Dodaj do ulubionych

Doradźcie

11.11.11, 12:25
Prosze doradźcie mi w jednej sprawie, bo wariuje, dzisiaj moja granica wszelkiego spokoju i rownowagi siegnela zenitu.

Mam 31lat, dwojka dzieci, od 1,5 roku mieszkam w domu rodziców. Dom jest duzy. Dzieci maja warunki prawie, ze luskusowe, ale ja juz nie wyrabiam ze swoja matką, ojciec w ogóle zyje w innym swiecie i jego tez nic nie obchodzi. Coraz czesciej mysle o wyyprowadzeniu się, jednak nie mam wlasnego mieszkania, oszczednosci jakie posiadam sa niewielkie 10 tys. zł. Swoich pieniedzy na miesiac mam plus minus 2.200 tys. i nie wiem czy sobie poradzę. Alimentow maz nie placi i FA rowniez, nie przyznano mi. Wynajem mieszkania sie mi nie usmiecha, ale coraz czesciej o tym myslę. Nie wiem, tylko czy to nie jest rzucanie się z motyką na słonce.

Moja matka jest matką"toksyczną", wiem, brzmi przykro, ale tak jest. Zrobila ze mnie więźnia, jakby sie wydawalo w moim domu tez. Zreszta zawsze tak bylo. Zawsze byla zazdrosna, zawsze mi mnie krytykowala, nigdy nie pochwalila. Teraz jak mam dzieci juz nie wyrabiam, na kazdym kroku podwaza moj autorytet itp. No poprostu czuje się kims"gorszym". Rowniez w niczym psychicznie mi nie pomoze, nawet o opieke nadz dziecmi nie waze się prosic, gdybym chciala na godzine wyjsc do kawiarni z przyyjaciolka.

Nie wiem co robić...doradzcie....Jak wy dajecie sobie rade po rozwodzie, gdzie mieszkacie? itp.

Ja juz nie daje rady, ale tez i barkuje mi odwagi by cos zmienić, czuje się troche"zaszczuta"..w style" nie dasz sobie rady",albo "matka wyrodna odbiera dzieciom dobre warunki zycia" itp...

Pomocy.
Obserwuj wątek
    • malwi-na356 Re: Doradźcie 11.11.11, 12:38
      odbierz proszę pocztę, pozdrawiam
      • justynany Re: Doradźcie 11.11.11, 13:05
        Dziewczyno doskonale Cie rozumiem ja po osmiu latach mieszkania sama pol roku temu wrocilam do matki, i mam dokladnie taki sam problem. Moj ojciec nie zyje moja matka ma 3 pokojowe mieszkanie ona mieszka w najwiekszym pokoju a ja z moim synkiem w srednim, jest jeszcze jeden pokoj ale... tam nie wolno mi sie wprowadzic bo... to jest pokoj 2ch kotow ktore tam mieszkaja...
        Obecnie zyje z oszczednosci ktore nazbieralam i szukam pracy, a ex czasem przysle jakis grosz a czasem nie...
        zastanawiam sie nad wyjazdem zagranice
        moja matka za wszystko mnie krytykuje, do tego stopnia ze na poczatku jeszcze potrafilam cos powiedziec, ale po awanturach takich ze az strach przestalam sie odzywac jak mnie krytykuje i teraz czuje sie jak g..no. Czuje ze przegralam swoje zycie choc mam 33 lata. Poczucie wlasnej wartosci = zero
        Czasami nie chce mi sie zyc...
        • nazakrecie80 Re: Doradźcie 11.11.11, 13:23
          justynany napisała:

          > moja matka za wszystko mnie krytykuje, do tego stopnia ze na poczatku jeszcze p
          > otrafilam cos powiedziec, ale po awanturach takich ze az strach przestalam sie
          > odzywac jak mnie krytykuje i teraz czuje sie jak g..no. Czuje ze przegralam swo
          > je zycie choc mam 33 lata. Poczucie wlasnej wartosci = zero
          > Czasami nie chce mi sie zyc...

          U mnie to samo, jeszcze na poczatku potrafiłam się postawić matce, niejednokrotnie dochodzilo do okropnych awantur, ale ona dziala tak na czlowieka, ze ten w koncu wykrwawi się sam w środku i nie ma chęci walczyć, odezwać się, poprosić. Takie jakby znecanie psychiczne. Ja juz nie wiem co mam zrobić, dzisiaj to juz mam taki kryzys, ze gdyby nie dzieci skoczyłabym z wieżowca. Ja sie boje wyjechac w ciemno za granice z dwojka malych dzieci. W ciemno. Mam rodzine w Stanach, ale to abstrakcja dla mnie. Nie chce sie im zwalac na glowe z dwojka dzieci, bo przeicez" tu mam warunki"....Materialne tak, ale to nie moje, tylko rodzicow...ale psychicznych żadnych. Tak naprawdę to nic nie mam.
          • wawrzanka Obrazy 11.11.11, 14:24
            nazakrecie80 napisała:

            > jeszcze na poczatku potrafiłam się postawić matce, niejednokrot
            > nie dochodzilo do okropnych awantur,

            Ta “walka” to droga do piekła. Nie walczysz bowiem ze złem, które rozpanoszyło się w Twojej rodzinie, tylko z matką. Jesteś z matki. Nie walcz ze swoim pępkiem, pogłaszcz go. Wiem, co mówię.

            Twoja matka się nie zmieni, ale to nic nie szkodzi. Piszesz: “ona tak działa na człowieka, że ten w końcu wykrwawi się sam w środku” Nieprawda. To Ty odpowiadasz za to, jak matka działa na Ciebie. Skoro mieszkasz u mamy, pomimo tego, że jesteś dorosła i masz dzieci to musisz wyznaczyć wraz z mamą Twoje małe terytorium. To znaczy pokój Twojej dorosłości, do którego Twoja mama będzie mogła wejść tylko wtedy, gdy ją zaprosisz. To jednak Ty decydujesz, kiedy, na jak długo i w jakim celu chcesz mamę do swojej dorosłości zaprosić.

            Piszesz: “tak naprawdę to nie mam nic.” Nieprawda. Nie masz tylko własnego mieszkania. Poza tym masz wszystko, czego potrzebujesz, by żyć w kochającej się rodzinie. Masz dach nad głową, mamę, dzieci. Takimi farbami, jakie masz musisz namalować obraz swojego życia. Może kiedyś namalujesz nawet swoje mieszkanie, ale zacznij od tego pokoju dorosłości. Wyjazd za granicę bywa rozwiązaniem, ale to smutne, że ludzie muszą ruszać w tułaczkę na obczyznę po godne życie. Dziś Święto Niepodległości... Z tego okazji życzę Wam, dziewczyny namalowania pięknego obrazu.
            • nazakrecie80 Re: Obrazy 11.11.11, 14:49
              Wawrzanka zgoda, ale to moja mama jest Pania sytuacji. Kiedyś mi powiedziała, że to jest jej dom" i ona tu "rządzi". Z nia nie mozna dojsc do zadnych kompromisów, a ja jestem niepewna, "zaszczuta". Niby mieszkanie i az mieszkanie, dla mnie to az mieszkanie. Chcialbym miec swoj kawałek świata i dopiero WTEDY decydowalabym czy dopuszcze do niego moja mamę, czy kogokolwiek innego, ale żebym miała.... dokąd "uciec"..
              • wawrzanka Re: Obrazy 11.11.11, 15:07
                nazakrecie80 napisała:

                > Wawrzanka zgoda, ale to moja mama jest Pania sytuacji. Kiedyś mi powiedziała, ż
                > e to jest jej dom" i ona tu "rządzi".

                Mama powiedziała Ci prawdę. Czym się jej odwzajemniłaś? Czy też prawdą o swoich uczuciach jako dorosłej kobiety?

                > a ja jestem niepewna, "zaszczuta".

                Wiem. Dlatego spójrz mamie stanowczo w oczy i powiedz jej spokojnie, że czujesz się niepewna i "zaszczuta" nie mając własnego mieszkania, ale jesteś dorosła, więc chciałabyś mieć swój kawałek świata w jej domu.

                > ale żebym miała.... dokąd "uciec"..

                Zanim zaczniesz uciekać najpierw usiądź spokojnie w takim miejscu w domu, w którym czujesz się najbezpieczniej i pomyśl od czego chcesz uciec, a nie dokąd. Rozwiązania trudnych spraw przychodzą w najmniej oczekiwanych momentach, a dorosła możesz zacząć być już teraz.
                • nazakrecie80 Re: Obrazy 11.11.11, 15:12
                  Chce uciec z tego domu, od matki, nie czuję sie tu dobrze. Nigdy się nie czułam. To twierdza, a nie dom. Ja nie umiem rozmawiac ze swoja matka, ona stawia mór, barierę nie do przebicia. Chyba celowo, ona nie chce mi pomóc. Wiem to. Czuję to, jak sobie pomysle, ze mialabym teraz wstac i o cos ją poprosić to się cala trzesę. Nigdy z nią nie byłam blisko, ona zawsze taka była.

                  Bardzo cche sie stac dorosla, nawet zaraz, tylko nie wiem co zrobić...sad
                  • wawrzanka Re: Obrazy 11.11.11, 15:24
                    nazakrecie80 napisała:

                    > ... ona stawia mur
                    > ... ona nie chce mi pomóc.
                    >.... o cos ją poprosić
                    >... z nią nie byłam blisko,
                    > .... ona zawsze taka była.

                    Zobaczy ile z matki w Tobie siedzi!

                    > Bardzo cche sie stac dorosla, nawet zaraz

                    To już bardzo dużo. Dziś wieczorem w myślach porozmawiaj z matką, ale tak, jak nigdy tego nie robiłaś: możesz na nią nakrzyczeć, możesz przeklinać, możesz się rozpłakać, możesz wszystko. W MYŚLACH. A jutro przy śniadaniu będziesz się czuła troszeczkę bardziej dorosła i będzie Ci troszeczkę bliżej do własnego mieszkania. Gwarancji nie daję, sama ją sobie musisz daćsmile
                    • nazakrecie80 Re: Obrazy 11.11.11, 15:40
                      Wawrzanko to wszystko piękne co piszesz, ale ja sobie mieszkania nie wymyślę. Nie wyczaruję.

                      I tak, to prawda, przesiąknęłam mamą. Tak zostałam wychowana. To ona mnie urodziła, nie ja ją. Matka córkę powinna nauczyć kochać, powinna ją kochać, powinna sprawić, by sie tak czuła, a teraz jestem juz dorosła i boję się własnej matki. Jest dystans. To są skomlpkowane procesy psychologiczne, ktorych sie nie da od tak naprawić. Wstac i isc porozmawiac z mamą "od serca", bo to ona od urodzenia na ten mur zapracowała. Zresztą moja mama się nie zmieni. Ja ja kocham, ale wolalabym nie mieszkac z nia pod jednym dachem, bo to mnie prędzej czy póżniej doprowadzi do ostatecznosci. Z ucieczkiki przed domem tez zwiazalam sie z niewlasciwym męzczyzna, ale to juz temat na inny watek.
                      • nazakrecie80 Re: Obrazy 11.11.11, 15:56
                        P.S. Tydzien temu poznalam mezczyznę w pracy. Umowilam sie z nim dzisiaj na kawę. Wczesniej poprpsiłam siostrę, ktora mieszka poza domem, by zaopiekowała się dziecmi 2, 3 h. Zgodziła się.

                        Wystarczy, że starsze dziecko "zasmarkało" rano i matka powiedziała" ani sie waż zabierac je w to zimno". Dzieci sa zdrowe, gorączki nie mają, lekki katar śmiercią nie grozi. A ja poszlam do lazienki i sie rozplakałam. Jak dziecko normalnie, żalosne. Przeszła mi ochota juz na wszystko! Odwołałam spotkanie, dzisiaj mam okropny dzien.

                        Bywa, ze tak na mnie wplywa, ze jedno zdanie potrafi mi podciąć skrzydła po całości.

                        Bo jak tu pozniej wracac do domu w "takiej atmosferze"...eh podwazanie autorytetu na kazdym kroku.

                        Kiedys sie potrafilam "postawic", ale przeciez to nie moj dom i to ona w nim rządzi.
                        • wawrzanka Re: Obrazy 11.11.11, 16:04
                          nazakrecie80 napisała:

                          > Wystarczy, że starsze dziecko "zasmarkało" rano i matka powiedziała" ani sie wa
                          > ż zabierac je w to zimno".

                          Hm... a dlaczego mimo to nie mogłaś iść na tę kawę? Dzieci nie mogły zostać w domu z siostrą, albo z matką ? Pomijam fakt, że to Ty decydujesz, kiedy Twoje dzieci wychodzą na dwór, bo teraz mówimy o "niedoszłej" kawie.
                          • nazakrecie80 Re: Obrazy 11.11.11, 16:11
                            Moja rodzicielka tak "działa", ze to ona zawsze ma ostatnie słowo, przynajmniej bardzo się stara, a moj problem polega na tym, ze czasami nie chce mi się przeciwstawić, bo po jakims tam tekscie, az sie wszystkiego odniechciewa. Powiedziała to przy dzieciach, mnie juz naprawdę sytuacja dobiła i nie wytrzymalam cokolwiek powiedzieć.

                            Mama nie wiedziała, ze sie umowilam, gdyby sie dowiedziała tym bardziej robilaby wszystko by do tego nie dopuscic, zawszwe by cos wymyslila, byle tylko sie nie zajac dziecmi. A siostra mieszka osobno, dogadalam się z nią i to mialo zostac miedzy nami.
                            • wawrzanka Re: Obrazy 11.11.11, 16:17
                              nazakrecie80 napisała:

                              >A siostra mieszka osobno, dogadalam się z nią i to mialo zostac miedzy nami.

                              Ahasmile To masz zadzwonić do faceta i umówić się jeszcze raz. A gdyby znów mama miała o tym nie wiedzieć, to powiesz jej spokojnym, stanowczym głosem: "mamo, bardzo ci jestem wdzięczna, że dbasz o dzieci, ale dziś mam plany, których nie mogę zmienić i podjęłam decyzję, że zabieram dzieci do siostry, bo muszę coś załatwić na mieście". A co masz załatwić? Kupić nową szminkę. I nie waż się wystawić faceta drugi razwink
                              • nazakrecie80 Re: Obrazy 11.11.11, 16:21
                                Strasznie mi szkoda tej randkismile. Głupio mi jak cholera.

                                Troche mam wyrzuty sumienia, bo chyba umawialiśmy sie na tą kawę przez 5 dni, bo ciagle cos nie pasowało. Moze pomyslec, ze go splawiłam.

                                No coz musze byc bardziej stanowcza. Dzieki raz jeszczesmile
                                • wawrzanka Re: Obrazy 11.11.11, 16:23
                                  nazakrecie80 napisała:

                                  > No coz musze byc bardziej stanowcza. Dzieki raz jeszczesmile

                                  Bądź. Dawaj znaki, jak Ci idzie smile
                                  • nazakrecie80 Re: Obrazy 11.11.11, 16:33
                                    oksmile
                  • wawrzanka Re: Obrazy 11.11.11, 15:33
                    Tylko nie zapomnij rano być dla mamy miła! W końcu dzięki niej i jej wadom stajesz się teraz dorosłasmile
                    • nazakrecie80 Re: Obrazy 11.11.11, 15:40
                      Ja " w srodku" jestem dorosła, gdybym miała możliwości, wstałabym i wyszla jak stoję za 10 minut. Jeszcze tylko dzieciaki zabrała ze sobąwink
                      • wawrzanka Re: Obrazy 11.11.11, 15:55
                        nazakrecie80 napisała:

                        > Ja " w srodku" jestem dorosła, gdybym miała możliwości, wstałabym i wyszla jak
                        > stoję za 10 minut. Jeszcze tylko dzieciaki zabrała ze sobąwink

                        Wiem, że w środku jesteś dorosłasmile I wiem, że mieszkania nie wyczarujesz, ale na razie weź sobie z życia trochę wiecej, niż bierzesz: przestań się truć walką z wiatrakami, w które dmuchacie razem z matką. Skomplikowane procesy psychologiczne? Brzmi złowrogosmile Przepraszam za patos, ale jesteś miłością i nie dopuszczaj do awantur w swoim domu (to znaczy tam, gdzie aktualnie mieszkasz). Bądź miła dla matki, choćby na siłę, niech po Tobie spływa wszystko jak po kaczce, a zobaczysz, że już sam brak awantur doprowadzi do dobrych chwil w Twoim życiu, które przyciągną następne dobre sytuacje. Może jak będziesz wychodziła na spacery z dziećmi z uśmiechniętą buzią to znajdą się starzy (i nowi!) przyjaciele, którzy coś Ci doroadzą, jakoś pomogą. W końcu masz nie tylko matkę.
                        • nazakrecie80 Re: Obrazy 11.11.11, 16:06
                          No tak, i tak mnie pocieszyłassmile. Ogromne dzięki, dzisiaj mam ochotę zapasc sie pod ziemie i zeby wszyscy dali mi spokoj. A tu jeszcze wlasnie za uszami dwoje dzieci wrzeszczą mi za uszami i ani im się śni mnie posluchać, niezła demolka. Ah!

                          Dziekuje. Pozdrawiam.
            • only_zolza Re: Obrazy 11.11.11, 14:53
              Droga wawrzanko to piękne co piszesz i bardzo miłe,że zdążyłaś przede mną w ten wolny dzień pocieszyć dziewczyny.

              Brawo. smile
              • wawrzanka Re: Obrazy 11.11.11, 15:16
                only_zolza napisała:

                > Droga wawrzanko to piękne co piszesz i bardzo miłe,że zdążyłaś przede mną w ten
                > wolny dzień pocieszyć dziewczyny.

                Nie ma sprawy. Pocieszanie to moje powołanie wink
    • malwi-na356 Re: Doradźcie 11.11.11, 13:43
      dziewczyny zrzeszmy się skad jesteście????
      • nazakrecie80 Re: Doradźcie 11.11.11, 15:03
        ja jestem z Bielska Bialej, a Ty?
        • malwi-na356 Re: Doradźcie 11.11.11, 15:11
          poznań
          • only_zolza Re: Doradźcie 11.11.11, 15:16
            takze witam malwino z pyrlandii wink
    • malwi-na356 Re: Doradźcie 11.11.11, 15:29
      rób swoje i tyle, masz swój pokój tam jest Twoja oaza jak cos nie tak znikam w nim ,bierz dzieci i na spacer ,nawet na cały dzień kino,jakies jedzenie w knajpce i cały dzień was nie ma .wiem teraz zimno nie bardzo z tymi spacerami ale nawet markety ,kina itd.ja tak robie ,wiem ze chodzi ci o wyjscie do koleżanki ja tez nie mam jak ,sporadycznie się widze dlatego dzieci sie stały całym moim światem i ja ich co widać .
      • nazakrecie80 Re: Doradźcie 11.11.11, 15:42
        Tak tez robię, ale nie jest to rozwiazaniem problemu. No cóż moze sytuacja sie zmieni. Oby.
        • justynany Re: Doradźcie 11.11.11, 21:45
          ja tez marze o tym aby sytuacja sie zmienila
          przez wiele lat mieszkalam zagranica i strasznie tesknilam za matka bo widywalam ja raz w roku ale ona zawsze miala wplyw na moje zycie i pomimo tego ze mieszkalam w stanach ona byla w stanie wplywac na moje decyzje zyciowe stad (z Polski) nie wiem jak ona to robi ale jakos tak dziala na moja podswiadomosc ze zawsze dopnie swego...
          steruje mna i ciagle dobija... cale zycie bylam najgorszym dzieckiem (tak mi mowila, ze jestem krnabrna i do niczego nie dojde w zyciu) zawsze mialam nie wystarczajace oceny w szkole i zawsze wszyscy dookloa mieli lepsze, ladniejsze, madrzejsze corki niz ona
          teraz gdy rozeszlam sie z ex (ona mnie bardzo do tego namawiala bo chciala zebym wrocila do kraju) i wprowadzilam do niej uswiadomilam sobie ze jestem od niej uzalezniona...
          moja matka rowniez na samym poczatku mi powiedziala ze nie bedzie zajmowac sie moim dzieckiem, ze mieszkamy u niej i nie mamy tu nic do gadania, ze za duzo rzeczy przywiezlismy i mamy polowe tych zabawek wyrzucic, ze To Jest Jej Dom I Mamy Sie Podporzadkowac!!!
          Stwierdzila rowniez ze nie mam prawa cierpiec po tym jak sie rozstalam z ex bo to skur.....n byl i jak zobaczyla kiedys ze placze to sie na mnie wydarla ze w zyciu nie mozna sie kierowac sercem i emocjami...
          boje sie mojej matki i jak gotuje i sprzatam w domu robie to w ciaglym stresie ze zaraz przyjdzie i powie mi ze robie to nie tak, a gdy zdarzy mi sie nie posprzatac a ona wraca z zakupow czy skads to sie boje ze bedzie miala pretesje o to do mnie
          • nazakrecie80 Re: Doradźcie 11.11.11, 21:53
            Boze, jakbym o sobie czytała....

            Moze wyjedz spowrotem do Stanów?
    • xciekawax Re: Doradźcie 11.11.11, 21:38
      jestes juz dorosla dziewczynka wiec tak sie zachowuj.
    • claudiaa3 Re: Doradźcie 11.11.11, 21:43
      Kochana słuchaj 1 rzecz to dlaczego nie masz przyznanych alimentów z FA? Czy to przez próg dochodowy? próg wynosi 725 zł na osobę czyli 2175 zł /3 osoby. Jeśli to o to chodzi, to ja uważam i sama bym tak zrobiła, żeby poprosić aby wypłacali ci miesięcznie o te 26 zł mniej a dostawać w zamian z Fa 1000zł np. W zależności ile masz przyznane w wyroku na dziecko. Ja mam 500, 2 dzieci i dostaję 1000zł. Po drugie, komornik nic nie wskórał w jego sprawie? Byłaś u komornika ? Po trzecie 2200/3 os to baaaardzo mało...- wynajem mieszkania, -opłaty licznikowe -media, nie wiem czy twoje dzieci chodzą do szkoły czy do przedszkola, ale tam pewnie też się płaci -ubranie -wyżywienie, kosmetyki - podręczniki wycieczki itp.. Ja mam to szczęście mieszkać sama z dziećmi w domku, opłaty mam spore + jeszcze 2 lata kredytu który dostałam w spadku po ex...wystarczy, że dzieliłabym opłaty z kimś i odetchnęłabym z ulgą, w pojedynkę ciężko utrzymać mieszkanie/dom samemu, i siebie i 2 dzieci...
      • nazakrecie80 Re: Doradźcie 11.11.11, 21:51
        Tak za "bogata" jestem według FA na alimenty. W pracy mam taki dochod staly i ich to nic nie obchodzi.

        U komornika byłam, ale nie moga mu nic zrobic, bo on nic nie ma. Nic nie ma na siebie. Pewnie pracuje, ale nielegalnie.

        Wiem, ze jest to zbyt mało, wiec chyba muszę sie pogodzic z sytuacją, ktora sie nie zmieni.sad
        • claudiaa3 Re: Doradźcie 11.11.11, 22:09
          ale jak to nie obchodzi??? Spróbowałaś zrobić cokolwiek? Dziewczyno walcz o siebie! O was! Nie poddawaj się. Ja też miałam toksyczną matkę. Polecam psychoterapię. Ja sobie zdaję sprawę, że ona naturalnie się na nią nie zgodzi, bo jak to maja matka powiedziała" ja jestem normalna, i nie potrzebuje, a jak z tobą coś nie tak to sobie chodź.." i chodziłam, mi pomogła i swoim zachowaniem potrafiłam wpłynąć na nią, na tyle, że zaczęła się zastanawiać nad sobą i swoim zachowaniem, było też kilka bolących rozmów, oczywiście opór był mega gigantyczny, obrażanie się, wyrzuty itp. Ale ja już wiedziałam jak mam sobie z tym radzić. I podziałało, jeszcze nigdy nie było między nami tak jak jest. Ale na pewno nie jest jeszcze idealnie. Ja uważam, że ona(twoja matka pewnie też) potrzebuje terapii, ale przecież jej tam nie wyślę. Tak czy siak to najlepsze co możesz dla siebie zrobić. Pomyśl o tym.
          • nazakrecie80 Re: Doradźcie 11.11.11, 22:37
            Tak próbowałam, pani księgowa powiedziała mi, że oni nie mogą mi zaniżać dochodów. Chyba mam wyjątkowo pechową pracę .

            Moja matka się w zyciu na żadna terapię nie zgodzi, karze mi "spadac na drzewo". Wieje od niej chlodem, ja sie boje do niej podejsc, zagotowac herbate, gdy stoi obok, a coz tu dopiero sugerować terapię.

            Pomyśle bardziej nad sobą, ale zazwyczaj pomaga eliminacja problemu, a nie gadanie o nim. U mnie ta eliminacja byloby najkorzystniej sie wyprowadzić. Tylko, ze nie mogę. Nie mam mozliwosci.
    • taka_ja75 Re: Doradźcie 11.11.11, 22:02
      Złotego środka chyba niestety brak,a zycie każdego dnia uczy pokory.
      Ja rozwiodłam się parę lat temu i zaraz po rozstaniu z mężem dumnie twierdziłam, że od nikogo pomocy nie chcę i swietnie poradzę sobie sama.
      Niestety codzienna egzystencja pokazała, że nic bardziej mylnego. Że alimenty od ex czasami ratują mój budzet, a pomoc rodziców w opiece nad córką bywa bezcenna.
      Moje butne stwierdzenia, że wynajmę sobie niańkę okazały się mrzonką. Realia życia pokazały, że funduszy brak, a i godziny mojej pracy nie koniecznie temu sprzyjają (pracuję na noce).
      Także niestety z podkulonym ogonem, chciał, nie chciał musiałam skorzystać z pomocy matki.
      Czasami wychodzi mi to bokiem, bo muszę zacisnąć zęby i wysłuchać jaka to ja jestem i że nic mi się w życiu nie udaje, nawet chłop ze mną nie wytrzymał....
      Smutne to i boli jak cholera, ale chwilowo nie wiedzę innej perspektywy, więc godzę się na to co jest.
      Nie wiem, czy to dobrze, czy źle? Chwilami sama siebie za to nie nawiedzę, ale zdaję sobie sprawę, że innego wyjścia nie mam
      Wiadomo, że każda sytuacja jest inna, ale....
    • malwi-na356 Re: Doradźcie 11.11.11, 22:15
      witamy w klubie córek TOKSYCZNYCH MATEK!!!!
      • taka_ja75 Re: Doradźcie 11.11.11, 22:35
        A najśmieszniejsze jest to, że... UWAGA , że ja mgr psychologi daję tak sobie po łbie jeździć.
        Ech, jednak szewc bez butów chodzi! Czasami po konfrontacji z moją rodzicielką, moja samoocena sięga ...szaty do podłogi.
        Tylko czemu czasami łatwiej jest przekonać obcego człowieka o mylności tego stwierdzenia, niż własną matkę?!

        Tak, wiem, lekarzu lecz się sam. A jeśli nie potrafisz?!
        • nazakrecie80 Re: Doradźcie 11.11.11, 22:38
          Normalnie jakbym o sobie czytałasmile
          • taka_ja75 Re: Doradźcie 11.11.11, 22:40
            Życie, kochana zycie! Podobno nikt nie obiecywał, że będzie łatwo!
            • nazakrecie80 Re: Doradźcie 11.11.11, 22:46
              Człowiek jak juz nie ma wsparcia w najblizszej osobie jaka jest matka, z góry jest narażony na ciosy od zyciasad.
              Czesto sie zastanawiam, po co ludzie tak sobie komplikuja zycie?. Powinna liczyc sie miłosc, a juz ta rodzicielska tym bardziej!
    • malwi-na356 Re: Doradźcie 11.11.11, 22:50
      to są kobiety które juz swoje dzieci wychowały i chcą juz miec ten "święty spokój" do czego doszli czyli mieszk.itd kiedyś było łatwiej i teraz bronią tego jak twierdzy "mój ci on "czyli dom smile))))
      • justynany Re: Doradźcie 11.11.11, 23:23
        nie, u mnie jest inaczej - ona mysli ze ja nic nie wiem i wszystko robie zle, podejmuje zle decyzje i ona chcialaby kierowac moim zyciem, dlatego tak robi
        ona jest juz doswiadczona i wie wszystko lepiej a poniewaz miala bardzo nieudane zycie (matka czyli mija babka toksyczna i pozniej z mezem sie nie ukladalo - moim ojcem ) jest juz swiecie przekonana ze ona wie lepiej i juz!! bo ona to przezyla!
    • justynany Re: Doradźcie 11.11.11, 23:27
      czasami zdaje sobie sprawe ze w moim zwiaku z ex tez duuuuuzo namieszala, bo nie lubila go od poczatku pomimo tego ze nie byla w stanie sie z nim dogadac (on nie mowi po polsku) i nigdy w zyciu z nim nie rozmawiala, ale nigdy nie pogodzila sie z mysla ze jestem tak daleko i ciaaaaagle namawiala mnie do powrotu do kraju, przez co ja czulam sie winna ze zostawilam ja sama (pomimo ze mam 2 rodzenstwa, ktore sie nia nie za bardzo iteresuje) i jak zachorowala to strasznie mi plakala w sluchawke ze jest samotna i bardzo jej z tym zle a do mnie nie chciala przyjechac tylko to ja mialam przyjechac do niej!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka