04.01.12, 23:03
Wysiadam... Mam już dosyć... Jestem bezsilna.... Nie wiem co robić?
Po powrocie do domu mój Pan siedział zamknięty w pokoju tzw. gościnnym- więc zapukałam i słyszę- Słucham?! Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać, wyślę maila. ( Po głosie wywnioskowałam na duuuże spożycie alkoholu)... Po jakiejś godzinie dostaję smsa- Od szanownego pana o treści- Wysłałem maila. Idę za jakiś czas i sprawdzam... Czytam i sama już nie wiem co o tym myśleć??!! Ryczeć mi się chce....
Może coś mi doradzicie, pomożecie....
Obserwuj wątek
    • mola1971 Re: Pomocy!!! 04.01.12, 23:12
      A co on Ci w tym mailu napisał?
    • kara_mia Re: Pomocy!!! 04.01.12, 23:34
      odpisać SMSem

      "wal sie"

      i odezwać się do niego po otrzymaniu duuużego bukietu kwiatów.
      jak nie to za tydzień przysłać SMSa : "pozew w drodze"
    • sonia_30 Re: Pomocy!!! 04.01.12, 23:38
      Podejście zmień.. jaki Twój Pan??????
      • yoma Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:24
        I jakie: zapukałam?
    • heksa_2 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 01:53
      Nie zagadywac, nie pisac o mezu Pan, nie pukac do wlasnego poko0ju goscinnego. Zacznij sie szanowac.
      • blue_ania37 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 04:59
        Raczej,myślę, że to związek nieformalny dlatego użyto określenia Pan...
        Ale pytanie najważniejsze jest takie, co było w tym mailu?
        A
        • piegus78 Część maila.... 05.01.12, 08:40
          Przeanalizujmy może trochę dokładniej te "trzy filary" udanego związku
          w naszym, konkretnym przypadku - seks, pieniądze i dobry kontakt z dzieckiem:
          Seks: Mówiąc szczerze, niewiele było dotąd w moim życiu kobiet, z
          którymi seks byłby dla mnie tak mdły, monotonny i pozbawiony jakiejkolwiek
          spontaniczności, niż seks z Tobą. Kładąc się do łóżka obok Ciebie
          mam wrażenie, jakbym kładł się obok wiecznie suchej jak pieprz kłody
          drewna, nie potrafiącej wyartykułować niczego "ciepłego" ani zachęcającego,
          czekającej tylko biernie na to, aż przeczytam w Twoich myślach czego
          akurat w danym momencie ode mnie oczekujesz. A tak zupełnie już na
          marginesie... Gdybyś np. założyła seksowne stringi tuż "przed",
          byłoby to z pewnością pikantnym bodźcem "podgrzewającym" atmosferę, ale jeśli
          paradujesz w tych stringach 24h/d i 7 dni w tygodniu, zakładając je nawet
          do dżinsów, to jedyną (i w dodatku całkowicie aseksualną) myślą jaka
          wtedy przychodzi mi do głowy jest "jak Ty możesz w czymś tak niewygodnym na codzień wytrzymać".


          • piegus78 2 Część maila.... 05.01.12, 08:43
            Opieka nad dzieckiem: Rozumiem, że w Jędrku za wszelką cenę chcesz
            widzieć "geniusza", ale (wybacz mi) ja póki co niestety nie podzielam Twojego
            zdania. Jego postępy w nauce mieszczą się jak dotąd raczej w dolnej
            granicy normy określonej dla jego wieku, co zresztą znajduje dość dobre
            odzwierciedlenie nie tylko w jego ocenach, ale też we wcześniejszych
            postępach naukowych obojga jego rodziców (matki, która na "trójach"
            ledwo skończyła liceum nie zdając matury, jak i wywalonego ze studiów ojca).
            I nie zwalaj, proszę, wszystkiego na to, że zbyt mało czasu poświęcamy
            na kontrolowanie jego nauki, bo jeśli dziecko naprawdę chce się uczyć, to wcale nie trzeba go przesadnie kontrolować ani motywować (uwierz, znam to
            z autopsji...)
            • anka_cyganka35 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 09:16
              tak całkiem składnie chłop pisze...
              • piegus78 .. 05.01.12, 09:24
                Zabija we mnie kobiecość i wiarę... Wiarę w miłość i przyjaźń....
                • rybak Re: .. 05.01.12, 09:41
                  Brutalnie to ujmując - zarzuty Twój partner chamowaty wobec Ciebie ma dwa:- za mało seksu, robienie przez Ciebie z Twojego dziecka świętej krowy. Ile lat ma młody? Jesli kilka - durniem jest twój partner. Jeśli kilkanaście - może wcale takim durniem nie jest. Pamiętaj, że młody człowiek pci menskiej wink na hormonach (dojrzewający czyli) zaczyna się baaardzo rozpychać w domu. Najczęściej minimalizując obowiązki i maksymalizując wymagania. Może twój partner miał uzasadnione powody, by czegoś od niego wymagać i usłyszał: nie jesteś moim ojcem żeby mi rozkazywac! A Ty poparłaś młodego a nie partnera, na którego w związku z tym naskoczyłaś... I wtedy on mógł sobie pomyśleć: zaraz zaraz - o co chodzi tu? No to jak to było? Bo o finansach nie piszesz, czyli sprawa dla Ciebie drazliwa bardzo...
                • dziad47 Re: .. 05.01.12, 13:46
                  Wybaczie mi wszyscy ale musze cośod siebie dodać. Pieguska a czego mozna sie spodziewać po zamroczonym alkocholem łbie. Chciał ci dowalić, dopiec, wylał z siebie chłpona gorycz i żale. Jesli ciebie jeszcze rusza, jego ocena twojego sexapilu, to albo żal mu straconej szansy na zbudowanie zwiazku albo uderzył w twój czuły punkt. Co do damskiej bielizny wrodzona pruderia nie pozwala mi tego publicznie komentować. Na pewno to,rocznica urodzin Chopena mineła, a skoro jest rozwód to może pora pomyslec o swoim życiu, i ogarnoąć swoje zycie i zacząć patrzec do przodu. Facet któremu małżeństwo sie rozpadło na ogół po pewnym czasie dopiero zaczyna zdrowo rozsądkowo kojarzyć fakty, emocjie i przyczyny. Odwagi i wiary w siebie zycze. Pozdrawiam
              • babag Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 22:22
                Powiedziałabym nawet więcej: bardzo składnie smile. Co nie zmienia faktu, że jest głupkiem. Uciekaj od niego. Jak najdalej.
            • rybak Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 09:32
              No to masz problem. Chłop najwidoczniej nie akceptuje już bezrefleksyjnie ani Twojego dziecka (jak rozumiem Twojego dziecka - z Twego poprzedniego związku), ani jakości (ilości?) relacji - w tym związanych z pożyciem z Tobą. Być może czuje się traktowany instrumentalnie. Być może - tylko udaje, bo kogoś ma. Jesli to konkubinat, a Ty mieszkasz w swoim mieszkaniu - no to jak tak dalej pójdzie - pożegnasz pewnie Pana. Jesli to jego mieszkanie - no cóż...
              A propos - "wal się" - dyskwalifikuje KAŻDEGO partnera (partnerkę). Aha - nie piszesz, czy w.wym. non-splendid isolation Pana miało miejsce bez powodu, czy po jakiejś waszej kłótni, połączonej np. z obopólną (jednostronną) listą wymagań np.: za mało kasy na dom (Twój zarzut do niego), za mało seksu (jego - do Ciebie), za dużo wspólnej kasy na Młodego (np. na korepetycje) - jego do Ciebie, za mało kasy na Młodego (np. korepetycje) - Twoje wymagania - do niego itd....
              Macie wspólne potomstwo? Planujecie je mieć? Jesli nie - czarno to widzę. U lwów i wilków samiec dominujący - gdy przejmie sforę - zagryza młode potomstwo poprzedników. U ludzi też jest tak czasami (no niedosłownie, ale jednak). A czasami matki z dziećmi z poprzedniego związku zapominają, że to jednak NIE SĄ dzieci nowych partnerów. Albo przeciwnie - pamiętają aż za dobrze. Więc w takich układach możliwe są tylko dwie możliwości: albo WM (wielka miłość aż do rozpuku z pełną bezinteresowną akceptacją stanu zastanego - ale i wtedy mężczyzna MUSI mieć pewnośc, że MA COŚ w domu do powiedzenia w sprawach Twojego potomstwa- jesli ma mieć wobec niego PEŁNE OBOWIĄZKI bio-ojca, to i pewne uzasadnione prawa MUSI mieć też), albo - UH (czysty Układ Handlowy: potrzebujesz bazy materialnej, by wychować Młodego - więc Twój nowy facet MUSI to i to, Ty także MUSISZ to i to. I młody też MUSI to i to. Bo inaczej kuniec.) . W jakim układzie Ty jesteś? Bo najgorzej - jeśli się nie dogadaliście zawczasu - jaki to układ... I teraz przychodzi za to wszystkim płacić.
            • zmeczona100 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 09:53
              co zresztą znajduje dość dobre
              > odzwierciedlenie nie tylko w jego ocenach, ale też we wcześniejszych
              > postępach naukowych obojga jego rodziców (matki, która na "trójach"
              > ledwo skończyła liceum nie zdając matury,

              Ukryłaś tę straszliwą prawdę przed panem? Czy dopiero teraz mu to przeszkadzać zaczęło?

              > jak i wywalonego ze studiów ojca)

              O sobie to pisze, czy on nie jest ojcem Twojego dziecka? A jeśli to drugie, to czy ukrywałaś przed panem i tę zbrodnię?

              Zresztą, bez względu na odpowiedzi- takie maile dyskwalifikują pana ze stanowiska partnera życiowego.
              Pakowanie toreb - Twoich lub jego, to jedyna racjonalna decyzja. Szkoda zdrowia i życia dla takiego palanta.
            • mayenna Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 10:12
              Proponuje jakies rozwiazania w kwestii nauki dziecka?Nawet jeśli nie jest ono geniuszem to tragedii nie ma. Ważne, ze uczy i stara się, wywiązuje sie z obowiązków, nie zaniedbuje nauki.
              Tak mi się jakoś wydaje, ze autor maila ma sie za intelektualistę i geniusza bo wszyscy inni to miernoty...Wyrzucenie ze studiów czy oceny z liceum nie weryfikują intelektu danych osób. Taki geniusz powinien to wiedzieć.
              Mnie zdenerwowało by ocenianie mnie, byłego męża i syna. Tak sie po prostu nie robi. Pan z którym jesteś ma cie akceptować a nie oceniać. Jeśli on taki mądry to powinien zdawać sobie sprawę, że problemy sa w każdym związku. Ważne jak je rozwiązujemy i jak o nich mówimy. On nie pisze co mu przeszkadza. Jak dla mnie nie ma tu konkretów a jest psychoanaliza autorki wątku i jej dziecka.To jest zła droga jeśli pan chce żeby naprawić coś w tym związku. On go rozwala.Poza tym kosztem autorki poprawił sobie nastój i własna ocenę.. Użycie słowa 'pan' bardzo dobrze wg mnie oddaje układ w tym związku.On sobie przyznał pozycję nadrzędną, oceniającą. Nie jest partnerem.
              Poza tym nie pyta dlaczego autorka nie ma ochoty na seks i przyjmuje bierna postawę. Nie szuka przyczyny takiego stanu rzeczy a wymaga.
              Mnie by to bardzo zniechęciło do takiej osoby. Myślę, że trudno będzie zmienić jego postawę, tak, żebyście byli partnerami na równych prawach. Nie chcialabym byc z kims kto mnie nie szanuje.
              • sonia_30 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 10:25
                "Użycie słowa 'pan' bardz o dobrze wg mnie oddaje układ w tym związku.On sobie przyznał pozycję nadrzędną, oceniającą"

                Sam sobie przyznał??? Z tą konkretną kobietą tak akurat wyszło.. pozwoliła na to, wpisała się w rolę poddanej
                • mayenna Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 10:33
                  To tez. Ona pozwoliła sobie na to. Teraz będzie trudno to zmienić.
                  • sonia_30 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 10:52
                    Nie też, tylko przede wszystkim.
                    • z_mazur Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 11:24
                      No właśnie. Mail partnera jak na napiętą sytuację i jego stan upojenia, jest spokojny i rzeczowy.

                      Matki często mają skłonność do przeceniania możliwości swoich dzieci. Ojcowie w tym względzie są bardziej racjonalni, nawet wobec własnych dzieci.

                      To autorka wątku pisze o partnerze z wielkiej litery Pan. Z jego maili poza dużą dozą żalu i pretensji nie widać specjalnie traktowania jej jakoś z góry.

                      Seks jak wiele innych umiejętności jest sztuką, są lepsi i gorsi w tej sztuce. Może do tej pory nie mówił jej wielu rzeczy, bo nie chciał ranić jej uczuć, a teraz wylało się z niego.
                      • mayenna Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 11:35
                        Moim zdaniem takie 'ulewanie się' na dokładkę pod wpływem alkoholu świadczy na niekorzyść pana. o problemach sie rozmawia na spokojnie i na bieżąco. Nie ma prawa sie cokolwiek ulewać po pijaku bo to niszczy i nie jest normalnym sposobem załatwiania problemów.
                        • z_mazur Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 11:38
                          Czasem takie "ulanie się" jest wstępem do normalnej rozmowy.

                          Jeśli w związku szwankuje komunikacja, to czasem potrzebny jest wstrząs w postaci "ulania się".

                          Jak na razie to nie padły tu jakieś specjalnie obraźliwe epitety z jego strony, tylko dość brutalnie wywalona kawa na ławę.
                          • zmeczona100 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 11:40
                            Czy mi się dobrze wydaje, że to żona od Ciebie odeszła, występując o rozwód?
                            • sonia_30 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 11:47
                              Czy Ty Zmęczona potrafisz się skupić na konkretnym przypadku bez indywidualnych wycieczek? Wszak uważasz się za osobę sensowną wielce, postaraj się wpisać w ten schemat.
                              • zmeczona100 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 11:58
                                O, kolejna osoba mi mówi, jaka jestem i co powinnam. A powinnam mniej, niż ta osoba.

                                Sonia, nie sądzisz, że odpowiedź Mazura, w połączeniu z jego odpowiedziami wyżej, mogłaby dużo wyjaśnić Piegusce? A przy okazji rzucić światło na przyczyny rozstania u Mazura? Nie jest to odpowiednie forum do takich rozważań?
                                • sonia_30 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 12:17
                                  Stop stop stop.. nie mówię Ci jaka jesteś, a za jaką się uważasz, co wyczytać można w niektórych postach.
                                  Po co mamy rzucać światło na przyczyny rozstania u Mazura?? Nie znam Jego związku i przyczyn rozpadu, układ Piegusa nakreślono dość mgliście, nie widzę żadnego uzasadnienia by doszukiwać się jakichkolwiek analogii. Każdy wątek można "zabić" urządzając personalne wycieczki. W jednym zażarcie dyskutujesz z Tri, tu próbujesz dźgnąć Mazura.. dlaczego tak?
                                  Zamieniasz wątki w osobiste potyczki, temat idzie w zapomnienie, a Ty piszesz i piszesz i piszesz, cytujesz i wklejasz dyskusje sprzed lat, pianę bijesz aż furczy.. Rozumiem że ludzie w traumie działają różnie... Ale Ty masz tak od paru lat.. to chyba trochę długo, co?
                                  • zmeczona100 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 12:52
                                    Po swojej prawej, jak jestes zalogowana, masz Ustawienia- wejdź tam. Potem kliknij na zakładkę Znajomi i tam wpisz mój nic do tabelki po prawej, tj. Dodaj nieprzyjaciela. Zatwierdź i po wszystkim. Będziesz miała ze mną spokój smile
                                    • sonia_30 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 13:04
                                      Nie w tym rzecz Zmęczona..
                              • piegus78 piegus... 05.01.12, 12:04
                                -Przeszłam już terapie indywidualną i skończyłam terapię grupowa.
                                -Ukończyłam kilka szkół dodatkowych, kursów doszkalających, mam stałą pracę- myślę że dobra + dodatkowe źródła dochodu ( dodatkowa praca )
                                W chwili obecnej zarabiam więcej od pana.
                                • anka_cyganka35 Re: piegus... 05.01.12, 12:10
                                  to po ci on?
                                • piegus78 piegus... 05.01.12, 12:11
                                  Nigdy nie twierdziłam że jestem ideałem kobiety... Mam swoje wady z których zdaje sobie całkowicie sprawę - Nad którymi staram się pracować.
                                  Gdy popełniam w życiu jakieś błędy wyciągam z tego wnioski, ciągle uczę się...
                                  • piegus78 piegus... 05.01.12, 12:12
                                    Sama już nie wiem po co...
                                    • rybak Re: piegus... 05.01.12, 12:27
                                      A jesli nie będzie chciał się za siebie wziac i zaeskaluje - to Ty - mając jak piszesz - niezłą sytuację - dasz sobie radę bez niego. I tyle.
                                      Nie pisz nam jak on do Ciebie mówi... Jesli tak, jak mysle, to już dziś zacznij sobie radę dawać bez niego. Pozdrawiam i życze siły.
                            • z_mazur Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 12:14
                              Źle Ci się wydaje, to ja odszedłem i wystąpiłem o rozwód.

                              Podobnie jak Ty zostałem zdradzony. Tu jednak kończą się podobieństwa.
                              • zmeczona100 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 12:49
                                To ciekawe. Na Kafeterii pisał ktoś dokładnie o takim samym nicku i pisał o tym, że zdawał sobie sprawę z tego, że wiele lat ranił swoją żonę, która dawała mu sygnały, że źle się dzieje w ich związku, że żona w końcu miała dość, przez te lata skrywała te swoje żale, że nie dała mu kolejnej szansy, gdyż nie wie, że człowiek nie może się tak radykalnie zmienić, jak ten ktoś jej obiecywał.

                                Co ciekawe, tenże forumowicz wspominał o swoich podejrzeniach co do rzekomej zdrady, do której miała się żona dopuścić z jego kolegą. I on nawet tego kolegę zwymyslał przez telefon, a to przelało czarę goryczy u kobiety (wcale się nie dziwię- potraktował ją jak własność). Dodatkowo tamten to w ogóle uważał się za własciciela, bo tez np. trudno było mu się pogodzić z burzliwymi zmianami w jego małżeństwie (żona poszła do pracy, zaczęła odnosić sukcesy, miała dużo czasu dla siebie, co np. wykorzystywała na spotkania z kolezankami).

                                Żona mu zarzucała "Protekcjonalne i z wyższością traktowanie, czepianie się drobiazgów i małostkowość", a on zgadzał się z tym, że to faktycznie miało miejsce, a po jego wyprowadzce zaczęła sobie układać życie sama- tak pisał. Eh, i dopiero wtedy, jak stracił swą własność, jak ta jego własnośc zaczęła działać samodzielnie, to obudził się w nim lew... Ale lwa postraszono policją, więc nie bardzo jak miał się wykazać. No i tenże pan pisał nawet, że jego wyprowadzka nie była dobrym posunięciem, bo obawiał się tego, że żonie spodoba się takie wolne życie i przez to on już powrotu miał nie będzie. No i że gdyby taki układ sprzed czasu, kiedy mu się zbuntowała żona, miał miejsce jeszcze przez kilka lat, to skrzywdziłby ją jeszcze bardziej do czasu, gdyby powiedziała DOŚĆ - przez swoje postępowanie.

                                Pan tenże nie posądzał pani o zwykły romans, a jedynie o emocjonalne zaangażowanie i tego najbardziej się obawiał... No cóż, własność mu się zbiesiła. Ostatecznie napisał, że związek żony z tamtym kolesiem to jednak przeszłość i z tym ostatnim kryzysem nie miał nic wspólnego.
                                I jeszcze coś intrygującego- tamten pisał, że wrócił do swojego hobby, tj. tańca.

                                Ale to pewnie tylko czysty zbieg okoliczności.
                                • sonia_30 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 12:58
                                  Jestem wstrząśnięta.. pomijając jednakowoż Twe detektywistyczne osiągnięcia... gdybyż to był Mazur, jakie mógłby "światło rzucić" na związek Piegusa??????
                                  • zmeczona100 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 13:01
                                    A taki, że u Pieguska związek skończy się tak samo, bo niektórzy panowie nie widzą nic niestosownego np. w takich mailach do pieguska.
                                • z_mazur Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 13:17
                                  No historia rzeczywiście moja. Pisana akurat na etapie obwiniania się za wszystkie problemy w związku.

                                  Jak się okazało rzekomy romans, nie był rzekomym, tylko rzeczywistym. Spotkania z koleżankami były pretekstem do schadzek, była żona nie poukładała sobie życia sama, tylko akurat z tymże kolegą, o romans z którym ją wtedy podejrzewałem.

                                  Mój udział w rozpadzie związku postrzegałem wtedy w sposób dość wyolbrzymiony, obwiniając się za jego całokształt.

                                  W sumie to dość zabawne. Nie posądzałbym Cię aż o takie zafascynowanie moją skromną osobą, żeby poszukiwać wszelkich moich śladów obecności w sieci.
                                  Moje posty akwarystyczne również poczytałaś?
                                  • zmeczona100 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 13:34
                                    Nie pochlebiaj sobie wink Na samym początku, kiedy trafiłam tu na forum, ale tylko jako czytelniczka, to napisałeś takie bzdury o zdradach (że męzczyźni zdradzają z uzasadnionych powodów- biologia, a kobiety zdradzać nie muszą- bo biologia), że chciałam poznać, cos za jeden. No i wtedy znalazłam Twój wątek z 2005r "Separacja... i co dalej". A jakiś czas później szukałam czegoś w Google i tam mi wyskoczył Twój wątek na Kafeterii.

                                    To, co wtedy pisałeś, jest dla mnie bardziej wiarygodne, niż teraz. Z czasem wszystko mozna ładnie zracjonalizować- taka kolej rzeczy.
                                    • z_mazur Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 13:53
                                      Nie muszę sobie pochlebiać, natomiast niemożebnie bawi mnie poniższy fragment:

                                      "A jakiś czas później szukałam czegoś w Google i tam mi wyskoczył Twój wątek na Kafeterii"

                                      Rzeczywiście jak się szuka "Czegoś" w Googlach, to zawsze wyskakuje mój wątek na kafeterii. smile

                                      Co do racjonalizowania. Emocje często nie pozwalają dostrzec rzeczy takimi jakie są. Z czasem jednak nabiera się dystansu i widzi się rzeczy bardziej realnie.

                                      Chociaż nie wszyscy nabierają takiego dystansu i latami tkwią uwikłani emocjonalnie.
                                • malgolkab Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 13:26
                                  zmęczona, jak bardzo Ci się nudzi, że wynajdujesz cudze posty sprzed lat? co chcesz w ten sposób udowodnić? i co to ma do wątku Piegusa?
                                  • piegus78 piegus... 05.01.12, 14:04
                                    -Pan nie jest wdowcem ani rozwodnikiem tylko - starym kawalerem...
                                    -Nie ma swojej rodziny- brata, siostry, cioci itp. Jest tylko On.
                                    -Tak jak to w domysłach zauważył (chyba Rybak) nadużywa alkoholu codziennie! Być może po moich rodzinnych doświadczeniach jestem troszkę nadwrażliwa na tym punkcie- i kilka razy zwróciłam uwagę np; że wypijanie trzech win w ciągu jednego wieczora nie jest dobrym pomysłem
                                    lub wypijanie codziennie 5 piwek w samotności (ukrywając ilość flaszek) zaczyna mnie niepokoić i że martwię się o niego...
                                    - powrócę jeszcze do seksu- mnie 5 minut nie wystarczy!!! Dlaczego tylko ja mam wbijać się w fatałaszki? A on co Lord jakiś czy jak? Niech się wykaże inicjatywą.

                                    • yoma Re: piegus... 05.01.12, 14:08
                                      > mnie 5 minut nie wystarczy!!!

                                      A nie mówiłam? Do burdlu z nimsmile Piegus, a czy pan wie przynajmniej, że kobieta ma, ekhem, łechtaczkę?

                                      > tylko - starym kawalerem...

                                      U u u...
                                      • piegus78 piegus... 05.01.12, 14:11
                                        Często zapominało mu się że kobiety mają takowe urządzenie... wink
                                        • yoma Re: piegus... 05.01.12, 14:15
                                          I wszystko jasne. Pan zastosował tzw. uderzenie wyprzedzające i walnął w ciebie drewnem w łóżku, zanim ty mu wypomnisz to i owo...

                                          Rzecz jest do naprawy przy obustronnych chęciach, co niestety w tej chwili czarno widzę. Co cię u licha podkusiło, żeby się za starego kawalera brać?
                                        • piegus78 piegus... 05.01.12, 14:15
                                          A to ogłoszenie którego aktywacje znalazłam w jego telefonie ( Jeden jedyny raz zerknęłam do jego telefonu gdy w alkoholowym amoku zapomniał go zabrać - nosi go cały czas przy sobie)
                                          www.eamore.com.pl/144020
                                          • yoma Re: piegus... 05.01.12, 14:21
                                            To to olej, może chciał się nauczyć, jak się to robi smile
                                          • z_mazur Re: piegus... 05.01.12, 14:27
                                            Jak w większości tego typu wątków na forum, po przeczytaniu tego wszystkiego zastanawiam się, po co właściwie nadal chcesz być w tym związku?
                                            • kobieta306 Re: piegus... 05.01.12, 14:32
                                              z_mazur napisał:

                                              > Jak w większości tego typu wątków na forum, po przeczytaniu tego wszystkiego za
                                              > stanawiam się, po co właściwie nadal chcesz być w tym związku?

                                              tak, a ja jeszcze dodatkowo spytam, dlaczego robisz to swojemy dziecku?
                                              Pakuj się dziewczyno i szukaj innego rozwiązania dla siebie i swojego syna.
                                              • sonia_30 Re: piegus... 05.01.12, 14:56
                                                kobieta306 napisała:
                                                "tak, a ja jeszcze dodatkowo spytam, dlaczego robisz to swojemy dziecku?"

                                                I to jest sedno sprawy.. nie ma co tkwić razem z dzieckiem u boku alkoholizującego się pana z lekceważącym podejściem.
                                          • mayenna Re: piegus... 05.01.12, 14:34
                                            Bruno Schulz po prostusmile)
                                            • rybak Re: piegus... 05.01.12, 14:50
                                              mayenna - NIE KUŚ!
                                              Tu nie chodzi o lata pełne wydarzeń, bynajmniej smile))tongue_out
                                              big_grin
                                          • moniapoz Re: piegus... 05.01.12, 15:11
                                            no tak, jak dla faceta stopy są fetyszem to pewnie zwykły seks to dla niego nuda kompletna...
                                            ale tego nie zmienisz na pewno, wiec tak jak wszyscy doradzają - zakończ to szybko

                                            ------
                                            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                    • malgolkab Re: piegus... 05.01.12, 14:12
                                      piegus78 napisała:
                                      Podsumowując:
                                      sex jest niefajny, pan nadużywa alkoholu (ukrywa butelki), komunikacja szwankuje, dokształciłaś się, masz dobrą pracę, nie macie ślubu ani wspólnego majątku, właściwie to nic Was nie łączy. Chcesz nadal w tym tkwić?
                                    • rybak Re: piegus... 05.01.12, 14:47
                                      3 wina = 0,6 litra wódki
                                      5-6 piw (jak znam zycie - strong) = 0,6 litra wódki
                                      DZIENNIE

                                      To i tak mocno dziwne, że ten zakamieniały ALKOHOLIK (teraz już już wiesz, dlaczego tak długo był sam) może z Tobą być tete a tete AŻ 5 minut. Od czasu do czasu...
                                      Zabieraj dzieciaka i ewakuacja!!!
                                      Jak masz wątpliwości JAKIEKOLWIEK - zapytaj sama siebie - czy chciałabyś z nim począć i wychowywać WASZE dziecko?
                                      Wszystkim wahającym się w dysfunkcjonalnych związkach to proponuje - i ZAWSZE przynosi to jedyną dobrą odpowiedź.
                                      Aha - nie licz na to, że go -egoistę i starego kawalera - wyleczysz z alkoholizmu - W Twojej RODZINIE się to komuś z rodziców udało?
                          • kobieta306 Re: 2 Część maila.... 05.01.12, 12:26
                            z_mazur napisał:

                            > Czasem takie "ulanie się" jest wstępem do normalnej rozmowy.
                            >
                            > Jeśli w związku szwankuje komunikacja, to czasem potrzebny jest wstrząs w posta
                            > ci "ulania się".


                            zgadzam się z tym co pisze z mazur.
                            Wstrząs jest lepszy niż niedomówienia, choc oczywiście ideałem jest rozwiązywanie problemów na bieżąco smile
          • zmeczona100 Re: Część maila.... 05.01.12, 09:46
            piegus78 napisała:

            > Przeanalizujmy może trochę dokładniej te "trzy filary" udanego związku
            > w naszym, konkretnym przypadku - seks, pieniądze i dobry kontakt z dzieckiem:

            Z czasem odzywa się fizjologia i żadne cuda wianki nie pomogą...
            Przejście na emeryturę to zazwyczaj znaczne pogorszenie kondycji finansowej...
            Dziecko w końcu dorasta, więc opuszcza dom...

            Jak widzisz, te trzy "filary" z czasem i tak by przestały istnieć, a tym samym związek bez nich nie byłby udany- czy ten mędrzec miałby wtedy cokolwiek do zaproponowania?

            Dziecko mało zdolne? Ahhh, to normalne; jeszcze zasądzone miałby alimenty na dodatkowe zajęcia, czy, nie daj, Boże, korepetycje...

            Seks przestał mu nagle z Tobą odpowiadać? A kiedy miał seks z tymi innymi kobietami? Przed Tobą (po co decydował się na tak marny seks i dziecko z Tobą?), czy już po Tobie (wtedy nie dziwota, że teraz Cię obwinia, skoro sam zawalił)?

            to jedyną (i w dodatku całkowicie aseksualną) myślą jaka
            > wtedy przychodzi mi do głowy jest "jak Ty możesz w czymś tak niewygodnym na cod
            > zień wytrzymać"

            Zna te niewygody z autopsji? wink
          • mayenna Re: Część maila.... 05.01.12, 11:19
            Tak z ciekawości: naprawdę uważacie że taka forma przekazania wiadomości i problem
            " Mówiąc szczerze, niewiele było dotąd w moim życiu kobiet, z
            którymi seks byłby dla mnie tak mdły, monotonny i pozbawiony jakiejkolwiek
            spontaniczności, niż seks z Tobą. Kładąc się do łóżka obok Ciebie
            mam wrażenie, jakbym kładł się obok wiecznie suchej jak pieprz kłody
            drewna, nie potrafiącej wyartykułować niczego "ciepłego" ani zachęcającego,
            czekającej tylko biernie na to, aż przeczytam w Twoich myślach czego
            akurat w danym momencie ode mnie oczekujesz." zachęci tę druga stronę do podjęcia wysiłku aby coś zmienić? Juz ja widzę jak ona teraz stanie się boginią seksu.
          • mama_myszkina Re: Część maila.... 08.01.12, 17:44
            Przeanalizujmy może trochę dokładniej te "trzy filary" udanego związku
            w naszym, konkretnym przypadku - seks, pieniądze i dobry kontakt z dzieckiem:


            Alez to nie są filary udanego zwiazku! To o wiele za mało, żeby stworzyć udany związek! Jest jeszcze kwestia wiezi emocjonalnej pomiedzy osobami, tutaj całkowicie pominięta.
    • ro35 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 09:17
      ludzki Twoj Pan - wysłał tylko smsa - a mógł zabić
      suspicious
      • anka_cyganka35 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 09:34
        Rybak z tego co ja zrozumiałam to dziecko wspólne
        • rybak Re: Pomocy!!! 05.01.12, 09:43
          Anka - dzieckio raczej tylko jej - żaden facet nie napisze, że nieuctwo syna ma podłoże genetyczne (przykład podając przy tym wywalonego ze studiów ojca) - bo co - sobie samemu by dowalał, że nieuk i kretyn? No jakby to brzmiało, gdybym ja o własnym synu (gdybym miał) powiedział swej żonie tak: toż nasz Jędruś to idiota - i ma to po ojcu! wink
          • mayenna Re: Pomocy!!! 05.01.12, 09:49
            Lubię to!smile
            • anka_cyganka35 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 09:57
              no może mu chodzi o to, że matka ma klapki na oczach odnośnie dziecka. nie wiem czekajmy az autorka watku sie wypowie
            • wawrzanka Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:06
              Ja też się domyślam, że dziecko tylko Piegusa (w "trzech filarach związku" pojawia się "dobry kontakt z dzieckiem", a nie po prostu "nasze dziecko" smile
              Co do pozostałych spraw... nie wygląda to na prostą historię.
              Ostatnio myślałam nad tym, kto najczęściej trafia na forum i dzieli się swoimi problemami. Wyszło mi, że:
              1. ludzie, którzy przeszli kryzys małżeński, nie udało im się go przezwyciężyć i podjęli decyzję o rozwodzie, więc zaczynają wszelkie działania w związku z tym
              2. rozwodnicy
              3. małżonkowie w kryzysie, dla których nic jeszcze nie jest przesądzone
              4. inni smile

              Piegus jesteś, jak mniemam, w nieformalnym związku, który zaczął się od wielkiej namiętności, która doprowadziła do wspólnego zamieszkania pomimo tego, że chyba nie tak szybko powinno do tego dojść... Chcesz pomocy, ale jakiej? Czego oczekujesz? Rad?
            • rybak Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:24
              No to pobawmy się w dedukcję:
              Już z postów pieguski78 wyłaniają się następujące informacje: Ma pewnie około 32-33 lat, czyli młoda jest. Po rozwodzie z ex - leserem i nieukiem, wywalonym ze studiów (czyli dziecię jest owocem młodzieńczego związku - lat ma zatem pewnie raczej kilkanaście już - czyli albo sam koniec podstawówki - decydujący o przyszłości (stąd stres faceta pieguski - bo ma gość wyobraźnię i wie, jak trzeba zap...ć żeby dostać się do dobrych szkół), albo nabuzowany gimnazjalista). Wykształcenie pieguska ma - przepraszam - żadne (jesli to zdanie o genialnym dziecku w mailu jej partnera było o jej dziecku rodzonym a dla niego - przysposobionym - to ona nie ma nawet matury). Pieguska ma za to niską samoocenę i jasne podejście do zycia - stąd za konkubenta - najprawdopodobniej będącego głównym utrzymywaczem tej rodziny, lepiej od niej wykształconergo (ale przy tym chama) - wybrała nieźle sytuowanego sporo starszego gościa z odzysku. Jak mniemam - facet jest sporo starszy i po rozwodzie. Pieguska wzięła go oczywiście z miłości i liczenia na lepszą przyszłość dla niej i JEJ dziecka (patrz - jej hasła o przyjazni). Pieguska i jej partner raczej nie mają wspólnych dzieci, co być może frustruje jej partnera coraz bardziej (jesli jest rozwodnikiem - być może chciał stworzyć z nią nową pełną rodzinę. A może po prostu - jak to bywa - odszedł do pieguski od swej ex i dzieci).
              A na pewno frustruje go coraz bardziej narastająca seksualna dysfunkcjonalność związku. I narastające poczucie (bardzo to prawdopodobne) - bycia zywym portfelem mającym za głowne zadanie przeholowania syna pieguski w dorosłość (bo ex pieguski to golec jest zapewne - skoro jako idiotę wywalili go ze studiów, to i pracy pewnie dobrze płatnej nie ma, za to- kto wie - pewnie ma nową rodzinę i dzieci).
              Pieguska opisuje nam ponadto w stresie okreslona sytuację - coś się stało takiego (nie wiemy, co), że jej partner gwałtownie zamknął się w gościnnym (dom zatem nie jest mikroskopijny - czyli pewnie za jego pieniądze kupiony chocby w znacznej cześci), a gdy chciała coś jeszcze powiedzieć - wysłał owo niedopuszczalne "wal się", a potem się fest napił, żeby wydusić z siebie maila z konkretną listą oczekiwań i frustracji. Nie wiemy, czy napił się jednostkowo, impulsem, czy robi to nagminnie. Pewne przesłanki, że nagminnie - wynikają z obecności pieguski na forum DDA - i być może stąd jej podświadomy wybór partnera - powielającego wzorce z domu rodzinnego pieguski (zapewne dominujący ojciec alkoholik, zahukana matka). Prawdopodobnie dawał o nich znać już wczesniej, ale nikt go nie chciał wysłuchać).
              Nie wiemy, co aktualny partner pieguski napisał jej o finansach - tego pieguska nam na razie nie ujawnia - a skoro nie - musi to być dla niej nad wyraz niekomfortowe. Napisał za to o seksie. Być może z narastającego stresu, nałogu albo po prostu z racji wieku - nie stanął na wysokości zadania i pieguska mu przyłoiła od starych pijanych impotentów (;D) - co tłumaczy temperaturę jego krótkiej SMS-owej riposty.
              A być może po prostu facet zyje na narastającym głodzie i w poczuciu bycia oszukanym - no bo jak to - wchodził w konkretny układ, a tu seksu ni ma, za to trzeba holować i utrzymywać finansowo, a co najgorsze - utrzymywać w błogostanie i komforcie nicnierobienia lenia-nieuka-młodego.
              I kto wie, czy nie tak właśnie było: z młodym są jakieś kłopoty, partner pieguski chciał z nim (i z nią) pogadać o tym po męsku, ale nadział się na zespoloną kontrę młodego/pieguski i wymiękł do reszty. Założę się, że młody co tydzień do bio-taty lata i wraca do domu dodatkowo nabuzowany, przez co przez jakiś czas mamy dodatkowy czynnik konfliktogennny.

              Standard czyli. Mało który mężczyzna potrafi zdobyć się w takiej sytuacji na mądry dystans. I mało która kobieta z dzieckiem. Biologię naprawdę trudno przeskoczyć. Dla samotnych z dzieckiem i ssamotnych startujących do samotnych z dzieckiem - dodatkowy materiał do przemyślenia.
              Ważniejsze jest tu jednak pytanie - co dalej... Ale trudno tu radzić, mając aż tak niewiele danych...
              • zmeczona100 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:38
                Wtrącę się wink Skoro seks taki beznadziejny, to... odszedłby od żony dla Pieguski? W ogóle decydowałby się na związek z osobą, z którą seks jest tak beznadziejny?

                Wg mnie Pieguska ma koło 30-stki, a dzieciak jeszcze w podstawówce.
                • wawrzanka Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:43
                  zmeczona100 napisała:

                  > Wtrącę się wink Skoro seks taki beznadziejny, to... odszedłby od żony dla Piegusk
                  > i? W ogóle decydowałby się na związek z osobą, z którą seks jest tak beznadziej
                  > ny?

                  Na początku seks był pewnie "nadziejny" smile Ale wiadomo, czyją matką jest nadzieja - taka sama w sobie, bez wiary i miłości.
                • sonia_30 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:47
                  Nie wiemy czy odszedł DLA Pieguski to raz, dwa - na początku sex zazwyczaj bywa nadziejny.. były stringi, było git.. ale ile można się stringami wzniecać, skoro noszone 24 na dobę, również pod dżinsy.. chleb powszedni wink
                  • mayenna Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:23
                    Jeśli jest ta różnica wieku o której Rybak dywaguje to same stringi mogą nie działać. Może niebieskie tabletki by się przydały?smile
                    • rybak Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:29
                      Po mojemu gość ma problemy z potencją i zwala na pieguskę. Jak to mówią - złej baletnicy...
                      Ergo: albo prozaicznie - wiek i fizjologia (na co są proste sposoby) , albo men eksploatuje się na boku, albo żywi do pieguski głęboką niechęć z powodów pozałóżkowych. Bez spokojnej a przede wszystkim SZCZEREJ i nieraniącej rozmowy o PRAWDZIWYCH przyczynach kryzysu dalej nie ujadą. I tyle.
                      • mayenna Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:37
                        Bardzo dobrze powiedziane.smile
          • sonia_30 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:04
            Eeee no aż tak źle o ojcu nie mówi.. matka na trójach ledwo liceum skończyła, nie zdając matury, a tatuś ze studiów wywalony.. więc po pierwsze maturę zdał, po wtóre - na studia jednak się dostał.. a wywalony, bo olewus (?)
    • kobieta306 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 09:59
      myślę, że ja bym sie z Twoim chłopem dogadała wink
      nie pasujecie do siebie.

      Jeśli to co on pisze jest prawdą, to w sumie mi go trochę żal.
    • kobieta306 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:05
      Dlaczego wszyscy nalatujecie na tego pana?
      Bycie w związku gdzie seks jest beznadziejny, a dziecko stoi zawsze w centrum uwagi - dla mnie też byłby to spory problem, choc jestem kobietą.
      Facet czuje się jak wykastrowany i popada w depresję.
      • anka_cyganka35 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:08
        ja na niego nie nalatuje
      • sonia_30 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:16
        Ale jakie WSZYSCY? Mnie zadziwia podejście autorki wątku.. "mój Pan".. "zapukałam" i ogólne przepraszam że żyję..
        • mayenna Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:29
          Sonia, bo tak jej związek prawdopodobnie wygląda.To nie jest partnerski uklad.
          • rybak Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:43
            Że to nie jest partnerski układ, widać od razu. Zakładam, że pieguska ma starszego partnera, dominującego i apodyktycznego (przypuszczalne powielone wzorce domowe pieguski). Sama tkwiąc w niskim poczuciu własnej wartości poszła do niego, biorąc jak leci i nazywając to miłością, ratując się przed poczuciem biedy i braku perspektyw, a on radośnie rwał młodą babkę, licząc na bujny seks w okresie swego łabędziego śpiewu i godząc się na wynikające stąd obowiązki finansowe - także względem dziecka pieguski. A tu d...a!
            Jak znam życie - facet mając nadzieję na zaspokojenie swych konkretnych oczekiwań przez jakiś czas robił za tokującego supermana, a ona udała, że w to wierzy (albo i uwierzyła - w końcu - daddy jest taki mądry). A teraz się rypło.
            Macie rację - to nie ma szans. Ale... co ona ma zrobić, jeśli: a) mieszka u niego, b) zyje głównie za jego środki, c) ma kolczaste dziecko z poprzedniego związku (a tak na marginesie - dziwicie się dzieciakowi?).
            Ja tu widzę TYLKO, niestety, długoterminową strategię - piekielnie nieprzyjemną moralnie: pieguska MUSI jak najszybciej solidnie zainwestować w siebie, aby mieś wyższą wartość na rynku pracy w przyszłości i móc budować przyszłość swoją i dziecka WYŁĄCZNIE własnym kosztem. Albo - cyniczne to, wiem - doprowadzić (jesli partner jest zamożny) do poczęcia z nim JEGO dziecka i potem dotoczenia się na tym do starości (albo rozwodu).
            Tak, wiem, jestem drań, cynik i sarkastyczna męska szowinistyczna... i tak dalej. wink
            • sonia_30 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:52
              Nie no pomysł z poczeciem dziecka fatalny jest. Ta pani musi stanąć mocno na nogi, a to duuużej pracy wymaga... nie ma co kolejnych dzieci obciążać.
            • mayenna Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:05
              Pieguska może przeorganizować się tak, żeby być samodzielna.
              Może też zakupić stosowną bieliznę i postawić na seks. Jakos tak złośliwie myślę, ze jak on w tej dziedzinie zostanie zaspokojony to dziecko mu przeszkadzać nie będzie. A już jej wykształcenie - zupełnie.
              • sonia_30 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:44
                Nie wiem czy może.. Przede wszystkim nie wiadomo czy chce... Po drugie - do samodzielności droga daleka, ciężką pracą okupiona... Na razie sprawia wrażenie pogubionej, bezsilnej i bezradnej.. i bezwolnej też. No i kluczowa sprawa - wykształcenie.. by móc utrzymać siebie i Jędrka musi mieć sensowną pracę.. bez matury słabo to widzę.
      • lampka_witoszowska Re: a najgorsze... 05.01.12, 10:16
        że albo na domiar złego w jego nieszczęsnym życiu przymierza stringi wybranki - albo orzeka o jej wyborze bielizny (było nie było OSOBISTEJ) nie znając się na tym kompletnie...

        pierwsza opcja do zaakceptowania, ale orzekanie bez przymierzenia już nie
        • kobieta306 Re: a najgorsze... 05.01.12, 10:26
          stringi w tym mailu sa symbolem braku polotu w sprawach intymnych, a nie wnikaniem w czym chodzi autorka wątku. Po prostu nuda nuda nuda i stale to samo.
          • lampka_witoszowska Re: a najgorsze... 05.01.12, 10:53
            brakiem polotu może być brak czarnych pończoch i koronkowego body raz na jakiś czas, a nie krytyka bielizny, jaką człowiek nosi

            czepiałabyś się - gdy seks kuleje - że Twój partner nosi stringi na co dzień,a nei tylko do óżka co jakiś czas? no, bez sensu

            ale jak dla mnie jeszcze mało danych, poza tym, że forma porozumiewania się w tym związku to porażka na tym etapie

            ja w przeciwieństwie do Rybaka byłam przekonana, że pan krytycznym okiem popatrzył tez na siebie, bo uznałam, że on jest ojcem
            • rybak Re: a najgorsze... 05.01.12, 10:59
              Statystyczny mężczyzna NIGDY nie powie o swoim synu "jest genialny inaczej - i ma to po tatusiu" big_grin. TO NIE JEST jego syn zatem.
              A układ normalny. Jak to w Polsce na początku XXI wieku: młoda i po przejściach kobieta z dzieckiem w najtrudniejszym wychowawczo wieku i zakłóconą samooceną, na skutek niskiego poziomu wykształcenia, za to atrakcyjna seksualnie - wiaże się, licząc na "przyjaźń" z niewłaściwym dla niej (pytanie - kto w takim przypadku byłby tym "właściwym"?), za to stabilnym finansowo, starszym facetem, który ma określone wymagania i nie zamierza z nich rezygnować, kiedy już kurz po okresie godowym opadnie.
              Czarno widzę.
              • lampka_witoszowska Re: a najgorsze... 05.01.12, 11:05
                etam, ja bym poczekała, Rybaku- nei wszystko wygląda na to, czym naprawdę jest - i słowo "nigdy" jest mało bezpieczne w użyciu
                A Ty doszedłeś już do tego, że on zostawił żonę dla autorki wątku - może tak, a może nie

                tu faktów trzeba, a pewnie jeszcze lepiej terapeuty
                • rybak Re: a najgorsze... 05.01.12, 11:14
                  Do niczego nie doszedłem. Mogę jedynie snuć przypuszczenia, bo za mało danych mamy i aby wyrokować , i aby sensownie radzić. Ale ten układ wygląda na dość standardowy... Może facet pieguski to wdowiec? Może rozwodnik?... Raczej nie kawaler (nie ten target), ale kto wie? I takie cuda się z miłosci zdarzają.
              • zmeczona100 Re: a najgorsze... 05.01.12, 11:45
                Tym razem zgadzam się z Tobą w całych 100%.... Piegusek szukała bezpiecznej przystani dla siebie i dziecka, więc pan pewnie wydał jej się idealny...
                • piegus78 Piegus 05.01.12, 11:56
                  -Pan ma 46 lat, łyka jakieś leki na nadciśnienie- to wszystko.
                  -Nie szukałam dobrego lokum i przystani... Chciałam być szczęśliwa w związku, czuć się kobieta kochaną - chciałam stworzyć szczęśliwą rodzinę.
                  - szkoda że nie mogę wysłać wam tego jak on do mnie mówi i co mówi?
                  • zmeczona100 Re: Piegus 05.01.12, 12:01
                    No to oprócz panienki na boku, jako powodu jego problemów z seksem mozna się doszukiwać w lekach p/ nadciśnieniowych...
                    No cóż, Twoje potrzeby będą jeszcze wzrastać, jego już nie- i Viagry rozsądny lekarz mu nie przepisze.
            • kobieta306 Re: a najgorsze... 05.01.12, 11:01
              lampka_witoszowska napisała:

              > brakiem polotu może być brak czarnych pończoch i koronkowego body raz na jakiś
              > czas, a nie krytyka bielizny, jaką człowiek nosi


              no przecież dokładnie to samo twierdzę. Stringi to tylko SYMBOL dla tego pana, jakaś metafora nudnego seksu.
              • lampka_witoszowska Re: a najgorsze... 05.01.12, 11:15
                to jak mu idzie o czułe słowo i polot, to niech się odczepi od bielizny noszonej na co dzień
                konkrety, a nie takie rozdawanie ciosów w, za przeproszeniem, gatki

                a kupić to on nie umie swojej kobiecie tego, co chce na niej widzieć?
                no, własnie - trochę polotu... (chyba, że on kupił te wszystkie stringi, a ona złośliwie zamiast do łózka, to na co dzień, a do łóżka barchany... to się szuka przyczyn)
            • sonia_30 Re: a najgorsze... 05.01.12, 11:18
              Powiem Ci że gdyby mój partner założył do łóżka stringi, zapaliłaby mi się czerwona lampka! ;-P
              A do rzeczy.. etap nie wiemy jaki, gadać mu się wprawdzie nie chce (być może już się nagadał i efektów nie było??), ale na @ jednak się zdobył, czyli piłka w grze.
      • mayenna Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:27
        Nalatuję bo tak sie o problemach nie rozmawia i tak się ich nie rozwiązuje. Ten pan jako osoba mająca się za mądrą powinien to wiedzieć. On jej w bardzo wyszukany sposób udowadnia jaka to z niej głupia i beznadziejna baba. No to po co z taka być i żyć?

        On tez jest w tym związku i w równym stopniu odpowiada za to co się dzieje, ale woli zepchnąć odpowiedzialność tylko na nią. Nie interesuje go zupełnie czemu pani nie inicjuje seksu, nie ma na niego ochoty. Nie zadaje takich pytań bo uznał juz ze to jej wyłączną wina i ona ma coś z tym zrobic. Co konkretnie też nie bardzo wiadomo.
        Dziecko tez już ocenił i skazał. To gdzie tu miejsce na porozumienie?

        • kobieta306 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:29
          miejsce na porozumienie jest teraz wlaśnie. Facet napisał JASNO o co mu chodzi.
          • mayenna Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:34
            A o co mu chodzi bo ja nie rozumiem?
            • zmeczona100 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:40
              No jak to, o co? O seks przecież i żeby olać dzieciaka, bo i tak tępy jest.

              wink
              • kobieta306 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:56
                nie chodzi o olanie dzieciaka ale o to by dziaciak nie zabierał tej części, która przynalezy tylko rodzicom. Rozumiem to tak, że żona odstawiła męża i całą swoją uwagę i miłość skierowała wyłącznie na dziecko.
                • zmeczona100 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:00
                  żona odstawiła męża i całą sw
                  > oją uwagę i miłość skierowała wyłącznie na dziecko.

                  Eee, chyba raczej nie:

                  "I nie zwalaj, proszę, wszystkiego na to, że zbyt mało czasu poświęcamy
                  na kontrolowanie jego nauki"

                  Zresztą, gdyby tak było, to pan zapewne nie omieszkałby wypomnieć tych swoich żali wprost, w mailu, jak to zrobił choćby w kwestii seksu.
                • piegus78 Piegus... 05.01.12, 11:31
                  -Pan nie jest moim mężem jak również nie jest ojcem Młodego ( kilka dni temu skończył 8 lat)

                  -mieszkam razem z Młodym u niego w domu

                  -JJ - mój syn swojego taty praktycznie nie zna, wie że takowy jest a, pana traktuje i mówi o nim jak o ojcu ( niestety ).

                  - nigdy nie ukrywałam przed szanownym panem niczego o nauce, ojcu młodego o całej mojej sytuacji. Niestety zawsze byłam szczera i mówiłam wszystko. ( czego nie omieszkał wielokrotnie wykorzystywać )

                  -jeśli chodzi o seks... Hm... Kocham seks i to ja cały czas chcę seksu... ( rudzielce ponoć tak mają) Pończoszki, szpileczki i inne gadżety niestety nie pomagają... Nie raz było tak że to ja siedząc w kuchni zaczynałam dopierać się do pana- ale słyszałam wtedy- najważniejsze jest żeby dwie osoby tego chciały... (jakbym dostała w pysk). Po takich scenkach i wielokrotnych próbach jak mam się zachowywać? Może ktoś mi powie?????

                  -
                  • piegus78 Piegus... 05.01.12, 11:35
                    - dodam że pan jest wykształconym człowiekiem ( naukowiec?). Pochodzi (Jak to wielokrotnie podkreślał) z rodziny 'inteligenckiej' (Tata lekarz, mama psycholog, dziadek dyrektor szkoły podstawowej, najbliższy wujo spokrewniony z Żeromskim).
                    • mayenna Re: Piegus... 05.01.12, 11:42
                      Miałam obstawić ze naukowiec z tradycjami inteligenckimi w rodzinie.
                      Ma poczucie popełnionego mezaliansusmile
                      • rybak Re: Piegus... 05.01.12, 12:22
                        No dobra - reasumując tę wymianę pytań do- i odpowiedzi pieguski... Jeżeli załozymy, że tu nie o nową, jeszcze młodszą partnerkę chodzi...

                        Jest tak:
                        Z jednej strony młoda kobieta w potrzebie, po przejściach z ex, z małym dzieckiem, o niskim poczuciu własnej wartości, z marnymi wzorcami rodzinnymi chyba. Na pełnej łasce i niełasce PANA, także prawnie (konkubinat bez wspólnych dzieci), mieszkanie U NIEGO.

                        Z drugiej strony - starszy intelygent z duuużą tradycją i wiotkimi mozliwościami (wiek? - chyba tak, i to nie 40+, optuję za 50+!) tudzież ogromnym poczuciem własnej wartości, przeradzającej się w poczucie wyższości... już niestety nie daje rady i wzorem tego typu intelygentów - zamiast po prostu pójść do fachowców i nabyć w drodze kupna małe niebieskie czy cuś w podobie - likwiduje SWÓJ dysonans poznawczy w jedyny dostepny i znany mu sposób.
                        Przerzucając odpowiedzialność na swoją narastającą dysfunkcję seksualną na osobę (osoby!) ewidentnie słabsze w tym związku! Paskudny to rodzaj relacji i reakcji na swoje problemy.
                        Widać, że gość nie może sobie z ową... wiotkością mozliwości przy znacznych chęciach - poradzić. I wstydzi się przyznać, że to ON ma problem, a nie Pieguska. A jak o tym mówią - to on pije i się wywnętrznia, niczym Świr z filmu znanego... A pewnie coraz bardziej boi się zbliżeń, bo miał jakieś falstarty i to mu się utrwala...

                        Pieguska - zawsze tu mówiłem, że 90 proc. problemów małżeńskich prezentowanych na tym forum wynika z problemów natury łózkowej (w domu i poza domem). Jesli nadal jesteście RODZINĄ - marsz do fachowców. Zanim to sie utrwali. I zanim ktoś z Was powie coś, po czym odwrotu już nie będzie. Tylko zachowuj się jak PARTNERKA a nie jak mała dziewczynka w strachu! To nie twój ojciec jest!
                        • zmeczona100 Jedno ALE 05.01.12, 13:09

                          już niestety nie d
                          > aje rady i wzorem tego typu intelygentów - zamiast po prostu pójść do fachowców
                          > i nabyć w drodze kupna małe niebieskie czy cuś w podobie

                          Ale pan ma nadciśnienie.... Żadnych takich tableteczek legalnie nie nabędzie.
                          • yoma Re: Jedno ALE 05.01.12, 13:32
                            Niech kupi na allegro, chociaż IMHO tu nie w tabletkach dzieło.
                            • zmeczona100 Re: Jedno ALE 05.01.12, 13:35
                              Może być nawet jakaś szemrana apteka internetowa na Cyprze czy w Grecji. Tylko niech najpierw testament napisze wink
                              • yoma Re: Jedno ALE 05.01.12, 14:09
                                A ja się coraz bardziej utwierdzam w poglądzie, że pan normalnie nie wie, jak się to robi.
                                • malgolkab Re: Jedno ALE 05.01.12, 14:15
                                  yoma napisała:

                                  > A ja się coraz bardziej utwierdzam w poglądzie, że pan normalnie nie wie, jak s
                                  > ię to robi.
                                  a może to typ "ja leżę, a Ty mnie obrabiasz"smile
                                  • yoma Re: Jedno ALE 05.01.12, 14:15
                                    Jedno z drugiego może wynikać.
                                    • malgolkab Re: Jedno ALE 05.01.12, 14:17
                                      yoma napisała:

                                      > Jedno z drugiego może wynikać.
                                      wiadomosmile jak zawsze leżał to skąd wie co robić?wink
                                      • yoma Re: Jedno ALE 05.01.12, 14:23
                                        Stary kawaler, pamiętaj. No i najwyraźniej żadna baba mu nigdy nie powiedziała, że to nie polega tylko na paru śmiesznych ruchach. Bo baby są niestety wychowywane tak, że jakoby tylko ladacznice mówią, jak robić, żeby było dobrze. No ale to osobny temat.
                                        • malgolkab Re: Jedno ALE 05.01.12, 14:29
                                          yoma napisała:

                                          > Bo baby są niestety wychowy
                                          > wane tak, że jakoby tylko ladacznice mówią, jak robić, żeby było dobrze. No ale
                                          > to osobny temat.
                                          o, fuck, to mnie wychowano na facetawink
                                          • yoma Re: Jedno ALE 05.01.12, 14:38
                                            Takiego, który nie wie, jak robić, żeby było dobrze? smile

                                            Wybacz, to oczywiście glupi dowcip. A powaznie, to się ciesz smile
                                        • rybak Re: Jedno ALE 05.01.12, 14:34
                                          A jednak!: podtatusiały nadrinkowany dominujący impotent z przerostem ego. Który nie ma pojęcia ani o psychologii, ani nawet o anatomii. Czyli klasyczny już nawet nie intelygent, a yntelygent z miętkim charakterem.
                                          Mój Boże, pieguska - czy nikt Ci nigdy nie wyjaśnił, że kawaler w TYM wieku MUSI być felerny?! Podobnie jak 45+panna - niemal pewne, że coś z nią nie halo.
                                          To już kolejny przypadek taki tutaj. Gdy kobieta o minimalnej samoocenie poszła w układ z pierwszym lepszym... Aby był.
                                          Uciekaj. Jego już niczego nie nauczysz. On wie lepiej i tak pozostanie. Tego, no, życia szkoda, o! Chyba że masz inklinacje do bycia Matką Teresą...
                                          • mayenna Re: Jedno ALE 05.01.12, 14:44
                                            Rybak, no i jaki Ci tu Miszczu nie mówićsmile)

                                            Powiem troche inaczej: widzisz jakąś możliwość, ze będzie Ci z nim dobrze?
                                            Jeśli nie to szukaj mieszkania i wyprowadź się. Daj mu do poczytania ten wątek.
                                            • yoma Re: Jedno ALE 05.01.12, 14:47
                                              A to jest jakiś pomysł. On w nią mailem, to ona mu forum...
                    • malgolkab Re: Piegus... 05.01.12, 12:29
                      piegus78 napisała:

                      > - dodam że pan jest wykształconym człowiekiem ( naukowiec?). Pochodzi (Jak to w
                      > ielokrotnie podkreślał) z rodziny 'inteligenckiej' (Tata lekarz, mama psycholog
                      > , dziadek dyrektor szkoły podstawowej, najbliższy wujo spokrewniony z Żeromskim
                      > ).
                      to o niczym nie świadczy, jest dużo wykształconych i inteligentnych chamów
                      • rybak Re: Piegus... 05.01.12, 12:41
                        malgolkab - że się tak wyrażę - samo spokrewnienie przez wuja z technikiem-elektrykiem wcale nie oznacza, że MY wiemy, jak zrobić, by na pewno prąd poszedł wink
                      • yoma Re: Piegus... 05.01.12, 12:42
                        > najbliższy wujo spokrewniony z Żer
                        > omskim

                        Ale to nie jest zasługa wuja smile
                  • rybak Re: Piegus... 05.01.12, 11:38
                    Pieguska, a wiele on starszy od Ciebie? Ten Pan? Bo na razie to, co podejrzewałem, jakoś dziwnie się sprawdza - wychodzi mi na to, że to on nie staje na wysokości zadania. Bo jeśli Twój syn to 9-latek - wychodzi jednak na to, że Pan to idiota, a nie twój synek i to nie Twoje dziecko rodzi tu konflikty, a jest jedynie pretekstem dla Pana, żeby rzucać focha.
                    Może rzeczywiście andropauza go ścignęła? Wspomaga się farmakologicznie? Wiesz coś o tym? Może się wstydzi coś brać i przerzuca winę za brak seksu na Ciebie?
                    Ile on ma lat?
                    • mayenna Re: Piegus... 05.01.12, 11:54
                      rybak napisał:

                      > Pieguska, a wiele on starszy od Ciebie? Ten Pan? Bo na razie to, co podejrzewał
                      > em, jakoś dziwnie się sprawdza - wychodzi mi na to, że to on nie staje na wysok
                      > ości zadania. Bo jeśli Twój syn to 9-latek - wychodzi jednak na to, że Pan to i
                      > diota, a nie twój synek i to nie Twoje dziecko rodzi tu konflikty, a jest jedyn
                      > ie pretekstem dla Pana, żeby rzucać focha.

                      Mam podobne zdanie.
                      Ten foch będzie wracał. Dziecko zawsze będzie powodowało konflikt miedzy wami. Miałam to w swoim życiu. To tylko pretekst.On Ciebie nie akceptuje. Stawia poprzeczkę i mówi 'skacz'. Tak zawsze będzie. Nie jesteś 'dość dobra' dla pana. Ale to jego problem. To jest w nim. Nie w tobie.
                      Zastanów się czemu weszłaś w związek z kimś takim i na nierównych zasadach. Przejdź terapie DDA.
                      Nie widzę jednak szans na zmiany w tym układzie. Może porozmawiaj z psychologiem. Może coś mądrego podpowie.
                      • piegus78 Re: Piegus... 05.01.12, 11:57
                        mój młody ma 8 lat.
                  • kobieta306 Re: Piegus... 05.01.12, 11:39
                    moja teoria w takim razie okazała się błędna.
                  • malgolkab Re: Piegus... 05.01.12, 13:44
                    piegus78 napisała:


                    >
                    > -jeśli chodzi o seks... Hm... Kocham seks i to ja cały czas chcę seksu... ( rud
                    > zielce ponoć tak mają) Pończoszki, szpileczki i inne gadżety niestety nie poma
                    > gają... Nie raz było tak że to ja siedząc w kuchni zaczynałam dopierać się do p
                    > ana- ale słyszałam wtedy- najważniejsze jest żeby dwie osoby tego chciały... (j
                    > akbym dostała w pysk). Po takich scenkach i wielokrotnych próbach jak mam się z
                    > achowywać? Może ktoś mi powie?????
                    może po prostu nie pasujecie do siebie i każde z was oczekuje w seksie czegoś innego? wg mnie nie ma czegos takiego jak "dobry/a w łóźku", bo ludzie mają tak zróżnicowane upodobania i preferencje, że to co podoba się jednemu, drugiego może nie kręcić.
                    • yoma Re: Piegus... 05.01.12, 14:11
                      Dobry/a w łóżku to taki, któremu zależy, żeby było dobrze w łóżku. Obojgu i synergicznie. IMHO.
            • malgolkab Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:46
              mayenna napisała:

              > A o co mu chodzi bo ja nie rozumiem?
              jak nie wiadomo o co chodzi, to w 99% o sex i kasęsmile
          • jakkamien Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:48
            Nie wiem, czy "teraz" da sie porozumiec - wg mnie nie tak powinna odbywac sie rozmowa o problemach. To juz chyba za daleko zaszlo, bo z autopsji i z czytania tego forum widze, ze takie wylozenie kawe na lawe nastepuje, jak "Pan" ma juz droge awaryjna, a nie w momencie kiedy mozna jeszcze cos probowac naprawiac. No chyba ze po prostu chamski jest i to jest normalny poziom rozmowy...
            • kobieta306 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:58
              normą na forum jest to, że facet idzie na baby, skoro w domu się nie układa.
              Ten przynajmniej w chamski sposób wykłada kawę na ławę i pisze o co mu chodzi.

              Jeśli zależałoby mi na tym facecie, to wiedziałabym co mam teraz zrobić.
              • rybak Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:04
                Gdyby Ci zależało na tym facecie, po prostu dostawałby w łóżku codziennie (conocnie) taką szkołę, że prosiłby o zmiłowanie, albo się niebieski zrobiłsmile)) I słusznie! Z drewna to mogą być zabawki a nie partnerzy! A konflikty rodzinne trzeba neutralizować zawczasu, a nie po ptokach! Żeby potem płaczu po forach nie było, że ktoś nie wie, czego od niego właściwie chcą. big_grin
                • zmeczona100 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:12
                  rybak napisał:

                  > Gdyby Ci zależało na tym facecie, po prostu dostawałby w łóżku codziennie (cono
                  > cnie) taką szkołę, że prosiłby o zmiłowanie, albo się niebieski zrobiłsmile))

                  Gdyby Ci zależało na babie, to po prostu pomógłbyś jej zlikwidować przyczyny jej drewności łóżkowej wink

                  Już pisałam o tym kiedyś kilka razy- baby nie są takie głupie, aby rezygnować z przyjemnego seksu tylko dlatego, aby facetowi zrobić na złość tongue_out Prawidłowo pytanie brzmieć powinno- co się takiego dzieje, skoro babki nie ciągnie do zajefajnego seksu?
                  wink
                  • rybak Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:20
                    Zmęczona - MNIE na TEJ babie akurat to nie zależy. A baby są różne - są i takie, które całe życie czekają na odpowiedniego partnera. Pieguska miała dysfunkcjonalny dom (Forum DDA!). Nie wiemy, czym jest dla niej ta sfera zycia zatem. Może jej matka robiła to z jej ojcem dla świętego spokoju? Powtarzam - za mało wiemy, by tu wyrokować. wkurzona na gościa kobieta zapodała swój stress na forum rozwodowym, czyli wesoło tam nie jest. Ale że gość lubi seks - to widać. I że nie lubi w domu świętych krów w postaci nielotnych uczniów-dzieci partnerki - też widać. I że ma o sobie nadzwyczaj wysokie zdanie - też.
                    Ze wszech miar niezdrowy i tak naprawdę - niedopasowany układ.
              • jakkamien Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:28
                Wg mnie jak wyklada, to juz wtedy staranie sie srednio pomoze (obym sie mylila), zreszta po takich tekstach ciezko nagle zapalac checia do seksu. Ja jestem skazona niestety podejsciem mojego prawie-ex, i noz mi sie otwiera jak cicho siedzi taki jeden z drugim latami, az tu nagle wszystko przeszkadza - najczesciej bo nagle zaznal szczescia gdzie indziej, bo o swoje sie nie chcialo postaracuncertain
        • wawrzanka Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:38
          mayenna napisała:

          > Nie interesuje go zupełnie czemu
          > pani nie inicjuje seksu, nie ma na niego ochoty. Nie zadaje takich pytań bo uzn
          > ał juz ze to jej wyłączną wina i ona ma coś z tym zrobic. Co konkretnie też nie
          > bardzo wiadomo.

          Wiadomo: ma chodzić w reformach (bo zima), a dopiero wieczorem wskoczyć w stringi, by je zdjąć w sypialni kołysząc biodrami big_grin

          (swoją drogą stringi faktycznie piją w tyłek, nie wiem jak można w nich chodzić przez cały dzień)
          • lampka_witoszowska Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:55
            łiiitam, stringi to sobie trzeba umieć dobrać
            podonie jak stanik wink
        • herta_m Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:03
          A. Za jakość seksu w związku odpowiadają dwie strony, kobieta może nie mieć ochoty na seks, bo inne sfery związku kuleją albo partner jej nie pociąga z jakichś względów, albo partner jest wyjątkowo wymagający (a przy tym niewiele dający od siebie), najczęściej wyedukowany na pornosach. Zatem zarzucając coś partnerce w tej kwestii trzeba się też zdobyć na autorefleksję, czego tutaj raczej nie widzę. Ja poczułby się mężczyzna, gdyby kobieta napisała podobne rzeczy na jego temat? Z wieloletnich obserwacji wnioskuję, że faceci pod tym względem są jeszcze bardziej przewrażliwieni od kobiet. Takie suche i przykre pisanie o tej sferze na pewno nie pobudzi autorki wątku do większego starania się w łóżku, bo ją zwyczajnie dołuje i poniża. Trzeba albo kompletnie nie liczyć się z odczuciami bliskiej osoby, gdy tak się pisze, albo być przez nią do żywego urażonym, ale tego nie wiemy. Mój maż też potrafił mi kiedyś napisać bardzo przykrą rzecz na ten temat, ale potem się tłumaczył tym, że pisał to w gniewie, sprowokowany (co nie było prawdą). Gdybym ja napisała coś podobnego, myślę, że do końca życia by mi tego nie wybaczył, bo wyjątkowo jest wrażliwy na swoim punkcie. Jemu wolno, przecież to nic takiego w sumie.
          B. O geniuszu dziecka nie zawsze świadczą stopnie. Może być tak, że matka zapatrzona jest w syna, ktory niczym specjalnym się nie wykazuje, ale też może być w jakimś kierunku szczególnie uzdolniony, na tym się skupia, a stopnie nie są najważniejsze. Matka jest dumna z uzdolnień syna, a ojciec (nadal nie wiemy, czy bio, czy nie) nie docenia tego, za to drażni go zachwyt matki. Mamy stanowczo za mało danych, by o czymkolwiek wyrokować, a tym bardziej doradzać.
          • zmeczona100 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:28
            Może być najzwyczajniej w świecie tak, że dziecko nie radzi sobie z nauką, a matka stara się, aby sprawy jeszcze bardziej się nie pogorszyły (wiadomo, do czego to może doprowadzić), a skoro samej nauka nie bardzo "szła", to np. próbuje korepetycji... No i tu może jest to pole minowe, o które chodzi facetowi...

            A co do "seksu od strony kobiecej"- nic dodać, nic ująć.
          • mayenna Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:33
            Rodzic ma być dumny ze swojego dziecka. Taka rola rodzica. Ma zawsze stać po jego stronie.
            Ojczym nie jest stroną w sprawach dziecko - matka. Nie ma prawa wkraczać w ich relacje. Może wyrażać swoje zdanie, ale co matka z tym zrobi to jej sprawa.Nie musi tez finansować czegoś co mu nie odpowiada.
    • kobieta306 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 10:53
      moje zdanie jest takie - dziecko jest ich wspólne. Pan , pod wpływem alkoholu, zdecydował się na szczerość. W związku wieje nudą. Facet daje sygnały.
      • mayenna Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:12
        Po takim mailu to ode mnie wiało by wszystkimi lodami Arktyki.
        Mnie zadziwia jedna rzecz: od początku znajomości intymnej raczej widać jakie podejście do tych spraw ma druga strona.Jak my lubimy kawior a ona tylko kaszę to trudno znaleźć taka potrawę, żeby się te dwa elementy komponowały ze sobą i były zjadliwe.A potem larum, ze nie ma wygibasów na żyrandolu i wieje nudą.
        • kobieta306 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:26
          jest jeszcze opcja, że po narodzinach dziecka żona się zmieniła.
      • yoma Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:30
        Moje zdanie jest takie: w związku nie ma komunikacji, inaczej by przyszedł i powiedział jak biały człowiek, a nie musiał się nawalać, żeby maila wydusić.

        A w ogóle cóś mi trollem wieje. Jeśli nie, to przepraszam.
        • kobieta306 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 11:35
          ja uparcie twierdzę, że komunikacja jakaś tam jest. Lepsza taka niz żadna. Facet nie wiemy jaki jest. może jakiś nieśmiały, zakompleksiony. Lepiej, że napisał o co mu chodzi. Inny by na jego miejscu dawno na baby poszedł. Ten przynajmniej cos wydukał.

          • yoma Re: Pomocy!!! 05.01.12, 12:22
            Zmieniam zdanie. Jeszcze raz przepraszam za trolla, bijąc się w pierś kościstą. Skoro Piegus lata w koronkach po kuchni i dobiera się do pana, a pan narzeka na drewno w łóżku, to teraz mi się widzi, że pana nikt seksu nie nauczył. Są tacy.

            Piegus też. Nie nauczył. Piegus, a może zaprowadź pana do burdlu, niech mu jakaś bezpruderyjna pokaże, co i jak? Prawie poważnie mówię smile
            • rybak Re: Pomocy!!! 05.01.12, 12:36
              Pan do 46 roku życia widać jeszcze nie zauważył, że tylko kobieta w pełni hmmm... zadowolona, to kobieta, która w pełni... hmmm... zadowala tego, dzięki któremu ona jest zadowolona - że tak to oględnie i na okrągło ujmę...
              Twój Pan i Władca naoglądał się widać świerszczyków w samotności i uważa, że na tym to polega... Un - władca i pan, no i te, no... w pełni oddane mu une (no, niech będzie - jak się nie da inaczej - to jedna una - byle na kolanach).
              Chyba, pieguska, szukaj jakiego lokum, jak się ten un nie zmieni. Prosty to człowiek... Niby cytaty i pisaty, a dziwnie prosty...
              • yoma Re: Pomocy!!! 05.01.12, 12:44
                > tylko kobieta w pełni hmmm.
                > .. zadowolona, to kobieta, która w pełni... hmmm... zadowala tego, dzięki które
                > mu ona jest zadowolona

                Rybaku, ująłeś to mistrzowsko smile
                • rybak Re: Pomocy!!! 05.01.12, 12:49
                  Mów mi Miszczu ;D

                  (copyright by Bulkhakovwink
                  • sonia_30 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:02
                    Ómarłam big_grin
                    Małgorzata_dotychczas_bez_Miszcza
                  • yoma Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:06
                    Masz to u mnie smile
                    • mayenna Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:11
                      Ciekawe kiedy Rybak poprosi, żebyśmy go jednak tak nie tytułowały?smile
                      • rybak Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:15
                        Oj... damy... wiency tego, no poczutka... proszę.....

                        JA WAM DAM TYTUŁOWAĆ!!!!
                        big_grinbig_grinbig_grin
                        • yoma Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:28
                          Mayenna, a co mi szkodzi potytułować, mnie to nic nie kosztuje, a Mistrz może się od tego lepiej poczuć smile Czyż nie tak, Mistrzu Rybaku?

                          Zaraz zaraz... to Król Rybak chyba był?
                          • rybak Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:37
                            Co mnie podkusiło...?
                            big_grinbig_grin:
                            z babami nie wygrasz... inaczej jak natychmiast sie poddając...;D
                            • yoma Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:46
                              big_grin
                  • argentusa Re: Pomocy!!! 05.01.12, 16:51
                    I ja powiem:
                    MISZCZU!
                    jeszcze nie wielbię, ale jak tak dalej poczytam, to kto wie wink

                    Ar.
                    • piegus78 piegus... 05.01.12, 21:23
                      A dziś od samego rana chodzi za mną i błaga mnie że musimy coś z nami zrobić... Że mamy wspólny problem- brak kasy... I musimy coś pomyśleć bo inaczej to będzie klapa... Wieczorem chcę uprawiać ze mną gorący seks- najlepiej całą noc??!! Łał!!!!
                      Już sama nie wiem czy powinnam skakać z radości??!! A o tym mailu to mam zapomnieć- a najlepiej będzie jak go wykasuję!!
                      • heksa_2 Re: piegus... 06.01.12, 01:19
                        Nie sadze, zeby dalo sie latwo zapomniec o takim mailu. Ja bym chyba jednak wiala. Problem seksualny zabije kazda relacje. Nie wydaje mi sie, zeby to bylo do naprawienia.
                      • yoma Re: piegus... 06.01.12, 11:12

                        > Już sama nie wiem czy powinnam skakać z radości??!!

                        A nie nie nie... Najpierw palce, potem pięty, nos do góry, biust wypięty i korona ci na głowie wyrasta. Niech pochodzi smile

                        Panów uprasza się o niekomentowanie, to są babskie sprawy smile
                      • yoma Re: piegus... 06.01.12, 11:17
                        > > Że mamy wspólny problem- brak kasy... I musimy coś pomyśleć bo inaczej to będz
                        > ie klapa... Wieczorem chcę uprawiać ze mną gorący seks-

                        Czytaj: "to ty się pomartw o kasę, a za to ja z tobą pouprawiam seks"? Niech zacznie od seksu, a potem pomyślcie o kasie smile
              • malgolkab Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:09
                rybak napisał:

                > Pan do 46 roku życia widać jeszcze nie zauważył, że tylko kobieta w pełni hmmm.
                > .. zadowolona, to kobieta, która w pełni... hmmm... zadowala tego, dzięki które
                > mu ona jest zadowolona - że tak to oględnie i na okrągło ujmę...
                > Twój Pan i Władca naoglądał się widać świerszczyków w samotności i uważa, że na
                > tym to polega... Un - władca i pan, no i te, no... w pełni oddane mu une (no,
                > niech będzie - jak się nie da inaczej - to jedna una - byle na kolanach).
                pięknie to napisałeś rybaku. podpisuję się obiema ręcamiwink
                > Chyba, pieguska, szukaj jakiego lokum, jak się ten un nie zmieni.
                to jest właściwa rada...
            • malgolkab Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:49
              yoma napisała:

              > Zmieniam zdanie. Jeszcze raz przepraszam za trolla, bijąc się w pierś kościstą.
              > Skoro Piegus lata w koronkach po kuchni i dobiera się do pana, a pan narzeka n
              > a drewno w łóżku, to teraz mi się widzi, że pana nikt seksu nie nauczył. Są tac
              > y.
              >
              mój ex np. uważał, że ja powinnam codziennie po pracy paradować w pończoszkach/koronkach itp., a jak jemu się akurat zachce raz na kilka dni to da mi znać (po kilku godzinach patrzenia jak obrabiam dom w tychże koronkach)smile
              • yoma Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:51
                Esteta jego mać smile
                • rybak Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:59
                  Sprzątanie w koronkach... Ludzie to jednak perwersyjne stworzenia są. Czy kto widział bociana, którego rajcuje bocianica z mietłą w dziobie?
                  • yoma Re: Pomocy!!! 05.01.12, 14:06
                    Idzis Miszczu, ale bocianica ma zawsze czerwone koronki na dłuuuuugich nogach... tongue_out
      • mayenna Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:10
        Dziecko nie jest wspólne. Pan może przyjąć dobrowolnie zobowiązania, dziecko muzę go uznac za ojca ale to jest dobrowolna relacja i wtedy na pewno konfliktów nie będzie. Pan tutaj stoi na pozycji: ośmiolatek to nieuk i leń wiec to na pewno nie jest dla niego 'jego' dziecko.Poza tym za Jędrka odpowiada tylko jego mama. Jeśli z panem jej się nie ułoży to on nie będzie mial żądnych praw ani zobowiązań wobec dziecka. Kluczowa dla mnie jest tu kwestia dobrowolnego przyjęcia zobowiązań pomiędzy dzieckiem a ojczymem.
        • anielica_3 Re: Pomocy!!! 05.01.12, 13:57
          Tu nie ma co dywagować. Pan jest rozczarowany związkiem, ma poczucie wyższości nad piegowatą, pewnie dopadło go znużenie powtarzalnym seksem z tą samą kobietą, albo zaczyna mieć fizjologiczne problemy z potencją i za nic się do tego nie przyzna tylko obarczy winą kobietę, że nie umie sprawić aby on mógł....
          Cholernie źle o nim świadczy przypieprzenie się do piegowatej poprzez deprecjonowanie dziecka.
          Z tego związku nic nie będzie. Albo będzie piekło.
          Bardzo współczuję. Radzę się ewakuować.
    • z_mazur Swoją drogą... 05.01.12, 14:36
      ... mamy to do czynienia z ciekawą sytuacją. Jest cytat (myślę, że dosłowny) z meila faceta i są osobiste wyznania autorki. Czyli mamy w tym przypadku rzadką na tym forum okazję poznać zdanie obu stron na dany temat.

      W tym przypadku szczególnie ciekawe jest postrzeganie kwestii dotyczących pożycia seksualnego przez obie strony.
      • zmeczona100 O seksie, a co ;) 06.01.12, 01:01
        > W tym przypadku szczególnie ciekawe jest postrzeganie kwestii dotyczących pożyc
        > ia seksualnego przez obie strony.
        >

        Doczytałam wszystkie nowe posty Pieguski i widzę w nich, a także w postach innych biorących udział w dyskusji, że co prawda jest mowa o seksie, ale nie wynika z nich, aby autorka (i inni) dostrzegli pewną "drobnostkę", tj. wiek pana i jego chorobę (nadciśnienie).

        Z postów wynika, że Pieguska ma wiać od pana, bo co to za facet, który nie potrafi jej zaspokoić (no dobra- niedawno pojawił się jeszcze trop alkoholizmu), który chce szybko i rzadko, a przecież Pieguska ma inny temperament i potrzebuje nie tylko długo, ale i często.

        Gdybym była facetem pod pięćdziesiątkę, w dodatku z nadciśnieniem, to po przeczytaniu tej dyskusji chyba musiałabym się pociąć. No bo jaka przyszłość czeka tego pana? Fizjologia, czyli powolny, lecz systematyczny spadek możliwości seksualnych, w dodatku pogłębiany przez chorobę i leki na nią (część powoduje impotencję), a na drugim biegunie niewyżyta babka. Ale po co panika? Przecież są niebieskie tableteczki i inne takie kolorowe. A no są, ale przeciwwskazane przy nadciśnieniu i chorobach serca, bo wtedy pojawia się ryzyko zgonu.... A znajdźcie faceta po 55 r. ż., który nie choruje na żadną chorobę, dotyczącą układu krążenia...No gałęzi tylko szukać.

        Z dyskusji, która się rozwinęła po południu wynika, że problemy z seksem (tu mam na myśli niezależne problemy- choroba, wiek) to koniec związku. A że dopadają one przede wszystkim mężczyzn, to szczerze im współczuję sytuacji, bo przecież to rozwód gotowy albo wyrasta poroże...

        A ja tam uważam, że seks jest tylko jednym z elementów spajających związek i że te elementy mogą się nawzajem uzupełniać, zastępować. Tyle tylko, że w czasach wszechobecnej promocji długowieczności w pełnym zdrowiu i sprawności (w tym seksualnej), przekonania o tym, że medycyna dzisiaj oferuje pozbycie się każdego problemu sprawia, że seks stał się wyznacznikiem sensu i wartości małżeństwa czy związku partnerskiego, więc mój pogląd jest w zdecydowanej mniejszości.

        Dla mnie cenniejsza jest poczucie jedności- niby dwie osoby, a tworzą wspólny organizm sprawnie funkcjonujący. I tak, kiedy choruje jeden organ człowieka, to wcale nie przesądza o tym, że cały organizm zaczyna źle funkcjonować, bo organizm ma jednak ogromne możliwości przystosowawcze; i dokładnie tak samo jest z organizmem zwanym związkiem, kiedy np. zgodnie z naturalną koleją rzeczy sprawność seksualna i potrzeby w tym zakresie ulegają osłabieniu i ostatecznie zanikają. Niestety, niektórzy tego nie rozumieją i/ lub nie akceptują.
        • mayenna Re: O seksie, a co ;) 06.01.12, 10:01
          zmeczona100 napisała:


          > Doczytałam wszystkie nowe posty Pieguski i widzę w nich, a także w postach inny
          > ch biorących udział w dyskusji, że co prawda jest mowa o seksie, ale nie wynika
          > z nich, aby autorka (i inni) dostrzegli pewną "drobnostkę", tj. wiek pana i je
          > go chorobę (nadciśnienie).
          >
          > Z postów wynika, że Pieguska ma wiać od pana, bo co to za facet, który nie pot
          > rafi jej zaspokoić (no dobra- niedawno pojawił się jeszcze trop alkoholizmu), k
          > tóry chce szybko i rzadko, a przecież Pieguska ma inny temperament i potrzebuje
          > nie tylko długo, ale i często.

          Pieguska ma wiać od pana nie dlatego, że on jej w łóżku nie zadowala, ale dlatego że on się do normalnego, partnerskiego i spokojnego życia nie nadaje.

          Skupiamy sie na seksie bo pan wykorzystał go żeby Piegusce dokopać.
          W tym związku pożycie intymne jest najmniejszym problemem. Główny to postawa pana, jego sposób komunikacji, podejście do Pieguski i jej syna.

          • zmeczona100 Re: O seksie, a co ;) 06.01.12, 15:59
            mayenna napisała:


            > Pieguska ma wiać od pana nie dlatego, że on jej w łóżku nie zadowala, ale dlate
            > go że on się do normalnego, partnerskiego i spokojnego życia nie nadaje.

            Ależ dokładnie tak- z tym się zgadzam w zupełności. Zwróciłam tylko uwagę na to, jak traktuje się seks (tak w ogóle, a nie w odniesieniu do sytuacji Pieguski)- np. propozycja zakupu niebieskich tabletek; co sugeruje, że starzejący się panowie mogą uzyskać "długowieczność w seksie"- aż do śmierci pewnie wink A to nie jest prawda.
            • maciekqbn Re: O seksie, a co ;) 06.01.12, 16:20
              O dziwo, tutaj w pełni się z Tobą zgadzam zmęczona.

              Warto jeszcze dodać, że te wszystkie niebieskie tabletki itp. są bardzo często używane przez starszych facetów pod presją kobiet. Przekornie natura działa tak, że dla facetów z wiekiem seks jest coraz mniej interesujący, dla kobiet przeciwnie.
              • zmeczona100 Re: O seksie, a co ;) 09.01.12, 18:56
                maciekqbn napisał:

                > O dziwo, tutaj w pełni się z Tobą zgadzam zmęczona.

                Koniec świata tongue_out

                >
                > Warto jeszcze dodać, że te wszystkie niebieskie tabletki itp. są bardzo często
                > używane przez starszych facetów pod presją kobiet.

                No tu jednak spierałabym się z Tobą wink
                Kiedyś raczej wyjątkiem był związek młodej ze starszym; teraz powoli staje się to standardem wink Na początku niebieskich cudeńków nie trzeba, ale z czasem i owszem- no i tu poniekąd masz rację, że pewnie niewyżyte seksualnie kobietki chcą, aby taka sielanka trwała i trwała, aż same zaniemogą wink No bo skoro mógł, to dlaczego ma być inaczej? wink

                Tak czy siak- faceci są sobie winni sami tongue_out Zamiast siedzieć na tyłku w ciepłych pieleszach, to uganiają się za młódkami i takie są później efekty tongue_out
                • z_mazur Re: O seksie, a co ;) 09.01.12, 19:09
                  > Tak czy siak- faceci są sobie winni sami tongue_out Zamiast siedzieć na tyłku w ciepłych
                  > pieleszach, to uganiają się za młódkami i takie są później efekty tongue_out

                  Ktoś tu się całkiem niedawno oburzał na twierdzenie, że za problemy w związku odpowiedzialne są obie strony, choćby ze względu na dokonany wybór partnera. smile
                  • zmeczona100 Re: O seksie, a co ;) 09.01.12, 19:52
                    Gdyby "widziały gały co brały", to można by się zastanawiać i oburzać na samego siebie.
                    Ale skoro są to zazwyczaj transakcje o kota w worku*, to pretensje mogą być tylko do sprzedającego wink
                    No chyba, że kot pod wpływem kupującego nagle ołysiał, to wtedy zupełnie inaczej sprawa wygląda tongue_out

                    * Liczy się PR, bo przecież nie doświadczenie (nie dotyczy par, które powtórnie próbują być ze sobą) wink
        • yoma Re: O seksie, a co ;) 06.01.12, 11:15
          Zmęczona, to nie tak.

          Jeśli jest sobie fajny związek i pojawiają się w nim problemy z seksem, to te problemy, przy dobrej woli obu stron, są jak najbardziej do przejścia. Ale jeśli jest sobie niefajny związek, w którym oprócz wszystkiego innego istnieją problemy z seksem, no to nomen omen dupadupa.
          • zmeczona100 Re: O seksie, a co ;) 06.01.12, 15:56
            Ależ prawie o to samo mi chodziło smile

            Ale jeśli
            > jest sobie niefajny związek, w którym oprócz wszystkiego innego istnieją probl
            > emy z seksem, no to nomen omen dupadupa.

            Stąd było moje porównanie do organizmu jako całości.

            Natomiast tym moim postem chciałam zwrócić uwagę na taką sprawę, że od starzejącego sie mężczyzny wymaga się tyle samo, co od młodego (a raczej jeszcze więcej wink ), a jesli nie daje rady, to określa się wtedy taką sytuację jako problem. A ja protestuję i wskazuję, że spadek możliwości seksualnych u mężczyzn, pojawiający się wraz z wiekiem, problemem nie jest, tylko normalną sprawą- podobnie jak zmiany w strukturze skóry czy siwienie.
            Chodziło mi o to, żeby aż tak nie demonizować seksu- jak to wyszło przy okazji tego wątku (nie odnoszę się teraz do sprawy Pieguska).

            Właściwie to mogłabym napisać, że w udanym związku nie występują problemy z seksem wink
            • yoma Re: O seksie, a co ;) 06.01.12, 16:12
              Tak, ale widzisz, w tym tutaj konkretnym przypadku raczej wymaga się od mężczyzny, żeby zadbał o kobietę uprawiając z nią seks, niezależnie od wieku.

              > Właściwie to mogłabym napisać, że w udanym związku nie występują problemy z sek
              > sem wink

              Można tak powiedzieć. Niezależnie od wieku smile
            • wawrzanka Re: O seksie, a co ;) 06.01.12, 17:27
              zmeczona100 napisała:

              > Właściwie to mogłabym napisać, że w udanym związku nie występują problemy z seksem wink

              Zgadzam się z tym i ze wszystkim co, Zmęczona, napisałaś wcześniej.

              Problemem Pieguski nie jest seks, tylko facet. Erotyka to niezwykle delikatny element związku i nie bez powodu przez lata nie mówiło się o niej na głos. O seksie mówi się szeptem, albo półgłosem (pomijam lekcje wychowania seksualnego itp. smile ) . Nie dlatego, że wstyd, lecz dlatego, że to mistyczna i intymna materia. I jeśli ktoś po niej depcze butami ("jesteś jak kłoda") to strach pomyśleć jak traktuje inne, mniej delikatne sfery wspólnego życia.

              Co do tabletek... Samanta z "Seksu w wielkim mieście" raz zażyła dla eksperymentu. I kochaś się z nią rozstał (pewnie bał się, że nie zarobi na żyrandole). smile Dlatego ja bym nie chciała, żeby mój facet brał na starość niebieskie tabletki, bo co, jeśli i mnie będzie kusiło, żeby spróbować? big_grin
              • piegus78 piegus 06.01.12, 18:07
                Dziękuje Wam wszystkim za odpowiedzi...
                W sumie od dłuższego czasu rozglądam się za mieszkaniem.... Co niestety w moim przypadku nie jest sprawa prostą. Samotna matka z dzieckiem, nie wiem czy wiecie gryzie a jej dziecko zawsze wszystko niszczy! wink
                Jak sprawa się wyklaruje dam znać...
                Pozdrawiam
                Piegus
                • yoma Re: piegus 07.01.12, 14:05
                  Chcesz referencje? Wynajmowałam mieszkanie parze z dzieckiem, przeżyło. Mieszkanie, znaczy smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka