sobie wziąć taką drugiej kategorii, a ja piekna, mądra i bogata nadal jestem sama;"
          • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:39
            Nikogo nie wykorzystałam, był dla mnie poprostu miły, o nic sie nie prosiłam, poprostu z nim ROZMAWIAŁAM. Nie moje wina, ze bezinteresownie się rozmawia, ale to prawda(?), przyjazn tez mi sie nie należy, rzeczywiscie powinnam sie do trumny polozyć. Beznadziejna ze mnie 30-tka z podwojnym balastem.
            • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:57
              Spokojnie, Anshe. Sam fakt, że się Tobą zainteresował i dokoła Ciebie chodził świadczy, że jesteś zapewne atrakcyjną dziewczyną. To jak mocno się żachnął, wzmacnia jeszcze argument o Twej atrakcyjności (mógł przecież machnąć ręką, gdybyś była przeciętna).

              Wbijasz w typa przysłowiową (wybacz kolokwializm) laseczkę i pedałujesz dalej. Co to, pierwszy przypadek jurnego dobiegacza z jakim się zetknęłaś ? Luz i relaks wink
              • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 21:19
                Nie pomyslalam,zeby spojrzec na o w ten sposóbsmile. Z jednej strony jest to miłe, z drugiej...swiadczy tylko o "jurnosci dochodzacego" i naszej seksualnosci. I ze wszystko kreci sie wokol seksu, nie jest to nic pocieszajacego, a ja poki co doznalam mega rozczarowania i oby jak najmniej w przyszlosci. Chcialabym miec do czynienia w zyciu z ludzmi dla ktorych jestem naprawde wazna( nie tylko dzieci,rodzina)
                • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 21:45
                  A nie wyczuwałaś, że on jest Tobą trochę bardziej niż po przyjacielsku zainteresowany ? Jeśli tak, to może mogłaś wcześniej mu dać do zrozumienia, że nic z tego i wtedy tak drastycznie by chyba nie zareagował ? Typ bowiem albo ma przerost ego, albo poczuł się wykorzystany.
                  • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 22:16
                    Nigdy nie rozmawialiśmy w taki sposób, zeby była wyczuwalna" chemia" w powietrzu. Był miły, lubiał mnie i ja jego też. Mówił mi czasem ,ze jestem "ładną dziewczyną",ale czy kazda uprzejmość mężczyzny musi miec od razu podtekst?. Ja przynajmniej go nie wyczułam, albo mam słaby węchsmile. Nawet jesli mu się podobałam w "inny sposób" nie prowokowałam by tak czuł.

                    Bardziej obstawiam za "przerostem ego" niz wykorzystaniem, bo tegoz drugiego nie było. O nic nie prosiłam, nic nie obiecywałam, byłam miła, nie ma mowy o wykorzystaniu. Te łzy moje też świadczą, że tak nie jest.
                    • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 22:45
                      > czy kazda uprzejmość mężczyzny musi miec od razu podtekst?

                      Nie, ale jeśli jest wsparta komplementem dotyczącym urody, a Twój post sugeruje, że padł on więcej niż raz, to jedzie podrywem konsumpcyjnym na kilometr. Nie musiałaś wiedzieć, więc trudno Cię winić, ale - stety albo nie - tak to działa w przypadku zdecydowanej większości znanych mi facetów.

                      No cóż, lekcja życia. Na drugi raz będziesz czujniejsza. Tak czy inaczej, nie dałaś sobie zrobić kuku, a każdy dobiegacz ma kosza wliczonego w koszt własny podrywu.
                      • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 23:08

                        No tak raz pod górke, raz z górki. Równowaga musi być, ale zdecydowanie wolałabym tendencję słodkości nad goryczkąsmile

                        Dzieki za obiektywne spojrzenie na mój"problem". Pozdrawiam smile
                        • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 23:12
                          Drobiazg, mnie też się miło rozmawiało. Powodzenia ! smile
                          • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 23:33
                            POWODZENIA na każdej stopie życia teżsmile
          • panda_zielona Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 20:40
            A niby dlaczego miał się poczuć wykorzystany? przecież nie wiemy czy autorka mu coś obiecywała w zamian za wsparcie duchowe. Przyjaciół ma się po to właśnie żeby wspierali, stawiali do pionu. To raczej on wspierał, bo liczył na profity, a przyjaciele tak nie robią.
            • mps61132 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 21:32
              Spokojnie anshe30,ja myślę że on miał poprostu gorszy dzień,co go absolutnie nie tłumaczy,może "przyjdzie" z przeprosinami,a jak nie to i tak tego kwiatu pół światu.
              Dopiero zaczynasz nowy etap życia,staniesz na nogi,odżyjesz,uśmiech na twarz wróci i facet się pojawi bo jesteś atrakcyjna i masz poukładane w głowie widze!!!
    • zjm1111 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 21:58
      Jak możesz tak o sobie myśleć, po słowach jakiegoś frajera!
      Swiat nie konczy sie na facetach - tak sobie to tłumaczę, bo za 2 tyg tez bede sama z 2 dzieci.
      Nie bedzie mnie nikt chciał w 2 dzieci, trudno, jakoś sobie poradzę. Jesli moje dzieci miałyby być dla kogoś przeszkodą, to wolę być sama.
      Twoje życie dopiero się zaczyna! 30 lat - dziewczyno....piękny wiek.
      Zawsze można poszukac innej samotnej mamy i jakoś organizować sobie wspólnie czas. W stadzie łatwiejsmile
      Głowa do górysmile

      Tak cwaniakuję, bo już swoje dziś wypłakałamwink
      • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 22:07
        smile, wszystkie te łzy biorą się nie tyle z usłyszanych słów, co przykrości, której się doznało od osoby , którą uważało się za "swoją". Nigdy też nie miałam przyjaciela-faceta, ale widocznie coś zawsze wyjdzie prędzej czy później.No cóż...

        Też wypłakałam swoje i dzięki opiniom tylu sympatycznych ludzi tutaj będę wypędzać natrętne myśli jak ,mnie zechcą opętaćsmile.

        Poza tym płacz oczyszcza, jeśli pomaga....

        To prawda, ze "w kupie siła", a samodzielne mamy mają czasu jak na lekarstwo i najlepiej siebie rozumiejąwink

        Pozdrawiam, dzięki za słowa otuchy!
        • zjm1111 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 22:20
          "samodzielne mamy mają czasu jak na lekarstwo" - ale maja np wolne weekendy, gdy tata wezmie dzieci, albo maja weekendy z dziecmi i wtedy mogą spędzac czas np z innymi mamami i ich pociechami, zeby nie smucić sie na widok pełnych rodzin w prakuwink
          nie podważaj moich optymistycznych teorii!!!!!!
          tak wszystko - pewnie mocno naiwnie - sobie układam i tłumaczę!
          • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 23:01
            Ja należe do drugiej wymienionej przez Ciebie grupy mam, czyli spędzających czas weekendowy z pociechami. Ich tata stracił język i obie ręce na wojnie, więc dlatego nie dzwoni. Szukać pod ziemią nie zamierzam, a wiem że ci najbardziej"kochajacy" się tam "zapadają".

            Ja jestem chetna na wypady mamusiowesmile, jesli ktoras jest ze Sląska to bardzo chetniesmile

            Optymizm zaraża, nie śmiem podważać otymistycznych duszków, oby takich wiecejsmile
            • zjm1111 Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 08:52
              Moj optymizm padł w nocy, gdy córka zaczela mi sie dusic a w domu bylismy tylko w 3 tzn ja i 2 dzieciowe sztuki, młody ząbkujesad
              musialam dzwonic po jeszczemeza, ktory musial jechac do pracy...na szczescie dojechal szybko, jak juz bylo po calej akcji.
              zalamalam sie totalnie, bo takie jazdy mnie czekaja jeszcze nie raz, córa tak przechodzi zapalenie krtani - juz 2 w tym roki przedszkolnymsad
              akurat sasiadka miala wylaczony tel, wiec musialam po chlopa dzwonic, teraz zaluje, ze nie zadzwonilam po rodzicow, bo jakis glupi usmiech mial jak przyjechal....
              do tego dzis to pie... swieto - nie obchodzilismy go, ale jakos mi przykro, ze pewnie obdzwoni te swoje kolezaneczki...
              no i tyle z mojego optymizmy, siedze i ryczesad

              ja niestety z mazowsza, ale zawsze mozna sie gdzies umowicwink
    • adaria38 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 22:10
      Kobito, daj na mszę dziękczynną, że z buca szybko wyszedł buc i masz go już z głowy.

      Przygotuj się, że buców, którzy sa milutcy i słodziutcy przed konsumpcją, a gdy powiesz "nie" bluzgają na ciebie obelgami ; spotkasz jeszcze wielu. Szczególnie w świecie gg i innych internetowych czatów. W oczy, bardziej tchórzą. I na przyszłość, testuj kolejnych, zanim dasz się skonsumować, bo szkoda się brudzić ich brudem i w pogoni za "jakimiś portkami" budzić się koło kolejnych "nieporozumień życiowych".
      Segreguj dokładnie potencjalnych nowych kandydatów,
      i sama musisz czuć się wartościowa i warta przyzwoitego człowieka ; by byle palant spod budki z piwem nie psuł ci samopoczucia swoją frustracją.
      • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 13.02.11, 22:17
        Amensmile
    • malgolkab Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 09:31
      Widocznie to nie był naprawdę ktoś bliski. Raczej ktoś kto chciał skorzystać z sytuacji. Jak sie rozstałam z ex, to nagle pojawiło się kilku takich "kolegów" - wspierających i pocieszających- dość szybko okazywało się, że chodzi o jedno (a nie wszyscy byli stanu wolnego). Niedługo nauczysz się rozróżniać bezinteresowną pomoc od chęci wskoczenia do Twojego łóżka, a uwierz- osób, które naprawdę będą chciały pomóc, wbrew pozorom nie jest małosmile
      Tekstami o "używanych" babkach się nie przejmuj, jak ktoś się zakocha, to rozwód i dzieci nie są przeszkodą... Mój obecny twierdził, że nie wyobraża sobie bycia z kobietą z dzieckiem, dopóki nie zakochał się we mnie wink
    • kuwra1 Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 16:13
      No cóż, jakkolwiek koleś zachował się fatalnie, to jednak w jednej sprawie powiedział po prostu prawdę:
      facetów rzeczywiście nie pociągają kobiety po przejściach, tymbardziej z gromadką dzieci.
      Najlepiej widać to na nieszczęsnej Sympatii, gdzie tysiące takich pań koczuje tam latami, czekając na swojego "wymarzonego"smile
      Jest tam też sporo panów po przejściach, tyle, że w przytłaczającej większości panowie ci mają zupełnie inne cele niż panie.
      Panie liczą, że znajdą jelenia, który sfinansuje nie swoje dzieciaki natomiast panowie chcą realizować swoją drugą młodość.
      Szczerze mówiąc (sam niedeługo rozwodzę się) absolutnie wykluczam trwałe związanie się z kobietą po przejściach z dziećmi. Chyba na mózg musiałbym upaść.
      • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 16:25
        Kuwra1, z całym szacunkiem dla Twego poglądu, wydaje mi się, że jest krańcowo uproszczony.
        Rozumiem, że dzięki temu zyskuje na przejrzystości czy efektowności, ale chyba zbyt dużym kosztem wierności obrazu.

        No chyba, że masz wyniki jakichś badań, ale nawet jeśli, to kto z respondentów przyznałby się : 'tak, chodzi mi o znalezienie frajera sponsorującego mnie i dzieci', albo 'tak, chodzi mi o huragan zmysłów na 1-szej randce po kosztach biletu tramwajowego'.
        • kuwra1 Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 16:51
          Słusznie zauważyłeś, że jest to pogląd a nie wiedza zdobyta w badaniach.
          Otóż trochę pisałem z paniami na Sympatii a mam w sprawie pań już całkiem spore doświadczenie.
          Czasami już z profilu bije o co takiej pani chodzi (jasne, że tylko wyjątkowo piszą wprost, że jest im ciężko i warunkiem jest kasa, czy nieco mniej wprost, że jej wymarzony partner musi być "zaradny" - przynajmniej grają w otwarte karty).
          W wielu jednak przypadkach już po wymianie kilku maili, na podstawie bardzo subtelnych symptomów widać jakiej to "miłości" poszukuje delikwentka.
          Nie twierdzę, że to reguła, zresztą to zaznaczyłem, natomiast z grubsza tak to wygląda.
          I nie są mi potrzebne żadne badania, podobnie jak nie potrzebuję żadnych badań by stwierdzić, że prztłaczająca wiekszość polityków to kłamcy.
          • gyubal_wahazar Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 17:11
            Ok, pewnie lepsza Twoja nawet umiarkowanie reprezerwatywna próbka, niż moja goła intuicja.
            Co do polityków - też się zgadzam smile
          • z_mazur Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 17:33
            Jak widać, takie próbki są jednak zupełnie niemiarodajne.

            Też przez pewien czas umawiałem się z kobietami poznanymi przez internet. Moje założenie było akurat zupełnie odwrotne od Twojego. Raczej skreślałem panienki, zakładając z góry, że mogą mieć, ze względu na swoje priorytety matrymonialno-prokreacyjne (a takie im przypisywałem), zupełnie inne oczkiwania od związku niż ja.

            W zasadzie wszystkie kobiety "po przejściach", z którymi się spotykałem, były niezależne finansowo, ba, mało tego, ceniły sobie tą niezależność i dość stanowczo zaznaczały, że w ewentualnym związku, chcą zachować taką niezalezność i nie dopuszczały myśli, że mogłyby być w jakiś sposób finansowo uzależnione od mężczyzny.

            Oglądając natomiast takie filmy jak "Galerianki" itp. o młodych kobietach, wydaje mi się, że to one właśnie są w swoich oczekiwaniach wobec mężczyzny bardziej interesowne i oceniają facetów przez pryzmat ich portweli i standardu życia jaki są oni w stanie im zapewnić.

            A i żeby tak jeszcze trochę życiowej ironii dodać, to oczywiście po pewnym czasie, zupełnie tego się nie spodziewając i nie planując, zakochałem się w pannie. smile
            • z_mazur Errata :) 14.02.11, 17:34
              Oczywiście miało być "portfeli". smile
            • malgolkab mazur 14.02.11, 17:50
              Obecny twierdził, że nigdy nie będzie z kobietą:
              -starszą,
              -z dzieckiem,
              -palącą
              i na pewno nie przeprowadzi sie do innego miasta, bo jest lokalnym patriotątongue_out
              raczył mnie poinformować o tym po kilku spotkaniach (nie byliśmy parą, ja nie chciałam się wtedy wiązać z kimś, on też nie, więc nie widziałam w nim "zagrożenia")
              teraz jest ze mną- mam dziecko, jestem od niego starsza (niewiele, ale jednakwink i palę. No i mieszkamy w innym mieście, a on dojeżdża do pracywink
              A on naprawdę tak myślał, na tamtą chwilę nie byłam jego potencjalną kandydatką i odwrotnie, więc rozmawialiśmy sobie szczerze na różne tematy.
              jak widać załozenia nijak sie mają do rzeczywistościwink
              • gyubal_wahazar Re: Mazur, Malgolkab :) 14.02.11, 19:30
                Dzięki smile Miło poczytać o historiach z happy endem
                • malgolkab Re: Mazur, Malgolkab :) 14.02.11, 19:35
                  gyubal_wahazar napisał:

                  > Dzięki smile Miło poczytać o historiach z happy endem
                  a takich historii jest naprawde dużosmile podstawa to nie dać sobie wmówić, że jest się 2 kategorią i trzeba brać co się trafia, bo "nie zawsze będzie się młodą laską w obcisłych dżinsach" (jak to próbował mnie do bliższej znajomości namówić jeden kolegawink
                  • argentusa Re: Mazur, Malgolkab :) 15.02.11, 07:25
                    to jeszcze jedna hystorya:
                    - co prawda młodsza, ale nie dużo znowu,
                    - nie z 1 a 3 dzieci (a on spokoju potrzebuje)
                    - feministka niewowjująca, ale on - facet 200% z charakterem, żadne tam ciepłe kluchy
                    - niezależna, samofinansująca i niematkująca dorosłym,
                    - mieszkająca daleeeeko,
                    Dzięki Bogu ponad rok i można smile
                    Ar.
                    a zapomniałam - taki drobiazg -miłość nam się przytrafiła wink
      • zjm1111 Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 16:44
        tia, bo żyjemy w średniowieczu i kobiety nie są w stanie utrzymć siebie i swoich dzieci!
        Kuwra, mimo, ze kobiety zarabiają mniej niż faceci na tych samych stanowiskach, to wierz mi, ze sa i takie, ktore zarabiają na tyle dobrze, ze nie potrzebują być przez nikogo utrzymywane.
        A ilu jest facetów, którzy szukają kobiety z mieszkaniem, bo sie sami niczego się nie dorobili i na wynajmowaniu chcą zaoszczędzićwink
        • kuwra1 Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 16:54
          Tak, to jest prawda...która w żaden sposób nie podważa tego co napisałem. Są takie panie jak piszesz i tacy panowie (pewnie takich panów jest nawet sporo).
          Nijak to nie zmienia zjawiska, które zaobserwowałem na Sympatii.
          • riki_i Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 18:02
            Potwierdzam to, co kuwra1 napisał o sympatii. Tam faktycznie tak jest.
            • zjm1111 Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 20:19
              no to sympatia odpada;p
          • mayenna Re: Przykrości okołorozwodowe 15.02.11, 07:29
            Tylko widzisz, wyjątki też się trafiają. Miałeś tam konto a chyba nie należysz do tego zjawiska?
            Mój brat znalazł na Sympatii świetną kobietę, ale sz\ukał bardzo wytrwalesmile
      • malgolkab Re: Przykrości okołorozwodowe 14.02.11, 21:24
        kuwra1 napisała:

        > Panie liczą, że znajdą jelenia, który sfinansuje nie swoje dzieciaki natomiast
        > panowie chcą realizować swoją drugą młodość.
        po części masz rację, pewnie ileś takich pań jest z drugiej strony- ja np. poznając Obecnego, miałam swój dom, samochód, pracę, która pozwalała mi utrzymać siebie i dziecko i oszczędności, które w razie utraty pracy (co mi nie grozi) pozwalające życ przez kilka miesięcy. Dodatkowo Obecny pierwszy raz był u mnie w domu po kilku miesiącach znajomości - nie mam w zwyczaju przyprowadzać do domu, w którym mieszkam z synem obcych ludzi, a i wtedy przyszedł jako kolega po prostu. Widział więc, że nie szukam sponsora ani dla siebie ani dla syna (który ma pracującą mamę, alimenty od ojca i dziadków, którzy kupują mu różne rzeczy, zabierają na wczasy itd.). I takich kobiet jak ja jest mnóstwo. choć tyle samo pewnie jest takich, które szukają sponsora lub chcą się wyrwać np. od rodziców, u których mieszkają z dzieckiem... ale tak samo szukają sponsora kobiety bezdzietne (niektóre, oczywiście)
        > Szczerze mówiąc (sam niedeługo rozwodzę się) absolutnie wykluczam trwałe związa
        > nie się z kobietą po przejściach z dziećmi. Chyba na mózg musiałbym upaść.
        to akurat Twoje prawosmile człowiek sam akurat ustala kryteria, którymi kieruje się przy wyborze partnera
    • sueellen Re: Przykrości okołorozwodowe 15.02.11, 00:45
      jak go spotkasz nastepnym razem to mu podziękuj za te slowa. Przeciez sa tylko potwierdzeniem, że miałaś absolutna racje nie wplatujac sie w blizszą znajomosc z tym typem!
    • etales Re: Przykrości okołorozwodowe 18.04.11, 10:11
      Głowa do góry Dziewczyno!!!!Co za totalne bzdury tamten facet próbował Ci
      wcisnąć? "Kto Cię zechce z 2-ką dzieci"????? Kto zechce "używaną"
      kobietę???? Przepraszam, ale wygląda mi na to, że pisałaś sobie na gg z
      jakimś kompletnie nie znającym życia dzieciakiem.

      Ujmę to tak: żaden facet, który już coś przeżył w życiu, co w jakikolwiek
      sposób przypomina Twoje przeżycia, który wie co oznacza być ojcem....nie
      będzie szukał kobiety bez dzieci....bo wie, że tylko ktoś taki jak Ty będzie
      potrafił choć w części zrozumieć.
      Zrozumieć co znaczy miłość do dziecka, zrozumieć jaką krzywdę wyrządza się
      bliskiej osobie zdradzając ...i jeszcze parę takich drobiazgów.

      • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 18.04.11, 10:40
        Dziekuje. Ten mezczyna przeprosił mnie pozniej i powiedział, "ze nie chciał mnie zranić". Jakis czas jeszcze z nim rozmawiałam, jednak po ktorejs z kolejnych ostrzejszzych wymian zdań- potwierdził swoja wczesniejszą teorię- zablokowałam go na zawsze. Wykasowałam numer. I cisza. Jest ok, juz nie bolismile

        P.S. Tak dla uzupelnienia informacji.Facet 36 lat, pracuje w szpitalu, jest radiologiem. lolwink.
    • marcepanna Re: Przykrości okołorozwodowe 18.04.11, 12:04
      Oczywiście już Ci piszę co ja bym zrobiła:
      Odpisałabym oczywiście Kochany! Maasz rację, nikt mnie nie zechce. A skoro mnie już chcesz to wyskocz z kasy na lekcję angielskiego dla dziecka lub na nowy rower!
      Co nie potrzeba mu?
      To spieprzaj bo ja nie potrzebuję dupcyngiela tylko mężczyznę który pomoże mi wychować moje dzieci a do tego same słowa nie wystarczą
      • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 18.04.11, 12:15
        > Oczywiście już Ci piszę co ja bym zrobiła:
        > Odpisałabym oczywiście Kochany! Maasz rację, nikt mnie nie zechce. A skoro mnie
        > już chcesz.

        To ja go nie chciałamwink
        • oxf Re: Przykrości okołorozwodowe 24.04.11, 19:54
          mysle ze posiadanie dzieci cie z "rynku" wcale nie wykresla, liczy sie tylko to czy jestes atrakcyjna nic innego sie nie liczy. poza tym w okreslonym wieku wszyscy juz maja jakies zobowiazania i jakos przeszlosc trudno by bylo inaczej.
          • oxf Re: Przykrości okołorozwodowe 24.04.11, 19:59
            poza tym w okreslonym wieku takze faceci chca miec dzieci, no oczywiscie swoje ale chca. wiec tak nawet jest latwiej i szybciej skoro ty juz masz male dzieci.
    • knokkelmann1 ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 00:46
      czytajac to forum, odnosze nieodparte wrazenie, ze wiekszosc z was po prostu jest zwyklymi smutasami....nic tylko poczucie krzywdy bijaca z postow i barania samopomoc wyrazajaca sie w oczernianiu tzw szwarccharakterow tego forum, czyli eks meza, eks zony czy kogo tam. rzecz jasna, w przypadku tego postu nie jest inaczej. kazdy kij ma dwa konce niestety, ciezko ferowac wyroki nie znajac wersji drugiej strony. jak to sie mowi w rosji - mowisz na wilka , przemow tez za wilkiem. a tu sprawa jest jasna, przynajmniej dla komentatorow - dobrze, ze bydlak okazal swoje oblicze juz teraz. itp, itd. bohaterka jest oczywiscie ok., po prostu przydupas robil za plasterek i pocieszyciela....ale nadszedl jego koniec. oczywiscie bylo to mile ale wszystko co mile sie konczy. koledze nie spodobal sie najwidoczniej sposb zakonczenia wspolpracy i stad jego szorstkosc. oczywiscie nic nie wiemy w jaki sposob nasza pokrzywdzona bohaterka mu to zakomunikowala. smiem przypuszczac, ze troche go przedtem podpuscila, ze zaczal robic sobie nadzieje. wiemy tylko, ze przez gg? nie starczylo jej odwagi zeby powiedziec to w 4 oczy? obawiam sie ze prawda zakula mocno, bo i po co zakladac watek i plakac cala noc? zasmiac sie, napisac raz jeszcze ze nie i tyle. a ten zamiast robic za przydupasa wygarnal calusienka prawde. kto wie, moze on i ma racje. zna ja przeciez lepiej niz forumowicze, prawda, panie i panowie? ale przeciez to forum, tak jak papier przyjmie wszystko. i forumowicze beda biadolic i wspierac nasza bohaterke. eeeeeeeh. troche obiektywizmu, prosze.

      serdecznie pozdrawiam znad morza

      wujek pawel
      • altz Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 07:00
        Panowie na tym forum zdecydowanie nie są reprezentatywną grupą, mam nadzieję, że panie też nie są, ale obawiam się, że moje nadzieje są płonne.
        Kobietom się wierzy w Polsce i już. Jest wiele przypadków, gdy przesłuchano żonę, a męża już nie "bo nie było takiej potrzeby", tak piszą panie w sądzie i RODK, panowie na policji, skazują mężczyzn na areszt, a nawet więzienie, na podstawie zeznań tylko jednej osoby, kobiety. Po prostu słowo kobiety jest warte dużo, a słowo mężczyzny niewiele.
        Tak to już jest na tym forum, wbrew intencjom ojca-założyciela, że dla mężczyzn jest głęboka pogarda. Mężczyzna ma płacić, podtrzymywać na duchu, niczego się nie domagać, nie być nachalnym, a jak nie jest już potrzebny, to ma się szybciutko usunąć w cień i nie narzekać, bo stanie się tatuśkiem, skrzywdzonym miśkiem i zupełnie godnym pogardy podczłowiekiem. Zostanie tylko przykrością okołorozwodową, problemem, dodatkowym utrudnieniem, ale nigdy człowiekiem.
        Są tu przykłady kobiety potrafiącej żerować na facetach, które uważają, że jej się wszystko należy i tak ma być i będzie, potrafi taka kompletnie zepsuć charakter dziecku, wychować sobka i egoistę i jeszcze się tym chwali i radzi wszystkim z poczuciem wyższości.
        Drodzy rodzice, tak jak wy się zachowujecie wobec swoich partnerów życiowych, tak samo będziecie traktowani na starość przez swoje dzieci, dzieci uczą się przez przykład. To nie jest żadna klątwa, to jest fakt. Życzę dużo zdrowia na starość, bo na pewno się przyda! smile
        • anshe30 Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 08:28
          Ok, zasugerowano mi kłamstwo... No i co mam płakać nowu całą noc?...Dlaczego mam sie wstydzic, czy krępować i nie pisać o swoich emocjach? Taka juz jestem i tyle. Teraz w sumie się z tego śmieję( z tego wątku,ze go zalozyłam), ale miałam zły dzień i poszło w wirtualną rzeczywistość. Rozumiem, ze miałam dać mu sie przelecieć, bo był dla mnie dobry? Miałam sie z nim zwiazac, bo był dla mnie dobry? Uwazasz,ze ja tez udawałam,ze go lubie!?, ze robiłam mu "wode z mozgu". W imie czego? to juz nie mozna miec przyjaciół? Lubiałam go i to bardzo stad ta moja reakcja, ale lubiałam go "nie w ten sposób".Po to są fora, żeby pisać. To jest internet, nie sąd, ze osadzamy kto klamie, kto nie kłamie. Zreszta po co miałabym kłamać?smile . Mam tyle spraw na głowie, dwojke małych dzieci, no i ROZWÓD przecieżsmile
          • altz Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 08:57
            Nie zarzucam kłamstwa, chociaż uważam, że słowo kobiety się ceni, a słowa mężczyzny nie, w takim świecie żyjemy i to było ogólnie do forum. Nie znamy za to wersji drugiej strony.
            Dla mnie związek to odpowiedzialność i uważam, że się powinno mówić wprost, że się nie chce wiązać z kimkolwiek przez najbliższe 2 lata, wtedy jest jasna sprawa. To uczciwe mówienie o emocjach.
            Facet miał prawo myśleć, że traktujesz go poważnie, w końcu macie z mężem rozwód, a spotykasz się z innym mężczyzną (rozumiem, że systematycznie). Głupio się zachował, ale nie takie głupoty się mówi czasami i żyje się razem.
            Można mieć i dziesiątkę dzieci i znaleźć kogoś sobie sensownego, byle traktować tę osobę poważnie, a nie jak poduszkę do wypłakania się. Jeśli się nie dzieli wszystkiego na twoje, moje, nasze i bierze się kogoś razem z zobowiązaniami zupełnie naturalnie i bez pretensji, to może się udać. Trzeba mieć też rozsądny i odrobinę lekceważący stosunek do pieniędzy, nie potrzebować wszystkiego, w końcu pieniądze dzisiaj są, a jutro ich nie ma, same w sobie nie stanowią wartości, a wartością jest to, co można sensownego za nie zrobić dla siebie i innych.
            • anshe30 Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 09:12
              Zakładając ten watek nie było moim zamiarem upodlenia tego faceta, a mnie "pogłaskania" po głowce, tylko przedstawienia sytuacji jakie nas moga dotyczyć w zyciu. Nie wazne, czy podczas rozwodu , czy przed rozwodem, czy w trakcie. A to, ze jestem PRZED ROZWODEM( bo pisales,ze mam rozwod), to jeszcze bardziej poteguje nasza wrazliwosc i emocje, bo jestesmy bardziej podatni na wpływy.

              I jesczze małe sprostowanie- nie spotykałam sie z tym facetem, nie byłam z nim w związku.

              I wlasnie gdy chciał czegos wiecej powiedziałam mu wprost, ze nie chce.

              Pieniadze nie sa dla mnie priorytetem, ja zyje standardowo, ale moze dla niego pieniadze są ważne i widział w mojej rodzinie dla siebie "szanse", bo moja rodzina dosyc majetna jest. Chociaz... jako radiolog nie powinien narzekać...
              • altz Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 09:21
                To ja źle zrozumiałem, myślałem, że były jakieś spotkania, że to jednak wydawał się przyjacielem itd., a to po prostu był zakładowy flirt. smile
                Nie wiem, czemu Cię śmieszy zawód radiologa?
                Technicy w służbie zdrowia to nie jest jakaś elita pod względem zarobków.
                • anshe30 Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 09:35
                  Nie śmieszy, tylko pokręciłam głową wirtualnie, bo taki powazny facet-36 letni, ktory ma odpowiedzialną prace, głupi nie jest, jest wyksztalcony, powinien wykazać więcej kultury do kobiety. To "LOL" było odpowiedzią do wczesniejszej odpowiedzi, ze chyba rozmawiałam z dzieciakiem i według mnie też zachował sie jak dzieciak, ktoremu odebrano zabawkę. Powinien przyjąć z godnościa, to, ze nie chce niczego wiecej, tymbardziej, ze widział, ze jestem rozdarta, jestem w trakcie rozwdu. To, ze go naprawde lubiałam i szanowałam spotęgowało przykrosć tych słów...No, ale to jego zdanie, skoro uwaza mnie za "uzywaną" i niezdolna do kolejnego zwiazku, bo "kto mnie zechce" to jegos prawa i niech tak myslismile. Ja juz nie mam z nim kontaktu.
                • noname2002 Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 11:26
                  A czy spotkania od razu gwarantują seks albo związek?
              • errormix Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 09:44
                anshe30 napisała:

                > ale moze dla niego pieniadze są ważne i widział w mojej rodzinie dla siebie "szanse", bo moja rodzina dosyc majetna jest.

                Ja trochę staroświecki jestem, ale nie bardzo mogę zrozumieć co ma do rzeczy fakt, że twoi rodzice są majętni. Pytam, bo przewinęło się to również przez wątek dotyczący twojej siostry. I nadal nie rozumiem.

                Czy to znaczy, że gdybym zaprosił cię na randkę, wpadlibyśmy sobie w oko i zdecydowalibyśmy, że chcemy być razem, to twoi rodzice mieliby nas utrzymywać? Dorzucać do czynszu? Założyć mi firmę, albo wybierać mi garnitury?

                Czy w dzisiejszych czasach tak jest, że niektórzy żenią się lub są ze sobą z tego powodu, że rodzina wybranka/wybranki ma kasę? I co? Mieliby mi ją dawać czy ja miałbym ją od nich wyciągać? A jeśli tak to jak długo? Ile można żyć w oparciu o pomoc innych?
                • anshe30 Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 09:57
                  Wiesz Error, bo Ty to jestes Error...-wyjątek, poczciwy gość.

                  A co jemu w glowie piszczało to nie wiem. Uwazasz,ze mezczyzni nie sa materialistami? Ja go trochę lepiej poznałam i on lubi zyc na wysokim poziomie.

                  Odpowiedziałam tylko Altzowi, bo zauważył, ze pieniadze nie są tak wazne i ja tez tak uważam.

                  Ja siebie sama utrzymuję, sama pracuję, ale wiem,ze jak bede potrzebowała pomocy to ją uzykam od rodziców. Zarowno mnie jak i moja siostrę( i nasze dzieci) ONI i tak ubezpieczyli- wiem to.
                  • anshe30 Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 09:59
                    Czy to znaczy, że gdybym zaprosił cię na randkę, wpadlibyśmy sobie w oko i zdecydowalibyśmy, że chcemy być razem, to twoi rodzice mieliby nas utrzymywać? "


                    Nie mieliby nas utrzymywać, ale na pewno by nam pomogli, gdybys sie zgodził.
                  • errormix Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 10:38
                    anshe30 napisała:

                    > Wiesz Error, bo Ty to jestes Error...-wyjątek, poczciwy gość.

                    Nie wiem czy to kwestia poczciwości. Wiem natomiast, że chyba każdy człowiek ma w sobie coś co zwyczajowo nazywa się ambicją. Taką zwykła, ludzką. Taką, która przejawia się w chęci zarobienia przez siebie samego kasy na mieszkanie, na samochód, na codzienne przyjemności. Taką ambicję powinien mieć, moim zdaniem, każdy facet. Bo tak. I koniec.

                    Bo jak tu się cieszyć, kiedy mieszkanie kupują rodzice, samochód teściowie, a wózek dla dziecka rodzice chrzestni?

                    Zresztą sam miałem też podobny przypadek. Pisałem o nim swego czasu na forum, kiedy moi teściowie, już w trakcie rozwodu, kiedy wiadomo było, że z małżeństwa z ich córką już nic nie będzie, że nikt nie jest w stanie tego uratować, oni kupili mi samochód. Powiedzieli mi wprost: "To za to, że opiekujesz się naszą wnuczką, za to, że nadal utrzymujesz naszą córkę, która zostawiła ciebie i dziecko, za to, że nadal się przyjaźnimy i nie odwróciłeś się od nas".

                    Ten samochód stał u nich przed domem, a ja go oglądałem, siadałem w nim, przejechałem się nawet kawałek i... zostawiłem. Nie wziąłem. Nie mogłem. Nie umiałem. na końcu kazałem im sprzedać.

                    Powodów było wiele, ale ten najważniejszy to były chyba moje ambicje. Ta przemożna chęć udowodnienia, że potrafię sam sobie zarobić, kupić.

                    Wiem, że inni czują inaczej, mają bardziej roszczeniowe podejście do życia i żyją zgodnie z zasadą: "Jak dają to bierz". Ale wydaje mi się, że im więcej się bierze, tym mniej się chce później samemu. Bo im więcej tej manny z nieba spada, tym bardziej człowiek mniej ten głód czuje.

                    A przecież wiadomo, że nic tak nie cieszy, jak to co sami osiągnęliśmy, kupiliśmy, wybudowaliśmy czy zdobyliśmy.
                    • anshe30 Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 11:25
                      Zgadzam się z Toba Error w całej rozciągłości.

                      Tylko wiesz...ambicje to ambicje, a zycie czasami skazuje na pomoc bliskich, czy tego chcemy czy nie. Ja zostałam sama z dwójka dzieci, kiedy nie pracowałam i gdyby nie pomoc rodziców to....wiadomo co.

                      Ile ja przez swoje ambicje szarpałam się z rodzicami, ile ja razy uchodziłam za "niewdzięczna córkę". Mieszkałam z nimi, bo nie miałam innego wyjścia.

                      Z drugiej strony jesli cale zycie jest sie w pewien sposób ubezwłasnowolnionym przez rodziców, chcących uratować córki przed złem świata to później taka nieporadność życiowa jest wynikiem podejścia rodziców i bardzo krzywdząca dla ich dzieci. Bo np. tata ma firmę i mówi: " to "córko przyjdź do mnie".
                      No to corka po szkole średniej, studiując zaocznie fru do ojca firmy.
                      Przez pewien okres- żyć nie umierać, ale kiedyś zapala się lampka i córka chce się usamodzielnić i mówi "tato ja chce coś swojego, pomógłbyś mi?",
                      albo" tato ja nie chce już u Ciebie pracować, chciałabym wyjść do ludzi"...
                      -to potem" córko, ale gdzie Ty pójdziesz, myślisz,ze ile zarobisz?, tu masz wszystko" i co??? i tak było przez większość mojego niesamodzielnego życia. Mimo, ze pracowałam- taki paradoks.

                      Potem wyszłam za maż, zaszłam w obie ciąże(rok po roku) i przez pewien okres byłam wyłączona z życia. Depresja.

                      Całkiem niedawno chciałam, żeby mój tata pomógł mi firmę założyć. No bo on się na tym zna. Zrobiłam biznes plan, generalnie wróciłam do życia i che mi się żyć. Juz nie tylko dla dzieci, ale i dla siebie i dla faceta, którego kiedyś spotkam i, który mnie pokocha i którego ja pokocham. Gdy przedstawiłam swoją wizję biznesową mój tata pokiwał głową i powiedział "ale córcia, co Ty, może nie teraz". To sie nazywa optymizm i zagrzewanie córki do usamodzielnienia się. A ja mam te ambicję i nie chce pierwszej lepszej pracy. Dlatego od tamtej pory juz na nich nie liczę ślepo i moze kiedys bede na tyle mocna, by nie martwic się o byt mój i dzieci. Zalozylam lokatę i gdy uzbieram swoja pule i tak ten biznes wdrożę w życie. Jedna praca nie wystarczy, by całkowicie się usamodzielnić. Jest nas troje. Ja+ dwojka chłopaków.

                      Żerować na czyjejs pomocy, a korzystac z niej w konstruktywny sposób to dwie róznie kwestie. Dlatego jesli moj przyszly partner bedzie potrrzebował pomocy w załozeniu firmy, jesli sie zgodzi i jesli moja rodzina bedzie mogła pomóc bede bardzo szczeliwa i zadowolona, ze mu pomogliśmy.
                • magdael Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 10:05
                  a ja uważam, że pieniądze mogą być bardzo dużym wabikiem. Przykład - mój niestety jeszcze teść - ma fisia na punkcie pieniędzy i jest to dla niego bardzo ważne kryterium przy ocenie partnerek dla jego synów. Jak kasowna - to brać - jak nie to po co...
                  ale są, są ludzie dla których dobra materialne mają olbrzymie znaczenie.
                  Wszystko ma znaczenie - ile kto zarabia, jakie ma wykształcenie
                  • altz Re: ja chyba nie rozumiem... 26.04.11, 18:30
                    > dla niego bardzo ważne kryterium przy ocenie partnerek dla jego synów. Jak kasowna - to
                    > brać - jak nie to po co...
                    Zrobi wielką krzywdę synom. Ja nie mam co do tego wątpliwości, najpierw wchodzi się z dużymi pieniędzmi, a potem się tego nie daruje tej drugiej stronie, albo chociaż ma się wymagania na wyrost i odpowiednio wyolbrzymione poczucie krzywdy.
                    A świetna dziewczyna z pieniędzmi to jakaś ciekawostka, jak jednorożec.
    • knokkelmann1 Re: Przykrości okołorozwodowe 26.04.11, 23:14
      buuuahaha
      bohaterka tego postu, to prostu chodzacy ideal. naprawde bardzo chcialbym poznac opinie innych zaangazowanych w ta niesamowita sytuacje, a szczegolnie (eks) meza owej agentki, i pana radiologa, bo z tego co tutaj ta pani wypisuje wylania sie obraz wspanialej, bezinteresownej i skrzywdzonej przez zycie kobiety. ale jak to w zyciu i na forach ...... prawda wyglada zapewne nieco inaczej. na szczescie inne panie i "przyjaciolki z siurkiem" wspomoga dobrym slowem.....

      • etales Re: Przykrości okołorozwodowe 27.04.11, 07:16
        Chciałbyś kolego poznać opinię radiologa? Umów się na wizytę, zrób sobie zdjęcie..opinię dołączą Ci gratis, każdy radiolog napisze to samo co tam w Tobie siedzi.
        Z pozyskaniem opinii eks(męża) może być trochę trudniej ale przy odrobinie szczęścia możesz spotkać jakiś substytut - zaćpa sobie chłopak to Ci poopowiada.

        A na poważnie, kto i gdzie pisał, że ktoś tutaj jest idealny? Nie ma ludzi, którzy nie popełniają błędów. Ale w tym akurat przypadku nie rozumiem co Cię dziwi. Nieprawdopodobna historia zakompleksionego radiologa, który po szczeniacku zareagował na dziewczynę z zasadami czy może dziwi Cię ojciec, który nie ma ochoty na spotkania z dziećmi?
        • anshe30 Re: Przykrości okołorozwodowe 27.04.11, 08:24
          smile.
          • hortensja3333 Re: Przykrości okołorozwodowe 02.05.11, 17:33
            No to dam Ci radę, nie prowadz rozmów na GG.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja