wolny_czytelnik
23.05.12, 15:34
I stało się, od rozwodu minął tydzień. Kumple mówią: teraz będziesz miał spokój, wolna chata, imprezy, no i seks bez zobowiązań. A ja robię dobrą minę do złej gry i wiem, że straciłem coś ważnego. Fakt, z żoną trudno było się dogadać, co ja mówię; trudno było nawet na siebie patrzeć bez złości w oczach, ale mam córkę, i wiem że ona cierpi i cierpię ja. Na razie mogę się z nią widywać dwa razy w tygodniu i spędzać wspólnie co drugi weekend. Nie wiem jak się pozbierać, na nowo żyć.
Wiem, rozczulam się nad sobą. Wiele osób pewnie codziennie przeżywa podobne albo i gorsze problemy, tylko jak ruszyć się z miejsca i przekłuć rozwód w nowe, może nawet pozytywne doświadczenie. Teraz mam wrażenie, taka moda się ostatnio zrobiła, jakoś osobiście w to nie wierzę.
To na razie tyle, wygadałem się.