Wrzucam w nowy wątek, bo z tą dupą czas skończyć..
Poszłam do ośrodka rozwiązywania problemów alkoholowych. Jak dla mnie - cudowne miejsce, przemiła pani psycholog. Przez pół godziny usłyszałam, że mam prawo..., że liczy się to co czuję, że mam prawo powiedzieć "nie", i co najważniejsze - poczułam, że istotnie uzyskam pomoc. Od razu dodało mi energii. Nawet byłam zdziwiona, bo po kilku miesiącach lekkiego marazmu i gapienia się w tzw. punkt, zabrałam się jakoś energiczniej za pracę! Zostałam zakwalifikowana do terapii bez żadnych wątpliwości. Będę raz w tygodniu się naprawiać. Na razie. Spotkam się z psychiatrą, spotkam się z prawnikiem, który na pewno nie powie mi takich bzdur jak ten poprzedni.. Podbudowało mnie to, że.. odniosłam wrażenie – oni tam świetnie wiedzą o co chodzi, a taka zrozpaczona i rozbita kobieta jak ja, to dla nich nie pierwszyzna.. Tak. To jest dla mnie dobre.
I od wczoraj się trzymałam dzielnie w pionie ( w zasadzie od soboty…

aż do dziś. Bo dziś usłyszałam od mojego męża kilka rewelacyjnych oskarżeń, kilka tekstów – „jaki to ja jestem biedny”, usłyszałam też że mi odpierdala i że mam się leczyć witaminami. A wszystko to usłyszałam po tym jak mu powiedziałam, ze nie chcę z nim rozmawiać. Że po prostu JESZCZE nie chcę. Dodam, ze była to rozmowa li tylko przez telefon…
Ale co jest najważniejsze .. Przez czas rozmowy się trzymałam, odpierałam zarzuty i byłam twarda. To było pewnie jakieś 5-7 minut. Natomiast po .. rozpłakałam się jak bezradny dzieciak i przez 40 minut nie mogłam się uspokoić.., a w głowie totalny mętlik. Ból żołądka, i trzęsące się łapska… KOSZMAR !! Wrak !! Poraziło mnie to. Zdałam sobie sprawę jaka jestem słaba i jak bardzo uzależniona od jego … głupot, które tak łatwo wciska mi w głowę.. i jak bardzo potrafi kilkoma zdaniami mnie totalnie wyprowadzić z równowagi !! Zrozumiałam…, że wiele będzie mnie kosztować stawienie mu oporu..
Najbardziej „balsamicznie” na forum działa na mnie Blue_Ania.. Chciałam Ci podziękować Aniu za zrozumienie i pogratulować, że Ci się udało.
I jeszcze … nie oskarżajcie tak łatwo kobiet, które są w tego rodzaju przemocowo-współuzależnieniowych dołkach… To naprawdę piekielnie trudne. Bo jedna sprawa – to się pozbierać, otworzyć oczy i zrozumieć, a druga – to rozpocząć „walkę”..